Numer 77 - Konkursy w Zakopanem

Kamil wrócił dopiero po 23:00, gdy tylko wyszedł po odebraniu tajemniczego telefonu. Udawałam, że już sobie spokojnie śpię w sypialni, ale tak nie było. Czułam tylko jak położył się obok mnie i poszedł spać.
Gdy wstałam o 7:00, to Kamil nadal spał. Ja więc poszłam się przebrać i zrobić poranną toaletę. To samo zrobiłam z Piotrusiem. Przebrałam go i nakarmiłam. Ja również zrobiłam sobie śniadanie. Na stole leżały jeszcze kanapki dla Kamila, które zrobiłam dla niego dzień wcześniej.
Po zjedzonym śniadaniu, gdy Piotruś bawił się na dywanie w salonie swoimi samochodzikami, to ja wzięłam się za sprzątanie, a dokładnie za odkurzanie. Dźwięk odkurzacza obudził Kamila, który po 8:00 wyszedł zaspany z sypialni.
- A o której to się do domu wraca? - zapytałam zdenerwowana
- No.... - podrapał się po głowie - Byłem na spotkaniu?
- Jakim spotkaniu?
- W sprawie naszego klubu.
- I co załatwiłeś?
- W czwartek jedziemy podpisać umowę. Mam nawet pewnego sponsora, tylko nie chcę jeszcze zapeszać, bo to wszystko nie jest pewne i lepiej, aby było to tajne - uśmiechnął się w moją stronę Kamil
- No niech ci będzie - odpowiedziałam
Kamil poszedł do łazienki i następnie zjadł śniadanie. Zajął się Piotrusiem, a ja w końcu miałam czas, aby posprzątać w mieszkaniu.
- Większość czasu spędzam z Piotrusiem w kuchni i w jego pokoju, nawet sypialnia jest sporadycznym miejscem, a tam właśnie jest najwięcej kurzu - powiedziałam
Po godzinie 10:00 Kamil pojechał na trening, a ja zadzwoniłam do Justyny Żyły
- Hej kochana, coś dawno się nie odzywałaś, nawet w Internecie się nie udzielasz... Od dawna żadnych postów - powiedziała Justyna
- Wiesz, mam tyle spraw na głowie.... - powiedziałam do niej
- A co takiego się dzieje?
- Teraz z Kamilem zakładamy klub sportowy.
- Wiem, słyszałam od Piotrka
- Tyle spraw mam na głowie.....
- Bo to będzie wasz wspólny klub?
- Tak.
- A co ty taka zaganiana!? Wyślij Kamila, niech on biega po tych wszystkich urzędach. Ty masz siedzieć na kanapie i tylko pachnieć!! - zaczęła się śmiać Justyna
- Żeby to była prawda i rzeczywistość, to bym się zanudziła siedząc tylko na kanapie i nic nie robiąc.
- Oj, już nie przesadzaj...
- Chciałabym ci coś powiedzieć.... - zebrałam się na odwagę
- Coś się stało? Masz taki dziwny głos.
- Zaręczyłam się! - wybuchłam jak wulkan pełen energii - Kamil mi się oświadczył!
- Wow! To gratulacje! Totalnie się nie spodziewałam!
- Ja też nie...
- A kiedy ci się oświadczył?
- W niedzielę..
- I dopiero teraz dzwonisz?
- Chcieliśmy ten czas przeżyć we dwoje. Bez żadnego zgiełku ludzi, tylko rodzice wiedzą i teraz ty, nawet jeszcze chłopcy z drużyny nie wiedzą...
- A na kiedy macie datę  ślubu?
- 24 sierpnia
- 2020?
- Nie tego roku, 2019.
- Na prawdę? Tak szybko?
- A na co mamy czekać?
- No trochę zaskoczyłaś mnie tą datą...
- Może się wydawać, że szybko, ale nam jak najbardziej odpowiada.
- Właśnie! I tego się trzymajmy! To wasz dzień i nie macie prawa podporządkowywać się pod innych! Róbcie co chcecie, a tak w ogóle to cieszę się z waszego szczęścia.... Mówiłam, że kiedyś to w końcu nastąpi...
- Oj, mówiłaś, ale wiesz jakie jest życie.
- Ale ja to chyba jak jakiś prorok - zaczęła się śmiać Justyna
- Myślałaś o karierze wróżki?
- Zagospodaruje sobie jeden pokój i będzie wróżka Justyna
- Będę częstym gościem! Aga tak samo!
Po skończonej rozmowie telefonicznej z Justyną zajęłam się Piotrusiem,  a następnie zrobiłam obiad.
Kamil wrócił dopiero po 14:00, więc wrócił idealnie na obiad. Ugotowałam jego ulubioną zupę jarzynową.
- Ooo!  Kochanie,  coś mnie rozpieszczasz ostatnio.
- No nie przesadzaj - uśmiechnęłam się do niego
- Obiadki, moje ulubione jedzenie... Po prostu bajka. - również się uśmiechnął
- No co ty,  nie przesadzaj Kamil.


W piątek o 16:00 miały odbyć się kwalifikacje do konkursu indywidualnego,  który już w niedzielę.  Niestety,  ale jest przykaz,  w którym to skoczkowie muszą nocować w hotelu,  gdzie śpią wszyscy inni skoczkowie,  nawet gdy któryś z nich mieszka w miejscu,  w którym są zawody.
Cóż,  Kamil musiał więc zostać w hotelu.  Już w piątek o 9:00 musiał się tam przeprowadzić, więc ja zostałam sama z Piotrusiem. Jednak już po 11:00 odwiedziła mnie Justyna,  która przyjechała na zawody.
- Hej kochana!
- Hej!
- A co ty bez dzieci?
- Cóż, musiałam sobie odetchnąć - powiedziała - A tak w ogóle to moja mama z nimi została - uśmiechnęła się
Zrobiłam jej kawę i piłyśmy sobie ją w salonie,  gdzie Piotruś się bawił na dywanie.
- No pochwal się tym pierścionkiem - uśmiechnęła się - Tylko mi opowiadałaś,  a jednak na żywo to coś innego
Pokazałam Justynie pierścionek zaręczynowy
- Wow! Jaki śliczny!  - wykrzyknęła aż z zachwytu Justyna - Nawet ja takiego nie mam, widać że się Kamil postarał - uśmiechnęła się do mnie
- Kamil ma gust - powiedziałam - Chyba,  że niestety ktoś mu pomagał wybierać - zaczęłam się śmiać.
- No co ty,  kto by mu pomógł?
- Nie wiem...  Stefan...
- Stefan!? No co ty!  W życiu!  Proszę cię.  Przestań już sobie bzdurać, że ktoś Kamilowi pomagał.  Sam wybrał taki przepiękny pierścionek.
- Ale jest piękny - powiedziałam
- Ciesz się, że taki piękny dostałaś.... Ja to taki zwykły z zielonym diamencikiem i to takim malutkim, ostatnio byłam u jubilera, bo mi się ten diamencik odkleił.
- I co? Przykleił ci?
- Tak
- To dobrze
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
- Spodziewasz się gości? - zapytała
- Nie - odpowiedziałam
Poszłam otworzyć drzwi, a Piotruś poszedł za mną
Ku mojemu zdziwieniu w drzwiach stał Daniel Andre Tande ze swoją dziewczyną Anją Soberg
- Hej - powiedział Daniel
- Hej, zapraszam
Usiedli na kanapie
- Co was do mnie sprowadza?
- Przyszliśmy was odwiedzić, przyjechaliśmy razem do Zakopanego i pamiętam, jak Kamil zaprosił mnie do siebie w odwiedziny, Adres mi kiedyś wysłał i go sobie zapisałem. - powiedział Daniel
- Przyjechałam z Danielem, bo dopiero jestem teraz drugi raz w Polsce - powiedziała Anja
- Bardzo się cieszę, że przyjechaliście. - powiedziałam - Poznajcie się. To Justyna Żyła , żona Piotrka Żyły.
- Tego śmieszka - uśmiechnął się Tande
- Tak, tego - powiedziała Justyna
- Bardzo miło mi poznać - powiedziała Anja, podając rękę Justynie
- Mi również - odpowiedziała Justyna
- Miło mi, że przyjechaliście - zaczęłam - Ale cóż... Kamila nie ma, już od 9:00 jest w hotelu.
- Racja, przecież to ten cholerny zakaz - powiedziała Anja - Że nie możecie mieszkać w swoich domach, podczas konkursu, gdy macie do skoczni nawet 100 metrów
- Właśnie. My mieszkamy w Oslo i normalnie z okna naszego mieszkania widzimy skocznię i spacerkiem mam 2 minutki do skoczni, ale cóż.... muszę mieszkać w hotelu, który jest troszeczkę dalej od skoczni niż od naszego mieszkania - powiedział Daniel
- Przecież to śmieszne - zdziwiła się Justyna
- Właśnie
- To cóż... Jak Kamila nie ma, to my nie przeszkadzamy - powiedział Daniel
- Nie, nie przeszkadzacie przecież
- Ale masz gościa, więc.... - powiedziała Anja
- To zapraszam was w niedzielę wieczorem po konkursie na kolację, wpadniecie do nas, posiedzimy , pogadamy - zaprosiłam ich
- Dziękujemy za zaproszenie - powiedział Daniel
Daniel z Anją wyszli z mieszkania, a ja wróciłam do salonu do Justyny i Piotrusia.
- Spodziewałaś się ich? - spytała mnie
- Nie, nawet nic nie wiedziałam, że Kamil podawał Danielowi nasz adres
- Ale szczerze po co miał mówić.
- Ale jednak wiesz, Kamil jest na skoczni, a na pewno Norwegowie treningi mieli w innym terminie o innej godzinie i mógł tak sobie po prostu wpaść, nas odwiedzić, a ja bym o niczym nie wiedziała i by się wtedy narobiło.

Przed 16:00 wybrałyśmy się na skocznie i obejrzałyśmy kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego. Ku naszemu zdziwieniu kwalifikacje wygrał Simon Ammann.
Wróciłam z Justyną do mieszkania. Zrobiłam kolację i usiadłyśmy do stołu.
- Kiedy masz zamiar pochwalić się pierścionkiem zaręczynowym w mediach? - zapytała mnie Justyna tak całkiem niespodziewanie
- Nie wiem sama, może się w ogóle nie dowiedzą, tylko na przykład zobaczą zdjęcia ze ślubu.
- Co? Chcesz to tak ukrywać?
- A czemu by nie? Sama słyszałaś, że jakiemuś aktorowi urodził się syn to dopiero ludzie, fani aktora dowiedzieli się po 4 miesiącach od narodzin, że jego ukochana urodziła, a zdjęcie, takie normalne, bez twarzy to ukazało się po 7 miesiącach od narodzin
- Ale pierścionka nie ukryjesz.
- Wiem właśnie i tutaj nadarzył się problem
- Oj, przestań. Pokażesz, jak będziesz chciała, ale tak szczerze to, przepiękny masz ten pierścionek
- Dziękuję
Justyna zjadła kolację i  wróciła do hotelu, bo tam miała spędzić noc. Ja wykąpałam Piotrusia, następnie sama wzięłam kąpiel i już leżąc na łóżku w sypialni w piżamie zadzwoniłam do Kamila i strasznie długo z nim rozmawiałam, prawie do północy, jednak zaczęłam robić się zmęczona i musieliśmy zakończyć naszą nocną rozmowę.

Wstałam dopiero po godzinie 8:00 była sobota, zjadłam śniadanie, nakarmiłam Piotrusia, następnie ubrałam go i pojechałam z nim na zakupy. Przecież zaprosiłam Daniela Andre Tandego z Anją w niedzielę na kolację, więc musiałam coś przygotować. Podobno po kwalifikacjach Daniel  podszedł do Kamila i potwierdził jego przybycie z Anją do nas na kolację.
Gdy  wróciłam z zakupów, była już godzina 11:00. Rozpakowałam zakupy, nakarmiłam Piotrusia i zadzwonił do mnie Kamil. Rozmawiałam z nim długo, bo ponad 2 godziny....
Było już po 14:00, więc zaczęłam ubierać się na skocznię... Piotrusia również dość ciepło ubrałam, przecież 2-3 godziny to minimum na takim konkursie, a teraz wieczory w Zakopanem są strasznie zimne, jeszcze jak stoimy w miejscu i tylko patrzymy w górę.
 Konkurs miał rozpocząć się o 16:00, więc wraz z Piotrusiem wyszłam już o 15:00 z mieszkania.
Na miejscu była już Aga Lewkowicz, Justyna Żyła, Marcelina, ale także Magda Zniszczoł i Magdalena - dziewczyna Krzysia Miętusa. Tak jak zawsze stałam dalej od nas, ale w końcu podeszłam do niej przed oficjalnym rozpoczęciem zawodów, porozmawiałam z nią przez chwilę i zaproponowałam wspólne oglądanie konkursu w trochę większym gronie, wraz z pozostałymi dziewczynami. Na początku trochę opierała się i była dość niechętna, ale po długim namawianiu zgodziła się i już do końca dnia oglądałyśmy konkurs indywidualny wraz z Magdaleną.
Po pierwszej serii prowadził Maciek Kot, Kamil był drugi.
4. Krzysiu Miętus
5. Olek Zniszczoł
11. Piotrek Żyła
15. Stefan Hula
16. Jakub Wolny
32. Dawid Kubacki

Dawid jako jedyny z chłopaków polskiej kadry nie przeszedł do drugiej serii dzisiejszego konkursu indywidualnego.

Z zaciekawieniem oglądałam wraz z dziewczynami drugą serię konkursu. Cóż.... Ci młodzi, mało doświadczeni zawodnicy skakali jak najdalej , będąc blisko rekordu skoczni, a ci doświadczeni zawodnicy, będący w czołówce Pucharu Świata ledwo osiągali 100- ny metr.
Zaniepokoiło nas to, więc konkurs był coraz to bardziej ciekawy, a z tego stresu, to serce zaczęło mi bić jak dzwon. Kamil jest jeszcze młody i on przecież załamię się, że był drugi, a teraz może mu pójść źle.... Chciałam, aby te warunki były jak najbardziej sprawiedliwe i tylko czekałam, aż przyjdzie kolej na skoki Kamila, a także Maćka.
Kamil skoczył bardzo daleko, wyrównując nawet swój własny rekord tej skoczni. Bardzo się cieszyłam, bo wiedziałam, że Kamil będzie co najmniej drugi podczas tego konkursu. Przyszedł czas na Maćka.... Skoczył o metr krócej, ale i tak wygrał, bo podczas pierwszej serii miał kilka metrów "w zapasie" przed Kamilem, ale i tak byłam szczęśliwa z tego, jak potoczył się ten konkurs. Aga również. Skakałyśmy z radości. Miałyśmy nawet specjalne biało - czerwone szaliki. Agnieszka miała z napisem "Leć Maciek! Leć", ja zaś z napisem "Leć Kamil! Leć! Nawet kupiłam Piotrusiowi specjalny szalik na tegoroczne konkursy. Piotruś miał na sobie taki malutki szalik, ale z napisem "Leć tata! Leć!" Gdy więc tylko przyszedł czas na dekorację, na której był obecny pan prezydent, wyjęłam  Piotrusia z wózeczka i stanął sobie przodem do barierki, skąd doskonale widziała tatę. Trzymał w rączce szalik z napisem, a ja zrobiłam mu zdjęcie, gdy stałam za nim, a on nawet nie odwrócił się w moją stronę, bo był całkiem zapatrzony w dekorację, a także w swojego tatusia. Opublikowałam to zdjęcie na swoim koncie na portalu społecznościowym
"A dzisiaj kibicujemy tacie nie przed telewizorem, ale spod samiuśkich Tater! #zakopane #zakopane2019 #kibicujemy #nieleniuchujemy #skokiskokiwzakopanem #piotruśitata #szalik #symbolika #piękne #urocze #pokolenie #jakiojciectakisyn #matkaztyłuzdjęciarobi"
Po skończonej dekoracji podeszłam z małym do Kamila i zrobiłam sobie z nim pamiątkowe selfie tylko we dwoje. To zdjęcie również wstawiłam na swój profil.
"Wszyscy mają zdjęcia ze Stochem, mam i ja 😍😍😘😘 @kamilstochofficial #zakopane #pucharświata #2miejsce #dlamnieitakjesteśmistrzem #kochanie #kochamcię #lovehim"
- Gratuluję kochanie.... Dla mnie i tak jesteś mistrzem
- Oj, nie przesadzaj - uśmiechnął się w moją stronę
- Piotruś ci kibicował
- Z tym specjalnym szalikiem?
- Tak, z tym
Kamil znów się uśmiechnął
- Kocham Cię - wyszeptał
- Ja ciebie też
Pocałował mnie, lecz nie umknęliśmy uwadze fotoreporterom. Cóż... Przed nimi się w życiu nie ukryjemy. Jednak nasza chwila nie mogła trwać długo, bo Kamil został "zaciągnięty" na kontrolę dopingową, a ja wróciłam do dziewczyn
- A więc co? Gdzie idziemy? - zaproponowała Agnieszka
- Nie wiem sama - odpowiedziała Justyna
- To zapraszam do mnie, a dokładnie do rodziców Maćka... Na pewno nie będę mieli nic przeciwko - powiedziała Aga
A więc od razu spod skoczni poszłyśmy, bo to niedaleko do rodzinnego domu Maćka Kota. Mama Maćka już tam była, bo przyjechała pierwsza do domu wraz z bratem Maćka Jakubem. Tata Maćka został jeszcze z chłopakami.
Mama Maćka powitała nas gorąco i zaprosiła od razu do salonu. Ugościła nas lepiej niż na nie jednym weselu.
- Jak na weselu! - zaśmiałam się
- O! To już niedługo! - powiedziała Justyna
Wszystkie dziewczyny wraz z mamą Maćka rozejrzały się dookoła, no bo nic nie wiedziały o zaręczynach.
- Jaki ślub? - zdziwiła się Magda Zniszczoł
- No przecież Kasia wychodzi za mąż! - wykrzyknęła Justyna
Wszystkie dziewczyny i pani Małgorzata - Mama Maćka spojrzały się tak na mnie, ale po chwili zaczęły mi gratulować i poprosiły, abym pochwaliła się pierścionkiem. Zazdrościły mi tego pierścionka oraz ślubu. Pani Małgorzata oceniła, że pierścionek jest przepiękny
- A kiedy ślub? - zapytała Agnieszka
- 25 sierpnia
- Tego roku? - dopytała Magdalena - dziewczyna Krzysia Miętusa
- Tak, tego roku - odpowiedziałam
- To szybko - powiedziała Marcelina
- Ale nie bójcie się, wszystkie zostaniecie zaproszone i to jako honorowi goście. - odpowiedziałam
- Ten twój Kamil, to bardzo odpowiedzialny chłopak - powiedziała pani Małgorzata
- Wiem
- Wielu mężczyzn w tych czasach jak zostaną ojcami, a nie mają ślubu z partnerką to w większości przypadkach się na ten ślub nie godzą, bo im, jak to mówią, nie potrzebny, a właśnie małżeństwo daje nam najwięcej szczęścia i poczucie bezpieczeństwa... Teraz śluby to rzadkość...
- A w jakim stylu będzie ten ślub?- zapytała Magda Zniszczoł
- Czyli? - trochę mnie to zdziwiło
- Czy po góralsku, bardziej boho, czy jak? - dopytała Aga
- Normalnie, nie chcę jakiś góralskich motywów na sukience. Nie ukrywam, że kultura podhalańska jest przecudowna, ale jednak na ślubie nie... Normalna sukienka, welon, fryzura, normalna restauracja tylko kościół góralski.
- A gdzie będzie ślub, w którym kościele? -zapytała Marcelina
- W Kościele Cudownego Medalika w Olczy. - odpowiedziałam
- To przepiękny Kościół..... - powiedziała pani Małgorzata
 - Ostatnio zaczęłam rozmyślać o Sanktuarium na Krzeptówkach, ale stwierdziłam, że Kościół Cudownego Medalika jest przepiękny, a tak w ogóle to my do niego należymy, bo nasz obręb się do niego zalicza, więc...
- A nie chciałaś wziąć ślubu u ciebie w Prusach? - zapytała Agnieszka
- Nie, szczerze? Większość gości będzie stąd.... Przecież wy wszystkie, inni chłopcy z drużyny, Kamil mówił o sztabie, trenerze, wszystkich , więc to jest dużo osób, nie ukrywam, że wszyscy są stąd, rodzina Kamila, a ode mnie? Kto będzie ode mnie z rodziny. Moja mama, 4 rodzeństwa, babcia, która jest daleko, bo aż spod Kielc, a tak to , jeden wujek pod Krakowem, Marcelina i jej rodzice to w Szczyrku, jeden wujek z ciocią w Poroninie, a kolejny wujek z ciocią koło Katowic, no i tylko ich dzieci, Jan chyba w Częstochowie, a Jola to w Krakowie, więc oni wszyscy są tak porozmieszczani, więc stwierdziłam, że lepiej te 15 osób niech by przyjechało do Zakopanego, niż was tyle do Prus
- Mądra decyzja - pochwaliła mnie pani Małgorzata.
U państwa Kotów czas płynął bardzo szybko, za nim się obejrzałam, było już po 20:00, pani Małgorzata bawiła się z moim Piotrusiem, a także z małą Zosią, która również przyjechała do Zakopanego wraz z Marceliną i Milą, która siedziała obok kominka i bawiła się swoją lalką.
Nagle zadzwonił do mnie telefon. Był to Kamil
- Halo kochanie - odebrałam
- Hej.
- Wiesz co, nie mogę teraz rozmawiać, bo jestem w gościach
-  A gdzie?
- U rodziców Maćka z dziewczynami.
- Ok, to nie przeszkadzam
- Zadzwonię później.
- Ok. - po chwili dopowiedział -  Kocham Cię.
- Ja ciebie też.
 Odłożyłam telefon.
 Spędziłam z dziewczynami jeszcze chwilę czasu i musiałam się pożegnać. Piotruś był śpiący, więc po 21:00 wyszłam z domu państwa Kotów i wróciłam do mieszkania.
Umyłam go i przebrałam w piżamkę. Sama wzięłam kąpiel i przed 22:00 zadzwoniłam do Kamila.
- Wiesz, że jutro przychodzi Daniel z Anją.
- Tak, wiem.
- O której kończycie zawody?
- Jutro są o 15:00, więc do 17:00, potem jakieś 1,5 godziny na  dekoracje, jakieś kontrole, wziąć walizki z hotelu i wrócić do mieszkania.
- Czyli co? O 19:00?
- Tak, ja się będę jeszcze rano na śniadaniu z Danielem widział, więc jeszcze się dogadamy.
- Ok, wstępnie o 19:00
- Tak.
Rozmawiałam jeszcze z Kamilem przez prawie godzinę.Jednak byłam już śpiąca i położyłam się spać.
Wstałam dość późno , bo po 8:00. Zjadłam śniadanie i ubrałam się, następnie nakarmiłam Piotrusia i przebrałam go. Było już po 10:00, a była niedziela, więc wzięłam Piotrusia i pojechałam z nim do Kościoła na 10:30. Piotruś zachowywał się dość spokojnie, jakby nie on...Wróciliśmy do mieszkania po 11:30. Nakarmiłam Piotrusia i włączyłam telewizor.
Zadzwoniłam do Kamila i porozmawiałam z nim dość długo, bo gdy skończyłam rozmowę, to było po 13:00, więc zjadłam taki szybki obiad i zaczęłam się szykować na konkurs , a na dodatek zaczęłam przygotowywać coś na kolację. Dzień wcześniej kupiłam oscypki, bo wraz z Kamilem zadecydowaliśmy, że zaserwujemy tradycyjne polskie jedzenie.
Przygotowałam pierogi, oczywiście oscypki, barszcz czerwony, sałatkę gyrosa i wiele innych potraw.
Po 14:00 zadzwonił do mnie Kamil, że podjedzie do mieszkania z walizką, to od razu po kontroli dopingowej wsiądzie w samochód i przyjedzie do nas od razu, a tak to by musiał wracać po walizkę.
Przyjechał więc i tylko położył walizkę w przedpokoju i już musiał wracać pod skocznię.
Ja również z Piotrusiem się wybrałam się pod skocznię.
Dziewczyny już tam czekały. Dzisiaj miał odbyć się konkurs drużynowy, w którym to nasi chłopcy skakali jako przedostatni, za nimi tylko drużyna Norwegów.
Skakali w trochę innym składzie: Piotrek, Stefan, Maciek i Kamil. Niestety, ale ostatnio forma Dawida spadła na nieco niższy poziom, przez co do kadry "wskoczył" Stefek Hula, a Dawid oglądał zawody z trybun.
Jako pierwszy z Polaków skoczył Piotrek Żyła. Imponujący wynik, bo aż 136,5 metra. Kolejny był Stefan Hula, on zaś skoczył pół metra dalej, bo wylądował na 137 metrze. Kolejnym był Maciek Kot i tutaj inni wstrzymali oddech, bo obecnie Maciek zajmuje drugie miejsce w Pucharze Świata i do lidera traci 4 punkty, a nad 3 Kamilem, ma aż 98 punktów przewagi. Maciek skoczył aż 140 metrów!
Ostatnim z Polaków w pierwszej serii był Kamil. Skoczył mniej od Maćka, ale i tak wynik dość imponujący, bo aż 139,5 metra.
Byliśmy zdecydowanymi liderami po pierwszej serii, chodź drudzy Norwegowie stracili do nas niespełna 7 punktów.
Drugą serię w wykonaniu Polaków otworzył Piotrek. Skoczył 137 metrów, więc jakby nie patrzeć poprawił się o pół metra w stosunku do swojego poprzedniego wyniku. Stefankowi poszło nieco słabiej, bo 135,5 metra, ale i tak nasza przewaga nie uległa sporej zmianie. Następny był Maciek Kot, który skoczył 141 metrów i od 4 sędziów dostał same "20". Los nie uśmiechnął się do Forfanga, który skoczył jedynie 111 metrów, więc nasza wygrana była pewna dzisiejszego dnia. Wisienką na torcie miał być skok Kamila, który rywalizował w parze z Danielem Andre Tande. Jednak nie mogło być inaczej i Kamil wygrał ten "pojedynek" 140 metrów Kamila, a 134 metry Daniela Andre Tandego dały nam zdecydowaną wygraną, aż 25 punktami nad drugą Norwegią, a 34 punktową przewagę nad trzecimi Niemcami.
Poszłam uściskać  Kamila z wrażenia i obejrzałam wraz z Piotrusiem dekorację kwiatową.
Poszłam więc do domu, a Kamil został na konferencji prasowej.
Wróciłam do mieszkania i nakryłam do stołu. Naszykowałam wino i poszłam przebrać Piotrusia.
Następnie ja sama postanowiłam się przebrać. Na początku zajęłam się fryzurą. Włosy rozpuściłam i wyprostowałam. Następnym elementem był mój strój. Stałam przed szafą i przed kolejnym ważnym wyborem, w co się ubrać. Przecież to nie jakaś koleżaneczka i zwykły facet, tylko skoczek, który jest mistrzem Norwegii i jego dziewczyna, dość popularna w Norwegii. Musiałam przecież "jakoś wyglądać"
Wybrałam w końcu tą jedyną. Do tego jeszcze delikatny makijaż i czekałam już tylko na przyjazd Kamila.
Po 18:00 przyjechał Kamil
- Wow, kochanie, jak ty pięknie wyglądasz - skomplementował mnie.
- Dziękuję.
Nasza rozmowa nie trwała jednak długo, bo Kamil poszedł wziąć prysznic i przebrał się w elegancką białą koszulę.
Była już 18:50 , więc czekaliśmy na przyjście Daniela i Anji. Zjawili się punktualnie.
- Witajcie - przywitaliśmy ich w korytarzu.
Zaprowadziliśmy naszych gości do jadalni. Daniel przyniósł nawet wino.
Daniel ubrany był w jasno niebieską koszulę, Anja zaś w białą sukienkę w zielone kwiaty, włosy zaś miała spięte w koka.
Usiedliśmy sobie przy stole., Kamil otworzył zaś wino.
Piotruś biegał wokół stołu.
- Jak ma imię wasz syn? - zapytała Anja
- Piotrek - odpowiedziałam
- Jak ładnie - skwitował Daniel
- Bo to ja wybierałem - uśmiechnął się Kamil - Kasia chciała , aby miał na imię Karol, ale Piotrek ładniejsze
- Popieram - odpowiedziała Anja.
- Taki nasz malutki Piotruś.
- Ile ma lat? - zapytał Daniel
- 25 grudnia skończył roczek
- Ooo! To już duży chłopak! - odpowiedział Daniel
- Pójdzie w ślady taty? - zapytała Anja
- Sama nie wiem, ale na pewno nie będziemy mu narzucać, co ma robić w życiu i kim będzie.
- Mi mama sama mówiła, że mam być kim chce i uszanuje każdą moją decyzję, więc zostałem skoczkiem - uśmiechnął się Daniel
Rozmowa przebiegła bardzo fajnie. Śmialiśmy, opowiadaliśmy swoje historie. Nawet nauczyliśmy mówić trochę Anję i Daniela po polsku, bo niestety, ale cała nasza rozmowa przebiegała po angielsku.
Po jakiejś godzinie Anja zauważyła na moim palcu pierścionek zaręczynowy.
- Zaręczyliście się? - zapytała
- Tak - uśmiechnęłam się w stronę Kamila
- Od kiedy? - dopytał Daniel
- Od tygodnia - odpowiedziałam
- Wow! To krótko! - zdziwiła się Anja
- A kiedy ślub? - zapytał Daniel
- 25 sierpnia - odpowiedział na jego pytanie Kamil
- Tego roku? - dopytała Anja
- Tak, tego roku.

Anja z Danielem zachwycali się także naszym polskim jedzeniem, ale także polską kulturą.
Niestety, ale Anja wraz z Danielem musieli już nas pożegnać po 23:00, bo o 7:00 Daniel i Anja mieli wylot do Norwegii z lotniska z Krakowa.
W nocy posprzątałam wszystko ze stołu i położyłam się spać wraz z Kamilem.


---------------------------------------------------------------------------------

                                          kiki2000

Komentarze

  1. Świetne i czekam na więcej

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej! Fajny rozdział jak zwykle. Nie mogę doczekać się już następnej odsłony tej historii. Liczę na jakieś romantyczne chwilę Kasi i Kamila, bo trochę tego brakuje w tym opowiadaniu. Pozdrawiam Gosia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz