Nadszedł dzień ślubu Jakuba i Karoliny. Kasia czuła się dobrze, można powiedzieć, że ciąża jej służyła, chociaż do tej pory była już na trzech kontrolach. Brała odpowiednie leki i lekarze stwierdzili, że torbiel zmniejszył się o niespełna milimetr. Jednak dla Kasi ten niecały milimetr, było jak pół metra, to było dla niej coś wielkiego, że się zmienia.... Przez ten czas uciekała wręcz w ramiona Boga. Modliła się i codziennie chodziła do kościoła wraz z dziećmi, aby pomodlić się o zdrowie dla nich , męża i siebie, a także, żeby jej przyszłe dziecko również było zdrowe...
Kamil również jej pomagał, jak tylko mógł. Był przy niej i zawsze ją wspierał. Zajmował się dziećmi, aby Kasia mogła w spokoju odpocząć. Zabierał je na spacery, aby jego żona mogła w tym czasie uciąć sobie popołudniową drzemkę. Kasia za wszystko było mu wdzięczna i pewnego wieczoru powiedziała mu, że nigdy mu się nie odpłaci
- To ja nigdy nie odpłacę ci się za wsparcie, jakim obdarowywałaś mnie, gdy jeździłem na zawody, gdy wygrywałem, gdy przegrywałem, gdy byłem po kontuzji. Nigdy ci się nie odpłacę - powiedział do niej, po czym złapał ją za rękę - Chociaż tak ci chcę podziękować za wszystko, co dla mnie robiłaś do tej pory.
Kasia jednak widziała, że Kamilowi ciężko jest zapanować nad trójką nieznośnych dzieciaków, chociaż jak Piotruś chodzi do szkoły, to Kamil zajmuje się tylko dwójką, ale i tak wiedziała, że jest wspaniałym ojcem i mężem.
Nadeszła więc sobota 16 maja. Od samego rana wszyscy byli pochłonięci przygotowaniami do uroczystości. Rano pojechałam do fryzjerki, która miała mi wykonać upięcie na włosach specjalnie na ślub.
Gdy wróciłam do domu, Kamil akurat był w łazience. Wyjęłam więc żelazko i zaczęłam prasować chłopcom koszule, ponieważ moja sukienka i sukienka Wiktorii już od wczoraj były powieszone w szafie i czekały, aż je założymy.
Poszłam zatem do sypialni, aby już się przygotować. Założyłam zatem moją sukienkę.
Do tego miałam delikatne upięcie.
Wiktorii założyłam sukienkę
Moja wspaniała trójka chłopców założyła białe koszule. Gdy byliśmy gotowi, Kamil schował do samochodu prezent. Kupiliśmy Młodym wino, schował jeszcze kopertę do wewnętrznej kieszeni marynarki, po czym wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy prosto do Bielska-Białej.
Byłam już w szóstym tygodniu ciąży i nie mogłam się doczekać, kiedy powitam kolejnego maluszka na świecie. Kamil bardzo chciał kolejną dziewczynkę, jednak ja nie mówiłam mu, czy chciałabym dziewczynkę czy chłopca. Moim jedynym marzeniem było to, aby dziecko urodziło się zdrowe i żeby operacja usunięcia torbiela z prawego jajnika przebiegła bez żadnych komplikacji. To było moje jedyne marzenie...
O 16:30 byliśmy na miejscu. Mieliśmy jeszcze pół godziny do rozpoczęcia uroczystości. Po jakiś 10 minutach wysiedliśmy dopiero z samochodu. Kilkoro gości już czekało przed wejściem do świątyni.
Po chwili pod kościół przyjechała Justyna wraz z Piotrkiem i dziećmi. Przywitaliśmy się z nimi.
- Jak się czujesz? - spytała się mnie Justyna
- Dobrze - odpowiedziałam
W tym momencie pod kościołem zjawił się Maciek wraz z Agnieszką. Następnie dotarła Marcelina ze Stefanem i dziećmi, w tym z malutkim Rafałkiem, a także Olek Zniszczoł z Magdą i córeczkami.
Czekaliśmy więc przed świątynią. Rozmawialiśmy , śmialiśmy się.
- Nie mogę się doczekać, jak zobaczę Karolinę w sukni - powiedziała Agnieszka
- Ja też jestem ciekawa. Teraz trendy się zmieniają, ale znając Karolinę, to na pewno postawi na coś prostego - powiedziałam
- Chyba nie przesadzi - zaśmiała się Justyna
W tej chwili pod kościół podjechał czarny cabriolet. Pierwszy wysiadł z niego Kuba ubrany w czarny garnitur, do tego błękitna muszka.
- Jaki poważny - szepnęłam do Kamila
Kuba poszedł po drugiej stronie drzwi. Otworzył je, a z nich wysiadła Karolina. Wyglądała przecudnie.
Do tego to delikatne upięcie i makijaż, który uzupełniał wszystko. Karolina uśmiechnęła się w naszą stronę. Wraz z Kubą pomachali nam.
Wtedy wszyscy goście weszli do kościoła, a po chwili do kościoła weszła przepiękna Para Młoda.
Weszli do świątyni i zajęli swoje miejsca.
Wiktoria znów zachwycała się grą na organach. Była taka spokojna, nie kręciła się w ławce, nie kręciła głową na wszystkie strony. Szepnęłam do Kamila, że Wiktorię uspokaja wręcz muzyka organowa. Przyznał mi rację.
Spoglądałam co chwilę na Karolinę i Kubę. Przypominał mi się nasz ślub. Miałam przed oczami Kamila ubranego w garnitur. Wtedy nie wiedzieliśmy, co nas czeka. Niedługo będziemy obchodzić naszą 7 rocznicę ślubu. Powitamy na świecie nasze czwarte dziecko, niedługo przejdę operację.... Czułam, że przeżyliśmy już wiele wspaniałych, jak i trudnych chwil. Tyle razy Kamil bywał w szpitalu, ja również... Wspieraliśmy się, przeżywaliśmy narodziny kolejnych dzieci w rodzinie, śmierć naszych bliskich. Odruchowo złapałam Kamila za rękę.
- Źle się czujesz? - spytał, czym obudził mnie z transu.
- Nie - odpowiedziałam
Ksiądz na ołtarzu powitał wszystkich zgromadzonych w świątyni
- Zebraliśmy się tu dzisiaj, aby uczestniczyć w przepięknej uroczystości zaślubin Jakuba i Karoliny. Niech Dobry i Miłosierny Bóg im błogosławi, a także ich przyszłemu potomstwu.
Po przeczytaniu czytań, zaśpiewaniu psalmy i odczytaniu Ewangelii, przyszedł czas na kazanie. Ksiądz bardzo dobrze znał Kubę, ponieważ to jego rodzinna parafia.
Na początku ksiądz westchnął i spojrzał się na Kubę.
- Drodzy Bracia i Siostry! Może o tym nie wiecie, ale znam Kubę od urodzenia. Naprawdę.... To ja udzielałem mu sakramentu chrztu świętego i przyjąłem go do wspólnoty kościoła. Pamiętam, że wtedy bardzo płakał. Kościelny, pan Janek śmiał się po Mszy Świętej, że witamy nowego piosenkarza, bo tak się darł. Potem uczyłem go religii w szkole, udzieliłem Pierwszej Komunii Świętej.. Gdy był w czwartej klasie, przyszedł raz do mnie i spytał się, czy może zostać ministrantem. Zgodziłem się, ale powiedział mi, że w zimie nie będzie często przychodził na niedzielną Mszę Świętą, ponieważ będzie miał zawody. Kibicowałem mu zawsze. Zawsze po zawodach , kiedy był na Mszy Świętej , to opowiadał mi, jak było na zawodach. Z funkcji ministranta zrezygnował , gdy miał 16 lat, to było kilka miesięcy po bierzmowaniu, ponieważ został powołany do Młodzieżowej Kadry. Nigdy jednak o mnie nie zapomniał. Gdy widzieliśmy się na ulicy, zawsze podszedł, coś powiedział. Opowiedział mi nawet, kiedy po raz pierwszy się zakochał w pięknej dziewczynie o czarnych włosach i zielonych oczach, niejaka Karolina. Cieszyłem się jego szczęście, a w tamtym roku , gdy zobaczyłem, jak się jej oświadcza na Wielkiej Krokwi, co widziało miliony widzów przed telewizorami... Po dwóch miesiącach przyszli do mnie, aby zapisać datę ślubu. To coś cudownego, że mogę udzielić wam sakramentu małżeństwa. To najpiękniejszy sakrament, jaki w życiu może połączyć kobietę i mężczyznę.... Pewnie macie w planach wybudować dom, mieć wspaniałe dzieci i tak jak wiecie na pewno, jeśli chcecie wybudować dom, potrzebujecie mocnych fundamentów. Jeśli chcecie zawrzeć związek małżeński, również potrzebuje fundamentu. Nie ma jednak w życiu człowieka mocniejszego fundamentu niż Bóg. On pragnie być fundamentem waszego życia małżeńskiego i rodzinnego życia. Dzisiaj Bóg pochyla się nad wami z ogromną troską, pragnąc dla Was szczęścia i wytrwałości w realizowaniu zobowiązań wypływających ze świętej przysięgi małżeńskiej, jaką za moment złożycie. Bóg w Waszym życiu był obecny przez cały czas. Tak jak to wspominałem w życiu Jakuba , tak też było w życiu Karoliny, która zawsze miała nad sobą kochającego Boga, który otaczał ją swoją łaską. To cudowne, że nie odwróciliście się od niego, jak to bywa w dzisiejszym świecie. Musicie jednak wiedzieć, że dzieci zawsze naśladują swoich rodziców. Gdy w końcu stwierdzicie, że to ten czas na bycie matką i bycie ojcem... Zrozumiecie, jak ważna jest nasza wiara. Kto wie... Może będzie mi dane udzielić sakramentu chrztu waszemu dziecku , stanąć przed nim i powiedzieć Zosiu czy Janku, ja Ciebie chrzczę, w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego... Amen...Jakubie i Karolino. Życzę Wam , aby ta wasza miłość nigdy nie przeminęła, bo prawdziwa miłość nigdy nie przeminie. Życzę wam wzajemnej wytrwałości i siły. Życzę Wam cudownej gromadki dzieci, wspaniałych dzieci.... Amen - powiedział ksiądz.
Ksiądz kazał podać im swoje prawe dłonie ,które owinął stułą
- Ja, Jakub, biorę Ciebie Karolino za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.
- Ja, Karolina, biorę Ciebie Jakubie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.
- Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez was zawarte, ja powagą Kościoła katolickiego potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
W tym momencie ksiądz odwinął stułę. Świadek Kuby podszedł i podał obrączki. Ksiądz pobłogosławił je, po czym powiedział:
- Na znak zawartego małżeństwa nałóżcie sobie obrączki.
Kuba wziął pierwszy obrączkę i wkładając ją na serdeczny palec Karoliny, powiedział:
- Karolino, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
To samo zrobiła Karolina, wkładając obrączkę na serdeczny palec Kuby.
- Jakubie, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Gdy Msza Święta się zakończyła, w naszych uszach rozbrzmiewał marsz ślubny. Goście wyszli przed kościół i sypali ryżem, konfetti i grosikami na szczęście.
- Na wózek, na wózek! - powiedziała mama Kuby, gdy nowożeńcy zbierali grosze.
Następnie Para Młoda ustawiła się pod świątynią, gdzie zrobili sobie ze wszystkimi gośćmi wspólne zdjęcie, następnie stanęli na placu kościelnym, a przed nimi ustawiło się mnóstwo gości, składając im życzenia. My również ustawiliśmy się w tej ogromnej kolejce. Gdy zatem przyszła na nas pora, złożyliśmy Młodym życzenia
- Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, szczęścia, miłości i przede wszystkim cudownych pociech. Wszystkiego najlepszego, kochani - powiedziałam, po czym przytuliłam Karolinę i Kubę. Kamil wręczył im kopertę, a Piotruś trzymał torebeczkę prezentową z winem w środku
- Dziękujemy - powiedzieli
Odeszliśmy się na bok, gdzie stała już Agnieszka z Maćkiem, po czym dołączyli się do nas Justyna z Piotrkiem i dziećmi.
- Jaka piękna ta suknia - powiedziała Justyna
- Ja też nie mogę się nadziwić - odezwała się Agnieszka
- Dziewczyny, widzicie, moda się zmienia, suknie ślubne też. - powiedziałam
- Ciekawe, co wymyśli Anja z Danielem w Norwegii - powiedziała Agnieszka - Tam pewnie będzie ogromne "wow"
- Ja stawiam na mnóstwo koronki - powiedziała Justyna
- Ja myślę, że to będzie "princessa". - powiedziała Agnieszka
- Ja nic nie obstawiam, ale wydaje mi się, że będzie chciała podkreślić swoją figurę - powiedziałam - Może syrenka?
- Idziesz w dobrym kierunku - odezwała się Agnieszka
Gdy wszyscy złożyli życzenia Młodej Parze, pojechaliśmy prosto za nimi na wesele, które miało odbyć się w iście góralskiej sali weselnej.
Gdy zatem weszliśmy na salę, Młodzi zostawili przywitani chlebem i solą, jak wymaga tradycja. Następnie podano wszystkim szampana. Wiedziałam, że Karolek nie będzie pił, albo napiję się tylko łyczka szampana dla dzieci, więc postanowiłam, że napiję się z nim. Orkiestra przygrywała im "sto lat" i różne tego typu melodie. Na koniec wypiliśmy szampana, a Para Młoda rzuciła do tyłu kieliszkami. Potem, jak nakazuje tradycja musieli je posprzątać
Wszyscy zasiedli przy stołach.
- I jaka wódka? - spytał jeden z orkiestry
- Gorzka! - wykrzyknął Piotrek Żyła
Zaczęto więc śpiewać "gorzka wódka, gorzka wódka, trzeba ją osłodzić" Kuba i Karolina pocałowali się
"Ona temu winna, ona temu winna pocałować go powinna"
Ponownie więc się pocałowali
"On jej temu winien, on jej temu winien, pocałować ją powinien"
"U nas moda taka, u nas moda taka, że całują na stojaka"
"Nas uczyli w szkole, nas uczyli w szkole, że całuje się na stole"
Po odśpiewaniu tych przyśpiewek przyszedł czas na pierwszy taniec. Kuba i Karolina wyszli na środek. Chyba każdy z nas zna pierwszy taniec na wesoło, czyli różne urywki piosenek, do których Para Młoda coś pokazuje, na przykład "Gdzie ci mężczyźni?", "Ja jestem Maczo", "Zostańmy razem" i wiele innych. Bardzo to mi się podobało i nawet nagrałam fragment tego pierwszego tańca. Malutki urywek wstawiłam na swoje instastory z dopiskiem "Takie tam na wesoło :) "
Po pierwszym tańcu zasiedliśmy więc do stołów i przyniesiono obiad. Piotruś zjadł bardzo chętnie. Wiktoria również. Karolek jednak nie. Chociaż go karmiłam, to i tak nie chciał za bardzo zjeść. Dwie łyżki rosołu, ale za to deser czekoladowy wchodził mu jak najlepiej. Nie dawałam mu jednak go dużo, ponieważ mógłby się źle poczuć, a nie chciałam , aby zwymiotował nam na weselu. Akurat siedziałam przy stole obok Agnieszki, więc sobie troszkę poplotkowałyśmy. Ona jedyna z dziewczyn wiedziała o tym, że mam torbiela. Nie chciałam mówić nikomu. Nie rozpowiadaliśmy wszystkim. Był on mały, więc do wycięcia, po co zatruwać komuś głowę naszymi problemami. Wiedziałam, że można jej zaufać.
Po zjedzeniu obiadu przyszedł czas na tańce na parkiecie. Kamil nie był zbyt chętny, obawiał się o moje zdrowie, ja jednak wiedziałam, że już nigdy nie będę bawiła się na weselu Kuby i Karoliny. Wraz z dziećmi i Kamilem wyszłam na parkiet. Chyba byliśmy na każdym zdjęciu robionym przez fotografa.
Wiktoria bawiła się świetnie. Przez cały czas tańczyła. Karolek również dobrze bawił się na parkiecie. Piotruś... jak to Piotruś. Pobiegał po sali z innymi chłopakami, potem usiadł przy stole i siedział. Gdy do niego podeszłam i spytałam, czy coś go boli, powiedział , że nie, ale bardzo nudzą go wesela.
W tym momencie zaproszono wszystkich na ogromny taras, gdzie zrobiono zdjęcie z drona wszystkim gościom, a następnie Para Młoda pozowała do zdjęć wraz z gośćmi. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie - jeszcze naszej piątki i Pary Młodej, a na sam koniec , ja, Agnieszka i Karolina zrobiłyśmy sobie zdjęcie, potem jeszcze kolejne zdjęcie z samym Kubą i na koniec ja i Kamil na tle zachodzącego słońca, gdy się całujemy. Przepiękne. Postanowiłam wstawić je na instastory.
Następnie ponownie wróciliśmy na parkiet.
- Mamy niespodziankę dla państwa Młodych - powiedział jeden z orkiestry, po czym wyjął wielką walizkę, a z niej dużą lalkę - dzidziusia. - Sprawdzimy, czy nasi Młodzi umieliby nakarmić malucha lub go przewinąć.
Przyniesiono zatem stolik , a na nim położono lalkę. Nagrałam tylko fragment, po czym przykucnęłam przy Karolku i Wiktorii.
- Mamo, tam jest lalka - powiedziała córeczka.
- Wiem, widzę. Widzisz. Wujek i ciocia będą zajmowali się lalką. Będą ją karmić i przebierać.
Widać było, że Karolinie i Kubie przychodzi to nieudolnie.
- Oj.... Coś im nie wychodzi - skomentowano - Czy jest ktoś tutaj, kto umie to zrobić?
Nastała cisza, Kuba uśmiechnął się nerwowo, aby ktoś uratował go z tej sytuacji. W tej chwili nasza Wiktoria wyrwała się mi z rąk. Chciałam ją powstrzymać, ale... wybiegła na środek.
- Kamil, zrób coś - powiedziałam do męża
- Zobaczymy, czy sobie poradzi.
Tylko tyle mi odpowiedział
- Umiesz to zrobić? - spytał ją główny wodzirej
- Tak, to bardzo proste - odpowiedziała
- A jak masz na imię?
- Nazywam się Wiktoria Stoch i wie pan, co? - czułam, że zacznie go tak zagadywać
- Co?
- Mój tata skacze na nartach - powiedziała
Wszyscy zaczęli się śmiać, my również
- I kto jeszcze skacze na tych nartach?
- No... wujek Kuba - wskazała na Kubę - wujek Maciek, wujek Piotrek, mój brat też skacze... - pokazywała wszystkich palcem
- A pokażesz nam, jak się powinno przebrać lalkę?
- Dobrze - powiedziała.
Kuba wziął ją i trzymał w górze, aby mogła dosięgnąć do stołu.
- A więc - mówiła, a wodzirej podstawił jej mikrofon pod usta - Niech pan to zabierze! - trzepnęła mikrofon - Nie lubię, jak coś mi przeszkadza!
Wszyscy znów zaczęli się śmiać
- A więc... Widzi pan to zapięcie? Musi pan je odpiąć, ale trzeba to najpierw wcisnąć - pokazywała wszystko wodzirejowi. Teraz pan to zdejmuje, po prostu ciągnie w dół, aby jej z nóg zeszło. Teraz trzeba wziąć nowe, założyć... Jedna noga, druga noga.. Zapiąć i ... gotowe! - powiedziała szczęśliwa, po czym podniosła lalkę do góry - Widzisz mama? Umiem! - wykrzyknęła
- Widzę, kochanie - powiedziałam
Nawet nie wiedziałam, że Agnieszka to wszystko nagrała
- Będę miała na pamiątkę - uśmiechnęła się do mnie.
Po zadaniu dla Pary Młodej, goście nadal bawili się i tańczyli na parkiecie. O 22:00 Para Młoda przygotowała podziękowania dla rodziców. Piękne kosze ze słodkościami i do tego wspólny taniec z rodzicami.
O północy przyszedł czas na oczepiny.
- A więc - powiedział wodzirej - Czas na Dekalog Panny Młodej. Niech nasza Karolinka powtarza za mną. Oto jest mój mąż, który mnie wywiódł z niewoli panieńskiej zgryzot i cierpienia.
- Oto jest mój mąż, który mnie wywiódł z niewoli panieńskiej zgryzot i cierpienia. - powtarzała Karolina
- Nie wymieniaj imienia męża twego ordynarnie, lecz zawsze pieszczotliwie i zdrobniale
- Nie wymieniaj imienia męża twego ordynarnie, lecz zawsze pieszczotliwie i zdrobniale
- Czcij Matkę i Ojca jego, albowiem obdarzyli Cię tak cudownym mężem.
- Czcij Matkę i Ojca jego, albowiem obdarzyli Cię tak cudownym mężem.
- Nie kradnij pieniędzy z kieszeni swego męża, gdy wraca do domu pijany nocą i w złym humorze.
- Nie kradnij pieniędzy z kieszeni swego męża, gdy wraca do domu pijany nocą i w złym humorze.
- Nie mów fałszywego świadectwa, jakoby twój mąż chodził po kawiarniach, pijąc wódkę, grał w karty; chociażby to była prawda
- Nie mów fałszywego świadectwa, jakoby twój mąż chodził po kawiarniach, pijąc wódkę, grał w karty; chociażby to była prawda
- Nie zabijaj miłości jaką mąż twój będzie darzył pracę i skoki narciarskie
- Nie zabijaj miłości jaką mąż twój będzie darzył pracę i skoki narciarskie
- Nie żądaj samochodów, futer i innych rzeczy, które by obciążały kieszeń męża twego.
- Nie żądaj samochodów, futer i innych rzeczy, które by obciążały kieszeń męża twego.
- Nie wychwalaj cudzych mężów, chociażby byli lepsi od twojego
- Nie wychwalaj cudzych mężów, chociażby byli lepsi od twojego
- Bądź zawsze usłużna i cierpliwa, bo twój mąż nie ma łatwego życia z Tobą.
- Bądź zawsze usłużna i cierpliwa, bo twój mąż nie ma łatwego życia z Tobą.
- Młoda, nie żądaj więcej niż raz na dobę, bo są jeszcze kobiety, które mężów nie mają
- Młoda, nie żądaj więcej niż raz na dobę, bo są jeszcze kobiety, które mężów nie mają
Po tym nastąpiła zabawa zbierania na wózek. Przy Pannie Młodej i Panu Młodym stały koszyczki, do których można było wrzucać pieniądze, jeśli się tańczyło się z jednym z nich. Kamil wyjął więc z kieszeni marynarki portfel.
- Idziemy? - spytał
- Czemu nie?
Wyjęłam z jego portfela 20 złotych, które było pierwsze i podeszłam jako pierwsza do Kuba. Rzuciłam najpierw pieniądze do koszyczka i zaczęłam tańczyć z Kubą. Kamil również rzucił trochę pieniędzy i potańczył z Karoliną.
Następną zabawą było, że wszyscy stanęliśmy w kółku i zaczęliśmy tańczyć, trzymając się za ręce.
- Rączki były? - spytał wodzirej
- Były! - odpowiedzieli wszyscy
- To teraz noski!
Więc tańczyliśmy, trzymając się za nosy
- Noski były?
- Były!
- To teraz uszy!
Więc trzymaliśmy się za uszy
Następnymi częściami ciała były uda, kolana, łydki , włosy i brzuch
Był również taniec na gazecie, a także rzut welonem i muszką.
Wesele skończyło się o 7:00 rano. Wróciliśmy więc do hotelu. Poszliśmy spać. Wstaliśmy jednak koło południa. Czekały na nas jeszcze poprawiny. Założyłam więc nową sukienkę.
Będąc na poprawinach zrobiliśmy sobie kolejne zdjęcie z Parą Młodą. Bawiliśmy się świetnie. Na poprawinach nie było około 30 gości, którzy bawili się z nami na weselu.
Znów siedziałam obok Agnieszki.
- Powiem Ci, że Maciek tak wymiotował w łazience, że to była masakra - szepnęła mi Agnieszka
- U nas było spokojnie
- Bo ile ten twój Kamil wypił? Z 10 kieliszków? A mój Maciek ze trzy razy tyle.
- No już nie przesadzaj - uśmiechnęłam się
- No co. Nigdy nie widziałam Maćka w takim stanie
- A jakbyś wiedziała przed ślubem to co? - zaczęłam się śmiać.
- To nic. - uśmiechnęła się - Byłabym bardziej ostrożniejsza
Poprawiny trwały do jakiejś 22:00. Następnie wróciliśmy do domu. Piotruś spał sobie smacznie. Nie chcieliśmy go budzić, więc stwierdziliśmy, że nie pójdzie do szkoły. Powinien przecież odpocząć.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Kamil również jej pomagał, jak tylko mógł. Był przy niej i zawsze ją wspierał. Zajmował się dziećmi, aby Kasia mogła w spokoju odpocząć. Zabierał je na spacery, aby jego żona mogła w tym czasie uciąć sobie popołudniową drzemkę. Kasia za wszystko było mu wdzięczna i pewnego wieczoru powiedziała mu, że nigdy mu się nie odpłaci
- To ja nigdy nie odpłacę ci się za wsparcie, jakim obdarowywałaś mnie, gdy jeździłem na zawody, gdy wygrywałem, gdy przegrywałem, gdy byłem po kontuzji. Nigdy ci się nie odpłacę - powiedział do niej, po czym złapał ją za rękę - Chociaż tak ci chcę podziękować za wszystko, co dla mnie robiłaś do tej pory.
Kasia jednak widziała, że Kamilowi ciężko jest zapanować nad trójką nieznośnych dzieciaków, chociaż jak Piotruś chodzi do szkoły, to Kamil zajmuje się tylko dwójką, ale i tak wiedziała, że jest wspaniałym ojcem i mężem.
Nadeszła więc sobota 16 maja. Od samego rana wszyscy byli pochłonięci przygotowaniami do uroczystości. Rano pojechałam do fryzjerki, która miała mi wykonać upięcie na włosach specjalnie na ślub.
Gdy wróciłam do domu, Kamil akurat był w łazience. Wyjęłam więc żelazko i zaczęłam prasować chłopcom koszule, ponieważ moja sukienka i sukienka Wiktorii już od wczoraj były powieszone w szafie i czekały, aż je założymy.
Poszłam zatem do sypialni, aby już się przygotować. Założyłam zatem moją sukienkę.
Do tego miałam delikatne upięcie.
Wiktorii założyłam sukienkę
Moja wspaniała trójka chłopców założyła białe koszule. Gdy byliśmy gotowi, Kamil schował do samochodu prezent. Kupiliśmy Młodym wino, schował jeszcze kopertę do wewnętrznej kieszeni marynarki, po czym wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy prosto do Bielska-Białej.
Byłam już w szóstym tygodniu ciąży i nie mogłam się doczekać, kiedy powitam kolejnego maluszka na świecie. Kamil bardzo chciał kolejną dziewczynkę, jednak ja nie mówiłam mu, czy chciałabym dziewczynkę czy chłopca. Moim jedynym marzeniem było to, aby dziecko urodziło się zdrowe i żeby operacja usunięcia torbiela z prawego jajnika przebiegła bez żadnych komplikacji. To było moje jedyne marzenie...
O 16:30 byliśmy na miejscu. Mieliśmy jeszcze pół godziny do rozpoczęcia uroczystości. Po jakiś 10 minutach wysiedliśmy dopiero z samochodu. Kilkoro gości już czekało przed wejściem do świątyni.
Po chwili pod kościół przyjechała Justyna wraz z Piotrkiem i dziećmi. Przywitaliśmy się z nimi.
- Jak się czujesz? - spytała się mnie Justyna
- Dobrze - odpowiedziałam
W tym momencie pod kościołem zjawił się Maciek wraz z Agnieszką. Następnie dotarła Marcelina ze Stefanem i dziećmi, w tym z malutkim Rafałkiem, a także Olek Zniszczoł z Magdą i córeczkami.
Czekaliśmy więc przed świątynią. Rozmawialiśmy , śmialiśmy się.
- Nie mogę się doczekać, jak zobaczę Karolinę w sukni - powiedziała Agnieszka
- Ja też jestem ciekawa. Teraz trendy się zmieniają, ale znając Karolinę, to na pewno postawi na coś prostego - powiedziałam
- Chyba nie przesadzi - zaśmiała się Justyna
W tej chwili pod kościół podjechał czarny cabriolet. Pierwszy wysiadł z niego Kuba ubrany w czarny garnitur, do tego błękitna muszka.
- Jaki poważny - szepnęłam do Kamila
Kuba poszedł po drugiej stronie drzwi. Otworzył je, a z nich wysiadła Karolina. Wyglądała przecudnie.
Do tego to delikatne upięcie i makijaż, który uzupełniał wszystko. Karolina uśmiechnęła się w naszą stronę. Wraz z Kubą pomachali nam.
Wtedy wszyscy goście weszli do kościoła, a po chwili do kościoła weszła przepiękna Para Młoda.
Weszli do świątyni i zajęli swoje miejsca.
Wiktoria znów zachwycała się grą na organach. Była taka spokojna, nie kręciła się w ławce, nie kręciła głową na wszystkie strony. Szepnęłam do Kamila, że Wiktorię uspokaja wręcz muzyka organowa. Przyznał mi rację.
Spoglądałam co chwilę na Karolinę i Kubę. Przypominał mi się nasz ślub. Miałam przed oczami Kamila ubranego w garnitur. Wtedy nie wiedzieliśmy, co nas czeka. Niedługo będziemy obchodzić naszą 7 rocznicę ślubu. Powitamy na świecie nasze czwarte dziecko, niedługo przejdę operację.... Czułam, że przeżyliśmy już wiele wspaniałych, jak i trudnych chwil. Tyle razy Kamil bywał w szpitalu, ja również... Wspieraliśmy się, przeżywaliśmy narodziny kolejnych dzieci w rodzinie, śmierć naszych bliskich. Odruchowo złapałam Kamila za rękę.
- Źle się czujesz? - spytał, czym obudził mnie z transu.
- Nie - odpowiedziałam
Ksiądz na ołtarzu powitał wszystkich zgromadzonych w świątyni
- Zebraliśmy się tu dzisiaj, aby uczestniczyć w przepięknej uroczystości zaślubin Jakuba i Karoliny. Niech Dobry i Miłosierny Bóg im błogosławi, a także ich przyszłemu potomstwu.
Po przeczytaniu czytań, zaśpiewaniu psalmy i odczytaniu Ewangelii, przyszedł czas na kazanie. Ksiądz bardzo dobrze znał Kubę, ponieważ to jego rodzinna parafia.
Na początku ksiądz westchnął i spojrzał się na Kubę.
- Drodzy Bracia i Siostry! Może o tym nie wiecie, ale znam Kubę od urodzenia. Naprawdę.... To ja udzielałem mu sakramentu chrztu świętego i przyjąłem go do wspólnoty kościoła. Pamiętam, że wtedy bardzo płakał. Kościelny, pan Janek śmiał się po Mszy Świętej, że witamy nowego piosenkarza, bo tak się darł. Potem uczyłem go religii w szkole, udzieliłem Pierwszej Komunii Świętej.. Gdy był w czwartej klasie, przyszedł raz do mnie i spytał się, czy może zostać ministrantem. Zgodziłem się, ale powiedział mi, że w zimie nie będzie często przychodził na niedzielną Mszę Świętą, ponieważ będzie miał zawody. Kibicowałem mu zawsze. Zawsze po zawodach , kiedy był na Mszy Świętej , to opowiadał mi, jak było na zawodach. Z funkcji ministranta zrezygnował , gdy miał 16 lat, to było kilka miesięcy po bierzmowaniu, ponieważ został powołany do Młodzieżowej Kadry. Nigdy jednak o mnie nie zapomniał. Gdy widzieliśmy się na ulicy, zawsze podszedł, coś powiedział. Opowiedział mi nawet, kiedy po raz pierwszy się zakochał w pięknej dziewczynie o czarnych włosach i zielonych oczach, niejaka Karolina. Cieszyłem się jego szczęście, a w tamtym roku , gdy zobaczyłem, jak się jej oświadcza na Wielkiej Krokwi, co widziało miliony widzów przed telewizorami... Po dwóch miesiącach przyszli do mnie, aby zapisać datę ślubu. To coś cudownego, że mogę udzielić wam sakramentu małżeństwa. To najpiękniejszy sakrament, jaki w życiu może połączyć kobietę i mężczyznę.... Pewnie macie w planach wybudować dom, mieć wspaniałe dzieci i tak jak wiecie na pewno, jeśli chcecie wybudować dom, potrzebujecie mocnych fundamentów. Jeśli chcecie zawrzeć związek małżeński, również potrzebuje fundamentu. Nie ma jednak w życiu człowieka mocniejszego fundamentu niż Bóg. On pragnie być fundamentem waszego życia małżeńskiego i rodzinnego życia. Dzisiaj Bóg pochyla się nad wami z ogromną troską, pragnąc dla Was szczęścia i wytrwałości w realizowaniu zobowiązań wypływających ze świętej przysięgi małżeńskiej, jaką za moment złożycie. Bóg w Waszym życiu był obecny przez cały czas. Tak jak to wspominałem w życiu Jakuba , tak też było w życiu Karoliny, która zawsze miała nad sobą kochającego Boga, który otaczał ją swoją łaską. To cudowne, że nie odwróciliście się od niego, jak to bywa w dzisiejszym świecie. Musicie jednak wiedzieć, że dzieci zawsze naśladują swoich rodziców. Gdy w końcu stwierdzicie, że to ten czas na bycie matką i bycie ojcem... Zrozumiecie, jak ważna jest nasza wiara. Kto wie... Może będzie mi dane udzielić sakramentu chrztu waszemu dziecku , stanąć przed nim i powiedzieć Zosiu czy Janku, ja Ciebie chrzczę, w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego... Amen...Jakubie i Karolino. Życzę Wam , aby ta wasza miłość nigdy nie przeminęła, bo prawdziwa miłość nigdy nie przeminie. Życzę wam wzajemnej wytrwałości i siły. Życzę Wam cudownej gromadki dzieci, wspaniałych dzieci.... Amen - powiedział ksiądz.
- Czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?
- Chcemy
- Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i zlej doli, aż do końca życia?
- Chcemy
- Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?
- ChcemyKsiądz kazał podać im swoje prawe dłonie ,które owinął stułą
- Ja, Jakub, biorę Ciebie Karolino za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.
- Ja, Karolina, biorę Ciebie Jakubie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.
- Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez was zawarte, ja powagą Kościoła katolickiego potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
W tym momencie ksiądz odwinął stułę. Świadek Kuby podszedł i podał obrączki. Ksiądz pobłogosławił je, po czym powiedział:
- Na znak zawartego małżeństwa nałóżcie sobie obrączki.
Kuba wziął pierwszy obrączkę i wkładając ją na serdeczny palec Karoliny, powiedział:
- Karolino, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
To samo zrobiła Karolina, wkładając obrączkę na serdeczny palec Kuby.
- Jakubie, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Gdy Msza Święta się zakończyła, w naszych uszach rozbrzmiewał marsz ślubny. Goście wyszli przed kościół i sypali ryżem, konfetti i grosikami na szczęście.
- Na wózek, na wózek! - powiedziała mama Kuby, gdy nowożeńcy zbierali grosze.
Następnie Para Młoda ustawiła się pod świątynią, gdzie zrobili sobie ze wszystkimi gośćmi wspólne zdjęcie, następnie stanęli na placu kościelnym, a przed nimi ustawiło się mnóstwo gości, składając im życzenia. My również ustawiliśmy się w tej ogromnej kolejce. Gdy zatem przyszła na nas pora, złożyliśmy Młodym życzenia
- Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, szczęścia, miłości i przede wszystkim cudownych pociech. Wszystkiego najlepszego, kochani - powiedziałam, po czym przytuliłam Karolinę i Kubę. Kamil wręczył im kopertę, a Piotruś trzymał torebeczkę prezentową z winem w środku
- Dziękujemy - powiedzieli
Odeszliśmy się na bok, gdzie stała już Agnieszka z Maćkiem, po czym dołączyli się do nas Justyna z Piotrkiem i dziećmi.
- Jaka piękna ta suknia - powiedziała Justyna
- Ja też nie mogę się nadziwić - odezwała się Agnieszka
- Dziewczyny, widzicie, moda się zmienia, suknie ślubne też. - powiedziałam
- Ciekawe, co wymyśli Anja z Danielem w Norwegii - powiedziała Agnieszka - Tam pewnie będzie ogromne "wow"
- Ja stawiam na mnóstwo koronki - powiedziała Justyna
- Ja myślę, że to będzie "princessa". - powiedziała Agnieszka
- Ja nic nie obstawiam, ale wydaje mi się, że będzie chciała podkreślić swoją figurę - powiedziałam - Może syrenka?
- Idziesz w dobrym kierunku - odezwała się Agnieszka
Gdy wszyscy złożyli życzenia Młodej Parze, pojechaliśmy prosto za nimi na wesele, które miało odbyć się w iście góralskiej sali weselnej.
Gdy zatem weszliśmy na salę, Młodzi zostawili przywitani chlebem i solą, jak wymaga tradycja. Następnie podano wszystkim szampana. Wiedziałam, że Karolek nie będzie pił, albo napiję się tylko łyczka szampana dla dzieci, więc postanowiłam, że napiję się z nim. Orkiestra przygrywała im "sto lat" i różne tego typu melodie. Na koniec wypiliśmy szampana, a Para Młoda rzuciła do tyłu kieliszkami. Potem, jak nakazuje tradycja musieli je posprzątać
Wszyscy zasiedli przy stołach.
- I jaka wódka? - spytał jeden z orkiestry
- Gorzka! - wykrzyknął Piotrek Żyła
Zaczęto więc śpiewać "gorzka wódka, gorzka wódka, trzeba ją osłodzić" Kuba i Karolina pocałowali się
"Ona temu winna, ona temu winna pocałować go powinna"
Ponownie więc się pocałowali
"On jej temu winien, on jej temu winien, pocałować ją powinien"
"U nas moda taka, u nas moda taka, że całują na stojaka"
"Nas uczyli w szkole, nas uczyli w szkole, że całuje się na stole"
Po odśpiewaniu tych przyśpiewek przyszedł czas na pierwszy taniec. Kuba i Karolina wyszli na środek. Chyba każdy z nas zna pierwszy taniec na wesoło, czyli różne urywki piosenek, do których Para Młoda coś pokazuje, na przykład "Gdzie ci mężczyźni?", "Ja jestem Maczo", "Zostańmy razem" i wiele innych. Bardzo to mi się podobało i nawet nagrałam fragment tego pierwszego tańca. Malutki urywek wstawiłam na swoje instastory z dopiskiem "Takie tam na wesoło :) "
Po pierwszym tańcu zasiedliśmy więc do stołów i przyniesiono obiad. Piotruś zjadł bardzo chętnie. Wiktoria również. Karolek jednak nie. Chociaż go karmiłam, to i tak nie chciał za bardzo zjeść. Dwie łyżki rosołu, ale za to deser czekoladowy wchodził mu jak najlepiej. Nie dawałam mu jednak go dużo, ponieważ mógłby się źle poczuć, a nie chciałam , aby zwymiotował nam na weselu. Akurat siedziałam przy stole obok Agnieszki, więc sobie troszkę poplotkowałyśmy. Ona jedyna z dziewczyn wiedziała o tym, że mam torbiela. Nie chciałam mówić nikomu. Nie rozpowiadaliśmy wszystkim. Był on mały, więc do wycięcia, po co zatruwać komuś głowę naszymi problemami. Wiedziałam, że można jej zaufać.
Po zjedzeniu obiadu przyszedł czas na tańce na parkiecie. Kamil nie był zbyt chętny, obawiał się o moje zdrowie, ja jednak wiedziałam, że już nigdy nie będę bawiła się na weselu Kuby i Karoliny. Wraz z dziećmi i Kamilem wyszłam na parkiet. Chyba byliśmy na każdym zdjęciu robionym przez fotografa.
Wiktoria bawiła się świetnie. Przez cały czas tańczyła. Karolek również dobrze bawił się na parkiecie. Piotruś... jak to Piotruś. Pobiegał po sali z innymi chłopakami, potem usiadł przy stole i siedział. Gdy do niego podeszłam i spytałam, czy coś go boli, powiedział , że nie, ale bardzo nudzą go wesela.
W tym momencie zaproszono wszystkich na ogromny taras, gdzie zrobiono zdjęcie z drona wszystkim gościom, a następnie Para Młoda pozowała do zdjęć wraz z gośćmi. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie - jeszcze naszej piątki i Pary Młodej, a na sam koniec , ja, Agnieszka i Karolina zrobiłyśmy sobie zdjęcie, potem jeszcze kolejne zdjęcie z samym Kubą i na koniec ja i Kamil na tle zachodzącego słońca, gdy się całujemy. Przepiękne. Postanowiłam wstawić je na instastory.
Następnie ponownie wróciliśmy na parkiet.
- Mamy niespodziankę dla państwa Młodych - powiedział jeden z orkiestry, po czym wyjął wielką walizkę, a z niej dużą lalkę - dzidziusia. - Sprawdzimy, czy nasi Młodzi umieliby nakarmić malucha lub go przewinąć.
Przyniesiono zatem stolik , a na nim położono lalkę. Nagrałam tylko fragment, po czym przykucnęłam przy Karolku i Wiktorii.
- Mamo, tam jest lalka - powiedziała córeczka.
- Wiem, widzę. Widzisz. Wujek i ciocia będą zajmowali się lalką. Będą ją karmić i przebierać.
Widać było, że Karolinie i Kubie przychodzi to nieudolnie.
- Oj.... Coś im nie wychodzi - skomentowano - Czy jest ktoś tutaj, kto umie to zrobić?
Nastała cisza, Kuba uśmiechnął się nerwowo, aby ktoś uratował go z tej sytuacji. W tej chwili nasza Wiktoria wyrwała się mi z rąk. Chciałam ją powstrzymać, ale... wybiegła na środek.
- Kamil, zrób coś - powiedziałam do męża
- Zobaczymy, czy sobie poradzi.
Tylko tyle mi odpowiedział
- Umiesz to zrobić? - spytał ją główny wodzirej
- Tak, to bardzo proste - odpowiedziała
- A jak masz na imię?
- Nazywam się Wiktoria Stoch i wie pan, co? - czułam, że zacznie go tak zagadywać
- Co?
- Mój tata skacze na nartach - powiedziała
Wszyscy zaczęli się śmiać, my również
- I kto jeszcze skacze na tych nartach?
- No... wujek Kuba - wskazała na Kubę - wujek Maciek, wujek Piotrek, mój brat też skacze... - pokazywała wszystkich palcem
- A pokażesz nam, jak się powinno przebrać lalkę?
- Dobrze - powiedziała.
Kuba wziął ją i trzymał w górze, aby mogła dosięgnąć do stołu.
- A więc - mówiła, a wodzirej podstawił jej mikrofon pod usta - Niech pan to zabierze! - trzepnęła mikrofon - Nie lubię, jak coś mi przeszkadza!
Wszyscy znów zaczęli się śmiać
- A więc... Widzi pan to zapięcie? Musi pan je odpiąć, ale trzeba to najpierw wcisnąć - pokazywała wszystko wodzirejowi. Teraz pan to zdejmuje, po prostu ciągnie w dół, aby jej z nóg zeszło. Teraz trzeba wziąć nowe, założyć... Jedna noga, druga noga.. Zapiąć i ... gotowe! - powiedziała szczęśliwa, po czym podniosła lalkę do góry - Widzisz mama? Umiem! - wykrzyknęła
- Widzę, kochanie - powiedziałam
Nawet nie wiedziałam, że Agnieszka to wszystko nagrała
- Będę miała na pamiątkę - uśmiechnęła się do mnie.
Po zadaniu dla Pary Młodej, goście nadal bawili się i tańczyli na parkiecie. O 22:00 Para Młoda przygotowała podziękowania dla rodziców. Piękne kosze ze słodkościami i do tego wspólny taniec z rodzicami.
O północy przyszedł czas na oczepiny.
- A więc - powiedział wodzirej - Czas na Dekalog Panny Młodej. Niech nasza Karolinka powtarza za mną. Oto jest mój mąż, który mnie wywiódł z niewoli panieńskiej zgryzot i cierpienia.
- Oto jest mój mąż, który mnie wywiódł z niewoli panieńskiej zgryzot i cierpienia. - powtarzała Karolina
- Nie wymieniaj imienia męża twego ordynarnie, lecz zawsze pieszczotliwie i zdrobniale
- Nie wymieniaj imienia męża twego ordynarnie, lecz zawsze pieszczotliwie i zdrobniale
- Czcij Matkę i Ojca jego, albowiem obdarzyli Cię tak cudownym mężem.
- Czcij Matkę i Ojca jego, albowiem obdarzyli Cię tak cudownym mężem.
- Nie kradnij pieniędzy z kieszeni swego męża, gdy wraca do domu pijany nocą i w złym humorze.
- Nie kradnij pieniędzy z kieszeni swego męża, gdy wraca do domu pijany nocą i w złym humorze.
- Nie mów fałszywego świadectwa, jakoby twój mąż chodził po kawiarniach, pijąc wódkę, grał w karty; chociażby to była prawda
- Nie mów fałszywego świadectwa, jakoby twój mąż chodził po kawiarniach, pijąc wódkę, grał w karty; chociażby to była prawda
- Nie zabijaj miłości jaką mąż twój będzie darzył pracę i skoki narciarskie
- Nie zabijaj miłości jaką mąż twój będzie darzył pracę i skoki narciarskie
- Nie żądaj samochodów, futer i innych rzeczy, które by obciążały kieszeń męża twego.
- Nie żądaj samochodów, futer i innych rzeczy, które by obciążały kieszeń męża twego.
- Nie wychwalaj cudzych mężów, chociażby byli lepsi od twojego
- Nie wychwalaj cudzych mężów, chociażby byli lepsi od twojego
- Bądź zawsze usłużna i cierpliwa, bo twój mąż nie ma łatwego życia z Tobą.
- Bądź zawsze usłużna i cierpliwa, bo twój mąż nie ma łatwego życia z Tobą.
- Młoda, nie żądaj więcej niż raz na dobę, bo są jeszcze kobiety, które mężów nie mają
- Młoda, nie żądaj więcej niż raz na dobę, bo są jeszcze kobiety, które mężów nie mają
Po tym nastąpiła zabawa zbierania na wózek. Przy Pannie Młodej i Panu Młodym stały koszyczki, do których można było wrzucać pieniądze, jeśli się tańczyło się z jednym z nich. Kamil wyjął więc z kieszeni marynarki portfel.
- Idziemy? - spytał
- Czemu nie?
Wyjęłam z jego portfela 20 złotych, które było pierwsze i podeszłam jako pierwsza do Kuba. Rzuciłam najpierw pieniądze do koszyczka i zaczęłam tańczyć z Kubą. Kamil również rzucił trochę pieniędzy i potańczył z Karoliną.
Następną zabawą było, że wszyscy stanęliśmy w kółku i zaczęliśmy tańczyć, trzymając się za ręce.
- Rączki były? - spytał wodzirej
- Były! - odpowiedzieli wszyscy
- To teraz noski!
Więc tańczyliśmy, trzymając się za nosy
- Noski były?
- Były!
- To teraz uszy!
Więc trzymaliśmy się za uszy
Następnymi częściami ciała były uda, kolana, łydki , włosy i brzuch
Był również taniec na gazecie, a także rzut welonem i muszką.
Wesele skończyło się o 7:00 rano. Wróciliśmy więc do hotelu. Poszliśmy spać. Wstaliśmy jednak koło południa. Czekały na nas jeszcze poprawiny. Założyłam więc nową sukienkę.
Będąc na poprawinach zrobiliśmy sobie kolejne zdjęcie z Parą Młodą. Bawiliśmy się świetnie. Na poprawinach nie było około 30 gości, którzy bawili się z nami na weselu.
Znów siedziałam obok Agnieszki.
- Powiem Ci, że Maciek tak wymiotował w łazience, że to była masakra - szepnęła mi Agnieszka
- U nas było spokojnie
- Bo ile ten twój Kamil wypił? Z 10 kieliszków? A mój Maciek ze trzy razy tyle.
- No już nie przesadzaj - uśmiechnęłam się
- No co. Nigdy nie widziałam Maćka w takim stanie
- A jakbyś wiedziała przed ślubem to co? - zaczęłam się śmiać.
- To nic. - uśmiechnęła się - Byłabym bardziej ostrożniejsza
Poprawiny trwały do jakiejś 22:00. Następnie wróciliśmy do domu. Piotruś spał sobie smacznie. Nie chcieliśmy go budzić, więc stwierdziliśmy, że nie pójdzie do szkoły. Powinien przecież odpocząć.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000





Komentarze
Prześlij komentarz