Nadszedł 16 kwietnia - czwartek. Pierwsze urodziny naszego synka Karolka. Tort upiekłam już dnia poprzedniego. Byłam bardzo podekscytowana. Chciałam, aby wszystko wypadło jak najlepiej.
Kamil rano pojechał jeszcze na trening do Centralnego Ośrodka Sportowego, przy okazji zawiózł Piotrusia do szkoły.
W tym czasie wraz z Wiktorią rozpoczęłyśmy przygotowania do imprezy urodzinowej Karolka. Wiktoria bardzo chciała mi pomóc. Pomagała mi sprzątać, nadmuchiwałyśmy balony. Kupiłam także niebieskie i białe serpentyny, którymi przystroiłyśmy salon.
W pewnym momencie Wiktoria się mnie spytała:
- Mamo.... dlaczego nie można mieć urodzin codziennie?
- Urodziny się obchodzi tylko raz w roku w dniu, w którym się urodziłaś. Ja ciebie urodziłam 8 czerwca i dlatego co roku 8 czerwca obchodzimy twoje urodziny.
- A dlaczego Karol ma urodziny w kwietniu, a Piotrek w grudniu, a ty i tata w maju?
- Bo tak się urodziliśmy.
- Ale to życie jest skomplikowane. - westchnęła
Rozśmieszyła mnie tym, jednak stłumiłam śmiech. Nie mogłam pokazać, że śmieję się z jej rozważań o życiu, chociaż stwierdziłam, że z Wiktorii wyrośnie niezłe ziółko i że z wiekiem będziemy mieli z nią coraz trudniej
Kamil przyjechał do domu po 13:00. Odebrał akurat Piotrusia ze szkoły, ponieważ przez kilka dni nie miał treningów w swoim klubie.
Gości zaprosiliśmy na 15:00, a dokładnie to Bronisława, moją mamę z Julką, babcię, Izabelę z narzeczonym, Michała z Natalią i Antosiem, Kornelię z Bartkiem i Szymonkiem, a także Piotrka z Karoliną.
Zastawiłam więc stół i poszłam na górę, aby się przebrać z piżamy.
Trójka moich wspaniałych chłopców założyła białe , eleganckie koszule. Wiktorii zaś założyłam sukienkę
A jej włoski związałam w identycznego kucyka, jakiego ja miałam na swojej głowie.
O umówionej godzinie goście przyszli do naszego domu. Podarowali Karolkowi prezenty, a następnie przeszliśmy do jadalni, gdzie czekał już na nas wszystkich tort i jedna, duża świeczka.
Ja i Kamil trzymaliśmy Karolka i pomogliśmy mu zdmuchnąć świeczkę. Wszyscy zaczęli bić brawo i śpiewać "sto lat". Po zaśpiewaniu, poszłam do kuchni po nóż i zaczęłam kroić tort. Karolek siedział na kolanach Kamila. Kamil dał mu kawałek tortu, ale tylko jeden. Drugiego już sam Karolek nie chciał. Kręcił głową i odwracał się za każdym razem, gdy Kamil zbliżał się do niego z łyżeczką z kawałkiem tortu
- Chyba mu nie smakuje - powiedziała Julka
- Jeszcze jest mały - odezwała się moja babcia - Jak podrośnie, to będzie tak wcinał - zaczęła się śmiać
Gdy zjedliśmy tort, dzieciaki poszły się bawić. Karolek był w samym centrum zabawy.
- Troje dzieci, to nie lada wyzwanie - powiedziała do nas Karolina.
- Dla nas już nie - powiedziałam
- Myślimy o czwartym - uśmiechnął się Kamil i złapał mnie za rękę
- W końcu klan Stochów musi się powiększać - powiedział Bronisław
- Takich dobrych genów niech będzie więcej - uśmiechnęła się moja babcia - To nie tylko wygląd, ale i charakter, figura, cechy, te piękne pełne oczy...
- Ten garbaty nos - zaśmiałam się i złapałam Kamila za nos
Rozbawiłam w ten sposób wszystkich.
- No może bez takich - zaczął się śmiać Kamil
- Ale Piotrusiowi również się robi taki nos.
- To już chyba rodzinne te nosy - powiedział Bronisław i złapał się za swój nos - Mój ojciec też taki miał. Ja też
- Pamiętam dziadka, zawsze się z niego śmiałem - powiedział Kamil
- Żeby twoje wnuki się z ciebie nie śmiały - zwróciłam się do mojego męża
- No co ty.... Ja to będę najlepszym dziadkiem
- A o babci nie wspomnisz? - zaczęłam się z nim przekomarzać.
Tę sytuację przerwała moja mama
- Co planujesz na swoje urodziny? - spytała się mnie
- Jeszcze nie wiem.... Może coś mąż wymyśli? - uśmiechnęłam się w stronę Kamila - Ja mu zrobiłam niespodziankę, piękny filmik ze zdjęciami i filmikami, ale ..... moim zdaniem liczy się pamięć i szczere życzenia, bo to wymyślanie prezentów i przechwalanie się, kto wykona lepszy.... To nie dla mnie.
- A Wiktorka, idzie od września do szkoły?
- Tak.. Idziemy w maju ją zapisać.
- Moja mała już będzie chodziła do szkoły - westchnęła moja mama
- Ale może to i lepiej.. Spędzi więcej czasu z innymi dziećmi, rówieśnikami. Tak to tylko siedzimy w domu, sąsiadka zawozi dzieci do żłobka i przedszkola. Ci z początku również... Już widzę, że nie ma się z kim bawić... I tak się jakoś przyzwyczaiła do opieki nad Karolkiem i się z nim cały czas bawi, gdy Piotruś jest w szkole...
- Ale pójdzie do szkoły, to tak jakoś pewniej będzie się czuła. Teraz to jest tylko ograniczona. Siedzi w domu z tobą, Karolkiem, Piotrusiem.. Teraz jest jeszcze Kamil, pójdziecie do Agnieszki i od czasu do czasu gdzieś pojedziecie, a tak to codziennie będzie musiała iść do szkoły... - odezwała się Kornelia
- Oj... A co cię tak wzięło na szkołę? - zaczęłam się śmiać - Przecież ty nigdy nie lubiłaś chodzić do szkoły.
- Nie przypominaj... - była trochę zawstydzona
- Nigdy nie zapomnę - odezwała się moja mama - Jak był początek roku szkolnego.. To już chyba szłaś do czwartej, albo piątej klasy.... Kasia uśmiechnięta idzie na rozpoczęcie roku, nie może się doczekać. Michał jakoś tak neutralnie. Piotrek też się cieszył, że idzie do szkoły, do kolegów, a Kornelię musiałam ściągnąć siłą z łóżka i przebierałam jeszcze dwa razy bluzkę , bo cała była mokra od łez....
- Mamo... - chciała ją uciszyć Kornelia
- No co.. Niech się wszyscy dowiedzą, a najbardziej ty, Bartek - zwróciła się do męża Kornelii
- Nie mów nic - odezwała się babcia - Bo jeszcze Bartek się rozmyśli i będziesz świadkiem na rozwodzie, że to z twojej winy- zaczęła się śmiać
- Oby nie - powiedziała Kornelia..
W tym momencie spojrzała się na Kamila
- A ty? Chyba aż tak ci źle nie jest? - uśmiechnęłam się
- Nie.. Aż tak źle nie - zaczął się śmiać
- Ja ci dam...
- No dobra, dobra... Jest mi cudownie i nie mam zamiaru tego skończyć
- Mam nadzieję
W tej chwili złapał mnie za rękę
- Będą z tobą do końca świata i jeden dzień dłużej
Na koniec imprezy urodzinowej zrobiliśmy sobie mnóstwo zdjęć z jubilatem. Poprosiliśmy Piotrka, aby zrobił nam naszej kochanej piątce taki rodzinny portret. Kamil objął mnie w pasie ręką. Ja trzymałam na rękach Karolka. Przede mną stała Wiktoria, a przed Kamilem Piotruś.
Postanowiłam wstawić to zdjęcie na swoje instagramowe konto:
"Któż by wiedział, że czas leci..., gdyby nie czas i gdyby nie dzieci.. Czas płynie nieubłaganie i korzystajmy z życia pełnymi garściami. Lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż że się czegoś nie zrobiło... Pamiętam, jak 10 lat temu przyjechałam do Zakopanego, jako młoda dziewczyna, która dopiero co zaczęła studia i nie wiedziała, co będzie robić ze swoim życiem w przyszłości. Teraz po 10 latach... Jestem szczęśliwą żoną i matką wspaniałej trójki dzieci... Dzisiaj Karolek obchodzi swoje pierwsze urodziny... Już minął rok, synku, od kiedy zawitałeś w naszym życiu... Była właśnie taka pora, kiedy przyszedłeś na świat.... 18:02. Życzymy Ci wszystkiego najlepszego... Mamusia , Tatuś i kochające rodzeństwo - Piotruś i Wiktoria @kamilstochofficial"
-------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Kamil rano pojechał jeszcze na trening do Centralnego Ośrodka Sportowego, przy okazji zawiózł Piotrusia do szkoły.
W tym czasie wraz z Wiktorią rozpoczęłyśmy przygotowania do imprezy urodzinowej Karolka. Wiktoria bardzo chciała mi pomóc. Pomagała mi sprzątać, nadmuchiwałyśmy balony. Kupiłam także niebieskie i białe serpentyny, którymi przystroiłyśmy salon.
W pewnym momencie Wiktoria się mnie spytała:
- Mamo.... dlaczego nie można mieć urodzin codziennie?
- Urodziny się obchodzi tylko raz w roku w dniu, w którym się urodziłaś. Ja ciebie urodziłam 8 czerwca i dlatego co roku 8 czerwca obchodzimy twoje urodziny.
- A dlaczego Karol ma urodziny w kwietniu, a Piotrek w grudniu, a ty i tata w maju?
- Bo tak się urodziliśmy.
- Ale to życie jest skomplikowane. - westchnęła
Rozśmieszyła mnie tym, jednak stłumiłam śmiech. Nie mogłam pokazać, że śmieję się z jej rozważań o życiu, chociaż stwierdziłam, że z Wiktorii wyrośnie niezłe ziółko i że z wiekiem będziemy mieli z nią coraz trudniej
Kamil przyjechał do domu po 13:00. Odebrał akurat Piotrusia ze szkoły, ponieważ przez kilka dni nie miał treningów w swoim klubie.
Gości zaprosiliśmy na 15:00, a dokładnie to Bronisława, moją mamę z Julką, babcię, Izabelę z narzeczonym, Michała z Natalią i Antosiem, Kornelię z Bartkiem i Szymonkiem, a także Piotrka z Karoliną.
Zastawiłam więc stół i poszłam na górę, aby się przebrać z piżamy.
Trójka moich wspaniałych chłopców założyła białe , eleganckie koszule. Wiktorii zaś założyłam sukienkę
A jej włoski związałam w identycznego kucyka, jakiego ja miałam na swojej głowie.
O umówionej godzinie goście przyszli do naszego domu. Podarowali Karolkowi prezenty, a następnie przeszliśmy do jadalni, gdzie czekał już na nas wszystkich tort i jedna, duża świeczka.
Ja i Kamil trzymaliśmy Karolka i pomogliśmy mu zdmuchnąć świeczkę. Wszyscy zaczęli bić brawo i śpiewać "sto lat". Po zaśpiewaniu, poszłam do kuchni po nóż i zaczęłam kroić tort. Karolek siedział na kolanach Kamila. Kamil dał mu kawałek tortu, ale tylko jeden. Drugiego już sam Karolek nie chciał. Kręcił głową i odwracał się za każdym razem, gdy Kamil zbliżał się do niego z łyżeczką z kawałkiem tortu
- Chyba mu nie smakuje - powiedziała Julka
- Jeszcze jest mały - odezwała się moja babcia - Jak podrośnie, to będzie tak wcinał - zaczęła się śmiać
Gdy zjedliśmy tort, dzieciaki poszły się bawić. Karolek był w samym centrum zabawy.
- Troje dzieci, to nie lada wyzwanie - powiedziała do nas Karolina.
- Dla nas już nie - powiedziałam
- Myślimy o czwartym - uśmiechnął się Kamil i złapał mnie za rękę
- W końcu klan Stochów musi się powiększać - powiedział Bronisław
- Takich dobrych genów niech będzie więcej - uśmiechnęła się moja babcia - To nie tylko wygląd, ale i charakter, figura, cechy, te piękne pełne oczy...
- Ten garbaty nos - zaśmiałam się i złapałam Kamila za nos
Rozbawiłam w ten sposób wszystkich.
- No może bez takich - zaczął się śmiać Kamil
- Ale Piotrusiowi również się robi taki nos.
- To już chyba rodzinne te nosy - powiedział Bronisław i złapał się za swój nos - Mój ojciec też taki miał. Ja też
- Pamiętam dziadka, zawsze się z niego śmiałem - powiedział Kamil
- Żeby twoje wnuki się z ciebie nie śmiały - zwróciłam się do mojego męża
- No co ty.... Ja to będę najlepszym dziadkiem
- A o babci nie wspomnisz? - zaczęłam się z nim przekomarzać.
Tę sytuację przerwała moja mama
- Co planujesz na swoje urodziny? - spytała się mnie
- Jeszcze nie wiem.... Może coś mąż wymyśli? - uśmiechnęłam się w stronę Kamila - Ja mu zrobiłam niespodziankę, piękny filmik ze zdjęciami i filmikami, ale ..... moim zdaniem liczy się pamięć i szczere życzenia, bo to wymyślanie prezentów i przechwalanie się, kto wykona lepszy.... To nie dla mnie.
- A Wiktorka, idzie od września do szkoły?
- Tak.. Idziemy w maju ją zapisać.
- Moja mała już będzie chodziła do szkoły - westchnęła moja mama
- Ale może to i lepiej.. Spędzi więcej czasu z innymi dziećmi, rówieśnikami. Tak to tylko siedzimy w domu, sąsiadka zawozi dzieci do żłobka i przedszkola. Ci z początku również... Już widzę, że nie ma się z kim bawić... I tak się jakoś przyzwyczaiła do opieki nad Karolkiem i się z nim cały czas bawi, gdy Piotruś jest w szkole...
- Ale pójdzie do szkoły, to tak jakoś pewniej będzie się czuła. Teraz to jest tylko ograniczona. Siedzi w domu z tobą, Karolkiem, Piotrusiem.. Teraz jest jeszcze Kamil, pójdziecie do Agnieszki i od czasu do czasu gdzieś pojedziecie, a tak to codziennie będzie musiała iść do szkoły... - odezwała się Kornelia
- Oj... A co cię tak wzięło na szkołę? - zaczęłam się śmiać - Przecież ty nigdy nie lubiłaś chodzić do szkoły.
- Nie przypominaj... - była trochę zawstydzona
- Nigdy nie zapomnę - odezwała się moja mama - Jak był początek roku szkolnego.. To już chyba szłaś do czwartej, albo piątej klasy.... Kasia uśmiechnięta idzie na rozpoczęcie roku, nie może się doczekać. Michał jakoś tak neutralnie. Piotrek też się cieszył, że idzie do szkoły, do kolegów, a Kornelię musiałam ściągnąć siłą z łóżka i przebierałam jeszcze dwa razy bluzkę , bo cała była mokra od łez....
- Mamo... - chciała ją uciszyć Kornelia
- No co.. Niech się wszyscy dowiedzą, a najbardziej ty, Bartek - zwróciła się do męża Kornelii
- Nie mów nic - odezwała się babcia - Bo jeszcze Bartek się rozmyśli i będziesz świadkiem na rozwodzie, że to z twojej winy- zaczęła się śmiać
- Oby nie - powiedziała Kornelia..
W tym momencie spojrzała się na Kamila
- A ty? Chyba aż tak ci źle nie jest? - uśmiechnęłam się
- Nie.. Aż tak źle nie - zaczął się śmiać
- Ja ci dam...
- No dobra, dobra... Jest mi cudownie i nie mam zamiaru tego skończyć
- Mam nadzieję
W tej chwili złapał mnie za rękę
- Będą z tobą do końca świata i jeden dzień dłużej
Na koniec imprezy urodzinowej zrobiliśmy sobie mnóstwo zdjęć z jubilatem. Poprosiliśmy Piotrka, aby zrobił nam naszej kochanej piątce taki rodzinny portret. Kamil objął mnie w pasie ręką. Ja trzymałam na rękach Karolka. Przede mną stała Wiktoria, a przed Kamilem Piotruś.
Postanowiłam wstawić to zdjęcie na swoje instagramowe konto:
"Któż by wiedział, że czas leci..., gdyby nie czas i gdyby nie dzieci.. Czas płynie nieubłaganie i korzystajmy z życia pełnymi garściami. Lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż że się czegoś nie zrobiło... Pamiętam, jak 10 lat temu przyjechałam do Zakopanego, jako młoda dziewczyna, która dopiero co zaczęła studia i nie wiedziała, co będzie robić ze swoim życiem w przyszłości. Teraz po 10 latach... Jestem szczęśliwą żoną i matką wspaniałej trójki dzieci... Dzisiaj Karolek obchodzi swoje pierwsze urodziny... Już minął rok, synku, od kiedy zawitałeś w naszym życiu... Była właśnie taka pora, kiedy przyszedłeś na świat.... 18:02. Życzymy Ci wszystkiego najlepszego... Mamusia , Tatuś i kochające rodzeństwo - Piotruś i Wiktoria @kamilstochofficial"
-------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz