13 lipca w Innsbrucku miał odbyć się ślub austriackiego skoczka - Michaela Hayboecka wraz z jego narzeczoną Caroliną. Byliśmy zaproszeni na ten ślub.
Wyjechaliśmy zatem z domu w czwartek 11 lipca. Późnym wieczorem byliśmy już na miejscu w hotelu.
Poszliśmy od razu spać.
Następnego dnia zeszliśmy na śniadanie. Kamil postanowił zabawić się w przewodnika i oprowadzał nas po Innsbrucku, potajemnie szukając ciekawych miejsc w Mapach Google. Dzieciakom się jednak to podobało. Z chęcią chodziły i zwiedzały Innsbruck. W końcu były tu rok temu.
Na koniec naszej wspaniałej wędrówki Kamil zaprowadził nas do Ogrodu Zoologicznego, gdzie Piotruś i Wiktoria pierwszy raz w życiu widziały między innymi małpę, czy hipopotama, żyrafę lub lwa.
Następnego dnia po zjedzonym śniadaniu zaczęliśmy szykować się do ślubu Michaela z Caroliną. Ślub miał się odbyć w tej samej katedrze, co ślub Stefana Krafta.
Ja na ślub Michaela postawiłam na modę góralską. Założyłam kreację z motywami góralskimi.
Włosy zaś splotłam w warkocza.
Wiktorii założyłam czerwoną sukienkę
Kamil i Piotruś postawili na błękitne koszule i spodnie.
Gdy byliśmy już gotowi, pojechaliśmy prosto pod katedrę. Stefan Kraft wraz z Marisą już czekali. Podeszliśmy do nich, aby się przywitać.
- Wow! - powiedziała Marisa- To chyba takie wasze , górskie motywy - powiedziała wskazując na moją kreację
- Tak - odpowiedziałam - postawiłam tym razem na modę góralską
- To bardzo fajne z twojej strony. Widać, że kochacie swój region. U nas już chyba każdy zapomniał o ludowych, austriackich strojach. Moja babcia w szafie ma jeszcze swój strój, ale to już nieaktualne - powiedziała
Po chwili pod katedrę podjechała para Młoda złotym mercedesem
Pierwszy z samochodu wysiadł Michael, który poszedł otworzyć drzwi swojej przyszłej żonie. Z samochodu wyszła prawdziwa księżniczka.
Do tego ta korona na głowie. Carolina naprawdę wyglądała przepięknie.
Goście weszli do kościoła, a zaraz za nimi Para Młoda w rytm jednej z austriackich pieśni o miłości
W kościele odbyła się ceremonia zaślubin Michael z Caroliną.
Ceremonia się zakończyła i wszyscy wyszli przed świątynię. Goście złożyli nowożeńcom życzenia, a także wręczyli prezenty.
Obok świątyni znajdowały się stoiska z przekąskami. Tam spędziliśmy ponad godzinę. Podczas jedzenia przekąsek Para Młoda rozdawała takie specjalne gazetki, w których znaleźliśmy zdjęcia nowożeńców z dzieciństwa. Był w nich również plan całego wesela.
Następnie wszyscy pojechaliśmy do restauracji, w której miało odbyć się wesele. Po drodze musieliśmy się zatrzymać, ponieważ ludzie organizowali tzw. bramy.
Nasze polskie polegają na tym, że Pan Młody musi wykupić je flaszką. W Austrii panuje jednak inna zasada. Para Młoda ma do wykonania zadania. Jednym z zadań była zmiana pieluszki na lalce, a także jej nakarmienie. Na końcu poproszono Michaela o autograf, po czym mogliśmy pojechać do restauracji.
Będąc już na sali, przyszedł czas na pierwszy taniec Michaela i Caroliny. Zatańczyli do jednej z austriackich piosenek. Po pierwszym tańcu, jak nakazuje zwyczaj, Panna Młoda została porwana, a Michael musiał jej szukać. Tak jak to było u Stefana Krafta i Marisy Probst, poszukiwania jak i porwanie było nagrywane i wyświetlane na ogromnych monitorach na sali.
Gdy goście podziwiali poszukiwania Caroliny przez Michaela, my poprosiliśmy jednego z gości, aby zrobił nam wspólne zdjęcie na tle austriackich gór.
Poszukiwania dobiegły końca. Panna Młoda miała ze sobą bukiet, więc za wszystkie rachunki płacą porywacze, a nie tak jak na ślubie rok temu, gdy za wszystkie rachunki płacił Stefan Kraft, ponieważ jego nowo poślubiona małżonka nie wzięła podczas porwania bukietu.
Po kilku minutach Michael i Carolina wrócili na salę. Usiedliśmy zatem przy stołach i zjedliśmy obiad. Po obiedzie zaś przyszedł czas na tańce. Gdy tak tańczyłam z Kamilem, usłyszałam za plecami "Odbijany" - był to głos Stefana Krafta, przez co przez kilka kolejnych minut tańczyłam właśnie z Kraftem.
U Michaela również były zabawy taneczne. Tańczyliśmy do "Lambady" czy "Macareny". Następnie wszyscy goście wyszli na balkon, aby zrobić sobie zdjęcie z nowożeńcami. My również takie sobie zrobiliśmy, a także zdjęcie naszej radosnej czwórki ze Stefanem Kraftem i jego żoną Marisą. Wstawiłam to zdjęcie na swojego instagrama wraz ze zdjęciem z Parą Młodą
"Stochowie z Kraftami na weselu u @michaelhayboeck i @carolinac.
@kamilstochofficial @stefankraft @marisakraft #ślub #innsbruck #ojcośdużotychweselwtymroku #alecóż #bawimysię #byłamacarena #byłalambada #tylkoszkodażepolskiejwódkiniebyło #alenadrobimy #spokojnie #wszystkowswoimczasie #szczęśćbożemłodejparze"
Przed północą przyszedł czas na rzucaniem bukietem. Bukiet złapała jedna z koleżanek Caroliny. Pan Młody rzucał zaś podwiązką. Podwiązkę złapał.... no właśnie... aż mnie zamurowało.. Podwiązkę złapał Gregor Schlierenzauer. Przełknęłam głośno ślinę i nie spoglądałam już w jego kierunku.
O północy, jak nakazuje tradycja, Pan Młody obdarowuje swoją małżonkę jakimś prezentem. Tym razem Michael kupił Carolinie złotą kolię. Była przepiękna.
Wesele trwało do białego rana. Około 4:00 wróciliśmy do domu. Poszliśmy od razu spać. Wstaliśmy przed samym południem Wzięliśmy szybki prysznic, po czym przebraliśmy się w czyste ubrania
Kamil założył granatową koszulę. Piotrusiowi założyłam białą koszulę w czarne groszki.
Ja założyłam taką o to sukienkę.
Zrobiłam sobie lekki makijaż, a włosy rozpuściłam.
Wiktorii zaś założyłam błękitną sukienkę.
Poprawiny trwały do godziny 20:00. Następnie wróciliśmy do hotelu.
W poniedziałek rano wyjechaliśmy z Innsbrucka, a do Zakopanego wróciliśmy wieczorem.
We wtorek Kamil postanowił mnie pozytywnie zaskoczyć. Zawiózł dzieci pod opiekę swojego ojca, a mnie zaprosił na romantyczną kolację. Miałam się tylko ładnie ubrać. Takie było polecenie :)
Do tego rozpuściłam swoje długie włosy i założyłam wysokie szpilki. Po chwili pod dom podjechał Kamil ubrany w śnieżnobiałą koszulę. Pojechaliśmy do jednej z restauracji. Tam przy blasku świec zjedliśmy wspólną kolację.
Następnie wróciliśmy do domu.
- Czekam na ciebie w sypialni -szepnął mi do ucha
Poszłam więc najpierw do łazienki.
Zdjęłam z siebie sukienkę i założyłam seksowną bieliznę.
Założyłam także szlafrok, po czym udałam się do sypialni. Tam czekał już na mnie Kamil stanęłam przed nim i zrzuciłam z siebie szlafrok. Kamil wstał z łóżka, podszedł do mnie i objął mnie w talii.
- Nawet nie wiesz, jak na mnie działasz w tym stroju - szepnął mi do ucha
- Już nie przesadzaj - powiedziałam do niego
Kamil położył rękę na moich plecach... Wędrowała ona coraz wyżej. Zaczął mnie całować. Najpierw usta.... Gdy schodził coraz niżej, odpiął mój biustonosz. Wylądowaliśmy na naszym łóżku. Kamil zdjął ze mnie bieliznę. Ja z niego też. Nawet nie wiem kiedy wylądowałam okrakiem na jego kolanach. Pieścił mnie. Jeszcze nigdy tak się nie czułam. Aż w końcu położyłam się na łóżku. Kamil spojrzał mi głęboko w oczy i przystąpił do miłosnego ataku...
- Nawet nie wiesz, jak ja cię kocham - szepnął mi, gdy już było po wszystkim
- A ty nie wiesz, jak ja cię kocham
Zasnęliśmy w swoich objęciach....
Następnego dnia rano Kamil pojechał po dzieciaki. Gdy tylko z nimi wrócił, spakował swoje walizki, po czym pożegnał się z nami, ponieważ wyjeżdżał na dwutygodniowe zgrupowanie w Oberstdorfie. Gdy już pożegnał się z dzieciakami, szepnął mi do ucha.
- Powtórzymy, to jak wrócę - po czym zniknął za drzwiami wejściowymi.
---------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Wyjechaliśmy zatem z domu w czwartek 11 lipca. Późnym wieczorem byliśmy już na miejscu w hotelu.
Poszliśmy od razu spać.
Następnego dnia zeszliśmy na śniadanie. Kamil postanowił zabawić się w przewodnika i oprowadzał nas po Innsbrucku, potajemnie szukając ciekawych miejsc w Mapach Google. Dzieciakom się jednak to podobało. Z chęcią chodziły i zwiedzały Innsbruck. W końcu były tu rok temu.
Na koniec naszej wspaniałej wędrówki Kamil zaprowadził nas do Ogrodu Zoologicznego, gdzie Piotruś i Wiktoria pierwszy raz w życiu widziały między innymi małpę, czy hipopotama, żyrafę lub lwa.
Następnego dnia po zjedzonym śniadaniu zaczęliśmy szykować się do ślubu Michaela z Caroliną. Ślub miał się odbyć w tej samej katedrze, co ślub Stefana Krafta.
Ja na ślub Michaela postawiłam na modę góralską. Założyłam kreację z motywami góralskimi.
Włosy zaś splotłam w warkocza.
Wiktorii założyłam czerwoną sukienkę
Kamil i Piotruś postawili na błękitne koszule i spodnie.
Gdy byliśmy już gotowi, pojechaliśmy prosto pod katedrę. Stefan Kraft wraz z Marisą już czekali. Podeszliśmy do nich, aby się przywitać.
- Wow! - powiedziała Marisa- To chyba takie wasze , górskie motywy - powiedziała wskazując na moją kreację
- Tak - odpowiedziałam - postawiłam tym razem na modę góralską
- To bardzo fajne z twojej strony. Widać, że kochacie swój region. U nas już chyba każdy zapomniał o ludowych, austriackich strojach. Moja babcia w szafie ma jeszcze swój strój, ale to już nieaktualne - powiedziała
Po chwili pod katedrę podjechała para Młoda złotym mercedesem
Pierwszy z samochodu wysiadł Michael, który poszedł otworzyć drzwi swojej przyszłej żonie. Z samochodu wyszła prawdziwa księżniczka.
Do tego ta korona na głowie. Carolina naprawdę wyglądała przepięknie.
Goście weszli do kościoła, a zaraz za nimi Para Młoda w rytm jednej z austriackich pieśni o miłości
W kościele odbyła się ceremonia zaślubin Michael z Caroliną.
Ceremonia się zakończyła i wszyscy wyszli przed świątynię. Goście złożyli nowożeńcom życzenia, a także wręczyli prezenty.
Obok świątyni znajdowały się stoiska z przekąskami. Tam spędziliśmy ponad godzinę. Podczas jedzenia przekąsek Para Młoda rozdawała takie specjalne gazetki, w których znaleźliśmy zdjęcia nowożeńców z dzieciństwa. Był w nich również plan całego wesela.
Następnie wszyscy pojechaliśmy do restauracji, w której miało odbyć się wesele. Po drodze musieliśmy się zatrzymać, ponieważ ludzie organizowali tzw. bramy.
Nasze polskie polegają na tym, że Pan Młody musi wykupić je flaszką. W Austrii panuje jednak inna zasada. Para Młoda ma do wykonania zadania. Jednym z zadań była zmiana pieluszki na lalce, a także jej nakarmienie. Na końcu poproszono Michaela o autograf, po czym mogliśmy pojechać do restauracji.
Będąc już na sali, przyszedł czas na pierwszy taniec Michaela i Caroliny. Zatańczyli do jednej z austriackich piosenek. Po pierwszym tańcu, jak nakazuje zwyczaj, Panna Młoda została porwana, a Michael musiał jej szukać. Tak jak to było u Stefana Krafta i Marisy Probst, poszukiwania jak i porwanie było nagrywane i wyświetlane na ogromnych monitorach na sali.
Gdy goście podziwiali poszukiwania Caroliny przez Michaela, my poprosiliśmy jednego z gości, aby zrobił nam wspólne zdjęcie na tle austriackich gór.
Poszukiwania dobiegły końca. Panna Młoda miała ze sobą bukiet, więc za wszystkie rachunki płacą porywacze, a nie tak jak na ślubie rok temu, gdy za wszystkie rachunki płacił Stefan Kraft, ponieważ jego nowo poślubiona małżonka nie wzięła podczas porwania bukietu.
Po kilku minutach Michael i Carolina wrócili na salę. Usiedliśmy zatem przy stołach i zjedliśmy obiad. Po obiedzie zaś przyszedł czas na tańce. Gdy tak tańczyłam z Kamilem, usłyszałam za plecami "Odbijany" - był to głos Stefana Krafta, przez co przez kilka kolejnych minut tańczyłam właśnie z Kraftem.
U Michaela również były zabawy taneczne. Tańczyliśmy do "Lambady" czy "Macareny". Następnie wszyscy goście wyszli na balkon, aby zrobić sobie zdjęcie z nowożeńcami. My również takie sobie zrobiliśmy, a także zdjęcie naszej radosnej czwórki ze Stefanem Kraftem i jego żoną Marisą. Wstawiłam to zdjęcie na swojego instagrama wraz ze zdjęciem z Parą Młodą
"Stochowie z Kraftami na weselu u @michaelhayboeck i @carolinac.
@kamilstochofficial @stefankraft @marisakraft #ślub #innsbruck #ojcośdużotychweselwtymroku #alecóż #bawimysię #byłamacarena #byłalambada #tylkoszkodażepolskiejwódkiniebyło #alenadrobimy #spokojnie #wszystkowswoimczasie #szczęśćbożemłodejparze"
Przed północą przyszedł czas na rzucaniem bukietem. Bukiet złapała jedna z koleżanek Caroliny. Pan Młody rzucał zaś podwiązką. Podwiązkę złapał.... no właśnie... aż mnie zamurowało.. Podwiązkę złapał Gregor Schlierenzauer. Przełknęłam głośno ślinę i nie spoglądałam już w jego kierunku.
O północy, jak nakazuje tradycja, Pan Młody obdarowuje swoją małżonkę jakimś prezentem. Tym razem Michael kupił Carolinie złotą kolię. Była przepiękna.
Wesele trwało do białego rana. Około 4:00 wróciliśmy do domu. Poszliśmy od razu spać. Wstaliśmy przed samym południem Wzięliśmy szybki prysznic, po czym przebraliśmy się w czyste ubrania
Kamil założył granatową koszulę. Piotrusiowi założyłam białą koszulę w czarne groszki.
Ja założyłam taką o to sukienkę.
Zrobiłam sobie lekki makijaż, a włosy rozpuściłam.
Wiktorii zaś założyłam błękitną sukienkę.
Poprawiny trwały do godziny 20:00. Następnie wróciliśmy do hotelu.
W poniedziałek rano wyjechaliśmy z Innsbrucka, a do Zakopanego wróciliśmy wieczorem.
We wtorek Kamil postanowił mnie pozytywnie zaskoczyć. Zawiózł dzieci pod opiekę swojego ojca, a mnie zaprosił na romantyczną kolację. Miałam się tylko ładnie ubrać. Takie było polecenie :)
Do tego rozpuściłam swoje długie włosy i założyłam wysokie szpilki. Po chwili pod dom podjechał Kamil ubrany w śnieżnobiałą koszulę. Pojechaliśmy do jednej z restauracji. Tam przy blasku świec zjedliśmy wspólną kolację.
Następnie wróciliśmy do domu.
- Czekam na ciebie w sypialni -szepnął mi do ucha
Poszłam więc najpierw do łazienki.
Zdjęłam z siebie sukienkę i założyłam seksowną bieliznę.
Założyłam także szlafrok, po czym udałam się do sypialni. Tam czekał już na mnie Kamil stanęłam przed nim i zrzuciłam z siebie szlafrok. Kamil wstał z łóżka, podszedł do mnie i objął mnie w talii.
- Nawet nie wiesz, jak na mnie działasz w tym stroju - szepnął mi do ucha
- Już nie przesadzaj - powiedziałam do niego
Kamil położył rękę na moich plecach... Wędrowała ona coraz wyżej. Zaczął mnie całować. Najpierw usta.... Gdy schodził coraz niżej, odpiął mój biustonosz. Wylądowaliśmy na naszym łóżku. Kamil zdjął ze mnie bieliznę. Ja z niego też. Nawet nie wiem kiedy wylądowałam okrakiem na jego kolanach. Pieścił mnie. Jeszcze nigdy tak się nie czułam. Aż w końcu położyłam się na łóżku. Kamil spojrzał mi głęboko w oczy i przystąpił do miłosnego ataku...
- Nawet nie wiesz, jak ja cię kocham - szepnął mi, gdy już było po wszystkim
- A ty nie wiesz, jak ja cię kocham
Zasnęliśmy w swoich objęciach....
Następnego dnia rano Kamil pojechał po dzieciaki. Gdy tylko z nimi wrócił, spakował swoje walizki, po czym pożegnał się z nami, ponieważ wyjeżdżał na dwutygodniowe zgrupowanie w Oberstdorfie. Gdy już pożegnał się z dzieciakami, szepnął mi do ucha.
- Powtórzymy, to jak wrócę - po czym zniknął za drzwiami wejściowymi.
---------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000








Komentarze
Prześlij komentarz