Numer 258 - Puchar Tatr

W październiku miała odbyć się kolejna edycja Pucharu Tatr. Dalej jednak  nie ogłosiliśmy publicznie ciąży, chociaż już większość magazynów plotkarskich o tym donosiło, nie została ona przez nas oficjalnie potwierdzona ta informacja.
Stwierdziliśmy, że właśnie ten weekend będzie przełomem. Wtedy mieliśmy ogłosić moją ciążę. Jakby nie patrząc, byłam już w szóstym miesiącu ciąży.
Kamil zrobił mi zdjęcie, jak stoję bokiem ubrana w gruby brązowy sweter i czarne legginsy. Zdjęcie przerobiłam na filtr czarno-biały i dodałam zdjęcie :
"Chyba czas podzielić się z Wami naszym szczęściem. Już niedługo powitamy na świecie kolejnego Pana Stocha albo kolejną Panią Stoch. Tego jeszcze i my sami nie wiemy. Jednak już wszyscy o tym piszą, że zostaniemy po raz czwarty rodzicami, a więc przyszedł czas, aby to potwierdzić. Dziękuję za wszystkie życzenia. Mamy się dobrze. Pozdrawiamy! Stochowie (Kamil, Katarzyna, Piotr, Wiktoria, Karol i malutki Bąbelek/malutka Bąbelka" - napisałam post

Agnieszka była już w drugim miesiącu ciąży. Stan błogosławiony naprawdę jej służył, jeśli tak to można powiedzieć. Maciek strasznie się ucieszył, że zostanie ojcem. Agnieszka zdradziła mi nawet w sekrecie, że jeśli urodzi się chłopak, to nazwą go Maciej. Miał to być hołd w kierunku Maćka. Agnieszka była taka szczęśliwa, jak o tym mi opowiadała. Wiedziała jednak, że to za wcześnie, aby ogłosić światu dobrą nowinę. Teraz szum był wokół mojej ciąży. Chciała poczekać z tą informacją do świąt. Wtedy to wraz z Maćkiem mieli wrzucić do sieci informację o ich szczęściu. Ja również żyłam ich szczęściem. Przecież na jedno z badań USG wybrałam się wraz z Agnieszką, ponieważ Maciek był poza Zakopanem.


W sobotę, w dniu naszego Pucharu Tatr miałam kolejną wizytę USG. Dalej monitorowałam stan po mojej operacji. Chciano dokładnie sprawdzić, czy wszystko jest dobrze, czy możne gdzieś na nowo nie rozwija się torbiel. Wszystko było w jak najlepszym porządku, jednak co 3 tygodnie monitorowałam ten stan. Tego dnia miałam mieć jeszcze badanie ginekologiczne USG. Chcieliśmy w końcu poznać płeć naszego czwartego dziecka.
Pojechałam więc wraz z Kamilem na badanie. Położyłam się na łóżku, a moja znana pani ginekolog przygotowała całą aparaturę do wykonania badania. Kamil był obecny przy badaniu, trzymał mnie za rękę.
- Wszystko jest dobrze z maluszkiem.... - powiedziała - Chcą państwo poznać płeć?
- Tak - odpowiedzieliśmy zgodnie
- Czyli powitają państwo.... kolejną Panią Stoch!
- Dziewczynka - wyszeptałam
Byliśmy tacy szczęśliwi. Kamil przytulił mnie, po czym powiedział:
- Mówiłem, że będzie córeczka! Mówiłem! A ty jak zawsze nie chciałaś mnie słuchać!
Tę naszą radość przerwała jednak pani ginekolog.
- Jednak jest jeszcze coś - powiedziała
- Tak? - spytałam
- Po operacji zostały wykryte pewne zmiany....
- Jakie zmiany? - byłam zaniepokojona
- Niewielkie zmiany, które....
- Czy dziecko jest zagrożone? - spytał Kamil
- Nie, nie jest zagrożone... Jednak muszę państwo być ostrożni...
- Ale niech pani w końcu powie, o co chodzi! - byłam bardziej niecierpliwa
- Jeśli chcą państwo kolejne dziecko, to na razie z mojego punktu widzenia jest to niemożliwe. Muszą państwo wiedzieć, że te zmiany, choć są niegroźne, niekiedy mogą spowodować brak utrzymania ciąży, czyli częste poronienia, brak możliwości zajścia w ciążę.... Jeśli więc myślą państwo o kolejnym dziecku w niedalekiej przyszłości, to prosiłabym o wstrzymanie się...
Myślałam, że coś mi się stanie.... Serce zaczęło mi szybciej bić. Jednak udawałam twardą.
- Na jak długi okres mielibyśmy się wstrzymać? - spytał Kamil po chwili milczenia
- Na co najmniej 2-3 lata... To zależy. Musimy być pani cały czas monitorowana, musi być pani pod naszą kontrolą. Teraz nie mogę dać pani leków, ponieważ mogą zagrozić dziecku, ale po porodzie będzie musiała pani przyjmować leki i to właśnie od nich będzie zależało, kiedy będą mogli państwo starać się o kolejne dziecko....  Może to być rok, dwa lata... Może już nawet nigdy nie będzie pani mogła zajść w ciążę...
Załamałam się. Zaczęłam płakać... histerycznie płakać. Wstałam z łóżka, wytarłam brzuch z żelu i wybiegłam z gabinetu. Kamil wybiegł za mną. Przytulił mnie i poszliśmy do samochodu.
- Słyszałeś? - spytałam go, a łzy dalej spływały mi po policzkach...
- Kasiu... Nie przejmuj się tym. zobaczysz.... Urodzi się nasza córeczka, zajmiemy się jej wychowaniem... Miną dwa lata, może trzy i wtedy możemy starać się o kolejne dziecko, przecież sama wiesz, że nie da się od razu zajść w ciążę, gdy urodzisz dziecko..
- Kamil... A jak już nigdy nie zostaniemy rodzicami? Jak już do końca życia będę zmuszona pić te leki!
- Nie przejmuj się, przecież tak nie będzie..
- Ale dlaczego ja?! Dlaczego mnie to musi spotykać...
- Kasiu... spokojnie, nie przejmuj się.
- Jak mam się nie przejmować?! Przecież chcieliśmy mieć dużą rodzinę, a dzisiaj się dowiedzieliśmy, że może nam się to nie udać.
- Kasiu... Mamy dużą rodzinę, będziemy mieć 4 dzieci... Dwóch chłopców, dwie dziewczynki... - uśmiechnął się
Mi jednak nie było tak do śmiechu. Jednak uspokoiłam się i wróciliśmy do domu.
Weszliśmy do domu i oznajmiliśmy dzieciom:
- Będziecie mieli siostrę! - powiedziałam
Dzieci podbiegły i przytuliły nas.
- Jak będzie miała na imię? - spytała Wiktoria
- Jeszcze nie wiemy... A jak byście chcieli?
- Nie wiem... Ania jest ładne - powiedział Piotrek
W tym momencie spojrzałam się na Kamila.... Ania... Dalej się nie odzywała.. To już... Prawie 2 lata...
- Mamo.... Mi się podoba Wiktoria - wyrwała nas z tego transu Wiktoria.
- Wiktoria? - uśmiechnęłam się - Najpiękniejsze imię

Zaczęliśmy się wszyscy przygotowywać do Pucharu Tatr. Założyłam zatem

Włosy zaś związałam sobie w kucyka. Gdy byliśmy więc gotowi, pojechaliśmy na miejsce, gdzie miały odbyć się nasze zawody. Piotrek udał się do grupy swoich kolegów z klubu. My jeszcze dopinaliśmy wszystkie szczegóły. Prezes PZN już przybył na miejsce. Ja zaś wypisywałam jeszcze dyplomy za udział.

Zawody rozpoczęły się punktualnie o godzinie 11:00. Ja robiłam zdjęcia, które mieliśmy wstawić na oficjalną stronę naszego klubu. Na nasze zawody przyjechała również Telewizja Polska i Eurosport, a także kilka gazet o tematyce skoków narciarskich.

Zawody przebiegły bardzo dobrze. Widać było, że dzieciaki nie były w ogóle zestresowane, tylko dobrze się bawiły. Nasz Piotruś zajął nawet 2 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Nagrody zaś wręczał Kamil wraz ze mną.  Dzieciaki oprócz dyplomów otrzymały również piękne statuetki i zestaw czapek z naszego sklepu. Widać było, że są takie szczęśliwe.


Wróciliśmy do domu.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------



                         kiki2000

Komentarze