Numer 220 - Kamil... Rodzę!

Był już kwiecień. Kamil był już po sezonie, który zakończył się tak jak co roku w Planicy. Zakończył sezon na 18 miejscu.  Czekaliśmy wszyscy na rozwiązanie. Pokój Karolka był już gotowy. Niebieski dywanik, łóżeczka, niebieska kanapa, szafa i komódka, pełno zabawek.
Sukienki na aukcji zrobiły furorę. Aukcja trwała do końca kwietnia, a suknia, w której wyglądałam jak księżna Diana była już za 680 tysięcy. Nawet nie wiedziałam, kto chciałbym dać tyle za suknię. Pozostałe wahały się w granicach 100-250 tysięcy. To coś niesamowitego. 
14 kwietnia Kamil zawiózł mnie do szpitala. Czekałam więc w swojej sali. Obok mnie leżała jakaś kobieta. Jej pierwsze dziecko. Miała być dziewczynka - Oliwia.
- Moje już trzecie - powiedziałam
- No to gratuluję. Ma już pani podobno parkę?
- Tak.
- A teraz?
- Będzie chłopczyk
- No to gratuluję. Mój mąż czekał na tego pierworodnego, no to trochę sobie poczeka
- No to mój Kamil nie musiał długo czekać. - uśmiechnęłam się - Nasz Piotruś jest tym pierworodnym.
- Słyszałam o tych pani sukniach na aukcji. To miły gest z pani strony, że chce pani przeznaczyć te pieniądze na onkologię dziecięcą.
- Lubię pomagać ludziom. Nie jestem lekarzem, więc chociaż tak mogę im pomóc. Raz pomogliśmy takiej dziewczynce- Kasi. Potrzebowała 100 tysięcy na operację. Długo błagałam Kamila, abyśmy przekazali te pieniądze  i w końcu się zgodził i tak już pomagamy. Teraz, jak Kamil zarabia w Pucharze Świata, to część mojej wypłaty co dwa, trzy miesiące była przekazywana na kupno nowych zabawek dla dzieci. Ostatnio każde dziecko dostało od nas małego tygryska
- Ja bym nie miała tyle odwagi, aby patrzeć na te wszystkie chore dzieci
- Wie pani.. to zależy od punktu widzenia. Ktoś powie, że to coś nienormalnego, pomaganie, jak ktoś to nazwie "łysym'" dzieciom, bo słyszałam takie głosy. A teraz miło mi patrzeć, na te wszystkie dzieci. Ostatnio widziałam Kasię ze swoją mamą. Miała już krótkie włosy, była okazem zdrowia. To cudowne, widzieć, że dzięki twojej pomocy, nawet tej finansowej, dziecko żyje, może się cieszyć, bawić, jak rówieśnicy. To coś pięknego.. Czasami rozmawiamy z nimi z Kamilem, bawimy się.
- A jak pańskie dzieci?
- Uczymy je, że warto pomagać. I pomagają, a co najważniejsze, chcą pomagać
- Nigdy nie spotkałam takiej kobiety jak pani.
- To zasługa Kamila, to przy nim się tak zmieniłam
- Naprawdę?
- Tak. Przed poznaniem mojego męża, byłam zwykłą niespełna 20-letnią dziewczyną, która studiowała, bo kazali jej rodzice, miała chłopaka, którego nie kochała, a on ją zdradzał. Mieszkała sobie w małym mieszkanku, była antyspołeczna, lubiła samotność... I gdybym nie spotkała Kamila, nie byłabym w tym miejscu. Nie  chodzi mi o sytuację materialną. Jestem otwarta na ludzi, pomagam im, jestem nauczycielką, prowadzimy z Kamilem klub i sklep. To niesamowite, że przy nim się aż tak zmieniłam
- A to podobno kobiety zmieniają mężczyzn.
- No właśnie, podobno - powiedziałam


Nadszedł szesnasty kwietnia - środa. Kamil po swoim treningu przyjechał do mnie do szpitala. Siedzieliśmy sobie przy moim szpitalnym łóżku.
- Pamiętasz tę kobietę, która leżała obok mnie? - spytałam Kamila
- Tak
- Dzisiaj o 5:00 urodziła córeczkę - Oliwię

Gdy tak sobie rozmawiałam z Kamilem, w pewnym momencie poczułam, że.... odeszły mi wody płodowe.
- Kamil...-  złapałam go za rękę - Rodzę!
- Ale jak to?! -  był w szoku
- Biegnij po lekarza, biegnij!
Kamil wybiegł z sali i poszedł po lekarza
- Na porodówkę! - powiedział lekarz
Ja zaś złapałam Kamila za rękę. Był zestresowany.
- Kamil.. nie zostawisz mnie, prawda?
- Nie zostawię cię, kochanie ty moje
- Będziesz ze mną?
- Będę - odpowiedział
Kamil pojechał ze mną na salę porodową. Tam trzymał mnie za rękę przez cały poród. Widziałam, że zaraz mi może zemdleć, ale trzymałam go mocno za rękę. Mi zaś kazano, albo "przyj!", albo "teraz nie!" Bolało mnie i to strasznie.
- Pani nie miała nacinanego krocza?  - spytał lekarz
- Nie, nie miałam. A co?
- Nic, nic...
Ja zaś byłam cała zestresowana. Czyżby chciałby mi nacinać krocze?! Oj... Nic z tych rzeczy...
O godzinie 18:02 powitaliśmy na świecie naszego synka - Karol Kamil Stoch. Mierzył 52 centymetry i ważył 3333 gram. Dostałam swoje ukochane dziecko na ręce. Zobaczyłam mojego małego Karolka. Popłakałam się. Kamil aż zrobił mi zdjęcie. To był jeden z najcudowniejszych momentów w moim życiu. Następnie Kamil wziął Karolka na ręce.
- Mój synek. mój kolejny ukochany synek - powiedział, po czym się rozpłakał.
Zabrali więc naszego synka na badania, a ja zostałam przewieziona do sali. Po godzinie przywieźli mi do sali mojego Karolka. Ubrałam więc go w niebieskie ubranka. Wzięłam go jeszcze raz na ręce. Kamil zrobił mi zdjęcie, a następnie on wziął Karolka i pocałował go w czółko. Również zrobiłam mu zdjęcie.
Nie mogliśmy się nacieszyć naszym małym skarbem
- Może jutro przyjadę tutaj z dzieciakami  - powiedział Kamil
- Patrzyliśmy, jak nasz mały człowieczek sobie smacznie spał. Kamil zrobił mu mnóstwo zdjęć, które porozsyłał do rodziny, znajomych, trenera
"Karol Kamil. 16.04.2025 r. , 18:02" - taką wiadomość wysłał do każdego do taty, do swojego i mojego rodzeństwa, do mojej mamy, kolegów z kadry, kuzynów, trenera...
Kamil zrobił sobie jeszcze zdjęcie, jak trzyma rączkę naszego syna i postanowił wstawić to zdjęcie na swojego instagrama
"Witaj na świecie, synu! #dumnytatuś #kochamnajmocniej @katarzynawitkowskastoch #kolejnysyn #16.04.2025 #18:02. #kolejnaszczęśliwagodzina"


Następnego dnia w szpitalu odwiedziła nas Agnieszka z Maćkiem, w tym samym czasie zjawił się Bronisław
 - Ale śliczny - powiedziała Agnieszka
- Po mnie - uśmiechnął się Kamil
- No widać, że to rodowity Stoch - uśmiechnął się Bronisław
Agnieszka wręczyła małemu prezent, śpioszki
- Dziękujemy - powiedziałam - Ale niepotrzebnie je kupiliście
- No co ty.
- Ale mam nadzieję, że będę pierwsza, która zostanie zaproszona na kawę do waszego domu
- Zapraszamy już końcem czerwca - powiedział Maciek
- Już nie mogę się doczekać.

Po krótkiej wizycie Agnieszki, Maćka i Bronisława, w szpitalu zjawiła się Anna z Alexem, moja mama z Julką , a także Kornelia z Bartkiem i Natalia z Michałem
- Więcej was matka nie miała! - zażartował Kamil
- Nie - odpowiedział Michał - Ale jak widzę, to uroda po tatusiu, jak nic - uśmiechnął się - Wykapany tata!
- Ma się to coś! - Kamil ponownie zażartował
- Kiedy wychodzisz? - spytała moja mama
- Jutro
- A Piotruś i Wiktoria byli?
- Nie, Bronisław po nich teraz pojechał

Po kilku minutach wszyscy się rozeszli, a do mojej sali wszedł Piotruś z Wiktorią. Piotruś powiedział, że nie pójdzie do szkoły, bo chce zobaczyć brata. Gdy tylko weszli do sali, Wiktoria podeszła do łóżeczka Karolka
- Ale on śliczny. Mogę go ? - spytała
- Tak - odpowiedziałam
Wiktoria usiadła na moim łóżku szpitalnym, a Kamil podał na jej ręce Karolka. Kamil zrobił jej zdjęcie, a ona tuliła go i całowała po główce . Cudowny widok.
- Nie chcesz Karolka? - spytałam Piotrusia
- Nie. -  odpowiedział mi
Nie pytałam o więcej. Może się po prostu bał.
Wiktoria zaś była bardzo podniecona i szczęśliwa.  Nie mogła się nacieszyć widokiem Karolka. Kamil aż nagrał filmik, jak Wiktoria wycałowała go za wszystkie czasy
- Mój braciszek - powtarzała co chwilę.
Wiktoria z Piotrusiem pojechali wraz z Kamilem do domu po ponad godzinie.


Następnego dnia miałam zostać wypisana wraz z Karolkiem do domu. Przebrałam więc się rano w sukienkę.
Kamil wraz z dziećmi przyjechał po mnie i Karolka. Poprosiłam Kamila, aby zrobił mi i Karolkowi zdjęcie na tle białej, szpitalnej ściany.
Wstawiłam to zdjęcie na swojego instagrama
"Dwa dni temu  o godzinie 18:02 powitałam swoje 52 centymetry i 3333 gramów szczęścia. @kamilstochofficial ❤❤❤ Witaj na świecie, Karolu Kamilu Stochu! #szczęśliwamama #karolkamil #3333gramówszczęścia #kochamnajmocniej "



Dostałam zatem wypis i wraz z Karolkiem wyszliśmy ze szpitala. Kamil naszykował mi już fotelik, który miał Piotruś i Wiktoria. Wsadziłam więc tam Karolka i zapięłam go pasami. Wróciliśmy  do domu. Na Karolka czekał już jego niebieski pokój. Nakarmiłam go i położyłam do łóżeczka. Zrobiłam mu zdjęcie, jak tak słodko spał
- Mój aniołeczek - powiedziałam na głos



-------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                        kiki2000

Komentarze