Numer 212 - Niżny Tagił, zaproszenie,

Kamil wrócił do domu w poniedziałkowy wieczór.
Po Wiśle był pełen optymizmu, ale sobotni konkurs w finlandzkim Kussamo sprawiło, że jego wiara w siebie upadła.
Chciałam go jakoś podnieść na duchu, ale nie udawało mi się to.


Nadszedł wtorkowy wieczór. Siedzieliśmy sobie w salonie. Piotruś odrobił już lekcje i zmęczony poszedł spać. Wiktoria już spała. Ja i Kamil siedzieliśmy sobie na kanapie i oglądaliśmy kolejny odcinek "Barw Szczęścia"
W pewnym momencie ktoś zadzwonił do naszych drzwi. Kamil poszedł otworzyć. Był to kurier
- Mam list do Pana Kamila Stocha
- To ja - powiedział Kamil do kuriera
- Proszę - podał Kamilowi kopertę
Mój mąż podpisał się, że odebrał list i zamknął drzwi.
- A co to za list? - spytałam Kamila
- Nie wiem... - po chwili spojrzał jednak na pieczątkę - Z Warszawy...
Kamil otworzył kopertę. Wyjął list i zaczął czytać.
"Tak jak co roku, zapraszamy Pana na kolejną edycję Gali Mistrzów Sportu organizowaną przez Plebiscyt Przeglądu Sportowego. Gala odbędzie się w hotelu Grand w Warszawie w sobotę 4 stycznia o godzinie 20.00.
                                           Z poważaniem
                                        Plebiscyt Przeglądu Sportowego "

- 4 stycznia - powiedział Kamil
- Jako ukochana żona - powiedziałam, przytulając Kamila - Pojadę do Warszawy i wszyscy zobaczą, jaką masz żonę.
- Jaką mam wspaniałą, cudowną, kochaną, najpiękniejszą i inteligentną żonę. Chyba to chciałaś powiedzieć - Kamil objął mnie w pasie i zaczęliśmy się całować.
- Kamil... - chciałam, aby przestał
- Kochanie ty moje najdroższe... Przecież Karolek czuje takie rzeczy. Nie denerwuj się, bo nasz synek będzie zły.
- Ale ty jesteś - uśmiechnęłam się do mojego męża
- Wiesz, co ci powiem? Niedługo minie 8 lat odkąd cię poznałem i przez ten czas nigdy nie zaznałem smutku... Wniosłaś tyle radości do mojego życia.
- Oj Kamil... Nie mów tak... Peszy mnie to
- Ale czyżbym kłamał?
- Kamil.. Nie lubię, jak mi tak słodzisz
- Ale jak mam wyrazić mój zachwyt moją piękną żoną?
W tym momencie pocałowałam Kamila, tak delikatnie.
-Możesz tak...
- A teraz... - złapał mnie za ręce - Chciałbym Ci coś powiedzieć.
- Co? Coś się stało?
- Nie, ale... Mam taki plan... Widzisz tę działkę za naszym domem?
- Tak i co?
- Mam zamiar ją kupić.
- Ale po co?
-  To będzie nasz park.
- Ale po co nam park?
- Już sprawdzałem, nie jest ona taka droga.. Ogrodzimy ją, ładnie wykosimy, a następnie zasadzimy tam sporo drzew, kilka kwiatów. To będzie nasz wspaniały prezent na moje 30 a twoje 28 urodziny.
- Kamil... A kiedy ty wpadłeś na taki pomysł?
- Sam nie wiem... Ale to będzie nasz wspólny park, tam będzie chodzić, spędzać wieczory. To będzie przepiękne miejsce. Na starość będziemy sobie siedzieć na ławce pod takim drzewem i wspominać, że siedzieliśmy sobie kiedyś w naszym domu jak byliśmy młodzi.
- Kamil.. Do starości to mamy jeszcze sporo czasu.
- Jeszcze będziemy nasze wnuki bawić.
- Oj.. Już się boję tych naszych wnuków - zaczęłam się śmiać
-Dlaczego?
- Pomyśl na przykład, że Wiktoria będzie miała kiedyś swoje dzieci i będą takie same jak ona..
- Oj.. - Kamil uśmiechnął się - Miliony pytań na minutę, a dlaczego, a po co, a jak? - Kamil przytulił mnie do swojej klatki piersiowej - Powiem Ci, że ta nasza córeczka to się nam udała, naprawdę...
- A Piotruś? To cały ty. Porównując twoje zdjęcia, gdy miałeś 7 lat i Piotrusia.. Jak dwie krople wody. Czasami już się mylę i mówię do niego "Kamil"
- Ale już się wycwaniłaś... Mówisz do wszystkich "kochanie" - Kamil zaczął się śmiać
- Jakoś trzeba sobie radzić.
Kamil w tej chwili podniósł moją bluzkę do góry i pocałował mój brzuch. Zrobiłam mu wtedy takie piękne zdjęcie.
- Ciekawe do kogo z nas będzie podobny Karolek.. Bo powiem Ci, że Piotruś i Wiktoria z charakteru to tak jak ty. Jedynie Piotruś jest do mnie z wyglądu podobny. A Wiktoria? To skóra zdjęta z ciebie.
- Mam nadzieję, że się dobrze postarałeś, aby Karolek miał twój charakter.
- Zobaczysz.. Będzie kimś wielkim. Może gwiazdą sportu?
- Już Piotruś poszedł w twoje ślady. Niech Karolek pójdzie w moje, bo widzisz, że Wiktoria to taka artystka. Codziennie mi śpiewa i tańczy.
- Czyli co, Karolek nauczyciel?
- Nie musi być nauczycielem, ale humanistą? Czemu nie.
- Zobaczymy. Oby był zdrowy..
- Właśnie.



Poszliśmy spać.


Kamil w czwartek pożegnał się z nami. O 8.00 miał samolot do Rosji. To właśnie tam miały odbyć się kolejne zawody Pucharu Świata.
W piątek miały odbyć się kwalifikacje. Wróciłam z pracy, odebrałam Wiktorię, a Piotrusia zawiozłam do klubu. Tego dnia miał mieć trening na skoczni. Odebrałam więc go po dwóch godzinach.
Gdy wróciliśmy do domu, zjedliśmy spóźniony obiad, po czym usiedliśmy wspólnie przy stole w jadalni i odrabialiśmy pracę domową.  Co chwilę podchodziła do nas Wiktoria i pytała się " A co to za litera?"
Odpowiadałam jej za każdym razem, ale gdy już podeszła bodajże po raz dziesiąty lub dwudziesty, zdenerwowana, nie odpowiedziałam jej. Chciałam w spokoju odrobić lekcje z Piotrusiem.
- Idź, kochanie, pobaw się lalkami.
- Mamo, ale jest problem - powiedziała Wiktoria
- Jaki?
- Bo moje lalki nie mają nowych ubranek.
- Oj, kochanie... - pogłaskałam ją po główce. - Obiecuję ci, że uszyję ci nowe ubranka dla lalek, tylko nie teraz
- Ale obiecujesz?
- Tak, obiecuję
- To dobrze, mamo - powiedziała, po czym poszła bawić się do salonu.


Był piątek, 29 listopada. Rano zjedliśmy wspólnie śniadanie. Przebrałam się do pracy:


Byłam w szkole  o godzinie 8:40. Miałam więc jeszcze chwilę na przygotowanie się do zajęć, a dokładnie na zrobienie próby, kolejnej, ponieważ miała być próba czwartkowa, ale większość nie miała tekstu i tak to jakoś wyszło.
O 8:50 rozpoczęła się lekcja. Zebrałam więc wszystkich uczniów na główny hol.
- Tutaj będzie się wszystko działo - powiedziałam - Po prawej stronie będzie stał parawan, za którym będzie sprzęt muzyczny, tam będę stała też i ja z tekstem, będę wam pomagać, jakby coś. - A więc tak.... Wychodzi Marysia i zaprasza wszystkim i mówi nam na co zaprasza. - pokazałam ręką, aby Marysia wyszła na środek
- Oczywiście będą mikrofony, będzie głośno, ale teraz nie ma mikrofonów i proszę was, abyście mówili i śpiewali głośno. Ok?
- Ok! - odpowiedzieli chórem
- Zaczynamy od samych początków świata . Kto jest narratorem? Natalia? Proszę
Natalia wyszła na środek
- Głośno kochana! Musisz mówić zrozumiale o epoce kamienia, ponieważ tutaj za tobą będą pokazywać te wszystkie sceny , o których mówisz. Będzie pokazywać Maciek i Ola.
Natalia przeczytała swój tekst.
- Dobrze. I Maciek z Olą schodzą, a ty zostajesz, bo zaczynasz mówić o Grecji i za tobą pokaz Michała i Eweliny, będzie ubrani w stroje Greków, będziecie sobie tutaj siedzieć, będzie przyniesiona dla was kanapa, będziecie sobie rozmawiać, jeść winogrona... Musi być realistycznie, oddamy ducha każdej epoki. Dobrze?!
- Dobrze!
- I teraz Natalia mówi o starożytnym Rzymie, pokaz Kacpra i Pauliny. Następnie wchodzi Marek jako Juliusz Cezar, pozuje, a Natalia czyta wiersz o Juliuszu. Ok? Kacper i Paulina są dalej na scenie, Marek schodzi, wchodzi Piotrek. Piotrek jako Neron. I fragment z książki "Quo Vadis", kiedy to pijany Neron zauważa ręce jednego z zaproszonych gości i całuje je, wspominając swoją matkę, którą musiał zabić i to będą właśnie ręce Kacpra, dlatego nie możecie zejść. I po tym , jak to nam ładnie Piotrek zagra.... Kacper z Pauliną schodzą, Neron siada na tej kanapie i nasz chórek śpiewa "Quo vadis, Domine". I po tym schodzicie, kanapa jest znoszona, na scenę wchodzi tron i chrzcielnica, ona będzie stała z boku, Natalia wspomina rok 966, wchodzi Ola z ósmej klasy i pokazuje na wielkim kartonie "966" i schodzi. Natalia sobie mówi, i Patryk jako Mieszko przyjmuje chrzest z rąk księdza Wiktora - uśmiechnęłam się - I tutaj będzie pierwsza zwrotka piosenki "966" , zaśpiewamy ją bardziej delikatnie, żeby oddać charakter. Potem schodzicie, Ola tabliczka "1000" , Natalia czyta i wchodzi Wiktoria przebrania za Ottona III i Bartek jako Bolesław Chrobry i dekoracją będą drzwi gnieźnieńskie. Dobrze?
- Dobrze - odpowiedział głos z tyłu
Odwróciłam się . Był to Pan Dyrektor
- Widzę, że przygotowania idą pełną parą
- Tak, właśnie - odpowiedziałam - Chcemy, aby wszystko wypadło idealnie.
Dyrektor usiadł sobie na ławce i się przyglądał
- Wiktoria i Bartek mówią swój tekst i jedziemy dalej. Natalia przedstawia nam sylwetkę Kazimierza Wielkiego. Wychodzi Kacper jako Kazimierz. Nic nie mówi, ale za to Amelka recytuje wiersz o Kazimierzu. I teraz wchodzimy  w czasy Bitwy pod Grunwaldem. Napis "1410"
Ola weszła z kartonem "1410"
- Teraz wchodzi Błażej jako Jagiełło i kilkoro z was z mieczami, przychodzi Adaś, podarowuje dwa nagie miecze , a chór śpiewa "Bogurodzicę" Po Bogurodzicy, z sufitu będzie na linach układ słoneczny, spuścimy go trochę niżej i wtedy wejdzie Maciek jako Mikołaj Kopernik , powie o swoim wielkim odkryciu i zejdzie.


Przez ponad 3 lekcje robiliśmy próbę na styczniowy występ. Po próbie miałam jeszcze jedną lekcję, po której skończyłam zajęcia, zawiozłam Piotrusia na trening, a następnie odebrałam Wiktorię. Obejrzałyśmy wspólnie kwalifikacje, w których Kamil zajął 38 miejsce.
W konkursie sobotnim Kamil był 30, zaś w niedzielnym zajął 26 pozycję.


Kamil wrócił do domu we wtorek rano -  3 grudnia. Ale już niestety musiał wyjechać w czwartek z samego rana, czekały go kolejne konkursy Pucharu Świata, tym razem w niemieckim Titisee- Neustadt.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                   kiki2000

Komentarze