Był 30 grudnia - piątek około południa postanowiłam wybrać się na przedsylwestrowe zakupy. W tym roku nasz "babski" sylwester miał być znowu u mnie w domu. Nie chciałam zmuszać Kamila, aby męczył się z kolanem, jadąc ze mną i dzieciakami do innych dziewczyn, więc znowu miały one przyjść do mnie.
Kamil został więc z dzieciakami, a ja wsiadłam w samochód i pojechałam do supermarketu. Przechadzając się pomiędzy półkami, spotkałam Kaję - moją przyjaciółką, której dawno nie widziałam.
Nie poznała mnie na początku i przeszła obok mnie obojętnie.
- A co ty? - spytałam - Nie poznajesz mnie?
Kaja odwróciła się w moją stronę. Przyjrzała mi się i powiedziała:
- Kasia?
- No tak!
Podeszła do mnie i przytuliła po przyjacielsku.
- Kiedy ja cię widziałam - powiedziała do mnie
- Trochę czasu minęło. Co u ciebie słychać?
- Po staremu
- Jak tam u twojego partnera? - uśmiechnęłam się
- Wszystko dobrze. Planujemy ślub... W przyszłym roku - po chwili dodała - Oczywiście jesteście zaproszeni w czwórkę - uśmiechnęła się
- Na pewno przyjdziemy.
- Słyszałam, że Kamil miał jakąś kontuzję?
- Tak.. Kontuzja kolana w listopadzie. Już od poniedziałku ma jeździć na rehabilitację, ale czuje się dobrze. Nic go nie boli. Powoli sobie chodzi.
- Czyli o powrocie do skakania nie ma mowy.
- Na razie nie. Lekarze mówią, że do treningów może wrócić dopiero końcem lata, początkiem jesieni, a żeby pójść na skocznię, musi strasznie dużo trenować, więc przyszły sezon też stoi pod znakiem zapytania.
- A jak dzieciaki? Widziałam na instagramie, że już duże.
- Tak.. rosną i to szybko. Może ciocia ich odwiedzi? - spytałam
- Wiesz... Jak coś to po Nowym Roku. Po Sylwestrze wyjeżdżamy na tydzień w Alpy na narty.
- Romantyczny wypad?
- Tak.
- Uu! To zazdroszczę. A jakie plany na Sylwestra?
- Hotel w Bieszczadach.
- Uuu! Ale wam dobrze.
- A wy?
- My w domu. Ma wpaść Agnieszka Kot, Justyna z dzieciakami, Marcelina, Karolina, Magda, Magda Zniszczoł...
- Czyli stały skład?
- Tak.
Porozmawiałam jeszcze chwilę z Kają , po czym zrobiłam zakupy i wróciłam do domu.
- Widziałam się dzisiaj w sklepie z Kają - powiedziałam do Kamila
- I co?
- Porozmawiałyśmy chwilę. Mówiła, że w przyszłym roku biorą ślub. Jesteśmy już zaproszeni.
- A mówiła kiedy?
- Nie. Nie mówiła. A co?
- Nic, tak się pytam.
Po chwili przyszedł do mnie do kuchni.
- Może ci w czymś pomóc?
- Możesz pokroić warzywa na sałatkę.
- A co dobrego przygotowujesz?
- Robię sałatkę, upiekę ciasto i jeszcze myślałam, aby zrobić takie pieczona udka, takie jak lubisz.
- Jak ty o mnie dbasz. - uśmiechnął się w moją stronę.
Po przygotowaniu wszystkich smakołyków, wzięłam się za sprzątanie. Kamil akurat wyszedł z dzieciakami na zewnątrz, a ja w spokoju mogłam pobiegać sobie z mopem po całym domu.
Gdy już wszystko prawie ogarnęłam, zmęczona położyłam się na kanapie. Akurat w tym momencie do domu wbiegł Kamila z dzieciakami. Piotruś w końcu wyszalałam się ze zmęczenia i poszedł spać. Wiktoria również szybko usnęła.
Kamil usiadł zatem obok mnie na kanapie.
- Muszę jeszcze zając się tą cholerną łazienką i na górze i na dole - powiedziałam zmęczona
Kamil przytulił mnie mocno i przysunął do siebie.
- Wiesz co? Pamiętam, jak kiedyś powiedziałem , że nie zazdroszczę temu, który będzie miał taką krzykliwą żonę... I wiesz co? W tym momencie sam sobie zazdroszczę.
- Ale ja nigdy tego nie zapomnę. Wykrzyczałeś mi to prosto w twarz.
- Byłem pijany.
- I młody
- I głupi.
- Nieprawda.. .Od zawsze byłeś bardzo mądry, inteligentny i odpowiedzialny jak na swój wiek...
- Czemu?
- Wszyscy wokół , a najbardziej moja rodzina, straszyła mnie, gdy zaszłam w ciążę, że nie zniesiesz tego i ... rzucisz mnie, zostawisz.. Ojciec jak najszybciej chciał ślubu, bo stwierdził, że jak zobaczysz mnie z ogromnym brzuchem to... zostawisz mnie i pójdziesz do innej... młodszej i atrakcyjniejszej... Na początku im wierzyłam i dlatego nie chciałam ci mówić, ale... byłeś wtedy naprawdę dojrzały jak na 22-letniego mężczyznę.
- Kasiu.. nie słodź mi tak - przybliżył się do mnie i zaczął całować mnie po szyi.
- Kamil... nie teraz. - powiedziałam
- No to kiedy?
- Kamil.. Jestem zmęczona. Muszę się jeszcze wykąpać.
Zrezygnowany poszedł na górę do sypialni. Ja zaś poszłam do łazienki, gdzie wzięłam prysznic. Niestety zapomniałam o piżamie. Owinęłam się w ręcznik i weszłam do sypialni.
- Zapomniałam piżamy - powiedziałam
Podeszłam do szafy i szukałam piżamy , gdy nagle od tyłu podszedł Kamil, objął mnie i całował ponownie po szyi. Zdjął ręcznik z moich włosów i moje mokre włosy oplotły jego szyję.
Odwróciłam się przodem do Kamila. Splotłam ręce wokół jego szyi. Na początku całowaliśmy się bardzo delikatnie.
Nagle przyciągnął mnie jeszcze bardziej ku sobie, po czym upadliśmy na łóżko.
- Twoje kolano... - szepnęłam
- Nie przejmuj się nim - odpowiedział mi
Jednym, zamaszystym ruchem zdjął ze mnie ręcznik. Byliśmy tacy szczęśliwi. Kamil obsypywał mnie wręcz pocałunkami. Oboje potrzebowaliśmy odreagowania od codziennej rzeczywistości. Kamil jak zawsze był czuły i kochający. Mogliśmy oddać się rozkoszy i dopełnić naszą miłość.
Rano wstałam w objęciach Kamila, który tulił mnie do swojego nagiego torsu. Popatrzyłam się na jego śpiącą twarz i pocałowałam go w policzek. W tym momencie Kamil obudził się.
- Witaj kochanie ! - szepnął mi do ucha. - Która godzina?
- Nie wiem.
Przekręciłam się na bok, aby wziąć telefon.
- 7:00. - odpowiedziałam.
- No to mamy czas - powiedział
- Ale trzeba wstać. Musimy ogień napalić. Jest trochę zimno.
Kamil objął mnie z całej siły i przysunął względem siebie.
- A co byś powiedziała na jeszcze jednego Stocha?
- Kamil.... jeśli ci chodzi o kolejne dzieci.. To nie ten dzień. Sprawdzałam w kalendarzyku - uśmiechnęłam się.
Kamil jednak podparł się na rękach i spojrzał na mnie z góry.
- Mówiłem ci kiedyś, że masz tak piękne oczy?
- Nie.. - uśmiechnęłam się
Kamil powoli zbliżył się do mnie i zaczął delikatnie całować. Z każdym kolejnym pocałunkiem schodził coraz niżej i niżej... Czułam ten jego kręty język.. Podniecało mnie to. Kamil był naprawdę niesamowity. Po chwili znów pochylił się nade mną. Moje ręce krążyły po jego nagich plecach, a on delikatnie gryzł moją szyję. Ja zaś schodziłam coraz niżej i ściągnęłam jego bokserki.. Kamil przystąpił do miłosnego ataku...
- Jesteś niesamowita - wyszeptał mi do ucha.
- Ty też.
Tę jakże gorącą scenę przerwał nam dzwonek do drzwi. Kamil podszedł do okna w sypialni.
- To moi rodzice?
- Co oni od nas chcą po 7:00? - spytałam
- Nie wiem.
Kamil szybko schylił się po szlafrok i podał mi go.
- Ubieraj się.
Kamil wziął z podłogi swoje bokserki. Znalazł w szafie jeansy i koszulkę. Ja zaś owinęłam się w szlafrok i bardzo dobrze zawiązałam. Zeszłam na dół, aby otworzyć.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzień dobry - odpowiedział Bronisław
- A co to tak wcześnie? Stało się coś?
- Nie, po prostu jechaliśmy na targ i ... wstąpiliśmy.
- A gdzie Kamil? - spytała Krystyna
- Na górze, w łazience
Zaprosiłam teściów do środka. Gdy usiedli w salonie, Kamil zszedł akurat na dół. Przywitał się z rodzicami.
- Dzieciaki jeszcze śpią. - powiedział, po czym udał się do kotłowni, aby napalić w piecu.
- Może kawy, herbaty? - spytałam
- Ja herbatkę , poproszę - powiedział Bronisław
- Ja dziękuję - powiedziała Krystyna.
Poszłam zatem do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę.
- A co ty tak w szlafroku - powiedział Bronisław
- Dopiero co wstałam. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Założyłam szybko szlafrok i zeszłam.
Kamil po chwili przyszedł do salonu , a ja pobiegłam na górę i przebrałam się w jeansy i koszulkę.
- Jak spędzacie Sylwestra? - spytał tata Kamila.
- Przychodzą dziewczyny - odpowiedziałam - Agnieszka, Justyna z dzieciakami, Marcelina z dziewczynkami, Magda z dziećmi, Karolina...
- Babiniec - zaczął się śmiać Kamil.
- No cóż.. Nie będziesz jedynym facetem. - powiedziałam - Będzie Piotruś, Kubuś, mały Maciuś... Trochę was będzie.
Rodzice Kamila pojechali po kilkunastu minutach. Gdy zamknęłam drzwi udałam się na górę. Piotruś już nie spał. Przebrałam go więc z piżamki. To samo zrobiłam z Wiktorka, która wstała po jakiś 10 minutach. Zeszłam z dzieciakami na dół. Kamil przyrządził nam śniadanie - jajecznicę na maśle... Smak mojego dzieciństwa.
- Tata! - wykrzyknęła Wiktoria, wchodząc do kuchni
Podbiegła do Kamila. Kamil przykucnął. Wiktoria pocałowała go w usta. To chyba najsłodszy poranek, jaki kiedykolwiek widziałam. Uwieczniłam to na zdjęciu, które Kamil wstawił na swojego instagrama.
"Najsłodszy poranek w całym moim życiu... LOVE💙💚💛💜 @kasiawitkowskastoch #love #kochamwas #mojanajukochańszacóreczka #najsłodszyporanek "
Po zjedzonym śniadaniu wybraliśmy się na wspólny spacer do lasu. Piotruś w końcu się mógł wyszaleć. Pobiegał sobie po lesie, pobawił się w zaspach. Na koniec zrobiliśmy orły w śniegu i wróciliśmy do domu. Kamil poszedł na górę, przebrać dzieci, a ja postanowiłam dokończyć sprzątanie łazienki. Moje sprzątanie dobiegło końca około południa. Poszłam zatem z Piotrusiem do kuchni, gdzie wspólnie przygotowaliśmy obiad. Wiktoria zaś bawiła się z Kamilem w salonie.
- Widać, że córeczka tatusia - uśmiechnęłam się
Po 14:00 zjedliśmy wspólny obiad. Kamil pozmywał naczynia, a ja rozpoczęłam przygotowania do imprezy sylwestrowej. Przywiesiłam w salonie z dzieciakami mnóstwo balonów, a także ogromne złote balony "2023".
Nakryłam do stołu, a następnie udałam się do sypialni, aby się przebrać.
Kamil zaś założył jasnobłękitną koszulę, Piotrusiowi założyłam białą koszulę w czarne groszki.
Wiktorię ubrałam w taką o to sukienkę:
Czekałam już tylko na przyjście dziewczyn z dzieciakami. Kamil włączył akurat telewizor. Tradycją stało się, że oglądaliśmy transmisję Sylwestra z Zakopanego.
Przed 20:00 usłyszałam pierwszy dzwonek do drzwi. Była to Agnieszka, a z nią Justyna z dzieciakami. Zaraz za nimi przyjechała Magda Zniszczoł z dziewczynkami i Karolina. O równej 20:00 wpadła Marcelina z dziewczynkami.
- A gdzie druga Madzia? - spytała Agnieszka
- Nie wiem - odezwałam się
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do niej. Odebrała... ledwo co mówiła.
- Przepraszam, ale... jestem chora. - powiedziała ledwo co do telefonu.
- To zdrowiej szybko - powiedziałam.
Rozłączyła się
- Magda jest chora - powiedziałam
Agnieszka wnet pochwyciła za kieliszek.
- No to się napijmy za jej zdrowie! - wykrzyknęła
Początek naszej wspólnej sylwestrowej nocy mijał spokojnie. Rozmawialiśmy, słuchaliśmy występów gwiazd w telewizji, aż nagle na scenie wystąpiła Halina Mlynkova śpiewająca "Czerwone korale" , a także "W kinie, w Lublinie". Agnieszka i ja nie byłyśmy w stanie darować sobie zaśpiewania tych piosenek.
Po głośnym i donośnym zaśpiewaniu , usiadłyśmy na swoich miejscach.
- I co? Masz już wybraną sukienkę na Bal Mistrzów Sportu? - spytała Agnieszka
- Tak. Mam
- Jaką? - dopytywała Justyna
- Nie mogę powiedzieć. Tajemnica. Nawet jeszcze Kamil jej nie widział.
Kamil w tym momencie spojrzał się na mnie.
- I że ja jej jeszcze nie widziałem - zaczął się śmiać
- No cóż... Zobaczysz w sobotę. - uśmiechnęłam się
Spędziłyśmy naprawdę miło ten czas. Poprosiłam Kamila, aby zrobił całej naszej paczce wspólne zdjęcie, a następnie Agnieszka zrobiła zdjęcie mi i Kamilowi, które wstawiłam na swoją relację z hasztagiem Sylwester.
Nadeszła północ. Wyszliśmy zatem wszyscy przed dom. Ja rozlewałam szampana, a Kamil, Agnieszka i Justyna strzelali petardy. Wzięłam zatem Piotrusia na ręce i pokazywałam mu przepiękne petardy, które swoim kolorem bawiły oczy na niebie. Kamil zaś trzymał na rękach Wiktorię - córeczkę tatusia :).
Dzieciaki z zachwytem podziwiały fajerwerki. Wszyscy uśmiechnięci składaliśmy sobie życzenia, życząc wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Dziewczyny dzwoniły zaś do swoich mężczyzn :)
Gdy wróciliśmy do domu w telewizji akurat występował Alvaro Soler. Agnieszka i ja już lekko wstawione śpiewałyśmy na głos jego piosenki, oczywiście modyfikując tekst.
Bawiłyśmy się strasznie świetnie. Ciągle śpiewałyśmy, tańczyłyśmy.. Tylko ja i Agnieszka byłyśmy takie strasznie rozrywkowe. Zrobiłyśmy sobie mnóstwo wspólnych zdjęć. Kamil zrobił zdjęcie mi i Agnieszce na tle balonów "2023", które wstawiłam na swojego instagrama
"Witamy 2023 ! Niech ten Rok będzie dla Was jeszcze bardziej szczęśliwszy, niż poprzedni. #nowyrok #tymrazemnowaja #rokpełenwrażeń #2023 #zaczynamynowyrozdział #conasczekawtymroku #bardziewielerzeczy "
Po chwili położyłam dzieciaki spać. Dziewczyny też zaczęły wracać powoli do domów. Najdłużej była u nas Agnieszka, która siedziała z nami do 2:30, ale zmęczona zadzwoniła po tatę Maćka, który po nią przyjechał. Ja zaś zaczęłam sprzątać naczynia do zlewu.
- Zostaw to. Posprzątasz rano - powiedział Kamil
- Dobra, dobra.. I tak już jestem zmęczona.
Udałam się więc z Kamilem do sypialni. Usiadłam na brzegu łóżka.
- Wykąpię się już rano - powiedziałam. - Opadam z sił.
Położyłam się więc w sukience na łóżku. Kamil zaś zdjął koszulę i położył się obok. Przysunął się bliżej i objął mnie. Zaczął delikatnie całować mnie po szyi.
- Kamil.. - zaczęłam się śmiać, ponieważ łaskotało mnie to..
- A co powiesz na jeszcze jednego małego Stocha? - spytał
- Kamil... to nie jest śmieszne...
- Ale ja wcale się nie śmieję. - powiedział, po czym wpił się w moje usta.
Całowaliśmy się bardzo namiętnie. Ja krążyłam rękami po jego nagich plecach. Kamil delikatnie odsunął suwak od mojej sukienki..
- Dzieci dopiero co poszły spać - szepnęłam mu do ucha.
- Nie przejmuj się nimi.
Spędziliśmy bardzo upojną i namiętną noc. Rano wstałam dopiero po 8:00. Założyłam na siebie szlafrok, który wyjęłam z szafy i poszłam do dzieciaków. Oboje jeszcze spali jak padnięci. Wróciłam więc do sypialni i posprzątałam ubrania z podłogi, a następnie udałam się do łazienki, aby wziąć poranny prysznic i przebrać się w sukienkę.
Zeszłam na dół, aby posprzątać po Sylwestrze i przygotować śniadanie.
- Jak się spało? - spytał Kamil
- Bardzo dobrze - uśmiechnęłam się
Kamil objął mnie w pasie i szepnął mi do ucha:
- Musimy to kiedyś powtórzyć . - po czym pocałował mnie w policzek.
- Zobaczymy - uśmiechnęłam się - Wiesz, że już jutro jedziesz na rehabilitację.
- Wiem...
- Musimy się jakoś dogadać, bo ja mam zajęcia, tylko muszę sprawdzić, w jakich godzinach.
- Jakoś sobie poradzimy, ale... kiedy pokażesz mi swoją sukienkę na sobotni wieczór?
- Na razie jest u krawcowej na końcowych poprawkach.
- No to kiedy ją zobaczę?
- W czwartek, bo piątek jest 6 stycznia i mamy wolne. - powiedziałam.
Po chwili dodałam..
- Ale.. dzisiaj jest 1 stycznia!
- Co cię tak zdziwiło?
Wyciągnęłam bez słowa telefon.
- Babcia Maria ma dzisiaj urodziny.
Zadzwoniłam do niej i złożyłam jej życzenia od całej naszej czwórki.
- A jutro Natalia ma urodziny -powiedział Kamil
- I jutro też Agnieszka, a Michał... 7 stycznia.
- Trochę nam się nazbierało w tym styczniu..
- 18 stycznia Piotrek.
- Jakoś sobie poradzimy.
Przygotowałam zatem śniadanie. Kamil poszedł do pokoju na górę. Dzieciaki już wstały. Piotruś sprzeciwił się Kamilowi i powiedział, że to mama ma go ubrać, a nie tata. Wiktoria zaś powiedziała, że to tata ma jej założyć bluzkę i spódnicę.
- Ale te nasze dzieci są uparte - powiedział do Kamila
- Po tobie. - odpowiedział mi
- No wiesz co...
Kamil zaczął się śmiać
Zeszliśmy zatem na dół i zjedliśmy wspólnie śniadanie, a następnie wybraliśmy się do kościoła.
Następnego dnia zawiozłam Kamila na rehabilitację, a następnie zawiozłam dzieciaki do rodziców Kamila i pojechałam na zajęcia. Tego dnia miałam wykłady tylko do 12:30, więc w drodze powrotnej kupiłam prezent dla Natalii, Agnieszki i Michała. Pojechałam zatem po dzieciaki i po Kamila.
Wróciliśmy do domu i zjedliśmy obiad.
- I jak? - spytałam Kamila - Jak było?
- Ni jak..
- Kamil... - przytuliłam go... - Dlaczego jesteś taki smutny?
- Nie rozumiesz, że to nic mi nie da. Ja nadal chodzę o kulach i po dzisiejszej rehabilitacji.. Nic to mi nie da.
- Ale byłeś raz na 3 godziny...
- Wiem, ale... nic z tego nie będzie. Kasia! Nic nie rozumiesz!
Kamil wziął kulę i poszedł na górę do sypialni.
- Mamo... czemu tata jest zły? - spytał Piotruś
- Bo boli go noga i nie może chodzić.
- To może pobawi się ze mną? - spytał
- Nie.. tata jest zmęczony i nie ma siły na zabawę. Ja się mogę z wami pobawić.
Piotruś pobiegł na górę i przyniósł ogromne pudełko klocków LEGO. Usiedliśmy sobie we trójkę na dywanie w salonie i wyjęliśmy klocki z pudełka i instrukcję. Składaliśmy budynek straży pożarnej i samochód.
- Tata składał lepiej samochód policyjny - powiedział Piotruś
- Bo tata miał mniej elementów. - westchnęłam
Przez ponad dwie godziny ułożyliśmy budynek i samochód straży pożarnej. Gdy dzieciaki się bawiły w straż pożarną, poszłam na chwilę na górę, do sypialni. Załamany Kamil leżał na łóżku obrażony na cały świat.
- Kamil - powiedział, łapiąc go za ramię.
Ten jednak nie odezwał się.
- Kamil... proszę cię... nie możesz się załamywać. Zobaczysz.. będziesz chodził systematycznie i będziesz chciał ćwiczyć, to niedługo będziesz chodzić tak jak dawniej. Kule wyrzucisz i nie będą ci potrzebne. Wrócisz potem do treningów, na skocznię i... będzie tak jak dawniej.
- Ale... ile to będzie trwać? Cztery... pięć... miesięcy...
- Ale nie możesz się poddawać.
- Kasia... ale tak się nie da.
- Kamil... - pocałowałam go w policzek, po czym się przytuliłam do niego i głaskałam go po głowie, bawiąc się jego włosami... - Nie poddawaj się. Ja zawsze będę cię wspierać.
- Nie rozumiesz nic.
- Ja nic nie rozumiem?! Jeśli mi jeszcze raz powiesz, że nie to ci nic nie da, to wezmę patelnię i fachowo, po góralsku "przez łeb" i nie będzie przeproś.
- Dobra, dobra - Kamil uśmiechnął się
- Musisz uwierzyć w siebie, w swoje możliwości... Będzie dobrze, zobaczysz.
Wieczorem zadzwoniłam do Agnieszki z życzeniami, urodzinowymi, a następnie Kamil zadzwonił do Natalii.
Następnego dnia po skończonych zajęciach pojechałam do Agnieszki, aby wręczyć jej prezent. Kupiłam jej czekoladki i piękny kubek "DLA NAJSŁODSZEJ AGI"
6 stycznia zaś w piątek, pojechaliśmy do Krakowa, aby wręczyć spóźniony prezent dla Natalii (zestaw kieliszków do wina), a Michałowi (krawat)
Gdy wracaliśmy, Kamil spytał się mnie:
- Miałaś mi wczoraj pokazać tę swoją sukienkę na jutrzejszy wieczór i co? I nic...
- Jest w moim samochodzie. Jutro zobaczysz.
- Dobra, trzymam cię za słowo - uśmiechnął się
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Kamil został więc z dzieciakami, a ja wsiadłam w samochód i pojechałam do supermarketu. Przechadzając się pomiędzy półkami, spotkałam Kaję - moją przyjaciółką, której dawno nie widziałam.
Nie poznała mnie na początku i przeszła obok mnie obojętnie.
- A co ty? - spytałam - Nie poznajesz mnie?
Kaja odwróciła się w moją stronę. Przyjrzała mi się i powiedziała:
- Kasia?
- No tak!
Podeszła do mnie i przytuliła po przyjacielsku.
- Kiedy ja cię widziałam - powiedziała do mnie
- Trochę czasu minęło. Co u ciebie słychać?
- Po staremu
- Jak tam u twojego partnera? - uśmiechnęłam się
- Wszystko dobrze. Planujemy ślub... W przyszłym roku - po chwili dodała - Oczywiście jesteście zaproszeni w czwórkę - uśmiechnęła się
- Na pewno przyjdziemy.
- Słyszałam, że Kamil miał jakąś kontuzję?
- Tak.. Kontuzja kolana w listopadzie. Już od poniedziałku ma jeździć na rehabilitację, ale czuje się dobrze. Nic go nie boli. Powoli sobie chodzi.
- Czyli o powrocie do skakania nie ma mowy.
- Na razie nie. Lekarze mówią, że do treningów może wrócić dopiero końcem lata, początkiem jesieni, a żeby pójść na skocznię, musi strasznie dużo trenować, więc przyszły sezon też stoi pod znakiem zapytania.
- A jak dzieciaki? Widziałam na instagramie, że już duże.
- Tak.. rosną i to szybko. Może ciocia ich odwiedzi? - spytałam
- Wiesz... Jak coś to po Nowym Roku. Po Sylwestrze wyjeżdżamy na tydzień w Alpy na narty.
- Romantyczny wypad?
- Tak.
- Uu! To zazdroszczę. A jakie plany na Sylwestra?
- Hotel w Bieszczadach.
- Uuu! Ale wam dobrze.
- A wy?
- My w domu. Ma wpaść Agnieszka Kot, Justyna z dzieciakami, Marcelina, Karolina, Magda, Magda Zniszczoł...
- Czyli stały skład?
- Tak.
Porozmawiałam jeszcze chwilę z Kają , po czym zrobiłam zakupy i wróciłam do domu.
- Widziałam się dzisiaj w sklepie z Kają - powiedziałam do Kamila
- I co?
- Porozmawiałyśmy chwilę. Mówiła, że w przyszłym roku biorą ślub. Jesteśmy już zaproszeni.
- A mówiła kiedy?
- Nie. Nie mówiła. A co?
- Nic, tak się pytam.
Po chwili przyszedł do mnie do kuchni.
- Może ci w czymś pomóc?
- Możesz pokroić warzywa na sałatkę.
- A co dobrego przygotowujesz?
- Robię sałatkę, upiekę ciasto i jeszcze myślałam, aby zrobić takie pieczona udka, takie jak lubisz.
- Jak ty o mnie dbasz. - uśmiechnął się w moją stronę.
Po przygotowaniu wszystkich smakołyków, wzięłam się za sprzątanie. Kamil akurat wyszedł z dzieciakami na zewnątrz, a ja w spokoju mogłam pobiegać sobie z mopem po całym domu.
Gdy już wszystko prawie ogarnęłam, zmęczona położyłam się na kanapie. Akurat w tym momencie do domu wbiegł Kamila z dzieciakami. Piotruś w końcu wyszalałam się ze zmęczenia i poszedł spać. Wiktoria również szybko usnęła.
Kamil usiadł zatem obok mnie na kanapie.
- Muszę jeszcze zając się tą cholerną łazienką i na górze i na dole - powiedziałam zmęczona
Kamil przytulił mnie mocno i przysunął do siebie.
- Wiesz co? Pamiętam, jak kiedyś powiedziałem , że nie zazdroszczę temu, który będzie miał taką krzykliwą żonę... I wiesz co? W tym momencie sam sobie zazdroszczę.
- Ale ja nigdy tego nie zapomnę. Wykrzyczałeś mi to prosto w twarz.
- Byłem pijany.
- I młody
- I głupi.
- Nieprawda.. .Od zawsze byłeś bardzo mądry, inteligentny i odpowiedzialny jak na swój wiek...
- Czemu?
- Wszyscy wokół , a najbardziej moja rodzina, straszyła mnie, gdy zaszłam w ciążę, że nie zniesiesz tego i ... rzucisz mnie, zostawisz.. Ojciec jak najszybciej chciał ślubu, bo stwierdził, że jak zobaczysz mnie z ogromnym brzuchem to... zostawisz mnie i pójdziesz do innej... młodszej i atrakcyjniejszej... Na początku im wierzyłam i dlatego nie chciałam ci mówić, ale... byłeś wtedy naprawdę dojrzały jak na 22-letniego mężczyznę.
- Kasiu.. nie słodź mi tak - przybliżył się do mnie i zaczął całować mnie po szyi.
- Kamil... nie teraz. - powiedziałam
- No to kiedy?
- Kamil.. Jestem zmęczona. Muszę się jeszcze wykąpać.
Zrezygnowany poszedł na górę do sypialni. Ja zaś poszłam do łazienki, gdzie wzięłam prysznic. Niestety zapomniałam o piżamie. Owinęłam się w ręcznik i weszłam do sypialni.
- Zapomniałam piżamy - powiedziałam
Podeszłam do szafy i szukałam piżamy , gdy nagle od tyłu podszedł Kamil, objął mnie i całował ponownie po szyi. Zdjął ręcznik z moich włosów i moje mokre włosy oplotły jego szyję.
Odwróciłam się przodem do Kamila. Splotłam ręce wokół jego szyi. Na początku całowaliśmy się bardzo delikatnie.
Nagle przyciągnął mnie jeszcze bardziej ku sobie, po czym upadliśmy na łóżko.
- Twoje kolano... - szepnęłam
- Nie przejmuj się nim - odpowiedział mi
Jednym, zamaszystym ruchem zdjął ze mnie ręcznik. Byliśmy tacy szczęśliwi. Kamil obsypywał mnie wręcz pocałunkami. Oboje potrzebowaliśmy odreagowania od codziennej rzeczywistości. Kamil jak zawsze był czuły i kochający. Mogliśmy oddać się rozkoszy i dopełnić naszą miłość.
Rano wstałam w objęciach Kamila, który tulił mnie do swojego nagiego torsu. Popatrzyłam się na jego śpiącą twarz i pocałowałam go w policzek. W tym momencie Kamil obudził się.
- Witaj kochanie ! - szepnął mi do ucha. - Która godzina?
- Nie wiem.
Przekręciłam się na bok, aby wziąć telefon.
- 7:00. - odpowiedziałam.
- No to mamy czas - powiedział
- Ale trzeba wstać. Musimy ogień napalić. Jest trochę zimno.
Kamil objął mnie z całej siły i przysunął względem siebie.
- A co byś powiedziała na jeszcze jednego Stocha?
- Kamil.... jeśli ci chodzi o kolejne dzieci.. To nie ten dzień. Sprawdzałam w kalendarzyku - uśmiechnęłam się.
Kamil jednak podparł się na rękach i spojrzał na mnie z góry.
- Mówiłem ci kiedyś, że masz tak piękne oczy?
- Nie.. - uśmiechnęłam się
Kamil powoli zbliżył się do mnie i zaczął delikatnie całować. Z każdym kolejnym pocałunkiem schodził coraz niżej i niżej... Czułam ten jego kręty język.. Podniecało mnie to. Kamil był naprawdę niesamowity. Po chwili znów pochylił się nade mną. Moje ręce krążyły po jego nagich plecach, a on delikatnie gryzł moją szyję. Ja zaś schodziłam coraz niżej i ściągnęłam jego bokserki.. Kamil przystąpił do miłosnego ataku...
- Jesteś niesamowita - wyszeptał mi do ucha.
- Ty też.
Tę jakże gorącą scenę przerwał nam dzwonek do drzwi. Kamil podszedł do okna w sypialni.
- To moi rodzice?
- Co oni od nas chcą po 7:00? - spytałam
- Nie wiem.
Kamil szybko schylił się po szlafrok i podał mi go.
- Ubieraj się.
Kamil wziął z podłogi swoje bokserki. Znalazł w szafie jeansy i koszulkę. Ja zaś owinęłam się w szlafrok i bardzo dobrze zawiązałam. Zeszłam na dół, aby otworzyć.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzień dobry - odpowiedział Bronisław
- A co to tak wcześnie? Stało się coś?
- Nie, po prostu jechaliśmy na targ i ... wstąpiliśmy.
- A gdzie Kamil? - spytała Krystyna
- Na górze, w łazience
Zaprosiłam teściów do środka. Gdy usiedli w salonie, Kamil zszedł akurat na dół. Przywitał się z rodzicami.
- Dzieciaki jeszcze śpią. - powiedział, po czym udał się do kotłowni, aby napalić w piecu.
- Może kawy, herbaty? - spytałam
- Ja herbatkę , poproszę - powiedział Bronisław
- Ja dziękuję - powiedziała Krystyna.
Poszłam zatem do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę.
- A co ty tak w szlafroku - powiedział Bronisław
- Dopiero co wstałam. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Założyłam szybko szlafrok i zeszłam.
Kamil po chwili przyszedł do salonu , a ja pobiegłam na górę i przebrałam się w jeansy i koszulkę.
- Jak spędzacie Sylwestra? - spytał tata Kamila.
- Przychodzą dziewczyny - odpowiedziałam - Agnieszka, Justyna z dzieciakami, Marcelina z dziewczynkami, Magda z dziećmi, Karolina...
- Babiniec - zaczął się śmiać Kamil.
- No cóż.. Nie będziesz jedynym facetem. - powiedziałam - Będzie Piotruś, Kubuś, mały Maciuś... Trochę was będzie.
Rodzice Kamila pojechali po kilkunastu minutach. Gdy zamknęłam drzwi udałam się na górę. Piotruś już nie spał. Przebrałam go więc z piżamki. To samo zrobiłam z Wiktorka, która wstała po jakiś 10 minutach. Zeszłam z dzieciakami na dół. Kamil przyrządził nam śniadanie - jajecznicę na maśle... Smak mojego dzieciństwa.
- Tata! - wykrzyknęła Wiktoria, wchodząc do kuchni
Podbiegła do Kamila. Kamil przykucnął. Wiktoria pocałowała go w usta. To chyba najsłodszy poranek, jaki kiedykolwiek widziałam. Uwieczniłam to na zdjęciu, które Kamil wstawił na swojego instagrama.
"Najsłodszy poranek w całym moim życiu... LOVE💙💚💛💜 @kasiawitkowskastoch #love #kochamwas #mojanajukochańszacóreczka #najsłodszyporanek "
Po zjedzonym śniadaniu wybraliśmy się na wspólny spacer do lasu. Piotruś w końcu się mógł wyszaleć. Pobiegał sobie po lesie, pobawił się w zaspach. Na koniec zrobiliśmy orły w śniegu i wróciliśmy do domu. Kamil poszedł na górę, przebrać dzieci, a ja postanowiłam dokończyć sprzątanie łazienki. Moje sprzątanie dobiegło końca około południa. Poszłam zatem z Piotrusiem do kuchni, gdzie wspólnie przygotowaliśmy obiad. Wiktoria zaś bawiła się z Kamilem w salonie.
- Widać, że córeczka tatusia - uśmiechnęłam się
Po 14:00 zjedliśmy wspólny obiad. Kamil pozmywał naczynia, a ja rozpoczęłam przygotowania do imprezy sylwestrowej. Przywiesiłam w salonie z dzieciakami mnóstwo balonów, a także ogromne złote balony "2023".
Nakryłam do stołu, a następnie udałam się do sypialni, aby się przebrać.
Kamil zaś założył jasnobłękitną koszulę, Piotrusiowi założyłam białą koszulę w czarne groszki.
Wiktorię ubrałam w taką o to sukienkę:
Czekałam już tylko na przyjście dziewczyn z dzieciakami. Kamil włączył akurat telewizor. Tradycją stało się, że oglądaliśmy transmisję Sylwestra z Zakopanego.
Przed 20:00 usłyszałam pierwszy dzwonek do drzwi. Była to Agnieszka, a z nią Justyna z dzieciakami. Zaraz za nimi przyjechała Magda Zniszczoł z dziewczynkami i Karolina. O równej 20:00 wpadła Marcelina z dziewczynkami.
- A gdzie druga Madzia? - spytała Agnieszka
- Nie wiem - odezwałam się
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do niej. Odebrała... ledwo co mówiła.
- Przepraszam, ale... jestem chora. - powiedziała ledwo co do telefonu.
- To zdrowiej szybko - powiedziałam.
Rozłączyła się
- Magda jest chora - powiedziałam
Agnieszka wnet pochwyciła za kieliszek.
- No to się napijmy za jej zdrowie! - wykrzyknęła
Początek naszej wspólnej sylwestrowej nocy mijał spokojnie. Rozmawialiśmy, słuchaliśmy występów gwiazd w telewizji, aż nagle na scenie wystąpiła Halina Mlynkova śpiewająca "Czerwone korale" , a także "W kinie, w Lublinie". Agnieszka i ja nie byłyśmy w stanie darować sobie zaśpiewania tych piosenek.
Po głośnym i donośnym zaśpiewaniu , usiadłyśmy na swoich miejscach.
- I co? Masz już wybraną sukienkę na Bal Mistrzów Sportu? - spytała Agnieszka
- Tak. Mam
- Jaką? - dopytywała Justyna
- Nie mogę powiedzieć. Tajemnica. Nawet jeszcze Kamil jej nie widział.
Kamil w tym momencie spojrzał się na mnie.
- I że ja jej jeszcze nie widziałem - zaczął się śmiać
- No cóż... Zobaczysz w sobotę. - uśmiechnęłam się
Spędziłyśmy naprawdę miło ten czas. Poprosiłam Kamila, aby zrobił całej naszej paczce wspólne zdjęcie, a następnie Agnieszka zrobiła zdjęcie mi i Kamilowi, które wstawiłam na swoją relację z hasztagiem Sylwester.
Nadeszła północ. Wyszliśmy zatem wszyscy przed dom. Ja rozlewałam szampana, a Kamil, Agnieszka i Justyna strzelali petardy. Wzięłam zatem Piotrusia na ręce i pokazywałam mu przepiękne petardy, które swoim kolorem bawiły oczy na niebie. Kamil zaś trzymał na rękach Wiktorię - córeczkę tatusia :).
Dzieciaki z zachwytem podziwiały fajerwerki. Wszyscy uśmiechnięci składaliśmy sobie życzenia, życząc wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Dziewczyny dzwoniły zaś do swoich mężczyzn :)
Gdy wróciliśmy do domu w telewizji akurat występował Alvaro Soler. Agnieszka i ja już lekko wstawione śpiewałyśmy na głos jego piosenki, oczywiście modyfikując tekst.
Bawiłyśmy się strasznie świetnie. Ciągle śpiewałyśmy, tańczyłyśmy.. Tylko ja i Agnieszka byłyśmy takie strasznie rozrywkowe. Zrobiłyśmy sobie mnóstwo wspólnych zdjęć. Kamil zrobił zdjęcie mi i Agnieszce na tle balonów "2023", które wstawiłam na swojego instagrama
"Witamy 2023 ! Niech ten Rok będzie dla Was jeszcze bardziej szczęśliwszy, niż poprzedni. #nowyrok #tymrazemnowaja #rokpełenwrażeń #2023 #zaczynamynowyrozdział #conasczekawtymroku #bardziewielerzeczy "
Po chwili położyłam dzieciaki spać. Dziewczyny też zaczęły wracać powoli do domów. Najdłużej była u nas Agnieszka, która siedziała z nami do 2:30, ale zmęczona zadzwoniła po tatę Maćka, który po nią przyjechał. Ja zaś zaczęłam sprzątać naczynia do zlewu.
- Zostaw to. Posprzątasz rano - powiedział Kamil
- Dobra, dobra.. I tak już jestem zmęczona.
Udałam się więc z Kamilem do sypialni. Usiadłam na brzegu łóżka.
- Wykąpię się już rano - powiedziałam. - Opadam z sił.
Położyłam się więc w sukience na łóżku. Kamil zaś zdjął koszulę i położył się obok. Przysunął się bliżej i objął mnie. Zaczął delikatnie całować mnie po szyi.
- Kamil.. - zaczęłam się śmiać, ponieważ łaskotało mnie to..
- A co powiesz na jeszcze jednego małego Stocha? - spytał
- Kamil... to nie jest śmieszne...
- Ale ja wcale się nie śmieję. - powiedział, po czym wpił się w moje usta.
Całowaliśmy się bardzo namiętnie. Ja krążyłam rękami po jego nagich plecach. Kamil delikatnie odsunął suwak od mojej sukienki..
- Dzieci dopiero co poszły spać - szepnęłam mu do ucha.
- Nie przejmuj się nimi.
Spędziliśmy bardzo upojną i namiętną noc. Rano wstałam dopiero po 8:00. Założyłam na siebie szlafrok, który wyjęłam z szafy i poszłam do dzieciaków. Oboje jeszcze spali jak padnięci. Wróciłam więc do sypialni i posprzątałam ubrania z podłogi, a następnie udałam się do łazienki, aby wziąć poranny prysznic i przebrać się w sukienkę.
Zeszłam na dół, aby posprzątać po Sylwestrze i przygotować śniadanie.
- Jak się spało? - spytał Kamil
- Bardzo dobrze - uśmiechnęłam się
Kamil objął mnie w pasie i szepnął mi do ucha:
- Musimy to kiedyś powtórzyć . - po czym pocałował mnie w policzek.
- Zobaczymy - uśmiechnęłam się - Wiesz, że już jutro jedziesz na rehabilitację.
- Wiem...
- Musimy się jakoś dogadać, bo ja mam zajęcia, tylko muszę sprawdzić, w jakich godzinach.
- Jakoś sobie poradzimy, ale... kiedy pokażesz mi swoją sukienkę na sobotni wieczór?
- Na razie jest u krawcowej na końcowych poprawkach.
- No to kiedy ją zobaczę?
- W czwartek, bo piątek jest 6 stycznia i mamy wolne. - powiedziałam.
Po chwili dodałam..
- Ale.. dzisiaj jest 1 stycznia!
- Co cię tak zdziwiło?
Wyciągnęłam bez słowa telefon.
- Babcia Maria ma dzisiaj urodziny.
Zadzwoniłam do niej i złożyłam jej życzenia od całej naszej czwórki.
- A jutro Natalia ma urodziny -powiedział Kamil
- I jutro też Agnieszka, a Michał... 7 stycznia.
- Trochę nam się nazbierało w tym styczniu..
- 18 stycznia Piotrek.
- Jakoś sobie poradzimy.
Przygotowałam zatem śniadanie. Kamil poszedł do pokoju na górę. Dzieciaki już wstały. Piotruś sprzeciwił się Kamilowi i powiedział, że to mama ma go ubrać, a nie tata. Wiktoria zaś powiedziała, że to tata ma jej założyć bluzkę i spódnicę.
- Ale te nasze dzieci są uparte - powiedział do Kamila
- Po tobie. - odpowiedział mi
- No wiesz co...
Kamil zaczął się śmiać
Zeszliśmy zatem na dół i zjedliśmy wspólnie śniadanie, a następnie wybraliśmy się do kościoła.
Następnego dnia zawiozłam Kamila na rehabilitację, a następnie zawiozłam dzieciaki do rodziców Kamila i pojechałam na zajęcia. Tego dnia miałam wykłady tylko do 12:30, więc w drodze powrotnej kupiłam prezent dla Natalii, Agnieszki i Michała. Pojechałam zatem po dzieciaki i po Kamila.
Wróciliśmy do domu i zjedliśmy obiad.
- I jak? - spytałam Kamila - Jak było?
- Ni jak..
- Kamil... - przytuliłam go... - Dlaczego jesteś taki smutny?
- Nie rozumiesz, że to nic mi nie da. Ja nadal chodzę o kulach i po dzisiejszej rehabilitacji.. Nic to mi nie da.
- Ale byłeś raz na 3 godziny...
- Wiem, ale... nic z tego nie będzie. Kasia! Nic nie rozumiesz!
Kamil wziął kulę i poszedł na górę do sypialni.
- Mamo... czemu tata jest zły? - spytał Piotruś
- Bo boli go noga i nie może chodzić.
- To może pobawi się ze mną? - spytał
- Nie.. tata jest zmęczony i nie ma siły na zabawę. Ja się mogę z wami pobawić.
Piotruś pobiegł na górę i przyniósł ogromne pudełko klocków LEGO. Usiedliśmy sobie we trójkę na dywanie w salonie i wyjęliśmy klocki z pudełka i instrukcję. Składaliśmy budynek straży pożarnej i samochód.
- Tata składał lepiej samochód policyjny - powiedział Piotruś
- Bo tata miał mniej elementów. - westchnęłam
Przez ponad dwie godziny ułożyliśmy budynek i samochód straży pożarnej. Gdy dzieciaki się bawiły w straż pożarną, poszłam na chwilę na górę, do sypialni. Załamany Kamil leżał na łóżku obrażony na cały świat.
- Kamil - powiedział, łapiąc go za ramię.
Ten jednak nie odezwał się.
- Kamil... proszę cię... nie możesz się załamywać. Zobaczysz.. będziesz chodził systematycznie i będziesz chciał ćwiczyć, to niedługo będziesz chodzić tak jak dawniej. Kule wyrzucisz i nie będą ci potrzebne. Wrócisz potem do treningów, na skocznię i... będzie tak jak dawniej.
- Ale... ile to będzie trwać? Cztery... pięć... miesięcy...
- Ale nie możesz się poddawać.
- Kasia... ale tak się nie da.
- Kamil... - pocałowałam go w policzek, po czym się przytuliłam do niego i głaskałam go po głowie, bawiąc się jego włosami... - Nie poddawaj się. Ja zawsze będę cię wspierać.
- Nie rozumiesz nic.
- Ja nic nie rozumiem?! Jeśli mi jeszcze raz powiesz, że nie to ci nic nie da, to wezmę patelnię i fachowo, po góralsku "przez łeb" i nie będzie przeproś.
- Dobra, dobra - Kamil uśmiechnął się
- Musisz uwierzyć w siebie, w swoje możliwości... Będzie dobrze, zobaczysz.
Wieczorem zadzwoniłam do Agnieszki z życzeniami, urodzinowymi, a następnie Kamil zadzwonił do Natalii.
Następnego dnia po skończonych zajęciach pojechałam do Agnieszki, aby wręczyć jej prezent. Kupiłam jej czekoladki i piękny kubek "DLA NAJSŁODSZEJ AGI"
6 stycznia zaś w piątek, pojechaliśmy do Krakowa, aby wręczyć spóźniony prezent dla Natalii (zestaw kieliszków do wina), a Michałowi (krawat)
Gdy wracaliśmy, Kamil spytał się mnie:
- Miałaś mi wczoraj pokazać tę swoją sukienkę na jutrzejszy wieczór i co? I nic...
- Jest w moim samochodzie. Jutro zobaczysz.
- Dobra, trzymam cię za słowo - uśmiechnął się
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000




Komentarze
Prześlij komentarz