25 maja Kamil obchodził swoje 37 urodziny. Dzień wcześniej upiekłam już tort czekoladowy. Kamil poprosił mnie jednak, aby nie wykonywać napisu z liczbą jego lat.
- A co? Boisz się? - uśmiechnęłam się
- Wiesz.... Świadomość, że mam już 37 lat nie jest dobra - uśmiechnął się.
Rano obudziłam Kamila pocałunkiem w policzek
- Takie poranki, to ja mogę mieć codziennie - uśmiechnął się Kamil
W tym momencie wręczyłam mężowi prezent.
Kupiłam Kamilowi czekoladki i butelkę drogiego wina
- Pamiętam te czasy, kiedy pijaliśmy wino za młodu - uśmiech nie schodził mu z ust - Piotruś sobie spał, a my siedzieliśmy w salonie i piliśmy winko
- To były piękne czasy - po czym pocałowałam męża w usta
Po tym namiętnym pocałunku zeszliśmy na dół, gdzie czekały już na nas dzieci.
Gdy tylko zobaczyły Kamila, zaczęły śpiewać "Sto lat"
Ja zaś poszłam na górę po Olusia i Mateuszka. Nakarmiłam ich.
- Nie! - krzyknął Mateusz za każdą łyżeczką, którą miał przed oczami
- Dlaczego nie chcesz jeść? - spytałam
- Nie! - krzyczał jeszcze bardziej
- Chociaż jedną łyżeczkę..... Za tatusia - uśmiechnęłam się - Bo dzisiaj tatuś ma urodziny..
- Nie!
- MA! - wykrzyknęła Izabelka do Mateuszka - Dzisiaj tata ma urodziny. I to już 37!
- I to już 37.... - powtórzył Kamil, jakby wciąż nie dowierzał, że ma już tyle lat na swoim koncie.
- Człowiek się starzeje - powiedział Piotrek, jedząc płatki. - Ja też już w tym roku skończę 15 lat.
- Ty się lepiej zajmij nauką - powiedział Kamil
- Ja już nie mam się czym zajmować. Jutro jadę z papierami do szkoły.
- Właśnie.... - odezwałam się - Ty tylko wspomniałeś nam raz, że składasz do SMS i tyle? Nigdzie indziej?
- Nie, bo po co?
- Zawsze miałbyś jakąś alternatywę - powiedziałam do syna
- Nie widzę takiej potrzeby
- A Maja? Gdzie będzie składała?
- Do obydwóch liceów.
- Na jaki profil?
- Mówiła coś o biologiczno-chemicznym, ale też chciała biologia-polski-angielski, ona sama jeszcze do końca nie wie
- Bo ja będę pracowała w tym liceum na Słonecznej.
- Tam chyba składa właśnie na pierwszym miejscu - powiedział Piotrek, czym skończył jeść płatki i zbierał się do szkoły.
Po południu w naszym domu miało odbyć się takie małe przyjęcie z okazji urodzin Kamila, a także moich. Jeśli można nazwać to przyjęciem. Miał być Bronisław, a także Maciek z Agnieszką i dziećmi, Justyna z Piotrkiem i dziećmi, Marcelina ze Stefanem i dziećmi, a także moja mama z Julką oraz Michał z Natalią i dwójką synów, a także my.
Pogoda była bardzo ładna jak na majowe Zakopanego, dlatego Kamil postanowił, że ugościmy naszych gości na tarasie. Gdy już wszystko było przyszykowane, poszłam na górę, aby przebrać siebie, a także dzieci
Założyłam zatem
Po 16:00 zjawili się goście, których zaprosiliśmy na taras. Dzieciaki biegały po podwórku. A ja poszłam do domu po tort. Bez świeczek, ani liczby lat. Po prostu jakbym przyniosła zwykłe ciasto.
"Jak Kamil jest taki smutny na temat swojego wieku, to co będzie ze mną" - powiedziałam do siebie w myślach , kładąc tort na stoliku.
Po zjedzeniu tortu siedzieliśmy na tarasie, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, a dzieci bawiły się na podwórku.
-Mamo! - zawołał Aleksander
Podeszłam więc do synka
-Co się stało? - spytałam
-Mati - wskazał palcem na swojego brata bliźniaka
-Co Mateusz? Coś ci zrobił?
Nie dostałam jednak odpowiedzi.
Oluś spojrzał się na mnie i tylko uśmiechnął, po czym wrócił do zabawy z pozostałymi dziećmi.
Wróciłam zatem na miejsce.
-I co tam? - spytał Kamil
-Nic. Powiedział tylko "Mati" zaśmiał się i tyle.
-Cały Oluś... Tylko się śmieje - powiedziała moja mama
-A kiedy on się nie śmiał - powiedziała Agnieszka Kot
-Przecież, Aguś, to nasz chrześniak - Maciek szturchnął swoją żonę i zaczęli oboje się śmiać.
-A przecież dzieci wradzają się do rodziców chrzestnych - powiedziała Natalia
-Naprawdę? - zaśmiał się Kamil - A myślałem, że nasi synowie są tacy przystojni po mnie - przeczesał ręką swoje włosy
Zaczęłam się śmiać
-Z czego się śmiejesz? - spytał mój mąż
- Z ciebie
W tym momencie Kamil ni stąd ni zowąd pocałował mnie namiętnie w usta.
-Uuu! Gorzko! - Maciek zaczął klaskać w dłonie
-Kochanie - zwróciłam się do męża - A z jakiej to okazji?
-Za to, ze jesteśmy juz 15 lat razem i było to najcudowniejsze 15 lat mojego życia
-Kochany jesteś... - przytuliłam męża z całej siły i pocałowałam go w policzek, po czym położyłam rękę na jego policzku. Delikatnie dotknęłam jego zmarszczek wokół oczu...
Uświadomiłam sobie, że przez te 15 lat wiele się w nas zmieniło. Nie tylko wygląd zewnętrzny, ale nasze charaktery, jak postrzegamy świat....
Wieczorem goście rozeszli się do domów, a ja położyłam spać Olusia i Mateuszka. Oluś usnął od razu, bez niczego, za to Mateuszek codziennie daje mi popalić. Zawsze nie chce usnąć. Usypiałam go ponad godzinę.. A gdy usnął, Kamil wszedł do pokoju chłopców z pytanie czy już usunęli.. Zrobił to tak zamaszyście, że Mateuszek poruszył się w łóżeczku, jakby zaraz miał się zbudzić.
-No co ty robisz! - powiedziałam szeptem do Kamila
-Śpią już?
-Dopiero co Mateuszek usnął, bo przecież codziennie nie może usnąć....
-Naczynia pomyłem, podłogę w kuchni też.
Myślisz, żeby w salonie też umyć?
Aż byłam w szoku, że Kamil sam z siebie wziął się za sprzątanie.
-A ty się, Kamilku, dobrze czujesz?
-A teraz to ja ciebie, kochanie, nie rozumiem.
-Wziąłeś się za sprzątanie?
-A co? Nie mogę?
-Bo to trochę niepodobne do ciebie
-Chciałem ci pomóc, bo jesteś zmęczona, a ty....
Kamil spuścił głowę..
Wstałam więc z bujanego fotela i podeszłam do męża, wieszając mu się ma szyi.
Kamil położył ręce na moich biodrach
Pocałowałam go delikatnie w usta. I ponownie dotknęłam jego zmarszczek wokół oczu...
-Kocham te twoje zmarszczki - powiedziałam do męża..
Kamil przyparł mnie do ściany.. I delikatnie pocałował....
-A może by tak.... - szepnął mi do ucha, uśmiechając się
-A może by co? - uśmiechnęłam się
Kamil złapał mnie mocniej w pasie i wziął na ręce
-Kamil!
- Nie krzycz... Zbudzisz dzieci...
Po czym zaniósł mnie do sypialni. Tam oboje usiedliśmy na łóżku. Kamil położył rękę na moich plecach, po czym delikatnie zdjął moją bluzkę. Siedziałam przed w biustonoszu. Kamil patrzył się na mnie...
-A może tak kolejnego Stocha do kolekcji? - zaśmiał się
-Oj nie.. Niedługo wyjdziemy z pieluch.... Nie chcę do nich wracać... - po czym dobrałam się do paska u spodni Kamila.
Spędziliśmy upojną noc, a rankiem obudziliśmy się w swoich ramionach.
Obudził mnie zapach świeżej jajecznicy. Założyłam zatem szlafrok i zeszłam na dół. Jednak zamiast Kamila przy kuchence zauważyłam naszego najstarszego syna, a obok stała Wiktoria, która nakrywała do stołu.
Nagle córka się odwróciła
-Piotrek, mama!
Piotrek natychmiastowo się odwrócił
-Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Matki, mamusiu - powiedział Piotrek
Po czym nałożył jajecznicę na talerze.
-Dziękuję wam, moi kochani - pocałowałam ich w czółka
W tym momencie do kuchni zszedł Karolek oraz Izabelka, jeszcze w piżamach.
-A gdzie tata? - spytała Izabelka
- Nie wiem - odpowiedziałam
Poszłam zatem na górę aby zejść z Olusiem i Mateuszkiem na śniadanie. Po drodze weszłam jeszcze do łazienki na górze, a tam Kamil mył zęby.
-A ja cię szukam - powiedziałam do męża
-A ja cały czas byłem tutaj
-Zchodzisz na śniadanie? Piotrek z Wiktorią zrobili jajecznicę
-Dla ukochanej mamusi - zaśmiał się Kamil - A na dzień ojca zamówią pizzę
-No co ty - uśmiechnęłam się - Idę po chłopców - pocałowałam męża w policzek i udałam się do pokoju naszych najmłodszych synów
Gdy zjedliśmy razem śniadanie, Piotrek powiedział do mnie
-To twój 14sty dzień matki.
-15 - poprawiłam syna - 15 lat temu stałam się najszczęśliwszą kobietą na całej ziemi. - ucałowałam wszystkie sześcioro naszych dzieci - Nawet się nie wiecie, jak się cieszę, że was mam.
Następnie poszłam na górę, aby się przebrać. Założyłam zatem
Włosy związałam w kucyka i zrobiłam delikatny makijaż.
Kamil miał zostać z Olusiem i Mateuszkiem w domu, a ja pojechałam do szkoły, ponieważ Karolek miał swój występ z okazji Dnia Mamy w szkole.
Wcześniej zawiozłam jednak Izabelkę do przedszkola.
Występ rozpoczął się o 10:00. Dzieci na początku śpiewały piosenki i mówiły wierszyki, a na koniec każda z mam dostała laurkę.
Po występie zrobiłam sobie z Karolkiem zdjęcie na tle napisu "Kochanym Mamom, dziękujemy!"
Po zdjęciach i poczęstunku wróciłam z Karolkiem do domu, odbierając Izabelkę z przedszkola.
Następnego dnia były moje urodziny. Zostałam obudzona przez Kamila pocałunkiem w policzek i ogromnym bukietem czerwonych róż.
- Dziękuję, kochanie - ucałowałam męża w usta
Po czym poszłam do łazienki, aby się przebrać z piżamy.
Założyłam
Włosy rozpuściłam i wyprostowałam prostownicą, a także nałożyłam na twarz delikatny makijaż.
Nastepnie poszłam do pokojów dzieciaków, aby ich obudzić, bo była już godzina 7:00. Oluś z Mateuszkiem jeszcze spali, więc nie miałam serca ich budzić.
Dzieci wręczyły mi własnoręcznie wykonane laurki z okazji moich urodzin, a Piotrek wręczył mi czekoladki
- Dziękuję wam - ucałowałam swoje dzieci.
Gdy zawiozłam dzieci do szkoły i przedszkola, Kamil około 10:00 wyrwał mnie wraz z Olusiem i Mateuszem na spacer. Udaliśmy się w stronę lasu. Kamil zrobił mi zdjęcie, jak pchnę wózek z dwójką naszych synów i wstawił to zdjęcie na swoje instastory z hasztagiem #mojakochanażona i do tego emotikonkę serduszka.
W drodze powrotnej weszliśmy do Agnieszki, gdzie wypiliśmy herbatę.
Po południu, gdy dzieci wróciły ze szkoły, wybraliśmy się do naszego mini parku za domem, gdzie Kamil posadził swoje drzewa.
- A kiedy one urosną? - spytał Karolek
- Potrzeba naprawdę wiele lat - odezwał się Kamil - Dlatego musicie robić wszystko, aby ich nie zniszczyć. Dobrze?
- Dobrze, tato - odpowiedział Karolek
Po czym wróciliśmy do domu, a o 18:00 z treningu wrócił wycieńczony Piotrek. Zjadł tylko kolację i bez kąpieli poszedł spać...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
- A co? Boisz się? - uśmiechnęłam się
- Wiesz.... Świadomość, że mam już 37 lat nie jest dobra - uśmiechnął się.
Rano obudziłam Kamila pocałunkiem w policzek
- Takie poranki, to ja mogę mieć codziennie - uśmiechnął się Kamil
W tym momencie wręczyłam mężowi prezent.
Kupiłam Kamilowi czekoladki i butelkę drogiego wina
- Pamiętam te czasy, kiedy pijaliśmy wino za młodu - uśmiech nie schodził mu z ust - Piotruś sobie spał, a my siedzieliśmy w salonie i piliśmy winko
- To były piękne czasy - po czym pocałowałam męża w usta
Po tym namiętnym pocałunku zeszliśmy na dół, gdzie czekały już na nas dzieci.
Gdy tylko zobaczyły Kamila, zaczęły śpiewać "Sto lat"
Ja zaś poszłam na górę po Olusia i Mateuszka. Nakarmiłam ich.
- Nie! - krzyknął Mateusz za każdą łyżeczką, którą miał przed oczami
- Dlaczego nie chcesz jeść? - spytałam
- Nie! - krzyczał jeszcze bardziej
- Chociaż jedną łyżeczkę..... Za tatusia - uśmiechnęłam się - Bo dzisiaj tatuś ma urodziny..
- Nie!
- MA! - wykrzyknęła Izabelka do Mateuszka - Dzisiaj tata ma urodziny. I to już 37!
- I to już 37.... - powtórzył Kamil, jakby wciąż nie dowierzał, że ma już tyle lat na swoim koncie.
- Człowiek się starzeje - powiedział Piotrek, jedząc płatki. - Ja też już w tym roku skończę 15 lat.
- Ty się lepiej zajmij nauką - powiedział Kamil
- Ja już nie mam się czym zajmować. Jutro jadę z papierami do szkoły.
- Właśnie.... - odezwałam się - Ty tylko wspomniałeś nam raz, że składasz do SMS i tyle? Nigdzie indziej?
- Nie, bo po co?
- Zawsze miałbyś jakąś alternatywę - powiedziałam do syna
- Nie widzę takiej potrzeby
- A Maja? Gdzie będzie składała?
- Do obydwóch liceów.
- Na jaki profil?
- Mówiła coś o biologiczno-chemicznym, ale też chciała biologia-polski-angielski, ona sama jeszcze do końca nie wie
- Bo ja będę pracowała w tym liceum na Słonecznej.
- Tam chyba składa właśnie na pierwszym miejscu - powiedział Piotrek, czym skończył jeść płatki i zbierał się do szkoły.
Po południu w naszym domu miało odbyć się takie małe przyjęcie z okazji urodzin Kamila, a także moich. Jeśli można nazwać to przyjęciem. Miał być Bronisław, a także Maciek z Agnieszką i dziećmi, Justyna z Piotrkiem i dziećmi, Marcelina ze Stefanem i dziećmi, a także moja mama z Julką oraz Michał z Natalią i dwójką synów, a także my.
Pogoda była bardzo ładna jak na majowe Zakopanego, dlatego Kamil postanowił, że ugościmy naszych gości na tarasie. Gdy już wszystko było przyszykowane, poszłam na górę, aby przebrać siebie, a także dzieci
Założyłam zatem
Po 16:00 zjawili się goście, których zaprosiliśmy na taras. Dzieciaki biegały po podwórku. A ja poszłam do domu po tort. Bez świeczek, ani liczby lat. Po prostu jakbym przyniosła zwykłe ciasto.
"Jak Kamil jest taki smutny na temat swojego wieku, to co będzie ze mną" - powiedziałam do siebie w myślach , kładąc tort na stoliku.
Po zjedzeniu tortu siedzieliśmy na tarasie, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, a dzieci bawiły się na podwórku.
-Mamo! - zawołał Aleksander
Podeszłam więc do synka
-Co się stało? - spytałam
-Mati - wskazał palcem na swojego brata bliźniaka
-Co Mateusz? Coś ci zrobił?
Nie dostałam jednak odpowiedzi.
Oluś spojrzał się na mnie i tylko uśmiechnął, po czym wrócił do zabawy z pozostałymi dziećmi.
Wróciłam zatem na miejsce.
-I co tam? - spytał Kamil
-Nic. Powiedział tylko "Mati" zaśmiał się i tyle.
-Cały Oluś... Tylko się śmieje - powiedziała moja mama
-A kiedy on się nie śmiał - powiedziała Agnieszka Kot
-Przecież, Aguś, to nasz chrześniak - Maciek szturchnął swoją żonę i zaczęli oboje się śmiać.
-A przecież dzieci wradzają się do rodziców chrzestnych - powiedziała Natalia
-Naprawdę? - zaśmiał się Kamil - A myślałem, że nasi synowie są tacy przystojni po mnie - przeczesał ręką swoje włosy
Zaczęłam się śmiać
-Z czego się śmiejesz? - spytał mój mąż
- Z ciebie
W tym momencie Kamil ni stąd ni zowąd pocałował mnie namiętnie w usta.
-Uuu! Gorzko! - Maciek zaczął klaskać w dłonie
-Kochanie - zwróciłam się do męża - A z jakiej to okazji?
-Za to, ze jesteśmy juz 15 lat razem i było to najcudowniejsze 15 lat mojego życia
-Kochany jesteś... - przytuliłam męża z całej siły i pocałowałam go w policzek, po czym położyłam rękę na jego policzku. Delikatnie dotknęłam jego zmarszczek wokół oczu...
Uświadomiłam sobie, że przez te 15 lat wiele się w nas zmieniło. Nie tylko wygląd zewnętrzny, ale nasze charaktery, jak postrzegamy świat....
Wieczorem goście rozeszli się do domów, a ja położyłam spać Olusia i Mateuszka. Oluś usnął od razu, bez niczego, za to Mateuszek codziennie daje mi popalić. Zawsze nie chce usnąć. Usypiałam go ponad godzinę.. A gdy usnął, Kamil wszedł do pokoju chłopców z pytanie czy już usunęli.. Zrobił to tak zamaszyście, że Mateuszek poruszył się w łóżeczku, jakby zaraz miał się zbudzić.
-No co ty robisz! - powiedziałam szeptem do Kamila
-Śpią już?
-Dopiero co Mateuszek usnął, bo przecież codziennie nie może usnąć....
-Naczynia pomyłem, podłogę w kuchni też.
Myślisz, żeby w salonie też umyć?
Aż byłam w szoku, że Kamil sam z siebie wziął się za sprzątanie.
-A ty się, Kamilku, dobrze czujesz?
-A teraz to ja ciebie, kochanie, nie rozumiem.
-Wziąłeś się za sprzątanie?
-A co? Nie mogę?
-Bo to trochę niepodobne do ciebie
-Chciałem ci pomóc, bo jesteś zmęczona, a ty....
Kamil spuścił głowę..
Wstałam więc z bujanego fotela i podeszłam do męża, wieszając mu się ma szyi.
Kamil położył ręce na moich biodrach
Pocałowałam go delikatnie w usta. I ponownie dotknęłam jego zmarszczek wokół oczu...
-Kocham te twoje zmarszczki - powiedziałam do męża..
Kamil przyparł mnie do ściany.. I delikatnie pocałował....
-A może by tak.... - szepnął mi do ucha, uśmiechając się
-A może by co? - uśmiechnęłam się
Kamil złapał mnie mocniej w pasie i wziął na ręce
-Kamil!
- Nie krzycz... Zbudzisz dzieci...
Po czym zaniósł mnie do sypialni. Tam oboje usiedliśmy na łóżku. Kamil położył rękę na moich plecach, po czym delikatnie zdjął moją bluzkę. Siedziałam przed w biustonoszu. Kamil patrzył się na mnie...
-A może tak kolejnego Stocha do kolekcji? - zaśmiał się
-Oj nie.. Niedługo wyjdziemy z pieluch.... Nie chcę do nich wracać... - po czym dobrałam się do paska u spodni Kamila.
Spędziliśmy upojną noc, a rankiem obudziliśmy się w swoich ramionach.
Obudził mnie zapach świeżej jajecznicy. Założyłam zatem szlafrok i zeszłam na dół. Jednak zamiast Kamila przy kuchence zauważyłam naszego najstarszego syna, a obok stała Wiktoria, która nakrywała do stołu.
Nagle córka się odwróciła
-Piotrek, mama!
Piotrek natychmiastowo się odwrócił
-Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Matki, mamusiu - powiedział Piotrek
Po czym nałożył jajecznicę na talerze.
-Dziękuję wam, moi kochani - pocałowałam ich w czółka
W tym momencie do kuchni zszedł Karolek oraz Izabelka, jeszcze w piżamach.
-A gdzie tata? - spytała Izabelka
- Nie wiem - odpowiedziałam
Poszłam zatem na górę aby zejść z Olusiem i Mateuszkiem na śniadanie. Po drodze weszłam jeszcze do łazienki na górze, a tam Kamil mył zęby.
-A ja cię szukam - powiedziałam do męża
-A ja cały czas byłem tutaj
-Zchodzisz na śniadanie? Piotrek z Wiktorią zrobili jajecznicę
-Dla ukochanej mamusi - zaśmiał się Kamil - A na dzień ojca zamówią pizzę
-No co ty - uśmiechnęłam się - Idę po chłopców - pocałowałam męża w policzek i udałam się do pokoju naszych najmłodszych synów
Gdy zjedliśmy razem śniadanie, Piotrek powiedział do mnie
-To twój 14sty dzień matki.
-15 - poprawiłam syna - 15 lat temu stałam się najszczęśliwszą kobietą na całej ziemi. - ucałowałam wszystkie sześcioro naszych dzieci - Nawet się nie wiecie, jak się cieszę, że was mam.
Następnie poszłam na górę, aby się przebrać. Założyłam zatem
Włosy związałam w kucyka i zrobiłam delikatny makijaż.
Kamil miał zostać z Olusiem i Mateuszkiem w domu, a ja pojechałam do szkoły, ponieważ Karolek miał swój występ z okazji Dnia Mamy w szkole.
Wcześniej zawiozłam jednak Izabelkę do przedszkola.
Występ rozpoczął się o 10:00. Dzieci na początku śpiewały piosenki i mówiły wierszyki, a na koniec każda z mam dostała laurkę.
Po występie zrobiłam sobie z Karolkiem zdjęcie na tle napisu "Kochanym Mamom, dziękujemy!"
Po zdjęciach i poczęstunku wróciłam z Karolkiem do domu, odbierając Izabelkę z przedszkola.
Następnego dnia były moje urodziny. Zostałam obudzona przez Kamila pocałunkiem w policzek i ogromnym bukietem czerwonych róż.
- Dziękuję, kochanie - ucałowałam męża w usta
Po czym poszłam do łazienki, aby się przebrać z piżamy.
Założyłam
Włosy rozpuściłam i wyprostowałam prostownicą, a także nałożyłam na twarz delikatny makijaż.
Nastepnie poszłam do pokojów dzieciaków, aby ich obudzić, bo była już godzina 7:00. Oluś z Mateuszkiem jeszcze spali, więc nie miałam serca ich budzić.
Dzieci wręczyły mi własnoręcznie wykonane laurki z okazji moich urodzin, a Piotrek wręczył mi czekoladki
- Dziękuję wam - ucałowałam swoje dzieci.
Gdy zawiozłam dzieci do szkoły i przedszkola, Kamil około 10:00 wyrwał mnie wraz z Olusiem i Mateuszem na spacer. Udaliśmy się w stronę lasu. Kamil zrobił mi zdjęcie, jak pchnę wózek z dwójką naszych synów i wstawił to zdjęcie na swoje instastory z hasztagiem #mojakochanażona i do tego emotikonkę serduszka.
W drodze powrotnej weszliśmy do Agnieszki, gdzie wypiliśmy herbatę.
Po południu, gdy dzieci wróciły ze szkoły, wybraliśmy się do naszego mini parku za domem, gdzie Kamil posadził swoje drzewa.
- A kiedy one urosną? - spytał Karolek
- Potrzeba naprawdę wiele lat - odezwał się Kamil - Dlatego musicie robić wszystko, aby ich nie zniszczyć. Dobrze?
- Dobrze, tato - odpowiedział Karolek
Po czym wróciliśmy do domu, a o 18:00 z treningu wrócił wycieńczony Piotrek. Zjadł tylko kolację i bez kąpieli poszedł spać...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz