Nowy sezon Pucharu Świata rozpoczął się jak zawsze w Wiśle. Rozpoczął się kwalifikacjami 21 listopada. Cały świat skoków obiegła informacja, że w kwalifikacjach nie wystartuje Stefan Hula, wszyscy podejrzewali kontuzję, lecz wszystko było owiane tajemnicą. Nikt nic nie chciał mówić, bo Stefan zabronił.
W sobotę rano spakowałam więc dzieci i pojechałam do Wisły na inaugurację sezonu olimpijskiego 2025/2026. Zatrzymałam się w jednym hotelu z Agnieszką Kot. Miałyśmy pokoje obok siebie, więc gdy tylko zameldowałam się w hotelu, Agnieszka wyszła mi spotkanie.
- A to ty już jesteś? - zdziwiłam się, po czym przytuliłam ją na przywitanie.
- Tak, już od jakiś 20 minut.
- Czyli co, widzimy się dzisiaj o 17:00? - spytałam
- Tak. - odpowiedziała - To właśnie dzisiaj Stefek skacze ostatni raz
- Nawet nie wiesz, jak mi jest smutno - powiedziałam.... - Od zawsze pamiętam, jak skakał. W wieku bodajże 19 lat zadebiutował w Pucharze Świata i systematycznie skakał, a teraz? Po 16 latach tak to wszystko kończyć?
- Wcześniej skoczkowie kończyli kariery wcześniej. Jak mieli 30-32 lata. Teraz ta granica wieku delikatnie się przesunęła, ale dalej są osoby, które kończą w tej granicy.
- Ostatnio przecież Andreas Stjernen.
- Dobra... Nie rozmawiajmy na korytarzu - powiedziała Agnieszka
- Właśnie. Zapraszam do mojego pokoju.
Otworzyłam zatem drzwi i rozłożyłam walizki. Karolka położyłam na łóżku w sypialni. Spał sobie.
- Niech sobie pośpi. - powiedziałam - Będę miała chociaż trochę spokoju, ale tylko trochę. Zobaczysz, godzina, dwie i wstanie.
Po chwili Agnieszka spojrzała się na moją wspaniałą trójkę dzieciaków.
- Obiecaj, że nie powiesz na razie nikomu.
- Obiecuję - powiedziałam
- Myślimy z Maćkiem, aby powiększyć naszą rodzinę
- Naprawdę? Gratuluję.
- Na razie tylko myślimy. Nie wiemy, co z tego wyjdzie. Nie chcemy nic tak dobrze planować. Mamy teraz dom, swój własny dom, więc dziecko miałoby swój pokój, swoje miejsce do zabawy... Ogólnie jest więcej miejsca dla wszystkich, wiesz jak to było w domu rodziców Maćka.
- Ale teraz jesteście na swoim. Gdybyśmy mieli teraz mieszkać u mojej mamy, czy u taty Kamila... Też bym czuła się nieswojo, ponieważ mam męża, teraz trójkę dzieci i każdy myśli, aby być razem w swojej małej rodzinie.
- Więc sama mnie rozumiesz, nie mówiłam tego przy dziewczynach, nie chcieliśmy mieć dzieci w tym momencie, tylko jak przeprowadzimy się do naszego domu. Teraz mamy blisko was. Jest tak inaczej.
- My się przeprowadziliśmy, jak nie było nikogo. Tylko te 6 domów na początku ulicy a nasz dom stoi sam w środku ulicy, ale potem zaczęli się budować z jednej strony, potem wy z naprzeciwka, potem z drugiej strony. Jakoś tak zaludnia nam się ta ulica.
- No właśnie
- Ostatnio liczyłam, że mieszka na niej 40 osób.
- No to nawet sporo.
- Ale może niedługo będzie już 41 - uśmiechnęłam się w jej stronę
- Zobaczymy
W sobotę miały odbyć się zawody drużynowe. Polacy mieli wystąpić w składzie : Piotr Żyła, Kamil Stoch, Maciej Kot i Kuba Wolny.
O 15:30 wyszłam więc z dziećmi z hotelu i wraz z Agnieszką spacerkiem udaliśmy się pod skocznię. Zajęłyśmy miejsca w swoim sektorze. Obok nas stała Justyna z dziećmi, Karolina, a także Marcelina z córeczkami.
Nadeszła godzina 17:00. Wszyscy byli przygotowani na pierwszy skok. Jak zawsze miała rozpocząć reprezentacja Kazachstanu. Jednak spiker powiedział następujące słowa:
- Zanim rozpoczniemy rywalizację drużynową. Reprezentant Polski - Stefan Hula odda dzisiaj swój ostatni skok w karierze! Proszę wszystkich o powstanie!
W naszych uszach rozbrzmiewała piosenka "Lecę, bo chcę". Stefek usiadł na belce, w specjalnym plastronie przygotowanym dla niego na tę szczególną okazję. Oddał zatem swój ostatni skok w karierze. Wylądował na 128 metrze. To była bardzo dobra odległość. Sędziowie dali mu same "20", zaś Stefan zdjął narty, ukłonił się w stronę publiczności i zszedł ze skoczni prosto w ramiona Marceliny i jego dwóch córek. To było skromne pożegnanie. Nie chciał, aby koledzy go jakoś szczególnie żegnali. Stefan miał zawsze swój pomysł na życie.
Po jego skoku, rozpoczęto konkurs drużynowy. Jako pierwszy z Polaków skakał Piotrek. 129 metrów. Dobra odległość. Następnie Kamil 131 metrów. Maciek 130 metrów i Kuba 133,5 metra.
Po pierwszej serii byliśmy na drugim miejscu.
Po przerwie przyszedł czas na drugą serię. Piotrek skoczył trochę dalej, bo 130 metrów, Kamil zaś 131,5 metra. Maciek osiągnął 131 metrów, a Kuba 132,5 metra.
Uplasowaliśmy się zatem na drugiej pozycji, wyprzedzając trzecią Austrię o 9,6 punktów, a tracąc do pierwszych Niemców 1,2 punktu.
Po skończonych zawodach drużynowych wszyscy rozeszliśmy się spod skoczni. Ja jednak zostałam na chwilę z dziećmi, aby spotkać się z Kamilem. Podeszliśmy, aby go uściskać.
- Karolek był grzeczny? - spytał
- Tak, był grzeczny. Trochę spał, a jak się obudził, to o dziwo nie płakał.
- To dobrze.
Wyjęłam telefon i pokazałam zdjęcia naszych dzieci, jak mu kibicowały.
- Patrz tutaj na minę Piotrusia - powiedziałam do Kamila
- Był w takim szoku, że tata tak daleko skoczył? - roześmiał się
- Chyba tak - odpowiedziałam
Na koniec pożegnaliśmy się gorącym uściskiem. Przed Kamilem jeszcze było sporo wywiadów, a także odprawy i inne sprawy. Wróciłam więc do hotelu. Była godzina 19:40. Wykąpałam więc dzieci. Były zmęczone, więc szybko poszły spać. Zaprosiłam zatem do swojego pokoju Agnieszkę na małą babską posiadówkę.
Pokazałam jej zdjęcia na telefonie.
- To jest ładne - powiedziała, wskazując na zdjęcie, na którym jestem wraz z dziećmi, a Karolek jest na moich rękach.
Postanowiłam wstawić je na swojego instagrama
"Pierwszy konkurs Karolka oglądany na żywo, co z tego, że 3/4 konkursu przespał. @kamilstochofficial twoje największe wsparcie #rodzinnie #tataskaczemyoglądamy #najmłodszykibic #skokiwwiśle #konkursdrużynowy #skocznarodzina #oglądamy #kibicujemytacie #lećkamilleć "
Następnego dnia miał się odbyć konkurs indywidualny, w którym miało wystartować aż 10 Polaków.
Kamil oddał dwa bardzo dobre skoki 129 metrów i 130,5 metra w konkursie dało mu 8 pozycję. Był najwyżej sklasyfikowanym Polakiem. Zaraz za nim na 9 pozycji uplasował się Kuba Wolny. 10 był Maciek Kot. 14 miejsce zajął Piotrek Żyła, 18 był Aleksander Zniszczoł, Paweł Wąsek był 22, Tomasz Pilch 24, Klemens Murańka 25, Kacper Juroszek 28, Andrzej Stękała zajął 31 miejsce i nie wszedł do drugiej serii.
W niedzielę o 19:00 od razu po skończonym konkursie, wsiadłam w samochód i wróciłam wraz z dziećmi do domu. Piotruś na szczęście miał odrobione lekcje, bo przypilnowałam go w piątek wieczorem, jak wrócił z treningu. Wykąpał się i poszedł spać, ponieważ następnego dnia miał iść do szkoły.
W piątek zaś po południu miały odbyć się kolejne zawody dla młodych skoczków. Nasz klub również miał wziąć w nich udział, jak i nasz syn - Piotruś. Pojechałam zatem na zawody. Kamil nie mógł niestety uczestniczyć, ponieważ był w Kussamo, gdzie trwały już kwalifikacje do dwóch konkursów indywidualnych.
Piotruś skończył zawody na 4 miejscu dostał jednak dyplom za udział i choć nie był pocieszony, to jednak starałam się, aby wybił to sobie z głowy. Jest jeszcze mały, niedługo skończy dopiero 8 lat i cała kariera przed nim. Po zawodach, gdy mieliśmy wracać już do domu, podszedł do mnie prezes PZN, do mnie i do trenera Piotrusia, poinformować nas, że już niedługo odbędą się zawody w Czechach dla młodych skoczków. Każdy klub miał wystawić po dwójce zawodników. Najlepiej jeśli byłaby to jedna dziewczyna i jeden chłopak.
- Zawody będą początkiem stycznia tylko jeden dzień zawodów, ale zawsze to jakaś szansa - powiedział prezes, po czym odszedł.
My również mieliśmy iść do samochodu, po czym podszedł do nas trener Piotrusia.
- Przepraszam, że przeszkadzam - powiedział
- Coś się stało? - spytałam
- Bo tak myślałem o tej propozycji zawodów w Czechach.
- Tak?
- Nasz klub musi się jeszcze naradzić, ale mamy na oku Piotrusia
- Naszego Piotrusia? - spytałam
- Tak, ale dam pani znać w odpowiednim czasie.
Byłam bardzo zaskoczona, wróciłam zatem do domu. Kamil w kwalifikacjach zajął 6 miejsce. Około 22:00 rozmawiałam z nim przez SKYPE i powiedziałam o zawodach
- Jeśli ma tylko szansę, to niech jedzie. Nawet ja mogę z nim pojechać, niezależnie od tego, kiedy to by było - powiedział Kamil
- Trochę się jednak o niego boję - powiedziałam
- Wiem, że się boisz, bo ma dopiero 8 lat, niespełna 8 lat, ale w końcu trzeba się przełamać. Nie może przez cały czas siedzieć w domu, startował już w 3 zawodach, był pierwszy, drugi i czwarty. To nie są złe miejsca, to są rewelacyjne miejsca w tym wieku.
Kamil był bardzo zafascynowany
- Nie boisz się, że cię przerośnie? - spytałam po chwili
Kamil zastanowił się przez kilka sekund.
- Jeśli chce, niech próbuje.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
W sobotę rano spakowałam więc dzieci i pojechałam do Wisły na inaugurację sezonu olimpijskiego 2025/2026. Zatrzymałam się w jednym hotelu z Agnieszką Kot. Miałyśmy pokoje obok siebie, więc gdy tylko zameldowałam się w hotelu, Agnieszka wyszła mi spotkanie.
- A to ty już jesteś? - zdziwiłam się, po czym przytuliłam ją na przywitanie.
- Tak, już od jakiś 20 minut.
- Czyli co, widzimy się dzisiaj o 17:00? - spytałam
- Tak. - odpowiedziała - To właśnie dzisiaj Stefek skacze ostatni raz
- Nawet nie wiesz, jak mi jest smutno - powiedziałam.... - Od zawsze pamiętam, jak skakał. W wieku bodajże 19 lat zadebiutował w Pucharze Świata i systematycznie skakał, a teraz? Po 16 latach tak to wszystko kończyć?
- Wcześniej skoczkowie kończyli kariery wcześniej. Jak mieli 30-32 lata. Teraz ta granica wieku delikatnie się przesunęła, ale dalej są osoby, które kończą w tej granicy.
- Ostatnio przecież Andreas Stjernen.
- Dobra... Nie rozmawiajmy na korytarzu - powiedziała Agnieszka
- Właśnie. Zapraszam do mojego pokoju.
Otworzyłam zatem drzwi i rozłożyłam walizki. Karolka położyłam na łóżku w sypialni. Spał sobie.
- Niech sobie pośpi. - powiedziałam - Będę miała chociaż trochę spokoju, ale tylko trochę. Zobaczysz, godzina, dwie i wstanie.
Po chwili Agnieszka spojrzała się na moją wspaniałą trójkę dzieciaków.
- Obiecaj, że nie powiesz na razie nikomu.
- Obiecuję - powiedziałam
- Myślimy z Maćkiem, aby powiększyć naszą rodzinę
- Naprawdę? Gratuluję.
- Na razie tylko myślimy. Nie wiemy, co z tego wyjdzie. Nie chcemy nic tak dobrze planować. Mamy teraz dom, swój własny dom, więc dziecko miałoby swój pokój, swoje miejsce do zabawy... Ogólnie jest więcej miejsca dla wszystkich, wiesz jak to było w domu rodziców Maćka.
- Ale teraz jesteście na swoim. Gdybyśmy mieli teraz mieszkać u mojej mamy, czy u taty Kamila... Też bym czuła się nieswojo, ponieważ mam męża, teraz trójkę dzieci i każdy myśli, aby być razem w swojej małej rodzinie.
- Więc sama mnie rozumiesz, nie mówiłam tego przy dziewczynach, nie chcieliśmy mieć dzieci w tym momencie, tylko jak przeprowadzimy się do naszego domu. Teraz mamy blisko was. Jest tak inaczej.
- My się przeprowadziliśmy, jak nie było nikogo. Tylko te 6 domów na początku ulicy a nasz dom stoi sam w środku ulicy, ale potem zaczęli się budować z jednej strony, potem wy z naprzeciwka, potem z drugiej strony. Jakoś tak zaludnia nam się ta ulica.
- No właśnie
- Ostatnio liczyłam, że mieszka na niej 40 osób.
- No to nawet sporo.
- Ale może niedługo będzie już 41 - uśmiechnęłam się w jej stronę
- Zobaczymy
W sobotę miały odbyć się zawody drużynowe. Polacy mieli wystąpić w składzie : Piotr Żyła, Kamil Stoch, Maciej Kot i Kuba Wolny.
O 15:30 wyszłam więc z dziećmi z hotelu i wraz z Agnieszką spacerkiem udaliśmy się pod skocznię. Zajęłyśmy miejsca w swoim sektorze. Obok nas stała Justyna z dziećmi, Karolina, a także Marcelina z córeczkami.
Nadeszła godzina 17:00. Wszyscy byli przygotowani na pierwszy skok. Jak zawsze miała rozpocząć reprezentacja Kazachstanu. Jednak spiker powiedział następujące słowa:
- Zanim rozpoczniemy rywalizację drużynową. Reprezentant Polski - Stefan Hula odda dzisiaj swój ostatni skok w karierze! Proszę wszystkich o powstanie!
W naszych uszach rozbrzmiewała piosenka "Lecę, bo chcę". Stefek usiadł na belce, w specjalnym plastronie przygotowanym dla niego na tę szczególną okazję. Oddał zatem swój ostatni skok w karierze. Wylądował na 128 metrze. To była bardzo dobra odległość. Sędziowie dali mu same "20", zaś Stefan zdjął narty, ukłonił się w stronę publiczności i zszedł ze skoczni prosto w ramiona Marceliny i jego dwóch córek. To było skromne pożegnanie. Nie chciał, aby koledzy go jakoś szczególnie żegnali. Stefan miał zawsze swój pomysł na życie.
Po jego skoku, rozpoczęto konkurs drużynowy. Jako pierwszy z Polaków skakał Piotrek. 129 metrów. Dobra odległość. Następnie Kamil 131 metrów. Maciek 130 metrów i Kuba 133,5 metra.
Po pierwszej serii byliśmy na drugim miejscu.
Po przerwie przyszedł czas na drugą serię. Piotrek skoczył trochę dalej, bo 130 metrów, Kamil zaś 131,5 metra. Maciek osiągnął 131 metrów, a Kuba 132,5 metra.
Uplasowaliśmy się zatem na drugiej pozycji, wyprzedzając trzecią Austrię o 9,6 punktów, a tracąc do pierwszych Niemców 1,2 punktu.
Po skończonych zawodach drużynowych wszyscy rozeszliśmy się spod skoczni. Ja jednak zostałam na chwilę z dziećmi, aby spotkać się z Kamilem. Podeszliśmy, aby go uściskać.
- Karolek był grzeczny? - spytał
- Tak, był grzeczny. Trochę spał, a jak się obudził, to o dziwo nie płakał.
- To dobrze.
Wyjęłam telefon i pokazałam zdjęcia naszych dzieci, jak mu kibicowały.
- Patrz tutaj na minę Piotrusia - powiedziałam do Kamila
- Był w takim szoku, że tata tak daleko skoczył? - roześmiał się
- Chyba tak - odpowiedziałam
Na koniec pożegnaliśmy się gorącym uściskiem. Przed Kamilem jeszcze było sporo wywiadów, a także odprawy i inne sprawy. Wróciłam więc do hotelu. Była godzina 19:40. Wykąpałam więc dzieci. Były zmęczone, więc szybko poszły spać. Zaprosiłam zatem do swojego pokoju Agnieszkę na małą babską posiadówkę.
Pokazałam jej zdjęcia na telefonie.
- To jest ładne - powiedziała, wskazując na zdjęcie, na którym jestem wraz z dziećmi, a Karolek jest na moich rękach.
Postanowiłam wstawić je na swojego instagrama
"Pierwszy konkurs Karolka oglądany na żywo, co z tego, że 3/4 konkursu przespał. @kamilstochofficial twoje największe wsparcie #rodzinnie #tataskaczemyoglądamy #najmłodszykibic #skokiwwiśle #konkursdrużynowy #skocznarodzina #oglądamy #kibicujemytacie #lećkamilleć "
Następnego dnia miał się odbyć konkurs indywidualny, w którym miało wystartować aż 10 Polaków.
Kamil oddał dwa bardzo dobre skoki 129 metrów i 130,5 metra w konkursie dało mu 8 pozycję. Był najwyżej sklasyfikowanym Polakiem. Zaraz za nim na 9 pozycji uplasował się Kuba Wolny. 10 był Maciek Kot. 14 miejsce zajął Piotrek Żyła, 18 był Aleksander Zniszczoł, Paweł Wąsek był 22, Tomasz Pilch 24, Klemens Murańka 25, Kacper Juroszek 28, Andrzej Stękała zajął 31 miejsce i nie wszedł do drugiej serii.
W niedzielę o 19:00 od razu po skończonym konkursie, wsiadłam w samochód i wróciłam wraz z dziećmi do domu. Piotruś na szczęście miał odrobione lekcje, bo przypilnowałam go w piątek wieczorem, jak wrócił z treningu. Wykąpał się i poszedł spać, ponieważ następnego dnia miał iść do szkoły.
W piątek zaś po południu miały odbyć się kolejne zawody dla młodych skoczków. Nasz klub również miał wziąć w nich udział, jak i nasz syn - Piotruś. Pojechałam zatem na zawody. Kamil nie mógł niestety uczestniczyć, ponieważ był w Kussamo, gdzie trwały już kwalifikacje do dwóch konkursów indywidualnych.
Piotruś skończył zawody na 4 miejscu dostał jednak dyplom za udział i choć nie był pocieszony, to jednak starałam się, aby wybił to sobie z głowy. Jest jeszcze mały, niedługo skończy dopiero 8 lat i cała kariera przed nim. Po zawodach, gdy mieliśmy wracać już do domu, podszedł do mnie prezes PZN, do mnie i do trenera Piotrusia, poinformować nas, że już niedługo odbędą się zawody w Czechach dla młodych skoczków. Każdy klub miał wystawić po dwójce zawodników. Najlepiej jeśli byłaby to jedna dziewczyna i jeden chłopak.
- Zawody będą początkiem stycznia tylko jeden dzień zawodów, ale zawsze to jakaś szansa - powiedział prezes, po czym odszedł.
My również mieliśmy iść do samochodu, po czym podszedł do nas trener Piotrusia.
- Przepraszam, że przeszkadzam - powiedział
- Coś się stało? - spytałam
- Bo tak myślałem o tej propozycji zawodów w Czechach.
- Tak?
- Nasz klub musi się jeszcze naradzić, ale mamy na oku Piotrusia
- Naszego Piotrusia? - spytałam
- Tak, ale dam pani znać w odpowiednim czasie.
Byłam bardzo zaskoczona, wróciłam zatem do domu. Kamil w kwalifikacjach zajął 6 miejsce. Około 22:00 rozmawiałam z nim przez SKYPE i powiedziałam o zawodach
- Jeśli ma tylko szansę, to niech jedzie. Nawet ja mogę z nim pojechać, niezależnie od tego, kiedy to by było - powiedział Kamil
- Trochę się jednak o niego boję - powiedziałam
- Wiem, że się boisz, bo ma dopiero 8 lat, niespełna 8 lat, ale w końcu trzeba się przełamać. Nie może przez cały czas siedzieć w domu, startował już w 3 zawodach, był pierwszy, drugi i czwarty. To nie są złe miejsca, to są rewelacyjne miejsca w tym wieku.
Kamil był bardzo zafascynowany
- Nie boisz się, że cię przerośnie? - spytałam po chwili
Kamil zastanowił się przez kilka sekund.
- Jeśli chce, niech próbuje.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz