Numer 370 - Początek września

1 września wypadł w poniedziałek. Cieszyłam się, ponieważ już dzieci pójdą do szkoły, a ja będę w domu tylko z Kamilem i Olusiem oraz Mateuszkiem.
Kamil został z dziećmi w domu, ja zaś wybrałam się do szkoły na rozpoczęcie roku. W końcu to Karolek po raz pierwszy wybrał się do szkoły. Miał iść do zerówki.
Po zjedzonym śniadaniu  ubrałam go w białą koszulę i czarne spodnie. Piotrek również ubrał się elegancko. Wiktoria założyła granatową spódniczkę i białą bluzkę
Ja zaś założyłam

Pojechałam z dziećmi do szkoły. Karolek był trochę zdenerwowany, bo to nowa szkoła, nowe otoczenie, mnóstwo nowych osób.
Pani dyrektor przywitała wszystkich i opowiedziała po krótce , co będzie realizowane w nadchodzącym roku szkolnym, a następnie uczniowie przeszli do klas wraz ze swoimi wychowawcami.
Ponownie spotkałam się w sali numer 2 z panią Izabelą, która od wielu lat jest wychowawcą klasy "O"
- Widzę, że chyba będzie mi dane uczyć każdego potomka Stochów - uśmiechnęła się, gdy weszłam z Karolkiem do klasy.
Karolek trochę się wstydził, ale szybko zaklimatyzował się, ponieważ kilka jego kolegów z przedszkola chodzi także tutaj do szkoły do klasy "O", więc miał swoich kolegów.

Karolek przekonał się także do pani wychowawczyni. Wiedziałam, że Pani Iza to cudowna kobieta i że Karolek nie będzie czuł się z nią źle.

Po niecałych 30 minutach wyszłam z Karolkiem z sali. Wiktorka czekała przed szkołą.
- A Piotrka nie ma? - spytałam Wiktorii
- Nie ma jeszcze
Po chwili ze szkoły wyszedł Piotrek
Przed nim kolejne ciężkie zadanie. Egzamin ósmoklasisty to nie taka łatwa sprawa, ale byłam pewna, że Piotrek sobie z nim poradzi, chociaż szykowało mu się coraz więcej zajęć w klubie sportowym.

Wróciłam z dziećmi do domu, gdzie Kamil czekał na nas z obiadem
- Chyba muszę cię częściej zostawiać w domu - uśmiechnęłam się
- Obiadki codziennie? - zaśmiał się - To chyba nierealne
Zjedliśmy obiad, a po południu Wiktoria zaczęła się pakować do szkoły na następny dzień. Zeszyty miała już kupione od miesiąca. Szła już do piątej klasy i nie mogła się doczekać nauki, ona bardzo uwielbia się uczyć.

Tydzień później zajęłam się końcem naszej wspólnej aukcji charytatywnej. Zebrałyśmy 10 milionów złotych za prawie 30 sukni.
Chciałyśmy wspólnie wręczyć czek na 10 milionów złotych oddziałowi pediatrii w szpitalu w Zakopanem na nowy sprzęt medyczny.
Nie wszystkie mogłyśmy wręczyć czeku. Byłam to tylko ja, Agnieszka, Justyna ,Marcelina  i Magda Zniszczoł

Ja założyłam na tę okazję


Agnieszka założyła

Justyna ubrała się w

 Marcelina założyła

A Magda miała na sobie


Gdy byłyśmy już wszystkie razem, pojechałyśmy do szpitala, gdzie oficjalnie wręczyłyśmy czek na 10 milionów. Zrobiłyśmy sobie wspólne zdjęcie z dyrektorem szpitala i dyrektorem oddziału.
A następnie zostałyśmy oprowadzone po oddziale pediatrii. Spotkałyśmy się z dziećmi, porozmawialiśmy z nimi, pobawiłyśmy się.
Gdy weszłyśmy na onkologię dziecięcą... Myślałam, że się rozpłaczę. Widok tych wszystkich dzieci, które każdego dnia walczą z chorobą, a ich rodzice nie wiedzą, ile czasu zostało im dzieciom... To naprawdę coś strasznego.

Po wyjściu ze szpitala udałyśmy się do kawiarni. Wstawiłyśmy wszystkie zdjęcia na swoje instagramowe konta. Ludzie w komentarzach bardzo popierali naszą akcję i czekali na więcej, a ja mogłam tylko napisać, że wszystko w swoim czasie.



W następnym tygodniu w szkole odbyła się pierwsza już wywiadówka. Stwierdziłam, że muszę się wybrać, ponieważ Piotrek chodzi już do 8 klasy i byłam pewna, że jego wychowawca, pan Adam Komenda przekaże ważne na ten temat informacje.
Spotkanie z rodzicami miało odbyć się o godzinie 16:00.
Założyłam zatem

Pojechałam zatem na wywiadówkę.
Pan Adam zapoznał nas z programem nauczania i tematami godzin wychowawczych. Następnie przeszedł do tematu egzaminu ósmoklasisty.
- Szkoła wprowadzi od października zajęcia dodatkowe po lekcjach, które są obowiązkowe dla wszystkich uczniów. Zajęcia będą odbywać się z takich przedmiotów jak - język polski, matematyka, język angielski, język niemiecki, historia, chemia, geografia i biologia. W tym uczniowie będą podzieleni na grupy. Język polski w poniedziałki, matematyka we wtorki, w środy połowa klasy w jednym tygodniu będzie miała język angielski, a druga połowa język niemiecki i za tydzień zmiana, w czwartki tak samo będzie z historią i geografią, a w piątki chemia i biologia.
Zdziwiło mnie to, że rodzice przyjęli to jakoś normalnie. Nasze dzieci mają plan do godziny 15:00 codziennie i do tego pełno dodatkowych zajęć.
Odezwałam się:
- Przepraszam bardzo, ale dlaczego nasze dzieci mają mieć tyle dodatkowych zajęć? Nasze dzieci są w szkole do 15:00 codziennie. Ja rozumiem, że zbliża się egzamin ósmoklasisty i trzeba przygotować uczniów, ale nie widzę potrzeby, aby nasze dzieci chodziły na wszystkie zajęcia. Też jestem nauczycielem, tylko że obecnie jestem na urlopie macierzyńskim, ale uczniowie zdają egzamin z języka polskiego, matematyki, języka obcego nowożytnego i jeden przedmiot wybrany pomiędzy historią, geografią, chemią i biologią. Więc jeśli któryś uczeń chce zdać egzamin z biologii, bo ją bardzo lubi, to dlaczego ma uczęszczać na dodatkowe zajęcia z historii, chemii i geografii? Tak samo z językiem obcym. Jeśli któryś uczeń chce zdać język angielski, bo jest dla niego łatwiejszy do przyswojenia, to dlaczego ma uczęszczać do 16:00 co drugi tydzień na zajęcia z języka niemieckiego, który mu nie wchodzi, a chce skupić się tylko na angielskim? Ja tego nie rozumiem. To jest obciążanie uczniów, a także zniechęcanie ich do innych przedmiotów.
Pozostali rodzice mnie poparli, a wychowawca nie wiedział , co ma powiedzieć
- Mój syn codziennie jeździ na treningi i codziennie wraca do domu po godzinie 19:00. Zajęcia w szkole nie kolidują mu z treningami aż za bardzo i nie wyobrażam sobie, aby codziennie kończył po 16:00, dojechać na trening i dojechać na jego połowę i wrócić do domu, odrobić lekcje, syn jest zmęczony, kończąc wcześniej ma czas na spokojne dojechanie do klubu i ma jeszcze pół godziny przed rozpoczęciem treningu i tam czasami odrobi już lekcje, ale to nie tylko dotyczy się mojego syna, bo wiem, że inne dzieci też mają zajęcia dodatkowe, też mają jakieś inne obowiązki, niż wracać codziennie do domu przed 17:00.

Ponownie zostałam poparta przez rodziców, a wychowawca postanowił porozmawiać z panią dyrektor o ewentualnych zmianach
- Ale proszę państwa, ja nic nie obiecuję, ponieważ pani dyrektor jest uparta w niektórych kwestiach, jednak jeśli będzie coś wiadome, to poinformuję państwa najprawdopodobniej przez uczniów.

Po wywiadówce wróciłam do domu i wieczorem opowiedziałam wszystko Kamilowi
- I dobrze zrobiłaś - poparł mnie Kamil - Też bym tak powiedział - To nie jest szkoła średnia, czy studia, aby siedzieć w szkole od rana do późnego popołudnia. Ja rozumiem, dwa czy trzy razy w tygodniu, a nie cały tydzień codziennie.
- Zobaczymy co ten pan Adam zdziała.
- Mam nadzieję, że prędko
- Ja też...


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                          kiki2000

Komentarze