Numer 6 - Prawda czy wyzwanie?

Był czwartek, 26 stycznia. Wstałam o 4:00. Nie mogłam spać... Nawet jedzenie budziło u mnie straszne obrzydzenie. Kamil miał przyjechać po mnie o 5:00. dzsiaj wylatywaliśmy do Oberstdorfu. Ubrałam się, uczesałam i umalowałam. Sprawdziłam dokładnie, czy mam wszystko. Najważniejsze była sukienka i buty na dzisiejszą imprezę. Spojrzałam na nią jeszcze raz.
- Czy nie będzie za bardzo wyzywająca? - pomyślałam.
Dłuższy tył był ok. Sięgał do kolan. Przód ledwo do połowy ud. A dekolt? Sukienka była w dodatku bez ramiączek. Jeszcze te wysokie buty....
Zaczęłam mieć wątpliwości. Dla spokoju spakowałam jeszcze malinową rękawkiem 3/4 oraz do kolan. 
Spojrzałam na zegarek. Była 4:50. Nałożyłam kurtkę, buty. Wzięłam w ręce 2 walizki, zamknęłam mieszkanie i wyszłam z bloku. Czekałam na Kamila.  
Po chwili podjechał pod mój blok swoim czarnym mustangiem. Pomógł mi włożyć walizki.
- Dziś również dwie, ale cięższe. 
- Jak będziemy lecieć do Azji,to wezmę 4.- zaśmiałam się.
Wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy na lotnisko. 
W Oberstdorfie byliśmy o 10:00. W hotelu byliśmy o 11:00. Dzisiaj każdemu skoczkowi towarzyszyła partnerka. Nie dziwię się, że chłopcy chcieli mieć z nimi pokoju. Do poniedziałku znów miałam mieszkać z Kamilem w pokoju i spać z nim w jednym łóżku. 
Zaczęłam się rozpakowywać.
Chłopcy mieli zbiorowy trening ze wszystkimi narodowościami.


*Kamil*
Poszedłem na trening. Byliśmy tam nie tylko my- Polacy, ale również wszystkie narodowości.  Zobaczyłem nie miłą dla mnie twarz Gregora. Mieliśmy chwilową przerwę od treningów. Zazwyczaj zbieramy się wszyscy i rozmawiamy po angielsku, aby wszyscy mogli nas zrozumieć.
- A ty Kamil z kim idziesz na imprezę? - zapytał Stefan Kraft.
- Z Kasią, naszą fotografką. - powiedziałem lekko zawstydzony.
- Naprawdę? - zdziwiony Piotrek wyszczerzył oczy...
- Z tą Kasią, która jeździ z wami na konkursy? - zapytał się mnie Gregor.
- Tak. A co?
- Pytałem się jej w tamtym tygodniu, odmówiła mi. Powiedziała, że w ogóle nie pójdzie.
- Dała ci kosza. - zaśmiał się Wellinger.
- Może nie lubi twojego towarzystwa. - zaśmiał się Peter Prevc
- Albo ciebie w ogóle. - zaczął śmiać się Ziobro.
- Nie dziwię, jakbym miał wybierać, który z was jest przystojniejszy, to wybrałbym Stocha. - zaczął śmiać się Andreas Stjernen
Wszyscy z nas wybuchnęli śmiechem, oprócz Gregora
- Nie podrywaj tak Kamila, bo Kasia będzie zazdrosna. - zaczął śmiać się Piotrek.
- Nie bój się, nie wygryzę jej z pokoju hotelowego. Musiałaby spać z Forfangiem, a on strasznie chrapie. - powiedział Stjernen
Znów wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. 
Nagle obok spacerowały - Kasia i Agnieszka Lewkowicz (dziewczyna Maćka)
- Idą te dwie najpiękniejsze. - uśmiechnął się Hayboeck  
- Gregor leci na Kasię, Michaelowi podoba się Agnieszka... ŻYŁA szykuj się! - wybuchnął śmiechem Stefan Kraft.
My również zaczęliśmy się śmiać. Nagle podeszła do nas Agnieszka, a dokładnie do Maćka. Pocałowała go w policzek.
- Przepraszam, że Wam przeszkadzam, ale muszę zabrać go na chwilę. - uśmiechnęła się Agnieszka.
Obejrzałem się za siebie. Kasia stała gdzieś z boku. Kraft ją zawołał. Lekko speszona podeszła do nas.
- Na twoim miejscu też bym wybrał Stocha, jest o wiele przystojniejszy od Gregora. - powiedział do niej Stjernen.
Lekko speszona odpowiedziała.
- Na moim miejscu? Czyli ty też wolisz chłopców? - powiedział zadziornie.
- Ale go pocisłaś! - wybuchnął śmiechem Piotrek.
Tak jak my wszyscy.
- Jeśli chcesz iść na imprezę z Kamilem, ja ci nie bronię. - powiedziała 
- Nie o to mi chodziło. - zmieszał się Stjernen
- Na pewno? - zapytała.
Zrobiła wtedy tą słodką minę. 
- Jest już 16:00. Ja się zbieram, bo trzeba szykować się na imprezę. - pożegnała się Kasia.
My po kilku minutach również skończyliśmy trening. Gregor przyparł mnie do ściany.
- Jak to jest możliwe, że ze mną nie chciała iść, a z tobą to oczywiście?!
- Skąd mam wiedzieć? Może cię nie lubi?
- Jak ją obejmowałem w Zakopanem to była bardzo szczęśliwa.
- Może coś się zmieniło, po SMS-ie, gdy była na imprezie u 'kochanka"?
- Wiesz coś o tej imprezie?
- Przecież ta impreza była u mnie.
- Nie wierzę... A kiedy zaprosiłeś ją na imprezę?
- W niedzielę rano.
- Ja w sobotę.... przed południem...
- Czyli nie miej do mnie pretensji. 
Odepchnąłem Gregora i wszedłem do hotelu.
Kasia brała w tej chwili prysznic, postanowiłem poczekać.
- Ooo! Jesteś już. - powiedziała.
Usiadła na łóżku. W tym czasie ja poszedłem do łazienki, aby wziąć prysznic.
- Dlaczego odmówiłaś Gregorowi? Przecież zaprosił cię wcześniej, niż ja.
-  Nie wiem jak mam ci to powiedzieć.....
- Normalnie.
- Odmówiłam mu dla ciebie...
- Jak to dla mnie? - zatkało mnie.
- Gdybyś zobaczył mnie z Gregorem na imprezie byłbyś zły, tak jak w Zakopanem.... Nie chcę, aby mój najlepszy przyjaciel był smutny i to przeze mnie....
Popatrzyłem na nią.
- Czyli to wszystko zrobiłaś dla mnie?
- Tak... - powiedział i wtuliła się we mnie.

Zegar wybił 17:00. Kasia zaczęła się szykować, ja naszykowałem sobie garnitur, koszulę, muszkę oraz buty. 


*Kasia*
Wyjęłam z szafy sukienkę, naszykowałam sobie również buty. Poszłam do łazienki. Musiałam wysuszyć sobie włosy. Ubrałam się w nową bieliznę i założyłam sukienkę. Wyszłam z łazienki.
- Wow! Teraz to wyglądasz jak seksbomba! - powiedział Kamil
- Właśnie mam do ciebie prośbę. Zasuniesz mi sukienkę?
- Oczywiście.
Stanęłam tyłem do niego. Jego delikatnie dłonie dotykały mojego ciała. Z wielką delikatnością zasunął mi sukienkę.
- Dziękuję. - powiedziałam
Poszłam znów do łazienki. Włosy rozpuściłam i zrobiłam mocne loki. Do tego lekko makijaż. Wyszłam z łazienki. W ręku trzymałam srebrny naszyjnik w kształcie serca.
Podeszłam do Kamila.
- Mam jeszcze jedną prośbę.... Mógłbyś mi założyć ten naszyjnik?
- Ok.
Podszedł do mnie i mi go zapiął. Założyłam sobie jeszcze bransoletkę.
- Ja już gotowa. Jeszcze tylko buty!
Podeszłam do kosmetyczki i użyłam moich najdroższych perfum.
Była 19:20. Kamil ubrał koszulę oraz garnitur. Muszkę zostawił.
- Nie bierzesz muchy? - zapytałam.
 - Biorę krawat. - powiedział. - Mam prośbę.... Zawiążesz mi go.
- Ok. 
Podszedł do mnie, zawiązałam mu krawat. Poszedł jeszcze do łazienki ułożyć sobie włosy oraz użyć swoich mocnych perfum, których zapach kochałam....
Założyłam buty i wyszliśmy z Kamilem z pokoju. Przed schodami ustawiła się duża kolejka. 
- A co to?
- Najpierw jest prezentacja każdego skoczka. Jest nas 50. Wszyscy są wyczytywani w kolejności w jakiej są w Pucharze Świata. My będziemy ostatni. 
- Aha.  
Ustawiłam się z Kamilem za Gregorem.
- Gregor jest sam. - powiedział Kamil.
- Widzę,  że nie każdy skoczek ma osobę towarzyszącą. 
- No bo nie trzeba było. 
Wszystko już się zaczęło.  Zaczęto wyczytywać zawodników. Również dziewczyny,  które im towarzyszą.
- Skąd oni wiedzą,  kto jest który w Pucharze Świata? 
- To się idzie i zapisuje. 
- Mnie też musiałeś zapisać? 
- Tak. 
- I jak mnie zapisałeś?
- Będzie tak: Kamil Stoch i jego najlepsza przyjaciółka - Katarzyna Witkowska. ...... A jak chciałaś?
- Wiesz....  Całe Zakopane okrzyknęło mnie "Dziewczyną Stocha ", a po tobie można się wszystkiego spodziewać... - w tym momencie się uśmiechnął. 

Czekaliśmy trochę długo.  Przed nami było 49 skoczków. 
- Trochę sobie poczekamy.
 Po jakiś 40 minutach przyszedł czas na nas. 
- Teraz my - powiedział Kamil. 
Prowadzący przedstawił nas najpierw w 3 językach :angielski,  niemiecki i słoweńskim. 
Przyszedł czas na polski. 
"A teraz przed państwem wspaniały sportowiec - Kamil Stoch,  zwycięzca Kryształowej Kuli,  zwycięzca TCS,  Mistrz Świata na normalnej i dużej skoczni oraz jego najlepsza przyjaciółka - Katarzyna Witkowska."
Kamil wyciągnął rękę.  Szliśmy po złotych,  krętych schodach trzymając się za ręce w dobrze znanych wszystkim stylu "pod pachę ". 
Gdy byliśmy już przy ostatnich schodkach zobaczyłam tysiące fotoreporterów. 
- Aż tyle ich?  - powiedziałam do Kamila. 
- Nie rób smutnej miny.  Po prostu się do nich uśmiechaj.
- Ok 
Wszyscy się na mnie gapili.  Dziewczyny patrzyły na mnie że wściekłością. Mężczyźni zaś nie mogli oderwać ode mnie wzroku.
Miałam już odejść z Kamilem od scenerii schodów,  lecz  jeden z fotoreporterów poprosił nas o zapozowanie na tle tych schodów.  Odruchowo położyłam rękę na klatce piersiowej Kamila. Uśmiechaliśmy się przez cały czas.  Po 15 minutach poświęconych na zdjęcia przeszliśmy do dziennikarzy. Fotoreporterzy o dziwo nie robili zdjęć innym tylko nam...  Mieliśmy im jeszcze zapozować.  Gdy podszedł do nas jeden z dziennikarzy polskiej gazety plotkarskiej,  wiedziałam co nas czeka. 
- Jak się czujecie tutaj w Oberstdorfie? 
- Jest ok. Przylecieliśmy dzisiaj,  więc humory mamy dobre,  tak jak wszyscy - powiedziałam. 
- Macie zamiar się dobrze bawić?  - zapytał. 
- Jakbym miał podpierać ściany,  to w ogóle bym się tutaj nie pojawił.
- Co powiecie o plotkach na wasz temat?
- Nie czytam takich czasopism i nie jestem typem osoby,  która wpisuje w Internet swoje imię i nazwisko,  aby coś znaleźć. - powiedział Kamil. 
- Dużo gazet mówi o waszym rzekomym romansie.
- Właśnie....  RZEKOMYM - powiedziałam. 
- Demontujecie te plotki? 
- Po co mamy potwierdzać informacje,  które są fałszywe? - zapytał się Kamil. 
- Jak pan słyszał zostałam wyczytana jako przyjaciółka Kamila i to co powiedział prowadzący jestem w 100% prawdą.  Jeśli byłabym dziewczyną,  czy narzeczoną,  to tak byłabym wyczytana. Proszę nie rozsiewać w gazecie jakiś fałszywych informacji. - powiedziałam 
- Ale....
- Chyba już skończyliśmy. - powiedział Kamil. 
Poszliśmy na imprezę do wielkiej sali.  Okna były zastawione złotymi zasłonami. Postanowiliśmy podejść do Piotrka i jego żony. 
- Jak się bawisz Piotruś? - zapytał Kamil. 
- Lipa.  Gregor przy sprzęcie, więc niczego fajnego nie posłuchamy.
Gregor puszczał jakieś zwykle,  a czasami smutne piosenki. Po chwili Gregor odszedł do sprzętu.  Wtedy dorwał go Piotrek z Kamilem.  Byli wcześniej przygotowani.  Na pendrive mieli zgrane piosenki disco-polo. Gdy na całej sali zabrzmiał hit "Przez Twe Oczy Zielone" do tańca przystąpiło więcej osób.  Zostałam wciągnięta z Kamilem na sam środek ogromnej sali. Zaczęliśmy tańczyć.  Jedna piosenka,  druga,  trzecia.  Nie zorientowaliśmy się,  jak minęły nam tak 2 godziny.  Zegar wybił północ. Do sali wszedł właściciel hotelu.  Muzyka przestała grać. 
- Widzę,  że się dobrze bawicie...  Jak wiecie co roku wybieramy króla i królową imprezy.  Przez cały ten czas przyglądałem się z ukrycia Wam wszystkim i przez 2,5 godziny naszej zabawy z parkietu w ogóle nie zeszła jedna para. Nagle światło zapaliło się centralnie nad nami. 
- Ukartowałeś to?  - zapytałam Kamila. 
- Dlaczego ty we wszystkim czujesz spisek? 
Nic nie odpowiedziałam,  ponieważ podszedł do nas właściciel i położył na naszych głowach korony. Jako wygraną Kamil nową, żółtą koszulkę startową.  Po jej wręczeniu właściciel odszedł.  Nagle Kamil się odezwał. 
- Przepraszam bardzo,  ale ja nie tańczyłem sam. - powiedział głośno i na całą salę Kamil. 
Szturchnęłam go łokciem. 
- Ok. Jeśli panu na tym zależy,  to pana partnerka jutro dostanie nagrodę. 
Właściciel wyszedł z sali. 
- Po co się odzywałeś? 
- Gdyby nie ty,  to bym nie nosił na głowie tej korony. 

Zeszliśmy z parkietu.  Poszliśmy się napić drinków. Różne kolory i nazwy wabiły nas od samego początku.  Raj dla oczu. 
- Trzeba oblać tą wygraną moja królowo.
- Właśnie mój królu. 
Wypiliśmy kilka drinków.  Potem znów poszliśmy zatańczyć. Wtedy leciały już szybsze kawałki.  Tańczyliśmy do 2:00. Wtedy impreza się już zakończyła oficjalnie,  chodź niektórzy wychodzili jeszcze przed północą.
Poszliśmy na górę do pokoju.  Byliśmy pijani. Zdjęłam buty i powiedziałam. 
- Nie mam już siły.  
Kamil był gorzej pijany ode mnie.  Nawet 2 razy gorzej.  W ogóle nie kontaktował. Stanął na środku pokoju i zaczął rozsuwać mi sukienkę. Czułam się onieśmielona, lecz.... Byliśmy kompletnie pijani. 
- Kamil zostaw moją sukienkę. - powiedziałam. 
- Kocham ten twój głos....  
Musiałam go odepchnąć dla własnego bezpieczeństwa. 
Poszłam do łazienki.  Przebrałam się w piżamę.
Gdy z niej wyszłam usłyszałam.
- Przepraszam.... Z całego serca... - powiedział Kamil.
 Spojrzałam na niego i humor zniknął.
Kamil leżał na łóżku w garniturze, koszuli , butach.... Po prostu we wszystkim! Potargane włosy na wszystkie strony..... Pijany chciał iść spać.
- Poczekaj.
Podeszłam do niego.
- Weź wstań.
Kamil o dziwo wstał posłusznie.
Zaczęłam zdejmować z niego garnitur. Buty również. Miał na sobie tylko bieliznę i koszulę.
- Jak małe dziecko...
Zaczęłam odpinać koszulę. Chciałam to zrobić jak najdelikatniej, żeby potem się na mnie nie złościł, czy coś w tym stylu.
Został mi tylko ostatni guzik, gdy Kamil powiedział.
- Masz bardzo delikatne ręce, jak piórko....
Odpięłam go i zaczęłam zdejmować.
Nastawił policzek.
- I co? Mam cię niby w go uderzyć za to wszystko?
- Ja cię przeprosiłem. Tu masz mnie pocałować. - wskazał ręką na policzek.
- Ty lepiej idź spać.
- Bo będę zły.
- A to bądź zły! Obrażaj się na mnie! Możesz się nawet do mnie nie odzywać! - wykrzyczałam mu prosto w twarz.
- Jak tak to idź teraz i pociesz się w ramionach Gregora!
- A jakbym poszła to co?
- Nie możesz!
- Dlaczego nie? Przecież mi nie zabronisz!
- Właśnie, że tak!
- Nie jestem twoją własnością. Nie przypominam sobie, abyśmy byli parą, narzeczeństwem, czy w ogóle małżeństwem! Kto by chciał takiego męża dupka!
- A kto taką krzykliwą i denerwującą żonę! Co z tego, że jest przepiękna, że można trzeć oczy, bo nigdy nie widziało się kogoś tak pięknego na oczy! Po prostu jakaś bogini! Ale krzyczy i jest zła, może po babci to masz!

Z całej tej złości wyszłam na balkon. Była 3:00.
- Moja pierwsza kłótnia z Kamilem.... A znamy się 2 tygodnie...
Byłam na balkonie jakieś 2 godziny. Po 5:00 wróciłam do pokoju. Położyłam się na łóżku. Kamil już spał....
Teraz byłam zła na siebie, że dopuściłam do tej kłótni. Nie mogłam jednak usnąć. Kamil zaczął "wiercić" się koło 7:00. Wstał z łóżka bardzo skacowany.
- Nie śpisz? - zapytał.
- Nie....
- Dlaczego jesteś jakaś smutna?
- Czyli nic nie pamiętasz....
- A coś powinienem....?
- No trochę tak....
- Czyli coś nabroiłem?
- W twoim mniemaniu to, że chciałeś zdjąć ze mnie sukienkę oraz nasza kłótnia na cały hotel to "coś"?
- Ja naprawdę chciałem ci zdjąć....?
- Tak...
- Bardzo cię przepraszam... Nie wiem co we mnie wstąpiło! Co mnie podkusiło!? Czy ten alkohol?
- Za pewne tak... Nie byłeś w stanie zdjąć ubrań.
- To dlaczego jestem w bieliźnie?
- No bo....
- Chcesz mi powiedzieć, że najpierw się do ciebie dobierałem, a potem tak bez niczego pomogłaś mi zdjąć ubrania?
- Wiedziałam, że będzie ci niewygodnie....
- Jesteś niesamowita.... Byłaś zapewne wściekła, a potem mi pomogłaś...
- No..... tak.
- A ta kłótnia?
-  Trochę się pokłóciliśmy.... między innymi o Gregora...
- O Boże.... a ty znowu o nim? Dobrze.... zostawmy to wszystko... Czy wybaczysz mi?
Popatrzyłam na niego.
- Byłabym głupia, gdybym ci nie wybaczyła. TAK! Wybaczam ci!
Poszliśmy o 8:00 na śniadanie. Nie było tam nikogo ze skoczków. Ze znajomych spotkaliśmy tylko Agnieszkę Lewkowicz - dziewczynę Maćka Kota.
- Hej.
- Hej.
- Gdzie Maciek?
- Śpi. A wy już na nogach? Widziałam, że byliście trochę pijani.
- Ja w ogóle nie spałam. - powiedziałam.
- Ja wstałem o 7:00.
- Ja z Maćkiem wróciłam po 1:00. Od razu poszedł spać.  
- Do tej pory?  - zapytałam. 
- Maciek to śpi w koszuli.  Od razu usnął,  ja też  , ale wstałam,  bo nie piłam.
Zjedliśmy śniadanie i udaliśmy się na górę do pokoju.  
- O 11:00 mamy trening 
- Ciekawie,  czy cała 6 się na tym treningu pojawi. 
- Bardzo mnie to ciekawi. 
Nagle ktoś zapukał do drzwi.  Była to obsługa hotelowa. 
- Dzień Dobry. Mam dla państwa miłą niespodziankę. 
W ręce miała dwie koperty i czerwone pudełko. 
Koperty były bardzo duże. 
- Te koperty są dla państwa.  Są podpisane,  więc proszę się podzielić. - podała nam je.  - A to pudełko jest dla pani.  Prezent od właściciela hotelu. - podała mi pudełko. 
- Dziękujemy.  - odpowiedzieliśmy 
Kobieta wyszła. 
- Ciekawe co to? - powiedział Kamil. 
Przystąpiliśmy do otwarcia kopert. Były w niej nasze zdjęcia z tego wieczoru.  2 zdjęcia jak schodziliśmy ze schodów, 6 zdjęć zapozowanych, 4 podczas naszego tańca oraz 1 z koronami. 
Kamil wziął to z koronami i powiedział 
- Oprawię sobie w ramkę. 
- A ja to - pokazałam mu zdjęcie na którym pozujemy, jak położyłam swoją rękę na jego klatce piersiowej. 
Kamil wziął moją kopertę i długopis.  Wyjął z niej zdjęcie,  które wcześniej wybrałam na odwrocie napisał 
"26 stycznia. Impreza życia.  Dzięki tobie była jeszcze fajniejsza
                                 Kamil Stoch"

Następnie wziął zdjęcie w koronach. 
"Wyglądasz jak księżniczka i tej nocy nią byłaś.  Dzięki tobie poczułem się jak książę.   
                           26 stycznia Kamil Stoch "

  Ja natomiast wzięłam zdjęcie jak schodzimy po schodach. 

" Dziękuję,  że mogłam bawić się z tobą tego wspaniałego wieczoru. Byłeś cudowny.  
                   26 stycznia Kasia Witkowska "

Wzięłam również zdjęcie z koronami. 
"Dzięki tobie poczułam się jak prawdziwa księżniczka... Po raz pierwszy w życiu poczułam się pełnowartościową kobietą.  To wszystko dzięki tobie Kamil
                 26 stycznia Kasia Witkowska "

Schowaliśmy swoje zdjęcia do kopert. 
- A co tam masz w tym pudełeczku?
- Zaraz się dowiem. 
Gdy je otworzyłam.... Nie uwierzyłam.  W środku był naszyjnik i kolczyki do kompletu.  Popłakałam się. 
- Dla księżniczki musieli dać coś pięknego,  a nie zwykłą, żółtą koszulkę startową. 

Zegar wskazywał 10:30.
- Muszę już lecieć na trening. Pa
- Pa. 


*Kamil* 

Poszedłem na trening,  ale byłam na nim tylko ja i Maciek, więc był o połowę krótszy.  Pod jego koniec podszedł do nas Stefan Kraft. 
- Hej.  Możemy pogramy u was w prawda czy wyzwanie? - zaproponował Stefan. 
- U mnie odpada.  - powiedział Maciek. - Ale przyjść mogę 
- Ja się zapytam.  Za chwilę dam ci odpowiedź. Ok? - powiedziałem. 
- Ok. 


*Kasia*

Kamil wszedł do pokoju.  I powiedział mi o całej grze.  Zgodziłam się pod warunkiem,  że mogę z nimi pograć tylko na początku.  Potem byłam umówiona z Justyną do fryzjera. Kamil zgodził się na taki układ i poszedł powiedzieć o wszystkim Stefanowi. 
Po chwili w naszym pokoju byli już wszyscy zainteresowani grą : Kamil,  Ja,  Maciek,  Piotrek,  Dawid,  Janek , Gregor  , Stefan Kraft,  Michael Hayboeck,  Andreas Stjernen.

Stefan miał ze sobą butelkę. Usiedliśmy w kręgu na podłodze. Niestety.....  Usiadłam pomiędzy Gregorem , a Kamilem.
Na początku wszystko było ok. Zazwyczaj inni brali prawdę. Nie chcieli się decydować na "chore" wyzwania niektórych. W końcu butelkę przejął Maciek i wylosował Stefana.
- Prawda czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Wyjdź na balkon i wykrzycz, że jesteś gejem - powiedział Maciek.
O dziwo Stefan bez niczego wyszedł na balkon. Maciek wyjął telefon i nagrał całe to zdarzenie. Gdy Stefan wrócił na miejsce powiedział.
- Od teraz same wyzwania!
Nie każdemu ten sposób się spodobał. Ja spojrzałam na zegarek. Miałam jeszcze pół godziny do wyjścia. Stefan zakręcił butelką. Kręciła się długo i chyba nie wiedziała gdzie stanąć. Po chwili zatrzymała się przed Gregorem.
- Pamiętajcie! Same wyzwania! - przypomniał Stefan - Gregor.... Co mógłbyś zrobić?  Pocałuj Kasię!
Aż mnie zamurowało. Ostatnio nie za dobrze było między mną,  a Gregorem.... A teraz ma mnie pocałować.  
Gregor odwrócił się w moją stronę.  Spojrzałam na niego. On przybliżył się do mnie.  Zaczęliśmy się całować...  Zbyt namiętnie......


*Kamil*

Spojrzałem na nich.  Poczułem dziwne uczucie.....  Uczucie zazdrości. Zrobiło mi się niedobrze , gdy Kasia całowała się z Gregorem. Złość opanowała mnie, gdy krążył swoimi rękami po jej ciele. 
- Dobra!  Przestańcie już!  - wykrzyknąłem. 
Kasia popatrzyła się na mnie. Wstała z podłogi i poszła po chusteczkę.  Wytarła nią usta. 



*Kasia*
Gdy Kamil kazał nam przestać, zrozumiałam,  że nie powinnam tak namiętnie się całować z Gregorem.  Widziałam, że Kamil jest zły.  Dlaczego? Nie mogłam sobie na to odpowiedzieć. 

Teraz Gregor kręcił butelką.  Wylosował Dawida.  Dawid zaś Piotrka,  Piotrek wylosował  Stefana Krafta. Stefan znów miał przy sobie butelkę.  Po tym co wymyślił z Gregorem, nie chciałam,  aby Stefan wylosował mnie.  Butelka zaczęła zwalniać.  Teraz okazało się najgorsze.  Butelka stanęła na Kamilu. Zaczęłam gorzej się denerwować. Spojrzałam na Kamila. Był jakiś struty. Już nie widziałam tych iskierek w jego oczach. 
Był smutny .... Cień człowieka..... 
- Kamil.... - zaczął Stefan
- Tak?
- Pocałuj Kasię!
- Co??? 
- Tak.  
Spojrzał na mnie.  Przełknęłam ślinę. 
Kamil pochylił się nade mną.  Pocałował mnie w policzek. 
- W usta! 
- Co tak słabo! 
Zaczęli go podpuszczać. 
Kamil spojrzał na mnie.  W jego oczach widziałam strach. Przełknął ślinę.  Przybliżyłam się do niego.  Położył rękę na moim policzku. Drugą odgarnywał moje włosy z twarzy. Po raz kolejny poczułam te motylki w brzuchu. 
Przybliżył się do mnie jeszcze bardziej.  Dotknęliśmy się czołami. Potem schodził co raz niżej.  Nasze nosy stykały jak Eskimosi na powitanie.  Nagle poczułam jego usta..... Były takie delikatne i czułe.... Rękami oplatał moje ciało, ja bawiłam się jego włosami.... Muskaliśmy się delikatnie.... Z czasem nasze warg zaczęły ze sobą w spół pracować, całowaliśmy się coraz namiętniej. A ja chciałam żeby ten pocałunek trwał wiecznie. Delikatnie przejechałam językiem po jego wargach. Odpłacił mi tym samym , po czym wsunął język w moje rozchylone wargi. I nagle oderwaliśmy się od siebie.Speszyliśmy się. Nastała śmiertelna cisza... Spojrzeliśmy się na siebie. Zauważyłam ten błysk w jego oczach. Trudno było nam się uśmiechać. Wstałam i wyszłam z pokoju....

*Kamil*
Kasia wyszła z pokoju....
- Zrobiłem coś źle? - zapytałem z niepokojem.
- Nie.... Potrzebujecie teraz czasu... - powiedział Maciek.
- Może ja pójdę za nią?
- Lepiej nie.... - powiedział Piotrek...
Odłożyłem butelkę.
- Grajcie sami....
Usiadłem na fotelu... Myślałem o całej sytuacji... A jak będzie mnie teraz  nienawidzić?  Spojrzałem na kolegów. Znów grali w prawda czy wyzwanie. Pałeczkę przejął znów Stefan. Znów zaciekawiło mnie to, ponieważ bałem się, czy nie wymyśli czegoś z Kasią w roli głównej.
-Gregor! Masz tutaj klucze do naszego pokoju! - powiedział Stefan i dał mu klucze.
- Po co?
- Kasia jest trochę smutna idź ją rozwesel w sypialni, będziecie sami... Nikt nie będzie wam przeszkadzał. Weź zrób to co do ciebie należy. Zrób, aby była szczęśliwa....
Gdy to usłyszałem.... Byłem wściekły.
Gregor wyszedł z pokoju i przystąpił do działania.
- Normalny jesteś??!! - wykrzyknąłem.
- No co? - powiedział Stefan.
- Najpierw, żebyśmy się całowali, teraz chcesz, aby on ją..... Nawet nie mogę tego z siebie wydusić.... Jesteś obrzydliwy!
Wyszedłem z pokoju trzaskając drzwiami... Na korytarzu nikogo nie było. Postanowiłem czekać pod drzwiami pokoju, w którym rzekomo miała znajdować się Kasia z Gregorem....

*Kasia*
Gregor był miły, powiedział, że nie powinnam się przejmować. Zaprowadził mnie do pokoju. Usiadłam na łóżku. Nie zauważyłam, że zamknął nas od środka... Usiadł obok mnie.
- Piękna jesteś.... - wyszeptał...
Nagle zaczął zdejmować z siebie ubrania. Był już w samej bieliźnie. Nagle zaczął zdejmować moją bluzkę. Zaczęłam krzyczeć.
- RATUNKU! POMOCY!
Gregor powiedział:
- Zamknij się. - chciał mnie poddusić.
Ręce oplatały moją szyję...
Zaczęłam wołać coraz ciszej.... ciszej....


*Kamil*

Usłyszałem głos Kasi
- RATUNKU! POMOCY!
Szarpnąłem za klamkę. Było zamknięte. Powiedziałem.
- Jeśli ten gnój coś jej zrobi... Nie ręczę za siebie!
Chciałem wyważyć drzwi. Po  kilku próbach udało mi się!
Gdy zobaczyłem półnagiego Gregora na łóżku z Kasią, która była bez bluzki.... Nie wiedziałem co mam pomyśleć.... Zauważyłem coś bardziej niepokojącego... On ją dusił!! Rzuciłem się na niego. Uderzyłem go z pięści w twarz dwa razy. Podszedłem do Kasi...
- Nic ci nie jest?
Ta jednak nie odpowiedziała... wtuliła się we mnie...
- Wszystko będzie dobrze moja mała.
Po tych chwilach wstaliśmy z łóżka. Kasia wzięła z podłogi bluzkę i ją nałożyła. Poszliśmy do naszego pokoju.
- Koniec zabawy! - powiedziałem. - Towarzystwo! Do swoich pokojów!

Wszyscy się porozchodzili.  
- Już wszystko jest dobrze. - powiedziałem i ją przytuliłem. 
- Też mam taką nadzieję. 

Poszła do łazienki, aby się odświeżyć. Ja wyszedłem na balkon.  Słońce świeciło i nadawało blask zimowej scenerii. 

Oparłem się o barierkę.  Nagle poczułem czyjeś ręce na swych barkach. Odwróciłem się.  Była to Kasia. 
- Chyba nie tak miał wyglądać nasz pierwszy  pocałunek. - powiedziała. 

Znów się przybliżyliśmy. Swoje ręce zawiesiła na mojej szyi.  Ja położyłem ręce na jej biodrach.  Nasze nosy dotykały się.  Potem zacząłem schodzić co raz niżej.  Zacząłem od szyi.  Kasia oparła się o barierkę.  Ja zacząłem całować namiętnie jej szyję.  Co raz wyżej i wyżej zacząłem wspinać się po jej ciele.  Doszedłem do ust.  Zaczęliśmy się całować.  Najpierw delikatnie. Była to tylko gra wstępna do namiętnych pocałunków.  Potem zaczynało się gorąco. Jednak przestaliśmy się całować  
- Wiem...... Nie powinienem....
- Nic się nie dzieje....  Chciałam ci podziękować za to,  że mnie uratowałeś, gdyby nie ty....  Nie wiem jakby się to skończyło.... 


Nagle ktoś zapukał do drzwi.  Kasia poszła otworzyć. W nich stanęła policja.
- Szukamy Kamila Stocha. 
Gdy usłyszałem swoje imię i nazwisko postanowiłem z nimi porozmawiać. 
- To ja.  Coś się stało?
Nagle obezwładnili mnie i zakuli w kajdanki. 
- Co się stało? 
- Jesteś podejrzany o pobicie niejakiego Gregora S.
- Co??  Uderzyłem go, bo dobierał się do mojej przyjaciółki. 
- Wszystko opowiesz nam na komisariacie. 
Zobaczyłem przerażoną twarz Kasi. Szybko się ubrała w kurtkę i buty. 
- Jadę z wami!  - powiedziała.  


---------------------------------------------------------------------------
Cześć kochani! Jest to moje 6 opowiadanie! Nie wiedziałam , że mogę pisać,  aż tak długie opowiadania. Wczoraj Kamil Stoch wraz ze swoją żoną - Ewą obchodzili 7 rocznicę ślubu! Życzymy im kolejnych wspaniałych rocznic oraz dużo miłości!
                                     kiki2000


Komentarze