W środę z samego rano, bo o 5:00 Kamil miał wylot z Krakowa do Japonii.
Musiał wstać już o 0:00, bo zanim się ogarnął, a o 1:00 musiał już wyjechać z Zakopanego.
Pożegnałam się więc z nim i Kamil pojechał do Krakowa na lotnisko.
Poszłam spać ponownie i wstałam dopiero po 9:00. Piotruś już nie spał, ale siedział sobie grzecznie w łóżeczku. Poszłam go nakarmić i przebrać. Ja sama się przebrałam z piżamy i zrobiłam sobie śniadanie.
Koło 10:00 zadzwoniła do mnie Justyna.
- Hej kochana
- Hej
- I jak tam kolacja z Danielem i Anją?
- Wszystko było ok, bardzo mili, zabawni.
- Jaka ona jest?
- A co ty taka ciekawska? - uśmiechnęłam się
- A tak...
- Anja to bardzo fajna dziewczyna, taka normalna, nie wywyższa się , wszyscy mówili, że taka najbardziej znana WAG's z Norwegii, ale bardzo miła i taka... zwykła, ale co ci będę opowiadać... Musisz ją poznać na żywo.
- No co ty, gdzie ja dorównuję do takich.
- No już Justyna nie przesadzaj.
- No co, przecież ty jesteś bardziej popularna i znana w tym towarzystwie ode mnie.
- Oj, Justynka, już nie przesadzaj, przecież ja w tym środowisku jestem od niedawna, a ty?
- Dobra, ale muszę już kończyć, bo ktoś dzwoni do drzwi.
- Ok.
Skończyłam więc rozmowę....
Przez te przygotowania do ślubu i nie tylko, zapomniałam nawet o urodzinach własnych braci i Karolinki. Nie tak, że zupełnie zapomniałam, bo wysłałam im życzenia urodzinowe, Karolince również , przez Justynę, ale nie byłam u nich, nie wręczyłam prezentów.... Cóż.... Całe życie w biegu. Podczas konkursów Pucharu Świata wręczyłam Justynie maskotkę, aby podarowała ją Karolince, jednak dalej był problem moich braci. Dobrze, że wcześniej wysłałam do babci kwiaty, na dzień babci i dziadka, a w poniedziałek i we wtorek byłam z Piotrusiem i Kamilem u jego rodziców, aby mały mógł przeżyć dzień babci i dziadka.
Ubrałam więc małego i pojechałam z nim do galerii handlowej. Chłopakom ciężko było coś kupić. Piotrkowi kupiłam zegarek, zaś Michałowi książkę z jego ulubionego gatunku, kryminał plus po czekoladzie. Cóż... Jeszcze poniedziałkowy dzień babci. Kupiłam mojej mamie bukiet róż od Piotrusia.
Wróciłam tylko do mieszkania i się przebrałam.
Było już przed 12:00, więc nakarmiłam Piotrusia, wzięłam prezenty i pojechałam do Prus do mamy i braci.
W rodzinnym domu byłam już przed 15:00, wszyscy odpoczywali po obiedzie, gdy nagle do domu weszłam ja i Piotruś!
Dawno się nie widzieliśmy, więc było to cudowne powitanie w rodzinnym domu.
Na początku Piotruś wręczył swojej babci kwiaty z okazji poniedziałkowego dnia babci.
Moja mama aż popłakała się ze szczęścia..
- Dziękuję kochani, nie trzeba było - powiedziała
- Ależ trzeba było.
- A u babci Marii byłaś?
- Nie, ale zamówiłam kwiaty tą pocztą kwiatową i dostałam w poniedziałek potwierdzenie, że babcia Maria kwiaty odebrała.
Mama wstawiła kwiaty do wazonu.
Chłopcy siedzieli na kanapie i oglądali telewizor. Podeszłam więc do nich wraz z Piotrusiem.
- Przepraszam was chłopcy, że na urodziny dostaliście ode mnie tylko życzenia wysłane SMS-em, ale ostatnim czasem mam tyle spraw na głowie, że nie mogę się ze wszystkim wyrobić. Cóż.... Może nie jestem wzorową siostrą, ale chciałabym to wam jakoś wynagrodzić.
Chłopcy spojrzeli na mnie ze zdziwioną miną.
- Mam dla was prezenty.
Wręczyłam im prezenty, chłopcy się bardzo ucieszyli, gdy je zobaczyli.
- Nie musiałaś - powiedział Michał
- No co ty, nie przesadzaj...
- Ale dla mnie największym prezentem jest to, że nad odwiedziłaś...
Ucieszyłam się, że Michał coś tak pięknego do mnie powiedział.
Mama wyjęła ciasto, które upiekła dzień wcześniej, zrobiła herbatkę i usiedliśmy sobie wszyscy w salonie.
- A Kornelia?
- A to co? Nie mówiła ci? - zdziwiona była mama
- Ale że niby co miała mi powiedzieć?
- Wyprowadziła się od nas
Te słowa zadziałały na mnie promieniująco.
- Ale gdzie?
- Do Krakowa. Zaczęła studiować fizjoterapię , to i zamieszkała z chłopakiem.
- Tym..... - chciałam dokończyć, ale zapomniałam akurat jego imienia.
- Co ty! Córciu! Tamten to przeszłość, już jest kolejny.
- Jak ma na imię?
- Sama nie wiem, nawet u nas nie była z tym swoim nowym chłopakiem, tylko dowiedziałam się od niej, że tamten to przeszłość, jest szczęśliwie zakochana i przeprowadza się do swojego nowego chłopaka, swój nowy adres wysłała mi po 2 dniach SMS-em.
- Przecież to do niej nie podobne.
- Ale wiesz jaka jest miłość.... Nieprzewidywalna...
- Każda miłość niesie za sobą zmiany
- Sama jesteś przykładem.
- Ja? - zdziwiłam się.
- Tak, ty.
- Ale jak?
- Stałaś się dojrzalsza. Przecież do tej pory masz ten sam błysk w oku jak nastolatka, gdy mówisz o Kamilu, albo o Piotrusiu. To Kamil nauczył cię dojrzałości psychicznej, życiowego ustabilizowania, przecież on wyjeżdża w ciągu roku prawie co tydzień, co dwa, a ty? Jesteś sama w tym wielkim mieszkaniu i Piotruś. Nauczył cię, że powinnaś być odpowiedzialną osobą, nie możesz przecież tylko siedzieć przed telewizorem, nauczył cię cierpliwości , nawet tej w miłości. Przecież po każdym powrocie z Pucharu Świata czy zgrupowania, rzucasz się mu na szyję , tak jakbyście nie widzieli się lata, za każdym razem całujesz go, jakby to był wasz pierwszy pocałunek, pełen nieprzemijającej miłości i pasji.... Tego wszystkiego dokonał Kamil i właśnie dlatego jestem mu wdzięczna, że tak ciebie zmienił.
Uśmiechnęłam się na samą myśl, że mama bardzo lubi Kamila
- Ten twój Kamil - kontynuowała swoją przemowę - , że tak się brzydko wyrażę, jeden Kamil jest lepszy niż tysiąc facetów Kornelii, ona ich zmienia jak rękawiczki, chyba co miesiąc, jak nie mniej to jest inny. Ona chyba nigdy się nie ustatkuje
- Przecież mamo, ona jest jeszcze młoda.
- Ale....
- Nie sugeruj się mamo, że ja urodziłam dziecko mając 20 lat, ona ma czas, mam ci przypomnieć, ile ty miałaś lat, jak urodziłaś Julcię? Przecież to tak niedawno, niespełna 5 lat temu, ty mamo nie miałaś 19 lat.
- Wiem.... - powiedziała mama.
- Wiesz co mamo, mam do ciebie gorącą prośbę....
- Jaką?
- Chciałabym podjechać na plebanię, muszę wziąć zaświadczenie, że byłam u bierzmowania, bo jeśli takie dostanę, to możemy z Kamilem nie przechodzić tych nauk przedmałżeńskich, bo Kamil jak nie teraz ma konkursy, to po sezonie od razu zgrupowania i nigdy nie będziemy mieli czasu, dopiero co Kamil znalazł salę weselną, mają się odezwać po niedzieli, a we wtorek mamy my się tam udać, więc wiesz, jakie to dla mnie ważne.
- Dobrze. Ale w czym ja mam ci pomóc?
- Pojechałabyś ze mną i z Piotrusiem?
- Oczywiście.
- Dziękuję mamusiu.
A więc już po kilku minutach wraz z Piotrusiem i moją mamą pojechaliśmy na plebanię, zdobyłam zaświadczenie o moim bierzmowaniu i pojechałam na cmentarz do ojca i babci. Po drodze kupiłam dwa znicze.
- Myślisz, że to dobre miejsce, aby brać tutaj Piotrusia?
- Mamo, nie bój się, przecież jest jeden jedyny przesąd, że nie bierze się dziecka na cmentarz, jak jest nie chrzczone.
- Ok, rób jak chcesz, przecież to twój syn
Przekroczyłyśmy bramę parafialnego cmentarza. Tata i babcia mają grobu prawie obok siebie, tylko jeden nagrobek ich dzieli. Na początku grób babci. Zapaliłam tam znicz , pomodliłam się i przeszłam dalej. Piotruś położył rękę na granitowym nagrobku i głośno zapytał, a nawet krzyknął
- Co?!
- Co to jest? - chciałam się upewnić, o co Piotruś pyta.
Przytaknął głową.
- Tu jest dziadek. - odpowiedziałam
- Dziadzia?! - wykrzyknął Piotruś
- Tak, dziadzia - powtórzyłam
Piotruś z zaciekawieniem patrzył jak zapalam znicz i kładę go na nagrobek. Położył znów rękę na grobie mojego ojca i zaczął go głaskać...
- Dziadzia - powtórzył..
Gdy tylko to zobaczyłam, zaczęłam płakać. Moja mama również... Popłakałyśmy się obie....
Wzięłam Piotrusia za rączkę i wróciłam z nim do samochodu. Wróciłyśmy do domu.
Podjechaliśmy i weszliśmy do domu. Zobaczyliśmy, że w kuchni siedzi pani Basia - kobieta po 60- tce, znajoma rodziny, mieszka kilka domów dalej. Czułam, że szykują się kłopoty, bo to największa plotkara z całej wsi.
Nie chciałam z nią rozmawiać, więc przeszłam z Piotrusiem do salonu, gdzie był Michał z Piotrkiem i Julcią.
Piotruś usiadł mi na kolanach i jednocześnie przytulał się do Michała, który siedział obok mnie.
- Może Piotrek zrobisz nam zdjęcie? - zapytałam Piotrka
- Ok.
Wyjęłam z kieszeni moich spodni telefon i podałam Piotrkowi.
Piotrek zrobił nam wspólne zdjęcie.
- A teraz daj mi Piotrusia na kolana - powiedział Michał
Zrobiliśmy sobie kolejne zdjęcia.
Julcia również przyczyniła się do zdjęć.
Na sam koniec, Piotruś bawił się zabawkami Julci, a ja zrobiłam sobie selfie z Michałem, Piotrkiem i Julcią, które wstawiłam na swój instagramowy profil. Każde z nas miało inną, zabawną minę, przez co zdjęcie było całkiem komiczne.
"Prawie całe szalone rodzeństwo, cóż @korneliawitkowska, brakuje nam ciebie 😘 #dzisiajwprusach #odwiedzinyurodziny #piotruśsiębawi #rodzeństwoszaleje #szalonaczwórka #brakkornelii #kamillatawprzestworzach #ajasobiejeżdżę #samochódzatankowanytojeździmy #family"
Po chwili Michał spytał się mnie
- Kasia, a ty czemu jeszcze nikomu nie powiedziałaś o pierścionku?
- Ale jak to nikomu? Przecież wy wiecie, rodzina Kamila, nasi wspólni znajomi, polscy skoczkowie.
- Ale tak po prostu fanom
- Ale po co? Na razie nie czuję takiej potrzeby.
- Ale...
- Przyjdzie na to czas, na pewno to zrobię, ale nie teraz - odpowiedziałam
Po chwili zapytałam
- A jak się układa pomiędzy tobą a Natalią?
- Tak sobie - po tych słowach zawiesił głos
- Czyli co się dzieje?
- Natalia miała iść do liceum do Krakowa, nawet składaliśmy do tych samych szkół. I się dostaliśmy
- Ale w czym problem?
- Bo Krystyna, mama Natalii... Ona nie chce, abyśmy byli parą
- Czemu?
- Stwierdziła, że już jedna osoba z tej popieprzonej rodziny Witkowskich się do nich "wprosiła z buciorami", więc ona nie chce drugiej, chodzi tutaj o mnie
Bardzo zaskoczyły mnie te słowa.
- To jest nienormalna kobieta - westchnęłam
- Wiem
- Ale to gdzie teraz Natalia chodzi do szkoły?
- Matka ją przepisała i jeździ gdzieś do województwa podkarpackiego, od grudnia.
- Ale Kamil....
- Bo Kamil nic nie wie...
- Ale to jest przecież nienormalne
- Wiem, ale co ja mogę zrobić?
- A gdzie ona teraz mieszka?
- Dojeżdża codziennie.
- To o której ona wstaje?
- 0 4:00, a wraca o 18:00, kolacje, lekcje, nauczyć się, kąpiel i spać.
- Przecież ona...
- Wiem, jest wyczerpana, rozmawiam z nią , jak tylko to jest możliwe, ale cóż... Matka zabiera jej telefon, aby nie miała ze mną jakiegokolwiek kontaktu.
- Ale czy Krystyna nie wie, że taka głupia zagrywka odbije się na zdrowiu Natalii, mamy dopiero styczeń, niecały miesiąc ona uczęszcza do tej szkoły, a ona jest całkowicie wyczerpana
- Mamy kontakt e-mailowy, bo niestety, ale Natalia musiała usunąć facebook'a
- Przecież ta Krystyna jest nienormalna. Nawet Kamil nie wie, co wyprawia jego matka z jego najmłodszą siostrą.
- Ta rodzina to w ogóle dziwna, ta matka, ta Ania - powiedział Michał
- Oj, nie przesadzaj.
- No co, Ania gdzieś zabrała się i wyjechała była w Afryce, to zdradziła tego swojego męża, zabrała dziecko , wyjechała do Anglii i jest w kolejnej ciąży.
- A skąd ty takie rzeczy wiesz?
- Od Natalii, podobno w niedzielę dostali od niej list, a Krystyna była u koleżanki, więc Natalia i Bronisław go przeczytali i schowali, bo gdyby Krystyna się dowiedziała o liście, to by go zabrała i nikt by go nie przeczytał.
- Dobra, wiesz, skończmy ten temat, mam już dość Krystyny. Ja nie zapomnę, jak byłam w ciąży i ona mnie odwiedziła z kopertą, tam było grubo ponad 10 tysięcy i chciała mi je dać, aby zniknęła z życia Kamila, bo ona "jest pewna", że ja nabieram Kamila na dziecko i chcę tylko "wepchać" się do ich majętnej rodziny, a tak w ogóle to ich rodzina nie jest aż tak majętna. Co? Bronisław psycholog, więc to on zarabiał, bo ona w urzędzie siedziała, więc zarabiała najniższą krajową. Całe to jej "bogactwo", to dzięki temu, że pan Bronisław zarobił.
Nagle podszedł do mnie Piotruś.
- Mama, mama - ciągnął mnie za rękę
- Co kochanie? - spytałam
Wskazał rączką za okno, gdzie był nasz samochód
- Chcesz już jechać?
Przytaknął głową.
- To jedziemy.
Była już 17:00, więc po 20:00 powinniśmy być w Zakopanem
Ubrałam więc Piotrusia, pożegnałam się z Michałem, Piotrkiem , Julcią i mamą. Na koniec Piotruś wszystkim pomachał i wróciliśmy do Zakopanego.
Była już 20:30, więc wykąpałam Piotrusia i położyłam go spać, bo był bardzo śpiący. Sama wzięłam kąpiel, przebrałam się w piżamę i położyłam się na łóżku. Nagle dostałam SMS-a od Kamila.
- Może pogadamy na SKYPE?
- Ok - odpisałam
Włączyłam więc laptopa i zaczęliśmy rozmawiać
- Hej kochanie
- Hej skarbie
- Co tam słychać?
- A to ja się pytam, byłaś w Prusach?
- Tak. - odpowiedziałam
- Aaa, bo zdjęcia widziałem
- No co ty nie powiesz - uśmiechnęłam się.
- Jaki ja jestem wszechwiedzący - uśmiechnął się
- Dobra, musimy porozmawiać, jest temat- zaczęłam
- Coś się stało?
- Chodzi o twoją matkę
- A co ona znowu zrobiła?
- Chodzi o Natalię
- Coś z Natalią?
- Zakazała jej kontaktów z Michałem.
- Jak to?
- Bo podobno, już jedna osoba z popieprzonej rodziny Witkowskich , wepchnęła się z buciorami do jej rodziny, więc ona drugiej już nie chce.
- Co? - Kamil był zszokowany
- Tak, od grudnia twoja siostra dojeżdża do szkoły w podkarpackim, wstaje o 4:00, wraca o 18:00 i tak w kółko, jest strasznie wyczerpana - widziałam, jak Kamil stawiał wielkie oczy ze zdziwienia - Twoja matka zabrała jej telefon, żeby nie miała kontaktu z Michałem, kazała usunąć jej Facebooka i jedyny kontakt Michał ma z Natalią tylko przez e-maila.
- Ale ,że to moja matka?
- Cóż, sama nie mogę w to uwierzyć, ale z drugiej strony coś musi być na rzeczy, bo Michał by tego nie zmyślił
- Właśnie.... A coś jeszcze?
- Jest sprawa z Anią.
- Co ona tam nawywijała?
- Michał mi opowiadał, że pisał z Natalią w niedzielę i dostali w niedzielę list od Ani z Anglii.
- Matka wie? - jakby wyprzedził mnie Kamil
- Nie, bo twoja mama była u koleżanki
- To dobrze, bo gdyby zobaczyła list, to by go schowała i nikt by już go nie zobaczył.
- To samo powiedziała Natalia Michałowi
- Ale co było w tym liście?
- Że Ania jest w ciąży
- Z kim?? - zdziwił się Kamil
- Nie wiem, nie chciałam drążyć tego tematu, bo w pokoju obok była taka pani Basia, była mamę odwiedzić, a ona to taka największa plotkara, to nie chciałam nic dalej komentować.
- To mnie zszokowałaś tym wyzwaniem... A co tam słychać u twojej mamy u rodzeństwa?
- Byłam z Piotrusiem na spóźnionym dniu babci i urodzinach.
- Urodzinach? Przecież składałaś im telefonicznie życzenia.
- Ale kupiłam im takie upominki w galerii i pojechałam do nich
- I jak? Zadowoleni z prezentów?
- Tak, chłopcy tak, a mama to się popłakała, jak dostała kwiaty od Piotrusia.
- I co tam słychać?
- Byłam u księdza, dostałam zaświadczenie o moim sakramencie bierzmowania, więc jutro podjadę do księdza tam do kościoła.
- Oo! To super. Bo właśnie potrzebowaliśmy tego.
- A jak byłam to pojechałam... Byłam na cmentarzu u babci i taty.
- Piotruś był z tobą?
- Tak.
- Aha
- Ale jest jeszcze jedna sprawa.
- Jaka?
- Chodzi o Kornelię.
- Co ona zrobiła?
- Ona studiowała tę fizjoterapię w Krakowie i codziennie dojeżdżała, ale okazało się, że zerwała ze swoim chłopakiem i ma jakiegoś nowego, mama nawet nie wie, jak ma na imię i Kornelia postanowiła się do niego wyprowadzić, a po 2 dniach podała mamie SMS-em adres ich mieszkania.
- No przecież jest dorosła.
- Wiem, ale to do niej nie podobne.
- Oj, nie mów, że z miłości byłaś w stanie zrobić wszystko.
- No tak, ale...
- Nie ma żadnego ale, dajcie jej spokój. Jest dorosła?
- Jest
- No więc właśnie.
Rozmawiałam z Kamilem jeszcze długo, bo aż do 22:00, ale oboje byliśmy zmęczeni i położyliśmy się spać.
Rano, gdy tylko wstałam, zobaczyłam, że było dopiero po 7:00, po cichu weszłam do pokoju Piotrusia, jeszcze spał, ale jak słodko. Zrobiłam mu zdjęcie i wysłałam Kamilowi.
Przebrałam się i zrobiłam sobie śniadanie. Piotruś wstał dopiero po 9:00, więc miałam chwilę czasu, aby posprzątać w mieszkaniu.
Gdy tylko wstał, nakarmiłam go i przebrałam.
Mały zaczął bawić się na dywanie, a ja zajęłam się sprzątaniem.
Koło południa zrobiłam obiad i gdy zjadłam go wraz z Piotrusiem, to postanowiłam pojechać do kościoła, a dokładnie do księdza, tam, gdzie będzie nasz ślub, czyli do kościoła cudownego medalika.
Ubrałam więc Piotrusia w kurtkę, buciki i czapeczkę, ja sama nałożyłam kurtkę i kozaki i pojechałam z nim.
Wręczyłam księdzu proboszczowi dokument, przez co formalności naszego ślubu zaszły trochę dalej.
Piotruś nie chciał jednak wracać do domu, tylko do dziadków. Cóż, nie miałam serca mu odmówić.
Zadzwoniłam najpierw do pana Bronisława, zapytać się, czy są w domu. Odpowiedział mi, że jest tylko on sam, bo Natalia w szkole, a Krystyna w Poroninie u koleżanki.
Dla mnie to jeszcze lepiej, że nie ma Krystyny, więc pojechałam z Piotrusiem do pana Bronisława.
Piotruś bawił się w salonie, a ja usiadłam z panem Bronisławem na kanapie.
- Kawy, herbaty?
- Kawę poproszę
- Jaką?
- Rozpuszczalną.
- Dobrze
Po kilku minutach pan Bronisław wrócił do mnie z kawą.
- I co tam u was słychać? Jak przygotowania do ślubu?
- Wszystko dobrze, wszystkie potrzebne dokumenty dostarczyliśmy do księdza, więc to już mamy z głowy, protokół przedślubny spisany.
- A w którym kościele?
- Cudownego Medalika
- Tam jest przepiękny kościół.
- Właśnie wiemy.
- A sala weselna?
- To zadanie powierzyłam Kamilowi. On wybrał kilka i jak wróci z Sapporo,to zapadnie ostateczny wybór.
- A na ile gości?
- Jeszcze nie liczyliśmy, nic kompletnie.
- A coś jeszcze macie?
- Nie, ale mam do pana prośbę
- Jaką?
- Jak Kamil pojedzie za miesiąc na mistrzostwa, to ja bym wtedy chciała pojechać do Krakowa do salonu sukien ślubnych. Tylko nie chcę nic mówić Kamilowi, chcę żeby to była niespodzianka
- Masz moje słowo.
- Dziękuję
- A przepraszam, że spytam, a dlaczego nie Zakopane i tutejsze salony sukien ślubnych?
- Tutaj jestem za bardzo rozpoznawalna i się wyda, że bierzemy ślub, w Krakowie mało kto by mnie rozpoznał.
- Czyli fani jeszcze nie wiedzą?
- Nie, na razie chcemy nacieszyć się sobą.
- Mądry wybór.
- A jak Natalia w szkole? - chciałam się czegoś dowiedzieć od pana Bronisława
- Narzeka trochę, że wiele nauki.
- A jak jej idzie?
- Ok, oceny też są dobre, same 4 i 3
- U mnie Michał też właśnie mówił, że ciężko jest, ale oceny też ma niezłe.
Niestety, ale nie dało się nic wyciągnąć od pana Bronisława, cóż, nie chciałam już ciągnąć tego tematu, było już po 15:00, więc wróciłam z Piotrusiem do mieszkania.
W sobotę odbył się konkurs indywidualny w Sapporo.
1. Maciek Kot
2. Stefan Kraft
3. Kamil Stoch
---------------------
6. Piotrek Żyła
7. Krzysiu Miętus
10. Stefan Hula
13. Jakub Wolny
18. Aleksander Zniszczoł
33. Dawid Kubacki
W niedzielę, o 2:00 w nocy (czasu polskiego) odbył się kolejny konkurs indywidualny w Sapporo.
1. Daniel Andre Tande
2. Kamil Stoch
3. Maciek Kot
-----------------------------
4. Krzysiu Miętus
7. Piotrek Żyła
16. Jakub Wolny
19. Stefan Hula
29. Aleksander Zniszczoł
45. Dawid Kubacki
---------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Rozdział fajny. Czekam na następny. Nie wiem za bardzo co napisać bo wciąż myślę o wczorajszym konkursie i o dali krytyki na naszych skoczków. Obawiam się, że dzisiaj będzie jeszcze gorzej. Pozdrawiam Gosia
OdpowiedzUsuńGłowa do góry. Nie powinniśmy się załamywać. Zawsze sobie powtarzam, że nie zawsze Polacy muszą wszystko wygrywać. Teraz krytyka schodzi przede wszystkim na Kamila, który zajął piąte miejsce, ale Kamil Stoch wygrał już dosłownie wszystko w swojej karierze i złoto MŚ na dużej skoczni również zdobył i nikt mu tego nie odbierze. W obecnej sytuacji Kamil Stoch nic nie musi, tylko może.
UsuńA tak po za tym, miło mi, że podobają ci się moje opowiadania.
Pozdrawiam