Numer 210 - Kamil rozpoczyna Puchar Świata :)

Nadszedł listopad. Ja byłam już w czwartym miesiącu ciąży. Gdy założyłam obcisłe ubrania można było dostrzec już moje delikatnie zaokrąglone kształty.
Kamil z utęsknieniem czekał na rozpoczęcie nowego sezonu, które już miało być w Wiśle. Niestety, ale nie mogłam pojechać wraz z nim i towarzyszyć mu podczas zawodów. Obiecałam jednak swoją obecność podczas konkursów w Zakopanem.


Nadszedł czwartek - 14 listopada. Kamil tego właśnie dnia miał pojechać do Wisły. Tak strasznie się o niego martwiłam. Bałam się, ponieważ to miał być jego wielki powrót po kontuzji i dwóch straconych sezonach w skokach narciarskich. Kamil sam mówił, że nie nastawia się na konkretne wyniki, chociaż jego marzeniem jest zakwalifikowanie się do konkursu głównego, który miał odbyć się w niedzielę. Wiedział, że nie miał szans w konkursie drużynowym. Michal Dolezal postawił na Stefana, Piotrka, Maćka i Kubę w konkursie. Kamil mógł obejrzeć go jedynie z trybun.


W czwartek rano wstałam tak jak zawsze o 6:00. Ogień był już napalony, w domu było ciepło. Zeszłam więc na dół. W korytarzu czekały już walizki. W kuchni zaś przy stole siedział Kamil.
- Znowu się zaczyna - powiedziałam - Znów będę widziała cię w weekendy tylko w telewizji.
Aż chciało mi się płakać. To było dla mnie zbyt trudne.
- Nie płacz - powiedział Kamil - Wracamy do rzeczywistości. Nie oszukujmy się. Tak już będzie do końca mojej sportowej kariery.
- I znów będę sama w tym wielkim domu. A tak się przyzwyczaiłam do twojej obecności.

Po chwili usłyszałam, że Piotruś już wstał.
- Coś wcześnie jak na niego - skomentowałam - Poszłam zatem na górę i zeszłam z nim na dół. Wiktoria zaś zeszła sama.
- Musisz jechać? - spytał Piotruś Kamila
- A to już nie chcesz, abym skakał? - uśmiechnął się
- Chcę, ale.... Tak fajnie było, jak siedziałeś w domu.
- Ale ja już nie mogę w tym domu wysiedzieć - powiedział Kamil - Wiesz, że chcę skakać tak jak ty i być najlepszym
- Tato, ale ty już jesteś najlepszy i nikt ci tego nie odbierze
To chyba były najpiękniejsze słowa, jakie usłyszałam z ust naszego synka.  Nie wiedziałam, co mam powiedzieć. To było coś pięknego. Pokazał Kamilowi, że jest mistrzem i on już nic nie musi w sporcie, on tylko może. Kamil wygrał już wszystko, co było do wygrania. Nikt mu tego nie odbierze.

Następnie Wiktoria podeszła od Kamila i powiedziała mu :
- Kocham Cię
To było kolejne piękne świadectwo miłości dziecka do rodzica.
Kamil wypił w spokoju kawę, a ja przyrządziłam śniadanie. Po wspólnie zjedzonym posiłku, Kamil musiał już jechać. Najpierw pożegnał się z dzieciakami, mocno je przytulając. Uronił nawet jedną łzę, że musiał rozstawać się z dziećmi i że wir Pucharu Świata się zaczyna..
Następnie podszedł do mnie. Przytulił mnie z całej siły.
- Uważaj na siebie - szepnęliśmy do siebie w tym samym momencie.
Kamil położył swoją rękę na moim brzuchu.
- Kochanie, wiem, że tam jesteś. Musisz pomagać mamie - powiedział, po czym zastygliśmy w namiętnym pocałunku
- Macie pilnować mamę - zwrócił się do Piotrka i Wiktorii - Pomagajcie jej. Dobra wróżka mi wszystko powie!
- Jaka wróżka? - spytała Wiktoria
- No co ty, przecież nie ma wróżek  - odezwał się Piotruś
- Są , są - powiedział Kamil
Pożegnał się z nami jeszcze na koniec, po czym wyszedł z domu. My również wyszliśmy przed dom. Pomachaliśmy mu na pożegnanie. Kamil odjechał.

Następnie weszliśmy do domu. Ubrałam Piotrusia do szkoły. Następnie sama poszłam do sypialni i wyjęłam z szafy swoje rzeczy przygotowane na dzisiaj do pracy.



Gdy byliśmy już gotowi, zawiozłam Wiktorię do Bronisława do Zębu, następnie Piotrusia do szkoły, a na koniec ja pojechałam do pracy do szkoły w Zakopanem.

Miałam jeszcze ponad 20 minut do rozpoczęcia zajęć. Czekałam więc sobie w pokoju nauczycielskim, gdzie zrobiłam sobie herbatę.
W tym momencie do pokoju weszła jedna z nauczycielek - uczyła języka rosyjskiego. Kobieta około 40-stki. Dobrze ją poznałam, zagorzała fanka skoków narciarskich. Jej syn również skacze na nartach i to w naszym  klubie!
- Dzień dobry - powiedziała
- Dzień dobry - odpowiedziałam jej
- Mam do ciebie takie pytanie.... Kamil ... to znaczy twój mąż będzie skakał w tym sezonie?
- Tak, już rano pożegnał się z nami i pojechał do Wisły
- Bardzo się cieszę. Nawet nie wiesz, jak przeżywałam wraz z synem jego kontuzję. Baliśmy się po prostu o niego
- Na szczęście wszystko jest dobrze, chociaż czuję taką pustkę, bo znów widziałam te walizki i narty w przedpokoju, a tak... przez rok miałam męża w domu - uśmiechnęłam się

Gdy tak sobie rozmawiałam z panią Elżbietą, do pokoju wszedł dyrektor.
- Dzień dobry - powiedziałam dyrektorowi
- Dzień dobry - odpowiedział - Dobrze, że panie widzę.
- Coś się stało? - spytała Ela
- Dostałem z kuratorium regulamin konkursów przedmiotowych. Mam nadzieję, że znajdziemy uczniów w naszej szkole, którzy wezmą w nich udział
- A jakie to przedmioty? - spytałam
- Prawie wszystkie. I od tego roku jest nowość, bo zawsze był konkurs humanistyczny, a teraz rozbito na konkurs języka polskiego i konkurs historii.  Zapraszam panią do gabinetu. Podam pani regulamin
- Dobrze - odpowiedziałam
Poszłam zatem do gabinetu i odebrałam regulamin.
Akurat miałam mieć lekcje z klasą 4, więc chciałam ogłosić konkurs, chociaż wiedziałam, że są oni jeszcze mali, aby wziąć w nim udział, ale jednak, postanowiłam ogłosić.

Nie dziwił mnie brak chętnych. Następną moją lekcją, była lekcja z klasą VII, tutaj również nic. Nawet z siódmej klasy nikt nie był chętny. Dopiero ogłosiłam w klasie 8. W klasie ósmej miałam dwie chętne osoby. Marysię i Kubę. Oboje bardzo chcieli wziąć udział. Wyjęłam więc swój notatnik i wpisałam ich na listę.

Po pracy pojechałam najpierw po Piotrusia, a następnie po Wiktorię do Zębu.
- Jak ci minął dzień w szkole? - spytałam Piotrusia
- Dobrze. Ale mam zadaną całą stronę szlaczków - powiedział
- No cóż... Będziemy odrabiać wieczorem.
Zawiozłam Piotrusia na trening, a ja z Wiktorią wróciłam do domu. Ugotowałam akurat obiad, gdy na SKYPE zadzwonił do mnie Kamil. Wiktoria pobiegła pierwsza, po czym włączyła rozmowę.
- Hej tato! - powiedziała
- Cześć kochanie!
- Co robisz?
- Mam akurat chwilę wolnego
W tym momencie podeszłam do laptopa i usiadłam na kanapie.
- Cześć kochanie - powiedziałam do Kamila
- Cześć. Jak się czujesz?
- Dobrze - odpowiedziałam - A ty?
- Ja też dobrze. Mam akurat chwilę wolnego, więc mogę z wami porozmawiać, bo później mam odprawę i wręczenie numerów startowych, więc wieczorem będzie ciężko porozmawiać.
- To my właśnie będziemy jeść obiad - powiedziałam do Kamila
- Co dzisiaj macie?
- Zupę! - wykrzyknęła Wiktoria
- Jaką?
- Taką... czerwoną.
- Jaka czerwona zupa? - zdziwił się Kamil, przyglądając się mi
- Pomidorowa - uśmiechnęłam się
- To już o więcej nie pytam - uśmiechnął się

Porozmawiałam przez ponad godzinę z Kamilem, następnie posprzątałam przez chwilę w domu. Chciałam sobie odpocząć, ale Wiktoria zaciągnęła mnie do zabawy. W pewnym momencie dotknęła mojego brzucha.
- Będę miała siostrę, czy brata? - spytała
- Nie wiem... W środę idę na badanie, aby zobaczyć dzidziusia.
- Dobrze, mamo.

Pobawiłam się z Wiktorią przez prawie godzinę, następnie pojechałyśmy po Piotrusia. Widziałam mojego syna, który zmęczony wychodził z sali treningowej. Podeszłam do niego i go przytuliłam
- Wracamy do domu? - to były jego pierwsze słowa, które wypowiedział
- Tak  - odpowiedziałam
Wróciliśmy do domu. Piotruś był strasznie zmęczony. Zasypiał, gdy jadł kolację, nie mówiąc o odrabianiu lekcji. Było mi go tak szkoda. To ja chciałabym być na jego miejscu, żeby on nigdy nie był taki przemęczony. Ale cóż... Piotruś nie chciał rezygnować ze skoków. Nie mogłam mu tego zabronić.
Wykąpałam go i położyłam spać.



 Następnego dnia rano po śniadaniu, przebrałam się z piżamy


po czym zawiozłam Piotrusia do szkoły, a Wiktorię do Zębu. Ja zaś tego dnia miałam zajęcia w Zakopanem.
 
Dzień zaczęłam od lekcji z klasą 7, a następnie z klasą 8. Następną moją lekcją miała być klasa 6. Zapowiedziałam im, że będę ich pytać z 3 ostatnich lekcji. Oni jednak chcieli jakoś załagodzić sytuację i zaczęli mnie zagadywać na temat tego, że dziś wraca Puchar Świata i że dzisiaj są kwalifikacje. To jednak na mnie nie podziałało. Z racji moich hormonów, zdenerwowałam się trochę na nich, po czym kazałam wyjąć im karteczki. Każdy był zszokowany, ja jednak wyjęłam książkę z torebki.
- Temat 13, 14 i 15? - spytałam uczniów
Przytaknęli mi tylko głowami
- Trudne nie będzie - uśmiechnęłam się do nich. - Ale rozsiądźcie się.
Każdy więc usiadł w osobnej ławce.
- A więc... Wyjaśnij pojęcia.... czarny rynek.... system kartkowy.... konspiracja.. tajne nauczanie.... i może jeszcze... "Żegota"
Każdy zapisał
- Drugie polecenie...Opisz działalność organizacji "Wawer"... I trzecie pytanie.... Opisz strukturę Polskiego Państwa Podziemnego... Wiecie... te wszystkie piony, co rysowałam wam tabelkę, a także... ostatnie... Wyjaśnij skróty.... PPR, GL, AL, KRN... I tyle... 20 minut? Starczy?
Tylko mi przytaknęli.
Ja zaś wyjęłam sobie karteczkę, zapisałam polecenia i ilość punktów, a także odpowiedzi do każdego. Po 20 minutach zebrałam kartki.
- Każdy oddał i się podpisał?
- Tak - odpowiedzieli
- A więc zapisujemy nowy temat... "Akcja "Burza" i powstanie warszawskie" I wiecie.... mamy kolejny temat "Gorzki smak zwycięstwa" i powtórzenie... I na powtórzenie.... proszę się przygotować może do odpowiedzi... I jeszcze zrobimy sobie karty pracy, ponieważ ostatnio kupiłam sobie zeszyt ćwiczeń taki obszerny do każdej klasy, ponieważ to co macie teraz, to omawia ósma klasa, tylko ma o wiele więcej informacji, więc nie mogę wam zrobić karty pracy o powstaniu warszawskim z ósmej klasy, bo nie macie wszystkich informacji w podręczniku

Widziałam jednak po minach uczniów, że nie byli zadowoleni tym, że zrobiłam im kartkówkę.
Kolejną moją lekcją była lekcja z klasą 5. Tutaj również postanowiłam zrobić kartkówkę.
- A więc... rozsiadamy się  i wyjmujemy karteczki.
Chyba moje hormony za bardzo buzują
- Ale dzisiaj ...  ktoś się odezwał , ale nie dokończył
- Wiem, że mieliśmy dzisiaj mieć prezentację i ją mam, ale ona zajmie mi nawet niecałe pół godziny. Szybko... wyjmujemy karteczki...
- Z ilu lekcji będzie? - spytał ktoś
- Z trzech - odpowiedziałam
Otworzyłam  książkę i zaczęłam dyktować.
- Wymień... artykuły henrykowskie.. kolejne... zadania sejmików ziemskich... Trzecie pytanie... wyjaśnij pojęcia..liberum veto...pospolite ruszenie... pańszczyzna.. bezkrólewie.... i może jeszcze elekcja... i ostatnie... Co wydarzyło się w latach... 1374 , 1505 i 1569... Piętnaście minut wystarczy?
- Wystarczy - odpowiedziała Ola... Ola Sobczyk - córka Grzesia i  Dominiki.

Również, tak jak w klasie 6, napisałam sobie odpowiedzi  i punkty, po czym zebrałam od uczniów kartki. Podpięłam laptopa do tablicy i włączyłam swojego pendrive.
- Zapiszczcie sobie temat. "Życie za miejskimi murami"
Wyświetliłam im prezentację. Na koniec zadzwonił dzwonek
-  Pamiętajcie, za tydzień mamy powtórzenie  i proszę się na nie przygotować.


Po skończonych zajęciach pojechałam odebrać Piotrusia ze szkoły i Wiktorię od dziadka, po czym zawiozłam Piotrusia do klubu na trening, a ja z Wiktorią wróciłyśmy do domu.
Zrobiłam obiad, który zjadłyśmy wspólnie, potem pozmywałam, a Wiktoria zaś włączyła telewizor. Rozpoczęła się transmisja z kwalifikacji w Wiśle.
Ja zaś usiadłam sobie na kanapie, wyjęłam sobie teczkę z kartkówkami i zaczęłam sprawdzać. Chyba jeszcze nigdy się tak nie uśmiałam. Widać, że uczniom do głowy przychodzą różne pomysły, gdy jest niezapowiedziana kartkówka. No cóż... Podczas kwalifikacji sprawdziłam sobie na spokojnie kartkówki  z klasy piątej i szóstej, obliczyłam sobie procent i wystawiłam im już oceny. Ale dopiero miałam się z nimi spotkać w czwartek, ale chociaż mam już to z głowy.
Mogłam sobie spokojnie obejrzeć końcówkę kwalifikacji, w której skakał Kamil.... Trzymałam za niego mocno kciuki... Skoczył 110 metrów... Jednak i tak byłam z niego dumna, ponieważ po prawie dwurocznej przerwie wrócić w takim stylu i zakwalifikować się do konkursu głównego to duże osiągnięcie


Po obejrzeniu kwalifikacji, transmitowano wywiady  z polskimi skoczkami , którzy wystartowali w tych kwalifikacjach. Przyszedł czas na wywiad z Kamilem
- Tata! - wykrzyknęła Wiktoria, gdy go tylko zobaczyła
- Tak, tata - przytaknęłam
Dziennikarz rozpoczął wywiad
- Witaj mistrzu znowu z nami!
Kamil uśmiechnął się. Widać było, że jest strasznie szczęśliwy
- Nawet nie wiesz, jak się cieszymy, że znów możemy cię widzieć na skoczni. Brakowało nam ciebie
- A mnie tych wywiadów - Kamil zaczął się śmiać
- Jak twoje kolano?
- Już dobrze. Skaczę bez bólu. Czuję się dobrze..
- Jaka ocena po dzisiejszych kwalifikacjach?
- Jest to najdłuższy skok, jaki oddałem dzisiaj na tej skoczni. I zakwalifikowałem się do konkursu głównego.. To był mój cel, z którym tutaj przyjechałem
- Jaki jest więc cel na niedzielę?
- Nie chcę na razie niczego zapeszać.. - uśmiechnął się Kamil - Do zobaczenia jutro, widzimy się na trybunach  - powiedział Kamil, czym zakończył wywiad
Ja również wyłączyłam telewizor i pojechałam z Wiktorią po Piotrusia. Gdy wróciliśmy, zjedliśmy kolację. Położyłam dzieci spać.

Następnego dnia zawiozłam Piotrusia na trening, a później wraz z Wiktorią oglądałam w telewizji konkurs drużynowy, w którym Kamil nie wystąpił. Polacy skakali w składzie Piotr Żyła, Stefan Hula, Maciej Kot i Jakub Wolny.
Piotrek skoczył 126 metrów, Stefek 122 metry, Maciek 129 i Jakub 130 metrów.
Po pierwszej serii zajmowaliśmy 3 miejsce.
W międzyczasie Kamil wstawił swoje selfie, będąc na trybunach
"Dzisiaj z takiej perspektywy. Panowie, ma być łogień! @piotrżyłaofficial @stefekhula @maciejkot @szyybki "
Pomiędzy seriami pojechałam z Wiktorią po Piotrusia. Gd wróciliśmy, Piotrek  już dawno skoczył. Sprawdziłam na internecie. 127 metrów. Stefek 124 metry, Maciek 130 metrów , a Kuba 134 metry. Zakończyliśmy konkurs na 2 miejscu. Wygrali Austriacy, trzecie miejsce przypisano Niemcom


W niedzielę miał miejsce konkurs indywidualny. Skończył się on bardzo dobrze dla Polaków.

1. Stefan Kraft
2. Robert Johannson
3. Stephan Leyhe

------

7. Piotrek Żyła
11. Maciek Kot
12. Jakub Wolny
18. Aleksander Zniszczoł
22. Tomasz Pilch
26. Stefek Hula
28.. Kamil Stoch

-----
34. Paweł Wąsek







--------------------------------------------------------------------------------------


                            kiki2000

Komentarze