Piotrek wrócił z Sylwestra już po godzinie 2:00.
Poszedł od razu spać, nie odpowiedział nawet na moje pytanie, jak się bawił. Wyczułam coś złego
- Kamil.... Tam pewnie coś się stało na tym Sylwestrze....
- Oj... Pewnie zabalowali, coś wypili i dlatego się nie odzywa, bo nie chce, abyś od niego wyczuła - Kamil śmiał się do mnie
- Ja bym na twoim miejscu nie śmiała się z powodu, że Piotrek w wieku 14 lat pije alkohol.
- Niech ci będzie . Chłopak musi się chociaż raz wyszaleć
- Idź lepiej spać, rano wstajemy i jedziemy do mojej babci na urodziny. Obiecałam jej, że będziemy
- Ale ty mnie umordujesz , kobieto...
- No co ci jest, Kamil? Też cię kocham. - zaczęłam się śmiać, po czym pocałowałam męża w czoło
***
Piotrek nie poszedł jednak spać. Siedział na łóżku z telefonem w ręku i przeglądał artykuły na temat jego rodziców. Bardzo stare artykuły. Nie znalazł nic o tym, że jego ojciec uwielbiał imprezy
Znalazł pierwszy artykuł o "dziewczynie Stocha", kiedy to jego ojciec podwiózł jego matkę pod skocznię. I nagle natrafił na coś, czego nigdy nie powinien zobaczyć.
Dowiedział się, że jego własna matka ..... jego własna matka była ofiarą próby gwałtu w Oberstdorfie.... Sprawcą niejaki skoczek Gregor Schilerenzauer.
To nim naprawdę mocno wstrząsnęło. Nie mógł spać w nocy.
***
Rano po śniadaniu poszłam na górę, aby się przebrać. Założyłam
Następnie ubrałam także dzieci.
Całą drogę do mojej babci Piotrek był taki wręcz "nieobecny". Gdy zadawałam mu pytania, kręcił tylko głową, albo przecząco, albo twierdząco. Nie mogłam się z nim w ogóle porozumieć
Gdy wysiedliśmy z samochodu, normalnie przywitał się z babcią, wręczyliśmy jej prezent i weszliśmy do środka.
W salonie na stole stał tort, a w nim wbite dwie świeczki. Jedna w kształcie liczby "8" a druga w kształcie liczby "4"
- Piękny wiek - uśmiechnęła się, gdy tylko zdmuchnęła świeczki.
- Babcia, odezwał się Karolek, a myślisz, że ja też będę miał tyle lat, co ty?
- Na pewno moje słoneczko.... - babcia ucałowała Karolka w czółko.
Usiadłam sobie obok Kamila, który objął mnie swoim ramieniem. Spoglądałam ukradkiem na Olusia i Mateuszka, którzy bawili się na dywanie. Zauważyłam jednak, że Piotrek ciągle nam się przygląda, jak nigdy. Patrzył na nas z takim zaciekawieniem, jakby czegoś w nas szukał.
W drodze powrotnej również ciągle nam się przyglądał... Nie wiedziałam o co mu chodziło.
Następnego dnia, w piątek 2 stycznia Agnieszka obchodziła swoje urodziny.
Rano po śniadaniu poszłam na górę, aby się przebrać.
Założyłam
Po zrobieniu kawy usiedliśmy wszyscy w salonie. Wiktoria wraz z Karolkiem i Izabelką oglądali bajkę. Olek z Mateuszkiem bawili się na dywanie, a Piotrek siedział w fotelu.
Znowu ciągle się nam przyglądał.
- A pamiętam, jaki Piotruś był taki malutki - uśmiechnął się Kamil, patrząc na naszych najmłodszych synów.
- Ja zaś pamiętam dokładnie, jak tydzień po jego narodzinach wyjechałeś....
- No tak, ale....
- Ale Piotruś to twardy chłopak , nie płakał za tobą
Piotrek spojrzał się ponownie.
- Jak się poznaliście? - spytał
Byłam zdziwiona tym pytaniem
- Ja jechałam na uczelnię, akurat zaspałam i wjechałam na czerwonym świetle na skrzyżowanie..
- Twoja mama była naprawdę nieuważna - zaśmiał się Kamil - Wjechała mi prosto pod koła.
- Co było dalej? - spytał
- Porozmawialiśmy chwilę, oboje chcieliśmy pokryć szkody każdego z osobna, to była moja wina, ale twój tata chciał wziąć całą winę na siebie, bo było ślisko.
- I co i co było dalej?
- Spotkaliśmy się wieczorem u cioci Marceliny i wujka Stefana, tam wujek Piotrek dowiedział się, że bardzo lubię fotografować,po tej "imprezie" twój tata odprowadził mnie pod blok, zaproponował wyjście na skoki, zgodziłam się, następnego dnia tata wraz z wujkiem podjechali pod moją uczelnię i zabrali mnie na swój trening, bo powiedzieli trenerowi, że uwielbiam fotografować i trener zaproponował mi, że będę fotografką całego teamu, tylko chciał mnie sprawdzić na treningu.
- I co było dalej?
- Jeździłam na zawody i tam coraz bardziej zbliżyłam się do twojego taty..
- Szybko mamo zaszłaś w ciążę
- Tak wyszło - odpowiedziałam zmieszana
- Aż tak się kochaliście?
- Jeśli chcesz synu wiedzieć, bo widzę, że to cię interesuje, to my cię nie planowaliśmy - odpowiedział Kamil - Ale pokochaliśmy cię od pierwszej chwili, gdy tylko się dowiedzieliśmy
- Kochacie cię? - spytał
- Bardzo - odpowiedzieliśmy zgodnie..
Po tej odpowiedzi Piotrek poszedł na górę do swojego pokoju
- Co to miało znaczyć? - spytałam Kamila
- Nie wiem
- Ale po co mu to powiedziałeś?
- Bo to go interesowało
- No niby tak, ale.... Może coś na tym sylwestrze się wydarzyło
- Jeśli się go spytamy, to nic nam nie powie
- Też tak myślę..
Następnego dnia w sobotę miał odbyć się Bal Mistrzów Sportu. Od samego rana zaczęłam się do niego przygotowywać. Założyłam białą bluzkę i do tego
Włosy zaś związałam w koka
Kamil założył białą koszulę i czarny garnitur. Gdy byliśmy gotowi, pożegnaliśmy się z dziećmi, którymi miał zając się Bronisław i pojechaliśmy do Warszawy.
Na początku zapozowaliśmy na ściance, a następnie udaliśmy się na ogromną salę. Mogę powiedzieć, że już to taka moja rutyna, bo na balu jestem co rok i choć trochę mi się znudziły, to jednak dalej czułam tę cudowną atmosferę.
Po godzinie 2:00 wyszliśmy z wielkiego hotelu i wróciliśmy do Zakopanego
- Ja naprawdę się boję, że coś wydarzyło się na tym Sylwestrze... - powiedziałam
- Może ktoś mu coś powiedział i teraz chce się dowiedzieć prawdy?
- Ale po co ktoś miał mu mówić jakieś kłamstwa? Jeszcze to pytanie, czy się kochamy? A jak ktoś mu czegoś nagadał?
- Że co, że jest z wpadki?
Nie odezwałam się ani słowem
- Przecież taka jest prawda, Kasia. Taka jest prawda. Jeszcze jak mu powiemy, że "zrobiliśmy go" nieświadomie, bo będąc pod wpływem alkoholu, to się nam chłopak załamie.
- Ale ...
- Wiem... chcesz to ukryć, ale on i tak się tego dowie od kogoś na pewno. Lepiej byłoby, gdyby dowiedział się tego od nas.
- Ale co? Pogłaszczemy go po główce i powiemy, że kochamy cię?
- Przecież taka jest prawda
- Tak, ale myślisz, że jak mu to powiemy, to będzie szczęśliwy? On przecież się załamie
- Ale on chce się czegoś dowiedzieć, tylko nie wiemy dlaczego.
- Właśnie nie wiemy...
Wczesnym rankiem byliśmy w domu. Dzieci jeszcze spały. Około 8:00 zrobiłam śniadanie. Zawołałam dzieci. Piotrek nadal był nie w humorze.
Gdy zaczęliśmy szykować się do kościoła, zadał nam kolejne pytanie.
- Chcieliście ślub kościelny?
- Tak - odpowiedzieliśmy razem
- Wierzymy w Boga, jesteśmy chrześcijanami - odpowiedziałam - Dlaczego nie mielibyśmy brać ślubu kościelnego? - spytałam
- Nie wiem... Tak tylko pytam
Zdziwiło mnie to pytanie.
Poszłam na górę, aby pomóc się ubrać Karolkowi i Izabelce, a następnie ubrałam Olusia i Mateuszka.
Ja założyłam
Pojechaliśmy zatem do kościoła
Gdy z niego wróciliśmy, zjedliśmy obiad i odpoczywaliśmy w salonie.
- Mogę o czymś z wami porozmawiać? - spytał Piotrek
- Oczywiście - odpowiedział Kamil
- Tylko, czy możemy porozmawiać w kuchni?
- Musimy doglądać twoje rodzeństwo - odpowiedziałam
- To możemy porozmawiać wieczorem, jak pójdą spać?
- Oczywiście - odpowiedziałam
Wieczorem położyłam spać dzieci.. O 22:00 wraz z Kamilem zeszłam na dół do kuchni. Piotrek już na nas czekał.
Bałam się jak nigdy. Przysięgam
- Więc o czym chciałeś z nami porozmawiać? -spytał Kamil
- O was i o mnie
- A co się dzieje? - spytałam
- Dlaczego nie powiedzieliście mi od początku prawdy?
- Jakiej prawdy?
- Że gdyby nie moje narodziny to nigdy byście nie byli razem?!
- Co ty takie bzdury wygadujesz? - spytałam
- Wiem to.... Nie chciałaś mnie, chciałaś mnie usunąć!
Byłam zszokowana
- Kochanie, ja...
- Co ty, mamo, co ty?
- Ja miałam niespełna 20 lat, gdy dowiedziałam się o ciąży i taka była moja pierwsza myśl... Pojechałam do Prus, do twoich dziadków, cała zapłakana.... Twój dziadek od razu chciał szybki ślub, póki nie było widać brzucha, a ja... a ja się bałam powiedzieć tacie o ciąży, bałam się, jak zareaguje.... Dopiero po jakiś dwóch tygodniach tata dowiedział się o ciąży... Cieszył się...
- Mamo, czemu wy mi to robicie?
- Co my ci robimy, synku?
- Czy wy od zawsze byliście szczęśliwi?
- Nie - odpowiedział Kamil - Kocham twoją matkę, ale jako młody chłopak nie wiedziałem, jak mam jej to powiedzieć, a twoja mama była niepewna co do moich uczuć, nie była pewna, czy będzie dobrą matką, o to ci chodzi...
- Spójrzcie na to
Piotrek wyjął z kieszeni spodni wydrukowany artykuł o tym, jak Gregor próbował mnie zgwałcić...
- A to? Jak mi to wytłumaczycie?!
Zalałam się łzami..
- Kamil... Kamil... - wtuliłam się w męża
- Schowaj to! - Kamil syknął do Piotrka - Dla mamy to jest dalej trudne
- Ale to już 15 lat minęło
- Synku... - odezwałam się - To było dla mnie najtrudniejsze przeżycie.... Gdyby nie tata mnie nie uratował...
- Wiecie co? Sami jesteście siebie warci, naprawdę... Żebym ja dowiadywał się prawdy z kolorowych gazet, a nie od własnych rodziców?! Wstyd
Piotrek pobiegł na górę i trzasnął drzwiami od pokoju tak, że zbudził Olka i Mateuszka
Chciałam wstać i udać się do naszych najmłodszych pociech, ale Kamil mnie zatrzymał
- Idź, kochanie i się połóż. Ja się nimi zajmę...
- Dziękuję
Poszłam na górę i położyłam się na łóżku... Nie mogłam niestety usnąć
Następnego dnia po śniadaniu założyłam
Piotrek nie rozmawiał z nami i nie spoglądał w naszą stronę.. Postanowiłam więc po południu wybrać się do Agnieszki i z nią szczerze o tym porozmawiać..
Po wypiciu kawy opowiedziałam Agnieszce wszystko, co działo się dotychczas
- I co ja mam teraz zrobić, Agnieszka?
- Ja jestem pewna, że coś wydarzyło się na tym Sylwestrze
- Myślisz, że ktoś mu coś nagadał?
- Kasiu - Agnieszka złapała mnie za rękę - Wiesz, jakie są dzieci, chcą sobie dogryźć. Myślę, że ktoś mu nagadał, że .... nie kochacie go, że wpadliście i dlatego się urodził, że gdyby nie ta ciąża, to ..... sama nie wiem.... A Piotrek temat podłapał i szuka teraz w internecie odpowiedzi na nurtujące go pytania..... Jeśli bał się sam was zapytać, potem robi jakieś podchody, czy go kochacie, on ma w tym jakiś cel.... A wie, że jesteście medialną parą z Kamilem, że pełno was wszędzie i artykuły znajdzie sprzed 15 lat.....I znalazł....
- Agnieszka.... Kamil przecież mu powiedział, że ... my go nie planowaliśmy. Powiedział to najbardziej delikatnie, jak się chyba dało.
- I to go jeszcze bardziej utwierdziło w swoich przekonaniach
- Ale my nie możemy go okłamywać....
- No nie możecie
- No właśnie....No i co my możemy zrobić?
- A skąd mam wiedzieć? Ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji
- I nie będziesz, urodziłaś swoich synków po ślubie, a nie przed ślubem i nie po 2 miesiącach znajomości...... - rozpłakałam się
- Kasiu... Nie płacz...
- Jak mam nie płakać... Mój własny syn, pierworodny uważa takie rzeczy, dotarł do takich informacji
- Myślisz, żeby mu powiedzieć więcej?
- Mam mu powiedzieć, że kilka lat przed narodzinami Karolka byłam w ciąży, spotkałam się z Gregorem, Kamil się o tym dowiedział, uciekłam i zostałam dźgnięta nożem? Że poroniłam? Przecież Piotrek gorzej się załamie
- Nie widział blizny?
- Nie i Piotrek nie może tej blizny zobaczyć
-To dalej chcesz zatajać przed nim prawdę?
- To był naprawdę ciężki okres dla mnie i Kamila. Sama wiesz, jak długo nie odzywałam się do Kamila i chciałam się wyprowadzić. Ja leczyłam się pod kątem depresji.....
- Musisz powiedzieć...
- Aga.... On mnie znienawidzi
- Nie masz wyjścia, jeśli zataisz to wszystko z każdym rokiem będzie coraz gorzej... Wy nie możecie sobie na to pozwolić...
- Wiem.... Ale nie jestem pewna, czy jestem gotowa na taką stratę....
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Poszedł od razu spać, nie odpowiedział nawet na moje pytanie, jak się bawił. Wyczułam coś złego
- Kamil.... Tam pewnie coś się stało na tym Sylwestrze....
- Oj... Pewnie zabalowali, coś wypili i dlatego się nie odzywa, bo nie chce, abyś od niego wyczuła - Kamil śmiał się do mnie
- Ja bym na twoim miejscu nie śmiała się z powodu, że Piotrek w wieku 14 lat pije alkohol.
- Niech ci będzie . Chłopak musi się chociaż raz wyszaleć
- Idź lepiej spać, rano wstajemy i jedziemy do mojej babci na urodziny. Obiecałam jej, że będziemy
- Ale ty mnie umordujesz , kobieto...
- No co ci jest, Kamil? Też cię kocham. - zaczęłam się śmiać, po czym pocałowałam męża w czoło
***
Piotrek nie poszedł jednak spać. Siedział na łóżku z telefonem w ręku i przeglądał artykuły na temat jego rodziców. Bardzo stare artykuły. Nie znalazł nic o tym, że jego ojciec uwielbiał imprezy
Znalazł pierwszy artykuł o "dziewczynie Stocha", kiedy to jego ojciec podwiózł jego matkę pod skocznię. I nagle natrafił na coś, czego nigdy nie powinien zobaczyć.
Dowiedział się, że jego własna matka ..... jego własna matka była ofiarą próby gwałtu w Oberstdorfie.... Sprawcą niejaki skoczek Gregor Schilerenzauer.
To nim naprawdę mocno wstrząsnęło. Nie mógł spać w nocy.
***
Rano po śniadaniu poszłam na górę, aby się przebrać. Założyłam
Następnie ubrałam także dzieci.
Całą drogę do mojej babci Piotrek był taki wręcz "nieobecny". Gdy zadawałam mu pytania, kręcił tylko głową, albo przecząco, albo twierdząco. Nie mogłam się z nim w ogóle porozumieć
Gdy wysiedliśmy z samochodu, normalnie przywitał się z babcią, wręczyliśmy jej prezent i weszliśmy do środka.
W salonie na stole stał tort, a w nim wbite dwie świeczki. Jedna w kształcie liczby "8" a druga w kształcie liczby "4"
- Piękny wiek - uśmiechnęła się, gdy tylko zdmuchnęła świeczki.
- Babcia, odezwał się Karolek, a myślisz, że ja też będę miał tyle lat, co ty?
- Na pewno moje słoneczko.... - babcia ucałowała Karolka w czółko.
Usiadłam sobie obok Kamila, który objął mnie swoim ramieniem. Spoglądałam ukradkiem na Olusia i Mateuszka, którzy bawili się na dywanie. Zauważyłam jednak, że Piotrek ciągle nam się przygląda, jak nigdy. Patrzył na nas z takim zaciekawieniem, jakby czegoś w nas szukał.
W drodze powrotnej również ciągle nam się przyglądał... Nie wiedziałam o co mu chodziło.
Następnego dnia, w piątek 2 stycznia Agnieszka obchodziła swoje urodziny.
Rano po śniadaniu poszłam na górę, aby się przebrać.
Założyłam
Po zrobieniu kawy usiedliśmy wszyscy w salonie. Wiktoria wraz z Karolkiem i Izabelką oglądali bajkę. Olek z Mateuszkiem bawili się na dywanie, a Piotrek siedział w fotelu.
Znowu ciągle się nam przyglądał.
- A pamiętam, jaki Piotruś był taki malutki - uśmiechnął się Kamil, patrząc na naszych najmłodszych synów.
- Ja zaś pamiętam dokładnie, jak tydzień po jego narodzinach wyjechałeś....
- No tak, ale....
- Ale Piotruś to twardy chłopak , nie płakał za tobą
Piotrek spojrzał się ponownie.
- Jak się poznaliście? - spytał
Byłam zdziwiona tym pytaniem
- Ja jechałam na uczelnię, akurat zaspałam i wjechałam na czerwonym świetle na skrzyżowanie..
- Twoja mama była naprawdę nieuważna - zaśmiał się Kamil - Wjechała mi prosto pod koła.
- Co było dalej? - spytał
- Porozmawialiśmy chwilę, oboje chcieliśmy pokryć szkody każdego z osobna, to była moja wina, ale twój tata chciał wziąć całą winę na siebie, bo było ślisko.
- I co i co było dalej?
- Spotkaliśmy się wieczorem u cioci Marceliny i wujka Stefana, tam wujek Piotrek dowiedział się, że bardzo lubię fotografować,po tej "imprezie" twój tata odprowadził mnie pod blok, zaproponował wyjście na skoki, zgodziłam się, następnego dnia tata wraz z wujkiem podjechali pod moją uczelnię i zabrali mnie na swój trening, bo powiedzieli trenerowi, że uwielbiam fotografować i trener zaproponował mi, że będę fotografką całego teamu, tylko chciał mnie sprawdzić na treningu.
- I co było dalej?
- Jeździłam na zawody i tam coraz bardziej zbliżyłam się do twojego taty..
- Szybko mamo zaszłaś w ciążę
- Tak wyszło - odpowiedziałam zmieszana
- Aż tak się kochaliście?
- Jeśli chcesz synu wiedzieć, bo widzę, że to cię interesuje, to my cię nie planowaliśmy - odpowiedział Kamil - Ale pokochaliśmy cię od pierwszej chwili, gdy tylko się dowiedzieliśmy
- Kochacie cię? - spytał
- Bardzo - odpowiedzieliśmy zgodnie..
Po tej odpowiedzi Piotrek poszedł na górę do swojego pokoju
- Co to miało znaczyć? - spytałam Kamila
- Nie wiem
- Ale po co mu to powiedziałeś?
- Bo to go interesowało
- No niby tak, ale.... Może coś na tym sylwestrze się wydarzyło
- Jeśli się go spytamy, to nic nam nie powie
- Też tak myślę..
Następnego dnia w sobotę miał odbyć się Bal Mistrzów Sportu. Od samego rana zaczęłam się do niego przygotowywać. Założyłam białą bluzkę i do tego
Włosy zaś związałam w koka
Kamil założył białą koszulę i czarny garnitur. Gdy byliśmy gotowi, pożegnaliśmy się z dziećmi, którymi miał zając się Bronisław i pojechaliśmy do Warszawy.
Na początku zapozowaliśmy na ściance, a następnie udaliśmy się na ogromną salę. Mogę powiedzieć, że już to taka moja rutyna, bo na balu jestem co rok i choć trochę mi się znudziły, to jednak dalej czułam tę cudowną atmosferę.
Po godzinie 2:00 wyszliśmy z wielkiego hotelu i wróciliśmy do Zakopanego
- Ja naprawdę się boję, że coś wydarzyło się na tym Sylwestrze... - powiedziałam
- Może ktoś mu coś powiedział i teraz chce się dowiedzieć prawdy?
- Ale po co ktoś miał mu mówić jakieś kłamstwa? Jeszcze to pytanie, czy się kochamy? A jak ktoś mu czegoś nagadał?
- Że co, że jest z wpadki?
Nie odezwałam się ani słowem
- Przecież taka jest prawda, Kasia. Taka jest prawda. Jeszcze jak mu powiemy, że "zrobiliśmy go" nieświadomie, bo będąc pod wpływem alkoholu, to się nam chłopak załamie.
- Ale ...
- Wiem... chcesz to ukryć, ale on i tak się tego dowie od kogoś na pewno. Lepiej byłoby, gdyby dowiedział się tego od nas.
- Ale co? Pogłaszczemy go po główce i powiemy, że kochamy cię?
- Przecież taka jest prawda
- Tak, ale myślisz, że jak mu to powiemy, to będzie szczęśliwy? On przecież się załamie
- Ale on chce się czegoś dowiedzieć, tylko nie wiemy dlaczego.
- Właśnie nie wiemy...
Wczesnym rankiem byliśmy w domu. Dzieci jeszcze spały. Około 8:00 zrobiłam śniadanie. Zawołałam dzieci. Piotrek nadal był nie w humorze.
Gdy zaczęliśmy szykować się do kościoła, zadał nam kolejne pytanie.
- Chcieliście ślub kościelny?
- Tak - odpowiedzieliśmy razem
- Wierzymy w Boga, jesteśmy chrześcijanami - odpowiedziałam - Dlaczego nie mielibyśmy brać ślubu kościelnego? - spytałam
- Nie wiem... Tak tylko pytam
Zdziwiło mnie to pytanie.
Poszłam na górę, aby pomóc się ubrać Karolkowi i Izabelce, a następnie ubrałam Olusia i Mateuszka.
Ja założyłam
Pojechaliśmy zatem do kościoła
Gdy z niego wróciliśmy, zjedliśmy obiad i odpoczywaliśmy w salonie.
- Mogę o czymś z wami porozmawiać? - spytał Piotrek
- Oczywiście - odpowiedział Kamil
- Tylko, czy możemy porozmawiać w kuchni?
- Musimy doglądać twoje rodzeństwo - odpowiedziałam
- To możemy porozmawiać wieczorem, jak pójdą spać?
- Oczywiście - odpowiedziałam
Wieczorem położyłam spać dzieci.. O 22:00 wraz z Kamilem zeszłam na dół do kuchni. Piotrek już na nas czekał.
Bałam się jak nigdy. Przysięgam
- Więc o czym chciałeś z nami porozmawiać? -spytał Kamil
- O was i o mnie
- A co się dzieje? - spytałam
- Dlaczego nie powiedzieliście mi od początku prawdy?
- Jakiej prawdy?
- Że gdyby nie moje narodziny to nigdy byście nie byli razem?!
- Co ty takie bzdury wygadujesz? - spytałam
- Wiem to.... Nie chciałaś mnie, chciałaś mnie usunąć!
Byłam zszokowana
- Kochanie, ja...
- Co ty, mamo, co ty?
- Ja miałam niespełna 20 lat, gdy dowiedziałam się o ciąży i taka była moja pierwsza myśl... Pojechałam do Prus, do twoich dziadków, cała zapłakana.... Twój dziadek od razu chciał szybki ślub, póki nie było widać brzucha, a ja... a ja się bałam powiedzieć tacie o ciąży, bałam się, jak zareaguje.... Dopiero po jakiś dwóch tygodniach tata dowiedział się o ciąży... Cieszył się...
- Mamo, czemu wy mi to robicie?
- Co my ci robimy, synku?
- Czy wy od zawsze byliście szczęśliwi?
- Nie - odpowiedział Kamil - Kocham twoją matkę, ale jako młody chłopak nie wiedziałem, jak mam jej to powiedzieć, a twoja mama była niepewna co do moich uczuć, nie była pewna, czy będzie dobrą matką, o to ci chodzi...
- Spójrzcie na to
Piotrek wyjął z kieszeni spodni wydrukowany artykuł o tym, jak Gregor próbował mnie zgwałcić...
- A to? Jak mi to wytłumaczycie?!
Zalałam się łzami..
- Kamil... Kamil... - wtuliłam się w męża
- Schowaj to! - Kamil syknął do Piotrka - Dla mamy to jest dalej trudne
- Ale to już 15 lat minęło
- Synku... - odezwałam się - To było dla mnie najtrudniejsze przeżycie.... Gdyby nie tata mnie nie uratował...
- Wiecie co? Sami jesteście siebie warci, naprawdę... Żebym ja dowiadywał się prawdy z kolorowych gazet, a nie od własnych rodziców?! Wstyd
Piotrek pobiegł na górę i trzasnął drzwiami od pokoju tak, że zbudził Olka i Mateuszka
Chciałam wstać i udać się do naszych najmłodszych pociech, ale Kamil mnie zatrzymał
- Idź, kochanie i się połóż. Ja się nimi zajmę...
- Dziękuję
Poszłam na górę i położyłam się na łóżku... Nie mogłam niestety usnąć
Następnego dnia po śniadaniu założyłam
Piotrek nie rozmawiał z nami i nie spoglądał w naszą stronę.. Postanowiłam więc po południu wybrać się do Agnieszki i z nią szczerze o tym porozmawiać..
Po wypiciu kawy opowiedziałam Agnieszce wszystko, co działo się dotychczas
- I co ja mam teraz zrobić, Agnieszka?
- Ja jestem pewna, że coś wydarzyło się na tym Sylwestrze
- Myślisz, że ktoś mu coś nagadał?
- Kasiu - Agnieszka złapała mnie za rękę - Wiesz, jakie są dzieci, chcą sobie dogryźć. Myślę, że ktoś mu nagadał, że .... nie kochacie go, że wpadliście i dlatego się urodził, że gdyby nie ta ciąża, to ..... sama nie wiem.... A Piotrek temat podłapał i szuka teraz w internecie odpowiedzi na nurtujące go pytania..... Jeśli bał się sam was zapytać, potem robi jakieś podchody, czy go kochacie, on ma w tym jakiś cel.... A wie, że jesteście medialną parą z Kamilem, że pełno was wszędzie i artykuły znajdzie sprzed 15 lat.....I znalazł....
- Agnieszka.... Kamil przecież mu powiedział, że ... my go nie planowaliśmy. Powiedział to najbardziej delikatnie, jak się chyba dało.
- I to go jeszcze bardziej utwierdziło w swoich przekonaniach
- Ale my nie możemy go okłamywać....
- No nie możecie
- No właśnie....No i co my możemy zrobić?
- A skąd mam wiedzieć? Ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji
- I nie będziesz, urodziłaś swoich synków po ślubie, a nie przed ślubem i nie po 2 miesiącach znajomości...... - rozpłakałam się
- Kasiu... Nie płacz...
- Jak mam nie płakać... Mój własny syn, pierworodny uważa takie rzeczy, dotarł do takich informacji
- Myślisz, żeby mu powiedzieć więcej?
- Mam mu powiedzieć, że kilka lat przed narodzinami Karolka byłam w ciąży, spotkałam się z Gregorem, Kamil się o tym dowiedział, uciekłam i zostałam dźgnięta nożem? Że poroniłam? Przecież Piotrek gorzej się załamie
- Nie widział blizny?
- Nie i Piotrek nie może tej blizny zobaczyć
-To dalej chcesz zatajać przed nim prawdę?
- To był naprawdę ciężki okres dla mnie i Kamila. Sama wiesz, jak długo nie odzywałam się do Kamila i chciałam się wyprowadzić. Ja leczyłam się pod kątem depresji.....
- Musisz powiedzieć...
- Aga.... On mnie znienawidzi
- Nie masz wyjścia, jeśli zataisz to wszystko z każdym rokiem będzie coraz gorzej... Wy nie możecie sobie na to pozwolić...
- Wiem.... Ale nie jestem pewna, czy jestem gotowa na taką stratę....
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000





Komentarze
Prześlij komentarz