Numer 14. - Przystanek: Planica

Wróciliśmy już do Polski. Nie mogłam doczekać się tego powrotu,  lecz z drugiej strony bardzo się go bałam. Wywiad Stefana Krafta na temat mój i Gregora stał się bardzo popularny w skocznym świecie.  Jednak nie dałam po sobie poznać,  że bardzo mnie to dotknęło.  Myślałam zupełnie o czym innym. O pocałunkach z Kamilem w Vikersund. Zachowaliśmy się jak namiętni kochankowie, pragnący czegoś więcej niż pocałunków,  a gdy przyszli Piotrek z Maćkiem, to zachowaliśmy się jak wcześniej. Przyjaciele.
Przez ten czas,  zbliżyliśmy się bardzo do siebie z Kamilem. Codziennie rozmawialiśmy przez kilka godzin,  bądź się po prostu odwiedzaliśmy.  Znajomi i rodzina są już wściekli,  że gdy do mnie dzwonią,  to zawsze dostają powiadomienie,  że mój numer jest zajęty.  Nie jest to jednak mój problem,  że uwielbiam gadać z Kamilem.

20 marca rano zaczęłam się pakować.  Jednak do Planicy jedziemy samochodami.  Myślałam,  aby pojechać z którymś z chłopaków,  lecz nie chciałam zawracać im głowy.  Postanowiłam,  że pojadę swoim samochodem. Nagle zadzwonił mój telefon.  Był to trener.
- Halo
- Cześć Kasiu.
- Witam.
- Mam pytanie,  z kim jedziesz do Planicy?
- Raczej sama,  swoim samochodem.  A dlaczego pan pyta?
- Bo myślałem,  że zabrałabyś się ze mną.
- Nie,  dziękuję bardzo za propozycję,  ale jednak odmówię.
- Ok. To przepraszam.
- Do zobaczenia w Planicy.
- Do zobaczenia.

Rozłączyłam się. Zaczęłam dalej się pakować,  gdy znów zadzwonił mój telefon.
- Halo.
- Hej Kasiu.
- Hej Kamil.
- Mam pytanie,  z kim jedziesz do Planicy?
- Sama.
- A nie boisz się?  To 10 godzin drogi.
- Nie boję się. A ty co?  Myślisz, że sobie nie poradzę?
- A może chciałabyś pojechać ze mną?
- Może, może...
- Jeśli tak,  to już czekam pod blokiem w samochodzie.
Nie uwierzyłam i pobiegłam do okna.  Zauważyłam pod blokiem Kamila w aucie i mu pomachałam. Spakowałam jeszcze kilka rzeczy,  zamknęłam dom i byłam gotowa do wyjazdu.
- Hej.  - pocałowałam go na powitanie w policzek.
- Hej. Czeka nas długa droga.
- Mam nadzieję,  że jadąc z tobą czas minie nam bardzo szybko.

Na początku było trochę "sztywno" , lecz później wszystko było ok.
- A jacy są twoi rodzice?
- Mama.. .. Zachowuje się jak jakaś dama.  Jej zdaniem,  idealną partnerką dla mnie byłaby wielka uczona.
- Czyli będzie ci ciężko przedstawić jakąś partnerkę?  No chyba, że będzie to wielka uczona.
- Szczerze?  Nie lubię takich sztywniactw.
- A jakie lubisz?
- Wysokie brunetki o niebieskich oczach.
- To trochę jest takich.
- Jestem jeszcze za młody na jakikolwiek związek...  A co dopiero rodzina, dzieci.
- Ja jakoś chciałabym mieć dużo dzieci.
- Nawet teraz?
- Nie,  dopiero po studiach.
- Czyli masz jeszcze długo czasu. Jak skończysz studia,  to będę miał 26 lat,  to będę za stary na dzieci.
- Byłbyś świetnym ojcem.
-  A ty świetną matką  .
- A wiesz co?  Nigdy nie zapomnę jak byłeś pijany po imprezie w Oberstdorfie i nakrzyczałeś na mnie,  że kto by chciał taką nerwową żonę.
- Nie pamiętam...
- Pokłóciliśmy się o Gregora....
- Nawet mi nie mów o tym człowieku....
- A mam teraz pytanie z innej beczki...  Jak trafiłeś do kadry?
- A od kiedy zaczęłaś interesować się moim życiem?
- Od wtedy,  kiedy jesteśmy przyjaciółmi.
- Czyli.....  Zaczęło się od tego,  że bardzo chciałem być skoczkiem..  Moje największe marzenie. Mama strasznie się bała,  lecz chodź byłem mały , to wiedziałem,  że mama nie ma nic w tej kwestii do gadania.  To zawsze tata wspierał mnie w mojej karierze...   I wygrałem kilka konkursów, trafiłem do kadry młodzieżowej.  Wygrałem cały cykl Letniego Pucharu Kontynentalnego i zostałem powołany do kadry B.  Wygrywałem dużo konkursów. Dawało mi to więcej wiary w siebie. I od 2 lat jestem powołany do kadry A.  I jestem tu,  gdzie jestem....
- A mam pytanie... Jaka jest relacja między tobą,  a rodzicami?
- Z ojcem widziałem się w święta,  a z matką.. ... Jeszcze przed powołaniem mnie do kadry A
- A dlaczego tak?
- Jeszcze przed powołaniem mnie do kadry A,  kupiłem sobie mieszkanie.. I jak się przeprowadziłem , to od tej pory jej nie widziałem....
- Nie tęskni za tobą?
- Nie wiem.... Raczej nie. Mam jeszcze 2 siostry i to właśnie one są oczkiem w głowie mamy.
- A ty oczkiem w głowie taty?
- Tata zawsze chciał mieć syna.
- Chyba każdy mężczyzna chciałby mieć syna
- Raczej tak.
- Byłbyś trenerem, jeśli twój syn poszedłby w twoje ślady.
- Właśnie, jeśliby poszedł.
- Jeśli tatuś byłby taką sławą.. to czemu nie?
- Najlepiej się trenuję pod wodzom kogoś nieznajomego.
- Jesteś znawcą tematu?
- Aż za bardzo..... A twoi bracia? Jaką marzą sobie przyszłość, bo z tego co słyszałem, to twoja siostra idzie na fizjoterapię?
- Michał z Piotrkiem to urodzeni sportowcy, lecz mama boi się tak bardzo ryzykownej kariery. Dla niej sport to nie zwycięstwa, lecz częste kontuzje.
- Ale wiesz jaka jest wielka emerytura sportowa?
- A co? Już się wybierasz?
- Jeszcze nie, ale nawet wysoka. Jeszcze większa, jak się zdobędzie olimpijskie złoto.
- Czyli co? Już się przygotowujesz do zdobycia złota w Korei?
- Tak i zadedykuję go tobie.
- Czyli mogę czuć się wyróżniona?
- Możesz. Będziesz cenniejsza niż to złoto.
- O ile?
- O milion procent cenniejsza!
- A co? O więcej się nie da?
- Można, można.
- To co?
Zaczęłam udawać obrażoną.
- Może jednak....
W tym momencie poczułam, jak pocałował mnie w policzek. Gdy odwróciłam się w jego stronę, to zaczął dalej kierować i udawał, że nic się nie stało.
Uśmiechnęłam się delikatnie.
Była 17:00. Dojechaliśmy już na miejsce.
Mieliśmy cały wieczór wolny, niektórzy skoczkowie jeszcze nie dojechali, bądź nie dolecieli.
Czekaliśmy tylko na reprezentacje Norwegii.
- Robimy sobie jakąś imprezę? - zapytał nas Piotrek
- Może po wygranym konkursie drużynowym? - zaproponował Janek.
- A co? Już obstawiacie, że wygracie? - zaśmiałam się.
- A co? Nie wierzysz w nas? - zapytał się mnie Kamil
- Wierzę, tylko tak z góry zakładać.... Musicie mieć tupet. - zaśmiałam się ponownie
 Udałam się do pokoju. Zadzwonił nagle do mnie telefon. Był to jakiś dziwny numer. Odebrałam.
- Halo?
- Halo. Hej z tej strony Natalia. Mogłabyś dać mi Kamilka do telefonu, bo nie odbiera ode mnie.
- Ok... Ale.... Kim ty w ogóle jesteś?
- Kamilek ci powie.... Dasz mi go?
- Ok.
Wyszłam z pokoju i zapukałam do Kamila.
- Hej... Ktoś chce z tobą rozmawiać.
- Kto?
Podałam mu telefon.
Z ich rozmowy wysłuchałam, że muszą naprawdę długo się znać. Po skończonej rozmowie zapytałam.
- Kto to był? Jeśli mogę spytać?
- Moja siostra. A co?
- Trochę dziwne, że twoja siostra dzwoni do mnie... Wcale jej nie znam. Ona z resztą mnie raczej też.
- Znacie cię.
- Skąd?
- Ze zdjęć.
- Jakich??
- Tych z balu z Oberstdorfu.
- Widziała te zdjęcia?
- Tak, przecież była u mnie ostatnio, a powiem ci, że mam je na komodzie z sypialni.
- Ja również oprawiłam sobie je w ramkę.
Spuściłam lekko głowę.
- Może chciałabyś aby oprowadzić Cię po Planicy?
- Z miłą chęcią.
- To chodź.
Złapał mnie za rękę i wybiegliśmy z hotelu.
- Wiesz co? Każdy mówi, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje....
- No i?
- Jesteśmy dowodem, że jednak istnieje.
- Razem łamiemy bariery. - zaśmiał się.
- Jakie bariery?
- Wszystkie z możliwych. - zaśmiał się znów.

Nie skomentowałam jednak tego.

Spacerowaliśmy po wąskich uliczkach miasta.... To coś prześlicznego..... Dzięki tej pracy mogę pozwiedzać świat.... Pierwszy raz byłam w Japonii i w Korei.
- Następnym razem zabiorę cię do.... nad morze....
- Tylko nie mam stroju kąpielowego.
- To co to za problem? Chodźmy do sklepu!
- Tak teraz?
- A co?

Złapał mnie za rękę i pobiegliśmy do pobliskiego sklepu.
Usiadł sobie na kanapie przed przebieralnią i czekał na moje wystąpienia. Czułam się jak jakaś modelka. Musiałam się obracać itp.
- Mam już ulubieńca. - uśmiechnął się.
- To który strój?
- Ten.

- Ok.
Wzięłam strój i miałam iść do kasy, lecz Kamil złapał mnie za rękę.
- Może coś jeszcze sobie kupisz?
- Ale ja nie mam tyle pieniędzy. Już ten strój kosztuje majątek!
- Ale ja ci wszystko kupię.
- Nie chcę takiej dobroci z twojej strony....
- Ale ja chcę cię nią obdarować.

Uśmiechnął się i zaczął przeglądać różne ubrania z półek. Potem wszystko przyniósł mi do przymierzalni, a on znów usiadł sobie na tej czerwonej kanapie przed przebieralnią.

Wychodziłam i pozowałam znów jak modelka. Jednak nie podobało mi się, że Kamil chce mi to wszystko kupić.
- Ale ja za kilka miesięcy w to nie wejdę. - powiedziałam.
- A dlaczego?
- A jak przytyję?
- Nie możesz przytyć.

Wybraliśmy kilka ubrań.M. in.

TAKĄ SUKIENKĘ, CHYBA NAJPIĘKNIEJSZA

PRZEŚLICZNY KOMPLECIK

SPÓDNICZKĘ

ORAZ MOJE ULUBIONE SPÓDNICE Z WARSTWĄ TIULU

Udaliśmy się do kasy. Kamil oczywiście za to zapłacił, chodź ja tego w ogóle nie chciałam.
Wyszliśmy ze sklepu. Kamil wziął za mnie torby i udaliśmy się do hotelu.


Położyłam torby na łóżku i poszłam wziąć prysznic.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Była to Agnieszka.
- Hej, nawet nie miałyśmy okazji, aby się spotkać od Oberstdorfu.... A to trochę czasu minęło.
- Hej, właśnie, nigdy nie mamy czasu, aby się spotkać.
- A co to? - zauważyła na łóżku torby z zakupami.
- Kupiłam sobie.
- Jaka prześliczna. - powiedziała, wyjmując z torby sukienkę....
Obejrzała wszystko.
- Skąd masz tyle pieniędzy na to? Jak to wszystko z tego, co zarabiasz , to się chyba przerzucę i zamiast zostać trenerem personalnym, to zostanę osobistą fotografką skoczków?
- Nie.. Kamil mi kupił...
- Kto?
- Kamil.....
- Naprawdę..... Teraz to nawet nie gadaj, że jesteście tylko przyjaciółmi.
- A kim mamy być?
-  Jeśli facet kupuje ci takie krótkie spódniczki, sukienki oraz strój kąpielowy, to moim zdaniem oczekuje czegoś więcej...
- Czy chcesz powiedzieć że.....?
- Tak... Może chce spędzić z tobą miłą noc? - uśmiechnęła się.
- Nie! Kamil taki nie jest!
- Moim zdaniem, to już od dawna chcecie czegoś więcej, lecz boicie się tego sobie powiedzieć.
- Nieprawda.
- A jak mam ci udowodnić, że to prawda?
- W żaden sposób. Po prostu go nie kocham. Jesteśmy przyjaciółmi.
- Wiesz co jest najgorsze? Że oboje jesteście o siebie zazdrośni w takim stopniu, że jeśli Kamil przedstawiłby ci jakąś dziewczynę, to byłabyś strasznie zazdrosna. On by to na pewno zauważył, że ci się ona nie podoba i wiesz co jest najgorsze? Posłucha swojej przyjaciółeczki i z nią zerwie, bo tak chce jego przyjaciółka... Z twoim przykładem będzie tak samo. Jak jemu nie spodoba się jakiś facet, to z nim zerwiesz... I tak będziecie siebie nawzajem ograniczać.. I dalej będzie się upierać, że się nie kochacie i jesteście tylko przyjaciółmi.
- Ale tak nie będzie. Jak jakaś dziewczyna się podoba Kamilowi to ja nie bronię. W moim przypadku raczej też tak nie będzie.
- To dlaczego zerwałaś z Adrianem??? Gdyby nie Kamil i tego jego przekonania, że cię ogranicza, bo ty chcesz ślub , a on nie... Te jego dobre rady.. "Zerwij z nim. Taki facet nie zasługuje na ciebie"
- No i???
- Przecież gdyby nie Kamil, to żyłabyś w nieszczęśliwym związku z Adrianem.
- Czyli co chcesz mi powiedzieć?
- Powiedziałam ci wszystko co chciałam.... Zastanów się... Chcesz żyć nieszczęśliwą miłością do Kamila, czy chcesz , aby Kamil zniknął z twego życia?
- Jak to zniknąć???
- Czyli co? Chcesz żyć nieszczęśliwą miłością do niego, czy podejść do niego teraz, w tym momencie pocałować go i powiedzieć 3 krótkie słowa, a zarazem jakie ważne dla was "Kamil, Kocham Cię"
- Nie! No co ty?
- To co? Niby on ma zrobić ten pierwszy krok?
- Nie będzie żadnego pierwszego kroku! I wiesz co? Wyjdź z mojego pokoju! Proszę!
- Ok.
Agnieszka spojrzała jeszcze tylko na mnie i wyszła z pokoju...




Był 24 marca... Miał odbyć się pierwszy konkurs Pucharu Świata 2016/2017 w Planicy.
Konkurs miał odbyć się o 12:00 lokalnego czasu.
Nigdy nie byłam w Planicy i finał Pucharu Świata oglądałam zazwyczaj w telewizji. A jak to z telewizją... Nie wszystko jest transmitowane. Dzięki tej pracy i w ogóle dzięki Piotrkowi mogę być tak blisko skoczni i skoków.

Zeszłam rano na śniadanie.... Z niecierpliwością wyglądałam na chłopaków, jednak nikt znajomy na śniadaniu się nie pojawił, no chyba że reprezentacja Japonii..
Zjadłam śniadanie i udałam się do swego pokoju hotelowego. Musiałam jakoś się ubrać itp. na konkurs Pucharu Świata.
Jednak moim największym problemem było. "Nie mam się w co ubrać"
Lecz po chwili znalazłam wyjście z tej sytuacji.
Nałożyłam słuchawki i udałam się na skocznię... Była godzina 11:30.
Stałam pod skocznią, a kibice, którzy już tam byli patrzyli się na mnie. Nie chciałam jednak się na nich oglądać i tym samym jeszcze bardziej zwracać na siebie uwagę. Nagle obok mnie przeszła Marta Majcher - dziewczyna Dawida Kubackiego. Wyglądała na bardzo szczęśliwą. Postanowiłam do niej podejść.
- Hej Marta.
- Hej.
- Mam pytanie, nie wiesz gdzie są wszyscy chłopcy?
- Nie wiem, Dawid przed chwilą wyszedł z pokoju tu na skocznię. Może są tutaj?
- Szczerze? Nie widziałam ich tutaj. A co ty taka uradowana?
Nie odpowiedziała mi jednak, lecz pokazała palec, na którym widniał pierścionek zaręczynowy
- Serdeczne gratulacje! - powiedziałam i przytuliłam ją.

W tym momencie podszedł do nas Maciek.
- Hej dziewczyny, nie widziałyście Agnieszki?
- Nie, a co?
- Nie mogę jej znaleźć. Wyszła z pokoju godzinę temu i do tej pory jej nie ma.
- Może jest u Justyny, albo u Marceliny.
- Ok. Idę jej szukać.

Popatrzyłam na pierścionek Marty.
- Kiedy ślub?
- Chcemy jak najszybciej, nawet w maju!
- Aż tak szybko!
- Tak. W końcu będą już nie pani Majcher, lecz pani Kubacka.
- Marta Kubacka? Ładnie brzmi.
- Dziękuję.
- A słyszałaś, że Aleksander Zniszczoł bierze ślub?
- Tak, podobno z siostrą Justyny.
- Aż to skubana! Nic nie powiedziała, że już nie długo powita szwagra.
- Taka jej natura.
- Cała Justyna. A wiesz, kiedy ten ich ślub?
 - Początkiem maja.
- Ooo! To już nie długo!
- Już Dawida zaprosili.
- A innych skoczków?
- Jeszcze nie. Dopiero po Planicy mają zapraszać resztę.
- I co? Wybierasz się?
- Tak, mam już nawet sukienkę.
- Masz zdjęcie?
- Ja bym nie miała?
- Ładna. - powiedziałam.
Nagle ktoś objął mnie od tyłu w pasie.
- Co ładne?
Odwróciłam się, był to Kamil.
- Sukienka Marty na ślub Olka.
- A właśnie... Pro po tego ślubu. Poszłabyś ze mną jako osoba towarzysząca?
- Oj, nie wiem, nie wiem. - uśmiechnęłam się.
- Proszę.
- Ok. Pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Będziesz 3 w dzisiejszych zawodach.
- Nie wierzysz we mnie?
- Wierzę, lecz nie możesz wygrać, ani być drugi. Ok?
- Ok. Zrozumiano.
- To czekam.
- To czekaj. Zaraz rozpoczyna się pierwsza seria.
- Czekam z niecierpliwością.

Kamil poszedł skakać. Po chwili do mnie i do Marty dołączyły dziewczyny, Agnieszka, Angelika, Marcelina z córką i Justyna z dziećmi.
Oglądałyśmy z zaciekawieniem pierwszą serię.
Prowadził Peter Prevc, drugi był Kamil, trzeci Maciej Kot.
Kamil podszedł do mnie i powiedział.
- I co?
- Ja nadal czekam na 3 miejsce.
- Muszę się postarać.
- Musisz. - puściłam mu oczko.


Nadszedł czas na drugą serię konkursu. Jak powiedziałam, tak się stało. Kamil zajął 3 miejsce. Po całej dekoracji podszedł do mnie bez słowa.
- No cóż? Nie mam wyjścia.
- Więc co? Pójdziesz ze mną?
- Ok.
- Nie wiesz jak ja się cieszę!
Pocałował mnie w policzek.
- Właśnie widzę.

Udaliśmy się na konferencję prasową, a następnie do swoich hotelu. Do mojego pokoju zbiegły się wszystkie dziewczyny, oprócz Angeliki.
- Mam pytanie, w co się ubieracie na ślub Olka i Magdy? - zapytała Agnieszka.
- Ja jeszcze nie wiem. - odpowiedziałam.
- Ciekawe, jak będzie wyglądać panna młoda? - powiedziała Marcelina.
- A ja już wiem. - powiedziała Justyna.
- A dlaczego ty nic nam nie mówisz, że twoja siostra bierze ślub?
- A co? Mam się niby cieszyć?
- No tak.
- Moim zdaniem Magda jest za młoda. Ma 22 lata.
- A ty ile miałaś lat? 18. - powiedziałam.
- No i? Ja byłam dojrzalsza.
-  Nie oceniaj jej tak bardzo źle.- powiedziała Marta. - Ja mam 21 lat i co? I też biorę ślub.
- Naprawdę? - zaciekawiła się Marcelina.
- Tak. Gdy wrócimy z Dawidem to chcemy ustalić datę ślubu. Najlepiej by było jak najszybciej..
- A co ? Dziecko w drodze? - zaśmiała się Agnieszka.
- Nie.. Skądże! - stanowczo zaprzeczyła Marta.


Następnego dnia odbył się konkurs drużynowy wygrany przez Polaków. Wieczorem zostałam zaproszona do pokoju Piotrka i Maćka na imprezę. Mieli zjawić się tam wszyscy bez wyjątku.
O 20:00 miała rozpocząć się impreza, jednak za nim się na nią przygotowałam to trochę się na nią spóźniłam, a dokładnie to o pół godziny.
Jednak po chwili weszłam do pokoju.
- Wow! Jak ty ślicznie wyglądasz! - nie stroili sobie komentarzy wobec mojego stroju.
Śmialiśmy się i wygłupialiśmy, przecież trzeba było jakoś  odreagować ten stres jutrzejszego dnia. Następnego dnia miał odbyć się konkurs. Ostatni konkurs w tym sezonie.
Uczciliśmy jeszcze przyszłą młodą parę, lecz mi zachciało się spać.
- Przepraszam Was, ale ja muszę już iść. - powiedziałam i wyszłam.
Ledwo co stałam na nogach.... O Boże jak ja dojdę do swojego pokoju!
Nagle poczułam jak toś mnie obejmuje od tyłu. Odwróciłam się. Był to Kamil. Przyparł mnie do ściany i zaczęliśmy się całować. Wyszeptał mi kilka miłych słów, które mnie onieśmielały.... Z torebki wyjęłam klucze do mojego pokoju. Wziął mnie na ręce, otworzył drzwi, a gdy weszliśmy, delikatnie je zamknął. Pochłonęliśmy się namiętnością, która była najsilniejsza od wszystkich innych. Wylądowaliśmy na łóżku. Jego słowa "Kocham Cię" dały mi do zrozumienia, że już od dawna chcieliśmy czegoś więcej, niż przyjaźni. Przystąpił do miłosnego ataku. Czuliśmy się wolni, lecz byliśmy kompletnie pijani. Zasnęliśmy w swoich objęciach.
Rano obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Nie wiedziałam co się stało. Gdy zobaczyłam obok Kamila, szybko okręciłam się kołdrą. Zobaczyłam te wszystkie ciuchy, które znajdowały się w każdym kącie. Nagle Kamil się obudził. Uśmiechnął się.
- Z czego się śmiejesz? - zapytałam.
- Z niczego.
- Nie pamiętam co się stało! Byłam pijana.
- To tak jak ja...
- Mógłbyś stąd wyjść? Muszę ochłonąć.
- Ok.
Zabrał swoje rzeczy z podłogi i wyszedł.
Ja ubrałam się w łazience. Spojrzałam na zegarek. Była 10:30. O 11:00 miał odbyć się ostatni konkurs tego sezonu. Uczesałam się, umalowałam i ruszyłam z aparatem na skocznię.
- Przepraszam Cię za wszystko. - powiedział mi przed skocznią.
- Daj mi na razie święty spokój.
- Ok.
- Już nie będę miała z wami więcej takich problemów. Już dziś mój ostatni dzień pracy z wami.
- To już dziś?
- Tak.

Kamil był 2 podczas tego konkursu, lecz nie stracił pozycji lidera. Odebrał tego dnia 3 trofea. Za wygrany Puchar Świata, za wygrany Puchar Świata w lotach i Puchar Narodów.

Po południu wróciliśmy do hotelu. Spakowałam swoje rzeczy i byłam gotowa na powrót, lecz na pewno nie z Kamilem. Zapytałam Maćka, czy mogłabym z nim pojechać. Zgodził się.
O godzinie 2:00 byłam już pod moim blokiem...

Rano gdy się wypakowywałam, to zauważyłam ten strój kąpielowy, który kupił mi Kamil. Schowałam go na samo dno szafy.  Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać.... Nie mogło to do mnie dotrzeć "Przespałam się z Kamilem Stochem"


--------------------------------------------------------------------------
Hej! Mam nadzieję, że się spodobało!
                                           kiki2000

Komentarze