Przez ten czas nie utrzymywałam kontaktu z Kamilem... Nie chciałam wykonywać pierwszego kroku i do niego dzwonić... Przecież to ja na niego naskoczyłam w środę...
Była sobota. Dziś mieli odwiedzić mnie rodzice. Wsiadłam w samochód i pojechałam do sklepu, aby zrobić zakupy. Pod sklepem zauważyłam Kamila... Szybko schowałam się w samochodzie, aby mnie nie zauważył. Pojechałam do mieszkania. Zaczęłam przygotowywać jedzenie. Chciałam pokazać się im z dobrej strony.
Upiekłam ciasto. Przygotowałam marynowane papryczki i wiele, wiele innych... Położyłam wszystko na stole i poszłam do łazienki, aby się jakoś przygotować na to spotkanie. Ostatnio byłam u nich na święta, a oni u mnie początkiem września... Więc trochę dawno.
Ubrałam się w czarną sukienkę do kolan. Do tego czarne szpilki, a włosy rozpuściłam.
Upiekłam ciasto. Przygotowałam marynowane papryczki i wiele, wiele innych... Położyłam wszystko na stole i poszłam do łazienki, aby się jakoś przygotować na to spotkanie. Ostatnio byłam u nich na święta, a oni u mnie początkiem września... Więc trochę dawno.
Ubrałam się w czarną sukienkę do kolan. Do tego czarne szpilki, a włosy rozpuściłam.
Po jakiejś godzinie rozległ się dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach stali moi rodzice, a na rękach mieli moją 3-letnią siostrę, Julię.
- Witajcie kochani!
Wyściskałam ich w drzwiach.
- Wejdźcie! - powiedziałam.
Usiedli w salonie.
- Ładnie mieszkasz córko. - powiedział ojciec
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się.
Julka bawiła się na dywanie lalką, którą wzięła ze sobą.
- Jaki jest powód waszej wizyty?
- Chcieliśmy odwiedzić naszą najstarszą córkę.
- To chyba nie jest prawdziwy powód wizyty?
- Co cię z nim łączy? - zapytała wprost matka.
- Jesteśmy przyjaciółmi.
- Widzieliśmy zdjęcia w Internecie.
- Jakie zdjęcia?
- Te w tej sukience.... Wasze twarze... To jak na siebie patrzyliście, te pozy na ściankach... Oraz ostatni artykuł.
- Jaki artykuł.
Mama wyjęła z torebki gazetę.
Wyrwałam ją jej z ręki.
Widniało na niej zdjęcie , jak Kamil wychodzi z mojego bloku... Potem jak pali papierosa na ulicy. I ten nagłówek "Co takiego powiedziała mu "przyjaciółka ", że Kamil Stoch wychodzi z jej mieszkania wkurzony i pali papierosy? "
- Jaka jest data artykułu?
- Środa.
Przypomniało mi się.... Wszystko.
- Dlaczego posmutniałaś?
- Nic, nic.
- Jak się poznaliście?
- Historia trochę głupia.
- Dlaczego? - zapytał ojciec.
- Spowodowałam wypadek... Stłuczkę. Zderzenie czołowe... Tym drugim samochodem kierował Kamil... Nakrzyczał na mnie...
- I tak go poznałaś?
- Pokrzyczeliśmy na siebie i wróciliśmy do domów. Potem zadzwoniła do mnie Marcelina. Zostałam zaproszona do nich na kolację.
- Witajcie kochani!
Wyściskałam ich w drzwiach.
- Wejdźcie! - powiedziałam.
Usiedli w salonie.
- Ładnie mieszkasz córko. - powiedział ojciec
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się.
Julka bawiła się na dywanie lalką, którą wzięła ze sobą.
- Jaki jest powód waszej wizyty?
- Chcieliśmy odwiedzić naszą najstarszą córkę.
- To chyba nie jest prawdziwy powód wizyty?
- Co cię z nim łączy? - zapytała wprost matka.
- Jesteśmy przyjaciółmi.
- Widzieliśmy zdjęcia w Internecie.
- Jakie zdjęcia?
- Te w tej sukience.... Wasze twarze... To jak na siebie patrzyliście, te pozy na ściankach... Oraz ostatni artykuł.
- Jaki artykuł.
Mama wyjęła z torebki gazetę.
Wyrwałam ją jej z ręki.
Widniało na niej zdjęcie , jak Kamil wychodzi z mojego bloku... Potem jak pali papierosa na ulicy. I ten nagłówek "Co takiego powiedziała mu "przyjaciółka ", że Kamil Stoch wychodzi z jej mieszkania wkurzony i pali papierosy? "
- Jaka jest data artykułu?
- Środa.
Przypomniało mi się.... Wszystko.
- Dlaczego posmutniałaś?
- Nic, nic.
- Jak się poznaliście?
- Historia trochę głupia.
- Dlaczego? - zapytał ojciec.
- Spowodowałam wypadek... Stłuczkę. Zderzenie czołowe... Tym drugim samochodem kierował Kamil... Nakrzyczał na mnie...
- I tak go poznałaś?
- Pokrzyczeliśmy na siebie i wróciliśmy do domów. Potem zadzwoniła do mnie Marcelina. Zostałam zaproszona do nich na kolację.
- I tam znowu go spotkałaś?
- Skąd wiedziałaś?
- Przecież Stefan też jest skoczkiem.
- Racja...
- A ta twoja praca?
- Rozmawiałam z Piotrkiem.
Ojciec mi przerwał.
- Z Piotrkiem Żyłą?
- Tak, tak.... I opowiadałam mu, że lubię fotografować i zaśmiał się, że znajdzie mi pracę u nich jako ich prywatny fotograf. Również odpowiedziałam śmiechem, że się zgadzam... Myślałam, że żartuję, bo był pijany. Jednak nie, bo następnego dnia wraz z Kamilem podjechali pod moją uczelnię. Głupio było mi odmówić. Zawieźli mnie do COS i tam czekała mnie rozmowa z Horngacherem. Już o wszystkim wiedział, więc się nie wycofywałam.
- I tak się rozpoczęła twa kariera....
- Ale chcę ją szybko zakończyć.
- Dlaczego?
- Do Planicy i koniec. Teraz jest czas na naukę.
- Wreszcie mądrze mówisz. To Zakopane nie zrobiło ci wody z mózgu.
Nagle mama odezwała się.
- Co cię naprawdę łączy z nim?
- Nic. Kompletnie nic.
- Na pewno?
- Tak. Co jest dziwnego w przyjaźni damsko-męskiej?
- Nie istnieje. W końcu jedno z was się zakocha. Widząc Was to z wzajemnością.
- Możesz już nic mi nie mówić na jego temat. Proszę
- Dobrze.
Nagle ojciec mnie zapytał
- A co z Gregorem? Widziałem wasze zdjęcia, a podobno miał jakąś rozprawę o gwałt.
- Tak. Podobno to się stało w Oberstdorfie. Dostał prawdopodobnie 5 lat, ale to nie był gwałt, tylko próba gwałtu.
- Próba?
- Podobno tą dziewczynę uratował jej przyjaciel....
- Skąd to wiesz?
- Wiesz... Plotki się szybko roznoszą. Stefan Kraft mówił coś, przecież miał pokój obok niego.
- Bujasz się w takim towarzystwie, że ja już naprawdę nie wierzę...
- Gdyby nie babcia, to studiowałabym bliżej i byłabym u was w każdy weekend, a nawet mogłabym przyjeżdżać do was po wykładach, a tak to co? Znowu mam być przez nią poniżana? Nie mam zamiaru tam wrócić! Mam 4 rodzeństwa, które babcia wprost uwielbia! Co miesiąc po rencie dostają jakieś pieniądze, a ja byłam przez nią bita i wyzywana. Właśnie przez nią nie chciałam zapraszać do nas do domu koleżanek i kolegów.
- Czyli twoim jedynym problemem jest babcia?
- Tak.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
- Kto to może być? - zapytała mama.
- Nie wiem.
Poszłam otworzyć. W drzwiach stanął Kamil.
- Hej.
- Hej.
- Sama jesteś?
- Nie.
Nagle odezwała się mama.
- Córeczko, kto to?
- Czyli lepiej, żebym nie wchodził?
- Przepraszam cię.
- Ok. Nic się nie stało.
Nagle podeszła do mnie mama.
- Ooo! Jakiego masz gościa! Zapraszamy, zapraszamy!
- Ale państwo przyjechali do córki w odwiedziny, to ja nie będę przeszkadzał...
- Ale nie przeszkadza pan! Zapraszamy.
Kamil spojrzał na mnie, a ja zasugerowałam, żeby wszedł.
Usiadł na kanapie.
- Mieć taką córkę, to skarb. - powiedział Kamil do moich rodziców.
Nagle ojciec mnie zapytał
- A co z Gregorem? Widziałem wasze zdjęcia, a podobno miał jakąś rozprawę o gwałt.
- Tak. Podobno to się stało w Oberstdorfie. Dostał prawdopodobnie 5 lat, ale to nie był gwałt, tylko próba gwałtu.
- Próba?
- Podobno tą dziewczynę uratował jej przyjaciel....
- Skąd to wiesz?
- Wiesz... Plotki się szybko roznoszą. Stefan Kraft mówił coś, przecież miał pokój obok niego.
- Bujasz się w takim towarzystwie, że ja już naprawdę nie wierzę...
- Gdyby nie babcia, to studiowałabym bliżej i byłabym u was w każdy weekend, a nawet mogłabym przyjeżdżać do was po wykładach, a tak to co? Znowu mam być przez nią poniżana? Nie mam zamiaru tam wrócić! Mam 4 rodzeństwa, które babcia wprost uwielbia! Co miesiąc po rencie dostają jakieś pieniądze, a ja byłam przez nią bita i wyzywana. Właśnie przez nią nie chciałam zapraszać do nas do domu koleżanek i kolegów.
- Czyli twoim jedynym problemem jest babcia?
- Tak.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
- Kto to może być? - zapytała mama.
- Nie wiem.
Poszłam otworzyć. W drzwiach stanął Kamil.
- Hej.
- Hej.
- Sama jesteś?
- Nie.
Nagle odezwała się mama.
- Córeczko, kto to?
- Czyli lepiej, żebym nie wchodził?
- Przepraszam cię.
- Ok. Nic się nie stało.
Nagle podeszła do mnie mama.
- Ooo! Jakiego masz gościa! Zapraszamy, zapraszamy!
- Ale państwo przyjechali do córki w odwiedziny, to ja nie będę przeszkadzał...
- Ale nie przeszkadza pan! Zapraszamy.
Kamil spojrzał na mnie, a ja zasugerowałam, żeby wszedł.
Usiadł na kanapie.
- Mieć taką córkę, to skarb. - powiedział Kamil do moich rodziców.
- Dziękujemy. - odpowiedzieli.
Nagle moja mama powiedziała.
- A dlaczego nie ma tutaj Adriana?
- Bo ja się z nim rozstałam.
- Dlaczego???
- Nie pasowaliśmy do siebie
- Dlaczego???
Nagle oczy zalały mi się łzami.
- Nie płacz. - powiedział Kamil.
- Co on ci zrobił? - zapytała mama
- Zdradzał mnie.
- Z kim???
- Ze starszą o jakieś 30 lat kobietą.
- Przecież to do niego nie podobne.
- A jednak - powiedział Kamil.
Kamil wspierał mnie jak tylko mógł. Zauważyli to moi rodzice. Aż za bardzo.
Wstali i powiedzieli.
- Idziemy się przejść. Bierzemy Julkę .
Wyciągnęli ręce w stronę Julii, lecz ta nie chciała iść. Bawiła się wspaniale .
- Jak nie chce iść to ją zostawcie. Niech się bawi. - powiedziałam.
Julka grzecznie bawiła się na dywanie... Bardzo spokojne dziecko...
- Przez to wszystko nawet nie zaproponowałam ci herbaty....
- Nie denerwuj się.... Przyjechali rodzice i chcesz wypaść jak najlepiej, a swoimi pytaniami wyprowadzają cię z równowagi.... To normalne....
- Czyżby mój przyjaciel był filozofem? - zaśmiałam się...
- Nie, skądże... Przeżyłem to, jak rodzice pierwszy raz odwiedzili mnie w moim nowym mieszkaniu....
- Też tak chciałeś, aby wszystko było idealne?
- Właśnie tak...
- Najgorsze są pytania o ciebie...
- Dlaczego?
- Myślą, że jesteśmy razem, a gdy próbujesz im to uświadomić... Nie są tego w stanie zrozumieć.
- U mnie są pytania : "Masz już jakąś na oku?"
Julka grzecznie bawiła się na dywanie... Bardzo spokojne dziecko...
- Przez to wszystko nawet nie zaproponowałam ci herbaty....
- Nie denerwuj się.... Przyjechali rodzice i chcesz wypaść jak najlepiej, a swoimi pytaniami wyprowadzają cię z równowagi.... To normalne....
- Czyżby mój przyjaciel był filozofem? - zaśmiałam się...
- Nie, skądże... Przeżyłem to, jak rodzice pierwszy raz odwiedzili mnie w moim nowym mieszkaniu....
- Też tak chciałeś, aby wszystko było idealne?
- Właśnie tak...
- Najgorsze są pytania o ciebie...
- Dlaczego?
- Myślą, że jesteśmy razem, a gdy próbujesz im to uświadomić... Nie są tego w stanie zrozumieć.
- U mnie są pytania : "Masz już jakąś na oku?"
- I co odpowiadasz?
- Że tak.
- Ooo.. Muszę poznać tę szczęściarę.
- Mam nadzieję, że już nie długo.
- A tobie się któryś podoba?
- Może.... A jeśli tak, to będziesz pierwszą osobą, która się o tym dowie.
- Trzymam cię za słowo.
Zaczęliśmy się śmiać.
Po jakiś 30 minutach do mieszkania wrócili moi rodzice.Mieli już jechać do domu. Na pożegnanie moja mama powiedziała.
- Mam nadzieję, że nas odwiedzisz na tej starej wsi?
- Na pewno, jak będę miała wolny weekend, bo teraz wyjeżdżam do Korei i Japonii.
- Przyjedziesz z jakimś przystojnym kawalerem?
- Nie wiem.... Może wezmę sobie jakiegoś pijaka ze wsi. - zaśmiałam się.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
Rodzice wyszli z mieszkania.
- Już we wtorek mamy wylot.
- Nie jestem oblatana w tych tematach, ale... Ile tam się leci?
- Długo... Więcej niż 24 godziny.
- To ja już się muszę pakować! - zaśmiałam się.
- Wylot 7 lutego, a powrót 18.
- I co ta twoja biedna dziewczyna zrobi, jak nie będzie cię przez prawie 2 tygodnie?
- Leci ze mną.
Serce złamało mi się na pół. Poczułam bardzo dziwne ukłucie w sercu... Czyżby to zazdrość? Jednak od razu wybiłam to sobie z głowy.
Po jakiś 30 minutach do mieszkania wrócili moi rodzice.Mieli już jechać do domu. Na pożegnanie moja mama powiedziała.
- Mam nadzieję, że nas odwiedzisz na tej starej wsi?
- Na pewno, jak będę miała wolny weekend, bo teraz wyjeżdżam do Korei i Japonii.
- Przyjedziesz z jakimś przystojnym kawalerem?
- Nie wiem.... Może wezmę sobie jakiegoś pijaka ze wsi. - zaśmiałam się.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
Rodzice wyszli z mieszkania.
- Już we wtorek mamy wylot.
- Nie jestem oblatana w tych tematach, ale... Ile tam się leci?
- Długo... Więcej niż 24 godziny.
- To ja już się muszę pakować! - zaśmiałam się.
- Wylot 7 lutego, a powrót 18.
- I co ta twoja biedna dziewczyna zrobi, jak nie będzie cię przez prawie 2 tygodnie?
- Leci ze mną.
Serce złamało mi się na pół. Poczułam bardzo dziwne ukłucie w sercu... Czyżby to zazdrość? Jednak od razu wybiłam to sobie z głowy.
--------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz