Niestety, ale nie pojechaliśmy na weekend na Słowację. Wszyscy byliśmy chorzy. Kamil zakatarzony. Ja to samo. Wiktoria była przeziębiona, a Piotruś miał kaszelek. Dobrze, że zdążyliśmy się wykurować na chrzest małego Maciusia, który miał się odbyć 24 października.
Ja, jako matka chrzestna, postanowiłam kupić małemu Biblię z obrazkami, a do tego bardzo ładną niebieską szkatułkę z napisem "Maciej". Była przecudna, więc od razu wiedziałam, że muszę ją kupić dla mojego chrześniaka.
Chrzest miał się odbyć o 12:00, więc przed 10:00 musieliśmy wyjechać z Zakopanego.
Kamilowi uprasowałam koszulę. Założył do tego spodnie od garnituru i marynarkę.
Ja założyłam bardzo ładną sukienkę, którą wypatrzyłam na wyprzedaży w galerii handlowej.
Do tego zrobiłam sobie lekki makijaż i fryzurę, nad którą siedziałam ponad godzinę.
Piotrusia ubrałam również elegancko.
Wiktorii założyłam taką sukieneczkę:
I do tego taki płaszczyk
O 9:30 wyjechaliśmy z Zakopanego.
- Teraz tyle tych wyjazdów - powiedział Kamil - Nie mamy w ogóle czasu dla siebie, a już za miesiąc rozpoczyna się Puchar Świata.
- Wiem - powiedziałam- Ale już mam zabukowane bilety.
- Naprawdę? - zdziwił się Kamil
- Tak. Jadę ja, Piotruś i twój tata. Wiktoria zostanie z twoją mamą. Jest jeszcze za mała. Może w przyszłym roku do Wisły ją zabierzemy
- A właśnie... - przerwał mi Kamil - Wczoraj dzwoniła do mnie dyrektorka Szkoły Mistrzostwa Sportowego, tam gdzie chodziłem, że 11 listopada o 16:00 na sali gimnastycznej rozpoczyna się wielki koncert uczniów z okazji Święta Odzyskania przez Polskę niepodległości i dostaliśmy - nasza czwórka - zaproszenie na ten koncert. Pójdziemy?
- A 11 kiedy wypada?
- W środę.
- Tak w środku tygodnia.... - po chwili jednak dodałam - A co nam stoi na przeszkodzie. Dostałeś zaproszenie od swojej szkoły, więc... wypadałoby iść.... Tylko nie wiem jak z Wiktorią.
- A co?
- Brać ją?
- A czemu by nie?
- Sama nie wiem.
Dojechaliśmy na miejsce o 11:50. Weszliśmy do kościoła i usiedliśmy w połowie rzędu ławek po lewej stronie.
- O! Ciocia Justyna! - szepnął mi na ucho Piotruś.
- Tak - przytaknęłam mu - Ale teraz musisz być cicho.
- A dlaczego?
- Bo jesteśmy w kościele.
- Dobrze - powiedział Piotruś.
Zostawiłam Kamila z dziećmi i usiadłam za Justyną i Piotrkiem obok Maćka Kota.
- Twój imiennik - szepnęłam Maćkowi na ucho.
- Myślisz, że będzie tak przystojny jak ja? - uśmiechnął się
- Na pewno.
W tym momencie Justyna odwróciła się w moją stronę.
- Jak ty dzisiaj pięknie wyglądasz - powiedziała
- Dziękuję - odpowiedziałam - Ty też
Spojrzałam się na Justynę ubraną w granatową sukienkę z rękawem 3/4.
- Dzisiaj w nocy, to myślałam, że.... zabiję się.... Mały cały czas płakał i nie spałam całą noc. Piotrek tak samo . Położyłam się spać o 6:30, ale wstałam o 7:30, bo Maciuś wstał i był głodny, a potem wstał Kubuś i Karolinka i.... jestem dzisiaj kompletnie nieżywa.
- A ja ostatnie nie narzekam. Odpukać! Mała śpi spokojnie, jeszcze nie było takie nocy, której bym w ogóle nie przespała....
- Jesteś ogromną szczęściarą.
- Oj... Nie przesadzaj.
Zaczął się chrzest, podczas którego Maciuś.... spał.... Był taki kochany. Usnął. Dopiero, gdy ksiądz lał na jego głowę olejki Maciuś się obudził, przez co zaczął strasznie płakać. Justyna i Piotrek nie mogli zapanować nad płaczem i w końcu ja postanowiłam wziąć małego Maciusia na ręce. Maciuś nie płakał w tym momencie w ogóle. Uspokoił się.
- Masz moc - powiedział Maciek do mnie
- Każdego Macieja umiem uspokoić. - uśmiechnęłam się
- Mnie też? - również się uśmiechnął
- Ciebie to tylko Agnieszka może uspokoić.
- Oj... Już nie wytrzymuje nerwowo ze mną.
- Ja czasami tak mam z Kamilem...
- Agnieszka tak ma ze mną codziennie. Nawet jak wyjeżdżam gdzieś, to przez SKYPE'a...
- Oj... No nie przesadzaj.
Wyszliśmy z kościoła i pojechaliśmy do restauracji. Tam, gdzie miało odbyć się przyjęcie - chrzciny małego Maciusia.
Usiedliśmy sobie razem.
- Piotruś cały czas w kościele pytał się mnie, co ty tam robiłaś. I szczerze? Co bym mu nie powiedział, to i tak mi nie uwierzył
- A co? Dziwisz się mu? Mi też nigdy w nic nie wierzy.
- Taki charakter
- Po tatusiu
- Raczej po mamusi.
Przez cały czas bacznie przyglądałam się Justynie i Piotrkowi. Oboje byli smutni, tak jakby ta uroczystość była dla nich zupełnie niepotrzebna. Nie mieli już siły, aby ciągle się uśmiechać i udawać, że wszystko jest dobrze. Piotrek co chwilę wychodził niby do łazienki. Za każdym razem z telefonem w ręku. Justyna trzymała przez cały czas małego Maciusia na rękach... Obok niej siedziała Karolinka i Kubuś, którzy ciągle się do niej przytulali. Zrobiło mi się jej naprawdę żal... Było jej ciężko... Została z trójką dzieci i z Piotrkiem, z którym jest dla dobra dzieci. Przecież gdyby nie Maciuś, to... to małżeństwo już dawno by się rozpadło.. No cóż... Takie jest życie... Chciałabym jej pomóc, ale... nie wiedziałam jak. Nie wiedziałam, co mam zrobić w tej sytuacji.... Było to dla niej naprawdę ciężkie.
Zjedliśmy obiad w restauracji, a następnie pojechaliśmy do domu. Piotruś był jakiś nieswój. Wiktorka usnęła, a Kamil również był zmęczony i śpiący, przez co to ja prowadziłam auto w drodze powrotnej do Zakopanego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Ja, jako matka chrzestna, postanowiłam kupić małemu Biblię z obrazkami, a do tego bardzo ładną niebieską szkatułkę z napisem "Maciej". Była przecudna, więc od razu wiedziałam, że muszę ją kupić dla mojego chrześniaka.
Chrzest miał się odbyć o 12:00, więc przed 10:00 musieliśmy wyjechać z Zakopanego.
Kamilowi uprasowałam koszulę. Założył do tego spodnie od garnituru i marynarkę.
Ja założyłam bardzo ładną sukienkę, którą wypatrzyłam na wyprzedaży w galerii handlowej.
Do tego zrobiłam sobie lekki makijaż i fryzurę, nad którą siedziałam ponad godzinę.
Piotrusia ubrałam również elegancko.
Wiktorii założyłam taką sukieneczkę:
O 9:30 wyjechaliśmy z Zakopanego.
- Teraz tyle tych wyjazdów - powiedział Kamil - Nie mamy w ogóle czasu dla siebie, a już za miesiąc rozpoczyna się Puchar Świata.
- Wiem - powiedziałam- Ale już mam zabukowane bilety.
- Naprawdę? - zdziwił się Kamil
- Tak. Jadę ja, Piotruś i twój tata. Wiktoria zostanie z twoją mamą. Jest jeszcze za mała. Może w przyszłym roku do Wisły ją zabierzemy
- A właśnie... - przerwał mi Kamil - Wczoraj dzwoniła do mnie dyrektorka Szkoły Mistrzostwa Sportowego, tam gdzie chodziłem, że 11 listopada o 16:00 na sali gimnastycznej rozpoczyna się wielki koncert uczniów z okazji Święta Odzyskania przez Polskę niepodległości i dostaliśmy - nasza czwórka - zaproszenie na ten koncert. Pójdziemy?
- A 11 kiedy wypada?
- W środę.
- Tak w środku tygodnia.... - po chwili jednak dodałam - A co nam stoi na przeszkodzie. Dostałeś zaproszenie od swojej szkoły, więc... wypadałoby iść.... Tylko nie wiem jak z Wiktorią.
- A co?
- Brać ją?
- A czemu by nie?
- Sama nie wiem.
Dojechaliśmy na miejsce o 11:50. Weszliśmy do kościoła i usiedliśmy w połowie rzędu ławek po lewej stronie.
- O! Ciocia Justyna! - szepnął mi na ucho Piotruś.
- Tak - przytaknęłam mu - Ale teraz musisz być cicho.
- A dlaczego?
- Bo jesteśmy w kościele.
- Dobrze - powiedział Piotruś.
Zostawiłam Kamila z dziećmi i usiadłam za Justyną i Piotrkiem obok Maćka Kota.
- Twój imiennik - szepnęłam Maćkowi na ucho.
- Myślisz, że będzie tak przystojny jak ja? - uśmiechnął się
- Na pewno.
W tym momencie Justyna odwróciła się w moją stronę.
- Jak ty dzisiaj pięknie wyglądasz - powiedziała
- Dziękuję - odpowiedziałam - Ty też
Spojrzałam się na Justynę ubraną w granatową sukienkę z rękawem 3/4.
- Dzisiaj w nocy, to myślałam, że.... zabiję się.... Mały cały czas płakał i nie spałam całą noc. Piotrek tak samo . Położyłam się spać o 6:30, ale wstałam o 7:30, bo Maciuś wstał i był głodny, a potem wstał Kubuś i Karolinka i.... jestem dzisiaj kompletnie nieżywa.
- A ja ostatnie nie narzekam. Odpukać! Mała śpi spokojnie, jeszcze nie było takie nocy, której bym w ogóle nie przespała....
- Jesteś ogromną szczęściarą.
- Oj... Nie przesadzaj.
Zaczął się chrzest, podczas którego Maciuś.... spał.... Był taki kochany. Usnął. Dopiero, gdy ksiądz lał na jego głowę olejki Maciuś się obudził, przez co zaczął strasznie płakać. Justyna i Piotrek nie mogli zapanować nad płaczem i w końcu ja postanowiłam wziąć małego Maciusia na ręce. Maciuś nie płakał w tym momencie w ogóle. Uspokoił się.
- Masz moc - powiedział Maciek do mnie
- Każdego Macieja umiem uspokoić. - uśmiechnęłam się
- Mnie też? - również się uśmiechnął
- Ciebie to tylko Agnieszka może uspokoić.
- Oj... Już nie wytrzymuje nerwowo ze mną.
- Ja czasami tak mam z Kamilem...
- Agnieszka tak ma ze mną codziennie. Nawet jak wyjeżdżam gdzieś, to przez SKYPE'a...
- Oj... No nie przesadzaj.
Wyszliśmy z kościoła i pojechaliśmy do restauracji. Tam, gdzie miało odbyć się przyjęcie - chrzciny małego Maciusia.
Usiedliśmy sobie razem.
- Piotruś cały czas w kościele pytał się mnie, co ty tam robiłaś. I szczerze? Co bym mu nie powiedział, to i tak mi nie uwierzył
- A co? Dziwisz się mu? Mi też nigdy w nic nie wierzy.
- Taki charakter
- Po tatusiu
- Raczej po mamusi.
Przez cały czas bacznie przyglądałam się Justynie i Piotrkowi. Oboje byli smutni, tak jakby ta uroczystość była dla nich zupełnie niepotrzebna. Nie mieli już siły, aby ciągle się uśmiechać i udawać, że wszystko jest dobrze. Piotrek co chwilę wychodził niby do łazienki. Za każdym razem z telefonem w ręku. Justyna trzymała przez cały czas małego Maciusia na rękach... Obok niej siedziała Karolinka i Kubuś, którzy ciągle się do niej przytulali. Zrobiło mi się jej naprawdę żal... Było jej ciężko... Została z trójką dzieci i z Piotrkiem, z którym jest dla dobra dzieci. Przecież gdyby nie Maciuś, to... to małżeństwo już dawno by się rozpadło.. No cóż... Takie jest życie... Chciałabym jej pomóc, ale... nie wiedziałam jak. Nie wiedziałam, co mam zrobić w tej sytuacji.... Było to dla niej naprawdę ciężkie.
Zjedliśmy obiad w restauracji, a następnie pojechaliśmy do domu. Piotruś był jakiś nieswój. Wiktorka usnęła, a Kamil również był zmęczony i śpiący, przez co to ja prowadziłam auto w drodze powrotnej do Zakopanego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz