18 listopada w czwartek wraz z Kamilem i dziećmi pojechałam do Wisły na inaugurację Pucharu Świata. Już nie liczyłam, ile razy byłam w Wiśle, jednak wiedziałam, że to już chyba taka nasza tradycja.
A więc zameldowaliśmy się w swoich hotelach. Kamil w hotelu, gdzie byli wszyscy skoczkowie, a ja z dziećmi w hotelu niedaleko. Po 2 godzinach w pokoju obok zameldowała się Agnieszka już z małym Maciusiem.
Spotkałyśmy się wieczorem , aby pogadać i poplotkować. Spędziłyśmy naprawdę miło ten wieczór.
Następnego dnia o godzinie 17:00 miały rozpocząć się kwalifikacje. Wyruszyłyśmy zatem na skocznię i znów poczułam tę atmosferę, która nam towarzyszyła zawsze podczas Pucharu Świata, chociaż były to tylko albo aż kwalifikacje, na skoczni było bardzo dużo ludzi. Nie tylko Polaków, ale też i Niemców, Norwegów, Austriaków, widziałam także flagę Japonii i Słowenii.
Kwalifikacje rozpoczęły się równo o godzinie 17:00 i zakończyły się bardzo dobrze dla Polaków. Na 12 startujących, 11 zakwalifikowało się do pięćdziesiątki i miało prawo startu w konkursie indywidualnym
Po kwalifikacjach podeszłam do Kamila wraz z dziećmi.
- Gratulacje.. 5 miejsce... - uśmiechnęłam się
- Wiesz, na te stare kości, piąte miejsce, to naprawdę niezły wyczyn
- No już nie mów, że takie stare..
- Jako człowiek? Nie stare. Jako skoczek? To już emerytki - uśmiechnął się
- Czyli człowiek to nie skoczek, ani na odwrót skoczek to nie człowiek ? - zaczęłam się z nim droczyć.
- Na to wygląda
Pożegnałam się z Kamilem i wraz z dziećmi wróciłam do hotelu.
Następnego dnia miał odbyć się konkurs drużynowy. Ubrałam siebie i dzieci ciepło i wyruszyłam z nimi pod skocznię.
Po serii próbnej wyniki były naprawdę bardzo dobre i czułam, że Polacy mogą pokazać swoje pazurki.
Dzisiaj skakał stały, niezmienny skład :Piotrek Żyła, Maciek Kot, Kuba Wolny i Kamil Stoch.
Piotrek w pierwszej serii poleciał na odległość 134 metrów, Maciek 132 metry, Kuba 135 metrów i Kamil 133,5 metra. Po pierwszej serii byli na pierwszym miejscu i wyprzedzali drugich Niemców o 3 punkty, jednak nie mogliśmy być wszystkiego pewni. Niemcy mogli przecież zaatakować znienacka, a warunki mogły zmienić się w każdej chwili i chyba wykrakałam.
Gdy nadeszła druga seria Piotrek poleciał na 125 metr, gdy w tej samej grupie Niemiec- Karl Geiger wylądował na 133 metrze, a 8 metrów i do tego noty sędziów i punkty za wiatr sprawiły, że po pierwszej kolejce drugiej serii straciliśmy już prowadzenie w konkursie. W drugiej grupie skakał Maciek wraz z Stephanem Leyhe. Maciek - 132 metry, Stephan - 130 metrów, ale Maciek miał wiatr pod narty i do tego odjęte ponad 4 punty, zaś Stephan... u niego odjęte tylko 0,6 punktu za wiatr. Noty identyczne. Oboje mieli od każdego z sędziów po 18,5 punktu. W trzeciej grupie skakał Kuba wraz z Richardem Freitagiem. Kuba skoczył na odległość 136 metrów, Richard "jedynie" 132 metry i w tej rywalizacji, biorąc pod uwagę wszystkie inne punkty, bez konkurencyjnie wygrał Kuba. W ostatniej grupie przyszły gorsze warunki, którymi "nie poradził sobie " Kamil. Przecież nikt nie powiem, że 128 metrów, to jest bardzo słaby wynik, ale porównując to do 137 metrów Markusa Eisenbichlera... Niemcy wygrali z przewagą ponad 9 punktów nad nami. Podium uzupełniła Austria. Czwartej Norwegii zabrakło do podium 0,4 punktu.
Po dekoracji kwiatowej podeszłam ponownie z dziećmi do Kamila.
- Justyna zaprosiła nas dzisiaj do nich na 21:00. Wpadniesz?
- Pewnie tak - odpowiedział - Chłopaki też?
- Tak. Wszyscy jesteśmy zaproszeni. - odpowiedziałam na jego pytania
- Dobra, teraz wiesz, rutynka - uśmiechnął się do mnie -Trochę wywiadów, kontroli i wracam do hotelu, biorę prysznic i wpadnę. Do zobaczenia - pocałował mnie w policzek na pożegnanie
- Do zobaczenia - odpowiedziałam
Kamil pożegnał się także z dziećmi, po czym każde z nas poszło w swoją stronę. Ja z dziećmi do hotelu, a Kamil udzielać wywiadów. Wykąpałam dzieci i sama wzięłam prysznic. Założyłam jeansy i sweter, dzieci również przebrałam i wyruszyłam do Justyny. Agnieszka już tam była wraz z małym Maciusiem. Karolina z córką także. Po chwili dołączyła się do nad Magda z Olkiem i córkami, a także Marcelina ze Stefanem i dziećmi. Na koniec przyjechał Maciek z Piotrkiem, Kamilem i Kubą do domu Żyłów.
Justyna przygotowała późną kolację dla nas wszystkich. Wszyscy śmialiśmy się, żartowaliśmy. Karolina i Kuba zaprosili nas na chrzest małej Weroniki , który miał odbyć się w grudniu. Oczywiście wszyscy przyjęliśmy zaproszenie. Jednak najdziwniejsze w tym spotkaniu było to, że Piotrek w ogóle się nie odzywał, był jakiś taki... przygaszony. Nie chciał z nikim rozmawiać. Szturchnęłam Kamila łokciem i gestem delikatnie wskazałam mu na Piotrka.
- Od wczoraj taki jest - szepnął mi Kamil do ucha, jednak dalej nie wiedzieliśmy, co mu tak naprawdę jest
Dopiero po chwili Piotrek się odezwał.
- Zaprosiliśmy was tutaj - w tym momencie złapał Justynę za rękę - ponieważ muszę wam coś powiedzieć. Jest to dla nas coś naprawdę ważnego i chcieliśmy się tym z wami podzielić, ponieważ wszyscy jesteśmy wielką, skoczną rodziną i chociaż Stefek już nie skacze, to nadal jesteśmy rodziną, przyjaźnimy się, odwiedzamy... I mam nadzieję, że tak będzie już zawsze
Nie wiedziałam, co ma oznaczać ta tajemniczość Piotrka. Tego wieczoru był bardzo skryty w sobie, a jego mowa, sprawiała, że nie wiedziałam, co mam o nim myśleć.
- Chciałbym wam powiedzieć, że ten sezon Pucharu Świata będzie moim ostatnim sezonem. - słowa Piotrka wmurowały nas wszystkich w krzesła.
- To koniec? - spytał Maciek, który siedział obok Piotrka
- Tak... I to nie jest decyzja podjęta przeze mnie, czy przez kogoś z rodziny, to decyzja podjęta ze względu na mój stan zdrowia.
Myślałam, że to jakiś żart, jednak słowa Piotrka okazały się ciosem... Ogromnym ciosem, jak to niektórzy mówią "poniżej pasa". Kamil złapał mnie z całej siły za rękę. Też chyba nie mógł w to uwierzyć.
- Ostatnio zrobiłem badania - powiedział Piotrek - Nic poważnego, ale jednak leczę się u pulmonologa. Zbyt duży wysiłek sprawia, że nie mogę złapać powietrza, czuję duszności... Mam jednak nadzieję, że nie będę przemęczać się do końca tego sezonu i wspólnie zakończymy go w Planicy, w takim, albo nawet i większym gronie. Mam cichą nadzieję, że będziemy ze mną wtedy wszyscy i wspólnie, jak jeden mąż odśpiewamy nasz hymn....
Słowa Piotrka sprawiły, że wszyscy zamarliśmy w bezruchu.
- Spokojnie - powiedział Piotrek - Nie umieram, nic mi nie jest, to nie nowotwór, nie guz, nie złamanie, nie kalectwo, tylko po prostu nie mogę się przemęczać i dlatego postanowiłem też, że nie będę brał udziału we wszystkich konkursach tej edycji Pucharu Świata, a decyzję do publicznej wiadomości podam po Mistrzostwach Świata w lotach w lutym, nie chcę, aby teraz kibice też na swój sposób przeżywali to, że to już mój ostatni sezon. Proszę was tylko o jedno, abyście uszanowali moją decyzję - powiedział , po czym zaczął jeść z uśmiechem na ustach
Wszyscy jednak nie mogliśmy nic przełknąć po tych słowach
- No co wy tak wyglądacie, jakbym wam powiedział o śmierci. Jedzcie, śmiejmy się, tak jak wcześniej, bo nic mi jest.
Jednak wiedziałam, że po tej wiadomości, już nic nie będzie takie samo. Po kolacji wróciłam do hotelu i następnego dnia wyruszyłam na konkurs indywidualny. Kupiłam Wiktorii nawet biało-czerwony szalik z wizerunkiem Kamila, Piotrka, Maćka i Kuby. Bardzo jej się spodobał, więc nie mogłam odmówić jej zakupu.
Konkurs ostatecznie wygrał Markus Eisenbichler przed Karlem Geigerem i trzecim Peterem Prevcem. Najwyżej z Polaków był Kuba - zajął 6 miejsce, Maciek 8, Kamil 11, Piotrek dopiero 16, Olek 22, do drugiej serii awansował także Tomek Pilch, Paweł Wąsek, Andrzej Stękała i Damian Czyż. Wieczorem wróciłam do Zakopanego wraz z dziećmi i Kamilem.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
A więc zameldowaliśmy się w swoich hotelach. Kamil w hotelu, gdzie byli wszyscy skoczkowie, a ja z dziećmi w hotelu niedaleko. Po 2 godzinach w pokoju obok zameldowała się Agnieszka już z małym Maciusiem.
Spotkałyśmy się wieczorem , aby pogadać i poplotkować. Spędziłyśmy naprawdę miło ten wieczór.
Następnego dnia o godzinie 17:00 miały rozpocząć się kwalifikacje. Wyruszyłyśmy zatem na skocznię i znów poczułam tę atmosferę, która nam towarzyszyła zawsze podczas Pucharu Świata, chociaż były to tylko albo aż kwalifikacje, na skoczni było bardzo dużo ludzi. Nie tylko Polaków, ale też i Niemców, Norwegów, Austriaków, widziałam także flagę Japonii i Słowenii.
Kwalifikacje rozpoczęły się równo o godzinie 17:00 i zakończyły się bardzo dobrze dla Polaków. Na 12 startujących, 11 zakwalifikowało się do pięćdziesiątki i miało prawo startu w konkursie indywidualnym
Po kwalifikacjach podeszłam do Kamila wraz z dziećmi.
- Gratulacje.. 5 miejsce... - uśmiechnęłam się
- Wiesz, na te stare kości, piąte miejsce, to naprawdę niezły wyczyn
- No już nie mów, że takie stare..
- Jako człowiek? Nie stare. Jako skoczek? To już emerytki - uśmiechnął się
- Czyli człowiek to nie skoczek, ani na odwrót skoczek to nie człowiek ? - zaczęłam się z nim droczyć.
- Na to wygląda
Pożegnałam się z Kamilem i wraz z dziećmi wróciłam do hotelu.
Następnego dnia miał odbyć się konkurs drużynowy. Ubrałam siebie i dzieci ciepło i wyruszyłam z nimi pod skocznię.
Po serii próbnej wyniki były naprawdę bardzo dobre i czułam, że Polacy mogą pokazać swoje pazurki.
Dzisiaj skakał stały, niezmienny skład :Piotrek Żyła, Maciek Kot, Kuba Wolny i Kamil Stoch.
Piotrek w pierwszej serii poleciał na odległość 134 metrów, Maciek 132 metry, Kuba 135 metrów i Kamil 133,5 metra. Po pierwszej serii byli na pierwszym miejscu i wyprzedzali drugich Niemców o 3 punkty, jednak nie mogliśmy być wszystkiego pewni. Niemcy mogli przecież zaatakować znienacka, a warunki mogły zmienić się w każdej chwili i chyba wykrakałam.
Gdy nadeszła druga seria Piotrek poleciał na 125 metr, gdy w tej samej grupie Niemiec- Karl Geiger wylądował na 133 metrze, a 8 metrów i do tego noty sędziów i punkty za wiatr sprawiły, że po pierwszej kolejce drugiej serii straciliśmy już prowadzenie w konkursie. W drugiej grupie skakał Maciek wraz z Stephanem Leyhe. Maciek - 132 metry, Stephan - 130 metrów, ale Maciek miał wiatr pod narty i do tego odjęte ponad 4 punty, zaś Stephan... u niego odjęte tylko 0,6 punktu za wiatr. Noty identyczne. Oboje mieli od każdego z sędziów po 18,5 punktu. W trzeciej grupie skakał Kuba wraz z Richardem Freitagiem. Kuba skoczył na odległość 136 metrów, Richard "jedynie" 132 metry i w tej rywalizacji, biorąc pod uwagę wszystkie inne punkty, bez konkurencyjnie wygrał Kuba. W ostatniej grupie przyszły gorsze warunki, którymi "nie poradził sobie " Kamil. Przecież nikt nie powiem, że 128 metrów, to jest bardzo słaby wynik, ale porównując to do 137 metrów Markusa Eisenbichlera... Niemcy wygrali z przewagą ponad 9 punktów nad nami. Podium uzupełniła Austria. Czwartej Norwegii zabrakło do podium 0,4 punktu.
Po dekoracji kwiatowej podeszłam ponownie z dziećmi do Kamila.
- Justyna zaprosiła nas dzisiaj do nich na 21:00. Wpadniesz?
- Pewnie tak - odpowiedział - Chłopaki też?
- Tak. Wszyscy jesteśmy zaproszeni. - odpowiedziałam na jego pytania
- Dobra, teraz wiesz, rutynka - uśmiechnął się do mnie -Trochę wywiadów, kontroli i wracam do hotelu, biorę prysznic i wpadnę. Do zobaczenia - pocałował mnie w policzek na pożegnanie
- Do zobaczenia - odpowiedziałam
Kamil pożegnał się także z dziećmi, po czym każde z nas poszło w swoją stronę. Ja z dziećmi do hotelu, a Kamil udzielać wywiadów. Wykąpałam dzieci i sama wzięłam prysznic. Założyłam jeansy i sweter, dzieci również przebrałam i wyruszyłam do Justyny. Agnieszka już tam była wraz z małym Maciusiem. Karolina z córką także. Po chwili dołączyła się do nad Magda z Olkiem i córkami, a także Marcelina ze Stefanem i dziećmi. Na koniec przyjechał Maciek z Piotrkiem, Kamilem i Kubą do domu Żyłów.
Justyna przygotowała późną kolację dla nas wszystkich. Wszyscy śmialiśmy się, żartowaliśmy. Karolina i Kuba zaprosili nas na chrzest małej Weroniki , który miał odbyć się w grudniu. Oczywiście wszyscy przyjęliśmy zaproszenie. Jednak najdziwniejsze w tym spotkaniu było to, że Piotrek w ogóle się nie odzywał, był jakiś taki... przygaszony. Nie chciał z nikim rozmawiać. Szturchnęłam Kamila łokciem i gestem delikatnie wskazałam mu na Piotrka.
- Od wczoraj taki jest - szepnął mi Kamil do ucha, jednak dalej nie wiedzieliśmy, co mu tak naprawdę jest
Dopiero po chwili Piotrek się odezwał.
- Zaprosiliśmy was tutaj - w tym momencie złapał Justynę za rękę - ponieważ muszę wam coś powiedzieć. Jest to dla nas coś naprawdę ważnego i chcieliśmy się tym z wami podzielić, ponieważ wszyscy jesteśmy wielką, skoczną rodziną i chociaż Stefek już nie skacze, to nadal jesteśmy rodziną, przyjaźnimy się, odwiedzamy... I mam nadzieję, że tak będzie już zawsze
Nie wiedziałam, co ma oznaczać ta tajemniczość Piotrka. Tego wieczoru był bardzo skryty w sobie, a jego mowa, sprawiała, że nie wiedziałam, co mam o nim myśleć.
- Chciałbym wam powiedzieć, że ten sezon Pucharu Świata będzie moim ostatnim sezonem. - słowa Piotrka wmurowały nas wszystkich w krzesła.
- To koniec? - spytał Maciek, który siedział obok Piotrka
- Tak... I to nie jest decyzja podjęta przeze mnie, czy przez kogoś z rodziny, to decyzja podjęta ze względu na mój stan zdrowia.
Myślałam, że to jakiś żart, jednak słowa Piotrka okazały się ciosem... Ogromnym ciosem, jak to niektórzy mówią "poniżej pasa". Kamil złapał mnie z całej siły za rękę. Też chyba nie mógł w to uwierzyć.
- Ostatnio zrobiłem badania - powiedział Piotrek - Nic poważnego, ale jednak leczę się u pulmonologa. Zbyt duży wysiłek sprawia, że nie mogę złapać powietrza, czuję duszności... Mam jednak nadzieję, że nie będę przemęczać się do końca tego sezonu i wspólnie zakończymy go w Planicy, w takim, albo nawet i większym gronie. Mam cichą nadzieję, że będziemy ze mną wtedy wszyscy i wspólnie, jak jeden mąż odśpiewamy nasz hymn....
Słowa Piotrka sprawiły, że wszyscy zamarliśmy w bezruchu.
- Spokojnie - powiedział Piotrek - Nie umieram, nic mi nie jest, to nie nowotwór, nie guz, nie złamanie, nie kalectwo, tylko po prostu nie mogę się przemęczać i dlatego postanowiłem też, że nie będę brał udziału we wszystkich konkursach tej edycji Pucharu Świata, a decyzję do publicznej wiadomości podam po Mistrzostwach Świata w lotach w lutym, nie chcę, aby teraz kibice też na swój sposób przeżywali to, że to już mój ostatni sezon. Proszę was tylko o jedno, abyście uszanowali moją decyzję - powiedział , po czym zaczął jeść z uśmiechem na ustach
Wszyscy jednak nie mogliśmy nic przełknąć po tych słowach
- No co wy tak wyglądacie, jakbym wam powiedział o śmierci. Jedzcie, śmiejmy się, tak jak wcześniej, bo nic mi jest.
Jednak wiedziałam, że po tej wiadomości, już nic nie będzie takie samo. Po kolacji wróciłam do hotelu i następnego dnia wyruszyłam na konkurs indywidualny. Kupiłam Wiktorii nawet biało-czerwony szalik z wizerunkiem Kamila, Piotrka, Maćka i Kuby. Bardzo jej się spodobał, więc nie mogłam odmówić jej zakupu.
Konkurs ostatecznie wygrał Markus Eisenbichler przed Karlem Geigerem i trzecim Peterem Prevcem. Najwyżej z Polaków był Kuba - zajął 6 miejsce, Maciek 8, Kamil 11, Piotrek dopiero 16, Olek 22, do drugiej serii awansował także Tomek Pilch, Paweł Wąsek, Andrzej Stękała i Damian Czyż. Wieczorem wróciłam do Zakopanego wraz z dziećmi i Kamilem.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz