Święta Bożego Narodzenia... Wspaniały czas dla wszystkich, ale czy zupełnie? Ja ciągle tylko biegam i coś szykuję, a do tego sprzątam. Brak jakiejkolwiek chwili wytchnienia.
Był 23 grudnia - poniedziałek. Postanowiłam już przygotować większość potraw na Wigilię, ponieważ tegoroczną wieczerzę mieliśmy spędzić tak jak zawsze u nas w stałym towarzystwie - nasza czwórka, Bronisław, Natalia z Michałem, moja mama, Julka, Kornelia z Bartkiem i Szymonkiem, a także Piotrek z Karoliną.
Zrobiłam dwie sałatki, upiekłam dwa ciasta, przygotowałam już sobie rybę i pierogi, a także przygotowałam barszcz.
We wtorek zaś Kamil pojechał z dziećmi po choinkę, którą wspólnie ubrali. Następnie wyszli na dwór i przystroili dom w kolorowe lampki.
W tym czasie ja ugotowałam kompot i zajęłam się sprzątaniem domu. Wszędzie pozamiatałam, umyłam podłogi, umyłam okna, powycierałam kurze, sprzątnęłam łazienkę na górze i na dole. A jednak ogarnąć cały taki wielki dom... Naprawdę potrzeba czasu, jednak szybko się z tym uwinęłam.
Wieczerza wigilijna miała rozpocząć się u nas o godzinie 18:00. Przed godziną 17:00, zaczęliśmy się ubierać. Kamil założył białą koszulę i spodnie materiałowe. Piotrusia ubrałam identycznie. Ja zaś postawiłam na taką stylizację:
Wiktorii zaś założyłam:
Gdy już wszyscy byliśmy gotowi, zeszliśmy na dół w oczekiwaniu na gości świątecznych.
Jako pierwszy przyjechał Bronisław, a zaraz za nim Natalia z Michałem, przywitaliśmy ich , a następnie zaprosiliśmy do jadalni. Poczekaliśmy jeszcze na moją mamę z Julką, Piotrka z Karoliną i Kornelię wraz z Bartoszem i ich synkiem - Szymonkiem.
Wszyscy byliśmy już w jadalni. Każdy miał już na swoim talerzyku opłatek. Wzięliśmy więc po swoim opłatku i każdy podchodził do każdego, składając mu życzenia. Ja pierwsza podeszłam do Kamila.
- Kochanie... moje najukochańsze - zaczął Kamil - dużo zdrowia, szczęścia, miłości - w tym momencie dotknął mojego brzucha - Dla naszego maluszka, dla nas.... Chciałbym, abyś wiedziała, że zawsze cię kocham, niezależnie od tego, co przyniesie nam los. Życzę ci wszystkiego co najlepsze, abyś była szczęśliwa, uśmiechnięta, pełna radości.
- Kamil... ja również życzę tobie dużo zdrowia, szczęścia, miłości - w tym samym momencie, ja również dotknęłam mojego brzucha - Wiem, że jesteś kochanym mężem i ojcem i zawsze nim pozostań, niezależnie od tego, co przyniosą nam kolejne dni.
Połamałam się z Kamilem opłatkiem, a następnie przeszłam do naszych dzieci, a zaraz po nich do kolejnych członków naszej rodziny. Po złożeniu sobie życzeń, zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść naszą wieczerzę
- Sama to wszystko przygotowałaś? - spytała moja mama
- Tak - odpowiedziałam
- Ja bym tego nie ogarnęła. I to jeszcze w twoim stanie. - skomentowała Kornelia
- Kiedy masz zamiar powiedzieć w mediach o ciąży? - spytała Karolina
- Jeszcze nie wiem, ale pewnie już niedługo.To dopiero , albo aż piąty miesiące, ale jak na razie nie widać aż tak bardzo - powiedziałam - Muszę się pilnować, aby za bardzo nie wydać się w szkole przed uczniami, czy też na ulicy, ale mam zamiar zrobić to przed Balem Mistrzów Sportu, na który jadę
- Czyli jednak jedziesz? - spytała mama
- Tak, moja kreacja już jest u krawcowej. Zobaczymy, jak będzie na mnie leżeć
- Taka bardziej opięta będzie?
- Zobaczycie sami 4 stycznia - uśmiechnęłam się.
- Moja żona znowu będzie najpiękniejszą gwiazdą - Kamil przytulił mnie do siebie
- I znowu tak mówisz - skomentował - Co rok mi to powtarza.
- Ale tak jest - wtrąciła się Karolina - Co rok jesteś na różnych portalach plotkarskich i na okładkach gazet. Pojawiasz się rzadko na jakiś galach i uroczystościach, ale jak już się pojawiasz, to zawsze z wielką klasą i nikt nie może od ciebie oczu oderwać
- Kilka razy już tak było, że staliśmy na ściance, a nieopodal Ania Mularz - powiedział Kamil - Obok Ani 2-3 fotoreporterów, u nas 5 razy więcej
- Kamil.. Nie mamy innych tematów do rozmów przy wigilijnym stole?! - zaczęłam powoli wybuchać
- O! Hormony - skomentował Kamil
- Jak chcesz mieć jeszcze 2 dwoje, to przygotuj się na większe dawki hormonów - ucięłam rozmowę
- Czyli jednak piątka jest w realnych planach - powiedziała Kornelia
- To już do Kamila te sprawy - odezwałam się - Szkoda, że nie ośmioro - powiedziałam zgryźliwie - Nas w domu było pięcioro, u ciebie troje.
- Oj, kochanie - Kamil objął mnie ramieniem - Może śledzika? - spytał
- Chętnie - powiedziałam - Nawet nie wiesz, jak ja dawno śledzi nie jadłam.
- Widzisz, ja zawsze wiem , co jest dla ciebie dobre, a ty w ogóle tego nie doceniasz. - uśmiechnął się
- I to jest właśnie mój mąż! Kochający, ale czasami tak denerwujący, że nawet nie wiem, jak go znalazłam!
- Na ulicy! - powiedziała Natalia
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem
I tak właśnie spędziliśmy Wigilię. Po wieczerzy, przeszliśmy wszyscy do salonu. Pod choinką stały prezenty tylko dla dzieci. Ja zaś wręczyłam jeszcze prezent dla Szymonka, jako mojego chrześniaka, a Natalia z Michałem wręczyli ogromne pudło dla Wiktorii , jako jej rodzice chrzestni, dostała od nich ogromne pudło dla lalek. Piotruś zaś od swojej matki chrzestnej - Kornelii , otrzymał klocki LEGO - skocznię narciarską. Kornelia trafiła z prezentem, jak nic.
Usiedliśmy wszyscy w salonie i włączyliśmy telewizor. Oglądaliśmy koncert kolęd, przy okazji śpiewając.
W międzyczasie zrobiliśmy sobie krótką sesję zdjęciową pod choinką. Na początek stanęłam jak z Kamilem, Wiktoria trzymana na rękach Kamila i Piotruś, który stał przede mną i sprytnie zasłaniał mój brzuch. Kamil postanowił wstawić to zdjęcie na swojego instagrama
"Wesołych Świąt #family #WigiliaBożegoNarodzenia #takietampodchoinką "
Następnie Kornelia zrobiła zdjęcie mi i Kamilowi, jak całujemy się pod choinką. To zdjęcie właśnie ja wstawiłam na swojego instagrama
"Może nie pod jemiołą, ale zawsze to coś :) Wesołych Świąt!" - napisałam pod postem
Zrobiliśmy sobie mnóstwo zdjęć, ale jedno spodobało mi się najbardziej. Zdjęcie , na którym jestem ja i moja mama. Moja mama dotyka mój brzuch strasznie przerażona, a ja mam swoje ręce na moich biodrach. Zdjęcie było przekomiczne. Bardzo mi się podobało. Kamil również nie mógł się nadziwić i ciągle się śmiał, jak je widział.
Po wspólnym zaśpiewaniu kolęd, pożegnaliśmy się i wszyscy rozeszliśmy się do domów. Ja zaś wstawiłam naczynia do zmywarki. Wykąpałam dzieci, a następnie sama wzięłam prysznic i położyłam się spać, jutro czekał na nas kolejny dzień
Nadeszło Boże Narodzenie. Rano wstałam przed godziną 6:00. Kamila już nie było obok mnie. Zeszłam więc na dół, był w kotłowni, palił ogień w piecu. Przywitałam się z nim, po czym poszłam do kuchni i wstawiłam wodę na kawę, następnie poszłam do sypialni. Przebrałam się z piżamy.
Włosy zaś sobie rozpuściłam i zrobiłam delikatny makijaż, po czym zeszłam do kuchni. Zrobiłam Kamilowi kawę, a sobie herbatę.
- Dasz wiarę, że nasz synek kończy dzisiaj aż 7 lat? - spytałam Kamila
- Jak ten czas szybko leci
- I to bardzo szybko - skomentowałam - Nawet się nie obejrzymy, jak pójdzie do Pierwszej Komunii, a potem to już zleci nie wiadomo jak.
- Wiktoria w czerwcu skończyła 4 lata, teraz skończy pięć... Niedługo już pójdzie do szkoły.
- A Karolek? Niedługo już przywitamy go na świecie - powiedziałam
- Już nie mogę się doczekać Karolka.- westchnął - Na kiedy mamy termin? - spytał
- Na połowę kwietnia - odpowiedziałam
- A Wielkanoc kiedy wypada?
- 20 kwietnia - odpowiedziałam
- Czyżby nam zrobił niespodziankę?
- Jak Piotruś na Boże Narodzenie? - uśmiechnęłam się w stronę Kamila
Kamil w tym momencie pocałował mnie w czoło
- Natalia miała rację, że znalazłam cię na ulicy - zaczęłam się śmiać
- A to ty znalazłaś mnie, czy ja ciebie? - również zaczął się śmiać
- No właśnie nie wiem
I tak właśnie śmialiśmy się oboje, Kamil pijąc kawę, a ja herbatkę.
- Powiem ci, że w poprzednich ciążach nie miałam takiego apetytu jak teraz - powiedziałam, po czym wstałam i podeszłam do lodówki, wyjęłam z niej opakowanie pełne śledzi - Może śledzika? - spytałam Kamila
- Nie, nie przepadam
- No co ty? - zdziwiłam się - Musisz w końcu zjeść. Moja babcia kiedyś robiła sama śledzie... Nigdy nie zapomnę ich smaku. Raz pojechałam do babci Marysi z Marceliną w wakacje na 2 dni i tak się najadłyśmy tych śledzi, że potem Marcelina wymiotowała pod drzewem na polu, aby babcia nie widziała
- Takie dobre? - śmiał się Kamil
- Takie dobre - uśmiechnęłam się
Wyciągnęłam sobie śledzie na talerz, które zjadłam. Następnie umyłam talerzyk i zaczęłam przygotowywać śniadanie
- Kiedy dajemy prezent Piotrusiowi? - spytał Kamil
- Może po kościele, bo idziemy na 11:00.. Teraz tak jak co roku, złożymy mu życzenia
- No niech ci będzie. A tort?
- W kształcie skoczni już jest w lodówce. Czeka na jubilata - puściłam do niego oczko.
- Rozumiem - uśmiechnął się w moją stronę
Po kilku minutach Piotruś już wstał i zszedł na dół.
- Może chcesz herbatki? - spytałam naszego synka
- Może być - powiedział.
Był trochę smutny. Usiadł sobie przy stole.
- A tak w ogóle kochanie to.... - zaczął Kamil
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! - wykrzyknęłam
Przytuliliśmy Piotrusia z całej siły
- Prezent dostaniesz później - powiedziałam do niego na ucho
- Dziękuję - odpowiedział
Po chwili wstała również Wiktoria. Zjedliśmy wspólne śniadanie i wybraliśmy się do kościoła.
Po mszy wróciliśmy do domu, zjedliśmy obiad i rozpoczęliśmy przygotowania do imprezy urodzinowej Piotrusia. Naszykowałam więc talerzyki i sztućce. Kamil zajął się pompowaniem balonów "7 LAT"
O 16:00 mieli zjawić się goście - moja mama, Julka, Kornelia z Bartkiem i Szymonkiem, Natalia z Michałem, Bronisław , a także Stefan z Marceliną i dziewczynkami.
Gdy wszyscy goście już przyszli, wyjęłam z lodówki tort w kształcie skoczni. Wyglądał przepięknie. Włożyłam więc w niego świeczki i zapaliłam je.
Piotruś stanął na krześle.
- Najpierw pomyśl życzenie - powiedziałam do naszego synka
- Dobrze... W tamtym roku prosiłem o braciszka. I będę go miał - powiedział Piotruś
- A ja chcę siostrę! - wykrzyknęła Wiktoria
- Kochanie, co ci mówiłem? - spytał ją Kamil
- Wiem... Mam kochać swoich braci bardzo mocno i wtedy będę miała siostrzyczkę
- No właśnie - powiedział Kamil
- No dobra - rzekła Wiktoria
- A więc - powiedział Piotruś - Ja chciałbym, aby mój tata znowu latał daleko. - po czym zdmuchnął świeczki
Wszyscy zaczęliśmy bić brawo i śpiewać "Sto lat"
Po odśpiewaniu, wyjęłam nóż i pokroiłam tort, dając każdemu po kawałku.
- Mamo, ale przepyszny jest ten tort - skomentował Piotruś
- Smakuje ci? - spytałam
- Bardzo - odpowiedział
Po zjedzeniu tortu przyszedł czas na prezenty. Na początku ja z Kamilem.
- Nasz prezent czeka na ciebie w garażu - powiedziałam
Piotruś założył tylko kurtkę i wybiegł na dwór. Zamaszystym ruchem otworzył garaż. Tam czekał na niego rower przybrany w czerwoną kokardkę. Zaraz za nim ja z Kamilem wyszliśmy do niego.
- Mamo, tato... - przytulił nas w tym momencie - Dziękuję wam.. Najwspanialszy prezent, jaki w życiu dostałem - powiedział
To był dla nas taki piękny moment. Następnie wróciliśmy do domu.
- To mój prezent już nie będzie taki fajny - powiedziała moja mama, która podarowała Piotrusiowi czerwoną torebeczkę prezentową
Piotruś otworzył ją. Była w niej książka "Skoki narciarskie". Wydanie było przystosowane idealnie dla dzieci.
- Dziękuję, babciu - powiedział Piotruś, po czym przytulił moją mamę
- To teraz czas na nas - powiedział Stefan z Marceliną
Piotruś otrzymał od nich grę "Zgadnij kto to?"
- Dziękuję - powiedział do nich nasz syn
Po rozpakowaniu i obejrzeniu wszystkich prezentów przyszedł czas na tzw. sesję zdjęciową.
Ja, Kamil i Piotruś zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie, a następnie dołączyła do nas Wiktoria. Później ja i Kamil zrobiliśmy sobie zdjęcie z Zosią Hula, która jest naszą chrześnicą. Podarowaliśmy jej prezent, lalkę.
Po sesji zdjęciowej, dzieci poszły się bawić, a my - dorośli usiedliśmy przy stole
- I tak jutro jedziemy w wasze strony - powiedziałam do Stefana i Marceliny - Jutro jedziemy do Wisły z prezentem dla Maciusia - mojego chrześnika
- Mamy nadzieję, że do nas wpadniecie - powiedziała Marcelina
- Taki mamy zamiar - powiedział Kamil
Urodziny przebiegły w miłej i rodzinnej atmosferze. Po godzinie 21:00 wszyscy rozeszli się do domów.
Następnego dnia po śniadaniu zaczęliśmy się szykować do kościoła. Przebrałam się z piżamy i założyłam:
Spódnica ta idealnie wyeksponowała moje ciążowe kształty. Postanowiłam, żeby Kamil zrobił mi zdjęcie. Usiadłam więc sobie przy choince na fotelu. Trzymałam się za swój ciążowy brzuch, który był już naprawdę duży, jak na piąty miesiąc. Uśmiechałam się w stronę telefonu, którym Kamil robił mi zdjęcia. Było takie przepiękne. Wybrałam jeszcze czarno-biały filtr.
Pojechaliśmy do kościoła, a następnie prosto do Wisły. Pojechaliśmy do Piotrka i Justyny. Byliśmy u nich około godziny 14:00. Drzwi otworzył nam Kuba
- Witaj Kubuś! - powiedziałam
- Cześć ciocia, cześć wujek! -przywitał się z nami
- Ale ty już wyrosłeś - powiedziałam do niego
- Ma się to coś - uśmiechnął się, po czym przejechał ręką po swojej grzywie.
- Widać - uśmiechnęłam się do niego
Weszliśmy zatem do domu. Piotrek odpoczywał na kanapie, Justyna krzątała się po kuchni. Karolinki nie było na widoku, a Maciek siedział obok Piotrka i oglądał z nim telewizor
- Witajcie! - powiedziałam radosna
- Cześć! - powiedziała Justyna, która przyszła do nas z kuchni i rzuciłyśmy się sobie na szyję - Kochana! - dotknęła mojego brzucha - No to kiedy zostanę tą ciocią? - zaczęła się śmiać
- Już niedługo, bo w kwietniu - powiedziałam
Piotrek wstał z kanapy i również się z nami przywitał
- A gdzie jest ten mój chrześnik? - spytałam
- A tutaj na kanapie - powiedziała Justyna
Podeszłam do Maciusia z wielkim pluszowym misiem
- Proszę, kochanie - powiedziałam - To od cioci Kasi i wujka Kamila
- Dziękuję - odpowiedział jeszcze sepleniąc
Justyna ugościła nas herbatą i ciastem
- Na kiedy masz termin? - spytała Justyna
- Na połowę kwietnia, ale jeszcze zobaczymy.
- Czyli jednak chłopak? - spytał Piotrek
- Tak - odpowiedziałam, dotykając swojego brzucha
- I jak będzie miał na imię? - spytała Justyna
- Była umowa, że jak będzie chłopak, to wybieram ja, a jak będzie dziewczynka, to wybiera Kamil
- Patrz, jak ci się udało - Justyna zaczęła się śmiać - I na co postawiłaś?
- Na Karolka
- Nie darujesz sobie tego Karolka?
- Nie
- Jak to nie darujesz? - spytał Piotrek
- Bo przecież ich Piotruś miał być Karolek, w sensie Kasia tak chciała - powiedziała Justyna
- Ja chciałem Piotruś - odezwał się Kamil - Ale Kasia chciała Karolka no i się kłóciliśmy
- Ale w podziękowaniu za to, że Kamil odebrał poród, zgodziłam się na Piotrusia - dopowiedziałam
- Piotruś? Ładne imię - Piotrek Żyła zaczął się śmiać
- Najładniejsze - powiedziała Justyna
U Piotrka i Justyny byliśmy przez ponad dwie godziny. Na koniec Justyna poprosiła mnie o wspólne zdjęcie, kiedy siedzimy obok siebie i Justyna dotyka mojego brzucha.
Pożegnaliśmy się zatem z nimi i pojechaliśmy do Szczyrku. Odwiedziliśmy na godzinkę Stefana z Marceliną, po czym wieczorem wróciliśmy do domu.
Przed samą północą, kiedy dzieci już spały, a ja z Kamilem leżeliśmy na łóżku, postanowiłam, że wrzucę zdjęcie na instagrama, które zrobił mi Kamil, kiedy dotykam swojego brzucha ciążowego, uśmiechając się do kamery
" A Wy jak po Świętach? Brzuchy pełne? Bo u mnie tak! #święta #alewielkibrzuch #pamiętajcieabyniejeśćtyle #aleniktnieodmówisobiekolejnegokawałkaserniczka #atakwogóletojestcudownie #pregnancy #rodzęw2025 #kochamwas #jużniedługo #witamycięnaświeciekochanie @kamilstochofficial"
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Był 23 grudnia - poniedziałek. Postanowiłam już przygotować większość potraw na Wigilię, ponieważ tegoroczną wieczerzę mieliśmy spędzić tak jak zawsze u nas w stałym towarzystwie - nasza czwórka, Bronisław, Natalia z Michałem, moja mama, Julka, Kornelia z Bartkiem i Szymonkiem, a także Piotrek z Karoliną.
Zrobiłam dwie sałatki, upiekłam dwa ciasta, przygotowałam już sobie rybę i pierogi, a także przygotowałam barszcz.
We wtorek zaś Kamil pojechał z dziećmi po choinkę, którą wspólnie ubrali. Następnie wyszli na dwór i przystroili dom w kolorowe lampki.
W tym czasie ja ugotowałam kompot i zajęłam się sprzątaniem domu. Wszędzie pozamiatałam, umyłam podłogi, umyłam okna, powycierałam kurze, sprzątnęłam łazienkę na górze i na dole. A jednak ogarnąć cały taki wielki dom... Naprawdę potrzeba czasu, jednak szybko się z tym uwinęłam.
Wieczerza wigilijna miała rozpocząć się u nas o godzinie 18:00. Przed godziną 17:00, zaczęliśmy się ubierać. Kamil założył białą koszulę i spodnie materiałowe. Piotrusia ubrałam identycznie. Ja zaś postawiłam na taką stylizację:
Wiktorii zaś założyłam:
Gdy już wszyscy byliśmy gotowi, zeszliśmy na dół w oczekiwaniu na gości świątecznych.
Jako pierwszy przyjechał Bronisław, a zaraz za nim Natalia z Michałem, przywitaliśmy ich , a następnie zaprosiliśmy do jadalni. Poczekaliśmy jeszcze na moją mamę z Julką, Piotrka z Karoliną i Kornelię wraz z Bartoszem i ich synkiem - Szymonkiem.
Wszyscy byliśmy już w jadalni. Każdy miał już na swoim talerzyku opłatek. Wzięliśmy więc po swoim opłatku i każdy podchodził do każdego, składając mu życzenia. Ja pierwsza podeszłam do Kamila.
- Kochanie... moje najukochańsze - zaczął Kamil - dużo zdrowia, szczęścia, miłości - w tym momencie dotknął mojego brzucha - Dla naszego maluszka, dla nas.... Chciałbym, abyś wiedziała, że zawsze cię kocham, niezależnie od tego, co przyniesie nam los. Życzę ci wszystkiego co najlepsze, abyś była szczęśliwa, uśmiechnięta, pełna radości.
- Kamil... ja również życzę tobie dużo zdrowia, szczęścia, miłości - w tym samym momencie, ja również dotknęłam mojego brzucha - Wiem, że jesteś kochanym mężem i ojcem i zawsze nim pozostań, niezależnie od tego, co przyniosą nam kolejne dni.
Połamałam się z Kamilem opłatkiem, a następnie przeszłam do naszych dzieci, a zaraz po nich do kolejnych członków naszej rodziny. Po złożeniu sobie życzeń, zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść naszą wieczerzę
- Sama to wszystko przygotowałaś? - spytała moja mama
- Tak - odpowiedziałam
- Ja bym tego nie ogarnęła. I to jeszcze w twoim stanie. - skomentowała Kornelia
- Kiedy masz zamiar powiedzieć w mediach o ciąży? - spytała Karolina
- Jeszcze nie wiem, ale pewnie już niedługo.To dopiero , albo aż piąty miesiące, ale jak na razie nie widać aż tak bardzo - powiedziałam - Muszę się pilnować, aby za bardzo nie wydać się w szkole przed uczniami, czy też na ulicy, ale mam zamiar zrobić to przed Balem Mistrzów Sportu, na który jadę
- Czyli jednak jedziesz? - spytała mama
- Tak, moja kreacja już jest u krawcowej. Zobaczymy, jak będzie na mnie leżeć
- Taka bardziej opięta będzie?
- Zobaczycie sami 4 stycznia - uśmiechnęłam się.
- Moja żona znowu będzie najpiękniejszą gwiazdą - Kamil przytulił mnie do siebie
- I znowu tak mówisz - skomentował - Co rok mi to powtarza.
- Ale tak jest - wtrąciła się Karolina - Co rok jesteś na różnych portalach plotkarskich i na okładkach gazet. Pojawiasz się rzadko na jakiś galach i uroczystościach, ale jak już się pojawiasz, to zawsze z wielką klasą i nikt nie może od ciebie oczu oderwać
- Kilka razy już tak było, że staliśmy na ściance, a nieopodal Ania Mularz - powiedział Kamil - Obok Ani 2-3 fotoreporterów, u nas 5 razy więcej
- Kamil.. Nie mamy innych tematów do rozmów przy wigilijnym stole?! - zaczęłam powoli wybuchać
- O! Hormony - skomentował Kamil
- Jak chcesz mieć jeszcze 2 dwoje, to przygotuj się na większe dawki hormonów - ucięłam rozmowę
- Czyli jednak piątka jest w realnych planach - powiedziała Kornelia
- To już do Kamila te sprawy - odezwałam się - Szkoda, że nie ośmioro - powiedziałam zgryźliwie - Nas w domu było pięcioro, u ciebie troje.
- Oj, kochanie - Kamil objął mnie ramieniem - Może śledzika? - spytał
- Chętnie - powiedziałam - Nawet nie wiesz, jak ja dawno śledzi nie jadłam.
- Widzisz, ja zawsze wiem , co jest dla ciebie dobre, a ty w ogóle tego nie doceniasz. - uśmiechnął się
- I to jest właśnie mój mąż! Kochający, ale czasami tak denerwujący, że nawet nie wiem, jak go znalazłam!
- Na ulicy! - powiedziała Natalia
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem
I tak właśnie spędziliśmy Wigilię. Po wieczerzy, przeszliśmy wszyscy do salonu. Pod choinką stały prezenty tylko dla dzieci. Ja zaś wręczyłam jeszcze prezent dla Szymonka, jako mojego chrześniaka, a Natalia z Michałem wręczyli ogromne pudło dla Wiktorii , jako jej rodzice chrzestni, dostała od nich ogromne pudło dla lalek. Piotruś zaś od swojej matki chrzestnej - Kornelii , otrzymał klocki LEGO - skocznię narciarską. Kornelia trafiła z prezentem, jak nic.
Usiedliśmy wszyscy w salonie i włączyliśmy telewizor. Oglądaliśmy koncert kolęd, przy okazji śpiewając.
W międzyczasie zrobiliśmy sobie krótką sesję zdjęciową pod choinką. Na początek stanęłam jak z Kamilem, Wiktoria trzymana na rękach Kamila i Piotruś, który stał przede mną i sprytnie zasłaniał mój brzuch. Kamil postanowił wstawić to zdjęcie na swojego instagrama
"Wesołych Świąt #family #WigiliaBożegoNarodzenia #takietampodchoinką "
Następnie Kornelia zrobiła zdjęcie mi i Kamilowi, jak całujemy się pod choinką. To zdjęcie właśnie ja wstawiłam na swojego instagrama
"Może nie pod jemiołą, ale zawsze to coś :) Wesołych Świąt!" - napisałam pod postem
Zrobiliśmy sobie mnóstwo zdjęć, ale jedno spodobało mi się najbardziej. Zdjęcie , na którym jestem ja i moja mama. Moja mama dotyka mój brzuch strasznie przerażona, a ja mam swoje ręce na moich biodrach. Zdjęcie było przekomiczne. Bardzo mi się podobało. Kamil również nie mógł się nadziwić i ciągle się śmiał, jak je widział.
Po wspólnym zaśpiewaniu kolęd, pożegnaliśmy się i wszyscy rozeszliśmy się do domów. Ja zaś wstawiłam naczynia do zmywarki. Wykąpałam dzieci, a następnie sama wzięłam prysznic i położyłam się spać, jutro czekał na nas kolejny dzień
Nadeszło Boże Narodzenie. Rano wstałam przed godziną 6:00. Kamila już nie było obok mnie. Zeszłam więc na dół, był w kotłowni, palił ogień w piecu. Przywitałam się z nim, po czym poszłam do kuchni i wstawiłam wodę na kawę, następnie poszłam do sypialni. Przebrałam się z piżamy.
Włosy zaś sobie rozpuściłam i zrobiłam delikatny makijaż, po czym zeszłam do kuchni. Zrobiłam Kamilowi kawę, a sobie herbatę.
- Dasz wiarę, że nasz synek kończy dzisiaj aż 7 lat? - spytałam Kamila
- Jak ten czas szybko leci
- I to bardzo szybko - skomentowałam - Nawet się nie obejrzymy, jak pójdzie do Pierwszej Komunii, a potem to już zleci nie wiadomo jak.
- Wiktoria w czerwcu skończyła 4 lata, teraz skończy pięć... Niedługo już pójdzie do szkoły.
- A Karolek? Niedługo już przywitamy go na świecie - powiedziałam
- Już nie mogę się doczekać Karolka.- westchnął - Na kiedy mamy termin? - spytał
- Na połowę kwietnia - odpowiedziałam
- A Wielkanoc kiedy wypada?
- 20 kwietnia - odpowiedziałam
- Czyżby nam zrobił niespodziankę?
- Jak Piotruś na Boże Narodzenie? - uśmiechnęłam się w stronę Kamila
Kamil w tym momencie pocałował mnie w czoło
- Natalia miała rację, że znalazłam cię na ulicy - zaczęłam się śmiać
- A to ty znalazłaś mnie, czy ja ciebie? - również zaczął się śmiać
- No właśnie nie wiem
I tak właśnie śmialiśmy się oboje, Kamil pijąc kawę, a ja herbatkę.
- Powiem ci, że w poprzednich ciążach nie miałam takiego apetytu jak teraz - powiedziałam, po czym wstałam i podeszłam do lodówki, wyjęłam z niej opakowanie pełne śledzi - Może śledzika? - spytałam Kamila
- Nie, nie przepadam
- No co ty? - zdziwiłam się - Musisz w końcu zjeść. Moja babcia kiedyś robiła sama śledzie... Nigdy nie zapomnę ich smaku. Raz pojechałam do babci Marysi z Marceliną w wakacje na 2 dni i tak się najadłyśmy tych śledzi, że potem Marcelina wymiotowała pod drzewem na polu, aby babcia nie widziała
- Takie dobre? - śmiał się Kamil
- Takie dobre - uśmiechnęłam się
Wyciągnęłam sobie śledzie na talerz, które zjadłam. Następnie umyłam talerzyk i zaczęłam przygotowywać śniadanie
- Kiedy dajemy prezent Piotrusiowi? - spytał Kamil
- Może po kościele, bo idziemy na 11:00.. Teraz tak jak co roku, złożymy mu życzenia
- No niech ci będzie. A tort?
- W kształcie skoczni już jest w lodówce. Czeka na jubilata - puściłam do niego oczko.
- Rozumiem - uśmiechnął się w moją stronę
Po kilku minutach Piotruś już wstał i zszedł na dół.
- Może chcesz herbatki? - spytałam naszego synka
- Może być - powiedział.
Był trochę smutny. Usiadł sobie przy stole.
- A tak w ogóle kochanie to.... - zaczął Kamil
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! - wykrzyknęłam
Przytuliliśmy Piotrusia z całej siły
- Prezent dostaniesz później - powiedziałam do niego na ucho
- Dziękuję - odpowiedział
Po chwili wstała również Wiktoria. Zjedliśmy wspólne śniadanie i wybraliśmy się do kościoła.
Po mszy wróciliśmy do domu, zjedliśmy obiad i rozpoczęliśmy przygotowania do imprezy urodzinowej Piotrusia. Naszykowałam więc talerzyki i sztućce. Kamil zajął się pompowaniem balonów "7 LAT"
O 16:00 mieli zjawić się goście - moja mama, Julka, Kornelia z Bartkiem i Szymonkiem, Natalia z Michałem, Bronisław , a także Stefan z Marceliną i dziewczynkami.
Gdy wszyscy goście już przyszli, wyjęłam z lodówki tort w kształcie skoczni. Wyglądał przepięknie. Włożyłam więc w niego świeczki i zapaliłam je.
Piotruś stanął na krześle.
- Najpierw pomyśl życzenie - powiedziałam do naszego synka
- Dobrze... W tamtym roku prosiłem o braciszka. I będę go miał - powiedział Piotruś
- A ja chcę siostrę! - wykrzyknęła Wiktoria
- Kochanie, co ci mówiłem? - spytał ją Kamil
- Wiem... Mam kochać swoich braci bardzo mocno i wtedy będę miała siostrzyczkę
- No właśnie - powiedział Kamil
- No dobra - rzekła Wiktoria
- A więc - powiedział Piotruś - Ja chciałbym, aby mój tata znowu latał daleko. - po czym zdmuchnął świeczki
Wszyscy zaczęliśmy bić brawo i śpiewać "Sto lat"
Po odśpiewaniu, wyjęłam nóż i pokroiłam tort, dając każdemu po kawałku.
- Mamo, ale przepyszny jest ten tort - skomentował Piotruś
- Smakuje ci? - spytałam
- Bardzo - odpowiedział
Po zjedzeniu tortu przyszedł czas na prezenty. Na początku ja z Kamilem.
- Nasz prezent czeka na ciebie w garażu - powiedziałam
Piotruś założył tylko kurtkę i wybiegł na dwór. Zamaszystym ruchem otworzył garaż. Tam czekał na niego rower przybrany w czerwoną kokardkę. Zaraz za nim ja z Kamilem wyszliśmy do niego.
- Mamo, tato... - przytulił nas w tym momencie - Dziękuję wam.. Najwspanialszy prezent, jaki w życiu dostałem - powiedział
To był dla nas taki piękny moment. Następnie wróciliśmy do domu.
- To mój prezent już nie będzie taki fajny - powiedziała moja mama, która podarowała Piotrusiowi czerwoną torebeczkę prezentową
Piotruś otworzył ją. Była w niej książka "Skoki narciarskie". Wydanie było przystosowane idealnie dla dzieci.
- Dziękuję, babciu - powiedział Piotruś, po czym przytulił moją mamę
- To teraz czas na nas - powiedział Stefan z Marceliną
Piotruś otrzymał od nich grę "Zgadnij kto to?"
- Dziękuję - powiedział do nich nasz syn
Po rozpakowaniu i obejrzeniu wszystkich prezentów przyszedł czas na tzw. sesję zdjęciową.
Ja, Kamil i Piotruś zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie, a następnie dołączyła do nas Wiktoria. Później ja i Kamil zrobiliśmy sobie zdjęcie z Zosią Hula, która jest naszą chrześnicą. Podarowaliśmy jej prezent, lalkę.
Po sesji zdjęciowej, dzieci poszły się bawić, a my - dorośli usiedliśmy przy stole
- I tak jutro jedziemy w wasze strony - powiedziałam do Stefana i Marceliny - Jutro jedziemy do Wisły z prezentem dla Maciusia - mojego chrześnika
- Mamy nadzieję, że do nas wpadniecie - powiedziała Marcelina
- Taki mamy zamiar - powiedział Kamil
Urodziny przebiegły w miłej i rodzinnej atmosferze. Po godzinie 21:00 wszyscy rozeszli się do domów.
Następnego dnia po śniadaniu zaczęliśmy się szykować do kościoła. Przebrałam się z piżamy i założyłam:
Spódnica ta idealnie wyeksponowała moje ciążowe kształty. Postanowiłam, żeby Kamil zrobił mi zdjęcie. Usiadłam więc sobie przy choince na fotelu. Trzymałam się za swój ciążowy brzuch, który był już naprawdę duży, jak na piąty miesiąc. Uśmiechałam się w stronę telefonu, którym Kamil robił mi zdjęcia. Było takie przepiękne. Wybrałam jeszcze czarno-biały filtr.
Pojechaliśmy do kościoła, a następnie prosto do Wisły. Pojechaliśmy do Piotrka i Justyny. Byliśmy u nich około godziny 14:00. Drzwi otworzył nam Kuba
- Witaj Kubuś! - powiedziałam
- Cześć ciocia, cześć wujek! -przywitał się z nami
- Ale ty już wyrosłeś - powiedziałam do niego
- Ma się to coś - uśmiechnął się, po czym przejechał ręką po swojej grzywie.
- Widać - uśmiechnęłam się do niego
Weszliśmy zatem do domu. Piotrek odpoczywał na kanapie, Justyna krzątała się po kuchni. Karolinki nie było na widoku, a Maciek siedział obok Piotrka i oglądał z nim telewizor
- Witajcie! - powiedziałam radosna
- Cześć! - powiedziała Justyna, która przyszła do nas z kuchni i rzuciłyśmy się sobie na szyję - Kochana! - dotknęła mojego brzucha - No to kiedy zostanę tą ciocią? - zaczęła się śmiać
- Już niedługo, bo w kwietniu - powiedziałam
Piotrek wstał z kanapy i również się z nami przywitał
- A gdzie jest ten mój chrześnik? - spytałam
- A tutaj na kanapie - powiedziała Justyna
Podeszłam do Maciusia z wielkim pluszowym misiem
- Proszę, kochanie - powiedziałam - To od cioci Kasi i wujka Kamila
- Dziękuję - odpowiedział jeszcze sepleniąc
Justyna ugościła nas herbatą i ciastem
- Na kiedy masz termin? - spytała Justyna
- Na połowę kwietnia, ale jeszcze zobaczymy.
- Czyli jednak chłopak? - spytał Piotrek
- Tak - odpowiedziałam, dotykając swojego brzucha
- I jak będzie miał na imię? - spytała Justyna
- Była umowa, że jak będzie chłopak, to wybieram ja, a jak będzie dziewczynka, to wybiera Kamil
- Patrz, jak ci się udało - Justyna zaczęła się śmiać - I na co postawiłaś?
- Na Karolka
- Nie darujesz sobie tego Karolka?
- Nie
- Jak to nie darujesz? - spytał Piotrek
- Bo przecież ich Piotruś miał być Karolek, w sensie Kasia tak chciała - powiedziała Justyna
- Ja chciałem Piotruś - odezwał się Kamil - Ale Kasia chciała Karolka no i się kłóciliśmy
- Ale w podziękowaniu za to, że Kamil odebrał poród, zgodziłam się na Piotrusia - dopowiedziałam
- Piotruś? Ładne imię - Piotrek Żyła zaczął się śmiać
- Najładniejsze - powiedziała Justyna
U Piotrka i Justyny byliśmy przez ponad dwie godziny. Na koniec Justyna poprosiła mnie o wspólne zdjęcie, kiedy siedzimy obok siebie i Justyna dotyka mojego brzucha.
Pożegnaliśmy się zatem z nimi i pojechaliśmy do Szczyrku. Odwiedziliśmy na godzinkę Stefana z Marceliną, po czym wieczorem wróciliśmy do domu.
Przed samą północą, kiedy dzieci już spały, a ja z Kamilem leżeliśmy na łóżku, postanowiłam, że wrzucę zdjęcie na instagrama, które zrobił mi Kamil, kiedy dotykam swojego brzucha ciążowego, uśmiechając się do kamery
" A Wy jak po Świętach? Brzuchy pełne? Bo u mnie tak! #święta #alewielkibrzuch #pamiętajcieabyniejeśćtyle #aleniktnieodmówisobiekolejnegokawałkaserniczka #atakwogóletojestcudownie #pregnancy #rodzęw2025 #kochamwas #jużniedługo #witamycięnaświeciekochanie @kamilstochofficial"
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000




Komentarze
Prześlij komentarz