Od 20 czerwca od poniedziałku miało rozpocząć się nagrywanie serialu o Kamilu.
Na początku zaczęto od nagrywania odcinków na treningach, jak Kamil jest u fizjoterapeuty, ale także nagrywano treningi Kamila w Wiśle, ponieważ to tam na 5 dni wyjechał na zgrupowanie na skocznię.
Wieczorem rozmawiałam z Kamilem przez SKYPE'a.
- I jak się czujesz, kiedy ciągle śledzą cię kamery?? - spytałam
- Na początku trochę nieswojo, ale.. można się do tego przyzwyczaić. - uśmiechnął się Kamil - Ale zaraz to spotka też i ciebie - powiedział
- No i właśnie tego się obawiam
- Nie masz czego.
- Zobaczymy.
- A co dzisiaj robiłaś przez cały dzień?
- Dzisiaj? Kosiłam trawnik z Piotrusiem, byłam w klubie z dzieciakami na treningu Agi, byłam u twoich rodziców na obiedzie, wyszłam z dzieciakami na rower ,zrobiłam pranie... Tak mi minął cały dzień... A tobie?
- Kilkadziesiąt skoków na skoczni, pyszny obiad, pobiegałem po okolicy i obecnie odpoczywam
- O której jutro wracasz?
- O 11:00 wyjeżdżamy z Wisły
- No to czekamy z niecierpliwością.
Następnego dnia z samego rana wzięłam się za porządki. Pomyłam okna, wszystkie podłogi, posprzątałam porządnie kuchnię. Około południa ugotowała obiad. Zrobiłam sznycla po wiedeńsku z przepisu Marisy Probst - dziewczyny Stefana Krafta.
Kamil do domu wrócił o 14:00 zjedliśmy wspólny obiad, a następnie Kamil zaproponował wyjście na spacer.
Postanowiłam się zatem przebrać i wyjść wraz z Kamilem i dzieciakami.
Wyszliśmy zatem z domu. Mieliśmy iść na spacer, ale Piotruś wpadł na pomysł, abyśmy pojechali gdzieś rowerami. Niestety, ja nie mam swojego roweru, ponieważ popsuł mi się, a dokładnie przebiłam oponę i dętkę i tak się zbieram, aby ją dokupić. Piotruś ma swój rower, a także mamy jeden duży z koszykiem z przodu na Wiktorię.
- Nie będziemy jechać Piotrusiu, bo mama nie ma roweru - powiedziałam
Kamil jednak spojrzał na smutnego synka i powiedział:
- I tak pojedziemy - powiedział
Piotruś wsiadł na rower, Kamil posadził Wiktorię do koszyka, a do mnie powiedział:
- Albo wybierasz ramę, albo bagażnik? A więc co?
- Kamil, ty chyba na głowę upadłeś.
- Nieprawda, po prostu pojedziemy rodzinnie na przejażdżkę.
- No to wybieram ramę - powiedziałam
Usiadłam na ramię, a następnie Kamil zajął miejsce na siodełku i pojechaliśmy. Na szczęście nasza ulica nie jest bardzo ruchliwa, a samochody jeżdżą tutaj rzadko.
Pojechaliśmy w stronę Zębu. Myślałam, że przejedziemy kilometr i będziemy wracać, bo Piotrusia będą bolały nogi, ale nasz syn ma chyba kondycję po tatusiu. Przejechaliśmy 2,5 km w jedną stronę, a następnie wróciliśmy do domu. Podczas naszej wędrówki, nagrałam filmik, jak jedziemy, a później zrobiłam sobie z Kamilem selfie.
Następnie wróciliśmy do domu.
- Jutro pojadę i kupię ci oponę i dętkę do roweru - powiedział Kamil
- A co , nie chcesz ze mną tak jeździć?
- Za ciężka jesteś - zaczął się ze mnie śmiać Kamil.
Podniosłam rękę, jakbym chciała go uderzyć.
- O! Bije mnie! Bije! - zaczął krzykliwie śmiać się Kamil
- Krzyczysz jak baba - powiedziałam.
Następnego dnia miało rozpocząć się nagrywanie odcinków w domu rodzinnym Kamila. Miały być wywiady z rodziną Kamila i z nim samym o jego dzieciństwie.
Nagrywanie miało rozpocząć się od 10:00, więc po 9:00 wyjechaliśmy z Zakopanego do Zębu.
Pojechaliśmy zatem do Zębu. Bardzo się bałam, jak to wszystko będzie wyglądać. Na szczęście ja miałam być filmowana dopiero za kilka dni, więc mogłam tego dnia oswoić się z kamerą.
Widziałam jak wygląda praca za kamerą, przyglądałam się wszystkiemu. Słyszałam, jak rodzice Kamila opowiadali o swoim jedynym synu, również słyszałam Natalię i Annę.
Kamil pokazał również ekipie swój były pokój, który obecnie zamieszkuje Abdul.
- I jak? Podoba ci się coś takiego? - spytał Kamil
- Dla mnie jest ok.. To jest takie... pokazanie ciebie z zupełnie innej strony. Ciągle widzą cię tylko w kasku i goglach, a także kombinezonie z nartami na nogach. To jest coś nowego, coś ciekawego.
Po kilku dniach mieliśmy nagrywać sceny naszej czwórki, a dokładnie historię, jak się poznaliśmy, o naszych dzieciach. To wszystko miało być uwzględnione. Jednego dnia miała być tylko nasza dwójka, a kolejnego dnia my z dzieciakami, a także moja mama.
W poniedziałek 27 czerwca ekipa eurosportu już przed 7:00 była w naszym domu, gdzie rozkładała kamery.
O 7:00 przyjechał tata Kamila, aby na czas nagrywania zajął się dziećmi.
Poszłam do łazienki, aby się jakoś ładnie ubrać.
Włosy rozpuściłam, a do tego zrobiłam bardzo lekki makijaż.
Kamil założył zwykłą szarą koszulkę i jeansy.
Byliśmy już gotowi.
- A więc tak, zaczniemy od takich scen, jak siedzicie na kanapie oboje, przytulacie się, oglądając album ze zdjęciami. Tutaj nasz lektor będzie wypowiadać te słowa - powiedziała główny reżyser, po czym wyjął kartkę i zaczął czytać : "Kamil Stoch i Katarzyna Witkowska - Stoch to małżeństwo z trzyletnim stażem. Mają dwoje dzieci. Pięcioletniego Piotra i dwuletnią Wiktorię. Poznali się dość nietypowo, ale kochają się od samego początku i uczucie pomiędzy nimi nigdy nie gaśnie, a nawet z dnia na dzień jest coraz głębsze" Tutaj będą właśnie sceny, jak oglądacie ten album. Nagramy wasze zdjęcia, potem nagramy dom z jednej perspektywy, a następnie wybierzemy się na miejsce tego skrzyżowania - uśmiechnął się
Usiedliśmy zatem z Kamilem na kanapie. Przytuliłam się do niego. Kamil położył na swoich nogach jeden z naszych albumów. W pewnym momencie Kamil mi szepnął.
- Zaraz nasze skrzyżowanie - uśmiechnął się
- Wiesz co? Sama myśl o tym, że tam pójdziemy, to bardzo wielkie dla mnie przeżycie. Stresuję się.
- Oj... A co ty taka lękliwa? - Kamil uśmiechnął się
- Przestań. Sam mnie zaczepiasz, a potem nie wiesz , o co mi chodzi
Nagle spojrzałam na zdjęcie z naszego ślubu. Byliśmy na nim wraz z Piotrusiem.
- Ale ty wtedy młody byłeś - skomentowałam
- A ty jaka szczupła - zaczął śmiać się Kamil
- Wiesz co... będziesz coś kiedyś ode mnie chciał. Zobaczysz.
- No dobra...Niech ci będzie
Po nagraniu tej sceny pojechaliśmy na nasze skrzyżowanie. Tam ekipa rozłożyła kamery.
- Tutaj wszystko się zaczęło - powiedział Kamil - Tu po raz pierwszy się spotkaliśmy.
- Ja jechałam stąd - pokazałam dokładnie ulicę. - Ja, jak to ja zaspałam na uczelnię i chciałam jak najszybciej się na nią dostać, więc nie patrzyłam na żadne znaki ani na światła.
- Ja jechałam z naprzeciwka - powiedział Kamil
- Miałam czerwone światło, a Kamil zielone. Zamiast się zatrzymać, pojechałam prosto...
- I tak się spotkaliśmy - uśmiechnęliśmy się, mówiąc razem
- Ja od razu spanikowałam, ponieważ wiedziałam, jak mężczyźni reagują, jak jeżdżą kobiety, a jak spowodują wypadek... No po prostu się bałam. Nagle wychodzi ze swojego czarnego samochodu, czułam, że zaraz się rozpłaczę..
- Znam kilka kobiet, które od razu rzuciłyby winę na faceta, a Kasia była inna. Prawie płacząc powiedziała, że to jej wina, że się śpieszyła na uczelnię i strasznie mnie przeprasza.
- Dopiero później zorientowałam się, że tym mężczyzną jest Kamil. Znałam go z telewizji i jak zobaczyłam, że wjechałam w samochód tak znanego skoczka narciarskiego, który wygrał tydzień wcześniej Turniej Czterech Skoczni... Chciałam zapaść się pod ziemię.
- Ale wszystko zakończyło się szczęśliwie, spotkaliśmy się potem u Marceliny i Stefana, a następnie wręczyłem Kasi bilety na sobotni i niedzielny konkurs.
- A następnie tego samego dnia - bo 13 stycznia, tylko dwa lata później Kamil oświadczył mi się właśnie w tym miejscu na którym stoimy - powiedziałam - Zrobił mi niespodziankę.
- Tego dnia odbywały się konkursy w Libercu, a ja postanowiłem przyjechać, zawiozłem rano Piotrusia do moich rodziców, rozsypałem wszędzie pełno róż i czekałem na Kasię.
- Dla mnie to było ogromne zaskoczenie, ponieważ dzień wcześniej wygrał konkurs w Libercu, a późnym wieczorem rozmawiałam z nim przez telefon, a rano budzę się w sypialni, wokół pełno płatków róż, a w salonie czekał na mnie Kamil, który zabrał mnie w to miejsce.
- Uklęknąłem w tym ogromnym śniegu - zaczął się śmiać.
- Pamiętam, jak uklęknął i spytał się mnie, czy pójdę z nim na wesele jako osoba towarzysząca pana młodego... To było takie... romantyczne, że... zgodziłam się.. Byłam najszczęśliwszą kobietą w życiu.
Następnie wróciliśmy do naszego domu. Zrobiono kilka ujęć z zewnątrz naszego domu.
- To skrzyżowanie było momentem zwrotnym w naszym życiu - powiedział Kamil - Po raz pierwszy się zakochałem, tak po prostu, od pierwszego wejrzenia.
- Po wypadku zostaliśmy zaproszeni do Stefana i Marceliny Hulów na kolację. Zostałam zaproszona, ponieważ Marcelina jest moją kuzynką. Na kolacji byli prawie wszyscy skoczkowie z kadry A, a nawet chyba i z kadry B z żonami. Wtedy nie znałam tam nikogo, oprócz Marceliny, Stefana i poznanego kilka godzin wcześniej Kamila. Pozostałych skoczków znałam jedynie z telewizji. Źle czułam się w tym towarzystwie, więc... postanowiłam wyjść, a Kamil postanowił mnie odprowadzić.
- I wtedy wręczyłem Kasi bilety na PŚ w Zakopanem.
- I od tego momentu wszystko się zaczęło - uśmiechnęłam się - Gdy Kamil przyjechał po mnie, a później podwiózł mnie pod samą skocznię, to zrobiono nam mnóstwo zdjęć i zostałam okrzyknięta wtedy przez gazety "Dziewczyną Stocha". Moja reakcja była natychmiastowa. Wybiegłam zdenerwowana z mieszkania i poszłam do mieszkania Kamila, pokazując mu zdenerwowana artykuł. Chciałam, aby powiedział prawdę, bo ja nie chciałam być tak nazywana, przecież znałam go 3... może 4 dni... Kamil jednak nic z tego sobie nie robił. Widziałam w jego oczach, że on chciał, abym była nazywana jego dziewczyną.
- Ale tego dnia poznałem drugą stronę Kasi, że jeśli się zdenerwuje, to potrafi być strasznie groźna - Kamil zaczął się śmiać.
- I potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Po raz pierwszy się pocałowaliśmy w Oberstdorfie, znając się tydzień... Dowiedziałam się, że mój chłopak zdradzał mnie. Dzięki Kamilowi mogłam się od niego uwolnić. To Kamil uświadomił mi moją wartość, że nie muszę żyć w toksycznym związku, że to ode mnie zależy z kim chcę być. Jednak wtedy stwierdziłam, że jestem za młoda, aby bawić się w związku i potrzebuję spokoju od facetów. Jednak Kamil nie dawał za wygraną.. - uśmiechnęłam się
- Ja byłem strasznie zakochany w Kasi, a ona.. mnie odrzucała. Robiła wszystko na odwrót i w końcu zdecydowałem się jeden z takich poważniejszych kroków, gdy byliśmy w Azji. Były wtedy walentynki. Zrobiłem Kasi walentynkę, jednak chyba mnie uprzedziła, bo rano dostałem walentynkę od Kasi. I wtedy zdecydowałem się, że zrobię coś spektakularnego , ale... tylko dla mnie. Jak człowiek jest zakochany, to nie myśli... I taki wtedy byłem. Gdy przeprowadzany był ze mną wywiad, poprosiłem Kasię, żeby została. I gdy się mnie zapytano, jak spędzam walentynki, to wtedy pocałowałem Kasię przed kamerami i wszyscy, którzy oglądali wywiad na żywo czy w internecie widzieli ten nasz pocałunek...
- Wtedy byłam tak strasznie zła na Kamila, że zamknęłam się w pokoju hotelowym i z niego nie wychodziłam. Nawet nie robiłam zdjęć podczas zawodów.
Następne ujęcia były na powietrzu. Usiedliśmy w naszej altance.
To miały być ostatnie ujęcia tego dnia.
- Przez kolejny miesiąc każde z nas chciało by pomiędzy nami było coś więcej niż przyjaźń, ale gdy w końcu miało dojść do jakiejś sytuacji, to odpychaliśmy się wzajemnie - powiedział Kamil
- I wtedy nadeszły urodziny Kamila. Dzień wcześniej robiłam badania krwi, ponieważ źle się czułam przez kilka ostatnich dni. Zostałam na nie zaproszona, ale siedziałam sobie w kąciku z dziewczynami - ja, Justyna Żyła, Aga Kot, Marcelina Hula... I gdy powiedziałam im o swoich dolegliwościach, to jednogłośnie stwierdziły, że jestem w ciąży. Ja je wyśmiałam, ale.. potem dotarło do mnie, że to może być prawda. Następnego dnia poszłam po wyniki badań i zostałam poinformowana, że zrobią mi jeszcze USG, które przeprowadzi pani ginekolog. Dostałam zdjęcia naszego dziecka... Dotarło do mnie, że ja mam 20 lat i nagle mam zostać matką.. Popłakałam się, zadzwoniłam do Justyny Żyły - z którą się zaprzyjaźniłam, powiedziałam jej wszystko i uciekłam do mojego domu rodzinnego. Dopiero po dwóch tygodniach wróciłam do Zakopanego. Pojechałam do Marceliny Huli, a tam spotkałam całą kadrę A, ponieważ były jakieś przesunięcia lotów i przeczekali dwie godziny w domu Stefana. Przyjechałam z nastawieniem, że powiem mu o wszystkim, a jak go zobaczyłam, to nie byłam w stanie powiedzieć słowa. Gdy wrócili po dwutygodniowym zgrupowaniu dopiero wszystko mu powiedziałam, czyli prawie po miesiącu.
- Nie chcieliśmy dawać do publicznej wiadomości, że zostaniemy rodzicami. Chcieliśmy to przeżyć sami, bez szumu mediów.
- I prawie się nam to udało, bo chyba jak byłam w siódmym albo ósmym miesiącu ciąży fotoreporterzy przyłapali mnie pod szpitalem. Udało nam się ukryć ciążę przed mediami przez niecałe pół roku. Pamiętam, jak były święta Bożego Narodzenia. Nie mieszkaliśmy wtedy razem. Termin porodu miałam za kilka dni , przed samym sylwestrem. Kamil przyszedł do mnie na święta. Rozmawialiśmy i wtedy podeszłam do Kamila , trzymając w ręku nasze zdjęcie z Oberstdorfu i nagle je upuściłam. Odeszły mi wody. Kamil delikatnie pomógł mi się położyć, zadzwonił po karetkę i nagle się okazało, że był jakiś wypadek, jakiś pożar i nie ma wolnej karetki.. Kamil musiał odebrać poród i gdy czułam, że ten moment nadchodzi... Padł Kamilowi telefon, byliśmy oderwani od świata, bo karetka nie dojedzie, telefon rozładowany, a ja rodziłam... Ale gdy zobaczyłam, jak trzyma nasze maleństwo na rękach, wiedziałam, że będzie idealnym ojcem.. i taki jest. - uśmiechnęłam się
Tego dnia skończyliśmy nagrywać, ale nadszedł kolejny dzień.
Następnego dnia około 8:00 ekipa przyjechała ponownie. Przyjechała również moja mama.
Poszłam zatem do łazienki, aby się ubrać.
Rano po śniadaniu wyszliśmy na zewnątrz, gdzie nagraliśmy kilka ujęć, jak się bawimy z dzieciakami, na także ujęcia, jak jeździmy na rowerach. Dzieciaki bawiły się na dworze wraz z Kamilem, a ja siedziałam na huśtawce i mówiłam do kamery.
- Bywa naprawdę ciężko. W trakcie sezonu od listopada do marca Kamil bywa od poniedziałku do środy, czasami do czwartku. Podczas Raw Air nie ma go ponad tydzień, podczas mistrzostw około 2 tygodnie, a podczas igrzysk nawet niecałe 3 tygodnie. Od kwietnia do połowy lipca Kamil wyjeżdża na różne zgrupowania, czasami nawet dwutygodniowe, a jak trenuje w Polsce, np. w Zakopanem, to wychodzi około 9:00 i wraca o 13:00, nawet trochę później. Od lipca do października wyjeżdża na Letnie Grand Prix i w międzyczasie na kolejne zgrupowania. Bywa ciężko. Przez to, że ciągle nie ma Kamila w domu, ja zajmuje się dziećmi i całym domem. Do tego studiuję, zajmuję się naszym klubem sportowym i naszym sklepem. Jednak Kamil jest wspaniałym ojcem. Zawsze gdy przyjeżdża do domu, to spędza czas z dziećmi. Bawi się z nimi, zajmuje... To jest coś wspaniałego, jaka cudowna więź ich łączy. Kiedyś w roku akademickim Kamil przyjechał po konkursie do domu i pilnował dzieci, bo ja byłam na zajęciach. Podczas przerwy rozmawiałam z Kamilem i nagle Piotruś wyrwał telefon i powiedział, że tatuś zamówił im pizzę. Czasami to widzę, że chociaż przez większość czasu ja się nimi zajmuję, to i tak lepiej dogadują się z Kamilem.
Nastało kolejne ujęcie:
- Piotruś chce być taki jak Kamil. W zimę ciągle budujemy skocznię. Czasami razem, a czasami buduje sam. Lubi bardzo budować je z Kamilem, bo wie, że tata mu doradzi, jak ma skoczyć... Czasami Kamil mu pokazuje, jak co ma robić, jak ma skakać... Wiktoria zaś jest taką... artystką. Widzę, że jest chyba leworęczna. Bo zazwyczaj , gdy trzyma kredki, to w lewej ręce... Lubi śpiewać, tańczyć ,rysować... Ma dopiero dwa latka, ale ma duszę artystki. Z moją pomocą robi zdjęcia telefonem.
Po scenach rodzinnych przyszedł czas na króciutki "wywiad" z moją mamą.
- Pamiętam, jak Kasia przyjechała zapłakana z wiadomością, że jest w ciąży. Jednak ja czułam, że Kamil to bardzo miły i odpowiedzialny mężczyzna. Wiedziałam, że będzie wspaniałym ojcem. Jest zwykłym człowiekiem, mogę z nim porozmawiać dosłownie o wszystkim. Nie pokazuje, że jest jakąś gwiazdą sportu, czy coś takiego. Mam wspaniałego zięcia, a to, że jest mistrzem olimpijskim, to tak w pakiecie - uśmiechnęła się moja mama.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Na początku zaczęto od nagrywania odcinków na treningach, jak Kamil jest u fizjoterapeuty, ale także nagrywano treningi Kamila w Wiśle, ponieważ to tam na 5 dni wyjechał na zgrupowanie na skocznię.
Wieczorem rozmawiałam z Kamilem przez SKYPE'a.
- I jak się czujesz, kiedy ciągle śledzą cię kamery?? - spytałam
- Na początku trochę nieswojo, ale.. można się do tego przyzwyczaić. - uśmiechnął się Kamil - Ale zaraz to spotka też i ciebie - powiedział
- No i właśnie tego się obawiam
- Nie masz czego.
- Zobaczymy.
- A co dzisiaj robiłaś przez cały dzień?
- Dzisiaj? Kosiłam trawnik z Piotrusiem, byłam w klubie z dzieciakami na treningu Agi, byłam u twoich rodziców na obiedzie, wyszłam z dzieciakami na rower ,zrobiłam pranie... Tak mi minął cały dzień... A tobie?
- Kilkadziesiąt skoków na skoczni, pyszny obiad, pobiegałem po okolicy i obecnie odpoczywam
- O której jutro wracasz?
- O 11:00 wyjeżdżamy z Wisły
- No to czekamy z niecierpliwością.
Następnego dnia z samego rana wzięłam się za porządki. Pomyłam okna, wszystkie podłogi, posprzątałam porządnie kuchnię. Około południa ugotowała obiad. Zrobiłam sznycla po wiedeńsku z przepisu Marisy Probst - dziewczyny Stefana Krafta.
Kamil do domu wrócił o 14:00 zjedliśmy wspólny obiad, a następnie Kamil zaproponował wyjście na spacer.
Postanowiłam się zatem przebrać i wyjść wraz z Kamilem i dzieciakami.
Wyszliśmy zatem z domu. Mieliśmy iść na spacer, ale Piotruś wpadł na pomysł, abyśmy pojechali gdzieś rowerami. Niestety, ja nie mam swojego roweru, ponieważ popsuł mi się, a dokładnie przebiłam oponę i dętkę i tak się zbieram, aby ją dokupić. Piotruś ma swój rower, a także mamy jeden duży z koszykiem z przodu na Wiktorię.
- Nie będziemy jechać Piotrusiu, bo mama nie ma roweru - powiedziałam
Kamil jednak spojrzał na smutnego synka i powiedział:
- I tak pojedziemy - powiedział
Piotruś wsiadł na rower, Kamil posadził Wiktorię do koszyka, a do mnie powiedział:
- Albo wybierasz ramę, albo bagażnik? A więc co?
- Kamil, ty chyba na głowę upadłeś.
- Nieprawda, po prostu pojedziemy rodzinnie na przejażdżkę.
- No to wybieram ramę - powiedziałam
Usiadłam na ramię, a następnie Kamil zajął miejsce na siodełku i pojechaliśmy. Na szczęście nasza ulica nie jest bardzo ruchliwa, a samochody jeżdżą tutaj rzadko.
Pojechaliśmy w stronę Zębu. Myślałam, że przejedziemy kilometr i będziemy wracać, bo Piotrusia będą bolały nogi, ale nasz syn ma chyba kondycję po tatusiu. Przejechaliśmy 2,5 km w jedną stronę, a następnie wróciliśmy do domu. Podczas naszej wędrówki, nagrałam filmik, jak jedziemy, a później zrobiłam sobie z Kamilem selfie.
Następnie wróciliśmy do domu.
- Jutro pojadę i kupię ci oponę i dętkę do roweru - powiedział Kamil
- A co , nie chcesz ze mną tak jeździć?
- Za ciężka jesteś - zaczął się ze mnie śmiać Kamil.
Podniosłam rękę, jakbym chciała go uderzyć.
- O! Bije mnie! Bije! - zaczął krzykliwie śmiać się Kamil
- Krzyczysz jak baba - powiedziałam.
Następnego dnia miało rozpocząć się nagrywanie odcinków w domu rodzinnym Kamila. Miały być wywiady z rodziną Kamila i z nim samym o jego dzieciństwie.
Nagrywanie miało rozpocząć się od 10:00, więc po 9:00 wyjechaliśmy z Zakopanego do Zębu.
Pojechaliśmy zatem do Zębu. Bardzo się bałam, jak to wszystko będzie wyglądać. Na szczęście ja miałam być filmowana dopiero za kilka dni, więc mogłam tego dnia oswoić się z kamerą.
Widziałam jak wygląda praca za kamerą, przyglądałam się wszystkiemu. Słyszałam, jak rodzice Kamila opowiadali o swoim jedynym synu, również słyszałam Natalię i Annę.
Kamil pokazał również ekipie swój były pokój, który obecnie zamieszkuje Abdul.
- I jak? Podoba ci się coś takiego? - spytał Kamil
- Dla mnie jest ok.. To jest takie... pokazanie ciebie z zupełnie innej strony. Ciągle widzą cię tylko w kasku i goglach, a także kombinezonie z nartami na nogach. To jest coś nowego, coś ciekawego.
Po kilku dniach mieliśmy nagrywać sceny naszej czwórki, a dokładnie historię, jak się poznaliśmy, o naszych dzieciach. To wszystko miało być uwzględnione. Jednego dnia miała być tylko nasza dwójka, a kolejnego dnia my z dzieciakami, a także moja mama.
W poniedziałek 27 czerwca ekipa eurosportu już przed 7:00 była w naszym domu, gdzie rozkładała kamery.
O 7:00 przyjechał tata Kamila, aby na czas nagrywania zajął się dziećmi.
Poszłam do łazienki, aby się jakoś ładnie ubrać.
Włosy rozpuściłam, a do tego zrobiłam bardzo lekki makijaż.
Kamil założył zwykłą szarą koszulkę i jeansy.
Byliśmy już gotowi.
- A więc tak, zaczniemy od takich scen, jak siedzicie na kanapie oboje, przytulacie się, oglądając album ze zdjęciami. Tutaj nasz lektor będzie wypowiadać te słowa - powiedziała główny reżyser, po czym wyjął kartkę i zaczął czytać : "Kamil Stoch i Katarzyna Witkowska - Stoch to małżeństwo z trzyletnim stażem. Mają dwoje dzieci. Pięcioletniego Piotra i dwuletnią Wiktorię. Poznali się dość nietypowo, ale kochają się od samego początku i uczucie pomiędzy nimi nigdy nie gaśnie, a nawet z dnia na dzień jest coraz głębsze" Tutaj będą właśnie sceny, jak oglądacie ten album. Nagramy wasze zdjęcia, potem nagramy dom z jednej perspektywy, a następnie wybierzemy się na miejsce tego skrzyżowania - uśmiechnął się
Usiedliśmy zatem z Kamilem na kanapie. Przytuliłam się do niego. Kamil położył na swoich nogach jeden z naszych albumów. W pewnym momencie Kamil mi szepnął.
- Zaraz nasze skrzyżowanie - uśmiechnął się
- Wiesz co? Sama myśl o tym, że tam pójdziemy, to bardzo wielkie dla mnie przeżycie. Stresuję się.
- Oj... A co ty taka lękliwa? - Kamil uśmiechnął się
- Przestań. Sam mnie zaczepiasz, a potem nie wiesz , o co mi chodzi
Nagle spojrzałam na zdjęcie z naszego ślubu. Byliśmy na nim wraz z Piotrusiem.
- Ale ty wtedy młody byłeś - skomentowałam
- A ty jaka szczupła - zaczął śmiać się Kamil
- Wiesz co... będziesz coś kiedyś ode mnie chciał. Zobaczysz.
- No dobra...Niech ci będzie
Po nagraniu tej sceny pojechaliśmy na nasze skrzyżowanie. Tam ekipa rozłożyła kamery.
- Tutaj wszystko się zaczęło - powiedział Kamil - Tu po raz pierwszy się spotkaliśmy.
- Ja jechałam stąd - pokazałam dokładnie ulicę. - Ja, jak to ja zaspałam na uczelnię i chciałam jak najszybciej się na nią dostać, więc nie patrzyłam na żadne znaki ani na światła.
- Ja jechałam z naprzeciwka - powiedział Kamil
- Miałam czerwone światło, a Kamil zielone. Zamiast się zatrzymać, pojechałam prosto...
- I tak się spotkaliśmy - uśmiechnęliśmy się, mówiąc razem
- Ja od razu spanikowałam, ponieważ wiedziałam, jak mężczyźni reagują, jak jeżdżą kobiety, a jak spowodują wypadek... No po prostu się bałam. Nagle wychodzi ze swojego czarnego samochodu, czułam, że zaraz się rozpłaczę..
- Znam kilka kobiet, które od razu rzuciłyby winę na faceta, a Kasia była inna. Prawie płacząc powiedziała, że to jej wina, że się śpieszyła na uczelnię i strasznie mnie przeprasza.
- Dopiero później zorientowałam się, że tym mężczyzną jest Kamil. Znałam go z telewizji i jak zobaczyłam, że wjechałam w samochód tak znanego skoczka narciarskiego, który wygrał tydzień wcześniej Turniej Czterech Skoczni... Chciałam zapaść się pod ziemię.
- Ale wszystko zakończyło się szczęśliwie, spotkaliśmy się potem u Marceliny i Stefana, a następnie wręczyłem Kasi bilety na sobotni i niedzielny konkurs.
- A następnie tego samego dnia - bo 13 stycznia, tylko dwa lata później Kamil oświadczył mi się właśnie w tym miejscu na którym stoimy - powiedziałam - Zrobił mi niespodziankę.
- Tego dnia odbywały się konkursy w Libercu, a ja postanowiłem przyjechać, zawiozłem rano Piotrusia do moich rodziców, rozsypałem wszędzie pełno róż i czekałem na Kasię.
- Dla mnie to było ogromne zaskoczenie, ponieważ dzień wcześniej wygrał konkurs w Libercu, a późnym wieczorem rozmawiałam z nim przez telefon, a rano budzę się w sypialni, wokół pełno płatków róż, a w salonie czekał na mnie Kamil, który zabrał mnie w to miejsce.
- Uklęknąłem w tym ogromnym śniegu - zaczął się śmiać.
- Pamiętam, jak uklęknął i spytał się mnie, czy pójdę z nim na wesele jako osoba towarzysząca pana młodego... To było takie... romantyczne, że... zgodziłam się.. Byłam najszczęśliwszą kobietą w życiu.
Następnie wróciliśmy do naszego domu. Zrobiono kilka ujęć z zewnątrz naszego domu.
- To skrzyżowanie było momentem zwrotnym w naszym życiu - powiedział Kamil - Po raz pierwszy się zakochałem, tak po prostu, od pierwszego wejrzenia.
- Po wypadku zostaliśmy zaproszeni do Stefana i Marceliny Hulów na kolację. Zostałam zaproszona, ponieważ Marcelina jest moją kuzynką. Na kolacji byli prawie wszyscy skoczkowie z kadry A, a nawet chyba i z kadry B z żonami. Wtedy nie znałam tam nikogo, oprócz Marceliny, Stefana i poznanego kilka godzin wcześniej Kamila. Pozostałych skoczków znałam jedynie z telewizji. Źle czułam się w tym towarzystwie, więc... postanowiłam wyjść, a Kamil postanowił mnie odprowadzić.
- I wtedy wręczyłem Kasi bilety na PŚ w Zakopanem.
- I od tego momentu wszystko się zaczęło - uśmiechnęłam się - Gdy Kamil przyjechał po mnie, a później podwiózł mnie pod samą skocznię, to zrobiono nam mnóstwo zdjęć i zostałam okrzyknięta wtedy przez gazety "Dziewczyną Stocha". Moja reakcja była natychmiastowa. Wybiegłam zdenerwowana z mieszkania i poszłam do mieszkania Kamila, pokazując mu zdenerwowana artykuł. Chciałam, aby powiedział prawdę, bo ja nie chciałam być tak nazywana, przecież znałam go 3... może 4 dni... Kamil jednak nic z tego sobie nie robił. Widziałam w jego oczach, że on chciał, abym była nazywana jego dziewczyną.
- Ale tego dnia poznałem drugą stronę Kasi, że jeśli się zdenerwuje, to potrafi być strasznie groźna - Kamil zaczął się śmiać.
- I potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Po raz pierwszy się pocałowaliśmy w Oberstdorfie, znając się tydzień... Dowiedziałam się, że mój chłopak zdradzał mnie. Dzięki Kamilowi mogłam się od niego uwolnić. To Kamil uświadomił mi moją wartość, że nie muszę żyć w toksycznym związku, że to ode mnie zależy z kim chcę być. Jednak wtedy stwierdziłam, że jestem za młoda, aby bawić się w związku i potrzebuję spokoju od facetów. Jednak Kamil nie dawał za wygraną.. - uśmiechnęłam się
- Ja byłem strasznie zakochany w Kasi, a ona.. mnie odrzucała. Robiła wszystko na odwrót i w końcu zdecydowałem się jeden z takich poważniejszych kroków, gdy byliśmy w Azji. Były wtedy walentynki. Zrobiłem Kasi walentynkę, jednak chyba mnie uprzedziła, bo rano dostałem walentynkę od Kasi. I wtedy zdecydowałem się, że zrobię coś spektakularnego , ale... tylko dla mnie. Jak człowiek jest zakochany, to nie myśli... I taki wtedy byłem. Gdy przeprowadzany był ze mną wywiad, poprosiłem Kasię, żeby została. I gdy się mnie zapytano, jak spędzam walentynki, to wtedy pocałowałem Kasię przed kamerami i wszyscy, którzy oglądali wywiad na żywo czy w internecie widzieli ten nasz pocałunek...
- Wtedy byłam tak strasznie zła na Kamila, że zamknęłam się w pokoju hotelowym i z niego nie wychodziłam. Nawet nie robiłam zdjęć podczas zawodów.
Następne ujęcia były na powietrzu. Usiedliśmy w naszej altance.
To miały być ostatnie ujęcia tego dnia.
- Przez kolejny miesiąc każde z nas chciało by pomiędzy nami było coś więcej niż przyjaźń, ale gdy w końcu miało dojść do jakiejś sytuacji, to odpychaliśmy się wzajemnie - powiedział Kamil
- I wtedy nadeszły urodziny Kamila. Dzień wcześniej robiłam badania krwi, ponieważ źle się czułam przez kilka ostatnich dni. Zostałam na nie zaproszona, ale siedziałam sobie w kąciku z dziewczynami - ja, Justyna Żyła, Aga Kot, Marcelina Hula... I gdy powiedziałam im o swoich dolegliwościach, to jednogłośnie stwierdziły, że jestem w ciąży. Ja je wyśmiałam, ale.. potem dotarło do mnie, że to może być prawda. Następnego dnia poszłam po wyniki badań i zostałam poinformowana, że zrobią mi jeszcze USG, które przeprowadzi pani ginekolog. Dostałam zdjęcia naszego dziecka... Dotarło do mnie, że ja mam 20 lat i nagle mam zostać matką.. Popłakałam się, zadzwoniłam do Justyny Żyły - z którą się zaprzyjaźniłam, powiedziałam jej wszystko i uciekłam do mojego domu rodzinnego. Dopiero po dwóch tygodniach wróciłam do Zakopanego. Pojechałam do Marceliny Huli, a tam spotkałam całą kadrę A, ponieważ były jakieś przesunięcia lotów i przeczekali dwie godziny w domu Stefana. Przyjechałam z nastawieniem, że powiem mu o wszystkim, a jak go zobaczyłam, to nie byłam w stanie powiedzieć słowa. Gdy wrócili po dwutygodniowym zgrupowaniu dopiero wszystko mu powiedziałam, czyli prawie po miesiącu.
- Nie chcieliśmy dawać do publicznej wiadomości, że zostaniemy rodzicami. Chcieliśmy to przeżyć sami, bez szumu mediów.
- I prawie się nam to udało, bo chyba jak byłam w siódmym albo ósmym miesiącu ciąży fotoreporterzy przyłapali mnie pod szpitalem. Udało nam się ukryć ciążę przed mediami przez niecałe pół roku. Pamiętam, jak były święta Bożego Narodzenia. Nie mieszkaliśmy wtedy razem. Termin porodu miałam za kilka dni , przed samym sylwestrem. Kamil przyszedł do mnie na święta. Rozmawialiśmy i wtedy podeszłam do Kamila , trzymając w ręku nasze zdjęcie z Oberstdorfu i nagle je upuściłam. Odeszły mi wody. Kamil delikatnie pomógł mi się położyć, zadzwonił po karetkę i nagle się okazało, że był jakiś wypadek, jakiś pożar i nie ma wolnej karetki.. Kamil musiał odebrać poród i gdy czułam, że ten moment nadchodzi... Padł Kamilowi telefon, byliśmy oderwani od świata, bo karetka nie dojedzie, telefon rozładowany, a ja rodziłam... Ale gdy zobaczyłam, jak trzyma nasze maleństwo na rękach, wiedziałam, że będzie idealnym ojcem.. i taki jest. - uśmiechnęłam się
Tego dnia skończyliśmy nagrywać, ale nadszedł kolejny dzień.
Następnego dnia około 8:00 ekipa przyjechała ponownie. Przyjechała również moja mama.
Poszłam zatem do łazienki, aby się ubrać.
Rano po śniadaniu wyszliśmy na zewnątrz, gdzie nagraliśmy kilka ujęć, jak się bawimy z dzieciakami, na także ujęcia, jak jeździmy na rowerach. Dzieciaki bawiły się na dworze wraz z Kamilem, a ja siedziałam na huśtawce i mówiłam do kamery.
- Bywa naprawdę ciężko. W trakcie sezonu od listopada do marca Kamil bywa od poniedziałku do środy, czasami do czwartku. Podczas Raw Air nie ma go ponad tydzień, podczas mistrzostw około 2 tygodnie, a podczas igrzysk nawet niecałe 3 tygodnie. Od kwietnia do połowy lipca Kamil wyjeżdża na różne zgrupowania, czasami nawet dwutygodniowe, a jak trenuje w Polsce, np. w Zakopanem, to wychodzi około 9:00 i wraca o 13:00, nawet trochę później. Od lipca do października wyjeżdża na Letnie Grand Prix i w międzyczasie na kolejne zgrupowania. Bywa ciężko. Przez to, że ciągle nie ma Kamila w domu, ja zajmuje się dziećmi i całym domem. Do tego studiuję, zajmuję się naszym klubem sportowym i naszym sklepem. Jednak Kamil jest wspaniałym ojcem. Zawsze gdy przyjeżdża do domu, to spędza czas z dziećmi. Bawi się z nimi, zajmuje... To jest coś wspaniałego, jaka cudowna więź ich łączy. Kiedyś w roku akademickim Kamil przyjechał po konkursie do domu i pilnował dzieci, bo ja byłam na zajęciach. Podczas przerwy rozmawiałam z Kamilem i nagle Piotruś wyrwał telefon i powiedział, że tatuś zamówił im pizzę. Czasami to widzę, że chociaż przez większość czasu ja się nimi zajmuję, to i tak lepiej dogadują się z Kamilem.
Nastało kolejne ujęcie:
- Piotruś chce być taki jak Kamil. W zimę ciągle budujemy skocznię. Czasami razem, a czasami buduje sam. Lubi bardzo budować je z Kamilem, bo wie, że tata mu doradzi, jak ma skoczyć... Czasami Kamil mu pokazuje, jak co ma robić, jak ma skakać... Wiktoria zaś jest taką... artystką. Widzę, że jest chyba leworęczna. Bo zazwyczaj , gdy trzyma kredki, to w lewej ręce... Lubi śpiewać, tańczyć ,rysować... Ma dopiero dwa latka, ale ma duszę artystki. Z moją pomocą robi zdjęcia telefonem.
Po scenach rodzinnych przyszedł czas na króciutki "wywiad" z moją mamą.
- Pamiętam, jak Kasia przyjechała zapłakana z wiadomością, że jest w ciąży. Jednak ja czułam, że Kamil to bardzo miły i odpowiedzialny mężczyzna. Wiedziałam, że będzie wspaniałym ojcem. Jest zwykłym człowiekiem, mogę z nim porozmawiać dosłownie o wszystkim. Nie pokazuje, że jest jakąś gwiazdą sportu, czy coś takiego. Mam wspaniałego zięcia, a to, że jest mistrzem olimpijskim, to tak w pakiecie - uśmiechnęła się moja mama.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000




Komentarze
Prześlij komentarz