Numer 114 - Święta i początek Turnieju Czterech Skoczni

19 i 20 grudnia odbyły się konkursy w Engelbergu. W których Kamil zajmował kolejne 7 i 2 miejsce.
Kolejny tydzień był wolny od konkursów Pucharu Świata. Zaczął się czas świąt i Mistrzostwa Polski w skokach narciarskich.

Zaczęłam ogromne , świąteczne przygotowania.. Kupowanie prezentów, przygotowanie dwunastu potraw... Przecież to u nas miała odbyć się ta ogromna rodzinna Wigilia. Nasza czwórka, rodzice Kamila, Natalia, Anna, Alex, Abdul  i Jessica, a do tego moja mama, Michał, Piotrek i Julcia... Kornelia niestety się rozchorowała.

Prezenty kupiłam dzień przed samą Wigilią, a rankiem 24 ubieraliśmy wspólnie choinkę.
Kamil zajmował się dziećmi, a ja spędziłam czas w kuchni. Zrobiłam pierogi, rybę, barszcz z uszkami, kompot z suszu, a do tego kilka góralskich potraw. Na przykład fasolę ze śliwkami i pstrąga po góralsku. Znalazłam w internecie jeszcze przepis na znakomite pączki z ziemniaków.
Potraw było około 9, do tego mama Kamila i moja mama miały coś przygotować na naszą Wigilię.

Wszystkie prezenty położyłam pod choinką, a sama zaczęłam się szykować do tego ważnego święta...
Kamil założył garnitur, a następnie ubierał Piotrusia. Ja zaczęłam najpierw siebie ubierać :)


Wiktorii założyłam prześliczną sukieneczkę.


O 19:00 zaczęli przyjeżdżać goście, którzy przynieśli prezenty i inne potrawy.
Naszą wieczerzę zaczęliśmy o 19:30 od wspólnego podzielenia się opłatkiem i życzeń świątecznych.
Zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy kosztować wigilijne potrawy.
- I nareszcie cała rodzina w komplecie - powiedział Bronisław
Piotruś spojrzał się w tym momencie na dziadka.
- A wiesz, że ja już jeżdżę na nartach? - zwrócił się do dziadka
- A skaczesz jak tata?
Mały nie wiedział, co ma odpowiedzieć.
- Zjechał raz z górki - powiedział Kamil - Zbudowaliśmy skocznię i oddał dwa skoki.... Pierwszy skok był podparty przy lądowaniu - uśmiechnął się Kamil - Ale drugi już był perfekcyjny
- Widziałam cię Kasiu w Pytaniu na śniadaniu - powiedziała moja teściowa - Świetnie wypadłaś.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się
- Jesteś bardzo fotogeniczna przed kamerą - powiedziała Anna.
- Jednak strasznie się stresowałam....  Kamera strasznie mnie peszy... Teraz drugiego stycznia jadę do Warszawy na Bal Mistrzów Sportu, tam też jest dużo ludzi ....
- Nie przejmuj się. Zawsze dobrze radzisz sobie ze stresem.
- Od kiedy jestem twoją żoną, to ze stresem radzę sobie znakomicie - powiedziałam, a wszyscy zaczęli się śmiać
Panowała bardzo miła, rodzinna, świąteczna atmosfera. Wszyscy byliśmy szczęśliwi. Kamil pokazywał nam wszystkim filmiki, jak Piotruś skacze ze zrobionej wcześniej skoczni.
- Mamy dla was dobrą wiadomość - powiedziała po chwili Anna
Wszyscy się na nią popatrzyli...
- Bierzemy ślub! - pokazała nam wszystkim pierścionek.
Zaczęliśmy jej gratulować, w końcu życie zaczęło się jej układać.
- Już niedługo drugie nasze dziecko będzie brało ślub - powiedział Bronisław do Krystyny.
- Ja czekam u siebie na takie czasy - powiedziała moja mama
- Pani Anno. Pani nie ma się czym przejmować. Ma pani piątkę dzieci - uśmiechnął się do mojej mamy Bronisław

Po zjedzonej kolacji przyszedł czas na prezenty.... Było ich na prawdę sporo. Nie kupowaliśmy tak, że Kamil każdemu coś i ja coś, tylko wspólnie rodzinami. To był strzał w dziesiątkę
My kupiliśmy na przykład rodzicom Kamila przepiękną pościel z ręcznie zdobionymi rysunkami. Wyglądała przepięknie.
Piotrusiowi kupiliśmy kask, a Wiktorii różowy kocyk na święta. Ja Kamilowi kupiłam krawat - czerwony, a on mi kupił bransoletkę.
Po wręczeniu sobie wzajemnych prezentów przyszedł czas na kolędy. Usiedliśmy sobie wszyscy  w salonie  i zaczęliśmy śpiewać. Najbardziej ja i moja mama przewodziłyśmy śpiewom.
Bóg się rodzi, Cicha Noc, Wśród Nocnej Ciszy, Dzisiaj W Betlejem, Triumfy Króla Niebieskiego, Anioł Pasterzom mówił...
Wszyscy razem śpiewaliśmy kolędy...
Po kolędach poprosiłam Michała, aby zrobił naszej czwórce zdjęcie Stanęłam sobie obok Kamila, przed nami stał Piotruś, a na rękach mieliśmy malutką Wiktorię. Zrobiliśmy sobie również podobne zdjęcie przy choince. A następnie rozpoczęła się ogromna sesja zdjęciowa.
Piotruś z chęcią pozował do zdjęć z Wiktorią. Ja z Kamilem również. Mamy mnóstwo zdjęć z tegorocznej Wigilii.
Gdy wszyscy goście się porozchodzili do domów, Kamil poszedł wykąpać Piotrusia , a później Wiktorię, a ja zabrałam się za przygotowanie tortu na urodziny Piotrusia. Przecież już następnego dnia mieli zjawić się goście na urodzinach naszego syna. Moja mama, wraz z Michałem, Piotrkiem  i Julcią zapowiedzieli, że nie przyjadą i wręczyli Piotrusiowi już wcześniej prezent... Ogromną książkę bajek.


Prawie do północy robiłam ten tort, jednak było warto. Wzięłam późną, gorącą kąpiel i położyłam się spać.
Nie spałam jednak długo, bo... Wiktoria obudziła się z płaczem, bo była głodna o 3:50.  Musiałam ją nakarmić i ponownie usnęłam o 5:00. O 7:00 do naszej sypialni wbiegł Piotruś, wyciągając Kamila na dwór, aby poszedł z nim na śnieg. Ja w tym czasie przygotowałam prezent dla Piotrusia.... Kupiliśmy mu duże klocki do zabawy, choć gdy zobaczyłam jego zafascynowanie śniegiem i skokami, zwątpiłam, czy te klocki to bardzo dobry pomysł, ale.... cóż...


Gdy Kamil z Piotrusiem wrócili do domu, wręczyliśmy mu prezent. Mały strasznie się ucieszył.... Zaśpiewaliśmy mu "sto lat".
- Kocham was - powiedział nam Piotruś, po odśpiewaniu piosenki.

Goście mieli przyjść dopiero o 15:00, więc postanowiliśmy wybrać się do kościoła na godzinę 11:00.
Kamil założył koszulę, Piotruś również założył koszulę. Wiktorii założyłam sukieneczkę i do tego biały płaszczyk.
Ja zaś założyłam taką oto sukienkę.


Do domu wróciliśmy po 12:00, gdzie zaczęłam szykować imprezę urodzinową dla Piotrusia, na której mieli zjawić się rodzice Kamila, Natalia, Anna z rodziną i Stefek Hula z Marceliną i dziećmi. Miała być też Kornelia, ale... moja mama powiedziała wczoraj, że jest chora, więc wysłałam jej tylko rano SMS-a z życzeniami świątecznymi i szybkim powrotem do zdrowia.

Gdy szykowałam talerzyki  i sztućce, usłyszałam, że dzwoni mój telefon. Niestety, ale był on na górze w sypialni. Pobiegłam więc. Była to Kornelia.
- Halo - odebrałam
- Hej - odpowiedziała mi smutna Kornelia
- Nadal chora?
- Można tak powiedzieć....
- A to co, przeziębienie?
- Jeśli ciążę można nazwać chorobą...
Zamarłam w tej chwili.
- Kornelia.... czy ty chcesz mi powiedzieć, że jesteś... w ciąży? - spytałam
- Tak, a co?
- Nic, po prostu mnie zaskoczyłaś... Mama mówiła, że jesteś chora...
- A co miałam jej powiedzieć?! - Kornelia wybuchnęła złością - Przecież ona nie zniesie tego, że jej druga córka jest w ciąży i to znowu nieślubne dziecko, a mojego partnera widziała bodajże dwa razy w życiu.. Nic o nim nie wie...
- Ale Kornelia... uspokój się.
- Ale chociaż twój Kamil, to porządny mężczyzna, skoczek, ma dużo kasy, przystojny, kochający... a mój? brak słów...
 - Nie przesadzaj siostra, jakoś wszystko się ułoży... Ja też byłam na skraju załamania, chciałam usunąć ciążę, a teraz? Jestem szczęśliwą matką dwójki dzieci i kochającą żoną. Życie stawia przed nami wiele niespodzianek... Nie bój się. Wszystko będzie dobrze.
- Łatwo ci siostra mówić... Co ja mam teraz zrobić?
-Powiedz temu twojemu partnerowi o ciąży, zwlekanie nie jest dobre, wiem to sama po sobie, ukrywałam to przed Kamilem.... Tak samo z mamą... Nie może ona wiecznie żyć w niepewności.
- Myślisz, że to dobry pomysł? A jak mama tego nie przyjmie?
- Mama jest tolerancyjna... Mama cię będzie wspierać. Zobaczysz.... Gorzej byłoby z ojcem.. Wiesz przecież, co ja przeżywałam, gdy byłam w ciąży i ojciec się o tym dowiedział.
- Nie chcę, aby była w takim złym humorze przez święta... Później jej powiem..
- Myślisz, że to dobrze tak zwlekać? Nie... Ja gdy się dowiedziałam o ciąży, to od razu powiedziałam o tym mamie.... Od razu do nich pojechałam... Gorzej było z Kamilem... Jego wiecznie nie było, jakieś zgrupowania, wyjazdy, a gdy w końcu odważyłam się mu powiedzieć, to akurat wyjechał na dwutygodniowe zgrupowanie... Ja też nie miałam łatwo siostrzyczko.

Rozmawiałam jeszcze  długo z Kornelią. Odważyła się w końcu powiedzieć swojemu chłopakowi i mamie o ciąży.
Następnie dokończyłam ustawiać wszystko na stole... Do domu zaczęli przychodzić goście. Składali życzenia Piotrusiowi i wręczali mu prezenty.
- Czyż nie za dużo tych prezentów? - spytałam śmiejąc się
Ja z Kamilem również mieliśmy prezent dla Zosi z racji tego, iż jesteśmy jej rodzicami chrzestnymi.
Wyjęłam tort. Włożyłam świeczki i zapaliłam je. Kamil i ja wzięliśmy Piotrusia na ręce i razem z nim zdmuchnęliśmy świeczki z toru urodzinowego. Wszyscy zaczęli klaskać i śpiewać sto lat, ale Piotruś nie był tym zainteresowany. Zjadł kawałeczek tortu i wraz z Milenką oraz Zosią, a także i Abdulem poszli się bawić do salonu...
My- dorośli usiedliśmy przy stole w jadalni, gdzie rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
- Jutro już mistrzostwa Polski - powiedziałam - Jedziemy do Wisły, więc my staniemy u Justyny - powiedziałam do Kamila - Wręczę małemu prezent świąteczny
Marcelina spojrzała się na mnie takim dziwnym wzrokiem, jakby się dziwiła.
- A po co ty prezent kupujesz małemu Maciusiowi? - spytała
- No przecież jestem matką chrzestną - uśmiechnęłam się
- Ty jesteś?! - zdziwiła się ponownie - Ja myślałam, że Aga jest
- Nie, ja jestem

Następnego dnia rano pojechaliśmy wszyscy do Wisły na zimowe Mistrzostwa Polski. Najpierw zajrzałam do Justyny Żyły, aby wręczyć prezent małemu Maciusiowi.
Kupiłam mu gadającego reniferka... Świetny był. Tańczył, mówił, śpiewał.
Popołudniem wraz z Justyną  i dziećmi poszłyśmy na skocznię, aby obejrzeć zimowe mistrzostwa Polski. Mistrzem został Stefan Hula, drugi był Maciek, a trzeci Kamil.
Wieczorem wróciliśmy do domu.

28 grudnia Kamil wyjechał na Turniej Czterech Skoczni. Pierwszy konkurs odbył się 30 grudnia w Oberstdorfie, w którym to Kamil uplasował się na 2 pozycji. Wygrał Japończyk Ryoyu Kobayashi, trzeci był Maciek Kot.


Nadszedł Sylwester. W tym roku miałyśmy się spotkać u mnie - w Zakopanem. Miał to być nasz kolejny babski wieczór. Ja, Justyna, Agnieszka, Marcelina, Magda Zniszczoł, Madzia, Dominika Sobczyk, Karolina - dziewczyna Jakuba Wolnego. Nasza zabawa miała rozpocząć się o 20:00, dlatego też już od rana "biegałam" po całym domu. Przygotowałam dwie sałatki i upiekłam ciasto.
O 18:00 zaczęłam się już szykować. Piotrusia ubrałam w białą koszulę w czarne gwiazdki. Wiktorii założyłam białą sukieneczkę.
 Ja również założyłam wystrzałową kreację.
Byłam już gotowa na tę długą sylwestrową noc. Akurat przed przyjściem dziewczyn zadzwonił do mnie na SKYPE Kamil.
- I co, gotowa na tą sylwestrową noc? - spytał
- Ja tak, a ty?
- Zaraz idziemy napić się szampana i spać. Jutro już kolejny konkurs.
- Racja - odpowiedziałam. - A już w sobotę jadę do Warszawy, więc za dużo też nie wypiję - zaczęłam się śmiać.
- Rozumiem, że jak się napijesz, to ten stan trzyma cię do soboty?
- Tak, albo  i dłużej - ponownie się uśmiechnęłam.
- O której przychodzą dziewczyny? - spytał
- O 20:00 mają przyjść .
- I co, nocują?
- No tak.
- Taki babiniec mieć w domu....
Uśmiechnęłam się
W tym momencie Kamil spoważniał
- Tylko nie mów nikomu  - zaczął tak tajemniczo.
- Ok, ale co?
- Dawid znalazł sobie nową dziewczynę.
- Naprawdę? - zdziwiłam się
 - Tak, ma na imię Kamila, pochodzi z Łodzi, jest studentką prawa.
- Przyszła prawniczka.
- Tak, ale... jeszcze niechętnie o niej opowiada
- Dziwisz mu się? Tyle przeszedł.
- Wiem, ale.... jest sens pakować się w nowy związek po takich przejściach?
Wtedy poczułam się trochę urażona...
- Kasiu, coś złego powiedziałem?
- A co, nie widać? - byłam zła
- Powiedziałem coś złego?
- To wygląda tak, jakbyś zabraniał im miłości, przeszedł piekło i nie może znaleźć sobie drugiej połówki? A ja? Przeżyłam piekło z Adrianem. Sam mi pomagałeś, jak on mnie zdradzał na prawo i lewo. Ukrywał przede mną, że ma dziecko. Przeżyłam piekło. I co, był sens pakować się w nowy związek po takich przejściach? Był sens pakować się w nowy związek, w którym wreszcie czuję się kochana, jestem spełnioną kobietą, mającą wspaniałego, kochającego męża i do tego dwójkę dzieci, które kocham nad życie. Był sens?
- Kasiu, ale... to nie tak..
- Wiem, Kamil, że nie chciałeś mnie urazić, ale jednak... Porozmawiamy jutro. Zaraz wpadną dziewczyny. Cześć  - powiedziałam, po czym zakończyłam rozmowę.


Noc sylwestrowa minęła nam w bardzo miłej atmosferze. Bawiłyśmy się, śmiałyśmy się, tańczyłyśmy się.  Poprosiłyśmy Kubusia, aby zrobił nam wszystkim zdjęcie, przecież już będzie miał niedługo 9 lat! Jak ten czas szybko leci... Dopiero co zaszłam w pierwszą ciążę i poznałam Kamila, a już kilka dni temu, Piotruś obchodził swoje trzecie urodziny.

Przed północą wstawiłam to zdjęcie zrobione przez Kubę na instagrama z dopiskiem :
"Żegnaj 2020, witaj 2021. Witamy Nowy Rok 2021.
Minął rok pełen wzlotów i upadków, z których każdy z nas podnosił się coraz to silniejszy.... 2020 to był wspaniały rok, w którym to na świat przyszła nasza ukochana córeczka Wiktoria @kamilstochofficial . Obchodziliśmy naszą pierwszą rocznicę ślubu.. A nasz synek oddał swoje pierwsze skoki na śniegu... Cudowny czas, którego nigdy nie zapomnę. Mam nadzieję, że ten 2021 rok będzie dla nas jeszcze szczęśliwszy. Dziękuję! @kamilstochofficial @justynażyła @agnieszkakot @marcelinahula @magdalenazniszczoł @madzia @dominika_sobczyk @karolina_j Jesteście najlepsze! Wspaniała Sylwestrowa noc tylko w Zakopanem! #żegnaj2020 #witaj 2021 #miłość #szczęście #zabawaasylwestrowa #sylwesterwzakopanem #sambabiniec #chłopyskaczą #babybalują #chłopywniemczech #baywpolsce #jestzabawa "



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                                                        kiki2000

Komentarze