Termin porodu miałam na 18 stycznia. Zostałam więc przyjęta do szpitala, już trzy dni wcześniej. Czekałam na rozwiązanie.... Imię dalej nie było wybrane i stwierdziłam, że przez te kilka dni będę właśnie nad nim myślała.
Zostałam więc przyjęta 15 stycznia w piątek. Kamil pojechał jeszcze na konkursy Pucharu Świata do Tauplitz. W poniedziałek rano miał już być w Zakopanem. Nie mogłam się doczekać jego przyjazdu. Obiecał mi przecież, że będzie przy porodzie naszej córeczki. Wierzyłam, że danego mi słowa dotrzyma.
W poniedziałek rano Kamil przyjechał prosto do szpitala.
- Cześć kochanie! - powiedział, gdy tylko mnie zobaczył
Podszedł i mnie przytulił. Wziął krzesełko i usiadł przy moim łóżku.
- Jak się czujesz? - spytał
- Dobrze. - odpowiedziałam
- Termin na dzisiaj?
- Tak
- Już się nie mogę doczekać...
- Ja też nie... Ale dalej nie mamy imienia.
- A po co nam imię? - uśmiechnął się
- Mieliśmy na to tyle czasu i nic... Pustka w głowie.
- Może być Nadzieja, Nasturcja, Hermenegilda - zaczął się śmiać
- Kamil, to nie jest śmieszne
- Albo Dobrawa, tak patriotycznie.
- Kamil.... patriotycznie? Ja wiem, że Dobrawa była żoną księcia Polski Mieszka I i gdyby nie ona, to Polska nie przyjęłaby chrztu, ale Dobrawa była Czeszką.
- Dobra, dobra... Wiem, że mam do czynienia z prawdziwą historyczką - zaczął się śmiać
- Nie ma się z czego śmiać.
- Wiem, że chcesz mi powiedzieć, że każdy Polak powinien znać historię swojego kraju.
- Bo tak powinno być.
- No to może coś innego, bardziej patriotycznego... Nie wiem... Jadwiga?
- Kamil, coś może bardziej przyziemnego...
Kamil zastanowił się przez chwilę i chciał zabłysnąć swoją wiedzą.
- A może Emilia? Emilia Plater?
- Kamil... To była Litwinka - uśmiechnęłam się
- No to nie znam jakiś innych sławnych kobiet - Polek. Anna Jagiellonka? Helena Skrzetuska?
Zaczęłam się śmiać
- Helena to po ślubie była Skrzetuska, z panieńskiego była Kurcelewiczowa.
Kobieta, która leżała obok mnie na sali, spojrzała się na nas i chyba... zwątpiła.
- Maria Skłodowska-Curie?
- Kamil...
- No co? Przecież Maria to takie piękne imię.
- Czy wcześniej patrzyliśmy takimi kategoriami?
- No tak...
- To chyba ty. Jako pierwszy chciałeś Piotrusia.
- Po Piotrku Żyle - zaczął się śmiać.
- Wiktoria?
- Wiktoria znaczy zwycięstwo!
- Karolek?
- Karol Strasburger
- Kamil.... Bo cię zaraz z sali wyproszę!
- No dobra, dobra.
Po chwili milczenia powiedział:
- Weronika albo Izabela!
Nie powiedziałam nic.... Weronika? Zbliżone do Wiktoria. Może Izabela? Izabela... tak brzmi dumnie, wytwornie. Albo nasza mała Izusia..
- Izabela Trojanowska czy Izabella Scorupco? - uśmiechnęłam się
- Czyli Izabela? - również się uśmiechnął
- Tak
Kamil przytulił mnie ponownie.
- Skąd pomysł na Izabela?
- Tak nazywała się moja pierwsza dziewczyna -powiedział poważnie
- Kamil.... Bo jeszcze zmienię zdanie
- No dobra, dobra, niech ci będzie. A tak naprawdę?
- Chodziła ze mną do liceum do klasy taka Izabela, ale mówię ci... To była taka dziewczyna.... Wysoka blondynka, zielone oczy... Marzenie każdego faceta!
- A ty podobno wolisz brunetki ?
- Teraz wolę, a wcześniej...
- A wcześniej to co?
- A wcześniej to nie miało żadnego znaczenia
- Kamil..
- No co, pożartować sobie nie mogę?
- Ale aż tak ładna była?
- Najpiękniejsza
- Rozumiem, że chodzący ideał?
- Ale i owszem
Kamil za każdym razem się uśmiechał
- Wiesz co, bo normalnie ci coś tutaj zrobię w tym szpitalu
- To daleko nie będę miał, jeśli będzie chodzić o opiekę lekarską!
- Ale to wcale nie jest śmieszne
- A ja o tym wiem.
Jednak jak się okazało, poród nie był 18 stycznia.
- Spokojnie, zazwyczaj kiedy rodzą tuż przed albo tuż po wyznaczonym terminie. Nigdy nie trzeba się do niego stosować. - powiedział lekarz
Nie przejmowałam się więc tym, jednak mijały kolejne godziny, kolejne dni... Kamil odpuścił sobie kolejny tydzień Pucharu Świata. Wszyscy więc spekulowali, że już urodziłam dziecko i Kamil pozostał z nami, aby mi pomóc. Prawda była jednak zupełnie inna. Był już kolejny poniedziałek 25 stycznia, a ja dalej nie urodziłam. Zaczęłam się więc denerwować i stres zrobił swoje. Nigdy tak mi się nie zdarzyło. To już był tydzień po terminie. Kolejny weekend to zawody w Zakopanem. Kamil ponownie chciał je odpuścić, jednak nie pozwoliłam mu.
- Kamil... Proszę cię, nie rób tego. To jest Zakopane.
- Ale zrozum, że nie mam nic ważniejszego w moim życiu niż ty i nasze dzieci i nigdy z was nie zrezygnuję. Nigdy
- Kamil... Proszę cię.
- Kasiu, to ja cię proszę. Nigdy nie dopuść do tego, aby skoki były ważniejsze niż rodzina. Nigdy
- No niech ci będzie.
Mijały zatem kolejne dni i dalej nic. Nadeszła sobota- 30 stycznia. Z samego rana przyjechał do mnie Kamil
- Gdzie dzieci? - spytałam
- Z twoją mamą - odpowiedział
- A ty? Jak dzisiaj?
- Obiecałem ci przecież, że dzisiaj będę skakał
- No dobra - uśmiechnęłam się
I wtedy poczułam, że nadchodzi.
- Kamil! - zaczęłam krzyczeć - Wody mi odeszły! - krzyknęłam, gdy zobaczyłam na swoim łóżku plamę
Kamil pobiegł więc po pielęgniarki i lekarzy.
- Zaczyna się! -krzyknął lekarz, po czym wzięli moje łóżko i zawieźli mnie na porodówkę
- Kamil, nie zostawiaj mnie!
Kamil był więc ze mną na porodówce. Poród trwał bardzo krótko. Po niespełna dwóch godzinach było już po wszystkim. Nasza malutka Izabela zaczęła płakać, po czym podano mi ją na ręce.
- Nasza mała kruszynka - zaczęłam płakać.
- Nasza - wyszeptał Kamil
Pielęgniarka wpisała datę i godzinę narodzin
- 30 stycznia 2027 godzina 9:48
Patrzyłam się na naszą malutką kruszynkę.
- Ma twój nos - powiedziałam do Kamila i ponownie zaczęłam płakać.
Kamil wziął Izabelę na ręce....
- Jaka ona śliczna... Po tobie - powiedział do mnie
Pielęgniarki wzięły Izabelę na różne badania, a mnie przewieziono na salę
- To już chyba sobie dzisiaj odpuszczę ten konkurs - powiedział do mnie
- W żadnym wypadku... W żadnym - powiedziałam do Kamila
- Ile razy mam ci powtarzać, że wy jesteście dla mnie najważniejsi
- Ale już jesteś zgłoszony do konkursu.
- No i co z tego?
Po kilku minutach przywieźli nam na salę Izabelę. Malutka spała.
- Jaka ona śliczna - powiedziałam
- Jutro przyjadę z dziećmi - powiedział do mnie
- Jutro? A nie mogą przyjechać z moją mamą?
- Mogą, pewnie, że mogą.
Po 3 godzinach do szpitala weszła moja mama wraz z Piotrusiem, Wiktorią i Karolkiem
- Mamo... - powiedziała Wiktoria - Ale ona jest mała.
- Bardzo mała, co nie? -uśmiechnęłam się
- Jak ma na imię? - spytał Piotruś
- Izabela - odpowiedziałam
- Iza? - spytała Wiktoria
- Tak - odpowiedział Kamil - Podoba ci się?
- Tak - odpowiedziała na pytanie Kamila
Kamil postanowił zrobić naszym dzieciom wspólne zdjęcie. Piotruś, Wiktoria i Karolek usiedli na moim szpitalnym łóżku. Wiktoria i Piotruś trzymali wspólnie na rękach swoją najmłodszą siostrę owiniętą w różowy kocyk. Następnie Kamil zrobił zdjęcie mi z Izabelą, potem ja mu z naszą córeczką.
Wiktoria była pod wielkim wrażeniem swojej siostry. Była taka malutka, Wiktoria w końcu miała siostrę i nie mogła się nią nacieszyć. Zrobiłam jej przecież osobne zdjęcie z siostrą. Następnie zrobiłam kolejne zdjęcie, jak Izabela trzyma mój palec. Taki piękny moment...
Nie chcieliśmy się jednak jeszcze dzielić naszym szczęściem. Kamil wysłał tylko SMS do swojego taty, Natalii, Kornelii, Piotrka, a także do Maćka, Agnieszki, Piotrka,Stefana i Kuby z wiadomością, iż dzisiaj o 9:48 na świat przyszła nasza córeczka - Izabela.
Późnym popołudniem Kamil wystartował w zawodach drużynowych. Nasi chłopcy zajęli drugie miejsce ustępując tylko Austriakom. Gdy przyszedł czas na po konkursowe wywiady, dziennikarz spytał:
- Kamilu, wszystkim zastanawiała twoja nieobecność podczas konkursów tydzień temu, możesz nam zdradzić, czym była spowodowana?
- Chciałem spędzić czas z rodziną.
- Czy powitałeś na świecie swoje kolejne dziecko?
- Tak, dzisiaj - uśmiechnął się do kamery
- Dzisiaj?
- Tak. O 9:48. Jestem chyba najszczęśliwszym ojcem na świecie.
- Jeśli można spytać.. Syn czy córka?
- Córeczka tatusia - uśmiech nie schodził mu z ust.
-----------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Zostałam więc przyjęta 15 stycznia w piątek. Kamil pojechał jeszcze na konkursy Pucharu Świata do Tauplitz. W poniedziałek rano miał już być w Zakopanem. Nie mogłam się doczekać jego przyjazdu. Obiecał mi przecież, że będzie przy porodzie naszej córeczki. Wierzyłam, że danego mi słowa dotrzyma.
W poniedziałek rano Kamil przyjechał prosto do szpitala.
- Cześć kochanie! - powiedział, gdy tylko mnie zobaczył
Podszedł i mnie przytulił. Wziął krzesełko i usiadł przy moim łóżku.
- Jak się czujesz? - spytał
- Dobrze. - odpowiedziałam
- Termin na dzisiaj?
- Tak
- Już się nie mogę doczekać...
- Ja też nie... Ale dalej nie mamy imienia.
- A po co nam imię? - uśmiechnął się
- Mieliśmy na to tyle czasu i nic... Pustka w głowie.
- Może być Nadzieja, Nasturcja, Hermenegilda - zaczął się śmiać
- Kamil, to nie jest śmieszne
- Albo Dobrawa, tak patriotycznie.
- Kamil.... patriotycznie? Ja wiem, że Dobrawa była żoną księcia Polski Mieszka I i gdyby nie ona, to Polska nie przyjęłaby chrztu, ale Dobrawa była Czeszką.
- Dobra, dobra... Wiem, że mam do czynienia z prawdziwą historyczką - zaczął się śmiać
- Nie ma się z czego śmiać.
- Wiem, że chcesz mi powiedzieć, że każdy Polak powinien znać historię swojego kraju.
- Bo tak powinno być.
- No to może coś innego, bardziej patriotycznego... Nie wiem... Jadwiga?
- Kamil, coś może bardziej przyziemnego...
Kamil zastanowił się przez chwilę i chciał zabłysnąć swoją wiedzą.
- A może Emilia? Emilia Plater?
- Kamil... To była Litwinka - uśmiechnęłam się
- No to nie znam jakiś innych sławnych kobiet - Polek. Anna Jagiellonka? Helena Skrzetuska?
Zaczęłam się śmiać
- Helena to po ślubie była Skrzetuska, z panieńskiego była Kurcelewiczowa.
Kobieta, która leżała obok mnie na sali, spojrzała się na nas i chyba... zwątpiła.
- Maria Skłodowska-Curie?
- Kamil...
- No co? Przecież Maria to takie piękne imię.
- Czy wcześniej patrzyliśmy takimi kategoriami?
- No tak...
- To chyba ty. Jako pierwszy chciałeś Piotrusia.
- Po Piotrku Żyle - zaczął się śmiać.
- Wiktoria?
- Wiktoria znaczy zwycięstwo!
- Karolek?
- Karol Strasburger
- Kamil.... Bo cię zaraz z sali wyproszę!
- No dobra, dobra.
Po chwili milczenia powiedział:
- Weronika albo Izabela!
Nie powiedziałam nic.... Weronika? Zbliżone do Wiktoria. Może Izabela? Izabela... tak brzmi dumnie, wytwornie. Albo nasza mała Izusia..
- Izabela Trojanowska czy Izabella Scorupco? - uśmiechnęłam się
- Czyli Izabela? - również się uśmiechnął
- Tak
Kamil przytulił mnie ponownie.
- Skąd pomysł na Izabela?
- Tak nazywała się moja pierwsza dziewczyna -powiedział poważnie
- Kamil.... Bo jeszcze zmienię zdanie
- No dobra, dobra, niech ci będzie. A tak naprawdę?
- Chodziła ze mną do liceum do klasy taka Izabela, ale mówię ci... To była taka dziewczyna.... Wysoka blondynka, zielone oczy... Marzenie każdego faceta!
- A ty podobno wolisz brunetki ?
- Teraz wolę, a wcześniej...
- A wcześniej to co?
- A wcześniej to nie miało żadnego znaczenia
- Kamil..
- No co, pożartować sobie nie mogę?
- Ale aż tak ładna była?
- Najpiękniejsza
- Rozumiem, że chodzący ideał?
- Ale i owszem
Kamil za każdym razem się uśmiechał
- Wiesz co, bo normalnie ci coś tutaj zrobię w tym szpitalu
- To daleko nie będę miał, jeśli będzie chodzić o opiekę lekarską!
- Ale to wcale nie jest śmieszne
- A ja o tym wiem.
Jednak jak się okazało, poród nie był 18 stycznia.
- Spokojnie, zazwyczaj kiedy rodzą tuż przed albo tuż po wyznaczonym terminie. Nigdy nie trzeba się do niego stosować. - powiedział lekarz
Nie przejmowałam się więc tym, jednak mijały kolejne godziny, kolejne dni... Kamil odpuścił sobie kolejny tydzień Pucharu Świata. Wszyscy więc spekulowali, że już urodziłam dziecko i Kamil pozostał z nami, aby mi pomóc. Prawda była jednak zupełnie inna. Był już kolejny poniedziałek 25 stycznia, a ja dalej nie urodziłam. Zaczęłam się więc denerwować i stres zrobił swoje. Nigdy tak mi się nie zdarzyło. To już był tydzień po terminie. Kolejny weekend to zawody w Zakopanem. Kamil ponownie chciał je odpuścić, jednak nie pozwoliłam mu.
- Kamil... Proszę cię, nie rób tego. To jest Zakopane.
- Ale zrozum, że nie mam nic ważniejszego w moim życiu niż ty i nasze dzieci i nigdy z was nie zrezygnuję. Nigdy
- Kamil... Proszę cię.
- Kasiu, to ja cię proszę. Nigdy nie dopuść do tego, aby skoki były ważniejsze niż rodzina. Nigdy
- No niech ci będzie.
Mijały zatem kolejne dni i dalej nic. Nadeszła sobota- 30 stycznia. Z samego rana przyjechał do mnie Kamil
- Gdzie dzieci? - spytałam
- Z twoją mamą - odpowiedział
- A ty? Jak dzisiaj?
- Obiecałem ci przecież, że dzisiaj będę skakał
- No dobra - uśmiechnęłam się
I wtedy poczułam, że nadchodzi.
- Kamil! - zaczęłam krzyczeć - Wody mi odeszły! - krzyknęłam, gdy zobaczyłam na swoim łóżku plamę
Kamil pobiegł więc po pielęgniarki i lekarzy.
- Zaczyna się! -krzyknął lekarz, po czym wzięli moje łóżko i zawieźli mnie na porodówkę
- Kamil, nie zostawiaj mnie!
Kamil był więc ze mną na porodówce. Poród trwał bardzo krótko. Po niespełna dwóch godzinach było już po wszystkim. Nasza malutka Izabela zaczęła płakać, po czym podano mi ją na ręce.
- Nasza mała kruszynka - zaczęłam płakać.
- Nasza - wyszeptał Kamil
Pielęgniarka wpisała datę i godzinę narodzin
- 30 stycznia 2027 godzina 9:48
Patrzyłam się na naszą malutką kruszynkę.
- Ma twój nos - powiedziałam do Kamila i ponownie zaczęłam płakać.
Kamil wziął Izabelę na ręce....
- Jaka ona śliczna... Po tobie - powiedział do mnie
Pielęgniarki wzięły Izabelę na różne badania, a mnie przewieziono na salę
- To już chyba sobie dzisiaj odpuszczę ten konkurs - powiedział do mnie
- W żadnym wypadku... W żadnym - powiedziałam do Kamila
- Ile razy mam ci powtarzać, że wy jesteście dla mnie najważniejsi
- Ale już jesteś zgłoszony do konkursu.
- No i co z tego?
Po kilku minutach przywieźli nam na salę Izabelę. Malutka spała.
- Jaka ona śliczna - powiedziałam
- Jutro przyjadę z dziećmi - powiedział do mnie
- Jutro? A nie mogą przyjechać z moją mamą?
- Mogą, pewnie, że mogą.
Po 3 godzinach do szpitala weszła moja mama wraz z Piotrusiem, Wiktorią i Karolkiem
- Mamo... - powiedziała Wiktoria - Ale ona jest mała.
- Bardzo mała, co nie? -uśmiechnęłam się
- Jak ma na imię? - spytał Piotruś
- Izabela - odpowiedziałam
- Iza? - spytała Wiktoria
- Tak - odpowiedział Kamil - Podoba ci się?
- Tak - odpowiedziała na pytanie Kamila
Kamil postanowił zrobić naszym dzieciom wspólne zdjęcie. Piotruś, Wiktoria i Karolek usiedli na moim szpitalnym łóżku. Wiktoria i Piotruś trzymali wspólnie na rękach swoją najmłodszą siostrę owiniętą w różowy kocyk. Następnie Kamil zrobił zdjęcie mi z Izabelą, potem ja mu z naszą córeczką.
Wiktoria była pod wielkim wrażeniem swojej siostry. Była taka malutka, Wiktoria w końcu miała siostrę i nie mogła się nią nacieszyć. Zrobiłam jej przecież osobne zdjęcie z siostrą. Następnie zrobiłam kolejne zdjęcie, jak Izabela trzyma mój palec. Taki piękny moment...
Nie chcieliśmy się jednak jeszcze dzielić naszym szczęściem. Kamil wysłał tylko SMS do swojego taty, Natalii, Kornelii, Piotrka, a także do Maćka, Agnieszki, Piotrka,Stefana i Kuby z wiadomością, iż dzisiaj o 9:48 na świat przyszła nasza córeczka - Izabela.
Późnym popołudniem Kamil wystartował w zawodach drużynowych. Nasi chłopcy zajęli drugie miejsce ustępując tylko Austriakom. Gdy przyszedł czas na po konkursowe wywiady, dziennikarz spytał:
- Kamilu, wszystkim zastanawiała twoja nieobecność podczas konkursów tydzień temu, możesz nam zdradzić, czym była spowodowana?
- Chciałem spędzić czas z rodziną.
- Czy powitałeś na świecie swoje kolejne dziecko?
- Tak, dzisiaj - uśmiechnął się do kamery
- Dzisiaj?
- Tak. O 9:48. Jestem chyba najszczęśliwszym ojcem na świecie.
- Jeśli można spytać.. Syn czy córka?
- Córeczka tatusia - uśmiech nie schodził mu z ust.
-----------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz