W poniedziałek po południu do mieszkania wrócił Kamil. Rzuciłam się mu na szyję, jak tylko zobaczyłam go w drzwiach
Kamil nie wyglądał na zmęczonego, bo wyspał się podczas lotu samolotem.
Zrobiłam obiad, który zjedliśmy rodzinnie, bo we trójkę.
Wieczorem usiedliśmy sobie na kanapie i oglądaliśmy telewizor, będąc wtuleni w siebie.
- Wiesz co, musimy zrobić listę gości na nasz ślub - powiedziałam Kamilowi
- Ale co? Teraz?
- A kiedy? Przecież jutro jeździmy po salach. Musimy mieć napisane, mniej więcej, ile będzie gości.
- Ok
Wyjęłam więc kartkę formatu A4, długopis, usiedliśmy przy stole w jadalni i zaczęliśmy pisać.
- Moim rodzice - powiedział Kamil
Zapisałam
- Natalia
- Ok, dalej
- Pisz, ciocia Amelia i Jan
- Nazwisko?
- Eliaszczyk
Po kilku minutach mieliśmy już całą rodzinę Kamila
- Od ciebie jest 12 osób
- O! Nawet sporo.
- Nawet - powtórzyłam
- Teraz u ciebie
- A Anna?
- Anna - westchnął - Możesz ją zapisać z tym małym
- Ok.
- Tylko pamiętaj, że takie małe dzieci, to nie są liczone jako jeden z gości, bo to bez stolika, bo to półtoraroczne dziecko
- Ok - uśmiechnęłam się - Ale pisać ją z tym swoim nowym chłopakiem?
- Napisz, plus osoba towarzysząca
- Ok, - po chwili zapytałam - a Jan, Natalia, Izabela i Mariusz to mają jakiś partnerów?
- Tak - odpowiedział Kamil
- No to plus osoba towarzysząca
- Racja
- To co, teraz do mojej rodziny
- Ok
Sama zaczęłam sporządzać listę, oczywiście wszystko dokładnie opisując Kamilowi
- babcia Maria Ujejska
- Ta spod Kielc?
- Tak, to ta
Po sporządzeniu listy mojej rodziny, przyszedł czas na znajomych i przyjaciół
- Kaja - moja przyjaciółka, do tej pory mam z nią świetny kontakt
- Ona ma chłopaka?
- Ma
- Justyna, Piotrek, Kuba, Karolinka Żyłowie
- Ok
- Maciek i Aga
- Ok, dalej
- Dawid Kubacki
- Ale sam?
- Napisz, że sam
- Ok
- Grzesiu Sobczyk, Dominika z dziećmi?
- A jak mają na imię ich dzieci?
- Krzysztof i Ola
- Aha, ok - zapisałam
- Olek, Magda i Hania Zniszczoł.
- Ok
- Nie zapomnij o Kubie Wolnym
- Z partnerką? - uśmiechnęłam się
- Tak, dopisz, bo podobno się z jakąś tam spotyka
- O! Ale mi to nowina
- Krzysiu i Magda
- Miętus?
- Tak, Miętus - po chwili dodał - A, i jeszcze Tomek Pilch z osobą towarzyszącą, z nim też mam dobry kontakt
Dalej wypisaliśmy niektórych byłych skoczków, z którymi przyjaźni się Kamil, a także trenera, Adama Małysza i kilkoro ludzi ze sztabu.
- I co? Koniec? - zapytał Kamil
- A nie myślałeś, aby zaprosić twoich innych znajomych ze skoczni - zaproponowałam
- Czyli kogo?
- Zagranicznych, z którymi nasz dobry kontakt
- Kochanie, przecież to jest świetny pomysł
Zaczęliśmy wypisać innych skoczków, Stefan Kraft, Andreas Stjermen, Daniel Andre Tande, Simon Ammann i wielu innych, nawet jednego trenera zagranicznego, czyli Aleksandra Stoeckla
Po sporządzeniu listy zaczęliśmy liczyć ich wszystkich, na ile osób byłby nasz ślub.
- Po zliczeniu, Kamil, mamy 109 osób, oczywiście bez nas, chyba, że jeszcze ktoś nam wpadnie do głowy
- A Peter Prevc?
- Z dziewczyną!
- Właśnie
- To już 111 osób
- A znajomi ze szkół?
- Ja mam ich strasznie mało.
- Ja nie, z kilkorgiem do tej pory mam świetny kontakt.
- Czyli?
Kamil wymienił 5 swoich znajomych, oczywiście każdy z żoną, albo dziewczyną.
- Ja mam tylko 2 koleżanki, które mają tam swoich partnerów, czasami się z nimi widuję, jak jestem w Prusach
Dopisaliśmy więc ich do listy
- Czyli ile w końcu?
- 125 osób - odpowiedziałam
- Wow! Dość dużo!
- Czyli my we dwoje znany aż 125 osób? - zdziwiłam się
- Właśnie.
Następnego dnia Piotruś został z panem Bronisławem, a my pojechaliśmy oglądać sale weselne. Chcieliśmy coś eleganckiego, bo nie chcieliśmy wesela w stylu góralskim, tylko takim normalnym, bardziej eleganckim.
Obejrzeliśmy 3 sale, ale jedna, przy samym centrum Zakopanego podbiła nasze serca.
- Ile osób? - zapytała menadżerka
- Samych gości 125 plus my i nasz syn oraz kamerzyści, jeszcze nie mamy ekipy, ale kilkoro z nich.
- Miejsce dla orkiestry mamy tutaj - wskazała na róg sali, gdzie znajdował się wieli biały podest - Tutaj właśnie jest miejsce dla orkiestry, a obok stolik dla kamerzystów
- Ok - odpowiedziałam - wszystko ok brzmi
- To jest sala taneczna
Następnie przeszliśmy do kolejnej sali, tam miały miejsce stoliki. Do tej sali przechodzi się przez wielki łuk, na jakiejś 3 metry szerokości
- Jaka kolorystyka będzie przeważała na państwa ślubie i weselu?
- Dużo bieli - odpowiedziałam - Myślałam o różu
- A ja bym dodał troszeczkę beżu - dodał Kamil
- Rozumiem, że ślub w tym roku?
- Tak
- Tak, jak pan mówił, 25 sierpnia
- Tak
- A o której?
- O 16:00 w kościele, więc po 17:00 będziemy tutaj, bo to niedaleko
- Racja
- A jakie jest ułożenie stolików? - zapytał Kamil
- Tutaj pod ścianą na środku będą państwo młodzi i świadkowie oraz państwa syn, a od tego długie państwa stołu, rozchodzą się 4 bardzo długie stoliki, długość zależy od liczby gości.
- Aha, to fajne rozwiązanie
- Jeśli państwo chcą karteczki z imionami, żeby gości porozsadzać
- Nie, nic z tych rzeczy - odpowiedziałam stanowczo
- Dobrze, czyli co? Sala zamówiona
- Tak
Menadżerka rozłożyła swój kalendarz i wpisała nas w dniu 25 sierpnia
- Poprawiny wchodzą w grę?
- Tak
- A o której godzinie?
- A o której najczęściej się odbywają poprawiny?
- Różnie, o 13:00, 14:00
Spojrzałam na Kamila i zgodnie wybraliśmy, że o 14:00
- Dobrze, to wszystkie plany, wszystko będziemy ustalać, a kosztorys wydam około maja, czerwca, jak wszystko będzie już tak ustalone na ostatni guzik.
- Ok.
Wyszliśmy z sali.
- A więc co teraz? - zaproponował Kamil
- Nie wiem, a co ty proponujesz?
- Pojedziemy do jubilera i wybierzemy obrączki
- Ale że tak teraz?
- A na co mamy czekać?
- Nie wiem - uśmiechnęłam się
Udaliśmy się do jubilera, gdzie dokonaliśmy zakupu obrączek , a do tego prześliczne pudełeczko na nie.
Po wyjściu od jubilera musieliśmy się rozdzielić. Kamil zawiózł mnie do Zębu, skąd odebraliśmy Piotrusia i zawiózł nas do naszego mieszkania, a on pojechał na trening.
Podczas, gdy Piotruś bawił się w salonie, ja usiadłam sobie na kanapie i przyglądałam się naszym obrączkom, które zakupiliśmy wspólnie z Kamilem. Były wprost przepiękne.
Kamil wrócił dopiero późnym wieczorem do mieszkania. Zjadł kolację i poszedł wziąć kąpiel. Przyszedł do mnie na łóżko i położył się obok
- Gdzie byłeś tyle czasu?
- Byłem na budowie.
- No i? Jak tam budowa?
- Dom to tylko umeblować, a garaż już jest pokryty dachem.
- Tak szybko?
- Tak, przecież ścian malować nie trzeba, bo to dom z bali, więc tylko meble
- Chcesz mi powiedzieć, że....
- Że już nie długo się przeprowadzimy!
Uśmiechnęłam się do Kamila, lecz nie na długo, bo nie chciałam się rozstawać z naszym mieszkaniem
- A co ty taka smutna?
- Wiesz, cieszę się, że w końcu będziemy mieli swój własny dom, ale jednak.... Trudno będzie mi się rozstać z tym mieszkaniem
- Tym się nie martw. Mieszkania nie sprzedam, nie mam nawet takiego zamiaru, chciałbym, aby to mieszkania zostało dla naszych dzieci.
- Dzieci? - zdziwiłam się
- Tak, dzieci. - uśmiechnął się.
Byłam jednak zmęczona, aby rozmawiać na ten temat z Kamilem i położyłam się spać.
Wstałam dopiero po 8:00, lecz obok mnie na łóżku nie było Kamila. Byłam tym zaskoczona i szybko wstałam z łóżka i zaczęłam go szukać po mieszkaniu. Nigdzie go nie było. Zauważyłam dopiero kartkę na stole w jadalni.
"Przepraszam cię, ale trener zadzwonił rano, że dzisiejszy trening mamy wcześniej. Nie czekaj na mnie z obiadem, bo jadę dalej załatwiać sprawy, tym razem z naszym klubem sportowym
Całuski, Kamil"
- Dobrze, że w ogóle kartkę napisał - pomyślałam.
Zjadłam śniadanie i przebrałam się.
Około 11:00 pojechałam z Piotrusiem na szczepienie, bo akurat tego dnia mieliśmy termin. Przy okazji szczepienia , pani doktor przebadała Piotrusia. Wróciłam do domu po 13:00. Ugotowałam zupy pomidorowej i nakarmiłam Piotrusia.
Po południu, gdy Piotruś bawił się w salonie, ja wzięłam się za sprzątanie mieszkania. Cóż.... Wcześniej, gdy Piotruś długo spał, to miałam na to więcej czasu, a teraz? Mały jest ciągle w ruchu i na prawdę mam strasznie mało czasu.
Kamil znów wrócił dopiero wieczorem.
- I co tam dzisiaj załatwiłeś?
- Wszystko prawie dopięte na ostatni guzik. Sponsorów mamy, wynająłem budynek, w którym będziemy zarządzać naszym klubem "Stoch Team, Zakopane", mamy już prawie wszystko, sprzęt, tylko brak trenera i dzieci.
- To trzeba wiesz, jakoś to zareklamować.
- Ale jak?
- Jakieś plakaty,ulotki, radio, telewizja, internet. Nawet twoje konta na portalach społecznościowych. Napisać , że wraz z pomocą sponsorów utworzyłeś klub sportowy "Stoch Team, Zakopane". Szukasz dzieci, które chcą trenować i rozwijać swój talent do skoków narciarskich. Poszukujesz dzieci od tylu do tylu lat, płeć nie ma znaczenia i jakieś jeszcze hasło, które dzieci zachęci, aby trenować w twoim klubie i tyle. A trenera musisz szukać sam, ja ci w tym nie pomogę. Sam dobrze znasz środowisko byłych skoczków.
- To jest świetny pomysł z tym ogłoszeniem na portalach społecznościowych
- To co, bierz się do roboty! A tak w ogóle, to Marcelina specjalizuje się w szyciu kombinezonów, więc kombinezony możemy zamawiać u niej.
W tym momencie, tak po prostu z zaskoczenia Kamil mnie pocałował
- Kochanie, jesteś wielka - wyszeptał
- Nie przesadzaj - uśmiechnęłam się
- Kocham cię
- Ja ciebie też
Poszedł wziąć kąpiel i wrócił do mnie, do salonu.
Piotruś bawił się na dywanie, ja oglądałam telewizor, a Kamil wziął laptopa i pisał ogłoszenie, nabór do klubu sportowego. Po 15 minutach ogłoszenie zostało napisane, a Kamil zamknął laptopa i odłożył go na stolik.
Piotruś podszedł do Kamila i usiadł mu na kolanach.
- Stęskniłeś się za tatusiem? - zapytał Kamil Piotrusia.
W tym momencie Piotruś przytulił się do Kamila.
Nie powiem, że prawie się popłakałam.
- Kochanie, dlaczego płaczesz?
- Wiesz, jak to pięknie wygląda? - powiedziałam to, ocierając łzę.
- Wyobrażam sobie - uśmiechnął się w moją stronę.
Piotruś wstał z kolan Kamila, złapał go za rękę i zaczął go prowadzić
- A gdzie on mnie prowadzi? - zdziwił się Kamil
- Nie wiem, idź za nim - odpowiedziałam
Ja również poszłam za Piotrusiem i za Kamilem.
Piotruś zaprowadził Kamila do łazienki i wskazał na wannę
Uśmiechnęłam się
- Cóż, musisz chyba go wykąpać - powiedziałam
- A może Piotrusiu mama cię wykąpię? - zapytał Piotrusia Kamil
- Nie! - wykrzyknął stanowczo Piotruś.
- Cóż Kamil, ty go musisz wykąpać.
- Ale ja..... Dawno go nie kąpałem - zawiesił głos Kamil
- Nie przejmuj się, pomogę ci.
Piotruś świetnie bawił się w wannie. Kamil nawet zaczął mu dokuczać, a Piotruś w odwecie, brał wodę rękoma i chlapał nas przez cały czas tak, że w szczególności ja byłam cała mokra, Kamil mniej, a cała podłoga w łazience była zalana.
Wyjęłam Piotrusia z wanny, wytarłam go ręcznikiem, przebrałam w piżamkę i położyłam do łóżeczka.
Kamil zaś poszedł czytać Piotrusiowi bajkę na dobranoc.
Ja, poszłam do łazienki, wzięłam ścierkę i zaczęłam wycierać podłogę w łazience, cóż.... Była tak mokra, że jedna, a nawet dwie ścierki nie dawały rady. Po chwili ktoś przykucnął sobie za mną i położył ręce na moich biodrach. Odwróciłam się był to Kamil.
- Zostaw to - powiedział, biorąc mokrą ścierkę z mych rąk i rzucił ją w kąt
- Ale co ty robisz?
- Zostaw to, ja to posprzątam rano
- Rano to już nic tutaj nie będzie, bo wszystko wyschnie - odpowiedziałam zdenerwowana
- Ale kochanie, nie denerwuj się - powiedział, po czym odgarnął mokry kosmyk włosów z mojej twarzy.
W tym momencie zaczęliśmy się całować, do tego stopnia, że przewróciliśmy się w łazience na mokrej podłodze i wylądowaliśmy w tej wodnej podłodze. Nasze ubrania zmoczyły się bardziej, ale nie zwracaliśmy na to większej uwagi. Liczyliśmy się tylko my i nic więcej. Po chwili Kamil wziął mnie na ręce i powędrowaliśmy do sypialni....
Wstaliśmy dopiero po godzinie 9:00, tacy szczęśliwi po poprzedniej nocy, gdy nagle Kamil spojrzał na zegarek i aż wrzasnął.
- Ja za 2 godziny muszę być na lotnisku!
- O Boże, to dzisiaj już czwartek? - zdziwiłam się
- Tak, - wrzasnął Kamil
Szybko wstał z łóżka, ubrał się, wziął pośpiesznie walizki z przedpokoju, pocałował mnie i Piotrusia na pożegnanie, zrobił jeszcze z Piotrusiem "pa pa" i zniknął za drzwiami mieszkania
- Tata! - wykrzyknął Piotruś.
- Tata pojechał na zawody - odpowiedziałam i poszłam nakarmić Piotrusia
W sobotę odbył się pierwszy w tym sezonie konkurs indywidualny w lotach narciarskich w Oberstdorfie.
Konkurs zakończył się pomyślnie po stronie Polaków, bo w pierwszej dziesiątce było ich aż 6!
1. Maciej Kot
2. Krzysiu Miętus
3. Kamil Stoch
----------------
6. Piotrek Żyła
8. Stefan Hula
10. Jakub Wolny
14. Aleksander Zniszczoł.
50. Dawid Kubacki
W niedzielę miał miejsce kolejny konkurs indywidualny w lotach narciarskich w Oberstdorfie. Ten konkurs Polacy nie mogli zaliczyć do udanych, bo najwyżej z Polaków był Maciek Kot, bo zajął miejsce 1, ale w pierwszej dziesiątce nie było już żadnego z Polaków
1. Maciej Kot
2. Daniel Andre Tande
3. Simon Ammann
-----------------------------------
12. Kamil Stoch
16. Piotrek Żyła
19. Jakub Wolny
21. Stefan Hula
30. Krzysiu Miętus
32. Aleksander Zniszczoł
48. Dawid Kubacki
W następnym tygodniu miały odbyć się zawody w Lahti. 9 i 10 lutego. Cóż, sobotni konkurs drużynowy oglądałam wraz z Piotrusiem w Wiśle, ponieważ 9 lutego Kuba Żyła obchodził swoje urodziny, na które wraz z Piotrusiem zostałam zaproszona. Kupiliśmy mu wielkie puzzle XXL z alfabetem.
Konkurs drużynowy zapowiadał się pomyślnie dla wielu drużyn, w tym również Polaków.
Polacy skakali jako przed ostatni, bo dalej na pierwszy miejscu w Pucharze Narodów plasują się Norwegowie, chodź Polacy tracą do nich zaledwie 15 punktów.
Straty te jednak odrobiliśmy, bo wygraliśmy konkurs drużynowy, przez co w Pucharze Narodów wyprzedzamy Norwegów o 5 punktów.
Następnego dnia, w niedzielę miał mieć miejsce konkurs indywidualny w Lahti. Tutaj Polacy również pokazali klasę, bo aż siódemka polskich skoczków zajęła miejsca w czołowej, pierwszej 15.
Cóż, jedynie Dawid Kubacki nie punktuje ostatnio, bo zajmuje miejsca poza pierwszą trzydziestką.
1. Kamil Stoch
2. Andreas Stjernem
3. Maciej Kot
-------------------------
5. Piotrek Żyła
7. Krzysiu Miętus
9. Stefan Hula.
11. Jakub Wolny
13. Aleksander Zniszczoł
37. Dawid Kubacki
W następnym tygodniu miał miejsce ostatni przystanek przed Mistrzostwami Świata, Willingen i turniej Willingen Five.
Piątkowe kwalifikacje wygrał Kamil, a drugi był Maciek Kot
Sobotni konkurs drużynowy był znów wygrany dla Polaków, a dalej na pozycji lidera uplasował się Kamil
W niedzielę odbył się konkurs indywidualny, w którym Kamil zajął drugie miejsce, wygrał zaś Maciek, ale przewaga pomiędzy nimi była o 0,1 pkt. A w klasyfikacji Willingen Five Kamil wyprzedzał Maćka o 8 pkt, więc wygranym całego cyklu stał się właśnie Kamil
A tutaj wyniki niedzielnego konkursu
1. Maciej Kot
2. Kamil Stoch
3. Johann Andre Forfang
---------------------------
8. Piotrek Żyła
11. Krzysiu Miętus
15. Stefan Hula
18. Jakub Wolny
21. Aleksander Zniszczoł
32. Dawid Kubacki
-------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Kamil nie wyglądał na zmęczonego, bo wyspał się podczas lotu samolotem.
Zrobiłam obiad, który zjedliśmy rodzinnie, bo we trójkę.
Wieczorem usiedliśmy sobie na kanapie i oglądaliśmy telewizor, będąc wtuleni w siebie.
- Wiesz co, musimy zrobić listę gości na nasz ślub - powiedziałam Kamilowi
- Ale co? Teraz?
- A kiedy? Przecież jutro jeździmy po salach. Musimy mieć napisane, mniej więcej, ile będzie gości.
- Ok
Wyjęłam więc kartkę formatu A4, długopis, usiedliśmy przy stole w jadalni i zaczęliśmy pisać.
- Moim rodzice - powiedział Kamil
Zapisałam
- Natalia
- Ok, dalej
- Pisz, ciocia Amelia i Jan
- Nazwisko?
- Eliaszczyk
Po kilku minutach mieliśmy już całą rodzinę Kamila
- Od ciebie jest 12 osób
- O! Nawet sporo.
- Nawet - powtórzyłam
- Teraz u ciebie
- A Anna?
- Anna - westchnął - Możesz ją zapisać z tym małym
- Ok.
- Tylko pamiętaj, że takie małe dzieci, to nie są liczone jako jeden z gości, bo to bez stolika, bo to półtoraroczne dziecko
- Ok - uśmiechnęłam się - Ale pisać ją z tym swoim nowym chłopakiem?
- Napisz, plus osoba towarzysząca
- Ok, - po chwili zapytałam - a Jan, Natalia, Izabela i Mariusz to mają jakiś partnerów?
- Tak - odpowiedział Kamil
- No to plus osoba towarzysząca
- Racja
- To co, teraz do mojej rodziny
- Ok
Sama zaczęłam sporządzać listę, oczywiście wszystko dokładnie opisując Kamilowi
- babcia Maria Ujejska
- Ta spod Kielc?
- Tak, to ta
Po sporządzeniu listy mojej rodziny, przyszedł czas na znajomych i przyjaciół
- Kaja - moja przyjaciółka, do tej pory mam z nią świetny kontakt
- Ona ma chłopaka?
- Ma
- Justyna, Piotrek, Kuba, Karolinka Żyłowie
- Ok
- Maciek i Aga
- Ok, dalej
- Dawid Kubacki
- Ale sam?
- Napisz, że sam
- Ok
- Grzesiu Sobczyk, Dominika z dziećmi?
- A jak mają na imię ich dzieci?
- Krzysztof i Ola
- Aha, ok - zapisałam
- Olek, Magda i Hania Zniszczoł.
- Ok
- Nie zapomnij o Kubie Wolnym
- Z partnerką? - uśmiechnęłam się
- Tak, dopisz, bo podobno się z jakąś tam spotyka
- O! Ale mi to nowina
- Krzysiu i Magda
- Miętus?
- Tak, Miętus - po chwili dodał - A, i jeszcze Tomek Pilch z osobą towarzyszącą, z nim też mam dobry kontakt
Dalej wypisaliśmy niektórych byłych skoczków, z którymi przyjaźni się Kamil, a także trenera, Adama Małysza i kilkoro ludzi ze sztabu.
- I co? Koniec? - zapytał Kamil
- A nie myślałeś, aby zaprosić twoich innych znajomych ze skoczni - zaproponowałam
- Czyli kogo?
- Zagranicznych, z którymi nasz dobry kontakt
- Kochanie, przecież to jest świetny pomysł
Zaczęliśmy wypisać innych skoczków, Stefan Kraft, Andreas Stjermen, Daniel Andre Tande, Simon Ammann i wielu innych, nawet jednego trenera zagranicznego, czyli Aleksandra Stoeckla
Po sporządzeniu listy zaczęliśmy liczyć ich wszystkich, na ile osób byłby nasz ślub.
- Po zliczeniu, Kamil, mamy 109 osób, oczywiście bez nas, chyba, że jeszcze ktoś nam wpadnie do głowy
- A Peter Prevc?
- Z dziewczyną!
- Właśnie
- To już 111 osób
- A znajomi ze szkół?
- Ja mam ich strasznie mało.
- Ja nie, z kilkorgiem do tej pory mam świetny kontakt.
- Czyli?
Kamil wymienił 5 swoich znajomych, oczywiście każdy z żoną, albo dziewczyną.
- Ja mam tylko 2 koleżanki, które mają tam swoich partnerów, czasami się z nimi widuję, jak jestem w Prusach
Dopisaliśmy więc ich do listy
- Czyli ile w końcu?
- 125 osób - odpowiedziałam
- Wow! Dość dużo!
- Czyli my we dwoje znany aż 125 osób? - zdziwiłam się
- Właśnie.
Następnego dnia Piotruś został z panem Bronisławem, a my pojechaliśmy oglądać sale weselne. Chcieliśmy coś eleganckiego, bo nie chcieliśmy wesela w stylu góralskim, tylko takim normalnym, bardziej eleganckim.
Obejrzeliśmy 3 sale, ale jedna, przy samym centrum Zakopanego podbiła nasze serca.
- Ile osób? - zapytała menadżerka
- Samych gości 125 plus my i nasz syn oraz kamerzyści, jeszcze nie mamy ekipy, ale kilkoro z nich.
- Miejsce dla orkiestry mamy tutaj - wskazała na róg sali, gdzie znajdował się wieli biały podest - Tutaj właśnie jest miejsce dla orkiestry, a obok stolik dla kamerzystów
- Ok - odpowiedziałam - wszystko ok brzmi
- To jest sala taneczna
Następnie przeszliśmy do kolejnej sali, tam miały miejsce stoliki. Do tej sali przechodzi się przez wielki łuk, na jakiejś 3 metry szerokości
- Jaka kolorystyka będzie przeważała na państwa ślubie i weselu?
- Dużo bieli - odpowiedziałam - Myślałam o różu
- A ja bym dodał troszeczkę beżu - dodał Kamil
- Rozumiem, że ślub w tym roku?
- Tak
- Tak, jak pan mówił, 25 sierpnia
- Tak
- A o której?
- O 16:00 w kościele, więc po 17:00 będziemy tutaj, bo to niedaleko
- Racja
- A jakie jest ułożenie stolików? - zapytał Kamil
- Tutaj pod ścianą na środku będą państwo młodzi i świadkowie oraz państwa syn, a od tego długie państwa stołu, rozchodzą się 4 bardzo długie stoliki, długość zależy od liczby gości.
- Aha, to fajne rozwiązanie
- Jeśli państwo chcą karteczki z imionami, żeby gości porozsadzać
- Nie, nic z tych rzeczy - odpowiedziałam stanowczo
- Dobrze, czyli co? Sala zamówiona
- Tak
Menadżerka rozłożyła swój kalendarz i wpisała nas w dniu 25 sierpnia
- Poprawiny wchodzą w grę?
- Tak
- A o której godzinie?
- A o której najczęściej się odbywają poprawiny?
- Różnie, o 13:00, 14:00
Spojrzałam na Kamila i zgodnie wybraliśmy, że o 14:00
- Dobrze, to wszystkie plany, wszystko będziemy ustalać, a kosztorys wydam około maja, czerwca, jak wszystko będzie już tak ustalone na ostatni guzik.
- Ok.
Wyszliśmy z sali.
- A więc co teraz? - zaproponował Kamil
- Nie wiem, a co ty proponujesz?
- Pojedziemy do jubilera i wybierzemy obrączki
- Ale że tak teraz?
- A na co mamy czekać?
- Nie wiem - uśmiechnęłam się
Udaliśmy się do jubilera, gdzie dokonaliśmy zakupu obrączek , a do tego prześliczne pudełeczko na nie.
Po wyjściu od jubilera musieliśmy się rozdzielić. Kamil zawiózł mnie do Zębu, skąd odebraliśmy Piotrusia i zawiózł nas do naszego mieszkania, a on pojechał na trening.
Podczas, gdy Piotruś bawił się w salonie, ja usiadłam sobie na kanapie i przyglądałam się naszym obrączkom, które zakupiliśmy wspólnie z Kamilem. Były wprost przepiękne.
Kamil wrócił dopiero późnym wieczorem do mieszkania. Zjadł kolację i poszedł wziąć kąpiel. Przyszedł do mnie na łóżko i położył się obok
- Gdzie byłeś tyle czasu?
- Byłem na budowie.
- No i? Jak tam budowa?
- Dom to tylko umeblować, a garaż już jest pokryty dachem.
- Tak szybko?
- Tak, przecież ścian malować nie trzeba, bo to dom z bali, więc tylko meble
- Chcesz mi powiedzieć, że....
- Że już nie długo się przeprowadzimy!
Uśmiechnęłam się do Kamila, lecz nie na długo, bo nie chciałam się rozstawać z naszym mieszkaniem
- A co ty taka smutna?
- Wiesz, cieszę się, że w końcu będziemy mieli swój własny dom, ale jednak.... Trudno będzie mi się rozstać z tym mieszkaniem
- Tym się nie martw. Mieszkania nie sprzedam, nie mam nawet takiego zamiaru, chciałbym, aby to mieszkania zostało dla naszych dzieci.
- Dzieci? - zdziwiłam się
- Tak, dzieci. - uśmiechnął się.
Byłam jednak zmęczona, aby rozmawiać na ten temat z Kamilem i położyłam się spać.
Wstałam dopiero po 8:00, lecz obok mnie na łóżku nie było Kamila. Byłam tym zaskoczona i szybko wstałam z łóżka i zaczęłam go szukać po mieszkaniu. Nigdzie go nie było. Zauważyłam dopiero kartkę na stole w jadalni.
"Przepraszam cię, ale trener zadzwonił rano, że dzisiejszy trening mamy wcześniej. Nie czekaj na mnie z obiadem, bo jadę dalej załatwiać sprawy, tym razem z naszym klubem sportowym
Całuski, Kamil"
- Dobrze, że w ogóle kartkę napisał - pomyślałam.
Zjadłam śniadanie i przebrałam się.
Około 11:00 pojechałam z Piotrusiem na szczepienie, bo akurat tego dnia mieliśmy termin. Przy okazji szczepienia , pani doktor przebadała Piotrusia. Wróciłam do domu po 13:00. Ugotowałam zupy pomidorowej i nakarmiłam Piotrusia.
Po południu, gdy Piotruś bawił się w salonie, ja wzięłam się za sprzątanie mieszkania. Cóż.... Wcześniej, gdy Piotruś długo spał, to miałam na to więcej czasu, a teraz? Mały jest ciągle w ruchu i na prawdę mam strasznie mało czasu.
Kamil znów wrócił dopiero wieczorem.
- I co tam dzisiaj załatwiłeś?
- Wszystko prawie dopięte na ostatni guzik. Sponsorów mamy, wynająłem budynek, w którym będziemy zarządzać naszym klubem "Stoch Team, Zakopane", mamy już prawie wszystko, sprzęt, tylko brak trenera i dzieci.
- To trzeba wiesz, jakoś to zareklamować.
- Ale jak?
- Jakieś plakaty,ulotki, radio, telewizja, internet. Nawet twoje konta na portalach społecznościowych. Napisać , że wraz z pomocą sponsorów utworzyłeś klub sportowy "Stoch Team, Zakopane". Szukasz dzieci, które chcą trenować i rozwijać swój talent do skoków narciarskich. Poszukujesz dzieci od tylu do tylu lat, płeć nie ma znaczenia i jakieś jeszcze hasło, które dzieci zachęci, aby trenować w twoim klubie i tyle. A trenera musisz szukać sam, ja ci w tym nie pomogę. Sam dobrze znasz środowisko byłych skoczków.
- To jest świetny pomysł z tym ogłoszeniem na portalach społecznościowych
- To co, bierz się do roboty! A tak w ogóle, to Marcelina specjalizuje się w szyciu kombinezonów, więc kombinezony możemy zamawiać u niej.
W tym momencie, tak po prostu z zaskoczenia Kamil mnie pocałował
- Kochanie, jesteś wielka - wyszeptał
- Nie przesadzaj - uśmiechnęłam się
- Kocham cię
- Ja ciebie też
Poszedł wziąć kąpiel i wrócił do mnie, do salonu.
Piotruś bawił się na dywanie, ja oglądałam telewizor, a Kamil wziął laptopa i pisał ogłoszenie, nabór do klubu sportowego. Po 15 minutach ogłoszenie zostało napisane, a Kamil zamknął laptopa i odłożył go na stolik.
Piotruś podszedł do Kamila i usiadł mu na kolanach.
- Stęskniłeś się za tatusiem? - zapytał Kamil Piotrusia.
W tym momencie Piotruś przytulił się do Kamila.
Nie powiem, że prawie się popłakałam.
- Kochanie, dlaczego płaczesz?
- Wiesz, jak to pięknie wygląda? - powiedziałam to, ocierając łzę.
- Wyobrażam sobie - uśmiechnął się w moją stronę.
Piotruś wstał z kolan Kamila, złapał go za rękę i zaczął go prowadzić
- A gdzie on mnie prowadzi? - zdziwił się Kamil
- Nie wiem, idź za nim - odpowiedziałam
Ja również poszłam za Piotrusiem i za Kamilem.
Piotruś zaprowadził Kamila do łazienki i wskazał na wannę
Uśmiechnęłam się
- Cóż, musisz chyba go wykąpać - powiedziałam
- A może Piotrusiu mama cię wykąpię? - zapytał Piotrusia Kamil
- Nie! - wykrzyknął stanowczo Piotruś.
- Cóż Kamil, ty go musisz wykąpać.
- Ale ja..... Dawno go nie kąpałem - zawiesił głos Kamil
- Nie przejmuj się, pomogę ci.
Piotruś świetnie bawił się w wannie. Kamil nawet zaczął mu dokuczać, a Piotruś w odwecie, brał wodę rękoma i chlapał nas przez cały czas tak, że w szczególności ja byłam cała mokra, Kamil mniej, a cała podłoga w łazience była zalana.
Wyjęłam Piotrusia z wanny, wytarłam go ręcznikiem, przebrałam w piżamkę i położyłam do łóżeczka.
Kamil zaś poszedł czytać Piotrusiowi bajkę na dobranoc.
Ja, poszłam do łazienki, wzięłam ścierkę i zaczęłam wycierać podłogę w łazience, cóż.... Była tak mokra, że jedna, a nawet dwie ścierki nie dawały rady. Po chwili ktoś przykucnął sobie za mną i położył ręce na moich biodrach. Odwróciłam się był to Kamil.
- Zostaw to - powiedział, biorąc mokrą ścierkę z mych rąk i rzucił ją w kąt
- Ale co ty robisz?
- Zostaw to, ja to posprzątam rano
- Rano to już nic tutaj nie będzie, bo wszystko wyschnie - odpowiedziałam zdenerwowana
- Ale kochanie, nie denerwuj się - powiedział, po czym odgarnął mokry kosmyk włosów z mojej twarzy.
W tym momencie zaczęliśmy się całować, do tego stopnia, że przewróciliśmy się w łazience na mokrej podłodze i wylądowaliśmy w tej wodnej podłodze. Nasze ubrania zmoczyły się bardziej, ale nie zwracaliśmy na to większej uwagi. Liczyliśmy się tylko my i nic więcej. Po chwili Kamil wziął mnie na ręce i powędrowaliśmy do sypialni....
Wstaliśmy dopiero po godzinie 9:00, tacy szczęśliwi po poprzedniej nocy, gdy nagle Kamil spojrzał na zegarek i aż wrzasnął.
- Ja za 2 godziny muszę być na lotnisku!
- O Boże, to dzisiaj już czwartek? - zdziwiłam się
- Tak, - wrzasnął Kamil
Szybko wstał z łóżka, ubrał się, wziął pośpiesznie walizki z przedpokoju, pocałował mnie i Piotrusia na pożegnanie, zrobił jeszcze z Piotrusiem "pa pa" i zniknął za drzwiami mieszkania
- Tata! - wykrzyknął Piotruś.
- Tata pojechał na zawody - odpowiedziałam i poszłam nakarmić Piotrusia
W sobotę odbył się pierwszy w tym sezonie konkurs indywidualny w lotach narciarskich w Oberstdorfie.
Konkurs zakończył się pomyślnie po stronie Polaków, bo w pierwszej dziesiątce było ich aż 6!
1. Maciej Kot
2. Krzysiu Miętus
3. Kamil Stoch
----------------
6. Piotrek Żyła
8. Stefan Hula
10. Jakub Wolny
14. Aleksander Zniszczoł.
50. Dawid Kubacki
W niedzielę miał miejsce kolejny konkurs indywidualny w lotach narciarskich w Oberstdorfie. Ten konkurs Polacy nie mogli zaliczyć do udanych, bo najwyżej z Polaków był Maciek Kot, bo zajął miejsce 1, ale w pierwszej dziesiątce nie było już żadnego z Polaków
1. Maciej Kot
2. Daniel Andre Tande
3. Simon Ammann
-----------------------------------
12. Kamil Stoch
16. Piotrek Żyła
19. Jakub Wolny
21. Stefan Hula
30. Krzysiu Miętus
32. Aleksander Zniszczoł
48. Dawid Kubacki
W następnym tygodniu miały odbyć się zawody w Lahti. 9 i 10 lutego. Cóż, sobotni konkurs drużynowy oglądałam wraz z Piotrusiem w Wiśle, ponieważ 9 lutego Kuba Żyła obchodził swoje urodziny, na które wraz z Piotrusiem zostałam zaproszona. Kupiliśmy mu wielkie puzzle XXL z alfabetem.
Konkurs drużynowy zapowiadał się pomyślnie dla wielu drużyn, w tym również Polaków.
Polacy skakali jako przed ostatni, bo dalej na pierwszy miejscu w Pucharze Narodów plasują się Norwegowie, chodź Polacy tracą do nich zaledwie 15 punktów.
Straty te jednak odrobiliśmy, bo wygraliśmy konkurs drużynowy, przez co w Pucharze Narodów wyprzedzamy Norwegów o 5 punktów.
Następnego dnia, w niedzielę miał mieć miejsce konkurs indywidualny w Lahti. Tutaj Polacy również pokazali klasę, bo aż siódemka polskich skoczków zajęła miejsca w czołowej, pierwszej 15.
Cóż, jedynie Dawid Kubacki nie punktuje ostatnio, bo zajmuje miejsca poza pierwszą trzydziestką.
1. Kamil Stoch
2. Andreas Stjernem
3. Maciej Kot
-------------------------
5. Piotrek Żyła
7. Krzysiu Miętus
9. Stefan Hula.
11. Jakub Wolny
13. Aleksander Zniszczoł
37. Dawid Kubacki
W następnym tygodniu miał miejsce ostatni przystanek przed Mistrzostwami Świata, Willingen i turniej Willingen Five.
Piątkowe kwalifikacje wygrał Kamil, a drugi był Maciek Kot
Sobotni konkurs drużynowy był znów wygrany dla Polaków, a dalej na pozycji lidera uplasował się Kamil
W niedzielę odbył się konkurs indywidualny, w którym Kamil zajął drugie miejsce, wygrał zaś Maciek, ale przewaga pomiędzy nimi była o 0,1 pkt. A w klasyfikacji Willingen Five Kamil wyprzedzał Maćka o 8 pkt, więc wygranym całego cyklu stał się właśnie Kamil
A tutaj wyniki niedzielnego konkursu
1. Maciej Kot
2. Kamil Stoch
3. Johann Andre Forfang
---------------------------
8. Piotrek Żyła
11. Krzysiu Miętus
15. Stefan Hula
18. Jakub Wolny
21. Aleksander Zniszczoł
32. Dawid Kubacki
-------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Świetne 😉
OdpowiedzUsuń