Numer 66 - Zwierzenia Dawida, jedziemy do Warszawy

Bardzo zszokowały mnie słowa Dawida. W milczeniu usiadł na kanapie w salonie, a ja z wrażenia poszłam do kuchni napić się wody. Po chwili dołączył do nas Kamil.
- Ale jak to? - spytałam - Skąd ty takie rzeczy wiesz?
- Miałem kilka dowodów na to, że mnie zdradza
- Ale jak to, skąd? - zapytał Kamil
- Bo to było tak.... - westchnął - Gdy wróciłem do domu po wypadku, to Marta zachowywała się dość dziwnie. Mało ze sobą rozmawialiśmy, nie spaliśmy w jednym łóżku, a gdy tylko chciałem wziąć małą Joasię na ręce, to aż mi ją wyrywała. Usprawiedliwiałem to tym, że jest w ciąży i że tak działają na nią hormony. Przecież jest już w 3 miesiącu ciąży.
- Tylko to te sygnały? - przerwał mu Kamil
- Nie, no co ty. Mieszkaliśmy "osobno". Dacie wiarę, że mieszkając w jednym domu z żoną i dzieckiem, nie miałem z nimi żadnego kontaktu? Po prostu mijaliśmy się, jak dwójka nieznajomych na ulicy, a przecież byliśmy w naszym domu...... I wtedy poznałem jego..... Miał na imię Mariusz..... Spotkałem go przed domem. Palił sobie papierosa, więc podszedłem i zapytałem, co tutaj robi i kim w ogóle jest, a on do mnie, że jest z Martą umówiony. Spytałem się, czy trafił pod dobry adres, no bo przecież Marta to moja żona. On powiedział, że tak, bo przecież "jestem tutaj codziennie". Nie mogłem w to uwierzyć. Nagle zobaczyłem jak z domu wychodzi Marta. Wystrojona w miniówkę, mocny makijaż, czerwona szminka. Jak mnie zobaczyła, to chciała się schować, cóż... Nie udało się jej. Spytałem się jej, czy to prawda, że spotyka się z tym pożal się Boże Mariuszem.... Potwierdziła to. Pytam się jeszcze, gdzie Joanna, a ona na to, że w domu. No to ja dalej brnę temat, że z kim ona tam jest. Myślałem, że może jej mama opiekuje się małą Asią, a ona do mnie, że Joasia sama w domu zamknięta i śpi w łóżeczku. Myślałem, że ją normalnie zamorduję przy tym Mariuszu.... Ale co mogłem zrobić? Wsiadła z Mariuszem do jego samochodu i pojechali... Otworzyłem drzwi do domu z klucza. Prawda, Joasia spała, ale to co zrobiła Marta..... Wziąłem ją do nosidełka , wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do jednej z klinik, aby zebrać próbki DNA, po prostu wymaz śliny.... Na wyniki nie musiałem długo czekać, bo już po niecałych dwóch tygodniach... Siedzę sobie w domu, oglądam telewizor i co? Listonosz do drzwi. No to idę i otwieram, patrzę że wyniki z kliniki przyszły...
W tym momencie wyjął badania z kieszeni. Kartka była dość pomięta. Dał mi ją, abym przeczytała. Zaczęłam więc czytać.
- Badanie układów STR. wykonano wykorzystując materiał z jamy ustnej w formie wymazu z wewnętrznej strony  policzka .
- Tego to nie - powiedział Dawid. - Tam niżej, gdzie jest interpretacja wyników DNA.
- Ok. - zaczęłam dalej czytać - W 12 na 24 markery nie odnaleziono zgodności pomiędzy profilem DNA badanego domniemanego ojca , a profilem DNA badanego dziecka.
Najgorszy cios był we fragmencie pogrubionym i podkreślonym dwoma grubymi kreskami
- Biologiczne ojcostwo badanego domniemanego ojca wobec badanego dziecka zostało w 100% wykluczone.
- I co? I sama widzisz! - powiedział  Dawid
- Ale przecież mogli się pomylić - chciałam pocieszyć Dawida
- Sorry bardzo, ale nie wierzę w takie pomyłki, przecież na pewno to dziecko, które za jakieś pół roku urodzi, to na pewno też nie moje.
- Przestań tak myśleć, wybij to sobie z głowy - pocieszał go Kamil
- Przecież mam badanie, za które zapłaciłem kilka tysięcy i co? Dlaczego mam nie wierzyć? Widziałem ją z tym Mariuszem, zostawiła Joasię sama w domu bez opieki..... Nie wiadomo teraz kim jest ojciec Joasi...
- Podejrzewasz kogoś? - zapytał Kamil
- Jedyną osobę, którą mam w głowie, to tylko ten Mariusz, bo nie znam nikogo innego..... Ale przecież tyle mnie w domu nie było, sam Kamil wiesz, ile tak na prawdę w domu jesteśmy, przecież nie wiemy, co robią same w  tych domach.- westchnął Dawid - I powiedzcie mi, co ja mam teraz ze sobą zrobić?
- Na pewno nie załamuj się. To po pierwsze - powiedziałam do Dawida
- Musisz być silny - powiedział Kamil
- Ale dla kogo? Przecież nie mam dla kogo żyć? Ona już przekreśliła nasze małżeństwo. Przecież w maju świętowaliśmy naszą pierwszą rocznicę. I co? I już mnie zdradza.... Dlaczego życie mi się nie układa? Najpierw, co pokochałem ciebie, w Vikersund - powiedział w moją stronę Dawid - Sama pamiętasz tą latarnię, ale ty zawsze leciałaś do swojego Kamilka, przecież sama mówiłaś, że jestem nienormalny, że cię pocałowałem i myślałaś, że tego SMS-a o spotkaniu wysłał Kamil
Pamiętam to dokładnie, Kamil też, to przecież tak nie dawno, bo rok temu podczas Raw Air.
- A mam ci przypomnieć, że wtedy miałeś dziewczynę i tak jakbyś ją zdradził tym, że mnie pocałowałeś? - zapytałam - Ja wtedy nie byłam z Kamilem razem, byłam singielką, więc, że tak powiem,  mi było wolno pocałować innego mężczyznę, chodź przecież ty to zrobiłeś, ale...... byłeś z Martą, więc....
- Dobra wiecie co, mam już dość tego. Możecie już skończyć ten temat? - zdenerwował się Kamil
- Nie mów mi, że jesteś zazdrosny - powiedziałam
- Tak, jestem zazdrosny.
Jednak zakończyliśmy ten temat
- Muszę wynająć sobie jakieś mieszkanie. - powiedział Dawid
- Po co? Przecież dom jest twój.  -odpowiedział mu Kamil
- Przecież nie zostawię jej samej w ciąży z maleńkim dzieckiem
- Ty nadal ją kochasz... - powiedziałam do Dawida
- Wydaje ci się - odpowiedział mi Dawid
- Nic mi się nie wydaje, ty ją po prostu kochasz.
- Właśnie Dawid - powiedział Kamil - Przecież gdybyś jej nie kochał i dzieci,  które najprawdopodobniej nie są twoje to wyrzuciłbyś ją za drzwi, a sam zostałbyś w swoim domu.
- Dobra, zakończmy ten temat.  Mam do was jeszcze jedną prośbę.
- Jaką?  - spytałam.
- Czy mógłbym u was zamieszkać do czasu,  aż nie znajdę sobie jakiegoś mieszkania?  - spytał
Popatrzeliśmy się na siebie z Kamilem.  "Puścił mi oczko "
- Ok.  Zgadzamy się - powiedziałam do Dawida
Ze szczęścia rzucił się nam na szyję.
- Dziękuję wam, naprawdę . Jestem waszym dłużnikiem do końca życia.
- Nie ma za co, przecież przyjaciele są po to, aby sobie pomagać. - powiedziałam
- Wiecie co, bo ja mam walizkę w pokoju w domu, bo ja już dawno się spakowałem , nie wiedząc, gdzie mnie los poniesie.... To ja po nią pojadę.
- Ok
Dawid więc wyszedł z mieszkania.
- Nie mamy wyjścia - powiedział Kamil
- Sam powiedział, że to jakieś 2-3 tygodnie, a przecież jak pojedziemy do Warszawy, to co? Kto zostanie z Piotrusiem, jak nie Dawid?
- Racja - powiedział Kamil
Po godzinie przyjechał do nas znów Dawid.
- Więc co? Gdzie będę spał? - spytał
- Jeśli odpowiada ci kanapa w salonie, to możesz tam.
- Ok
Przyniosłam mu kołdrę i poduszkę.
- Mam nadzieję, że będzie ci się dobrze spało.
 Dawid uśmiechnął się w moją stronę.

Wieczorem poszłam wziąć kąpiel i udałam się do sypialni. Kamil już tam leżał na łóżku, mając na kolanach laptopa.
- Co robisz? - spytałam
- Nic, przeglądam takie tam głupoty.
Nagle zamknął laptopa
- Idę wziąć prysznic
- Ok - powiedziałam
Gdy tylko wyszedł, wzięłam laptopa do ręki. Zobaczyłam, że przeglądarka była włączona, więc nie wyszedł ze strony, którą przeglądał.
"WYPADEK Z UDZIAŁEM SKOCZKÓW - ZOBACZ ZDJĘCIA KAMILA STOCHA"
Spojrzałam na kolejną kartę.
"KATARZYNA WITKOWSKA CZEKA POD BLOKIEM OPERACYJNYM NA KAMILA STOCHA. PŁACZE [ZDJĘCIA]"
Nie mogłam pojąć, po co on to przegląda.... Dlaczego on to w ogóle robi... Nie miałam żadnego pojęcia. Zamknęłam laptopa i odłożyłam go na miejsce.


W poniedziałek rano zawiozłam Kamila na rehabilitację, a w tym czasie Dawid opiekował się Piotrusiem. Gdy tylko wróciłam, zaczęłam robić śniadanie. Naszykowałam talerzyki i zaprosiłam Dawida do kuchni.
- Marta też na śniadanie robiła mi kanapki - powiedział
- Wiesz co? Nie powinieneś myśleć o Marcie.... Marta to już przeszłość ... Sam mówiłeś, że cię oszukała i co? Nadal ją kochasz i chcesz do niej wrócić? - zapytałam
- Sam nie wiem
- Zastanów się, przecież to decyzja na całe twoje życie.
- Jak to? - spytał
- Nie zastanawiaj się.... Chcesz do niej wrócić i wybaczyć jej zdradę, bo ją kochasz? Jeśli tak, to zrób to. Jeśli zaś nie, to nie rób tego.
- Ale ja już sam nie wiem.
- Nie masz dużo czasu... Marta również może to sobie przemyśleć i dojść do wniosku, że już nie chce cię narażać na jakieś niepotrzebne sytuacje i co? I może powie, że już nie chce z tobą być. Musisz się śpieszyć.
- Ale jest jeszcze jedna sprawa....
- Jaka? - spytałam.
- Moja mama trzyma jej stronę.
Zaskoczyły mnie słowa Dawida.
- Twoja własna matka trzyma jej stronę? - spytałam, bo niestety, ale nie dowierzałam w to, co słyszę.
- Tak.... Ale cóż.... Co ja mogę w tej sytuacji zrobić? Nic!
Wziął kanapkę  w rękę i udał się z nią do salonu, gdzie oglądał telewizor.

Przez te kilka dni, długo z Dawidem rozmawialiśmy podczas, gdy Kamila nie było w domu. Dawid.. cóż.. wstydził się przyznać swojemu koledze z kadry, co się dzieje w jego rodzinie , życiu. We mnie znalazł swoją powierniczkę, swoją przyjaciółkę, aby tylko się wygadać. Nic więcej. Jednak najbardziej zaskoczyło mnie wyznanie Dawida w piątek.
Tak ja zawsze, zawiozłam Kamila o 7:30 na rehabilitację. Kamil wraca dopiero o 11:30, więc prawie 4 godziny mojego czasu, to są rozmowy z Dawidem i opieka nad Piotrusiem.
Wróciłam do domu, po tym jak zawiozłam Kamila na rehabilitację. Nakarmiłam Piotrusia i zrobiłam nam śniadanie
 - Ooo! Jajecznica! Ty Kasia wiesz, co dobre.
- Bo ja zawsze wiem - uśmiechnęłam się.
Nakryłam do stołu i zaczęliśmy jeść śniadanie
- A tak w ogóle to dlaczego ona cię zdradziła? - spytałam - Jakiś powód, nawet najgłupszy, ale jakiś musiała mieć.
- Nie wiem - powiedział niechętnie i zaczął jeść dalej
- Przecież mi możesz powiedzieć. - brnęłam dalej temat.
- Wierzę ci, ale pod jednym warunkiem
- Jakim? - spytałam
- Nasza czwórka i nikt więcej o tym nie wiem.
Obejrzałam się dookoła
- Ale jaka czwórka?
- Ja, ty, Kamil i.... - spojrzał na Piotrusia, który siedział sobie w krzesełku dla dzieci przy stole i bawił się maskotką. - I... Piotruś..
- Już rozumiem... Ok... Nikt się nie dowie.
Dawid przełknął ostatni kawałek, jaki miał w ustach.
- Bo.... bo ja ją zdradziłem...
Aż zakrztusiłam się kawałkiem chleba, który miałam w ustach.
- Martę? - spytałam z niedowierzaniem
- A kogo?
- No wiesz..... Zaskoczyłeś mnie i to bardzo
- Wiem.
- Ale jak, gdzie, kiedy?
- Na tym zgrupowaniu , nieszczęsnym zgrupowaniu, po którego powrocie mieliśmy wypadek...
- Na tym zgrupowaniu?
- I prawda jest taka, że Marta się dowiedziała, no i.... dlatego nasłała tego bandziora, żeby w nas wjechał.
- Przez twoją zdradę Kamil przez 3 tygodnie miał gips i jeździ na rehabilitację.
- Ale ja nie chciałem
- Ale chyba wcześniej było coś na rzeczy,  bo skoro Joasia nie jest twoją córką...
- Bo nasza noc poślubna nie wyglądała tak, jakbyśmy to chcieli.
- Czyli, że jak ona wyglądała?
- Ja spędziłem ją z jedną z  kelnerek, a ona.... z moim znajomym ze szkoły, który był na weselu..
Zaniemówiłam w tym momencie....
- I co? Chcesz mi powiedzieć, że..
- Do zapłodnienia doszło podczas nocy poślubnej.
- I dziecko jest tego znajomego?
- Raczej tak.
- Ale co wam wpadło do głowy, aby podczas swojej nocy poślubnej... Nawet nie jestem w stanie tego powiedzieć.
- Nie ukrywam, że.... miałem kilka panienek na boku.
- Co?!?! Ty?!?!
- Noooo tak....
- Wiesz co Dawid, ja ciebie nie poznaję.
- Ale ty nawet nie wiesz, jakie one były seksowne
- A co? A ciało żony podczas ciąży i po ciąży nie wystarczało, aby  zaspokoić męskie potrzeby?
Zdenerwowałam się.
- Kim była ta, podczas tego zgrupowania?
- To była recepcjonistka z tego hotelu, w którym mieszkaliśmy.
- Zdradziłeś ją z recepcjonistką.
- Niemką była, więc ona nie wiedziała, że ja Polak jestem, bo ja do niej po niemiecku mówiłem.
- Wiesz co, nie mam nawet ochoty z tobą o tym rozmawiać.
Wstałam od stołu, wzięłam Piotrusia z krzesełka i poszłam z nim do jego pokoju. Po 11:30 wyruszyłam z domu, aby pojechać po Kamila, jednak z tej złości, wzięłam Piotrusia ze sobą.
Kamil wsiadł do samochodu i wróciliśmy do mieszkania.
Ja poszłam nakarmić Piotrusia, a w tym momencie do Kamila podszedł Dawid i powiedział
- Musimy porozmawiać, bo ty nie wiesz wszystkiego
Kamil wiedział, że to przez Martę ten wypadek, ale nie wiedział, że to wszystko przez zdradę Dawida. Sam nie wiedział o jego zdradzie, bo najczęściej dzieli pokój albo ze Stefanem, albo z Maćkiem, albo z Piotrkiem.
Dawid opowiedział mu to co mi. Kamil również był zszokowany, a.... Kamil jest bardzo specyficznie nastawiony do mężczyzn, którzy "nie szanują" kobiet. Po prostu wziął walizkę Dawida z jego ubraniami.
- Chciało ci się z jakimiś tanimi laskami zabawiać, aby żonę zdradzić? Wypieprzaj z mojego mieszkania i pojedź sobie do tej swojej recepcjonistki - tej Niemki.
Otworzył drzwi i wyrzucił jego walizkę za drzwi. Po chwili złapał go za kołnierz koszulki i go również wyrzucił za drzwi
- Żebym cię tu więcej nie widział!
Zamknął drzwi od środka
- Mogłeś trochę delikatnie. - powiedziałam
- Wiem, że ona go zdradziła podczas nocy poślubnej, ale gdyby był normalnym facetem, to nie zdradziłby swojej żony.
- Ale od razu takie nerwy?
- Cóż... Wiesz, jak reagują na takich facetów.
- Wiem.


W niedzielę rano, około 6:00 pan Bronisław przyjechał do nas, aby zająć się Piotrusiem. My musieliśmy jechać do Warszawy, do Pałacu Prezydenckiego, gdzie Kamil odbierze nagrodę - krzyż zasługi dla sportowców.
Kamil zaproponował, abym ja również mu towarzyszyła, więc się zgodziłam.
Kamil ubrał się w białą koszulę i do tego czarny garnitur. Pomogłam mu jeszcze założyć muchę.
Ja również się ubrałam bardziej wizytowo.
Założyłam do tego czarne szpilki i mogliśmy jechać do Warszawy.
Nasza podróż miała trwać około 6 godzin, a cała uroczystość zaczynała się już o 14:00. Jednak była to niedziela i z naszym "szczęściem" trafiliśmy na uliczne korki.
Pod Pałac Prezydencki podjechaliśmy już o 13:30. Zostaliśmy zaproszeni do Pałacu. Jeden z lokai zaprowadził nas do jednej z sal, w której wszystko miało się odbyć. Osoby, które miały zostać odznaczone miały za zadanie usiąść w pierwszym rzędzie, a rząd.... był dość długi. Ja, usiadłam wraz z Kamilem już na miejscu, a po chwili dołączyli do nas jakaś inna para.... Dziewczyna usiadła sobie obok mnie.
- Hej.. Jestem Anna Mularz - wyciągnęła do mnie rękę.
- Katarzyna Witkowska - również podałam jej rękę.
- Ty jesteś dziewczyną tego skoczka - Kamila Stocha? - spytała
 - Aż tak jestem znana? - uśmiechnęłam się
- Po prostu interesuję się takimi rzeczami.
- A ty.... żona Pawła Mularza? - zapytałam
- Tak...
- Poznałam po nazwisku. Obecnie Mularz to  przecież kapitan naszej reprezentacji w piłce nożnej.
- Tak właśnie, jednak mi miano żony Mularza nie przystoi - uśmiechnęła się
- Mogę wiedzieć dlaczego?
- Prowadzę bloga o zdrowym odżywaniu, zdobyłam kilka nagród jako trenerka personalna, a także trenuję karate, jestem wicemistrzynią świata w tym sporcie.
- Konkretna kobieta - uśmiechnęłam się.
- A ty? - zapytała
- Ja jakoś nie jestem znana z takich rzeczy.
- Nic, a nic...
- Dokładnie to studiuję pedagogikę. Już skończyłam drugi rok, więc wszystko jest na dobrej drodze.
- Czyli co? Przyszłość  - kształtowanie młodzieży?
- Nie mam jakiś konkretnych planów, ale kilkakrotnie wygrywałam wojewódzkie i ogólnopolskie olimpiady historyczne, więc.... to taka jakby "furtka" na to, aby uczyć w przyszłości historii, ale... jakoś nie myślę o tym aż tak.
- Masz jakieś zainteresowania? Ja na przykład uwielbiam malować - powiedziała
- Ja uwielbiam fotografować, przez połowę jednego sezonu byłam osobistą panią fotograf naszej kadry skoczków, a obecnie prowadzę własną stronę internetową. Gdy byłam w ciąży, to zakupiłam nawet maszynę do szycia i wraz z inną żoną jednego skoczka trochę szyłyśmy.
- Ja jakoś nigdy nie próbowałam swoich sił w szyciu.
- Ja na początku nawet nie chciałam myśleć o szyciu, a jednak to bardzo fajne zajęcie.
- Moja mama jest z zawodu krawcową, ale jakoś nie ciągnęło mnie do tego, aby samej zacząć szyć.
- Może warto spróbować?
- Sama nie wiem.

Nagle do sali weszli dziennikarze, a wraz z nimi inni sportowcy, którzy tego dnia mieli otrzymać wyróżnienia.
Następnie do sali weszła para prezydencka. Krótkie przemówienia i przeszli do rozdania krzyżów zasługi dla polskiego sportu.
Wraz z Anią nie przeszłyśmy spokojnie obok fotoreporterów. Byłyśmy znów w ich centrum uwagi.
Kamil wraz z Pawłem odebrali krzyże, inni sportowcy także.
Poprosił mnie, abym zrobiła mu zdjęcie wraz z innymi sportowcami i krzyżami. Ustawiłam się obok reporterów  i zrobiłam im zdjęcia. Następnie poprosiliśmy Anię Mularz, aby zrobiła nam zdjęcie - ja  i Kamil. Gdy Ania zrobiła nam zdjęcie, to role się odmieniły. Ja robiłam zdjęcia, ale Ani i Pawłowi.
Potem sportowcy zostali zaproszeni na... niby bankiet. Usiadłam sobie obok Kamila i obok Ani.
Po prawie 1,5 godzinny bankiecie Ania zaproponowała
- Wspólne selfie?
- Oczywiście!
Zrobiłam sobie z Anią pamiątkowe selfie
Bankiet już się skończył, wszyscy porozchodzili  się do swych domów. Na koniec porozmawialiśmy jeszcze we czwórkę - ja, Kamil, Ania i Paweł
- Jak będziecie kiedyś w Warszawie, to zapraszamy do nas. Zadzwońcie - powiedział Paweł
- Na pewno wpadniemy - odpowiedziałam
- Jakbyście chcieli pojechać w polskie góry, to również zapraszamy do nas. - powiedział Kamil
- Kamil jest najlepszym przewodnikiem po górach. - uśmiechnęłam się.
- Oo! To musimy z Pawłem kiedyś się wybrać - powiedziała Ania - Bo my to zawsze wakacje to wiecie, na jakąś super plażę, czy coś takiego.

Musieliśmy wracać do domu. Była już 18:00, a przed nami prawie 6 godzinna podróż do Zakopanego. W mieszkaniu byliśmy przed północą.
Bronisław  pojechał do domu, a ja wzięłam kąpiel i położyłam się spać. Byłam strasznie zmęczona tym dniem.

-----------------------------------------------------------------------------

                                              kiki2000

Komentarze