Nadszedł maj i czas urodzin. W przeddzień urodzin Kamila upiekłam mu tort w kształcie skoczni narciarskiej. Z masy cukrowej zrobiłam skoczka narciarskiego , a także kremem i czekoladą zrobiłam napis "KAMIL STOCH - 30 LAT"
Schowałam zatem tort do lodówki, aby Kamil go nie widział. Dzieci również szykowały niespodziankę dla Kamila. Piotruś od kilku tygodni robił rysunki. Wiktoria tak samo. Przedstawiały one najczęściej naszą rodzinę, ale także Kamila w locie. Były bardzo piękne, dlatego, gdy Kamil był na treningu postanowiłam wraz z dziećmi zcalić cały prezent. Kupiłam album, w który wkleiliśmy wszystkie rysunki. Na pierwszej zaś stronie zrobiliśmy małą dedykację.
"Dla najlepszego taty na świecie !" - napisał Piotruś
Wiktoria namalowała ogromne serce.
Ja zaś wpisałam miejscowość, jutrzejszą datę i napis "Wszystkiego najlepszego z okazji 30-urodzin. Abyś zawsze był takim samym wspaniałym i kochającym mężem, ojcem, bratem i synem.... Kochamy Cię! Katarzyna, Piotruś, Wiktoria i Karolek!"
Schowałam zatem do album do dużej niebieskiej torby prezentowej i schowałam do szafy w pokoju Piotrusia. Ja zaś miałam dla Kamila jeszcze jeden prezent. Przygotowałam film. Trwa on prawie 20 minut. Są w nim jednak wszystkie zdjęcia, zaczynając od tego, jak Kamil był mały, po nasze wspólne zdjęcia, następnie zdjęcia naszych dzieci i kilka zabawnych filmików, które miałam na swoim telefonie z głównym udziałem naszej już piątki. Film chciałam wyświetlić na telewizorze następnego dnia.
Po południu Kamil przyjechał do domu z dobrą wiadomością.
- Kupiłem tę działkę! - powiedział cały uradowany, pokazując mi umowę - Już niedługo bierzemy się za wdrażanie naszych planów!
Widziałam, że był taki szczęśliwy. Ja również cieszyłam się jego szczęściem.
Następnego dnia rano obudziłam Piotrusia i Wiktorię wcześnie. Poszłam z nimi do naszej sypialni. Kamil jeszcze spał. Ja zaś trzymał z tyłu torebkę prezentową z albumem w środku.
Piotruś postanowił delikatnie obudzić Kamila. Złapał go za ramię i pociągnął. Kamil obudził się po chwili
- A co tu się dzieje? - spytał
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, tato! - wykrzyknęła Wiktoria
- 30 urodzin! - poprawił Piotruś
Dzieci rzuciły się mu na szyję. Zaspany jeszcze Kamil przytulił je do siebie.
- Mamy jeszcze prezent - powiedziałam
Wiktoria podeszła do mnie i wzięła ode mnie torebkę i podała ją Kamilowi
- Tato... wiesz ile musiałam się tego narobić!? - powiedziała Wiktoria - Nawet sobie tego nie wyobrażasz
Wiedziałam, że z Wiktorii będzie niezła "agentka" , jednak jej teksty sprawiały, że nie dało się nie zaśmiać.
Kamil wyjął album i otworzył go. Przeczytał piękną dedykację i aż łezka zakręciła się w jego oku.
- Widzisz, tato, jakie serce namalowałam?
- Piękne serce - powiedział, po czym najpierw przytulił ją, a potem Piotrusia i pocałował ich w główki. - Jakie to jest piękne
Każda kolejna strona wprawiała go w zachwyt. To było coś cudownego. Przekładał kolejne kartki i był bardzo zachwycony, ale też i wzruszony. Widać było, że mu się podobało. Ja zaś stałam obok łóżka i przyglądałam się, jak dzieci wtulone w Kamila oglądały z nim album. Zrobiłam im zdjęcie. Było cudowne.
- Chodź - powiedział Kamil, po czym wyciągnął swoją dłoń w moją stronę.
Złapałam jego rękę i usiadłam na łóżku obok nich. Wtuliłam się w Kamila, po czym pocałował mnie w policzek
- Dziękuję, kochanie . Wiedz, że to, że cię mam jest moim największym prezentem
Myślałam, że zaraz się wzruszę. Kamil był cudownym facetem i nie mogłam sobie wyobrazić, jak dalej będzie toczyło się moje życie.
Nie trwało to jednak długo. Karolek zaczął płakać. Wstałam więc z łóżka i poszłam do pokoju naszego synka. Oczywiście za mną poszła Wiktoria.
- Dlaczego on płacze? - spytała
- Pewnie jest głodny
- Albo trzeba go przewinąć
Widziałam, że Wiktoria bacznie przygląda się, co robię. Była taką małą niańką. Nakarmiłam Piotrusia, po czym go przewinęłam. Nie spał. Wzięłam go na ręce i poszłam z nim do sypialni, gdzie Kamil siedział z Piotrusiem i dalej oglądali album
- A kto tu mnie odwiedził? - Kamil był szczęśliwy, gdy zobaczył Karolka.
Kamil wziął go na ręce
- Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że was mam - powiedział, po czym zwrócił się do mnie - Zrób nam zdjęcie, tutaj mam telefon
Wzięłam więc telefon z szafki i zrobiłam Kamilowi zdjęcie, gdy trzyma Karolka na rękach, po jego lewej stronie jest Wiktoria, a po prawej Piotruś.
Po obejrzeniu albumu zeszliśmy na śniadanie. Po zjedzonym śniadaniu Kamil wraz z dzieciakami poszedł do kościoła. Ja zaś zostałam z Karolkiem w domu. Upiekłam jeszcze jedno ciasto i zrobiłam sałatkę, ponieważ o 15:00 mieli odwiedzić nas goście. Wszyscy znajomi z kadry.
Gdy tak sobie siedziałam w domu, ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć. Był to Bronisław wraz z Natalią i Michałem. Przyjechali z prezentem dla Kamila. Przywitałam więc się z nimi.
- Nie ma go jeszcze? - spytał Bronisław
- Nie, ale zaraz powinien wrócić. Pojechał do kościoła z dziećmi
- A Karolek? - spytała Natalia
- Poszedł spać jakieś 20 minut temu. - po chwili jednak spytałam - A Ania nie przyjedzie?
- A to ty nie wiesz? - spytał Bronisław
- O czym?
- Wyjechała z Alexem i dziećmi wczoraj
- Ale jak to? A sklep, przecież pracuje u nas. Nic nie powiedziała
- No to nie wiem - powiedział Bronisław - Powiedziała nam, że wszyscy już od dawna wiedzą, a dla mnie miała to być niespodzianka i polecieli do Anglii. Sami nie wiedzą na ile.
- Ale nic nam nie powiedziała! - byłam lekko zdenerwowana
- Nam też nie - powiedziała Natalia
- Dla mnie też to jest dziwne. - rzekł Bronisław
Wzięłam więc telefon i zadzwoniłam do jednej ze szwaczek z naszego sklepu. W tym okresie nie pracują one codziennie, bo w lato nie ma w ogóle zamówień na czapki i szaliki zimowe. W takie dni pracują one 2 dni w tygodniu. Szyją one już nasze produkty na zaś.
Zadzwoniłam do pani Krysi. Nic nie wiedziała o wyjeździe Anny. Ona zaś zadzwoniła do pozostałych jej koleżanek. One również nic nie wiedziały. Zdenerwowałam się na Annę. Wyjechała bez słowa, nie mówiąc o tym nikomu. Pracuje ona w naszym sklepie. Było to dla mnie niepojęte. A Kamil tak ją zachwalał. To z nią miał lepszy kontakt niż z Natalią, Anna była jego wręcz ukochaną siostrą i to jej ufał najbardziej. To z nią mógł o wszystkim porozmawiać.
Po chwili do domu wszedł Kamil wraz z dziećmi. Bronisław, a także Natalia z Michałem złożyli mu życzenia , a także wręczyli mu wspólny prezent.
Kamil wziął prezent. Była to elegancka butelka wódki. Litrowa, ale zapakowana w drewnianej obudowie i czerwoną, miękką poduszeczkę
- Dziękuję - powiedział Kamil
Po chwili spytał jednak, gdzie Anna. Bronisław opowiedział mu całą historię. Zezłoszczony Kamil wyciągnął telefon i zadzwonił do Anny. Odebrała. Nakrzyczał na nią. Był strasznie zły. Ta mu jednak powiedziała, że chcą odpocząć od takiego życia. Kamil nakrzyczał na nią i powiedział, że nie ma tutaj do czego wracać. Był zły. Wścieknięty poszedł na górę do sypialni.
- To my może pójdziemy - powiedziała Natalia, po czym wraz z Michałem i Bronisławem wyszli z naszego domu. Wiktoria spytała się mnie, co stało się z tatą. Nie byłam jednak w stanie jej odpowiedzieć. Poszłam na górę do Kamila. Siedział na łóżku. Twarz miał zakrytą rękami. Usiadłam obok niego i objęłam go ramieniem
- Kamil - powiedziałam - Wiem, że jest ci ciężko. Ja też byłam zdenerwowana, gdy to usłyszałam
- Powiedz mi, jak można być tak nieodpowiedzialnym?! Spakować siebie i dzieci i wyjechać nie wiadomo na ile.
- Kamil... Ja wiem, że to jest twoja siostra i przyznaję ci rację, nie powinna tak postąpić, ale musisz zrozumieć, że teraz wszyscy macie swoje rodziny. A ty masz dzisiaj urodziny. Wiktoria jest smutna, bo nie wie co ci jest. Piotruś też taki gdzieś chodzi dziwny...
- Wiem... O której przyjadą? - zmienił temat
- Za godzinę
- Dobrze - powiedział
Posiedziałam przez chwilę jeszcze przy Kamilu. Po czym poszłam się przebrać.
Schowałam zatem tort do lodówki, aby Kamil go nie widział. Dzieci również szykowały niespodziankę dla Kamila. Piotruś od kilku tygodni robił rysunki. Wiktoria tak samo. Przedstawiały one najczęściej naszą rodzinę, ale także Kamila w locie. Były bardzo piękne, dlatego, gdy Kamil był na treningu postanowiłam wraz z dziećmi zcalić cały prezent. Kupiłam album, w który wkleiliśmy wszystkie rysunki. Na pierwszej zaś stronie zrobiliśmy małą dedykację.
"Dla najlepszego taty na świecie !" - napisał Piotruś
Wiktoria namalowała ogromne serce.
Ja zaś wpisałam miejscowość, jutrzejszą datę i napis "Wszystkiego najlepszego z okazji 30-urodzin. Abyś zawsze był takim samym wspaniałym i kochającym mężem, ojcem, bratem i synem.... Kochamy Cię! Katarzyna, Piotruś, Wiktoria i Karolek!"
Schowałam zatem do album do dużej niebieskiej torby prezentowej i schowałam do szafy w pokoju Piotrusia. Ja zaś miałam dla Kamila jeszcze jeden prezent. Przygotowałam film. Trwa on prawie 20 minut. Są w nim jednak wszystkie zdjęcia, zaczynając od tego, jak Kamil był mały, po nasze wspólne zdjęcia, następnie zdjęcia naszych dzieci i kilka zabawnych filmików, które miałam na swoim telefonie z głównym udziałem naszej już piątki. Film chciałam wyświetlić na telewizorze następnego dnia.
Po południu Kamil przyjechał do domu z dobrą wiadomością.
- Kupiłem tę działkę! - powiedział cały uradowany, pokazując mi umowę - Już niedługo bierzemy się za wdrażanie naszych planów!
Widziałam, że był taki szczęśliwy. Ja również cieszyłam się jego szczęściem.
Następnego dnia rano obudziłam Piotrusia i Wiktorię wcześnie. Poszłam z nimi do naszej sypialni. Kamil jeszcze spał. Ja zaś trzymał z tyłu torebkę prezentową z albumem w środku.
Piotruś postanowił delikatnie obudzić Kamila. Złapał go za ramię i pociągnął. Kamil obudził się po chwili
- A co tu się dzieje? - spytał
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, tato! - wykrzyknęła Wiktoria
- 30 urodzin! - poprawił Piotruś
Dzieci rzuciły się mu na szyję. Zaspany jeszcze Kamil przytulił je do siebie.
- Mamy jeszcze prezent - powiedziałam
Wiktoria podeszła do mnie i wzięła ode mnie torebkę i podała ją Kamilowi
- Tato... wiesz ile musiałam się tego narobić!? - powiedziała Wiktoria - Nawet sobie tego nie wyobrażasz
Wiedziałam, że z Wiktorii będzie niezła "agentka" , jednak jej teksty sprawiały, że nie dało się nie zaśmiać.
Kamil wyjął album i otworzył go. Przeczytał piękną dedykację i aż łezka zakręciła się w jego oku.
- Widzisz, tato, jakie serce namalowałam?
- Piękne serce - powiedział, po czym najpierw przytulił ją, a potem Piotrusia i pocałował ich w główki. - Jakie to jest piękne
Każda kolejna strona wprawiała go w zachwyt. To było coś cudownego. Przekładał kolejne kartki i był bardzo zachwycony, ale też i wzruszony. Widać było, że mu się podobało. Ja zaś stałam obok łóżka i przyglądałam się, jak dzieci wtulone w Kamila oglądały z nim album. Zrobiłam im zdjęcie. Było cudowne.
- Chodź - powiedział Kamil, po czym wyciągnął swoją dłoń w moją stronę.
Złapałam jego rękę i usiadłam na łóżku obok nich. Wtuliłam się w Kamila, po czym pocałował mnie w policzek
- Dziękuję, kochanie . Wiedz, że to, że cię mam jest moim największym prezentem
Myślałam, że zaraz się wzruszę. Kamil był cudownym facetem i nie mogłam sobie wyobrazić, jak dalej będzie toczyło się moje życie.
Nie trwało to jednak długo. Karolek zaczął płakać. Wstałam więc z łóżka i poszłam do pokoju naszego synka. Oczywiście za mną poszła Wiktoria.
- Dlaczego on płacze? - spytała
- Pewnie jest głodny
- Albo trzeba go przewinąć
Widziałam, że Wiktoria bacznie przygląda się, co robię. Była taką małą niańką. Nakarmiłam Piotrusia, po czym go przewinęłam. Nie spał. Wzięłam go na ręce i poszłam z nim do sypialni, gdzie Kamil siedział z Piotrusiem i dalej oglądali album
- A kto tu mnie odwiedził? - Kamil był szczęśliwy, gdy zobaczył Karolka.
Kamil wziął go na ręce
- Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że was mam - powiedział, po czym zwrócił się do mnie - Zrób nam zdjęcie, tutaj mam telefon
Wzięłam więc telefon z szafki i zrobiłam Kamilowi zdjęcie, gdy trzyma Karolka na rękach, po jego lewej stronie jest Wiktoria, a po prawej Piotruś.
Po obejrzeniu albumu zeszliśmy na śniadanie. Po zjedzonym śniadaniu Kamil wraz z dzieciakami poszedł do kościoła. Ja zaś zostałam z Karolkiem w domu. Upiekłam jeszcze jedno ciasto i zrobiłam sałatkę, ponieważ o 15:00 mieli odwiedzić nas goście. Wszyscy znajomi z kadry.
Gdy tak sobie siedziałam w domu, ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć. Był to Bronisław wraz z Natalią i Michałem. Przyjechali z prezentem dla Kamila. Przywitałam więc się z nimi.
- Nie ma go jeszcze? - spytał Bronisław
- Nie, ale zaraz powinien wrócić. Pojechał do kościoła z dziećmi
- A Karolek? - spytała Natalia
- Poszedł spać jakieś 20 minut temu. - po chwili jednak spytałam - A Ania nie przyjedzie?
- A to ty nie wiesz? - spytał Bronisław
- O czym?
- Wyjechała z Alexem i dziećmi wczoraj
- Ale jak to? A sklep, przecież pracuje u nas. Nic nie powiedziała
- No to nie wiem - powiedział Bronisław - Powiedziała nam, że wszyscy już od dawna wiedzą, a dla mnie miała to być niespodzianka i polecieli do Anglii. Sami nie wiedzą na ile.
- Ale nic nam nie powiedziała! - byłam lekko zdenerwowana
- Nam też nie - powiedziała Natalia
- Dla mnie też to jest dziwne. - rzekł Bronisław
Wzięłam więc telefon i zadzwoniłam do jednej ze szwaczek z naszego sklepu. W tym okresie nie pracują one codziennie, bo w lato nie ma w ogóle zamówień na czapki i szaliki zimowe. W takie dni pracują one 2 dni w tygodniu. Szyją one już nasze produkty na zaś.
Zadzwoniłam do pani Krysi. Nic nie wiedziała o wyjeździe Anny. Ona zaś zadzwoniła do pozostałych jej koleżanek. One również nic nie wiedziały. Zdenerwowałam się na Annę. Wyjechała bez słowa, nie mówiąc o tym nikomu. Pracuje ona w naszym sklepie. Było to dla mnie niepojęte. A Kamil tak ją zachwalał. To z nią miał lepszy kontakt niż z Natalią, Anna była jego wręcz ukochaną siostrą i to jej ufał najbardziej. To z nią mógł o wszystkim porozmawiać.
Po chwili do domu wszedł Kamil wraz z dziećmi. Bronisław, a także Natalia z Michałem złożyli mu życzenia , a także wręczyli mu wspólny prezent.
Kamil wziął prezent. Była to elegancka butelka wódki. Litrowa, ale zapakowana w drewnianej obudowie i czerwoną, miękką poduszeczkę
- Dziękuję - powiedział Kamil
Po chwili spytał jednak, gdzie Anna. Bronisław opowiedział mu całą historię. Zezłoszczony Kamil wyciągnął telefon i zadzwonił do Anny. Odebrała. Nakrzyczał na nią. Był strasznie zły. Ta mu jednak powiedziała, że chcą odpocząć od takiego życia. Kamil nakrzyczał na nią i powiedział, że nie ma tutaj do czego wracać. Był zły. Wścieknięty poszedł na górę do sypialni.
- To my może pójdziemy - powiedziała Natalia, po czym wraz z Michałem i Bronisławem wyszli z naszego domu. Wiktoria spytała się mnie, co stało się z tatą. Nie byłam jednak w stanie jej odpowiedzieć. Poszłam na górę do Kamila. Siedział na łóżku. Twarz miał zakrytą rękami. Usiadłam obok niego i objęłam go ramieniem
- Kamil - powiedziałam - Wiem, że jest ci ciężko. Ja też byłam zdenerwowana, gdy to usłyszałam
- Powiedz mi, jak można być tak nieodpowiedzialnym?! Spakować siebie i dzieci i wyjechać nie wiadomo na ile.
- Kamil... Ja wiem, że to jest twoja siostra i przyznaję ci rację, nie powinna tak postąpić, ale musisz zrozumieć, że teraz wszyscy macie swoje rodziny. A ty masz dzisiaj urodziny. Wiktoria jest smutna, bo nie wie co ci jest. Piotruś też taki gdzieś chodzi dziwny...
- Wiem... O której przyjadą? - zmienił temat
- Za godzinę
- Dobrze - powiedział
Posiedziałam przez chwilę jeszcze przy Kamilu. Po czym poszłam się przebrać.
Następnie założyłam Wiktorii sukienkę.
Kamil zaś założył białą koszulkę polo i spodnie do wpół łydki. Piotrusiowi założyłam granatową koszulkę polo wraz ze spodenkami.
O równej 15:00 pojawili się pierwsi goście. Był to Maciek z Agą, a zaraz za nimi Piotrek z Justyną i dziećmi. Przywitaliśmy się z nimi, gdy rozległ się dzwonek do drzwi - Kuba z Karoliną zjechali się równocześnie ze Stefanem z Marceliną i ich córkami.
Zaprosiliśmy więc wszystkich do środka. Goście wręczyli Kamilowi prezenty, a ja poszłam do kuchni, aby wyjąć tort. Gdy zatem wszyscy usiedli przy stole, "wjechałam" z tortem do jadalni. Każdy był pod wrażeniem tortu.
- Sama robiłaś? - spytała Agnieszka
- Tak - powiedziałam - Strasznie pracochłonne - uśmiechnęłam się w stronę Kamila - Ale 30-ste urodziny ma się tylko raz w życiu - ponownie uśmiechnęłam się w stronę mojego męża.
Włożyłam w tort świeczki.
- Tata, pomyśl życzenie - powiedział Piotruś
- Już myślę - uśmiechnął się
Po chwili namysłu powiedział na głos:
- Nigdy nie myślałem, jak będą wyglądać moje 30-ste urodziny. Każdy mówi, że to już taka ogromna przemiana. Jednak teraz uświadamiasz sobie, że przeżyłeś 30 lat. Czy to dużo? 3 dekady. Ludzie robią wtedy podsumowania. Ile zarobiłem, ile wydałem, co zyskałem, co posiadam, ile co jest warte w moim domu, na ilu wakacjach byłem, albo w naszym przypadku, w ilu konkursach wystartowałem, ile z nich wygrałem, ile razy byłem na podium. To nie jest ważne. Najważniejsze jest, z kim idzie się przez życie i z kim spędza się te swoje 30-ste urodziny. Mam was. Mam kochającą żonę, za którą dziękuję Bogu, że cię spotkałem... Mam trójkę wspaniałych dzieci. Karolek był chyba prezentem na moje urodziny. Mam wspaniałych przyjaciół - was. - uśmiechnął się - I nawet nie wiecie, jak bardzo jestem wdzięczny Bogu, że mogę tutaj z wami być. Wiecie co jest najpiękniejsze? Nie otaczanie się pieniędzmi, ale dobrymi ludźmi i ja właśnie wiem, że takimi się otaczam. Moim marzeniem jest, aby to zostało. Aby nikt tego nie zmieniał. Chcę, żebyśmy spotkali się w takim składzie na kolejnych... 40-stych, 50-tych urodzinach w takim samym, albo i nawet powiększonym składzie. O tym właśnie marzę - w tej chwili zdmuchnął świeczki, a my zaczęliśmy bić brawo
- Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam... Sto lat, sto lat , niech żyje, żyje nam. Niech żyje nam! A kto? Kamil! - zaśpiewałam, a pozostali dołączyli się do mnie.
- Jestem naprawdę wzruszony - powiedział Kamil
Wzięłam do ręki nóż i wraz z Kamilem, tak jak podczas naszego ślubu, kroiliśmy tort. Agnieszka zrobiła nam masę zdjęć. Podałam każdemu kawałek tortu, po czym usiedliśmy przy stole. Wiktorii bardzo smakował tort, który zrobiłam. Następnie dzieci poszły się bawić do pokoju Wiktorii zabawkami.
- Wiktoria! - zawołałam córeczkę
- Tak, mamo? - podbiegła do stołu
- Tylko nie zbudźcie Karolka. Masz nad wszystkim czuwać.
- Dobrze, mamo. Jak ktoś go obudzi, to wylatuje z mojego pokoju! - powiedziała, po czym poszła na górę się bawić
- Nadal taka za nim jest? - spytała Justyna
- Tak - odpowiedziałam
- 30 lat minęło, jak jeden dzień - zaśpiewał w tej chwili Piotrek na melodię z serialu "Czterdziestolatek"
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Taka prawda - powiedział Kamil
- A jak twoje suknie? - spytała Agnieszka
- Zebrałam 1,8 miliona - odpowiedziałam
- Jak to?! - aż podskoczyła
- Też jestem w ogromnym szoku. Jutro mam zamiar się tym zająć. Pieniądze już dzisiaj przelałam na konto szpitala. Zostałam zaproszona jutro do szpitala, mam już nawet specjalny czek z wydrukowaną kwotą.
- Powiem ci, że szacuneczek - powiedział Piotrek
Spędziliśmy bardzo miło czas, opowiadaliśmy sobie żarty, wspominaliśmy. W pewnym momencie powiedziałam:
- A teraz ja mam niespodziankę dla mojego męża, ponieważ nie dostał on jeszcze ode mnie prezentu - uśmiechnęłam się w stronę Kamila. - Zapraszam wszystkich do salonu!
Wyjęłam z szuflady pendrive'a i podłączyłam go do telewizora. Gdy wszyscy zajęli miejsca, spytałam:
- Już mogę?
Odpowiedzieli mi zgodnie, że tak. Włączyłam zatem przycisk "play" na pilocie i wtuliłam się w Kamila.
Rozpoczęło się od zdjęć Kamila, jak był mały. Jeszcze jego zdjęcia ze szpitala, potem pierwszy roczek, pierwsze 3 lata, jego pierwsze skoki, następnie jak poszedł do szkoły.... filmiki z jego pierwszymi skokami na skoczni, zdjęcia z jego osiemnastki - Kamil zaczął się śmiać - A następnie nasze pierwsze selfie z pamiętnego Oberstdorfu. Jacy wtedy byliśmy młodzi i nie wiedzieliśmy, co nas czeka. Kolejne zdjęcia to były najpierw naszej dwójki, potem zdjęcia , jak już byłam w ciąży i narodziny Piotrusia, potem pierścionek zaręczynowy... ślub... Pełno zdjęć ze ślubu, wesela, poprawin. Następnie moje ciążowe zdjęcia z Wiktorią, w między czasie jakieś głupie filmiki z Kamilem w roli głównej, ale też jego zdjęcie z pięcioma złotymi medalami z igrzysk olimpijskich, a także zdjęcia z różnych wesel, kilka naszych zdjęć w góralskich strojach, albo zdjęcie, gdy byliśmy cali mokrzy po Lanym Poniedziałku, następnie wspólne zdjęcia ze świąt, kolejne urodziny naszych dzieci, a także zdjęcia jak byłam w kolejnej ciąży i zakończyłam to wszystko zdjęciem Kamila z Karolkiem na rękach... Na koniec czarne tło... I złoty napis : "Co będzie dalej, kochanie? Zależy już tylko od nas. Chciałabym ci jednak podziękować za te lata, które do tej pory razem spędziliśmy i życzę Ci, abyś nigdy się nie zmieniał, abyś zawsze był kochającym ojcem i mężem, a także synem, bratem, wujkiem, szwagrem, zięciem, kumplem, przyjacielem, sportowcem. Życzę ci następnych, następnych, następnych i jeszcze następnych 30 lat. Pamiętaj, kochamy Cię! Twoja żona, Kasia"
Kamil aż się wzruszył. Pocałował mnie w czoło....
- Kocham Cię - szepnął mi do ucha
- Ja ciebie też - odpowiedziałam
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz