Numer 160 - Powrót do domu.


Po tygodniu Kamil mógł już wrócić do domu. Został w końcu wypisany ze szpitala. Rano pojechałam więc po niego wraz z dzieciakami. Kamil czekał już na nas.
- No nareszcie już jesteście - powiedział, gdy tylko nas zobaczył.
- A co, już nie mogłeś się doczekać?
- Wiesz... Cały tydzień będąc na szpitalnym jedzeniu i patrząc się na te białe ściany jak gdyby w zakładzie psychiatrycznym... To naprawdę nie jest coś, co będę wspominał mile.
Kamil odebrał wypis, a ja wzięłam jego torbę z rzeczami. Pomogłam mu wsiąść do samochodu.
- I co, rozmawiałaś z lekarzem?
- Tak. Musisz na razie odpoczywać w domu, do dwóch.. może trzech tygodni, a potem rehabilitacja. Na początku 2-3 razy dziennie, a potem częściej.
- I co, gdzie ta rehabilitacja?
- Załatwiłam ci takie miejsce w pewnym ośrodku, niedaleko szpitala. Będziesz miał tam rehabilitację najpierw 2-3 razy dziennie przez około 2-3 godziny, a potem.. różnie to będzie. Raz będziesz miał częściej, raz rzadziej.
Po chwili dodałam:
- A pro po szpitalnego jedzenia, to upiekłam dla ciebie wczoraj wraz z dzieciakami szarlotkę.
- O! Naprawdę?!
- Tak, dla ciebie wszystko ,kochanie..
- Nie wiedziałem, że jesteś aż tak hojna - zaczął się śmiać - Ale wiem, że jesteś strasznie uparta.
- Niczym jak ty - odpowiedziałam mu uśmiechem

Gdy dojechaliśmy do domu, przed naszym domem, na drodze stało kilka samochodów. Wiedziałam, że to jacyś nachalni fotoreporterzy, więc jak najszybciej pomogłam wejść Kamilowi do domu, a następnie zamknęłam dom od środka, aby nikt nie wszedł.
- Myślałem, że już dali nam spokój. - powiedział Kamil
- Stoją tu tak od kilku dni, o różnych porach. Na szczęście nie wchodzą na podwórko, ale... lepiej jest się zamknąć przed nieproszonymi gośćmi.
Położyłam torbę Kamila w przedpokoju.
- Powiem ci, że narobiłaś mi ochoty tą szarlotką.
- No więc już ci nakładam - uśmiechnęłam się
Pomogłam posadzić Kamila na kanapie, a następnie przyniosłam mu kawałek szarlotki. Do tego zrobiłam mu kawę.
- Jeszcze nigdy tak o mnie nie dbałaś... No chyba, że po wypadku. - ponownie się uśmiechnął
- Bardzo ci się humor trzyma. Coś ci dodawali do tych szpitalnych leków.
- A wiesz... Przychodziła taka miła pani pielęgniarka.. Wysoka blondynka.. Miała strasznie długie i zgrabne nogi. Do tego te niebieskie oczy i czerwona szminka.. Cudowna kobieta.
Zrobiłam się bardzo czerwona na twarzy.
- Ciesz się, że masz problemy z kolanem. - powiedziałam mu, po czym udałam się do kuchni.
- Kochanie... nie obrażaj się - powiedział Kamil
Ja jednak miałam już dość jego historii o pięknych pielęgniarkach i udawałam, że jestem strasznie obrażona.
- Kochanie... ale ty wiesz, że ja kocham tylko ciebie.
- Zostaw mnie w spokoju.
- Kasiu, ale ja tylko ciebie kocham...
Ja jednak nadal udawałam, że jestem strasznie obrażona.
- Śpisz dzisiaj w salonie - powiedziałam - A obiad sam sobie możesz zrobić.
- Kasiu... oj nie. Nie zgadzam się na takie traktowanie.
- Sam mnie sprowokowałeś, a sam mi mówiłeś, że kochasz brunetki, a nie lubisz blondynek. Przez 5 lat mnie okłamywałeś
- Kasiu, ja przecież tylko żartowałem
- Ale ja nie żartuję. Śpisz w salonie.
- Nie rób mi tego.
Po chwili przyszłam do salonu ze swoim kubkiem kawy i usiadłam obok Kamila.
- Tak strasznie cię przepraszam...
- Chciałeś wzbudzić we mnie zazdrość? Wiesz, że zawsze byłam, jestem i będę o ciebie zazdrosna.
Kamil przytulił mnie, a ja nadal udawałam obrażoną.
- No dobra... chciałem się wkurzyć.
- No to pięknie, udało ci się!
- Oj Kasiu...
Kamil pochylił się nade mną i zaczął całować mnie w szyję.
- Kamil... ty zawsze znajdziesz sposób, aby mnie przeprosić.
Odwróciłam się w stronę Kamila, odłożyłam kubek z kawą na ławę i zaczęliśmy się całować. W pewnym momencie położyłam rękę nad prawym kolanem Kamila, syknął więc z bólu..
- Przepraszam.. kochanie.. - powiedziałam.
- Nic się nie stało..
Po chwili Kamil rozejrzał się dookoła . Na dywanie przed telewizorem bawiła się Wiktoria.
- A gdzie Piotruś? - spytał
- Piotruś! - zaczęłam się rozglądać dookoła.
- Wiktoria.. gdzie Piotruś? - spytał Kamil
- Poszedł.
- Gdzie? - spytałam
- Na górę.
Szybko zerwała się z miejsca i pobiegłam na górę. Kamil został na dole, bo ciężko było mu się nawet ruszać.
Znalazłam Piotrusia w swoim pokoju, który skakał na łóżku.
- Piotrusiu, co ty robisz?
- Skaczę tak wysoko jak tata na skoczni..
- Chodź, zejdziemy na dół, bo tacie będzie smutno, że go zostawiłeś.
- A kiedy tata będzie skakał?
- Na razie nie będzie skakać.
- A dlaczego?
- Bo ma chorą nogę.
- A kiedy będzie zdrowa?
- Latem.
- Ale jeszcze nie było zimy... Tak długo?
- Tak, tak długo tata będzie w domu.
- Będzie cały czas
- Tak, tylko będzie jeździł do lekarza bardzo często.
Zeszłam więc z Piotrusiem na dół.
- I nigdy sam nie idź sam  na górę, jeśli wszyscy jesteśmy na dole.
Piotruś wyjął swoje zabawki z pudełka i bawił się na dywanie, aż w końcu podszedł do mnie i do Kamila i powiedział:
- Narysuj mi tatę - zwrócił się do mnie, podając mi kartkę i czarną kredkę.
Usiadłam więc z Piotrusiem przy stoliku w salonie. Położyłam kartkę.
- Tylko, żeby tata leciał tak wysoko!
Wzięłam do ręki kredkę i narysowałam skoczka narciarskiego w locie, w tle zaś narysowałam skocznię narciarską.
- Napisz jeszcze Zakopane - dopowiedział mi Piotruś.
Dopisałam więc czerwoną kredką na skoczni wielki napis "ZAKOPANE 2022"
Piotruś pokolorował obrazek, a potem wręczył go Kamilowi.
- Proszę , tato, abyś zaraz wrócił do skakania, bo nie wyobrażam sobie oglądać skoków narciarskich bez ciebie na skoczni.
Kamil wzruszył się w tym momencie.... To było naprawdę piękne...
Kamil zrobił  zdjęcie Piotrusiowi, jak stoi z rysunkiem i wstawił to zdjęcie na swojego instagrama:
""Proszę,tato, abyś zaraz wrócił do skakania, bo nie wyobrażam sobie oglądać skoków narciarskich bez ciebie na skoczni" - Piotruś.. Też cię kocham... synu❤❤"
Zdjęcie zebrało naprawdę wiele polubień, a także mnóstwo pozytywnych komentarzy.
Skomentował to nawet sam Adam Małysz
- Wsparcie najbliższych w tak trudnym czasie jest dla nas ważne. Trzymaj się i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------\


                    kiki2000

Komentarze