Numer 201 - Ślub Maćka i Pauliny

Nadeszła sobota - 3 sierpnia. Tego dnia ślub miał brać trener naszego klubu - Maciej Dąbrowski wraz ze swoją narzeczoną - Pauliną Prochowską.
Rano zadzwoniła do mnie Dominika Sobczyk - żona Grzegorza Sobczyka.
- I jak? Będziesz miała długą suknię?
- Ja tak, a ty?
- Ja również
- No to nie mogę się doczekać - powiedziałam

Kamil pojechał rano jeszcze na trening, a gdy wrócił zaczęliśmy szykować się na ślub Maćka i Pauliny. Spakowałam do koperty pieniądze, a do torebeczki prezentowej włożyłam kupione wcześniej przez Kamila wino. Piotruś biegał po całym domu i mówił, że nie chce iść na ślub, ale na weselu z chęcią by potańczył. Był uparty i nie chciał w ogóle założyć na siebie białej koszuli ani spodni.
- Piotruś, musisz założyć koszulę, nie możesz iść na ślub w zwykłej koszulce. Koszula jest elegancka, a na ślub idzie się elegancko ubranym. - jakoś chciałam go przekonać
- No dobra... - powiedział już lekko zrezygnowany

Zdążyłam jeszcze uprasować wszystkie ubrania.

Kamil i Piotruś założyli spodnie od garnituru i  białe koszule. Ja zaś -  zgodnie z umową założyłam długą suknię.


Wiktorii zaś założyłam taką sukieneczkę
Gdy wszyscy byliśmy już ubrani  i naszykowani, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy prosto pod kościół pw. Miłosierdzia Bożego, ponieważ z tej parafii pochodzi Panna Młoda.

Pogoda nam dopisywała. Świeciło piękne słońce. Czekaliśmy pod kościołem, aż w końcu pod kościół podjechali państwo Sobczyk. Dominika założyła długą żółtą suknię z rozcięciem na nogę.
- No, no, no! - powiedziałam - Kochana! Ubrałaś się jak królowa!
- Nie przesadzaj! Ty w takim różu  i koronce

Czekaliśmy przed kościołem, aż w końcu limuzyną bez dachu podjechała Para Młoda.
Maciek był ubrany w elegancki czarny garnitur, białą koszulę i czarną muszkę. Z samochodu wysiadła również Panna Młoda.
Do tego delikatne upięcie i malutki bukiet kwiatów, które wypełniły idealnie całą stylizację.
Para Młoda ustawiła się już przed kościołem. Najpierw weszliśmy my - jako goście. Gdy w naszych uszach rozbrzmiewał marsz weselny, do kościoła weszła Para Młoda wraz ze swoimi świadkami.
Paulina wyglądała naprawdę ładnie. Cała ceremonia bardzo mi się podobała. Ksiądz również był bardzo fajny. Kazanie powiedział w prosty i zrozumiały sposób.. Było przecudownie.
Przyszedł czas na przysięgę.
Zaczął Pan Młody - Maciek
- Ja Maciej biorę Ciebie Paulino za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Następnie słowa przysięgi powtórzyła Paulina
-  Ja  Paulina biorę Ciebie Macieju za męża i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Po słowach przysięgi, do Młodych podszedł ich świadek, który podał im obrączki
-  Paulino, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Następnie Paulina, nakładając obrączkę na palec Maćka, mówiła
- Macieju,  przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

 Goście wyszli z kościoła, a za nimi Para Młoda. Ludzie rzucali im grosiki i ryż.
Znajomi Maćka mieli ze sobą konfetti, w kształcie białych serc. Było naprawdę przepięknie.
- Proszę, ustawcie się na tle świątyni - powiedział jeden z fotografów
Wszyscy ustawiliśmy się na tle kościoła, Para Młoda stanęła na samym środku.
Następnie przyszedł czas na życzenia i prezenty dla Pary Młodej, a potem wszyscy pojechaliśmy do hotelu, gdzie miało odbyć się wesele.
 Para Młoda została przywitana oscypkiem i wódką - jak nakazuje góralska tradycja.
Gdy wszyscy już byli na sali, Państwo Młodzi stanęli na środku .. Przyszedł czas na ich pierwszy taniec. Maciek i Paulina zatańczyli do piosenki Bruno Marsa "Marry you"
Gdy Para Młoda zatańczyła swój pierwszy taniec, usiedliśmy przy stołach.
Najpierw zaśpiewano "sto lat", a następnie "ona temu winna" i inne przyśpiewki.
Ja, Kamil i dzieciaki usiedliśmy sobie przy jednym stoliku z Dominiką i Grzesiem Sobczykami i ich dziećmi.
- Dziewczyny moje! - powiedział do nas Grzesiek - Jak żeście się odwaliły w takie długie kiecki!

Zostaliśmy wszyscy zaproszeni na ogromny taras, gdzie z drona zrobiono wszystkim gościom zdjęcie. Następnie Para Młoda stanęła na tle zachodzącego Słońca i każdy mógł zrobić sobie z nimi zdjęcie. Ja, Kamil i dzieciaki również podeszliśmy do zdjęcia z Maćkiem i Pauliną. Zdjęcie zrobiła nam Dominika Sobczyk moim telefonem, które wstawiłam na swojego instastory z napisem "Szczęść Boże Młodej Parze"

Wesele było bardzo fajne. Ludzie się bawili świetnie. Ja również z Kamilem wyszłam kilka razy na parkiet, ale na krótko.
Około 22:00 zgaszono światła i wszystkim parom rozdano świeczki. Miał rozpocząć się właśnie romantyczny taniec ze świeczkami. Ja i Kamil również zatańczyliśmy, wtuleni w siebie, ze świeczką w ręku w rytm romantycznej melodii, którą przygrywała orkiestra.


O północy rozpoczęły się tradycyjne oczepiny. Kilka zabaw było nam dobrze znanych, takie jak taniec z balonem czy na gazecie, a także "kuszenie Adama", czyli zjedzenie jabłka bez użycia rąk.
Na koniec tradycyjne rzucanie welonem Pani Młodej i muchą Pana Młodego.

Po oczepinach na salę wjechał ogromny tort z napisem "Maciej i Paulina". Para Młoda jako pierwsza ukroiła kawałek dla siebie, a następnie panie z obsługi zajęły się krojeniem kawałku tortu dla gości. My wróciliśmy do domu zaraz po zjedzonym torcie, ponieważ Wiktoria już nam usnęła, a Piotruś robił się śpiący.



Następnego dnia o godzinie 14:00 miały rozpocząć się poprawiny. Kamil założył granatową koszulę. Piotrusiowi założyłam białą koszulę w granatowe kotwice. Ja zaś założyłam sukienkę
Do tego rozpuściłam swoje długie włosy. Wiktorii założyłam białą bluzkę i granatową spódniczkę.
Pojechaliśmy zatem na poprawiny. Gości było o ponad połowę mniej, ale Dominika i Grzesiek zjawili się. Grzesiek nie był jeszcze w stanie normalnie chodzić, ale podobno upierał się, aby przyjść.
- Mówiłam mu - szepnęła mi Dominika - Że nawet nie jest w stanie stanąć na nogi, ale jak Grzesiu się na coś uprze, to... sama widzisz.
- To u mnie nie tak źle - odparłam - Kamil wypił 2 kieliszki, ale powiedział sam, żebym prowadziła, boi się - uśmiechnęłam się
W poprawiny to nasi panowie siedzieli przy stołach i pilnowali dzieci. Ja i Dominika wyszłyśmy na parkiet i to właśnie my rozkręciłyśmy poprawiny.
- Takie ładne mam z tobą zdjęcie z wczoraj - powiedziała do mnie Dominika - Miałam je wstawić na instagrama, ale moja Ola powiedziała, że "mama wygląda jak dama, a ciocia jak księżniczka"
- No i co? Jak się czujesz, damo?
- Za poważnie - uśmiechnęła się - Nie wiem czy wstawić czy nie
- Jak chcesz, ale jak coś, to masz moją zgodę.


Poprawiny zakończyły się o godzinie 21:00, po czym wróciliśmy do domu.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                            kiki2000

Komentarze