Numer 177 - Wspólne urodziny

Nadszedł 25 maja - czwartek. Kamil obchodził swoje 28 urodziny.
Wspólną imprezę urodzinową zorganizowałam mu wraz z kolegami z kadry w sobotę w dniu moich urodzin. Jednak w czwartek wstałam wcześniej od Kamila.
Ubrałam się już wyjściowo do pracy
 Udałam się do pokoju dzieciaków. Piotruś już wstał, Wiktoria zaraz po nic. Poszłam z nimi do łazienki, aby umyć im zęby, a następnie przebrać z piżamy. Piotruś przygotował laurkę dla taty, a Wiktoria namalowała ogromne serce.
Weszliśmy po cichu do sypialni. Kamil jeszcze spał. Postanowiliśmy go obudzić.
Piotruś wskoczył na niego, budząc Kamila
- Wszystkiego najlepszego! - krzyknęliśmy razem
Kamil obudził się i zaczął łaskotać dzieciaki
- Dziękuję
Piotruś wręczył mu laurkę, a Wiktoria ogromne serce. Ja zaś podarowałam Kamilowi małą, czerwoną torebeczkę prezentową.
 - Wszystkiego najlepszego, kochanie - powiedziałam, całując go w policzek
- Dziękuję, kochana - powiedział
Przytulił całą naszą trójkę do siebie
- Nie zobaczysz? - spytałam, wskazując na prezent
Kamil otworzył torebeczkę. Były w nim perfumy
- Dziękuję jeszcze raz - powiedział
Zeszliśmy na dół, aby zjeść wspólne śniadanie
- Dzisiaj rehabilitację mam od 13:00 do 15:00 - powiedział
- Ok. Ja dzisiaj pracuję do 11:25, więc dzisiaj dzieciaki są z nami. - powiedziałam
Po chwili spytałam:
- Nic nie mówiłeś, jak tam z moim samochodem. Do którego mechanika go zaprowadziłeś?
- Do tego 2 ulice stąd
- Coś z turbiną poszło nie tak.. Nie wiem. Nie znam się na tym, ale w poniedziałek będzie do odebrania, bo jeszcze olej ci wymieni i coś jeszcze.
- Dobra, dobra. Mi się nie pali
Pożegnaliśmy się, ja wzięłam samochód Kamila i pojechałam do Zębu. Będąc w szkole, podszedł do mnie dyrektor, uśmiechnął się
- Pięknie pani wygląda, pani Kasiu
- Dziękuję - uśmiechnęłam się
- Jak pani skończy zajęcia, zapraszam do mnie do gabinetu
- Oczywiście
Nie wiedziałam, o co może mu chodzić. Najpierw zajęcia z klasą 6, potem dwie godziny okienka i zajęcia z klasą 8. Po skończonych zajęciach przeze mnie, udałam się do gabinetu dyrektora
- Prosił mnie pan - powiedziałam
- Tak, tak. Proszę siadać - wskazał na krzesło.
Usiadłam.
Dyrektor podał mi ogromne pudło
- Nie było okazji, ale... chciałbym złożyć pani mężowi najserdeczniejsze życzenia. Przede wszystkim powrotu do zdrowia, szczęścia, radości, wszelkiej pomyślności, spełnienia wszystkich marzeń, kochającej rodziny i wielu, wielu osiągnięć sportowych. W tym pudle są laurki, listy, podziękowania, prezenty... od uczniów naszej szkoły.
- Dziękuję bardzo w imieniu Kamila - powiedziałam
- Nie ma za co. To taki dowód wdzięczności dla absolwenta naszej szkoły.
- Czy tylko o to pan mnie zawołał?
- Nie... Pani Kasiu.. Jakie ma pani plany po skończeniu studiów?
- Sama nie wiem. Rozglądam się za pracą w zawodzie. Złożyłam CV do kilku szkół. Na razie tylko Szkoła Podstawowa numer 2 w Zakopanem jest zainteresowana.
- Zamierza pani tam pracować?
- Nie wiem sama, wiem tylko, że historia jest tylko 2 razy w tygodniu w niektórych klasach, więc godzin w jednej szkole będę miała naprawdę mało.
- Ponieważ...pani Wiśniewska odchodzi w czerwcu na zasłużoną emeryturę.
- Naprawdę? Nie wiedziałam
- Poszukujemy kogoś na jej miejsce. Myślałem o pani. Ma pani świetny kontakt z uczniami, grono pedagogiczne panią polubiło.
- Jestem zaskoczona. Muszę to przemyśleć, przedyskutować z mężem i dam panu odpowiedź jutro.
- Oczywiście rozumiem, że oferta szkoły w Zakopanem jest naprawdę korzystniejsza, ale...
- Powiem panu tak... Zakopane to nic pewnego, a znam nauczycieli, którzy uczą na przykład w 3-4 szkołach i udaje im się wszystko połączyć, więc tutaj nic nie staje na przeszkodzie. Tylko tak jak panu powiedziałam.. Muszę to przemyśleć
- Dobrze, rozumiem.
Zabrałam zatem pudło, pożegnałam się z dyrektorem i wróciłam do domu. Kamil był z dzieciakami na spacerze, więc nikogo nie było w domu. Gdy wrócili, pokazałam mu pudło i opowiedziałam o propozycji, którą dostałam
- Powiem ci tak, propozycja i jedna i druga są bardzo korzystne. Jako nauczyciel historii mogłabyś spokojnie pracować w dwóch szkołach, ale... musimy to przemyśleć pod jednym względem. Względem dzieci.
- Wiem, dlatego powiedziałam, że przemyślę.
- Wrócimy do tej rozmowy później, jadę na rehabilitację
- Ok, ok

Podczas gdy Kamil był na rehabilitacji, ja przygotowywałam obiad. Nagle do drzwi zapukał Bronisław wraz z Anną, Alexem  i dzieciakami.
- A gdzie Kamil? - spytał Bronisław
- Dzisiaj ma popołudniową rehabilitację
- Aha. To my na niego poczekamy
Zjedliśmy wspólnie obiad. Po chwili do domu wrócił Kamil. Ojciec, a także siostra z mężem  i dziećmi złożyli mu życzenia.
Ja  zaś wyjęłam szampana bezalkoholowego i spędziliśmy razem ten wspaniały czas.
- Powiem ci, że nawet twoja babcia dzwoniła do mnie z życzeniami - powiedział Kamil, zwracając się do mnie
- Naprawdę?
- Tak
Po wypiciu szampana, zjedliśmy ciasto, które kupiłam , wracając ze szkoły.
Gdy Bronisław wraz z Anną, Alexem i dzieciakami wrócili do domu, ja posprzątałam, myjąc naczynia. Następnie usiadłam na kanapie, gdzie dosiadł się do mnie Kamil
- Nie skończyliśmy naszej rozmowy - powiedział
- Wiem.
- Oczywiście ja cię popieram i zawsze będę cię popierać, bo wiem, że to kochasz, ale.. co zrobimy z dziećmi?
- Piotruś będzie szedł do szkoły od września. We wtorek idę z nim do szkoły, aby go zapisać. Mam nadzieję, że pójdziemy razem.
- A o której?
- O 10:00, może 11:00. Ja mam wtedy tylko jedną godzinę, więc o 9:00 będę w domu
- Ok, ok, ale co będzie z Wiktorią?
- Teraz jeszcze ty będziesz w domu, więc będziemy się wymieniać. Twój tata zawsze może nam pomóc. Moja babcia. Jakoś wszystko się ułoży. Zobaczysz. Wszystko będzie dobrze. Może w tym roku to nie, ale może w przyszłym wyślemy ją do przedszkola. Zobaczymy
- Dobrze... Niech ci będzie, czyli.. zaczynasz nowy etap?
- Zobaczymy - powiedziałam
Kamil wstał i poszedł do przedpokoju, skąd wziął pudło, które przywiozłam. Wyjęliśmy wszystkie rzeczy, które w nim były. Mnóstwo listów, laurek.. Kamil postanowił, że następnego dnia odwiedzi szkołę i podziękuje za wszystkie listy i laurki
- Ale jutro jest akademia z okazji dnia matki - powiedziałam
- A o której?
- O 10:40
- To wtedy się zjawię i po akademii podziękuję
- Niech ci będzie.



Następnego dnia rano, wstałam dość wcześnie. Kamila nie było obok mnie. Gdy zeszłam na dół, okazało się, że w salonie czeka na mnie Kamil z dzieciakami. Piotruś i Wiktoria zrobili dla mnie laurki z okazji dnia matki.
- Wszystkiego najlepszego, mamo! - powiedział Piotruś
Ucałowałam moje dwa słoneczka.
- Dziękuję wam... moje kochane.. - powiedziałam do nich, jeszcze raz je całując

Kamil wraz z Piotrusiem i Wiktorią przygotowali mi nawet śniadanie, które zjedliśmy wspólnie, a następnie poszłam na górę, aby przebrać się do pracy.
- Ale jak ty chcesz pojechać do szkoły, jeśli mamy tylko jeden samochód? - spytałam - Chyba, że mnie zawieziesz
- Bo tak będzie
- No to chyba, że tak
- A o której kończysz dzisiaj?
- Zaraz po akademii o 11:25. Bo na mojej lekcji z klasą 4 jest występ.
- Będziesz na nim?
- Tak, będę


 Włosy związałam w niechlujnego koka. Dzieciaki, gdy mnie zobaczyły, jeszcze raz mnie przytuliły. W tym momencie Kamil zrobił nam wspólne zdjęcie

Pojechałam wraz z nimi do Zębu. Weszłam do szkoły, aby najpierw udać się do gabinetu  dyrektora. Powiedziałam, że zgodziłam się na jego propozycję. Był bardzo ucieszony.

Zrozumiałam, że to będzie kolejny etap w moim życiu, który pozwoli mi na coś nowego.
Udałam się na moje zajęcia. Najpierw zajęcia z klasą 7, potem dwie godziny okienka i miałam mieć lekcję z klasą 4, ale wypadła akademia, na której obecna była cała społeczność szkolna.
Usiadłam więc na miejscu przeznaczonym dla nauczycieli. Gdy akademia jeszcze się nie zaczęła, zauważyłam, że do szkoły wszedł Kamil, niosąc pudło , które otrzymał wczoraj, a obok niego stały dzieci.
Przycupnął sobie w wejściu, nie chcąc, aby inni oglądali się za nim. Przecież tego dnia w szkole najważniejszy był występ, a jego osoba skradłaby całe show tego. Gdy mnie zobaczył, pomachał mi. Ja mu odmachałam, ale tak, żeby nikt tego nie widział.  Dzieciaki również mi pomachały.
Obejrzeliśmy akademię. Dzieciaki śpiewały, recytowały wierszyki i tańczyły. Na koniec wszyscy zaśpiewaliśmy "sto lat" na cześć wszystkich mam, które były obecne w szkole.
Dyrektor zaprosił wszystkie mamy na salę gimnastyczną, gdzie miał być poczęstunek. Wszyscy już chcieli się rozchodzić, gdy nagle Kamil wskazał dyrektorowi, że chce coś powiedzieć na koniec
- Przepraszam bardzo... Mamy jeszcze jednego gościa tego dnia. Oddaję mu teraz głos.
Kamil wszedł na środek z pudłem, Wiktoria wyszła z nim na środek, a Piotruś podbiegł do mnie i usiadł mi na kolanach.
- Dzień dobry - powiedział
- Dzi-eń do-bry! - odpowiedziały mu dzieciaki
- Chyba nie muszę się przedstawiać, ale... nazywam się Kamil Stoch. Chciałbym zająć wam tylko chwilę. - powiedział
Kamil otworzył pudło i wyjął z niego część listów i laurek.
- Chciałbym wszystkim uczniom podziękować za wszystkie życzenia, które od was otrzymałem w postaci listów, laurek, czy jeszcze wielu innych rzeczy - powiedział. - Wczoraj siedziałem do późna. Nawet moja żona może to potwierdzić - uśmiechnął się w moją stronę.- Przeczytałem wszystko, co znalazło się w tym pudle. Dlatego... chciałbym wszystkim podziękować
Kamil wyjął z pudła jeszcze mniejsze pudełko oklejone niebieskim papierem. Otworzył je.
- W ramach podziękowań.. Proszę się poczęstować - powiedział, po czym przechadzał się pomiędzy rzędami ławek i częstował każde dzieci.
Następnie podszedł do dyrektora i do nas nauczycieli. Podszedł też i do mnie. W pudle były lizaki.
- A mnie poczęstujesz? - spytałam, śmiejąc się
- Zobaczymy, zobaczymy - również się uśmiechnął
Gdy Kamil poczęstował wszystkich, schował pudełko do dużego pudła.
- Jeszcze raz dziękuję za życzenia i życzę wszystkim miłego dnia - powiedział
Kamil wyciągnął rękę w stronę Piotrusia, chciał już iść do domu, bo Wiktoria kurczowo trzymała go za rękę. Widać, że córeczka tatusia.
- Poczekajcie! - powiedziałam do Kamila - Ja już skończyłam. Wrócimy razem
- Ok - odpowiedział
Udałam się na górę do pokoju. Wzięłam z niego swoją torebkę. Pożegnałam się z koleżankami z pracy i wyszłam ze szkoły. Wsiadłam w samochód Kamila i wróciliśmy do domu.
- Sprytnie to zrobiłeś z tymi lizakami - powiedziałam do Kamila
- Coś musiałem wymyślić. Nie mogłem podziękować małym dzieciom tylko za pomocą słów.
- Przekupiłeś je - stwierdziłam, uśmiechając się
- Ja?
- No tak. Stwierdziły, że jeśli dostały lizaka i to nie tego najtańszego, bo w przyszłym roku z jeszcze większą ochotą napiszą list lub zrobią laurkę, bo wiedzą, że dostaną lizaka albo coś innego.
Po chwili namysłu, odpowiedział:
- W sumie... racja
Gdy wróciliśmy do domu, Kamil schował listy do swojego magazynu, gdzie chowa swoje trofea. Ja zaś postanowiłam zrobić pranie.
Gdy pranie było w pralce, usiadłam na kanapie między Piotrusiem a Wiktorią. Po chwili dosiadł się do nas Kamil
- Jak skończy się pranie, to zapraszam wszystkim na lody - powiedział Kamil...
- Uuu... lody! - powiedziała Wiktoria
- Kocham lody! - krzyknął Piotruś
- To jak skończy się pranie i pomożemy wszyscy mamie je wywiesić, to zabieram was na lody.
Gdy miałam chwilę czasu, wyjęłam telefon i wstawiłam zdjęcie, które zrobił Kamil, kiedy Piotruś z Wiktorią przytulają się do mnie
"Drogie mamy, obchodzicie Dzień Matki wraz ze swoimi pociechami tylko dzisiaj, czy tak jak my, codziennie? 😀😀 Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Matki dla wszystkich mamusiek. #stolat #dlamam #mojekochane #mojedzieciaki #miłość  "Jak pomożemy mamie wywiesić pranie, to zabieram was na lody" - @kamilstochofficial 😍😍😍 "

Pranie się skończyło, więc wszyscy, cała nasza czwórka wyszliśmy je wywiesić. Następnie zamknęliśmy dom i wsiedliśmy do samochodu. Kamil zabrał nas na lody na Krupówki. Dla niepoznaki wszyscy założyliśmy okulary przeciwsłoneczne, aby nikt nas nie poznał
Usiedliśmy przy jednym ze stolików na zewnątrz. Kamil zamówił nam ogromne desery lodowe. Zrobiłam dzieciakom i Kamilowi  kilka zdjęć. Wiktoria cała się ubrudziła. Zaś Kamil udawał, że chce mnie nakarmić lodem, a tak naprawdę specjalnie nie celował łyżeczką w usta, aby tylko mnie ubrudzić. No cóż. Cali ubrudzeni lodami wokół ust, zrobiliśmy sobie wspólne selfie, które Kamil wstawił na swojego instagrama:
"Cała rodzinka Stochów zaprasza wszystkim na najlepsze lody w Zakopanem. Pozdrawiamy @kasiawitkowskastoch #dzieńmatki #możnaitak #ranolaurki #wpołudnielody "

Po zjedzeniu lodów wróciliśmy do domu. Kamil dostał powiadomienie z instagrama. Jego zdjęcie skomentował m.in. Stefan Kraft, który zapytał Kamila po angielsku "A gdzie takie dobre lody w Zakopanem?"
Kamil mu odpowiedział : "Na Krupówkach"

Będąc w domu, zjedliśmy obiad, a następnie przystąpiłam do upieczenia ciasta na nasze wspólne urodziny, które miały być już następnego dnia.
Wieczorem obejrzeliśmy wspólnie bajkę. Akurat w telewizji był "Dzwonnik z Notre Dame". Następnie wykąpałam dzieciaki i położyłam je spać. Ja usypiałam Piotrusia, czytając mu bajkę, a Kamil Wiktorię.
Gdy Piotruś już słodko spał, poszłam wziąć prysznic i położyłam się spać.

Następnego dnia wstałam wcześniej, aby posprzątać w domu.  Udało mi się tylko pozamiatać podłogi, ponieważ Piotruś już wstał. Poszłam więc na górę do niego.
- Ja dzisiaj sam myję zęby - powiedział do mnie
- Dobrze. Niech ci będzie - uśmiechnęłam się
Czekałam więc pod łazienką. Gdy Piotruś umył swoje zęby, przebrałam go z piżamy w pokoju. Zeszłam z nim na dół.
- Musisz posprzątać te zabawki z salonu - powiedziałam - Bo wieczorem przyjdą goście.
- Dobrze mamo... - powiedział, po czym dodał - Ale jest jeszcze coś
W tym momencie ktoś zasłonił mi oczy od tyłu. Był to Kamil, a obok niego stała Wiktoria
- Zgaduj? - spytał
- Kamil.. - uśmiechnęłam się
Kamil zdjął swoje ręce  z moich oczu, a przede mną stał Piotruś z Wiktorią, którzy trzymali w ręku pudełko.
- Sto lat, sto lat! Niech żyje, żyje nam! - śpiewali mi
- Mamo! - powiedziała Wiktoria
- Wszystkiego najlepszego! - powiedział Piotruś
- Sto lat, kochanie! - odezwał się Kamil
Piotruś i Wiktoria wręczyli mi pudełeczko
- Dziękuję wam bardzo - powiedziałam
Otworzyłam je.
Były w nim własnoręcznie zrobione korale z papieru. Były prześliczne
- Dziękuję, moje słoneczka - powiedziałam, całując dzieciaki w czółka
- Mamo.. kocham cię - szepnął mi do ucha Piotruś
- Ja was wszystkich kocham
Wiktoria zaś przytuliła się do mnie i nie chciała mnie puścić.
Kamil zaś podszedł do mnie i podał mi malutką , granatową torebeczkę prezentową
- Wszystkiego najlepszego, kochanie - powiedział, po czym pocałował mnie w usta
Otworzyłam torebeczkę, a w środku były perfumy
- Dziękuję... - powiedziałam, całując go w policzek
Kamil spojrzał się na dzieciaki i powiedział:
- Tak jak się umawialiśmy, mama dzisiaj odpoczywa, a my dzisiaj sprzątamy. Wiktoria jest jeszcze za mała, więc będzie towarzyszyć mamie w odpoczynku, a ja z Piotrusiem sprzątamy - powiedział Kamil
- Naprawdę? Ty będziesz sprzątał? - zdziwiłam się
- Tak - odparł Kamil - Ty sobie spokojnie usiąść - wskazał mi na kanapę
Usiadłam zatem posłusznie, a Wiktoria obok mnie włączyłyśmy sobie telewizor. Przełączyłyśmy na różne kanały muzyczne, przez co śpiewałyśmy mnóstwo piosenek. Wiktoria kocha śpiewać i zawsze to robi, chociaż ma niespełna 3 lata.
W międzyczasie zrobiłam zdjęcie korali, które dostałam od moich wspaniałych dzieci.
Kamil naprawdę wziął się za sprzątanie wraz z Piotrusiem. Posprzątali łazienkę i kuchnię, wytarli wszędzie kurze, a na koniec mój kochany mąż pozmywał podłogę. Nagrałam go nawet i wysłałam do Agnieszki
"Mój mąż tak o mnie dba, a twój? 😎😎"
Po chwili odpowiedziała mi zdjęciem, jak oboje leżą na kanapie, a nogi Agnieszki są na nogach Maćka
"Mój jako całodobowa podpórka pod nogi 😂😂"

Gdy moi wspaniali mężczyźni wszystko posprzątali wyszliśmy wspólnie na spacer. Dzieciaki szły pierwsze, a ja z Kamilem szliśmy z tyłu, trzymając się za ręce
- Każde moje urodziny są wyjątkowe, bo spędzam je z wami  - powiedziałam do Kamila
Nie nacieszyłam się jednak długo ciszą w lesie, bo zadzwoniła do mnie moja mama z życzeniami, potem babcia, siostra, dwaj bracia, teść, Ania, nawet dostałam życzenia SMS-em od dyrektora szkoły. To miłe z ich strony.

Późnym popołudniem zaczęliśmy przygotowania do wspólnych urodzin. Kamil wyjął już grilla. Ja pomogłam mu wynieść drewniany stół i 4 ławki na zewnątrz.
Gdy jedzenie było już przyszykowane, poszłam na górę się przebrać.
Najpierw przebrałam Wiktorię w sukieneczkę:
Następnie ja się przebrałam:

Zrobiłam sobie z Kamilem zdjęcie w lustrze w przedpokoju.
Po chwili zjawili się pierwsi goście. Byli to Maciek z Agnieszką, a po nich przyjechał Stefan z Marceliną i dzieciakami.
Wyszliśmy zatem wszyscy na dwór. Kamil rozpalił grilla.
Za jakieś 10 minut przyjechał Piotrek Żyła z Justyną i dzieciakami, a zaraz po nich Kuba Wolny z Karoliną.
Usiedliśmy wszyscy przy ogromnym stole na podwórku
- Chyba już niedługo będziemy was częściej odwiedzać - powiedział Maciek
- Już widziałem w tamtym tygodniu, że fundamenty wylane. - powiedział Kamil
- Od poniedziałku zaczynamy twardo budowę.
- To my już czekamy na parapetówkę - powiedział Piotrek
- Nawet o tym nie myśl - Justyna uspokoiła Piotrka

Kamil zajmował się grillem, a my siedzieliśmy wspólnie przy stole. Ja i Agnieszka operowałyśmy polewaniem alkoholu.
- A ty nie pijesz? - spytał Maciek Agnieszkę
- No a jak wrócimy?
- Mój tata po mnie przyjedzie, albo brat - odpowiedział
- Ewentualnie ja - odezwałam się
- Jubilatka nie będzie piła? - odezwał się Piotrek - No chociaż jednego
- Jednego symbolicznie. - odpowiedziałam
Dzieciaki zaś bawiły się w ogrodzie. Maluchy bawiły się na kocyku, a te starsze huśtały się na huśtawce
Zawołałam Piotrusia, aby podszedł do mnie
- Co?! - był wściekły, bo go oderwałam od zabawy
- A może przyniesiesz jakieś swoje zabawki, to będziecie się bawić?
- Nie wiem... - wzruszył ramionami
- Chodź - powiedziałam
Wstałam z miejsca i złapałam Piotrusia za rękę
- Wiktoria... chodź tutaj do nas! - zawołałam
Wiktoria podbiegła do nas i poszliśmy razem do domu. Przynieśliśmy ogromne pudło zabawek i położyliśmy je na kocyku. Dzieciaki zaczęły się bawić, a ja wróciłam do naszego stołu.
- Słyszałam, że twoja siostra i twój brat biorą ślub - powiedziała Karolina do mnie  i Kamila
- Tak. - odpowiedziałam
- Michał bierze ślub? - zdziwiła się Marcelina. - Czemu ja o tym nie wiem?
- Nie byłaś na komunii Julki, bo Milenka była chora - odpowiedziałam - A tam wszystko wyszło na jaw
- W sensie wcześniej było wiadomo, a na chrzcinach Julki Michał  i Natalia potwierdzili datę ślubu  -powiedział Kamil, stojąc przy grillu
- I kiedy ślub? - spytała Agnieszka
- 24 sierpnia przyszłego roku - odpowiedziałam
- Zrobią nam prezent - skomentował Kamil
- Jak to? - spytała Justyna
- Zaraz, zaraz.. - wtrąciła się Marcelina - A wy, kiedy braliście ślub? 25 sierpnia?
- Kochanie.. zwrócił się do niej Stefek - Kasia i Kamil to również 24 sierpnia
- Naprawdę? - zdziwiła się Marcelina
- Tak - odpowiedziałam - Będziemy świętować piątą rocznicę swojego ślubu na ślubie naszego rodzeństwa - odpowiedziałam
- Powiem ci, że... pamiętam was na naszym weselu - powiedział Stefek - Tacy mali... Julka taka malutka, już ostatnio miała komunię.. Byliśmy już na dwóch ślubach. Mam nadzieję, że będziemy na trzecim.
- Jeszcze czas na Piotrka - powiedziała Marcelina
- Aj.. Nawet nie myślę o nim - odpowiedziałam - Widać, że ta jego Karolinka.. taka biedna.  On jest rozrywkowy. Sportowiec. Skacze przez tyczkę. Teraz w lipcu jedzie na halowe mistrzostwa świata jako reprezentant Polski
- No to ogromna kariera przed nim - odezwała się Agnieszka
- Bardzo się cieszę i mu kibicuję, ale.. szkoda mi tej Karoliny. Przecież to będzie dla niej takie ciężkie. Wiemy po sobie, jak ciężkie jest życie ze sportowcem,ale najważniejsze jest to, że są szczęśliwi
- Pamiętam pierwszą dziewczynę Michała. - odezwała się Marcelina
- Ta wymalowana, jak lalka ze sklepu - skomentowałam
- Ale przecież oni spotkali się u nas chyba  - odezwał się Kamil, przynosząc kiełbaski na stół
- Oni się spotkali... Jakaś impreza u nas była - powiedziałam - Chrzciny Piotrusia?
- Chyba tak, nie pamiętam
- Ja też nie
 Kamil usiadł sobie w końcu z nami
Maciek wziął zaś do ręki kieliszek
- No to za naszych jubilatów. - powiedział, wznosząc go do góry
W tym momencie Kamil mnie pocałował w usta. Gdy oderwaliśmy się od siebie, powiedział:
- Za nasze wspólnie urodziny i dzieci - uśmiechnął się
- Mówiłeś, że trzecie planujesz - uśmiechnął się Kuba do Kamila
- I czwarte i piąte... Zobaczymy
- Piotruś ma 6 lat, Wiktoria 3... - powiedziała Justyna - Jeśli oboje marzycie o trzecim dziecku, to jest to najlepszy moment
- Zobaczymy - powiedziałam - Teraz muszę skupić się na pracy. Już od września zaczynam pracę jako nauczyciel w dwóch szkołach
- W dwóch? - zdziwiła się Agnieszka
- Tak, w dwóch. - oparłam - W szkole w Zębie i w szkole w Zakopanem
- Tej tutaj za rogiem?
- Nie. Tej niedaleko kościoła. 2 czerwca jest rada pedagogiczna w Zakopanem, a 9 w Zębie i tam już zatwierdzimy plan na nowy rok szkolny od września. Jeśli nic nie ulegnie zmianie, to w poniedziałki i czwartki będę w Zębie, a w środy i piątki będę w Zakopanem. Wtorki będę miała wolne
- No to będziesz miała fajnie. W końcu będziesz pracować. Tak o tym marzyłaś - powiedziała Agnieszka
- Tak. Teraz myślimy już z Kamilem o innych projektach.
- Pani menadżer? - dopytała Justyna
- Nie. Nie w tym roku.   - uśmiechnęłam się
- A co, jeśli można spytać? - zapytała Marcelina
- Myślimy zrobić nową kolekcję do naszego sklepu, do tego początkiem sierpnia wyjeżdżamy na tydzień do Czech z dzieciakami z klubu na zgrupowanie. W tym roku Czechy, w październiku konkurs - Puchar Tatr. W lipcu obrona mojej pracy magisterskiej
- Od lipca już nie będzie moją żoną, tylko pani magister - Kamil zaczął się śmiać
Szturchnęłam go łokciem.
- Kamil.. - odezwałam się do niego
- No co. - uśmiechnął się - Mówię przecież prawdę
- Ja też powinnam do ciebie mówić pan magister. Przecież studia na AWF skończyłeś.
- Można tak powiedzieć

W pewnym momencie Agnieszka zaproponowała , abyśmy zrobili sobie kilka zdjęć. Ja, Kamil, Piotruś i Wiktoria, która była na rękach Kamila, a swoją prawą rączką oparła się o mój bark za pozowaliśmy na tle gór.
Zrobiłam sobie również kilka zdjęć z dziewczynami, ale także z samym Kamilem
- Zróbcie coś szalonego - powiedziała Agnieszka, która robiła nam zdjęcia
W tym momencie Kamil wziął mnie na ręce, a wzniosłam lewą rękę do góry, pokazując dwa palce, a prawą trzymałam się szyi Kamila.
- Ale my jesteśmy szaleni -zaczęłam się śmiać
Po sesji zdjęciowej usiedliśmy ponownie przy stole. Gdy już każdy był lekko podpity, zaczęliśmy śpiewać piosenki
Piotrek aż wstał i ile miał sił, śpiewał "Żono moja" w stronę Justyny
Wszystko to zostało udokumentowane przez Agnieszkę, która wszystko dokładnie nagrywała
Gdy Piotrek rozpoczął śpiewanie, włączyliśmy się do tego wszyscy. Nagle coś mnie drgnęło. Zaczęłam wybijać rytm, wystukując go w stół i śpiewałam:
Hej, tam gdzieś znad czarnej wody
Siada na koń kozak młody,
Czule żegna się z dziewczyną,
Jeszcze czulej z Ukrainą.


Potem przyłączyli się do mnie pozostali

  Hej, hej, hej sokoły
Omijajcie góry, lasy doły,
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
Mój stepowy skowroneczku.



Pięknych dziewcząt jest niemało,
Lecz najwięcej w Ukrainie,
Tam me serce pozostało,
Przy kochanej mej dziewczynie.

Hej, hej....


Ona biedna tam została,
Przepióreczka moja mała,
A ja tutaj w obcej stronie,
Dniem i nocą tęsknię do niej.

Hej, hej...

  Żal, żal za dziewczyną,
Za zieloną Ukrainą,
żal, żal serce płacze,
że jej więcej nie zobaczę.

Hej, hej...

  Wina, wina, wina dajcie, 

A jak umrę pochowajcie
Na zielonej Ukrainie
Przy kochanej mej dziewczynie.

Hej, hej... 


Po zaśpiewaniu razem, wszyscy byliśmy strasznie rozluźnieni. Nawet nie wiem kiedy okazało się, że jest już godzina 22:00. Wiktoria usnęła nam na kocyku. Wraz z Kamilem zanieśliśmy ją na górę do pokoju. Piotruś już był śpiący, więc poszłam z nim na górę. Wykąpałam go i położyłam spać
Milenka, Zosia, a także Kuba, Karolina i Maciuś również byli śpiący, więc Stefek z Marceliną i Justyna z Piotrkiem pojechali do domów.
Kilka minut po nich pojechał Kuba z Karoliną.
Agnieszka z Maćkiem jeszcze zostali. Nie chcieli wracać, bo każdy z nich trochę wypił.
- Zadzwonię po tatę - powiedział Maciek
- Dobra, dobra. Niech ci będzie. - uśmiechnęła się Agnieszka
Aga pomogła mi posprzątać ze stołu na dworzu.
- Nie chciałam mówić, bo nie chciałam zapeszać. - powiedziała do mnie po chwili - Mam zamiar otworzyć własne centrum treningowe w Nowym Targu, ale... ciii.. Nie mów nikomu. Wiemy tylko o tym my i Maciek.
- Niech ci będzie

Po chwili pod dom przyjechał ojciec Maćka, który zabrał go i Agę. Ja zaś włożyłam wszystko do zlewu i położyłam się spać. Byłam bardzo zmęczona


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                         kiki2000
 

Komentarze