Numer 98 - TCS, Sylwester

28 grudnia rankiem mama Kamila obudziła się. Była w stanie śpiączki. Pojechaliśmy ją odwiedzić. Jednak.... Nie mogła powiedzieć żadnego słowa. Kamil posługiwał się z nią "na migi", ale... do sali weszła pielęgniarka i wyprosiła nas. Powiedziała, że pacjentka musi odpoczywać. Wróciliśmy do domu.
- I co ja mam teraz zrobić?  - spytał Kamil - Mam jechać na ten Turniej Czterech Skoczni?
- A co? Co chcesz zrobić?
- Nie wiem... Zostać w Polsce, być przy mamie.
- Przywrócisz jej mowę?
- Nie..
- Więc... Kamil... Nie powinieneś rezygnować z tego. W końcu sam się załamiesz. Musisz być twardy.
- A na dodatek jeszcze ty jesteś w ciąży...
- I co? Jak byłam wcześniej w ciąży, to przez 9 miesięcy siedziałeś w mieszkaniu i mnie pilnowałeś, czy jeździłeś na zawody i zgrupowania.
- No... jeździłem.
- No właśnie.  Więc...
- Dobra. Zawsze stawiasz na swoim!
Kamil wziął walizkę. Pożegnał się z Piotrusiem, a następnie podszedł do mnie i pocałował mnie w usta.
- Uważaj na siebie - po czym go przytuliłam.
- Pa kochanie
I zniknął za drzwiami.




30 grudnia odbył się  pierwszy konkurs tegorocznej edycji Turnieju Czterech Skoczni, podczas którego Kamil zajął trzecie miejsce. Wygrał Johann Andre Forfang, a Manuel Fettner był drugi.


31 grudnia rano postanowiłam pojechać do szpitala, do teściowej. Jednak... dalej było bez zmian. Dalej nie mówiła, ale.... już lepiej dogadywałam się z nią "na migi".
- Kamil pojechał na Turniej Czterech Skoczni i wczoraj był trzeci - powiedziałam
Krystyna przytaknęła mi tylko głową.
Posiedziałam z nią przez godzinę, a następnie wróciłam do domu. Był przecież Sylwester, który w tym roku miał odbyć się... u nas!
Zaprosiłam Agę Lewkowicz, Justynę z dziećmi, Marcelinę z dziećmi, Magda Zniszczoł z Hanią, Madzię, ale także Dominikę Sobczyk z dziećmi  i Kaję - moją przyjaciółkę.
A więc musiałam jakoś przygotować się na tego Sylwestra. Zrobiłam dwie sałatki i upiekłam ciasto z sokiem z czarnej porzeczki.
Zaprosiłam dziewczyny na 19:00. Więc już o 17:30 zaczęłam wszystko szykować. Nakryłam do stołu, przygotowałam nawet balony. Kupiłam takie złote balony z napisem "NOWY ROK 2020". Powiesiłam je w salonie.
Nakryłam więc do stołu, wszystko przyszykowałam. Ubrałam Piotrusia w jeansy i białą koszulę w żółte gwiazdki.
Ja rozpuściłam włosy i zrobiłam trochę mocny makijaż.
Czekając na dziewczyny, posadziłam Piotrusia na kolana i zrobiłam sobie z nim selfie, które wstawiłam na swojego instagrama
"Szczęśliwego Nowego 2020 Roku. Niech ten rok będzie jeszcze lepszy niż poprzedni. Życzę Wam więcej miłości, szczęścia, ciepła rodzinnego, życzliwości i szampańskiej sylwestrowej zabawy. To życzy Wam my - ja i Piotruś P.S. tatuś jest na Turnieju Czterech Skoczni, ale również życzy Wam szczęśliwego nowego roku #happynewyear #szczęśliwegonowegoroku #matkaisyn #sylwester #żegnaj2019 #witaj2020 "
O 19:00 przybyły już pierwsze dziewczyny.
Przywitałyśmy się uściskiem. Pierwsza przybyła Aga, a zaraz po niej Marcelina z dziećmi i Madzia. Po chwili dołączyła do nas Dominika Sobczyk z dziećmi, Magda Zniszczoł z Hanią i Kaja.
- A Justyna? - spytała zaniepokojona Aga
- Dzwoniła do mnie 3 godziny temu - powiedziała Magda - Mówiła, że się ubiera
Wyjęłam więc telefon i zadzwoniłam do Justyny
- Justyna. Gdzie ty jesteś? Stało się coś?
- Wiesz co... Bardzo boli mnie brzuch. Już wymiotowałam kilkakrotnie. Zawiozłam dzieci do rodziców i jadę do szpitala, bo strasznie boli mnie brzuch.
- Ok... To uważaj na siebie. Pa
- Pa
Odłożyłam telefon
- I co? - spytała Aga
- Boli ją brzuch, źle się czuje.
- To może przez tą ciążę - powiedziała Magda
Byłam w szoku. Czyżby Justyna nie uprzedzała jej, żeby nie mówiła?
- Jaką ciążę? - spytała Marcelina
- Justyna jest w ciąży. To prawie 2 miesiąc.
- To pewnie Piotrek jest szczęśliwy - powiedziała Dominika
- Niekoniecznie - westchnęła Magda
- Dlaczego? - spytałam, ponieważ nie chciałam wzbudzać jakichkolwiek podejrzeń, że ja coś wiem
- Pokłócili się i .... Piotrek się wyprowadził do rodziców.
Wszystkie byłyśmy w wielkim szoku. Ja również zaczęłam udawać, że jestem wstrząśnięta tym, co mówi Magda, ale przecież.... ja to wsyzstko wiedziałam.
- Dobra - chciałam już zakończyć tę dyskusję na temat Justyny - Skończmy to.  Rozmawiajmy o czymś weselszym.
Włączyłyśmy telewizor,  gdzie była transmisja sylwestra w Zakopanem.
- O!  Sławomir!  - wykrzyknęła Madzia.
Gdy tylko zobaczyłyśmy Sławomira na ekranie,  zaczęłyśmy śpiewać "Miłość w Zakopanem " Aga nagrała nawet filmik,  jak wszystkie śpiewamy.
Po naszym recitalu,  Aga poprosiła Marcelinę,  aby zrobiła nam zdjęcie. Ja stanęłam po prawej a Aga po lewej stronie. Położyłam swoją prawą rękę na prawe biodro,  a Aga lewą rękę na lewe biodro i wyciągnęłyśmy lekko do przodu nogi.
Aga wstawiła to zdjęcie na swojego Instagrama
"Dzisiaj bawimy się w Zakopanem u Kasia Witkowskiej (teraz już Stoch ). Życzę Wam wszystkim,  aby ten nadchodzący rok był dla was tak samo wspaniały, jak ten.  A teraz idziemy się bawić z @kasiawitkowskastoch u @kamilstochofficial,  @maciejkotofficial szkoda,  że cię nie ma kochanie 😍😞 #sylwester #żegnaj2019 #witaj2020 "
Zrobiłyśmy sobie dużo zdjęć, które powstawiałyśmy na swoje portale społecznościowe.
O 21:00 dzieci zrobiły się śpiące, więc.... wykąpałam Piotrusia i położyłam go do łóżeczka. Dziewczyny położyły również spać swoje dzieci u nas w sypialni na łóżku. Następnie bawiłyśmy się dalej.
Nagle zadzwonił do mnie Kamil. Poszłam do kuchni, oparłam się o blat i odebrałam.
 - Halo
- Hej kochanie
- Hej
- Jak się bawisz?
- Dobrze. A ty?
- Ja też. Pijemy właśnie z chłopakami szampana.
- Jakiego?
- Piotrek przemycił takiego wiesz.... najlepszego
- Zwykły ruski szampan za 10 zł - zaczęłam się śmiać
- Tak - Kamil również się śmiał - A u was?
- U nas tylko Piccolo.
- To słabo - uśmiechnął się Kamil - A co robi Piotruś?
- Śpi
- Dzieci śpią, a matki balują?
- Można tak powiedzieć.
Porozmawiałam z Kamilem jeszcze przez chwilę, a następnie wróciłam do dziewczyn.
- Kontrola? - zaśmiała się Marcelina
- Tak
- A do mnie Stefan jeszcze nie dzwonił.
- Ale zaraz może
I wykrakałam. Już po chwili usłyszałyśmy dźwięk telefonu Marceliny. Gdy tylko wyjęła go z torebki, zobaczyłyśmy jej uśmieszek. To był Stefan!


Wybiła północ. Dzieci spały, a my wyszłyśmy na zewnątrz. Ja przygotowałam fajerwerki i szampana.

Bawiłyśmy się świetnie. Tak właśnie powinien wyglądać prawdziwy Sylwester. Spotykamy się 'wszyscy" razem. Jedynym problemem jest brak naszych chłopców, ale.... mamy nadzieję, że kiedyś nam to wynagrodzą.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                               kiki2000

Komentarze