Numer 315 - 11 listopada

11 listopada zbliżał się wielkimi krokami. Akademia miała odbyć się w piątek - 10 listopada. Niestety, ale tego dnia nie mam lekcji w szkole.
W czwartek 9 listopada miałam zrobić z dziećmi jeszcze jedną próbę. Zawiozłam dzieci do szkoły i żłobka, a sama założyłam



Pojechałam do szkoły. Najpierw miałam pierwszą swoją lekcję, a na kolejnej zrobiłam z uczniami próbę. Wszystko wyglądało bardzo pięknie. Bardzo mi się podobało. Wiedziałam, że będzie to kolejna akademia z wielkim przytupem.
- Jutro przywiozę te różyczki z bibuły - powiedziałam do uczniów - Muszę zrobić jeszcze 10.
- To pani je robi? - spytała jedna z uczennic
- Tak, kupiłam bibułę kilka dni temu w sklepie i robię te różyczki
- Ale mogliśmy zrobić je przecież na lekcji.
- Wiem, ale na lekcjach robimy przecież próby, więc nie mogłam zajmować się jeszcze różyczkami. I pamiętajcie, że macie być jutro na galowo. Takie biało-czerwone kotyliony będą miały dziewczynki, a chłopcy te różyczki biało-czerwone w koszuli.
- Dobrze, dobrze.

Po skończonych zajęciach wróciłam do domu, odbierając dzieci ze szkoły. Piotruś jakoś ostatnio nic nie mówił. Był taki cichy, przygaszony. Spytałam się go, o co chodzi, ale nie chciał mi w ogóle odpowiedzieć.
Wieczorem ponowiłam pytanie, gdy Karolek z Izabelką już spali, a Wiktoria się kąpała.
Piotruś usiadł obok mnie na kanapie. Spojrzał tylko, czy w pobliżu nie ma Kamila i zaczął mówić.
- Bo Maja to mnie chyba nie lubi.
- Jak to cię nie lubi? - spytałam
- Normalnie - odpowiedział
- Ale dlaczego tak myślisz, że cię nie lubi?
- Ponieważ nie odzywa się do mnie w ogóle..
- Może coś zrobiłeś, co ją uraziło.
- Nie wiem, mamo.... Po prostu się do mnie nie odzywa.
- A dlaczego ci zależy na tym, aby się do ciebie odzywała?
-  Mamo...
- Podoba ci się? - spytałam
- Cokolwiek to znaczy...
- Synku, musisz z nią porozmawiać. Jeśli sam nie wiesz, co zrobiłeś, co mogło ją urazić...
- Ale jak się mam jej spytać?
- Podejdziesz do niej nawet na przerwie i delikatnie, dyskretnie się jej spytasz, bez nerwów.
- Ale.... Mamo... Dlaczego ja mam się spytać, a czemu nie ona?
- Bo chyba tobie zależy na tym, aby się z nią kolegować.
- Ale czemu ona nie może się spytać.
- Ale chcesz z nią się kolegować?
- Chcę!
- Więc ty musisz się spytać.
- Oj mamo, dlaczego życie musi być takie trudne....



W piątek rano zawiozłam dzieci do szkoły, a ja założyłam

Pojechałam do szkoły.
Zrobiłam z uczniami jeszcze jedną próbę przed występem.

Akademia miała rozpocząć o godzinie 11:00. Na przerwie przed lekcją weszłam jeszcze z uczniami do klasy.
Wiedziałam, że mogę na nich polegać. Wyszłam więc z sali i usiadłam na miejscu przygotowanym dla nauczycieli.
Akademię rozpoczął pan dyrektor, od przywitania wszystkich gości  i powiedzenia, dlaczego znajdujemy się w tym miejscu, jaka to jest okazja, a następnie podał pałeczkę moim uczniom.
Wiedziałam, że wszystko pójdzie im dobrze, więc nie przejmowałam się w ogóle i bez problemów oglądałam piękne widowisko artystyczne.


Po akademii podziękowałam uczniom i wróciłam do domu, odbierając dzieci. Zawiozłam Piotrusia na trening, jednak nic mi nie opowiadał. Dopiero wieczorem, gdy wracałam z nim z treningu do domu spytałam, co załatwił w sprawie z Mają. Powiedział mi krótkie "nic" i nie chciał w ogóle odpowiadać na pozostałe moje pytanie. Całą drogę przejechaliśmy w milczeniu.


Bronisław dobrze wiedział, że Janek i Emilia na dniach zostaną rodzicami. Właśnie w poniedziałek Kamil dostał SMS-a od Janka z malutką rączką i napisem "Pawełek już jest na świecie" Kamil odpisał krótkie gratulacje. Rodzina powoli nam się rozrastała :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




                                                        kiki2000

Komentarze