Tak, to już dziś... Sobota 24 sierpnia 2019 rok. Ten dzień, na którym czekałam latami, aby w końcu założyć białą suknię i poślubić ukochanego mężczyznę. To dla mnie wielkie wydarzenie, którego nie da się opisać. Jedyny dzień, w którym kobieta wie, w co ma się ubrać. Kiedy ma zaplanowany cały dzień. W którym założy białą suknię, welon, buty, weźmie do ręki bukiet i przyrzecze miłość swojemu ukochanemu.
Wstałam. Zegarek w telefonie wskazywał 5:00. Obróciłam się, a tam... zobaczyłam puste miejsce obok mnie na łóżku. Wstałam więc i poszłam do kuchni. Kamil siedział przy stole i pił kawę.
- Kochanie, a co ty tak wcześnie pijesz kawę? - spytałam
- Tak jakoś. - odpowiedział
Nie zadawałam mu więcej zbędnych pytań. Założyłam jeansy i koszulę w biało-czarną kratę, do tego włosy związałam w koka.
Piotruś jeszcze słodko spał. Usiadłam więc w kuchni obok Kamila. Chciałam się do niego przytulić, lecz tą iście romantyczną chwilę przerwał nam dzwonek do drzwi.
- A kogo to niesie o 5:00 rano? - spytałam
Lecz Kamil poszedł bez słowa otworzyć drzwi. Był to Bronisław. Zdziwiłam się jego wczesną wizytą, lecz ten przywitał się ze mną uściskiem i powiedział
- To wy jedźcie, a ja popilnuję Piotrusia.
Zdziwiłam się. Gdzie miałam jechać, po co i z kim? W tym momencie jednak podszedł do mnie Kamil i powiedział, że mnie gdzieś zabiera. Założyłam więc trampki i poszłam z Kamilem do samochodu. Pojechaliśmy do naszego domu. Po ślubie mieliśmy się tutaj przeprowadzić, jednak... nie wiedziałam, po co Kamil mnie tutaj przywiózł.
- Gdzie masz sukienkę? - spytał
- U twoich rodziców, a co?
- To zaraz ją sobie przywieziesz.
- A coś się stało?
- Postanowiłem, że jeśli fotograf i kamerzysta będą nagrywać przygotowania, to lepiej by było zrobić to w naszym domu, a nie w mieszkaniu. Ja tutaj już swoje rzeczy mam.
- Swoje rzeczy....
- Garnitur i te sprawy..
- I przywiozłeś mnie tutaj tylko po to, aby mi o tym powiedzieć o 5:00 rano? - zdenerwowałam się , ale Kamil mnie uspokoił
- Nie. Tylko ci zakomunikowałem. Teraz odbywa się najważniejsza część.
Kamil był strasznie tajemniczy, ale jakoś nie zdziwiło mnie to .Poszedł do garażu i przyniósł łopaty, rękawiczki i kilka sadzonek drzew. A także jakieś szklane prostokąty.
- Co to ma znaczyć? - spytałam
Kamil jednak podał mi łopatę i parę rękawiczek.
- Te drzewa będą nam przypominały o naszym ślubie - powiedział Kamil
Nie wiedziałam, że Kamil ma takie świetne pomysły w głowie. Zaskoczył mnie tym, ale bardzo miło mnie tym zaskoczył. Byłam taka szczęśliwa, że z zapałem wykopałam te trzy dołki. W jednym posadziliśmy dąb, w drugim czereśnię, a w trzecim jabłoń. Jednak dalej nie wiedziałam, po co Kamilowi te szklane prostokąty. Dopiero po chwili zauważyłam, że jest coś na nich zapisane, a nawet wygrawerowane. Tam pisało "Kasia i Kamil Stochowie 24.08.2019 r.". To było takie romantyczne, że aż się popłakałam. Kamil wziął grubą nić z samochodu i przewiązał przez dziurkę szklane prostokąty, a następnie przywiązał wszystkie trzy do drzewa. To chyba najpiękniejsza niespodzianka, jaką w życiu widziałam. Patrzyłam się na nasze drzewka. Byłam taka szczęśliwa, że aż się wzruszyłam.
Pojechaliśmy do naszego mieszkania. Kamil zaczął pakować swoje rzeczy. Chciał, aby część wyprowadzki była dzisiaj, a ja pojechałam do rodziców Kamila i wyjęłam z szafy Natalii sukienkę oraz wszystkie dodatki i zawiozłam je do naszego domu.
Następnie wróciłam do mieszkania i pomogłam Kamilowi z przeprowadzką. Spakowałam swoje rzeczy i Piotrusia. I tak nam zeszło z całą przeprowadzką do 7:00. Zamknęliśmy nasze mieszkanie. Po raz ostatni je widzę. Kamil postanowił je sprzedać. Ja również o tym myślałam, ale chciałam także sprzedać swoje mieszkanie, w którym i tak nikt nie mieszka.
A więc... Była już 7:00. Biegałam po całym domu. Nie mogłam nigdzie się odnaleźć. Co ten Kamil miał w głowie, aby przeprowadzić się akurat dzisiaj i to jeszcze o 5:30. Nie chciałam już tego komentować.
O 9:00 do naszego domu zawitali kamerzyści. Pojechałam z nimi do fryzjerki i kosmetyczki. Tam miała odbyć się krótka sesja z przygotowań, a także nagranie wykonania makijażu.
Usiadłam na fotelu u mojej zaufanej zakopiańskiej fryzjerki.
- Stresuje się pani? - spytała
- Nie.
- Dziwne. Wszystkie moje klientki boją się, że coś wyjdzie nie tak. Boją się po prostu zawarcia małżeństwa
- Może to dla nich stresujące, ponieważ zamieszkają po raz pierwszy z mężem, będą chcieli założyć rodzinę, mieć dzieci. Wyobrażają sobie pierwsze wspólne dni, a ja ? A ja to wszystko mam za sobą. Synek ma już 1,5 roku, mieszkam z Kamilem też tyle samo, więc..... Jak to by powiedział mój tata "w tej sytuacji ślub, to tylko formalność"
- A synek jak będzie ubrany?
- Kupiłam mu garnitur. Taki czarny. Myślę, że będą podobnie wyglądać z Kamilem. Mam nadzieję, że nie zrobi mi niespodzianki i nie założy granatowego czy szarego garnituru. Bo wtedy byłaby klapa.
Po skończonej fryzurze przyszedł czas na makijaż. Tutaj również odbyła się krótka sesja zdjęciowa.
Do domu wróciłam o 12:00. Mieliśmy jeszcze tylko 4 godziny... Nagle zaczęłam się stresować. Czułam jak ogarniał całe moje ciało.
Kamil czekał w salonie przy oknie. Podeszłam do niego i objęłam go od tyłu.
- Już 4 godziny - wyszeptał
- Za 4 godziny ... mój mężu - uśmiechnęłam się
- Chcesz poćwiczyć? - spytał Kamil
- Ale co?
- Taniec.
- Tak teraz?
- Tak.
Zdziwiłam się, ale... zgodziłam się. Kamil odsunął kanapę trochę dalej, abyśmy mieli więcej miejsca.
Kamil objął mnie tak romantycznie. Uśmiechnęłam się do niego. I zaczęliśmy tańczyć. Szeptaliśmy sobie rytm "raz , dwa, trzy, cztery... pięć, sześć, siedem osiem" Nasi fotografowie zaczęli robić nam zdjęcia.
- Oj proszę państwo - powiedział do nich Kamil, uśmiechając się - Nasz taniec to tajemnica, później zrobicie sobie zdjęcia.
O 13:00 do drzwi zapukała Agnieszka Lewkowicz. To ona miała być moją drużbą. Przywitałyśmy się gorącym uściskiem
- Jak ty ładnie wyglądasz - powiedziałam do Agi
- Oj, nie przesadzaj. To ty jesteś dzisiaj gwiazdą.
- Ale ty jako moja drużba też jesteś gwiazdką - uśmiechnęłam się.
Wtedy podeszła do nas pan fotograf.
- Czy możecie panie się uśmiechnąć ładnie.
Zrobił nam zdjęcie. Kolejnym zdjęciem było z Piotrusiem .
Wzięłam go na ręce, przodem do kamery, a obok mnie stanęła Aga i zrobiliśmy sobie kolejne zdjęcie.
Poszłam z Agnieszką do sypialni.
- Wow.... Jak ładnie tutaj macie... I ten obraz - powiedziała Aga
- Ten obraz jest tutaj najpiękniejszy. Tak mi się podobał, że wiedziałam, że muszę go mieć.
- A gdzie sukienka?
W tym momencie odsunęłam szafę. Chciałam pokazać Agnieszce sukienkę, lecz jednak musiał wejść ten fotograf.
- Jakbym mógł poprosić pani sukienkę.
- Ale po co ?
- Proszę mi dać.
Podałam fotografowi sukienkę i zawiesił ją na żyrandolu. Następnie wyszedł i przyniósł garnitur Kamila i również go powiesił i następnie zrobił zdjęcia.
- Mógłbym poprosić, aby włożyła pani sukienkę do szafy na wieszak.
Robiłam posłusznie jego polecenia. Włożyłam sukienkę do szafy, a następnie obok niej garnitur. Tutaj również było kilka zdjęć. Następnie wyjęłam garnitur. Fotograf oddał go Kamilowi, który był na w salonie, a następnie przyniósł kilka kombinezonów. Włożył je do szafy, a pomiędzy nimi ułożył sukienkę.
Zdjęcia wyszły świetnie. Wzięłam więc kombinezony i zeszłam na dół i odłożyłam je na swoje miejsce. Zauważyłam, że ktoś puka do drzwi. Był to Stefan Hula. Miał być świadkiem Kamila.
- Hej Stefan - przywitaliśmy się uściskiem.
Stefan wszedł do domu i przywitał się z Kamilem.
- Stresik? -spytał nas
- Trochę - odpowiedziałam
- Bardzo - powiedział Kamil
- Ja się strasznie stresowałem- powiedział Stefan
- Wiem, pamiętam - uśmiechnęłam się
- O! Racja! Przecież ty byłaś u nas na ślubie! - powiedział Stefan
- Ja nie - odpowiedział Kamil
- To żałuj - poklepałam Kamila po plecach.
- Cóż... Ty chyba skakałeś w kadrze...
- C - odpowiedział - I nie robiono nam treningów z kadrą A, więc nikogo prywatnie nie znałem.
- Ale wtedy była zabawa - powiedziałam - Wesele skończyło się o 6:00, a ja do hotelu w Szczyrku dotarłam o 9:00 - wybuchnęłam śmiechem
Kamil popatrzył się na mnie z niedowierzaniem
- Jak to?
- Pamiętam - zaczął śmiać się Stefan... - A hotel był na przeciwko naszej sali weselnej - wybuchnął falą śmiechu
- Tak długo nie wracałam nigdy z wesela, a na kilku byłam
- To jak ty wracałaś? - spytał Kamil
- Nie chcesz wiedzieć - nie mogłam powstrzymać się od śmiechu
- Tyle szła - śmiał się nadal Stefan
- Ale powiedzcie mi, co ty robiłaś. Jak ty wracałaś?
- A co, nie weźmiesz z Kasią ślubu, jak się dowiesz, jak się upiła? - powiedział Stefan
- A jak dzisiaj będziesz tak piła?
- Ale ja wtedy miałam.... W którym roku braliście ślub? - spytałam
- 2010.
- No tak... Racja... Miałam 13 lat. - uśmiechnęłam się
- CO?! - wykrzyknął Kamil - Ale jak to?!
- To było tak - zaczął wyjaśniać Stefan Kamilowi - W 2010 roku brałem ślub z Marceliną. Kasia miała 13 lat, 11 lat miała Kornelia, 8 lat miał Michał, Piotrek miał 6 lat, a Julii nie było na świecie. I wszyscy goście sobie usiedli i się okazało, że obok rodziców nie ma miejsca dla 13-letniej Kasi. Więc Kasia usiadła obok mnie. I to dosłownie obok mnie. I tak jakoś poszło - zaczął się nadal śmiać Stefan
- Ale co? - Kamil się niecierpliwił
- Cóż... No była wódka - powiedziałam - A jak polewali, to myśleli, że ktoś obok mnie siedzi. A obok mnie było wolne i ....
- Ty miałaś 13 lat i.... - Kamil nie dokończył
- Dobrze, że to teraz wyszło - zaczęłam się śmiać
- Jeszcze możesz to wszystko odkręcić -powiedział Stefan
W tym momencie Kamil złapał mnie w pasie i jakoś tak dziwnie przerzucił, że wylądowałam na plecach, przez co Kamil niósł mnie na przysłowiowego "barana".
- Kamil, co ty robisz? - spytałam, ale nadal się śmiałam
- Moja żona alkoholiczka - zaczął się śmiać.
- Twoja PRZYSZŁA żona miała tylko taką jedną wpadkę - poprawiłam go.
- A co będzie dzisiaj?
- Dzisiaj? Muszę być trzeźwa - uśmiechnęłam się
W tym momencie fotograf zrobił nam zdjęcie, jak sobie siedzę na barkach Kamila, jeszcze pomachałam do obiektywu.
Nadeszła 14:00. Do domu zapukał pan Bronisław i Krystyna, a zaraz po nich moja mama z Michałem, Piotrkiem, Julią i Kornelią.
Przywitałam ich uściskiem
- Dziś twój najważniejszy dzień córeczko - wyszeptała mi mama na ucho.
- Wiem...
- Kocham cię
- Ja ciebie też.
Poszłam na górę do sypialni z Agą i moją mamą. Założyłam sukienkę. Aga zasunęła mi ją z tyłu. Następnie buty, a mama wpięła mi welon. Usiadłam przy toaletce i założyłam sobie kolczyki, a następnie bransoletkę.
Michał przybiegł do pokoju i aż się cofnął i wykrzyknął "Wow. Siostra!"
- Po co przybiegłeś? - spytała mama
- Kamil już czeka. Piotruś już też.
- Już? - zdziwiła się Aga , która wyciągnęła z torebki telefon - Już 15:30. Musimy iść - powiedziała
Chciałam już wyjść, kiedy Aga złapała mnie jeszcze za rękę i podała bukiet.
Wyszłam z sypialni i zaczęłam schodzić po schodach. Z każdym kolejnym krokiem słyszałam coraz głośniejsze "Wow" , "Piękna".
- Piękna - powiedział pan Bronisław
- Śliczna księżniczka - wyszeptał Kamil w moją stronę.
Zobaczyłam Kamila w tym czarnym garniturze.... Taki męski.
Gdy stanęłam na ostatnim schodku w całej okazałości, przyszedł czas na blask aparatów. Kamil podszedł do mnie i złapał mnie za rękę. Uśmiechnął się do mnie. Ja również odwzajemniłam jego uśmiech.
Bronisław wziął za rękę i powiedział
- Patrz jaka mama piękna
- Mama! - wykrzyknął Piotruś
Wyszliśmy z domu. Stefan czekał już przy samochodzie.
Przy tym pięknie ozdobionym samochodzie, a do tego ta tablica rejestracyjna z napisem "Koniec Wolności"
Wsiedliśmy do samochodu. Stefan był naszym kierowcą, a obok niego z przodu usiadła Aga.
My siedzieliśmy z tyłu. Kamil złapał mnie za rękę.
- Masz obrączki? - spytałam Stefana
- Tak, mam
- To dobrze.
Wysiedliśmy przed kościołem. Wszyscy goście już na nas czekali.
Stanęliśmy z Kamilem przed drzwiami świątyni, a za nami Stefan i Agnieszka. Przed nami zaś stała Milena - córka Stefana i Marceliny, która trzymała pudełko z obrączkami.
W uszach zabrzmiał marsz weselny grany na organach. Weszliśmy do kościoła.
Milena położyła na ołtarzu pudełeczko i wróciła do Marceliny. My usiedliśmy na przeznaczonych dla nas miejscach.
Zobaczyłam, że po bokach rozstawieni są fotoreporterzy. Kamil mówił mi, że jeden z ich samochód stał przed domem. Ale nie przejmowałam się nimi. To był nasz dzień i nic nie było w stanie po popsuć.
Wyszedł ksiądz na ołtarz. Jak na początku zwykłe procedury mszy. Wykonanie znaku krzyża i takie tam
- Drodzy bracia i siostry. Spotykamy się tu dzisiaj, aby uczestniczyć w zawarciu małżeństwa przez Katarzynę Witkowską i Kamila Stocha. Połączyła ich miłość. Wzajemna miłość, która dzisiaj zostanie zatwierdzona przez Bożą łaskę.
Następnie przyszedł czas na procedury mszy. Po chwili pierwsze czytanie. Do ambony podeszła Agnieszka i przeczytała czytanie. A następnie psalm. Myślałam, że zaśpiewa go organista, lecz ku mojemu zdziwieniu na ambonę wyszła Justyna Żyła i zaśpiewała psalm. Nie wiedziałam, że ma tak przepiękny głos.
Kolejnym etapem była Ewangelia, a zaraz po niej kazanie.
Usiedliśmy na swoich miejscach, a ksiądz przystąpił do kazania.
Na początku ksiądz westchnął tak głęboko, że wszyscy zaczęli się śmiać. Było słychać chichoty z różnych stron kościoła, jednak księdzu to nie przeszkadzało i zaczął przemawiać.
- A dopiero co 16 lat temu udzielałem mu pierwszej komunii świętej - uśmiechnął się ksiądz -A już za kilka minut udzielę mu sakramentu małżeństwa. - nastała chwila ciszy - Drodzy bracia i siostry: W świecie krąży miłość jak krew, która ożywia ciało. Często tego nie widzimy. Wszędzie tylko zło i ludzka nienawiść. Czym więc jest miłość sprawiająca, że świat się kręci? "Jak mnie Ojciec umiłował, tak i ja was umiłowałem". Niesamowita jest ta deklaracja Jezusa. Bóg jest pierwszy we wszystkim. Wynika z tego, że nikt z nas nie jest źródłem miłości. "Bóg jest miłością", my możemy tylko ją przyjąć i okazywać dalej. Św. Paweł pisze, że możemy mieć miłość, ale nie być miłością.Dużą porcję miłości otrzymujemy z urodzenia, przez rodziców, przyjaciół, wychowawców. Dziecko, które nie doświadczyłoby chociaż minimum troski i czułości, umarłoby szybko, nawet, gdyby miało co jeść i pić. Ale nasze baterie miłości są ograniczone. Szybko się wyczerpują. Często się dziwimy, że brakuje nam cierpliwości, że opadamy z sił, słabnie nasza motywacja. Sytuacje te są obecne w naszym ludzkim życiu, ale także i w sporcie. Ale to normalne. Jednak poznanie, że każdy z nas jest kochany taką miarą miłości, z jaką Bóg kocha swego Syna, zmienia perspektywę.Miłość kojarzy nam się z bliskością. Tu nie chodzi tylko o życie pod jednym dachem. Miłość to siła, energia, która przyciąga całego człowieka: rozum, uczucia, serce, ciało.Przez miłość rodzi się w nas poczucie jedności z drugim człowiekiem, z Bogiem. To jest coś wspaniałego. Być w jedności, chociaż każdy z nas jest inny.Dobrze wiedzieć też, że nie tylko Bóg, ale jakaś osoba może zakochać się we mnie. Żona lub mąż dostrzega we współmałżonku piękno, ceni go bardziej niż wszyscy wokół. Ojciec czy matka kochają inaczej swoje dzieci niż małżonkowie siebie nawzajem. Bo w przypadku rodziców dochodzą jeszcze więzy krwi. Jeśli widzę, że ktoś mnie zauważył, docenił, że chce ze mną spędzić życie, rodzi się we mnie wdzięczność - to jest też forma miłości. Fundamentalna.
Miłość nie jest związana tylko z uczuciem, lubieniem bądź nielubieniem. Kto z nas może zdecydować, że w kimś się zakocha? To się rodzi spontanicznie. Natomiast prawdziwa miłość, oprócz tego, że jest darem, wiąże się z naszą wolnością, z oddaniem, wysiłkiem. Tego już nie da się robić spontanicznie. Miłość nie jest ślepa, lecz świadoma. Miłość jest oddawaniem całego życia, a nie tylko uczuć. Uczucia dziś są takie, jutro inne. Szybko się zmieniają. Gdybyśmy wszystko uzależniali od uczuć, to np. mama nie powinna karmić głodnego dziecka w nocy, bo jej się nie chce, raczej chce się jej spać i wolałaby mieć święty spokój. A jednak wstaje z łóżka i karmi. Oczywiście, można mówić, że to instynkt macierzyński, że tak to mamy wgrane. Ale za tym kryje się miłość - oddawanie życia. Intrygujące jednak jest to, że największa miłość dotyczy oddawania życia za przyjaciół, za bliskich, a nie za obcych. Chociaż wydawałoby się, że przecież większym heroizmem byłoby oddać życie za nieprzyjaciół - to się nam przecież wydaje trudniejsze. A jednak Jezus mówi, że największa miłość jest wtedy, gdy oddaję życie żonie, mężowi, dziecku, przyjacielowi. Bo to nie jest jednorazowy heroiczny akt.To postawa, która rozłożona jest na lata, codziennie, wytrwale.
Miłość wymaga walki, bo będzie poddana próbie. Nic dziwnego, że pierwszym imieniem miłości jest cierpliwość. A co to jest cierpliwość? To nie jest zgoda na zło, jakaś rezygnacja. To patrzenie na zło przez pryzmat dobra, dostrzeganie w sobie, w świecie, w drugim człowieku "światła ukrytego za ciemnością". To rozpoznawanie najpierw tego, co dobre w bliskiej osobie. To również przyjęcie, że bliski człowiek nie spełni wszystkich moich oczekiwań, wszakże tylko Bóg jest źródłem miłości. Wskutek przyzwyczajenia, wspólnego mieszkania, bycia ze sobą, na czoło szybko wysuwają się wady, ograniczenia. Miłość - jak powie św. Paweł - jest nie tylko darem, ale też drogą, ponieważ potrzeba czasu, żeby przyjąć inność drugiego. W obręb tej inności wchodzą także różnice charakteru, słabości, ludzkie wady - te nam jest najtrudniej przyjąć. Dlatego w chwili ślubu rozpoczyna się kolejny etap, a nie zwieńczenie miłości.Cierpliwość jest nieodzowna w życiu. Jest ona najpierw świadomością, że wszystko, co dobre, rozwija się powoli. Aby zburzyć dom, wystarczy kilka godzin pracy buldożera, aby go zbudować i urządzić, czasem potrzeba kilka lat. A człowiek to nie rzecz. Można wprawdzie szybko przeszczepić serce z ciała, ale to, co duchowe zmienia się powoli. Małżonkowie też uczą się miłości latami, każdego dnia, czasem w bólach i nieporozumieniach.
Miłość to zaufanie oparte na poznaniu. Ale bez rozmowy, bez odsłonięcia siebie, bez wsłuchania się w to, co druga osoba chce mi powiedzieć, nie można wzbudzić zaufania i zbudować trwałej relacji. Kiedy się z kimś dzielę nie tym, co wiem na temat aktualnych rozgrywek piłkarskich czy polityki, ale głębszymi sprawami i mam poczucie, że to zostaje przyjęte, rodzi się we mnie radość. Gdy widzę, że ktoś mnie słucha, takie doświadczenie podnosi mnie na duchu. Prosta rzecz, a cieszy. Żeby powiedzieć komuś szczerze o tym, co dla mnie ważne, trudne, z czym się zmagam, ale też o moich radościach i sukcesach, muszę wiedzieć, że ta osoba potraktuje mnie poważnie, nie wyśmieje tego, co mówię, przyjmie z szacunkiem to, co mam jej do powiedzenia. Dlatego nie rozmawiamy z panią w sklepie o swoich prywatnych sprawach.Rzadko myślimy o tym, że jedną z form miłości jest słuchanie. Dlatego wielką ranę zadajemy sobie, kiedy w naszych relacjach brakuje wysłuchania, uwagi, często bez złej woli, tylko z roztrzepania czy rutyny.To nie znaczy, że w małżeństwie nikną wszystkie granice. Każdy z nas jest tajemnicą. I pewnych rzeczy po prostu nie da się wypowiedzieć. Ale bez poświęcania uwagi sobie, nie da się pójść dalej. Dlatego módlmy się dzisiaj za Katarzynę i Kamila w tym cudownym dla nich dniu, w którym rozpoczynają kolejny etap swojego życia..... - po chwili dodał. - Powstańmy.
Wszyscy wstaliśmy z naszych miejsc.
Ksiądz podszedł do nas i podał Stefanowi pudełko z obrączkami, a Agnieszce podał księgę, gdzie był opisany cały przebieg sakramentu małżeństwa. Agnieszka trzymała księgę w lewej ręce, a mikrofon w prawej.
- Kasiu, Kamilu , wysłuchaliście słowa Bożego i przypomnieliście sobie znaczenie ludzkiej miłości i małżeństwa. W imieniu Kościoła pytani was, jakie są wasze postanowienia. Kasiu, Kamilu, czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?
- Chcemy - odpowiedzieliśmy
- Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i złej doli, aż do końca życia?
- Chcemy
- Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Bóg was obdarzy?
- Chcemy
- Prośmy Ducha Świętego, aby uświęcił ten związek i dał narzeczonym łaskę wytrwania. Niech ich miłość przez Niego umocniona, stanie się znakiem miłości Chrystusa i Kościoła.
Organista zaczął grać na organach trzy zwrotki hymnu do Ducha Świętego.
- Skoro zamierzacie zawrzeć sakramentalny związek małżeński, podajcie sobie prawe dłonie i wobec Boga i Kościoła powtarzajcie za mną słowa przysięgi małżeńskiej. - powiedział ksiądz
W tym momencie podaliśmy sobie prawe dłonie, a ksiądz związał je końcem stuły.
Ksiądz wziął mikrofon od Agnieszki i przysunął go pod usta Kamila.
Kamil powtarzał za kapłanem.
- Ja, Kamil, biorę ciebie Katarzyno , za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Następnie ksiądz podłożył mi mikrofon pod usta i to ja powtarzałam za kapłanem.
- Ja, Katarzyna, biorę ciebie Kamilu, za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
- "Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela". Małżeństwo przez was zawarte, ja powagą Kościoła katolickiego potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, f i Ducha Świętego.
Ksiądz zdjął stułę z naszych dłoni.
Stefan podszedł bliżej do księdza z naszymi obrączkami.
- Niech Bóg pobłogosławi te obrączki, które macie sobie wzajemnie nałożyć jako znak miłości i wierności.
Odpowiedzieliśmy:
- Amen
W tym momencie ksiądz pokropił nasze obrączki wodą święconą
- Na znak zawartego małżeństwa nałóżcie sobie obrączki.
Kamil wziął pierwszy obrączkę przeznaczoną dla mnie. Powoli nakładał ją na mój serdeczny palec i powtarzał za księdzem słowa.
- Katarzyno, przyjmij tę obrączkę , jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Następnie ja wzięłam obrączkę Kamila i powoli wsuwałam ją na jego serdeczny palec, mówiąc:
- Kamilu, przyjmij tę obrączkę, jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
- Możecie się pocałować - powiedział ksiądz
Kamil przybliżył się do mnie, odgarnął z mojej twarzy welon. Pocałował mnie, tak delikatnie, ale z jaką rozkoszą. To był najpiękniejszy pocałunek w moim życiu.... Nigdy go nie zapomnę.
Wszyscy zaczęli bić nam brawo, a my wróciliśmy na swoje miejsca
Przyszedł czas na modlitwę, a następnie na pozostałe obrzędy mszy świętej.
Następnie komunia święta. Gdy po modlitwie usiadłam na krześle, Kamil zaczął szeptać mi na ucho.
- Stresik minął
Zaczęłam się śmiać.
- Aż tak się stresowałeś?
- Tak. Powiem ci, że nawet na Igrzyskach jak skaczę w drugiej serii i wiem, że mogę wygrać złoto. Tu było gorzej.
- Kamil... Przecież to wcale nie było straszne
- Nie gadaj.
- Zaraz stąd wychodzimy i jedziemy na salę.. A tam będziesz musiał tańczyć.
- Tańca się nie obawiam.
- A ja właśnie tańca.
- Taniec to pikuś - uśmiechnął się Kamil w moją stronę.
Obejrzałam się w prawo. Zobaczyłam, że w drugiej ławce siedziałam moja mama wraz z Piotrkiem i Julią. Wyglądała tak pięknie. Jeszcze nigdy nie widziałam, aby moja mama miała taką ładną sukienkę.
Następnie obejrzałam się w lewo i spojrzałam na rodziców Kamila. Pan Bronisław ubrany w białą koszulę, do tego czarny garnitur i czarny krawat. Obok niego Krystyna, a pomiędzy nimi Piotruś. Gdy tylko mnie zauważył, zaczął mi machać. Odmachałam mu. Szturchnęłam Kamila i pokazałam mu, że nasz synek do nas macha. Kamil również mu odmachał.
Spojrzałam się jeszcze raz na Krystynę. Nie jest ona bardzo starsza od mojej mamy, ale sukienkę miała gorszą od mojej babci. Krystyna ubrała się w fioletową kreację.
Moja babcia, która usiadła sobie w ławce obok mojej mamy, Julii i Piotrka, wyglądała przepięknie. Siwe włosy spięte w kok. Do tego srebrny kapelusz, białe baleriny i do tego ta sukienka
Po skończonej rozdanej komunii świętej, przyszedł czas na koniec mszy świętej.
- Byliśmy dzisiaj świadkami zawarcia małżeństwa przez Kamila Stocha i Katarzyny Witkowskiej. Ta wspaniała uroczystość to nowa droga dla małżonków. Chciałbym wam złożyć najserdeczniejsze życzenia, zdrowia, szczęścia, miłości, wytrwałości , pociechy z syna, a także z przyszłych pociech.
Na koniec została zaśpiewana pieśń przez śpiewaczkę operową "Ave Maria"
Kamil wziął mnie "pod pachę" i wyszliśmy z kościoła. Goście już stali przed wejściem i gdy staliśmy już w drzwiach świątyni, z wielkich tub wystrzelono konfetti. Dwa w kształcie białych serduszek, jedno z czerwonych serduszek, a trzecie ze srebrnych serduszek.
Podszedł do nas Stefan Hula z dwoma góralskimi kapeluszami. Założyliśmy je na chwile, aby nasi fotografowie, a także fotoreporterzy mieli zdjęcia.
Następnie stanęliśmy przed samym kościołem, a goście podchodzili do nas z życzenia. Po mojej prawej stronie stała Aga, która odbierała prezenty, a po lewej stronie Kamila stał Stefan ze specjalnym pudełkiem na koperty.
Na początku podeszli rodzice Kamila z Piotrusiem. Następnie moja mama z Julią i Piotrkiem. Kolejno Michał z Natalią, Kornelia ze swoim chłopakiem, Anna z Abdulem, swoim narzeczonym.
- Wszystkiego najlepszego bracie i szwagierko! - uśmiechnęła się Anna
Zauważyłam, że... Anna jest w zaawansowanej ciąży.
- A ja gratuluję - odezwałam się
- Dziękuję - powiedziała Anna
- Kiedy poród?
- W październiku.
- I przyleciałaś samolotem?
- Tak. Nie było przeciwwskazań.
- Chłopiec czy dziewczynka?
- Dziewczynka.
- No to jeszcze raz gratulację.
Następnie podeszła moja babcia. Wyściskała Kamila. Widać, że się lubią. Po chwili podeszła do mnie i mnie wyściskała.
- A ja prezent dam ci nieco później - wyszeptała i udała się do mojej mamy.
Podchodzili do nas znajomi, rodzina, przyjaciele, byli wszyscy zaproszeni przez nas zagraniczni skoczkowie. Andreas Wellinger, Stefan Kraft, Simon Ammann, Andreas Stjermen, Johann Andre Forfang, Daniel Andre Tande, Clemens Aigner i wielu innych.
A na sam koniec z życzeniami podszedł do nas trener Stefan Horngacher z żoną Nicol.
- Kochani, wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia... - uściskał nas. Jego żona również - Pamiętam jak sam brałem ślub. Też się tak stresowałem - uśmiechnął się w moją stronę.
Po złożonych życzeniach wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do "Zakopiańskiego Dworku", gdzie miało odbyć się nasze wesele.
Na miejsce dotarliśmy o 18:30. Jednak to spory kawałek. Wiadomo. Centrum Zakopanego, sobota. Wszystko wiąże się z korkami. Ale także życzenia zajęły nam sporo czasu. To jednak 125 osób.
Wysiedliśmy pod dworkiem. Kamil pomógł mi wysiąść. Weszliśmy na salę, a tam w drzwiach stała moja mama i tata Kamila. Tata Kamila trzymał tackę z kieliszkami wódki i kawałkami oscypka, a moja mama pokrojony chleb i sól.
- Jak to bywa u nas - zaczęła moja mama - U nas witamy wszystkich chlebem i solą.
- A jak to bywa u nas - powiedział tata Kamila z góralskim akcentem - U nas witamy wszystkich wódką i oscypkiem
Wszyscy zaczęli się śmiać.
Na początku z Kamilem skosztowaliśmy chleba z solą. Przegryźliśmy to oscypkiem i popiliśmy kieliszkiem alkoholu.
Kieliszki wyrzuciliśmy za siebie tak, że musiały pęknąć. W rogu stała szczotka i szufelka. Więc ja trzymałam szufelkę, a Kamil zamiatał.
- Widać, kto będzie sprzątał - powiedział do mikrofonów jeden pan z orkiestry, który miał być naszym wodzirejem na weselu.
Szufelkę ze szkłem podałam jednej z pań z obsługi, a następnie podeszły do nas kelnerki z szampanem. Po chwili podały szampana gościom.
My trzymaliśmy kieliszki, a orkiestra zaczęła śpiewać
"Sto lat, sto lat, niech żyją , żyją nam. Sto lat, sto lat, niech żyją , żyją nam. Sto lat, sto lat, niech żyją, żyją nam. Niech żyją nam! Sto lat, sto lat, sto lat, sto lat. Niechaj żyją nam. Sto lat, sto lat, sto lat, sto lat. Niechaj żyją nam. Niech żyją nam, niech żyją nam. W zdrowiu szczęściu pomyślności niechaj żyją nam sto lat. Niech im gwiazdka pomyślności nigdy nie zagaśnie, nigdy nie zagaśnie, a kto z nami nie wypije, niech go piorun trzaśnie, a kto z nami nie wypije, niech go piorun trzaśnie. Niech nam żyją. A kto? Para młoda!"
I zaczęliśmy pić szampana wszyscy.
- A teraz państwo młodzi się pocałują!
Pocałowaliśmy się z Kamilem.
- A co tak krótko? Ona temu winna, ona temu winna. Pocałować go powinna!
A więc to ja pocałowałam Kamila.
- On jej temu winien, on jej temu winien. Pocałować ją powinien!
A więc to Kamil mnie pocałował
- Teraz musimy liczyć, kto kogo dłużej trzyma! Zaczyna panna młoda. Liczymy.
A więc objęłam go i wpiłam się w jego usta.
- 1..........2.............3..............4..................5......................6 - przerwałam
- O! Co tak słabo? - odzywał się pan Włodek z orkiestry. - To teraz pan młody.
A więc Kamil wpił się w moje usta.
- 1............2............3......................4........................5...........................6.....................7.....................8................9......................10....................11.................12... - w tym momencie Kamil odpuścił.
- Już możecie usiąść na miejsca - powiedział pan Włodek
A więc mu usiedliśmy pod samą ścianą. Obok mnie Agnieszka, a obok niej Maciek. Obok Kamila zaś siedział Stefan, a obok niego Marcelina i dzieci - Milena i Zosia.
Za nami na wielkiej ścianie było drewniane serce umalowane na biało, a na nim przyklejony złoty napis:
"Katarzyna & Kamil 24.08.2019" Strasznie to mi się podobało.
Nagle podeszła do mnie mama z Piotrkiem i Julcią.
- Możemy cię prosić o zdjęcie?
- Ale tak teraz?
- Tak. Możesz?
- Tak, mogę.
Wyszliśmy na taras. Kamil również wyszedł z nami. Najpierw zdjęcie, gdzie jestem ja, Kamil i moja mama. Następnie ja z mamą, kolejne : ja, mama, Piotrek i kolejne: ja, mama, Piotrek i Julcia. Mama zrobiła sobie również zdjęcie z Kamilem. Piotrek też chciał zdjęcie z Kamilem i na koniec zrobili zdjęcie Julci z Kamilem. Ja też zrobiłam sobie zdjęcie z Piotrkiem, a następnie z Julcią. Po chwili przyszedł do nas Michał.. Również zrobiliśmy sobie kilka zdjęć.
Michał nie chciał skorzystać tylko z usług naszego fotografa i postawił na nasze wspólne selfie we trójkę. Ja, Kamil i Michał.
Po tej małej sesji zdjęciowej wróciliśmy na salę.
-A teraz czas na pierwszy taniec państwa młodych
- Pamiętasz kroki? - uśmiechnął się do mnie Kamil
- Tak.
Wszyscy goście stanęli pod ścianami, a ja z Kamilem weszliśmy do środka.
Ustawiliśmy się na swoich pozycjach. W uszach usłyszeliśmy tą melodią. "Despacito" w wykonaniu altówki, elektrycznej wiolonczeli i kontrabasu.
Kamil złapał mnie za rękę i zaczęliśmy tańczyć. Na początku kilka obrotów, przerzutów. Kamil złapał mnie w pasie, a ja splotłam ręce wokół jego szyi.Trzymał mnie mocno tak, że oderwałam nogi od ziemi i tak się kręciliśmy. A na koniec wziął mnie na ręce i wzniósł do góry! Wszyscy zaczęli bić brawo. W tym momencie Kamil postawił mnie na ziemi i udał się w stronę wyjścia.
- NARA! - wykrzyknął
Wszyscy zaczęli się śmiać.
W tym momencie ja zaczęłam kiwać go palcem , a z głośników leciał znany monolog Heli z Kabaretu Koń Polski
"Ho no, ho no, ho no!"
Kamil podszedł do mnie.
- A czy ty mnie kochasz, czy ty mnie nie kochasz?
W tym momencie Kamil mnie pocałować, a z urządzenia do wytwarzania dymu, wyleciał biały i bladoróżowy gaz, który ogarnął całą salę, a my znikliśmy w tym dymie. To było takie romantyczne.
I wszyscy ponownie zaczęli klaskać i bić nam brawo.
Ukłoniliśmy się z Kamilem i zaprosiliśmy gości do tańca.
W tym momencie podbiegł do nas Piotruś. Wzięliśmy go na ręce i tańczyliśmy we trójkę na środku sali. Widziałam kątem oka, że goście bawią się świetnie. Wszyscy tańczyli, śpiewali. Było na prawdę miło i fajnie. W końcu przyszedł czas na obiad. Na początku był rosół. A więc wzięłam Piotrusia na kolana i zaczęłam go karmić. Ku mojemu zdziwieniu Piotruś zjadł. Następnie był de volaille z serem, pietruszką, ogórkiem, papryką. Do tego ziemniaczki i trzy rodzaje surówek. Mały zjadł tylko trochę surówki z marchewki. Następnie napił się soczku pomarańczowego i pobiegł na środek sali. Wszyscy nadal jedli, więc nikogo na sali nie było, a Piotruś był na środku i sobie skakał i biegał po całej sali. Mały Abdul Bari - syn Anny również. Do tego dzieci mojej kuzynki Joli i kuzyna Jana, a także Milenka, Karolinka, Kuba, a także Hania - Olka Zniszczoła, Bunio - syn Grzesia Miętusa i Magdy. A więc dzieci się bawili, jak my byliśmy przy stołach.
Po zjedzonym obiedzie wyszliśmy na parkiet. Pierwszy do tańca zaprosił mnie Stefek Hula, jednak potańczyłam z nim krótko, bo zrobiła się wymiana partnerek i zatańczyłam z Olkiem Zniszczołem. Kolejnym moim partnerem tanecznym był Tomasz Pilch. Kolejny Grzesiek Miętus, a zaraz po nim Krzysiu Miętus.
Po Krzysiu wróciłam w ramiona Kamila
- Jednak z tobą tańczy mi się najlepiej - wyszeptałam
- A wiesz co, ta twoja Kornelia to niezła tancerka.
- Na prawdę?
- A ta Jola, twoja kuzynka, to niezła sztuka jest - zaczął się szyderczo uśmiechać
- Oj, bo przesadzasz.
- No co?
- Żebym nie musiała zaraz składać papierów rozwodowych.
I tak o to przetańczyłam z Kamilem trzy piosenki.
W pewnym momencie do Kamila podszedł pan Włodek z mikrofonem, a on sam wrócił na miejsce i zaczął grać melodię Sławomira "Miłość w Zakopanem"
Wszyscy goście zrobili kółko, a w tym kółku ja i Kamil, który trzymał mikrofon. Przecież gdyby on zaśpiewał.... Nie ukrywam, że Kamil trochę fałszuje.
Jednak.... zadziwił mnie. Zaczął śpiewać
Teraz już wszystko wiem
Bawiłem grubo się i na tej skoczni, (ZAKOPANE)
Gdzieś pod palmami raj
Mówili jedź, bo tam podobno życie (ooo)
To był przepiękny czas
Życie tętniło w nas
Pamiętasz miła
Lecz to w ojczyźnie właśnie nam się przydarzyła
Miłość, Miłość w Zakopanem
Polewamy się szampanem
Tym skoczkiem jestem ja
A ty królową nocy
Miłość żarzy w twoje oczy
Rozpędzona jak motocykl
Hej wypijemy wszyćkie drinki aż do dna
Cekiny błyszczą twe
Uśmiechem kusisz mnie
Zespół przygrywa (zespół przygrywa)
Splecione ciała dwa
Tak piękni: ty i ja
szczęście nadpływa
choć na parkiecie tłum
tu dzisiaj oprócz nas nikogo nie ma
Cześć, jestem Kamil
a w mych ramionach Katarzyna
Miłość, Miłość w Zakopanem
Polewamy się szampanem
Tym skoczkiem jestem ja
A ty królową nocy
Miłość żarzy w twoje oczy
Rozpędzona jak motocykl
Hej wypijemy wszyćkie drinki aż do dna
Poranek, jasny świt,
Głowy leciutkie, bo
To przecież góry
Na niebie słońce lśni
Ty jesteś dzisiaj nim
Przeganiasz chmury
Buzi mi teraz daj
A potem więcej, gdy będziemy sami
Bo od wieczora, Kasiu , znowu zaczynamy
Miłość, Miłość w Zakopanem
Polewamy się szampanem
Tym skoczkiem jestem ja
A ty królową nocy
Miłość żarzy w twoje oczy
Rozpędzona jak motocykl
Hej wypijemy wszysćkie drinki aż do dna
Miłość, Miłość w Zakopanem
Polewamy się szampanem
Tym skoczkiem jestem ja
A ty królową nocy
Miłość żarzy w twoje oczy
Rozpędzona jak motocykl
Hej wypijemy wszyćkie drinki aż do dna (aż do dna)
Wszyscy zaczęli bić brawo. Nie wiedziałam, że Kamil może tak ładnie śpiewać. Ja również zaczęłam bić brawo. Byłam.... dumna. Dumną żoną.
- Jaka niespodzianka dla pani młodej! To jak było o miłości, to może tak "Żono moja"?
Zaczęto grać piosenkę "Żono moja", a my zaczęliśmy tańczyć. Kolejną piosenką było "Mężu drogi mój"
- Kasia, moja żona. Jak to cudownie brzmi - wyszeptał mi Kamil na ucho
- A czy ty wiesz, jak cudownie brzmi "Kamil to mój mąż"? - również wyszeptałam mu do ucha.
Przyszedł czas na mocniejsze rytmy. W tym momencie do tańca zaprosił mnie pan Bronisław
- Takiemu teściowi nie można odmówić - wyszeptałam panu Bronisławowi na ucho
- A takiej synowej, to w szczególności.
Jednak po tańcu musiałam pójść do toalety. Gdy wróciłam, zauważyłam, że moja babcia stoi na tarasie, trzymając Piotrusia na rękach, a jeden z naszych fotografów robił jej zdjęcie. Podeszłam więc do niej, a za mną Kamil.
- A co tu babciu robisz?
- Zdjęcie w prawnuczkiem.
- A my też możemy się przyłączyć? - spytałam
- Tak, oczywiście moje dzieci.
A więc wraz z Kamilem, Piotrusiem i moją babcią , za pozowaliśmy do zdjęcia.
Babcia wzięła Piotrusia i udała się z nim na salę. A ja z Kamilem i jeden z naszych fotografów zostaliśmy na tarasie. W tym momencie podeszła do nas kierowniczka sali z tym drewnianym sercem i tym napisem.
- To dla państwa - powiedziała
- Dla nas? - zdziwiłam się
- Tak, to jest dla państwa. Rzadko co organizujemy wesela mistrzom olimpijskim - uśmiechnęła się.
Nasz fotograf "podłapał temat" i poprosił nas o zapozowanie z tym sercem w ręku na tle nieba.
Po tych wszystkich pozach i zdjęciach podeszli do nas Agnieszka i Maciek.
- A czy my możemy prosić o zdjęcie? - spytała Agnieszka fotografa
- Ależ z rozkoszą
- Ale dlaczegoż to aż z rozkoszą ? - zapytała Agnieszka
- Takiej piękności się nie odmawia.
W tym momencie szturchnęłam Kamila, aby spojrzał na czerwonego z zazdrości Maćka.
- Niech panu będzie - odpowiedziała Agnieszka
Aga i Maciek stanęli sobie przy nas i zrobiliśmy sobie zdjęcie.
- A czy mogę selfie z tą piękną młodą parą? - spytała Aga
- Ależ z rozkoszą - zaczął śmiać się Kamil
Po tych kilku zdjęciach ponownie wróciliśmy na salę.
Widziałam, że goście bawili się świetnie. Aż w pewnym momencie podeszła do mnie Milenka.
- Ciociu, a mogę zatańczyć z tobą?
- Ależ pewnie mój skarbie!
Zatańczyłam z Milenką, następnie z Kubą. Kolejno z Abdulem. Następnie z narzeczonym Ani.
Aż w końcu podeszła do mnie Marcelina z Zosieńką.
- A czy chrześnica może zdjęcie z matką chrzestną ? - spytała
- Ależ tak moja Zosiu kochana!
Wzięłam Zosię na ręce, a Marcelina zrobiła nam kilka zdjęć. Dołączył się również Kamil , który jest ojcem chrzestnym Zosi.
- A czy my możemy prosić o zdjęcie? - zapytał się Michał z Natalią.
Zrobiliśmy sobie tyle zdjęć, że..... oj... kto by to zliczył.
Po chwili podeszła do mnie Kornelia. Wyglądała tak przepięknie w tej sukience.
- Kochana, jak ty pięknie wyglądasz - powiedziałam
- Oj... I tak ty jesteś dzisiejszą gwiazdą wieczoru - powiedziała
- A ty gwiazdką.
- A czy mogę zrobić sobie z moją siostrą selfie?
- Ależ oczywiście. Zrobiłam sobie zdjęcie z Kornelią.
Piotruś zrobił się śpiący. Bronisław wziął go na ręce i podszedł z nim do mnie.
- Kasiu, bo mały jest śpiący i nie wiem....
- Proszę mi go dać
Wzięłam Piotrusia na ręce i powędrował z nim do pokoju hotelowego, który wynajmowaliśmy z Kamilem. Kamil przywiózł tam wcześniej łóżeczko, więc położyłam Piotrusia i usypiałam go .
Po chwili do pokoju wszedł Kamil
- I jak? Śpi?
- Tak, śpi... Usnął
- To co robimy? Zamykamy go?
- A mamy inne wyjście?
- A co z kluczykiem.
- Schowasz do spodni, przecież masz zapinane kieszonki.
- Racja.
Wyszliśmy z pokoju i zamknęliśmy go na klucz.
- Plus w tym, że Piotruś się nie budzi w nocy - powiedział Kamil
- Ale i tak zaraz trzeba będzie do niego przyjść - powiedziałam
Wróciliśmy na salę do naszych gości.
Podeszłam do Daniela Andre Tandego i do Anji.
- Hej!
- Hej!
- Jak się bawicie?
- Świetnie - odpowiedziała Anja
- To się cieszę
- A gdzie macie Piotrusia? - spytał Daniel
- Śpi. Usnął. Takie imprezy go nudzą.
- Ale i tak długo wytrzymał - powiedziała Anja. - Takie małe dzieci, to....
- Piotruś jest silny. - uśmiechnęłam się - A teraz was przepraszam, muszę pójść dalej.
Podeszłam do mojej kuzynki Joli i jej męża Rafała.
- Hej kochani - przywitaliśmy się uściskiem
- Hej Kasiu - powiedziała Jola
- Jak się bawicie? - spytałam
- Dobrze
- A gdzie macie dzieci?
- Marek został u rodziców Rafała. Byli po niego przed chwilą.
- Nie widziałam. Usypiałam Piotrusia w pokoju.
- A to co, zmęczył się?
- Padł - uśmiechnęłam się - A gdzie Jula? - spytałam
- Tam się bawi - wskazał Rafał - Wzięła różowego balonika i się bawi.
W tym momencie Julia podbiegła z balonikiem do nas.
- Ciocia! - wykrzyknęła
- Hej kochanie! A co tutaj masz?
- Balonika!
- Spodobał ci się?
- Bardzo.
Jola wyjęła z torebki telefon
- Ustaw się Julciu, zrobię ci z ciocią zdjęcie.
- I z balonikiem! - wykrzyknęła Julia
Jola zrobiła nam zdjęcie, a Julcia pobiegła bawić się dalej.
Obok Joli siedział Janek - jej brat wraz z narzeczoną Olą i 3 letnią córką Natalią.
- A jak u was? Jak Natalia?
- Bawi się - powiedział Janek. - Spodobało się jej.
- A u was kiedy ślub? - spytałam, bo zauważyłam na palcu Oli pierścionek
- W przyszłym roku.
- O! To rozumiem, że będziemy się bawić!
- Tak.
Zauważyłam, że na parkiecie bawił się Kamil z moją babcią!
- Patrz Janek, jakie babcia robi piruety! - zaczęłam się śmiać
- I to jeszcze jakie! - również Janek wybuchnął śmiechem
Jola aż nagrała ten moment na telefonie.
Dalej chodziłam i rozmawiałam z gośćmi. Podeszłam do wujka Wiktora i cioci Janiny, do wujka Bronisława i cioci Aurory, a następnie podeszłam do Justyny i Piotrka Żyłów!
- A jak u was? - spytałam
- Znakomicie. Kubuś stwierdził, że ciocia ma najładniejszą sukienkę - powiedziała Justyna
- A właśnie, a gdzie Kubuś?
- Biegał gdzieś z Milenką Stefana
- Zakochana para? - spytałam uśmiechając się.
- Oj nie wiem, nie wiem. - powiedziała Justyna
- Nie chciałbyś, aby Stefan był twoją rodziną? - spytałam Piotrka.
- Z chęcią - odpowiedział z uśmiechem Piotrek.
Po tych kilkuminutowych spotkaniach, wyszłam na parkiet. Zatańczyłam z Maćkiem Kotem, Piotrkiem Żyłą, Jankiem, Rafałem, Kacprem Skrobotem, Kamilem Skrobotem, Stefanem Horngacherem, Andreasem Stjermenem,. Danielem Andre Tande, Johanem Andre Forfangiem, Simonem Ammannem.
Zegar wybił 21:00. Za oknami słońce zachodziło.
- A teraz zapraszamy wszystkich na taras - powiedział pan Włodziu.
Wszyscy wyszliśmy na taras.
Mieliśmy stać z Kamilem na środku, a wszyscy wokół nas
- A teraz wszyscy pokazujemy palcem na parę młodą, aby pokazać, kto jest dzisiaj najważniejszy.
Następnie na tarasie pozostał Kamil, a wokół niego dziewczyny sobie stanęły i również pokazywały na niego palem. A Stefan przyniósł mu taką tabliczkę z napisem GAME OVER, a także KONIEC WOLNOŚCI.
Następnie to ja miałam stanąć w środku, a wokół mnie chłopcy, ale oni wpadli na lepszy pomysł. Maciek Kot wziął mnie za ręce. Piotrek Żyła za kolana, za kostki trzymał mnie Krzysiu Miętus, za biodra Stefek Hula, a za ramiona Dawid Kubacki, a wszyscy pozostali wokół nas. Chłopcy trzymali mnie, a ja wisiałam na ich rękach.
Wróciliśmy na salę.
Usiadłam sobie z Kamilem przy stole, a Stefan polał nam do kieliszków alkohol.
- Ja tylko pół - powiedziałam
- A co ty po połówce? - spytała Agnieszka
- Tak. Zaraz muszę iść do pokoju do Piotrusia.
Wypiłam pół kieliszka i poszłam z Agnieszką do pokoju hotelowego. Piotruś sobie smacznie spał.
- Jaki on słodki - powiedziała Agnieszka
- I taki przystojniak.
- Widać, że geny przejął po tatusiu.
Uśmiechnęłam się.
Wróciłam z Agą do sali. Gdy nagle nasz wodzirej wykrzyknął
- O! Jest i pani młoda! A więc wszystkie panie robią kółko, a w środku stoi pan młody. Panna młoda usiądzie sobie tutaj - wskazał mi miejsce. - Pan Młody będzie musiał zatańczyć przed każdą z pań. Jakieś wygibasy. Pani młoda zaś będzie odwrócona tyłem. Kiedy powie STOP, to wtedy ta pani, przed którą tańczył pan młody, zostanie księżniczką wesela i dostanie miły prezencik - uśmiechnął się pan Włodek.
Odwróciłam się więc tyłem do tańczącego Kamila przed wszystkimi dziewczynami. I po prawie 2 minutach powiedziałam głośne STOP.
Muzyka przestała grać, a ja się odwróciłam. Kamil stał przed Anją Soberg - dziewczyną Daniela Andre Tandego. Zaczęłam bić brawo.
W tym momencie podszedł do mnie pan Włodek z butelką wódki jako nagrodą. Podarowałam więc butelkę Anji.
- A teraz role muszą się odwrócić. Zapraszamy wszystkich panów do zrobienia kółka, a w środeczek pani młoda. Panowie, walczycie o bycie księciem wesela! A pan młody siedzi tyłem i mówi stop. Pani Młoda zaś tańczy przed panami!
Wszyscy zrobili okrąg, a ja weszłam do środka. I co miałam robić, tańczyłam. Ja bawiłam się świetnie, aż w końcu Kamil powiedział STOP i zatrzymałam się przed Stefanem Hulą.
- A więc mamy dzisiejszego księcia!
Kamil wręczył Stefanowi butelkę.
- A więc zapraszamy na środek do tańca parę młodą, a także naszą księżniczkę i księcia dzisiejszego wesela!
Wyszliśmy więc na środek i zatańczyliśmy przez trzy piosenki
Przyszła 23:00. Porozmawiałam wraz z Kamilem i naszymi fotografami. Na parkiecie było pusto, tylko dzieci sobie biegały. Postanowiliśmy przejść między stołami i zrobić sobie zdjęcia z każdym przy stole. Tak też zrobiliśmy. Trochę nam to zajęło, ale... Była już 23:30, gdy podeszła do mnie Jola z Rafałem
- Wiesz co, bo Julcia jest już śpiąca i ..... pojechalibyśmy.
- Tak szybko?
- Tak. Usypia nam na siedząco.
- Ja mam lepszy pomysł - powiedziałam
- Jaki? - spytał Rafał
- W naszym pokoju jest łóżeczko, tam śpi Piotruś, ale także wielkie łóżko. Uśpicie Julcię i dalej będziecie się bawić, a jak już wy będziecie znużeni, to weźmiecie Julcię i pojedziecie do domu.
- Ok - powiedział Rafał
- A czy to nie będzie kłopot ? - spytała Jola
- Żaden!
Podeszłam do Kamila i poprosiłam go o klucz. Wyjął go ze spodni, a ja podałam go Joli i Rafałowi. Poszli i zanieśli małą do pokoju.
O 0:00 przyszedł czas na oczepiny! To najbardziej wyczekiwana część wesela przez wszystkich pijanych facetów.
Zostały przyszykowane dwa krzesła ustawione plecami do siebie.
- Zapraszam parę młodą na krzesła
A więc usiedliśmy z Kamilem
- Ile planujecie jeszcze dzieci? - spytał
Kamil pierwszy wyrwał się z odpowiedzią, że jeszcze trójkę!
- O! A więc puszczamy melodię. W pewnym momencie zatrzymamy. Jeśli odwrócicie głowy w te same strony, czyli oboje w lewo lub w prawo, to będzie chłopczyk, a jak w inne strony, czyli na przykład pani młoda w lewo, a pan młody w prawo, to będzie dziewczynka!
Zaczęła grać muzyka, po chwili ucichła. Odwróciłam się w prawo... Kamil w lewo.
- A więc dziewczynka! Gramy dalej, jeszcze dwoje
Kolejnym razem oboje odwróciliśmy głowy w lewo.
- Chłopiec!
I ostatnim razem ja w lewo, Kamil w prawo.
-Dziewczynka! Oj, to będą dwie parki! Dwóch chłopczyków i dwie dziewczynki!
Wstaliśmy z krzeseł
- Gratulacje dla państwa młodych!
Wszyscy zaczęli bić brawo!
Następnie znów krzesła ustawiono plecami do siebie. Ja dostałam karteczki z napisem "On", a także "Ja". A Kamil z napisem "Ona" i "Ja"
- Test zgodności, zobaczymy, czy .... dobrze się znacie. Pierwsze pytanie kto pierwszy powiedział "Kocham Cię?"
W tym momencie podniosłam kartkę z napisem "On", a Kamil z napisem "Ja"
- Zgodność! Kolejne pytanie kto lepiej prowadzi samochód?
Podniosłam kartkę z napisem "Ja", a Kamil z "Ona"
- Zgodność! Następne pytanie kto będzie trzymał kasę?
Szybko podniosłam kartkę z napisem "Ja", a Kamil ponownie z "Ona"
- Widać, kto rządzi. Kto ma fajniejszych teściów?
Wybuchnęłam śmiechem i podniosłam kartkę z napisem "Ja", Kamil także taką samą
- Tutaj oboje macie najfajniejszych teściów, ale widać, kto nie lubi mamusi.
Kamil uśmiechnął się. Ja również.
- Kto pierwszy wyciąga rękę po kłótni?
Bez zawahania podniosłam "On". Kamil "Ja"
- Znowu zgodność proszę państwa! A kto pierwszy zasypia w łóżku?
Tutaj ponownie podniosłam "On", a Kamil "Ja"
- Kto pierwszy nawiązał znajomość?
Znowu podniosłam "On", a Kamil "Ja"
- A kto będzie rządził w sypialni?
Podniosłam "Ja", Kamil "Ona"
- A więc stuprocentowa zgodność! Jesteście wręcz idealnym małżeństwem!
Po chwili dostawiono więcej krzeseł.
- Zapraszamy wszystkie panny. Powtarzam panny! Nie żony! Aby usiadły na krzesłach. Również panną młodą!
Kamilowi zawiązano oczy.
- A teraz proszę, aby pani zamieniły się miejscami.
Zamieniłam się miejscem tak, że byłam druga od prawej.
- Pan Młody musi odgadnąć, która z pań to jego żona, dotykając pewnej części ciała. Co wybieramy?
Na sali zrobił się wrzask. Ktoś krzyknął nos..... Usta. kolana, pępek, Piotrek Żyła wykrzyknął "biust"
- Pan Młody musi zgadnąć swoją żonę po udach. A więc drogie panie, podwijamy sukieneczki.
Pan Włodek złapał Kamila za rękę i poprowadził go do pierwszej dziewczyny. Była to Anja Soberg. Od razu wykrzyknął "Nie". Kolejną była Kornelia. Również odpowiedział, że nie. Następną była Natalia - siostra Kamila. Tutaj się chwile zastanowił, ale nie.... Kolejną była Agnieszka Lewkowicz.
- Za chude - powiedział Kamil, uśmiechając się.
Przyszedł czas na mnie. Chciałam się powstrzymać od śmiechu. Udało mi się.
- To moja żona! - wykrzyknął
- Tak! Dobra odpowiedź!
Jednak Magda - dziewczyna Krzysia była bezpieczna. Śmiała się, że ją ominęło. Nie żałowała.
- A teraz Pani Młodej zawiązujemy oczy.
Zawiązano mi oczy, a chłopcy usiedli sobie na krzesłach.
- A pani Młoda pozna swego męża po nosie!
Zaczęłam się śmiać, ale przystąpiłam do działania.
Pierwszy mężczyzna nie... Bardzo zadarty. Drugi i trzeci też nie. Czwarty... Lekko garbaty, ale...
- Trochę garbaty, ale... mały ten nos - zaczęłam się śmiać.
I przyszedł czas na piąty.... Ledwo dotknęłam i powiedziałam
- To Kamil!
- Tak!
Zdjęłam opaskę.
- Po czym poznałaś? - spytałam
- Masz bardziej garbaty nos - uśmiechnęłam się
Pan Włodek położył na podłodze kilka gazet, a dokładnie dwie kartki złączone razem z gazety.
- Taniec na gazecie. Znacie?
Wszyscy krzyczeli, że znają.
- A więc zapraszam pary na środek.
Ja z Kamilem zajęliśmy jedną gazetę. Aga i Maciek drugą. Kolejno Piotrek i Justyna, Stefan i Marcelina, Magda i Olek, Krzysiek i Magda, Daniel Andre Tande i Anja, Stefan Kraft i Marisa, Jola i Rafał, a także Natalia i Michał , i Ania i Paweł.
Pierwsi odpadli Magda i Krzysiek, zaraz po nich Ania i Paweł Mularz. Następni Jola i Rafał. Po nich złożono gazetę dwa razy na pół. Odpadki Natalia i Michał, a także Stefan i Marcelina. Następnie znów złożono gazetę na pół. Odpadli Magda i Olek, a następnie Daniel i Anja. Po chwili znów złożono gazetę na pół. Odpadli Justyna i Piotrek.
Kolejne zgięcie gazety, a na parkiecie. Tylko trzy pary. Ja i Kamil, Aga i Maciek oraz Stefan i Marisa.
Odpadki Aga i Maciek.
Kolejne zgięcie gazety na pół i ..... Stefan wyszedł piętą. A więc wygraliśmy
- Brawa dla pary młodej!
Przyszedł czas na baloniki. Na stoliku leżało 6 baloników z karteczkami w środku. Dostaliśmy igłę.
- Na przemian państwo młodzi będą przekuwać baloniki. W środku są karteczki z przepowiedniami. Każdą karteczkę czytamy na głos i przez to zobowiązujemy się robić to przez trzy miesiące małżeństwa. Zaczynając od dzisiaj. Zaczynamy!
Ja jako pierwsza wzięłam do ręki igłę.
- Od dziś to ja będę głową rodziny!
Wszyscy zaczęli bić brawo.
Przyszła kolej na Kamila
- Od dzisiaj będę masował ci stópki.
Następnie ja.
- Od dzisiaj będę słuchać mądrych rad teściowej
Wybuchnęłam śmiechem
- Kolejna na pana młodego
- Od dzisiaj będę gotować obiadki.
Wzięłam balonik i przebiłam go igłą.
- Od dzisiaj będę prać bieliznę współmałżonka.
I na koniec Kamil
- Od dzisiaj będę dawał całą pensję małżonce!
Wszyscy zaczęli się śmiać.
- A teraz przyszedł czas na... rzucanie welonem. Zapraszamy panią młodą do środka, a wszystkie panny robią kółeczko. Tańczymy proszę państwa.
A więc zdjęłam welon i trzymałam go w ręku.
Muzyka zaczęła grać, a ja tańczyłam sobie kółku. Po kilku minutach muzyka ucichła , a ja wyrzuciłam welon za siebie.
Złapała Agnieszka!
- Brawa dla pani. Jak się pani nazywa?
- Agnieszka
- Ma pani chłopaka?
- Mam.
- A jak się nazywa?
- Maciek
- Panie Maćku zapraszamy do nas.
Maciek wyłonił się z tłumu.
- Panie Maćku, proszę się postarać w łapaniu muszki!
Wszyscy kawalerowie zrobili okrąg, a do środka wszedł Kamil, który zdjął już muszkę i trzymał ją w ręku.
Tańczył sobie w środku, a gdy muzyka przestała grać, rzucił muszką za siebie. Złapał ją Maciek!
- A więc za rok widzimy się na weselu u Agnieszki i Macieja!
Po oczepinach przyszedł czas na tort. Na wielkiej podstawce wjechał na salę. Obok niego były poukładane wafelki i łyżeczki, a także nóż, którym mieliśmy ukrajać kawałki i poczęstować gości.
Pokroiliśmy tort i podaliśmy gościom. Następnie sami ukroiliśmy kawałek dla siebie. Kamil wziął trochę na łyżeczkę i przystawił mi do ust, abym zjadła. Ja zrobiłam to samo.
Po torcie przyszedł czas na podziękowanie dla rodziców.
Mieliśmy je już wcześniej przygotowane, a dzień wcześniej zakupiliśmy wielkie kosze wiklinowe, a do nich powkładaliśmy słodycze, a ja dokupiłam jeszcze białe kubki w czerwonymi serduszkami i czarnymi napisami. "Dla kochanego taty" i "Dla kochanej mamy"
Wzięłam kartkę z napisanym na komputerze tekstem, który był włożony w granatową "obitkę". Mieliśmy 3 takie egzemplarze dla każdego z rodziców.
Wzięłam mikrofon i zaczęłam czytać swój tekst.
Wstałam. Zegarek w telefonie wskazywał 5:00. Obróciłam się, a tam... zobaczyłam puste miejsce obok mnie na łóżku. Wstałam więc i poszłam do kuchni. Kamil siedział przy stole i pił kawę.
- Kochanie, a co ty tak wcześnie pijesz kawę? - spytałam
- Tak jakoś. - odpowiedział
Nie zadawałam mu więcej zbędnych pytań. Założyłam jeansy i koszulę w biało-czarną kratę, do tego włosy związałam w koka.
Piotruś jeszcze słodko spał. Usiadłam więc w kuchni obok Kamila. Chciałam się do niego przytulić, lecz tą iście romantyczną chwilę przerwał nam dzwonek do drzwi.
- A kogo to niesie o 5:00 rano? - spytałam
Lecz Kamil poszedł bez słowa otworzyć drzwi. Był to Bronisław. Zdziwiłam się jego wczesną wizytą, lecz ten przywitał się ze mną uściskiem i powiedział
- To wy jedźcie, a ja popilnuję Piotrusia.
Zdziwiłam się. Gdzie miałam jechać, po co i z kim? W tym momencie jednak podszedł do mnie Kamil i powiedział, że mnie gdzieś zabiera. Założyłam więc trampki i poszłam z Kamilem do samochodu. Pojechaliśmy do naszego domu. Po ślubie mieliśmy się tutaj przeprowadzić, jednak... nie wiedziałam, po co Kamil mnie tutaj przywiózł.
- Gdzie masz sukienkę? - spytał
- U twoich rodziców, a co?
- To zaraz ją sobie przywieziesz.
- A coś się stało?
- Postanowiłem, że jeśli fotograf i kamerzysta będą nagrywać przygotowania, to lepiej by było zrobić to w naszym domu, a nie w mieszkaniu. Ja tutaj już swoje rzeczy mam.
- Swoje rzeczy....
- Garnitur i te sprawy..
- I przywiozłeś mnie tutaj tylko po to, aby mi o tym powiedzieć o 5:00 rano? - zdenerwowałam się , ale Kamil mnie uspokoił
- Nie. Tylko ci zakomunikowałem. Teraz odbywa się najważniejsza część.
Kamil był strasznie tajemniczy, ale jakoś nie zdziwiło mnie to .Poszedł do garażu i przyniósł łopaty, rękawiczki i kilka sadzonek drzew. A także jakieś szklane prostokąty.
- Co to ma znaczyć? - spytałam
Kamil jednak podał mi łopatę i parę rękawiczek.
- Te drzewa będą nam przypominały o naszym ślubie - powiedział Kamil
Nie wiedziałam, że Kamil ma takie świetne pomysły w głowie. Zaskoczył mnie tym, ale bardzo miło mnie tym zaskoczył. Byłam taka szczęśliwa, że z zapałem wykopałam te trzy dołki. W jednym posadziliśmy dąb, w drugim czereśnię, a w trzecim jabłoń. Jednak dalej nie wiedziałam, po co Kamilowi te szklane prostokąty. Dopiero po chwili zauważyłam, że jest coś na nich zapisane, a nawet wygrawerowane. Tam pisało "Kasia i Kamil Stochowie 24.08.2019 r.". To było takie romantyczne, że aż się popłakałam. Kamil wziął grubą nić z samochodu i przewiązał przez dziurkę szklane prostokąty, a następnie przywiązał wszystkie trzy do drzewa. To chyba najpiękniejsza niespodzianka, jaką w życiu widziałam. Patrzyłam się na nasze drzewka. Byłam taka szczęśliwa, że aż się wzruszyłam.
Pojechaliśmy do naszego mieszkania. Kamil zaczął pakować swoje rzeczy. Chciał, aby część wyprowadzki była dzisiaj, a ja pojechałam do rodziców Kamila i wyjęłam z szafy Natalii sukienkę oraz wszystkie dodatki i zawiozłam je do naszego domu.
Następnie wróciłam do mieszkania i pomogłam Kamilowi z przeprowadzką. Spakowałam swoje rzeczy i Piotrusia. I tak nam zeszło z całą przeprowadzką do 7:00. Zamknęliśmy nasze mieszkanie. Po raz ostatni je widzę. Kamil postanowił je sprzedać. Ja również o tym myślałam, ale chciałam także sprzedać swoje mieszkanie, w którym i tak nikt nie mieszka.
A więc... Była już 7:00. Biegałam po całym domu. Nie mogłam nigdzie się odnaleźć. Co ten Kamil miał w głowie, aby przeprowadzić się akurat dzisiaj i to jeszcze o 5:30. Nie chciałam już tego komentować.
O 9:00 do naszego domu zawitali kamerzyści. Pojechałam z nimi do fryzjerki i kosmetyczki. Tam miała odbyć się krótka sesja z przygotowań, a także nagranie wykonania makijażu.
Usiadłam na fotelu u mojej zaufanej zakopiańskiej fryzjerki.
- Stresuje się pani? - spytała
- Nie.
- Dziwne. Wszystkie moje klientki boją się, że coś wyjdzie nie tak. Boją się po prostu zawarcia małżeństwa
- Może to dla nich stresujące, ponieważ zamieszkają po raz pierwszy z mężem, będą chcieli założyć rodzinę, mieć dzieci. Wyobrażają sobie pierwsze wspólne dni, a ja ? A ja to wszystko mam za sobą. Synek ma już 1,5 roku, mieszkam z Kamilem też tyle samo, więc..... Jak to by powiedział mój tata "w tej sytuacji ślub, to tylko formalność"
- A synek jak będzie ubrany?
- Kupiłam mu garnitur. Taki czarny. Myślę, że będą podobnie wyglądać z Kamilem. Mam nadzieję, że nie zrobi mi niespodzianki i nie założy granatowego czy szarego garnituru. Bo wtedy byłaby klapa.
Po skończonej fryzurze przyszedł czas na makijaż. Tutaj również odbyła się krótka sesja zdjęciowa.
Do domu wróciłam o 12:00. Mieliśmy jeszcze tylko 4 godziny... Nagle zaczęłam się stresować. Czułam jak ogarniał całe moje ciało.
Kamil czekał w salonie przy oknie. Podeszłam do niego i objęłam go od tyłu.
- Już 4 godziny - wyszeptał
- Za 4 godziny ... mój mężu - uśmiechnęłam się
- Chcesz poćwiczyć? - spytał Kamil
- Ale co?
- Taniec.
- Tak teraz?
- Tak.
Zdziwiłam się, ale... zgodziłam się. Kamil odsunął kanapę trochę dalej, abyśmy mieli więcej miejsca.
Kamil objął mnie tak romantycznie. Uśmiechnęłam się do niego. I zaczęliśmy tańczyć. Szeptaliśmy sobie rytm "raz , dwa, trzy, cztery... pięć, sześć, siedem osiem" Nasi fotografowie zaczęli robić nam zdjęcia.
- Oj proszę państwo - powiedział do nich Kamil, uśmiechając się - Nasz taniec to tajemnica, później zrobicie sobie zdjęcia.
O 13:00 do drzwi zapukała Agnieszka Lewkowicz. To ona miała być moją drużbą. Przywitałyśmy się gorącym uściskiem
- Jak ty ładnie wyglądasz - powiedziałam do Agi
- Oj, nie przesadzaj. To ty jesteś dzisiaj gwiazdą.
- Ale ty jako moja drużba też jesteś gwiazdką - uśmiechnęłam się.
Wtedy podeszła do nas pan fotograf.
- Czy możecie panie się uśmiechnąć ładnie.
Zrobił nam zdjęcie. Kolejnym zdjęciem było z Piotrusiem .
Wzięłam go na ręce, przodem do kamery, a obok mnie stanęła Aga i zrobiliśmy sobie kolejne zdjęcie.
Poszłam z Agnieszką do sypialni.
- Wow.... Jak ładnie tutaj macie... I ten obraz - powiedziała Aga
- Ten obraz jest tutaj najpiękniejszy. Tak mi się podobał, że wiedziałam, że muszę go mieć.
- A gdzie sukienka?
W tym momencie odsunęłam szafę. Chciałam pokazać Agnieszce sukienkę, lecz jednak musiał wejść ten fotograf.
- Jakbym mógł poprosić pani sukienkę.
- Ale po co ?
- Proszę mi dać.
Podałam fotografowi sukienkę i zawiesił ją na żyrandolu. Następnie wyszedł i przyniósł garnitur Kamila i również go powiesił i następnie zrobił zdjęcia.
- Mógłbym poprosić, aby włożyła pani sukienkę do szafy na wieszak.
Robiłam posłusznie jego polecenia. Włożyłam sukienkę do szafy, a następnie obok niej garnitur. Tutaj również było kilka zdjęć. Następnie wyjęłam garnitur. Fotograf oddał go Kamilowi, który był na w salonie, a następnie przyniósł kilka kombinezonów. Włożył je do szafy, a pomiędzy nimi ułożył sukienkę.
Zdjęcia wyszły świetnie. Wzięłam więc kombinezony i zeszłam na dół i odłożyłam je na swoje miejsce. Zauważyłam, że ktoś puka do drzwi. Był to Stefan Hula. Miał być świadkiem Kamila.
- Hej Stefan - przywitaliśmy się uściskiem.
Stefan wszedł do domu i przywitał się z Kamilem.
- Stresik? -spytał nas
- Trochę - odpowiedziałam
- Bardzo - powiedział Kamil
- Ja się strasznie stresowałem- powiedział Stefan
- Wiem, pamiętam - uśmiechnęłam się
- O! Racja! Przecież ty byłaś u nas na ślubie! - powiedział Stefan
- Ja nie - odpowiedział Kamil
- To żałuj - poklepałam Kamila po plecach.
- Cóż... Ty chyba skakałeś w kadrze...
- C - odpowiedział - I nie robiono nam treningów z kadrą A, więc nikogo prywatnie nie znałem.
- Ale wtedy była zabawa - powiedziałam - Wesele skończyło się o 6:00, a ja do hotelu w Szczyrku dotarłam o 9:00 - wybuchnęłam śmiechem
Kamil popatrzył się na mnie z niedowierzaniem
- Jak to?
- Pamiętam - zaczął śmiać się Stefan... - A hotel był na przeciwko naszej sali weselnej - wybuchnął falą śmiechu
- Tak długo nie wracałam nigdy z wesela, a na kilku byłam
- To jak ty wracałaś? - spytał Kamil
- Nie chcesz wiedzieć - nie mogłam powstrzymać się od śmiechu
- Tyle szła - śmiał się nadal Stefan
- Ale powiedzcie mi, co ty robiłaś. Jak ty wracałaś?
- A co, nie weźmiesz z Kasią ślubu, jak się dowiesz, jak się upiła? - powiedział Stefan
- A jak dzisiaj będziesz tak piła?
- Ale ja wtedy miałam.... W którym roku braliście ślub? - spytałam
- 2010.
- No tak... Racja... Miałam 13 lat. - uśmiechnęłam się
- CO?! - wykrzyknął Kamil - Ale jak to?!
- To było tak - zaczął wyjaśniać Stefan Kamilowi - W 2010 roku brałem ślub z Marceliną. Kasia miała 13 lat, 11 lat miała Kornelia, 8 lat miał Michał, Piotrek miał 6 lat, a Julii nie było na świecie. I wszyscy goście sobie usiedli i się okazało, że obok rodziców nie ma miejsca dla 13-letniej Kasi. Więc Kasia usiadła obok mnie. I to dosłownie obok mnie. I tak jakoś poszło - zaczął się nadal śmiać Stefan
- Ale co? - Kamil się niecierpliwił
- Cóż... No była wódka - powiedziałam - A jak polewali, to myśleli, że ktoś obok mnie siedzi. A obok mnie było wolne i ....
- Ty miałaś 13 lat i.... - Kamil nie dokończył
- Dobrze, że to teraz wyszło - zaczęłam się śmiać
- Jeszcze możesz to wszystko odkręcić -powiedział Stefan
W tym momencie Kamil złapał mnie w pasie i jakoś tak dziwnie przerzucił, że wylądowałam na plecach, przez co Kamil niósł mnie na przysłowiowego "barana".
- Kamil, co ty robisz? - spytałam, ale nadal się śmiałam
- Moja żona alkoholiczka - zaczął się śmiać.
- Twoja PRZYSZŁA żona miała tylko taką jedną wpadkę - poprawiłam go.
- A co będzie dzisiaj?
- Dzisiaj? Muszę być trzeźwa - uśmiechnęłam się
W tym momencie fotograf zrobił nam zdjęcie, jak sobie siedzę na barkach Kamila, jeszcze pomachałam do obiektywu.
Nadeszła 14:00. Do domu zapukał pan Bronisław i Krystyna, a zaraz po nich moja mama z Michałem, Piotrkiem, Julią i Kornelią.
Przywitałam ich uściskiem
- Dziś twój najważniejszy dzień córeczko - wyszeptała mi mama na ucho.
- Wiem...
- Kocham cię
- Ja ciebie też.
Poszłam na górę do sypialni z Agą i moją mamą. Założyłam sukienkę. Aga zasunęła mi ją z tyłu. Następnie buty, a mama wpięła mi welon. Usiadłam przy toaletce i założyłam sobie kolczyki, a następnie bransoletkę.
Michał przybiegł do pokoju i aż się cofnął i wykrzyknął "Wow. Siostra!"
- Po co przybiegłeś? - spytała mama
- Kamil już czeka. Piotruś już też.
- Już? - zdziwiła się Aga , która wyciągnęła z torebki telefon - Już 15:30. Musimy iść - powiedziała
Chciałam już wyjść, kiedy Aga złapała mnie jeszcze za rękę i podała bukiet.
Wyszłam z sypialni i zaczęłam schodzić po schodach. Z każdym kolejnym krokiem słyszałam coraz głośniejsze "Wow" , "Piękna".
- Śliczna księżniczka - wyszeptał Kamil w moją stronę.
Zobaczyłam Kamila w tym czarnym garniturze.... Taki męski.
Gdy stanęłam na ostatnim schodku w całej okazałości, przyszedł czas na blask aparatów. Kamil podszedł do mnie i złapał mnie za rękę. Uśmiechnął się do mnie. Ja również odwzajemniłam jego uśmiech.
Bronisław wziął za rękę i powiedział
- Patrz jaka mama piękna
- Mama! - wykrzyknął Piotruś
Wyszliśmy z domu. Stefan czekał już przy samochodzie.
Przy tym pięknie ozdobionym samochodzie, a do tego ta tablica rejestracyjna z napisem "Koniec Wolności"
Wsiedliśmy do samochodu. Stefan był naszym kierowcą, a obok niego z przodu usiadła Aga.
My siedzieliśmy z tyłu. Kamil złapał mnie za rękę.
- Masz obrączki? - spytałam Stefana
- Tak, mam
- To dobrze.
Wysiedliśmy przed kościołem. Wszyscy goście już na nas czekali.
Stanęliśmy z Kamilem przed drzwiami świątyni, a za nami Stefan i Agnieszka. Przed nami zaś stała Milena - córka Stefana i Marceliny, która trzymała pudełko z obrączkami.
W uszach zabrzmiał marsz weselny grany na organach. Weszliśmy do kościoła.
Milena położyła na ołtarzu pudełeczko i wróciła do Marceliny. My usiedliśmy na przeznaczonych dla nas miejscach.
Zobaczyłam, że po bokach rozstawieni są fotoreporterzy. Kamil mówił mi, że jeden z ich samochód stał przed domem. Ale nie przejmowałam się nimi. To był nasz dzień i nic nie było w stanie po popsuć.
Wyszedł ksiądz na ołtarz. Jak na początku zwykłe procedury mszy. Wykonanie znaku krzyża i takie tam
- Drodzy bracia i siostry. Spotykamy się tu dzisiaj, aby uczestniczyć w zawarciu małżeństwa przez Katarzynę Witkowską i Kamila Stocha. Połączyła ich miłość. Wzajemna miłość, która dzisiaj zostanie zatwierdzona przez Bożą łaskę.
Następnie przyszedł czas na procedury mszy. Po chwili pierwsze czytanie. Do ambony podeszła Agnieszka i przeczytała czytanie. A następnie psalm. Myślałam, że zaśpiewa go organista, lecz ku mojemu zdziwieniu na ambonę wyszła Justyna Żyła i zaśpiewała psalm. Nie wiedziałam, że ma tak przepiękny głos.
Kolejnym etapem była Ewangelia, a zaraz po niej kazanie.
Usiedliśmy na swoich miejscach, a ksiądz przystąpił do kazania.
Na początku ksiądz westchnął tak głęboko, że wszyscy zaczęli się śmiać. Było słychać chichoty z różnych stron kościoła, jednak księdzu to nie przeszkadzało i zaczął przemawiać.
- A dopiero co 16 lat temu udzielałem mu pierwszej komunii świętej - uśmiechnął się ksiądz -A już za kilka minut udzielę mu sakramentu małżeństwa. - nastała chwila ciszy - Drodzy bracia i siostry: W świecie krąży miłość jak krew, która ożywia ciało. Często tego nie widzimy. Wszędzie tylko zło i ludzka nienawiść. Czym więc jest miłość sprawiająca, że świat się kręci? "Jak mnie Ojciec umiłował, tak i ja was umiłowałem". Niesamowita jest ta deklaracja Jezusa. Bóg jest pierwszy we wszystkim. Wynika z tego, że nikt z nas nie jest źródłem miłości. "Bóg jest miłością", my możemy tylko ją przyjąć i okazywać dalej. Św. Paweł pisze, że możemy mieć miłość, ale nie być miłością.Dużą porcję miłości otrzymujemy z urodzenia, przez rodziców, przyjaciół, wychowawców. Dziecko, które nie doświadczyłoby chociaż minimum troski i czułości, umarłoby szybko, nawet, gdyby miało co jeść i pić. Ale nasze baterie miłości są ograniczone. Szybko się wyczerpują. Często się dziwimy, że brakuje nam cierpliwości, że opadamy z sił, słabnie nasza motywacja. Sytuacje te są obecne w naszym ludzkim życiu, ale także i w sporcie. Ale to normalne. Jednak poznanie, że każdy z nas jest kochany taką miarą miłości, z jaką Bóg kocha swego Syna, zmienia perspektywę.Miłość kojarzy nam się z bliskością. Tu nie chodzi tylko o życie pod jednym dachem. Miłość to siła, energia, która przyciąga całego człowieka: rozum, uczucia, serce, ciało.Przez miłość rodzi się w nas poczucie jedności z drugim człowiekiem, z Bogiem. To jest coś wspaniałego. Być w jedności, chociaż każdy z nas jest inny.Dobrze wiedzieć też, że nie tylko Bóg, ale jakaś osoba może zakochać się we mnie. Żona lub mąż dostrzega we współmałżonku piękno, ceni go bardziej niż wszyscy wokół. Ojciec czy matka kochają inaczej swoje dzieci niż małżonkowie siebie nawzajem. Bo w przypadku rodziców dochodzą jeszcze więzy krwi. Jeśli widzę, że ktoś mnie zauważył, docenił, że chce ze mną spędzić życie, rodzi się we mnie wdzięczność - to jest też forma miłości. Fundamentalna.
Miłość nie jest związana tylko z uczuciem, lubieniem bądź nielubieniem. Kto z nas może zdecydować, że w kimś się zakocha? To się rodzi spontanicznie. Natomiast prawdziwa miłość, oprócz tego, że jest darem, wiąże się z naszą wolnością, z oddaniem, wysiłkiem. Tego już nie da się robić spontanicznie. Miłość nie jest ślepa, lecz świadoma. Miłość jest oddawaniem całego życia, a nie tylko uczuć. Uczucia dziś są takie, jutro inne. Szybko się zmieniają. Gdybyśmy wszystko uzależniali od uczuć, to np. mama nie powinna karmić głodnego dziecka w nocy, bo jej się nie chce, raczej chce się jej spać i wolałaby mieć święty spokój. A jednak wstaje z łóżka i karmi. Oczywiście, można mówić, że to instynkt macierzyński, że tak to mamy wgrane. Ale za tym kryje się miłość - oddawanie życia. Intrygujące jednak jest to, że największa miłość dotyczy oddawania życia za przyjaciół, za bliskich, a nie za obcych. Chociaż wydawałoby się, że przecież większym heroizmem byłoby oddać życie za nieprzyjaciół - to się nam przecież wydaje trudniejsze. A jednak Jezus mówi, że największa miłość jest wtedy, gdy oddaję życie żonie, mężowi, dziecku, przyjacielowi. Bo to nie jest jednorazowy heroiczny akt.To postawa, która rozłożona jest na lata, codziennie, wytrwale.
Miłość wymaga walki, bo będzie poddana próbie. Nic dziwnego, że pierwszym imieniem miłości jest cierpliwość. A co to jest cierpliwość? To nie jest zgoda na zło, jakaś rezygnacja. To patrzenie na zło przez pryzmat dobra, dostrzeganie w sobie, w świecie, w drugim człowieku "światła ukrytego za ciemnością". To rozpoznawanie najpierw tego, co dobre w bliskiej osobie. To również przyjęcie, że bliski człowiek nie spełni wszystkich moich oczekiwań, wszakże tylko Bóg jest źródłem miłości. Wskutek przyzwyczajenia, wspólnego mieszkania, bycia ze sobą, na czoło szybko wysuwają się wady, ograniczenia. Miłość - jak powie św. Paweł - jest nie tylko darem, ale też drogą, ponieważ potrzeba czasu, żeby przyjąć inność drugiego. W obręb tej inności wchodzą także różnice charakteru, słabości, ludzkie wady - te nam jest najtrudniej przyjąć. Dlatego w chwili ślubu rozpoczyna się kolejny etap, a nie zwieńczenie miłości.Cierpliwość jest nieodzowna w życiu. Jest ona najpierw świadomością, że wszystko, co dobre, rozwija się powoli. Aby zburzyć dom, wystarczy kilka godzin pracy buldożera, aby go zbudować i urządzić, czasem potrzeba kilka lat. A człowiek to nie rzecz. Można wprawdzie szybko przeszczepić serce z ciała, ale to, co duchowe zmienia się powoli. Małżonkowie też uczą się miłości latami, każdego dnia, czasem w bólach i nieporozumieniach.
Miłość to zaufanie oparte na poznaniu. Ale bez rozmowy, bez odsłonięcia siebie, bez wsłuchania się w to, co druga osoba chce mi powiedzieć, nie można wzbudzić zaufania i zbudować trwałej relacji. Kiedy się z kimś dzielę nie tym, co wiem na temat aktualnych rozgrywek piłkarskich czy polityki, ale głębszymi sprawami i mam poczucie, że to zostaje przyjęte, rodzi się we mnie radość. Gdy widzę, że ktoś mnie słucha, takie doświadczenie podnosi mnie na duchu. Prosta rzecz, a cieszy. Żeby powiedzieć komuś szczerze o tym, co dla mnie ważne, trudne, z czym się zmagam, ale też o moich radościach i sukcesach, muszę wiedzieć, że ta osoba potraktuje mnie poważnie, nie wyśmieje tego, co mówię, przyjmie z szacunkiem to, co mam jej do powiedzenia. Dlatego nie rozmawiamy z panią w sklepie o swoich prywatnych sprawach.Rzadko myślimy o tym, że jedną z form miłości jest słuchanie. Dlatego wielką ranę zadajemy sobie, kiedy w naszych relacjach brakuje wysłuchania, uwagi, często bez złej woli, tylko z roztrzepania czy rutyny.To nie znaczy, że w małżeństwie nikną wszystkie granice. Każdy z nas jest tajemnicą. I pewnych rzeczy po prostu nie da się wypowiedzieć. Ale bez poświęcania uwagi sobie, nie da się pójść dalej. Dlatego módlmy się dzisiaj za Katarzynę i Kamila w tym cudownym dla nich dniu, w którym rozpoczynają kolejny etap swojego życia..... - po chwili dodał. - Powstańmy.
Wszyscy wstaliśmy z naszych miejsc.
Ksiądz podszedł do nas i podał Stefanowi pudełko z obrączkami, a Agnieszce podał księgę, gdzie był opisany cały przebieg sakramentu małżeństwa. Agnieszka trzymała księgę w lewej ręce, a mikrofon w prawej.
- Kasiu, Kamilu , wysłuchaliście słowa Bożego i przypomnieliście sobie znaczenie ludzkiej miłości i małżeństwa. W imieniu Kościoła pytani was, jakie są wasze postanowienia. Kasiu, Kamilu, czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?
- Chcemy - odpowiedzieliśmy
- Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i złej doli, aż do końca życia?
- Chcemy
- Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Bóg was obdarzy?
- Chcemy
- Prośmy Ducha Świętego, aby uświęcił ten związek i dał narzeczonym łaskę wytrwania. Niech ich miłość przez Niego umocniona, stanie się znakiem miłości Chrystusa i Kościoła.
Organista zaczął grać na organach trzy zwrotki hymnu do Ducha Świętego.
- Skoro zamierzacie zawrzeć sakramentalny związek małżeński, podajcie sobie prawe dłonie i wobec Boga i Kościoła powtarzajcie za mną słowa przysięgi małżeńskiej. - powiedział ksiądz
W tym momencie podaliśmy sobie prawe dłonie, a ksiądz związał je końcem stuły.
Ksiądz wziął mikrofon od Agnieszki i przysunął go pod usta Kamila.
Kamil powtarzał za kapłanem.
- Ja, Kamil, biorę ciebie Katarzyno , za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Następnie ksiądz podłożył mi mikrofon pod usta i to ja powtarzałam za kapłanem.
- Ja, Katarzyna, biorę ciebie Kamilu, za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
- "Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela". Małżeństwo przez was zawarte, ja powagą Kościoła katolickiego potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, f i Ducha Świętego.
Ksiądz zdjął stułę z naszych dłoni.
Stefan podszedł bliżej do księdza z naszymi obrączkami.
- Niech Bóg pobłogosławi te obrączki, które macie sobie wzajemnie nałożyć jako znak miłości i wierności.
Odpowiedzieliśmy:
- Amen
W tym momencie ksiądz pokropił nasze obrączki wodą święconą
- Na znak zawartego małżeństwa nałóżcie sobie obrączki.
Kamil wziął pierwszy obrączkę przeznaczoną dla mnie. Powoli nakładał ją na mój serdeczny palec i powtarzał za księdzem słowa.
- Katarzyno, przyjmij tę obrączkę , jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Następnie ja wzięłam obrączkę Kamila i powoli wsuwałam ją na jego serdeczny palec, mówiąc:
- Kamilu, przyjmij tę obrączkę, jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
- Możecie się pocałować - powiedział ksiądz
Kamil przybliżył się do mnie, odgarnął z mojej twarzy welon. Pocałował mnie, tak delikatnie, ale z jaką rozkoszą. To był najpiękniejszy pocałunek w moim życiu.... Nigdy go nie zapomnę.
Wszyscy zaczęli bić nam brawo, a my wróciliśmy na swoje miejsca
Przyszedł czas na modlitwę, a następnie na pozostałe obrzędy mszy świętej.
Następnie komunia święta. Gdy po modlitwie usiadłam na krześle, Kamil zaczął szeptać mi na ucho.
- Stresik minął
Zaczęłam się śmiać.
- Aż tak się stresowałeś?
- Tak. Powiem ci, że nawet na Igrzyskach jak skaczę w drugiej serii i wiem, że mogę wygrać złoto. Tu było gorzej.
- Kamil... Przecież to wcale nie było straszne
- Nie gadaj.
- Zaraz stąd wychodzimy i jedziemy na salę.. A tam będziesz musiał tańczyć.
- Tańca się nie obawiam.
- A ja właśnie tańca.
- Taniec to pikuś - uśmiechnął się Kamil w moją stronę.
Obejrzałam się w prawo. Zobaczyłam, że w drugiej ławce siedziałam moja mama wraz z Piotrkiem i Julią. Wyglądała tak pięknie. Jeszcze nigdy nie widziałam, aby moja mama miała taką ładną sukienkę.
Następnie obejrzałam się w lewo i spojrzałam na rodziców Kamila. Pan Bronisław ubrany w białą koszulę, do tego czarny garnitur i czarny krawat. Obok niego Krystyna, a pomiędzy nimi Piotruś. Gdy tylko mnie zauważył, zaczął mi machać. Odmachałam mu. Szturchnęłam Kamila i pokazałam mu, że nasz synek do nas macha. Kamil również mu odmachał.
Spojrzałam się jeszcze raz na Krystynę. Nie jest ona bardzo starsza od mojej mamy, ale sukienkę miała gorszą od mojej babci. Krystyna ubrała się w fioletową kreację.
Moja babcia, która usiadła sobie w ławce obok mojej mamy, Julii i Piotrka, wyglądała przepięknie. Siwe włosy spięte w kok. Do tego srebrny kapelusz, białe baleriny i do tego ta sukienka
Po skończonej rozdanej komunii świętej, przyszedł czas na koniec mszy świętej.
- Byliśmy dzisiaj świadkami zawarcia małżeństwa przez Kamila Stocha i Katarzyny Witkowskiej. Ta wspaniała uroczystość to nowa droga dla małżonków. Chciałbym wam złożyć najserdeczniejsze życzenia, zdrowia, szczęścia, miłości, wytrwałości , pociechy z syna, a także z przyszłych pociech.
Na koniec została zaśpiewana pieśń przez śpiewaczkę operową "Ave Maria"
Kamil wziął mnie "pod pachę" i wyszliśmy z kościoła. Goście już stali przed wejściem i gdy staliśmy już w drzwiach świątyni, z wielkich tub wystrzelono konfetti. Dwa w kształcie białych serduszek, jedno z czerwonych serduszek, a trzecie ze srebrnych serduszek.
Podszedł do nas Stefan Hula z dwoma góralskimi kapeluszami. Założyliśmy je na chwile, aby nasi fotografowie, a także fotoreporterzy mieli zdjęcia.
Następnie stanęliśmy przed samym kościołem, a goście podchodzili do nas z życzenia. Po mojej prawej stronie stała Aga, która odbierała prezenty, a po lewej stronie Kamila stał Stefan ze specjalnym pudełkiem na koperty.
Na początku podeszli rodzice Kamila z Piotrusiem. Następnie moja mama z Julią i Piotrkiem. Kolejno Michał z Natalią, Kornelia ze swoim chłopakiem, Anna z Abdulem, swoim narzeczonym.
- Wszystkiego najlepszego bracie i szwagierko! - uśmiechnęła się Anna
Zauważyłam, że... Anna jest w zaawansowanej ciąży.
- A ja gratuluję - odezwałam się
- Dziękuję - powiedziała Anna
- Kiedy poród?
- W październiku.
- I przyleciałaś samolotem?
- Tak. Nie było przeciwwskazań.
- Chłopiec czy dziewczynka?
- Dziewczynka.
- No to jeszcze raz gratulację.
Następnie podeszła moja babcia. Wyściskała Kamila. Widać, że się lubią. Po chwili podeszła do mnie i mnie wyściskała.
- A ja prezent dam ci nieco później - wyszeptała i udała się do mojej mamy.
Podchodzili do nas znajomi, rodzina, przyjaciele, byli wszyscy zaproszeni przez nas zagraniczni skoczkowie. Andreas Wellinger, Stefan Kraft, Simon Ammann, Andreas Stjermen, Johann Andre Forfang, Daniel Andre Tande, Clemens Aigner i wielu innych.
A na sam koniec z życzeniami podszedł do nas trener Stefan Horngacher z żoną Nicol.
- Kochani, wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia... - uściskał nas. Jego żona również - Pamiętam jak sam brałem ślub. Też się tak stresowałem - uśmiechnął się w moją stronę.
Po złożonych życzeniach wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do "Zakopiańskiego Dworku", gdzie miało odbyć się nasze wesele.
Na miejsce dotarliśmy o 18:30. Jednak to spory kawałek. Wiadomo. Centrum Zakopanego, sobota. Wszystko wiąże się z korkami. Ale także życzenia zajęły nam sporo czasu. To jednak 125 osób.
Wysiedliśmy pod dworkiem. Kamil pomógł mi wysiąść. Weszliśmy na salę, a tam w drzwiach stała moja mama i tata Kamila. Tata Kamila trzymał tackę z kieliszkami wódki i kawałkami oscypka, a moja mama pokrojony chleb i sól.
- Jak to bywa u nas - zaczęła moja mama - U nas witamy wszystkich chlebem i solą.
- A jak to bywa u nas - powiedział tata Kamila z góralskim akcentem - U nas witamy wszystkich wódką i oscypkiem
Wszyscy zaczęli się śmiać.
Na początku z Kamilem skosztowaliśmy chleba z solą. Przegryźliśmy to oscypkiem i popiliśmy kieliszkiem alkoholu.
Kieliszki wyrzuciliśmy za siebie tak, że musiały pęknąć. W rogu stała szczotka i szufelka. Więc ja trzymałam szufelkę, a Kamil zamiatał.
- Widać, kto będzie sprzątał - powiedział do mikrofonów jeden pan z orkiestry, który miał być naszym wodzirejem na weselu.
Szufelkę ze szkłem podałam jednej z pań z obsługi, a następnie podeszły do nas kelnerki z szampanem. Po chwili podały szampana gościom.
My trzymaliśmy kieliszki, a orkiestra zaczęła śpiewać
"Sto lat, sto lat, niech żyją , żyją nam. Sto lat, sto lat, niech żyją , żyją nam. Sto lat, sto lat, niech żyją, żyją nam. Niech żyją nam! Sto lat, sto lat, sto lat, sto lat. Niechaj żyją nam. Sto lat, sto lat, sto lat, sto lat. Niechaj żyją nam. Niech żyją nam, niech żyją nam. W zdrowiu szczęściu pomyślności niechaj żyją nam sto lat. Niech im gwiazdka pomyślności nigdy nie zagaśnie, nigdy nie zagaśnie, a kto z nami nie wypije, niech go piorun trzaśnie, a kto z nami nie wypije, niech go piorun trzaśnie. Niech nam żyją. A kto? Para młoda!"
I zaczęliśmy pić szampana wszyscy.
- A teraz państwo młodzi się pocałują!
Pocałowaliśmy się z Kamilem.
- A co tak krótko? Ona temu winna, ona temu winna. Pocałować go powinna!
A więc to ja pocałowałam Kamila.
- On jej temu winien, on jej temu winien. Pocałować ją powinien!
A więc to Kamil mnie pocałował
- Teraz musimy liczyć, kto kogo dłużej trzyma! Zaczyna panna młoda. Liczymy.
A więc objęłam go i wpiłam się w jego usta.
- 1..........2.............3..............4..................5......................6 - przerwałam
- O! Co tak słabo? - odzywał się pan Włodek z orkiestry. - To teraz pan młody.
A więc Kamil wpił się w moje usta.
- 1............2............3......................4........................5...........................6.....................7.....................8................9......................10....................11.................12... - w tym momencie Kamil odpuścił.
- Już możecie usiąść na miejsca - powiedział pan Włodek
A więc mu usiedliśmy pod samą ścianą. Obok mnie Agnieszka, a obok niej Maciek. Obok Kamila zaś siedział Stefan, a obok niego Marcelina i dzieci - Milena i Zosia.
Za nami na wielkiej ścianie było drewniane serce umalowane na biało, a na nim przyklejony złoty napis:
"Katarzyna & Kamil 24.08.2019" Strasznie to mi się podobało.
Nagle podeszła do mnie mama z Piotrkiem i Julcią.
- Możemy cię prosić o zdjęcie?
- Ale tak teraz?
- Tak. Możesz?
- Tak, mogę.
Wyszliśmy na taras. Kamil również wyszedł z nami. Najpierw zdjęcie, gdzie jestem ja, Kamil i moja mama. Następnie ja z mamą, kolejne : ja, mama, Piotrek i kolejne: ja, mama, Piotrek i Julcia. Mama zrobiła sobie również zdjęcie z Kamilem. Piotrek też chciał zdjęcie z Kamilem i na koniec zrobili zdjęcie Julci z Kamilem. Ja też zrobiłam sobie zdjęcie z Piotrkiem, a następnie z Julcią. Po chwili przyszedł do nas Michał.. Również zrobiliśmy sobie kilka zdjęć.
Michał nie chciał skorzystać tylko z usług naszego fotografa i postawił na nasze wspólne selfie we trójkę. Ja, Kamil i Michał.
Po tej małej sesji zdjęciowej wróciliśmy na salę.
-A teraz czas na pierwszy taniec państwa młodych
- Pamiętasz kroki? - uśmiechnął się do mnie Kamil
- Tak.
Wszyscy goście stanęli pod ścianami, a ja z Kamilem weszliśmy do środka.
Ustawiliśmy się na swoich pozycjach. W uszach usłyszeliśmy tą melodią. "Despacito" w wykonaniu altówki, elektrycznej wiolonczeli i kontrabasu.
Kamil złapał mnie za rękę i zaczęliśmy tańczyć. Na początku kilka obrotów, przerzutów. Kamil złapał mnie w pasie, a ja splotłam ręce wokół jego szyi.Trzymał mnie mocno tak, że oderwałam nogi od ziemi i tak się kręciliśmy. A na koniec wziął mnie na ręce i wzniósł do góry! Wszyscy zaczęli bić brawo. W tym momencie Kamil postawił mnie na ziemi i udał się w stronę wyjścia.
- NARA! - wykrzyknął
Wszyscy zaczęli się śmiać.
W tym momencie ja zaczęłam kiwać go palcem , a z głośników leciał znany monolog Heli z Kabaretu Koń Polski
"Ho no, ho no, ho no!"
Kamil podszedł do mnie.
- A czy ty mnie kochasz, czy ty mnie nie kochasz?
W tym momencie Kamil mnie pocałować, a z urządzenia do wytwarzania dymu, wyleciał biały i bladoróżowy gaz, który ogarnął całą salę, a my znikliśmy w tym dymie. To było takie romantyczne.
I wszyscy ponownie zaczęli klaskać i bić nam brawo.
Ukłoniliśmy się z Kamilem i zaprosiliśmy gości do tańca.
W tym momencie podbiegł do nas Piotruś. Wzięliśmy go na ręce i tańczyliśmy we trójkę na środku sali. Widziałam kątem oka, że goście bawią się świetnie. Wszyscy tańczyli, śpiewali. Było na prawdę miło i fajnie. W końcu przyszedł czas na obiad. Na początku był rosół. A więc wzięłam Piotrusia na kolana i zaczęłam go karmić. Ku mojemu zdziwieniu Piotruś zjadł. Następnie był de volaille z serem, pietruszką, ogórkiem, papryką. Do tego ziemniaczki i trzy rodzaje surówek. Mały zjadł tylko trochę surówki z marchewki. Następnie napił się soczku pomarańczowego i pobiegł na środek sali. Wszyscy nadal jedli, więc nikogo na sali nie było, a Piotruś był na środku i sobie skakał i biegał po całej sali. Mały Abdul Bari - syn Anny również. Do tego dzieci mojej kuzynki Joli i kuzyna Jana, a także Milenka, Karolinka, Kuba, a także Hania - Olka Zniszczoła, Bunio - syn Grzesia Miętusa i Magdy. A więc dzieci się bawili, jak my byliśmy przy stołach.
Po zjedzonym obiedzie wyszliśmy na parkiet. Pierwszy do tańca zaprosił mnie Stefek Hula, jednak potańczyłam z nim krótko, bo zrobiła się wymiana partnerek i zatańczyłam z Olkiem Zniszczołem. Kolejnym moim partnerem tanecznym był Tomasz Pilch. Kolejny Grzesiek Miętus, a zaraz po nim Krzysiu Miętus.
Po Krzysiu wróciłam w ramiona Kamila
- Jednak z tobą tańczy mi się najlepiej - wyszeptałam
- A wiesz co, ta twoja Kornelia to niezła tancerka.
- Na prawdę?
- A ta Jola, twoja kuzynka, to niezła sztuka jest - zaczął się szyderczo uśmiechać
- Oj, bo przesadzasz.
- No co?
- Żebym nie musiała zaraz składać papierów rozwodowych.
I tak o to przetańczyłam z Kamilem trzy piosenki.
W pewnym momencie do Kamila podszedł pan Włodek z mikrofonem, a on sam wrócił na miejsce i zaczął grać melodię Sławomira "Miłość w Zakopanem"
Wszyscy goście zrobili kółko, a w tym kółku ja i Kamil, który trzymał mikrofon. Przecież gdyby on zaśpiewał.... Nie ukrywam, że Kamil trochę fałszuje.
Jednak.... zadziwił mnie. Zaczął śpiewać
Teraz już wszystko wiem
Bawiłem grubo się i na tej skoczni, (ZAKOPANE)
Gdzieś pod palmami raj
Mówili jedź, bo tam podobno życie (ooo)
To był przepiękny czas
Życie tętniło w nas
Pamiętasz miła
Lecz to w ojczyźnie właśnie nam się przydarzyła
Miłość, Miłość w Zakopanem
Polewamy się szampanem
Tym skoczkiem jestem ja
A ty królową nocy
Miłość żarzy w twoje oczy
Rozpędzona jak motocykl
Hej wypijemy wszyćkie drinki aż do dna
Cekiny błyszczą twe
Uśmiechem kusisz mnie
Zespół przygrywa (zespół przygrywa)
Splecione ciała dwa
Tak piękni: ty i ja
szczęście nadpływa
choć na parkiecie tłum
tu dzisiaj oprócz nas nikogo nie ma
Cześć, jestem Kamil
a w mych ramionach Katarzyna
Miłość, Miłość w Zakopanem
Polewamy się szampanem
Tym skoczkiem jestem ja
A ty królową nocy
Miłość żarzy w twoje oczy
Rozpędzona jak motocykl
Hej wypijemy wszyćkie drinki aż do dna
Poranek, jasny świt,
Głowy leciutkie, bo
To przecież góry
Na niebie słońce lśni
Ty jesteś dzisiaj nim
Przeganiasz chmury
Buzi mi teraz daj
A potem więcej, gdy będziemy sami
Bo od wieczora, Kasiu , znowu zaczynamy
Miłość, Miłość w Zakopanem
Polewamy się szampanem
Tym skoczkiem jestem ja
A ty królową nocy
Miłość żarzy w twoje oczy
Rozpędzona jak motocykl
Hej wypijemy wszysćkie drinki aż do dna
Miłość, Miłość w Zakopanem
Polewamy się szampanem
Tym skoczkiem jestem ja
A ty królową nocy
Miłość żarzy w twoje oczy
Rozpędzona jak motocykl
Hej wypijemy wszyćkie drinki aż do dna (aż do dna)
Wszyscy zaczęli bić brawo. Nie wiedziałam, że Kamil może tak ładnie śpiewać. Ja również zaczęłam bić brawo. Byłam.... dumna. Dumną żoną.
- Jaka niespodzianka dla pani młodej! To jak było o miłości, to może tak "Żono moja"?
Zaczęto grać piosenkę "Żono moja", a my zaczęliśmy tańczyć. Kolejną piosenką było "Mężu drogi mój"
- Kasia, moja żona. Jak to cudownie brzmi - wyszeptał mi Kamil na ucho
- A czy ty wiesz, jak cudownie brzmi "Kamil to mój mąż"? - również wyszeptałam mu do ucha.
Przyszedł czas na mocniejsze rytmy. W tym momencie do tańca zaprosił mnie pan Bronisław
- Takiemu teściowi nie można odmówić - wyszeptałam panu Bronisławowi na ucho
- A takiej synowej, to w szczególności.
Jednak po tańcu musiałam pójść do toalety. Gdy wróciłam, zauważyłam, że moja babcia stoi na tarasie, trzymając Piotrusia na rękach, a jeden z naszych fotografów robił jej zdjęcie. Podeszłam więc do niej, a za mną Kamil.
- A co tu babciu robisz?
- Zdjęcie w prawnuczkiem.
- A my też możemy się przyłączyć? - spytałam
- Tak, oczywiście moje dzieci.
A więc wraz z Kamilem, Piotrusiem i moją babcią , za pozowaliśmy do zdjęcia.
Babcia wzięła Piotrusia i udała się z nim na salę. A ja z Kamilem i jeden z naszych fotografów zostaliśmy na tarasie. W tym momencie podeszła do nas kierowniczka sali z tym drewnianym sercem i tym napisem.
- To dla państwa - powiedziała
- Dla nas? - zdziwiłam się
- Tak, to jest dla państwa. Rzadko co organizujemy wesela mistrzom olimpijskim - uśmiechnęła się.
Nasz fotograf "podłapał temat" i poprosił nas o zapozowanie z tym sercem w ręku na tle nieba.
Po tych wszystkich pozach i zdjęciach podeszli do nas Agnieszka i Maciek.
- A czy my możemy prosić o zdjęcie? - spytała Agnieszka fotografa
- Ależ z rozkoszą
- Ale dlaczegoż to aż z rozkoszą ? - zapytała Agnieszka
- Takiej piękności się nie odmawia.
W tym momencie szturchnęłam Kamila, aby spojrzał na czerwonego z zazdrości Maćka.
- Niech panu będzie - odpowiedziała Agnieszka
Aga i Maciek stanęli sobie przy nas i zrobiliśmy sobie zdjęcie.
- A czy mogę selfie z tą piękną młodą parą? - spytała Aga
- Ależ z rozkoszą - zaczął śmiać się Kamil
Po tych kilku zdjęciach ponownie wróciliśmy na salę.
Widziałam, że goście bawili się świetnie. Aż w pewnym momencie podeszła do mnie Milenka.
- Ciociu, a mogę zatańczyć z tobą?
- Ależ pewnie mój skarbie!
Zatańczyłam z Milenką, następnie z Kubą. Kolejno z Abdulem. Następnie z narzeczonym Ani.
Aż w końcu podeszła do mnie Marcelina z Zosieńką.
- A czy chrześnica może zdjęcie z matką chrzestną ? - spytała
- Ależ tak moja Zosiu kochana!
Wzięłam Zosię na ręce, a Marcelina zrobiła nam kilka zdjęć. Dołączył się również Kamil , który jest ojcem chrzestnym Zosi.
- A czy my możemy prosić o zdjęcie? - zapytał się Michał z Natalią.
Zrobiliśmy sobie tyle zdjęć, że..... oj... kto by to zliczył.
Po chwili podeszła do mnie Kornelia. Wyglądała tak przepięknie w tej sukience.
- Kochana, jak ty pięknie wyglądasz - powiedziałam
- Oj... I tak ty jesteś dzisiejszą gwiazdą wieczoru - powiedziała
- A ty gwiazdką.
- A czy mogę zrobić sobie z moją siostrą selfie?
- Ależ oczywiście. Zrobiłam sobie zdjęcie z Kornelią.
Piotruś zrobił się śpiący. Bronisław wziął go na ręce i podszedł z nim do mnie.
- Kasiu, bo mały jest śpiący i nie wiem....
- Proszę mi go dać
Wzięłam Piotrusia na ręce i powędrował z nim do pokoju hotelowego, który wynajmowaliśmy z Kamilem. Kamil przywiózł tam wcześniej łóżeczko, więc położyłam Piotrusia i usypiałam go .
Po chwili do pokoju wszedł Kamil
- I jak? Śpi?
- Tak, śpi... Usnął
- To co robimy? Zamykamy go?
- A mamy inne wyjście?
- A co z kluczykiem.
- Schowasz do spodni, przecież masz zapinane kieszonki.
- Racja.
Wyszliśmy z pokoju i zamknęliśmy go na klucz.
- Plus w tym, że Piotruś się nie budzi w nocy - powiedział Kamil
- Ale i tak zaraz trzeba będzie do niego przyjść - powiedziałam
Wróciliśmy na salę do naszych gości.
Podeszłam do Daniela Andre Tandego i do Anji.
- Hej!
- Hej!
- Jak się bawicie?
- Świetnie - odpowiedziała Anja
- To się cieszę
- A gdzie macie Piotrusia? - spytał Daniel
- Śpi. Usnął. Takie imprezy go nudzą.
- Ale i tak długo wytrzymał - powiedziała Anja. - Takie małe dzieci, to....
- Piotruś jest silny. - uśmiechnęłam się - A teraz was przepraszam, muszę pójść dalej.
Podeszłam do mojej kuzynki Joli i jej męża Rafała.
- Hej kochani - przywitaliśmy się uściskiem
- Hej Kasiu - powiedziała Jola
- Jak się bawicie? - spytałam
- Dobrze
- A gdzie macie dzieci?
- Marek został u rodziców Rafała. Byli po niego przed chwilą.
- Nie widziałam. Usypiałam Piotrusia w pokoju.
- A to co, zmęczył się?
- Padł - uśmiechnęłam się - A gdzie Jula? - spytałam
- Tam się bawi - wskazał Rafał - Wzięła różowego balonika i się bawi.
W tym momencie Julia podbiegła z balonikiem do nas.
- Ciocia! - wykrzyknęła
- Hej kochanie! A co tutaj masz?
- Balonika!
- Spodobał ci się?
- Bardzo.
Jola wyjęła z torebki telefon
- Ustaw się Julciu, zrobię ci z ciocią zdjęcie.
- I z balonikiem! - wykrzyknęła Julia
Jola zrobiła nam zdjęcie, a Julcia pobiegła bawić się dalej.
Obok Joli siedział Janek - jej brat wraz z narzeczoną Olą i 3 letnią córką Natalią.
- A jak u was? Jak Natalia?
- Bawi się - powiedział Janek. - Spodobało się jej.
- A u was kiedy ślub? - spytałam, bo zauważyłam na palcu Oli pierścionek
- W przyszłym roku.
- O! To rozumiem, że będziemy się bawić!
- Tak.
Zauważyłam, że na parkiecie bawił się Kamil z moją babcią!
- Patrz Janek, jakie babcia robi piruety! - zaczęłam się śmiać
- I to jeszcze jakie! - również Janek wybuchnął śmiechem
Jola aż nagrała ten moment na telefonie.
Dalej chodziłam i rozmawiałam z gośćmi. Podeszłam do wujka Wiktora i cioci Janiny, do wujka Bronisława i cioci Aurory, a następnie podeszłam do Justyny i Piotrka Żyłów!
- A jak u was? - spytałam
- Znakomicie. Kubuś stwierdził, że ciocia ma najładniejszą sukienkę - powiedziała Justyna
- A właśnie, a gdzie Kubuś?
- Biegał gdzieś z Milenką Stefana
- Zakochana para? - spytałam uśmiechając się.
- Oj nie wiem, nie wiem. - powiedziała Justyna
- Nie chciałbyś, aby Stefan był twoją rodziną? - spytałam Piotrka.
- Z chęcią - odpowiedział z uśmiechem Piotrek.
Po tych kilkuminutowych spotkaniach, wyszłam na parkiet. Zatańczyłam z Maćkiem Kotem, Piotrkiem Żyłą, Jankiem, Rafałem, Kacprem Skrobotem, Kamilem Skrobotem, Stefanem Horngacherem, Andreasem Stjermenem,. Danielem Andre Tande, Johanem Andre Forfangiem, Simonem Ammannem.
Zegar wybił 21:00. Za oknami słońce zachodziło.
- A teraz zapraszamy wszystkich na taras - powiedział pan Włodziu.
Wszyscy wyszliśmy na taras.
Mieliśmy stać z Kamilem na środku, a wszyscy wokół nas
- A teraz wszyscy pokazujemy palcem na parę młodą, aby pokazać, kto jest dzisiaj najważniejszy.
Następnie na tarasie pozostał Kamil, a wokół niego dziewczyny sobie stanęły i również pokazywały na niego palem. A Stefan przyniósł mu taką tabliczkę z napisem GAME OVER, a także KONIEC WOLNOŚCI.
Następnie to ja miałam stanąć w środku, a wokół mnie chłopcy, ale oni wpadli na lepszy pomysł. Maciek Kot wziął mnie za ręce. Piotrek Żyła za kolana, za kostki trzymał mnie Krzysiu Miętus, za biodra Stefek Hula, a za ramiona Dawid Kubacki, a wszyscy pozostali wokół nas. Chłopcy trzymali mnie, a ja wisiałam na ich rękach.
Wróciliśmy na salę.
Usiadłam sobie z Kamilem przy stole, a Stefan polał nam do kieliszków alkohol.
- Ja tylko pół - powiedziałam
- A co ty po połówce? - spytała Agnieszka
- Tak. Zaraz muszę iść do pokoju do Piotrusia.
Wypiłam pół kieliszka i poszłam z Agnieszką do pokoju hotelowego. Piotruś sobie smacznie spał.
- Jaki on słodki - powiedziała Agnieszka
- I taki przystojniak.
- Widać, że geny przejął po tatusiu.
Uśmiechnęłam się.
Wróciłam z Agą do sali. Gdy nagle nasz wodzirej wykrzyknął
- O! Jest i pani młoda! A więc wszystkie panie robią kółko, a w środku stoi pan młody. Panna młoda usiądzie sobie tutaj - wskazał mi miejsce. - Pan Młody będzie musiał zatańczyć przed każdą z pań. Jakieś wygibasy. Pani młoda zaś będzie odwrócona tyłem. Kiedy powie STOP, to wtedy ta pani, przed którą tańczył pan młody, zostanie księżniczką wesela i dostanie miły prezencik - uśmiechnął się pan Włodek.
Odwróciłam się więc tyłem do tańczącego Kamila przed wszystkimi dziewczynami. I po prawie 2 minutach powiedziałam głośne STOP.
Muzyka przestała grać, a ja się odwróciłam. Kamil stał przed Anją Soberg - dziewczyną Daniela Andre Tandego. Zaczęłam bić brawo.
W tym momencie podszedł do mnie pan Włodek z butelką wódki jako nagrodą. Podarowałam więc butelkę Anji.
- A teraz role muszą się odwrócić. Zapraszamy wszystkich panów do zrobienia kółka, a w środeczek pani młoda. Panowie, walczycie o bycie księciem wesela! A pan młody siedzi tyłem i mówi stop. Pani Młoda zaś tańczy przed panami!
Wszyscy zrobili okrąg, a ja weszłam do środka. I co miałam robić, tańczyłam. Ja bawiłam się świetnie, aż w końcu Kamil powiedział STOP i zatrzymałam się przed Stefanem Hulą.
- A więc mamy dzisiejszego księcia!
Kamil wręczył Stefanowi butelkę.
- A więc zapraszamy na środek do tańca parę młodą, a także naszą księżniczkę i księcia dzisiejszego wesela!
Wyszliśmy więc na środek i zatańczyliśmy przez trzy piosenki
Przyszła 23:00. Porozmawiałam wraz z Kamilem i naszymi fotografami. Na parkiecie było pusto, tylko dzieci sobie biegały. Postanowiliśmy przejść między stołami i zrobić sobie zdjęcia z każdym przy stole. Tak też zrobiliśmy. Trochę nam to zajęło, ale... Była już 23:30, gdy podeszła do mnie Jola z Rafałem
- Wiesz co, bo Julcia jest już śpiąca i ..... pojechalibyśmy.
- Tak szybko?
- Tak. Usypia nam na siedząco.
- Ja mam lepszy pomysł - powiedziałam
- Jaki? - spytał Rafał
- W naszym pokoju jest łóżeczko, tam śpi Piotruś, ale także wielkie łóżko. Uśpicie Julcię i dalej będziecie się bawić, a jak już wy będziecie znużeni, to weźmiecie Julcię i pojedziecie do domu.
- Ok - powiedział Rafał
- A czy to nie będzie kłopot ? - spytała Jola
- Żaden!
Podeszłam do Kamila i poprosiłam go o klucz. Wyjął go ze spodni, a ja podałam go Joli i Rafałowi. Poszli i zanieśli małą do pokoju.
O 0:00 przyszedł czas na oczepiny! To najbardziej wyczekiwana część wesela przez wszystkich pijanych facetów.
Zostały przyszykowane dwa krzesła ustawione plecami do siebie.
- Zapraszam parę młodą na krzesła
A więc usiedliśmy z Kamilem
- Ile planujecie jeszcze dzieci? - spytał
Kamil pierwszy wyrwał się z odpowiedzią, że jeszcze trójkę!
- O! A więc puszczamy melodię. W pewnym momencie zatrzymamy. Jeśli odwrócicie głowy w te same strony, czyli oboje w lewo lub w prawo, to będzie chłopczyk, a jak w inne strony, czyli na przykład pani młoda w lewo, a pan młody w prawo, to będzie dziewczynka!
Zaczęła grać muzyka, po chwili ucichła. Odwróciłam się w prawo... Kamil w lewo.
- A więc dziewczynka! Gramy dalej, jeszcze dwoje
Kolejnym razem oboje odwróciliśmy głowy w lewo.
- Chłopiec!
I ostatnim razem ja w lewo, Kamil w prawo.
-Dziewczynka! Oj, to będą dwie parki! Dwóch chłopczyków i dwie dziewczynki!
Wstaliśmy z krzeseł
- Gratulacje dla państwa młodych!
Wszyscy zaczęli bić brawo!
Następnie znów krzesła ustawiono plecami do siebie. Ja dostałam karteczki z napisem "On", a także "Ja". A Kamil z napisem "Ona" i "Ja"
- Test zgodności, zobaczymy, czy .... dobrze się znacie. Pierwsze pytanie kto pierwszy powiedział "Kocham Cię?"
W tym momencie podniosłam kartkę z napisem "On", a Kamil z napisem "Ja"
- Zgodność! Kolejne pytanie kto lepiej prowadzi samochód?
Podniosłam kartkę z napisem "Ja", a Kamil z "Ona"
- Zgodność! Następne pytanie kto będzie trzymał kasę?
Szybko podniosłam kartkę z napisem "Ja", a Kamil ponownie z "Ona"
- Widać, kto rządzi. Kto ma fajniejszych teściów?
Wybuchnęłam śmiechem i podniosłam kartkę z napisem "Ja", Kamil także taką samą
- Tutaj oboje macie najfajniejszych teściów, ale widać, kto nie lubi mamusi.
Kamil uśmiechnął się. Ja również.
- Kto pierwszy wyciąga rękę po kłótni?
Bez zawahania podniosłam "On". Kamil "Ja"
- Znowu zgodność proszę państwa! A kto pierwszy zasypia w łóżku?
Tutaj ponownie podniosłam "On", a Kamil "Ja"
- Kto pierwszy nawiązał znajomość?
Znowu podniosłam "On", a Kamil "Ja"
- A kto będzie rządził w sypialni?
Podniosłam "Ja", Kamil "Ona"
- A więc stuprocentowa zgodność! Jesteście wręcz idealnym małżeństwem!
Po chwili dostawiono więcej krzeseł.
- Zapraszamy wszystkie panny. Powtarzam panny! Nie żony! Aby usiadły na krzesłach. Również panną młodą!
Kamilowi zawiązano oczy.
- A teraz proszę, aby pani zamieniły się miejscami.
Zamieniłam się miejscem tak, że byłam druga od prawej.
- Pan Młody musi odgadnąć, która z pań to jego żona, dotykając pewnej części ciała. Co wybieramy?
Na sali zrobił się wrzask. Ktoś krzyknął nos..... Usta. kolana, pępek, Piotrek Żyła wykrzyknął "biust"
- Pan Młody musi zgadnąć swoją żonę po udach. A więc drogie panie, podwijamy sukieneczki.
Pan Włodek złapał Kamila za rękę i poprowadził go do pierwszej dziewczyny. Była to Anja Soberg. Od razu wykrzyknął "Nie". Kolejną była Kornelia. Również odpowiedział, że nie. Następną była Natalia - siostra Kamila. Tutaj się chwile zastanowił, ale nie.... Kolejną była Agnieszka Lewkowicz.
- Za chude - powiedział Kamil, uśmiechając się.
Przyszedł czas na mnie. Chciałam się powstrzymać od śmiechu. Udało mi się.
- To moja żona! - wykrzyknął
- Tak! Dobra odpowiedź!
Jednak Magda - dziewczyna Krzysia była bezpieczna. Śmiała się, że ją ominęło. Nie żałowała.
- A teraz Pani Młodej zawiązujemy oczy.
Zawiązano mi oczy, a chłopcy usiedli sobie na krzesłach.
- A pani Młoda pozna swego męża po nosie!
Zaczęłam się śmiać, ale przystąpiłam do działania.
Pierwszy mężczyzna nie... Bardzo zadarty. Drugi i trzeci też nie. Czwarty... Lekko garbaty, ale...
- Trochę garbaty, ale... mały ten nos - zaczęłam się śmiać.
I przyszedł czas na piąty.... Ledwo dotknęłam i powiedziałam
- To Kamil!
- Tak!
Zdjęłam opaskę.
- Po czym poznałaś? - spytałam
- Masz bardziej garbaty nos - uśmiechnęłam się
Pan Włodek położył na podłodze kilka gazet, a dokładnie dwie kartki złączone razem z gazety.
- Taniec na gazecie. Znacie?
Wszyscy krzyczeli, że znają.
- A więc zapraszam pary na środek.
Ja z Kamilem zajęliśmy jedną gazetę. Aga i Maciek drugą. Kolejno Piotrek i Justyna, Stefan i Marcelina, Magda i Olek, Krzysiek i Magda, Daniel Andre Tande i Anja, Stefan Kraft i Marisa, Jola i Rafał, a także Natalia i Michał , i Ania i Paweł.
Pierwsi odpadli Magda i Krzysiek, zaraz po nich Ania i Paweł Mularz. Następni Jola i Rafał. Po nich złożono gazetę dwa razy na pół. Odpadki Natalia i Michał, a także Stefan i Marcelina. Następnie znów złożono gazetę na pół. Odpadli Magda i Olek, a następnie Daniel i Anja. Po chwili znów złożono gazetę na pół. Odpadli Justyna i Piotrek.
Kolejne zgięcie gazety, a na parkiecie. Tylko trzy pary. Ja i Kamil, Aga i Maciek oraz Stefan i Marisa.
Odpadki Aga i Maciek.
Kolejne zgięcie gazety na pół i ..... Stefan wyszedł piętą. A więc wygraliśmy
- Brawa dla pary młodej!
Przyszedł czas na baloniki. Na stoliku leżało 6 baloników z karteczkami w środku. Dostaliśmy igłę.
- Na przemian państwo młodzi będą przekuwać baloniki. W środku są karteczki z przepowiedniami. Każdą karteczkę czytamy na głos i przez to zobowiązujemy się robić to przez trzy miesiące małżeństwa. Zaczynając od dzisiaj. Zaczynamy!
Ja jako pierwsza wzięłam do ręki igłę.
- Od dziś to ja będę głową rodziny!
Wszyscy zaczęli bić brawo.
Przyszła kolej na Kamila
- Od dzisiaj będę masował ci stópki.
Następnie ja.
- Od dzisiaj będę słuchać mądrych rad teściowej
Wybuchnęłam śmiechem
- Kolejna na pana młodego
- Od dzisiaj będę gotować obiadki.
Wzięłam balonik i przebiłam go igłą.
- Od dzisiaj będę prać bieliznę współmałżonka.
I na koniec Kamil
- Od dzisiaj będę dawał całą pensję małżonce!
Wszyscy zaczęli się śmiać.
- A teraz przyszedł czas na... rzucanie welonem. Zapraszamy panią młodą do środka, a wszystkie panny robią kółeczko. Tańczymy proszę państwa.
A więc zdjęłam welon i trzymałam go w ręku.
Muzyka zaczęła grać, a ja tańczyłam sobie kółku. Po kilku minutach muzyka ucichła , a ja wyrzuciłam welon za siebie.
Złapała Agnieszka!
- Brawa dla pani. Jak się pani nazywa?
- Agnieszka
- Ma pani chłopaka?
- Mam.
- A jak się nazywa?
- Maciek
- Panie Maćku zapraszamy do nas.
Maciek wyłonił się z tłumu.
- Panie Maćku, proszę się postarać w łapaniu muszki!
Wszyscy kawalerowie zrobili okrąg, a do środka wszedł Kamil, który zdjął już muszkę i trzymał ją w ręku.
Tańczył sobie w środku, a gdy muzyka przestała grać, rzucił muszką za siebie. Złapał ją Maciek!
- A więc za rok widzimy się na weselu u Agnieszki i Macieja!
Po oczepinach przyszedł czas na tort. Na wielkiej podstawce wjechał na salę. Obok niego były poukładane wafelki i łyżeczki, a także nóż, którym mieliśmy ukrajać kawałki i poczęstować gości.
Pokroiliśmy tort i podaliśmy gościom. Następnie sami ukroiliśmy kawałek dla siebie. Kamil wziął trochę na łyżeczkę i przystawił mi do ust, abym zjadła. Ja zrobiłam to samo.
Po torcie przyszedł czas na podziękowanie dla rodziców.
Mieliśmy je już wcześniej przygotowane, a dzień wcześniej zakupiliśmy wielkie kosze wiklinowe, a do nich powkładaliśmy słodycze, a ja dokupiłam jeszcze białe kubki w czerwonymi serduszkami i czarnymi napisami. "Dla kochanego taty" i "Dla kochanej mamy"
Wzięłam kartkę z napisanym na komputerze tekstem, który był włożony w granatową "obitkę". Mieliśmy 3 takie egzemplarze dla każdego z rodziców.
Wzięłam mikrofon i zaczęłam czytać swój tekst.
Drodzy Rodzice! Dziękujemy Wam za to, że jesteście przy nas w słoneczne i deszczowe dni,
że jesteście blisko...
Dziękujemy za Wasze wartościowe rady przez te wszystkie lata.
Za to, że wiecie kiedy poprzeć nas, kiedy odwieść od złego,
a kiedy pobudzić do działania we właściwym kierunku...
Dziękujemy za czułość, opiekę i zrozumienie,
za ciepło, miłość i oparcie.
Za ludzką dobroć, mądrość i tolerancję, której nas nauczyliście...
Przy Was zawsze czujemy się szczęśliwi, Wyjątkowi i kochani...
Dziękujemy, że to właśnie z Wami i dzięki Wam możemy wspólnie dzielić szczęście
w tej wyjątkowej chwili radości.
Z całego serca dziękujemy!
że jesteście blisko...
Dziękujemy za Wasze wartościowe rady przez te wszystkie lata.
Za to, że wiecie kiedy poprzeć nas, kiedy odwieść od złego,
a kiedy pobudzić do działania we właściwym kierunku...
Dziękujemy za czułość, opiekę i zrozumienie,
za ciepło, miłość i oparcie.
Za ludzką dobroć, mądrość i tolerancję, której nas nauczyliście...
Przy Was zawsze czujemy się szczęśliwi, Wyjątkowi i kochani...
Dziękujemy, że to właśnie z Wami i dzięki Wam możemy wspólnie dzielić szczęście
w tej wyjątkowej chwili radości.
Z całego serca dziękujemy!
Drodzy Rodzice!
Dziękujemy Wam za to, że jesteście przy nas w słoneczne i deszczowe dni, że jesteście blisko.....
Dziękujemy za Wasze wartościowe rady przez te wszystkie lata.
Dziękuję Ci za to, Droga mamo, że plotłaś mi codziennie rano warkoczyki, że robiłaś mi śniadanie do szkoły, nauczyłaś mnie, jak być odpowiedzialną i dzielną dziewczyną. Dzięki Tobie nie bałam się tak wczesnego macierzyństwa.
Kocham Cię mamo.......
Podeszłam do Mamy i wręczyłam jej podziękowania, a także koszyk.
Przyszedł czas na Kamila.
Drodzy Rodzice!
Dziękujemy za trud i wysiłek włożony w nasze wychowanie,
za cierpliwość i dobre serce.
Wierzymy, że ten dzień będzie najpiękniejszy w naszym życiu, początkiem nowej drogi.
To dzięki Wam możemy się nim cieszyć.
Chcielibyśmy wyrazić to z całego serca:
DZIĘKUJEMY!
Kamil wręczył swoje podziękowania i koszyki.
Zabawa trwała do 6:00. Następnie wszyscy goście rozjechali się do domów i do hoteli. Zagraniczni skoczkowie musieli już wracać. Nie mogli zostać na poprawinach, ale za to Ania i Paweł Mularz powiedzieli, że zostaną z chęcią.
Był to dla mnie szczególny dzień. Zostałam żoną ukochanego faceta. Od teraz nazywam się Katarzyna Witkowska- Stoch. Tak, przyjęłam dwuczłonowe nazwisko.
Kocham Kamila i nie wyobrażam sobie bez niego , ani bez Piotrusia życia
***
Hejka! Witam was na naszej stronie Skoczne Wag's
Tak jak wiecie, w sobotę 24 sierpnia odbył się ślub naszego kapitana polskiej kadry skoczków narciarskich Kamila Stocha.
Kamil Stoch ożenił się z Katarzyną Witkowską. Swoją partnerką, z którą wychowują 1,5 rocznego synka - Piotrusia.
Chciałybyśmy przedstawić wam ranking dziewczyn na ślubie Stocha i Witkowskiej. ZACZYNAMY!
Miejsce 17!
Miejsce to zostało przeznaczone dla Magdy - dziewczyny Krzysztofa Miętusa, która założyła dość prowokującą kreację, która... nie pasuje na ślub i wesele
Miejsce 16
Należy do Laury Teresak - dziewczyny Andreasa Wellingera. Jej sukienka za bardzo wyeksponowała biust.
Miejsce 15.
Marcelina Hula. Co tu dużo mówić.... Biel na ślubie nie jest sprawdzona.
Miejsce 14.
Żona Simona Ammanna.
Tutaj ten granat... Sukienka po prostu nam się nie podoba.
Miejsce 13.
Żona Andreasa Stjermena.
Tutaj przesadziła z granatem. Wszystko granatowe. Nawet cienie do powiek i wpadające w granat rajstopy.
Miejsce 12
Wędruje do Celiny Roberts!
Celina wybrała przepiękną sukienkę, ale jak dla 21-letniej dziewczyny... Wyglądała staro.
Miejsce 11
Izabela Małysz.
Sukienka piękna, idealne podkreślająca figurę, ale te rękawy....
Miejsce 10.
Angelika Ziobro. Angelika wybrała elegancką sukienkę, ale... była na nią trochę za mała, przez co....
Miejsce 9.
Marisa Probst - dziewczyna Stefana Krafta.
Marisa postawiła na biel i w tym wypadku na znakomitą biel.
Miejsce 8.
Anna Mularz.
Choć Anna nie jest partnerką żadnego skoczka narciarskiego, to i tak znalazła się w naszym rankingu i zajęła 8 miejsce.
A co do jej stroju, to.... wyglądała ładnie, ale są o wiele piękniejsze partnerki :)
Miejsce7.
Dziewczyna Kacpra Skrobota - Agnieszka
Agnieszka wybrała granat (który rządził na weselu). Pokazała wszystkim prostotę.
Miejsce 6.
Magdalena Zniszczoł postawiła na odkryte ramiona, w których wyglądała obłędnie.
Miejsce 5!
Dominika Sobczyk.
Dominika pokazała przede wszystkim klasę i elegancję.
Miejsce 4 tuż za podium należy do... Justyny Żyły.
Justyna pokazała się w obłędnym kolorze, ale to nie ona znalazła się w zaszczytnej pierwszej "3"
Miejsce 3!
Agnieszka Lewkowicz.
Agnieszka jako świadkowa Kasi Witkowskiej (teraz już Witkowskiej- Stoch) wybrała sukienkę kolorystycznie identyczną , co sukienka Justyny Żyły, ale..... to nie ona była najpiękniejszą dziewczyną na weselu.
Miejsce 2!
Należy do Anji Soberg - dziewczyny Daniela Andre Tandego, a prywatnie dobrej koleżanki Kasi. Skradła show swoją prostotą, elegancją, a także urokiem osobistym. :). Zobaczcie sami.
Miejsce 1!
Należy do Panny Młodej. To ona była gwiazdą całego dnia. To najpiękniejsza panna młoda i tutaj nie możemy się nie zgodzić.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To już 90 opowiadanie. Ślub dwójki głównych bohaterów. Mam nadzieję, że opowiadanie wam się podobało.
Wybrałam kościół pod wezwaniem Cudownego Medalika, ponieważ będąc na wycieczce w Zakopanem właśnie tam byłam jednego dnia. Jest tam pięknie i jeśli będziecie kiedyś w Zakopanem, wejdzcie i zobaczcie tę wspaniałą świątynię. Naprawdę warto. Pozdrawiam
Wybrałam kościół pod wezwaniem Cudownego Medalika, ponieważ będąc na wycieczce w Zakopanem właśnie tam byłam jednego dnia. Jest tam pięknie i jeśli będziecie kiedyś w Zakopanem, wejdzcie i zobaczcie tę wspaniałą świątynię. Naprawdę warto. Pozdrawiam
Wasza
kiki2000
kiki2000


































Ach co to był za ślub! Fantastyczny rozdział. Przyznam, że przeczytałam go już wczoraj, ale nie wiedziałam za bardzo co napisać i nadal nie wiem, bo taki rozdział z tych na które się czeka praktycznie od początku opowiadania. Taki jedyny w swoim rodzaju . Pozdrawiam i czekam ba next !
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa. Również pozdrawiam 😀
Usuń