Numer 272 - Urodziny Wiktorii

Nadszedł wtorek - 8 czerwca. Urodzinki naszej Wiktorii. Miała już skończyć 7 lat. Zawiozłam więc ją i Piotrusia rano do szkoły, a następnie wróciłam do domu. Z pomocą Agnieszki posprzątałam trochę w domu. Następnie wypiłyśmy kawę
- Tort już upiekłaś? - spytała się mnie
- A skąd... Nie mam w ogóle czasu - odpowiedziałam  - Izabelka co chwilę się budzi, w nocy jest to samo.. - w tej chwili znów się obudziła i zaczęła płakać - Sama widzisz - powiedziałam o Agi i podeszłam do łóżeczka. Zaczęłam nosić ją na rękach.
- To na razie u mnie jest spokój.
- Bo minął tylko miesiąc, ale może będzie spokojny, jak Piotruś i Wiktoria. Naprawdę byli oazami spokoju.
- Aż tak?
- To były naprawdę spokojne niemowlaki i aż chciałabym cofnąć się te 7-10 lat wstecz i zająć się nimi, jako maluszkami
- Pamiętam, jak opowiadałaś, że Piotruś taki spokojny, ale o Wiktorii mało opowiadałaś.
- Bo już chyba była przyzwyczajona do spokojnych dzieci - uśmiechnęłam się -  A tu przyszedł Karolek i pełno nieprzespanych nocy
- A jak z pracą? Wracasz?
- Tak. - odpowiedziałam od razu
- Kamil wie?
- Wie.
- A co z Izą?
- Będę ją zawoziła do żłobka. Postanowiłam wrócić tylko do szkoły do Zębu, więc będę uczyć dwa dni w tygodniu po trzy godziny, chyba, że mi to rozbiją na więcej dni, ale po jednej czy dwóch godzinach. Wszystkiego się dowiem w sierpniu na radzie pedagogicznej.
- Chyba nie możesz się doczekać..
- Bardzo. Nawet nie wiesz, jak mi brakowało szkoły. Mówię to zupełnie serio...
- A jakieś plany na wakacje z dziećmi?
- Nie mamy żadnych planów, bo nigdzie nie jedziemy
- Nigdzie?
- Nie... Akurat te tygodnie, kiedy Kamil mógłby mieć teoretycznie wolne, bo nie wyjeżdża na żadne zgrupowania, Piotruś jest na swoich zgrupowaniach i w ogóle nie możemy się dopasować.
- My też nigdzie. Maciuś jest jeszcze za mały, na takie wakacje.
- Podrośnie, to będziecie jeździć na wakacje.
- Maćkowi marzy się Grecja.
- Byliśmy w Grecji. Jest przepięknie.
- Ale też byliście na Bahamach
- Ale to podróż poślubna.
- No wiem, wiem
- Jednak najpiękniejsza była Chorwacja, tam naprawdę było cudnie. 
- To chyba muszę Maćkowi podrzucić ten pomysł.
Po chwili Agnieszka zmieniła temat
- Co chwilę dostaję czy to w komentarzach, czy w prywatnych wiadomościach pełno właśnie wiadomości na temat imienia naszego synka. Wszyscy zadają mi to pytanie i już nie mam do tego w ogóle siły..
- Ale wiesz... Zrozum, jest pełno ludzi, którzy naprawdę chcieli by wiedzieć, pełno fanek, fanów, ale też dziennikarzy, który z nich dowie się pierwszy, będzie usatysfakcjonowany. Musisz to zrozumieć, a czy powiecie, czy nie, to będzie wasza wspólna decyzja.
- Wtedy co tylko wstawiliśmy to zdjęcie, jak wróciliśmy ze szpitala i od miesiąca nic nie wstawiam. Znowu mam pełno wiadomości,  a raz przeczytałam artykuł na temat, że "Agnieszka Kot tak bardzo poświęca się synowi, że jej media społecznościowe nie są aktywne"
- Widzisz... Jesteś w ich oczach uznawana za idealną mamę. - uśmiechnęłam się
- Teraz możemy się z tego pośmiać, bo widzimy to z innej perspektywy, ale jakby popatrzeć na to z innej strony...
- Okazujesz się nadopiekuńczą matką i twoi fani mają tego dość, bo chcieliby zobaczyć, jak wyglądasz po porodzie i jak wygląda wasz syn?
- Tak właśnie... - westchnęła

Wraz z Agnieszką upiekłam tort, a następnie pojechałam do szkoły po dzieci. Po godzinie przyjechał Kamil z treningu, a zaraz za nim Maciek. Pożegnałam się z Agnieszką, która obiecała, że wpadną później na imprezę urodzinową.
My zaś zaczęliśmy przygotowania. Nakryłam do stołu, przyczepiliśmy  złote balony "7 LAT".
Następnie poszłam na górę i założyłam

Wiktorii założyłam srebrną sukienkę. Kamil postawił na białą koszulę.
Zeszliśmy więc na dół, ponieważ pod dom podjechali pierwsi goście. Przyjechał Bronisław, a zaraz za nim Natalia z Michałem i Antosiem. Po chwili z naprzeciwka przyszła Agnieszka z Maćkiem i Maciusiem Juniorem. Pojawiła się także moja mama, Julka, babcia, Kornelia z Bartkiem i synkami, a także Piotrek z Karoliną.
Gdy wszyscy się już zjawili, poszłam do kuchni po tort. Kamil zapalił na nim świeczki.
- Pomyśl teraz, kochanie, życzenie - powiedziałam do Wiktorii
Po chwili Wiktoria zdmuchnęła świeczki, a my zaczęliśmy bić brawo i śpiewać "sto lat".
Goście złożyli Wiktorce życzenia i wręczyli prezenty, a ja w tym czasie pokroiłam tort i dałam każdemu po kawałku.
Gdy siedzieliśmy tak przy stole, moja babcia spytała się Agnieszki i Maćka.
- A kiedy planujecie chrzest? - wskazując na małego Maciusia
- Początkiem lipca. Maciuś będzie miał już 2 miesiące
- To taki odpowiedni wiek - skomentowała - 2, 3 miesiące.
Po chwili spytała ponownie Agnieszki
- Rozumiem, że imię wybrane po tacie ? - uśmiechnęła się
- Tak, tak. Po tacie - w tej chwili złapała Maćka za rękę

Pod koniec imprezy urodzinowej każdy z nas zrobił sobie zdjęcie z dzisiejszą jubilatką, po czym goście rozeszli się do domów. Wieczorem włożyłam wszystkie naczynia do zmywarki, a Wiktoria chwaliła nam się wszystkimi prezentami, jakie otrzymała. Były to przede wszystkim jakieś wystrojone lalki, ale też dostała puzzle, jedną grę planszową, a od mojej mamy dostała sukienkę - fioletową z malutkimi różyczkami. Widziałam, że sukienka bardzo się jej spodobała i od razu schowałyśmy ją do szafy.


------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli ktoś posiada wattpada, serdecznie zapraszam!

https://www.wattpad.com/story/270771496-mickiewicz-inaczej-czyli-dziady-cz-iv-xxi-wieku



                                                                         kiki2000

Komentarze