11 lipca Patrycja obchodziła swoje 16. urodziny. Wiedziałem, że w domu Patrycji nie będę mile widziany... Jednak bardzo chciałem być tego dnia z Patrycją. Jak się jednak okazało, tydzień wcześniej, czyli 4 lipca musiałem wyjechać na zgrupowanie i to w dodatku na 2 tygodnie. Byłem wściekły. Chciałem być z Patrycją, a wypadło zgrupowanie i to jeszcze dwutygodniowe. Nie chciałem robić przykrości Patrycji, ale niestety... Chciałem to jakoś wytłumaczyć Patrycji..
Umówiłem się z nią w niedzielę po południu w parku, bo jak sama ostatnio stwierdziła, że Krupówki jej się znudziły.
Czekałem więc na nią w parku. Po chwili zauważyła mnie, jak siedziałem na ławce. Podeszła do mnie i pomachała mi
-Hejka - powiedziała
-Cześć.
Widziała, że mam smutną minę.
-Piotrek, coś się stało?
-Wyjeżdżam jutro na zgrupowanie
-Gdzie? - zapytała jakby nie rozumiała
-Do Austrii, ale to zgrupowanie dwutygodniowe
-Piotrek... Ale czym ty się przejmujesz?
-Bo.. Nie będzie mnie na twoich urodzinach
-Oj..
Nawet sama zapomniałam - i spontanicznie przytuliła mnie po przyjacielsku - Piter - zaśmiała się - Rodzice już mają plany na moje urodziny
-Jakie plany?
-Wylatujemy do Grecji na wakacje. W niedzielę, 10 lipca na cały tydzień
-Dopiero teraz mi o tym mówisz?
-Dowiedziałam się dopiero wczoraj wieczorem.
-Ja już tutaj myślałem co zrobić, a ciebie nie będzie.
-Ojciec myśli, że jak ma pieniądze, to mu wszystko wolno
-Byłem w Grecji jak byłem malutki. Rodzice kupili dziadkom od strony taty wyjazd do Grecji z okazji rocznicy ślubu, lecz dziadkowie nie mogli lecieć, więc mama z tatą kupili jeszcze jeden bilet i polecieliśmy
-Powiedzieć Ci coś? - uśmiechnęła się
-Co?
- Mój tata ostatnio oglądał wiadomości sportowe. Pokazywali cię i nazwano cię w telewizji "nadzieją polskich skoków". Mój tata uśmiechnął się i powiedział, że takich młodych ludzi nam potrzeba i że bardzo przystojny z ciebie młodzieniec - zaczęła się śmiać.
-A co? Nie jestem przystojnym młodzieńcem? - zacząłem się śmiać i poprawiłem fryzurę
-Jesteś zabójczo przystojny - i nagle, spontanicznie włożyła rękę w moje włosy
Jednak zorientowała się, co powiedziała do mnie i wyjęła rękę z moich włosów
-Wiesz, że moja mama też tak robi tacie, jak nikt nie patrzy? - uśmiechnąłem się do Patrycji
-Muszę Ci powiedzieć, że masz cudowną rodzinę. Najpierw ich spotkałam w twoje urodziny, potem na weselu. Jesteście naprawdę pozytywni. Znałam twoją mamę tylko ze szkoły i w domu jest taka sama. Miła, pogodna i w dodatku śmieszna
- Jej humor czasami wręcz powala na łopatki - uśmiechnąłem się - Ale chciałbym poznać twoją rodzinę
Patrycja spojrzała się na mnie wymownie
-Przecież się przyjaźnimy - wtrąciłem się
-Wiem, Piter, że się przyjaźnimy, ale.. Nie jestem pewna, czy spotkanie z moimi rodzicami jest świetnym pomysłem. Ja mam inne odczucia. Jeszcze sobie coś pomyślą.
- Już chyba sobie pomyśleli... - palnąłem
- Kiedy?
Zmieszałem się przez chwilę
- Jak zwiałaś wtedy z ostatniej lekcji, powiedziałaś z kim uciekłaś?
- Powiedziałam, że ze znajomym - jej mina nie wróżyła nic dobrego
- Nie pytali , kim był ten znajomy
- Nie... - spuściła głowę
Złapałem ją delikatnie za podbródek i podniosłem głowę do góry
- Nie świruj, opowiadasz o swoich rodzicach straszne rzeczy, wiesz, jacy są.... Nie mów, że nic nie powiedzieli..
- Piotrek.... Nie ma do czego wracać
- Właśnie, że jest do czego wracać.
- Nie znasz prawdy, to się nie wtrącaj.
- Znam prawdę
- Jaką prawdę? - oburzyła się
- Wiem, że rodzice, jak się dowiedzieli, że uciekłaś ze mną, zabrali cię do ginekologa. - powiedziałem to w końcu
- Skąd ty wiesz takie rzeczy?!
- Podsłuchałem twoją rozmowę z Wiką
- Świnia jesteś i tyle! - wstała zdenerwowana z ławki i pobiegła...
Zostałem sam.... Wróciłem do domu, wszedłem na podwórku i usiadłem od razu na tarasie. Zakryłem twarz rękoma...
Po jakiś 20 minutach na taras wyszła Wika
- Co ty tutaj robisz? Nie miałeś spotkać się z Patrycją?
- Miałem.. Już się spotkałem
- O co się pokłóciliście?
- O co ci chodzi? - nie wiedziałem, skąd Wiktoria wie takie rzeczy
- Widać to po tobie. Po każdym spotkaniu z nią wracasz jeszcze bardziej szczęśliwy, niż z poprzedniego..
- Powiedziałem jej, że .. wiem o tym ginekologu...
- Skąd wiesz?? - Wika aż podskoczyła
- Podsłuchałem waszą rozmowę w dniu ślubu Kuby...
- No wiesz co! - zezłościła się - Przez ten czas poznałam Patrycję i powiem ci, że to świetna dziewczyna i ... Piotrek... Jeśli coś do niej czujesz.... Tylko tego nie spieprz...
- Już to zrobiłem...
- To zrób wszystko, aby to naprawić
- Kiedy niby, jak jutro rano wyjeżdżam na 2 tygodnie?
- A nawet i teraz!
- Jak to teraz?
- Chodź!
Złapała mnie za rękę i zeszliśmy z tarasu
Wyszliśmy na ulicę.
- Wika, co ty robisz?
- Chcę uratować twoją miłość...
- A ja nawet nie wiem, co do niej czuję!
- To się w końcu dowiedz, Piotrek!!
Wsiedliśmy w jeden z miejskich autobusów i pojechaliśmy na drugi koniec Zakopanego, gdzie mieszkała Patrycja.
Wika kupiła mi mały bukiecik kwiatów, na Krupówkach zaś małego, białego misia. Dała mi te dwie rzeczy
- I co ja mam z tym zrobić? - spytałem
- Ja wiedziałam, że jesteś nieogarnięty, ale nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak! - zaśmiała się - Idziesz pod jej dom !
- No co ty, zwariowałaś?
- Nie chcesz?
- No nie, nie mogę
Wika wyjęła telefon i napisała do kogoś wiadomość. Po chwili dostała odpowiedź i powiedziała mi
- Chodź pod skocznię
Przeszliśmy więc pieszo pod skocznię.. W oddali zauważyłem... Patrycję!
- Co ty znowu wymyśliłaś? - spytałem siostrę
- Idź i przepraszaj, ale to raz!!
Wiedziałem, że z Wiką nie ma żartów. Podszedłem więc do Patrycji, stała akurat tyłem, więc mnie nie widziała
- Patrycja... - zacząłem
Aż podskoczyła, przestraszyłem ją
- Piotrek? - spytała
- Nie poznajesz mnie? - uśmiechnąłem się - Przepraszam, że cię wystraszyłem.
- Co ty tutaj robisz, byłam umówioną z Wiktorią.
- Chciałbym cię przeprosić... Wybuchnąłem trochę w tym parku... Nie mogę znieść, jak traktują cię rodzice.... I do tego....Wiem, nie powinien podsłuchiwać, ale... akurat przechodziłem... Ludzka ciekawość - wręczyłem jej kwiaty i misia.
- Piotrek... Nie trzeba było.. Wystarczyłoby, abyś ze mną po ludzku porozmawiał, może jesteśmy nastolatkami, ale chcemy być traktowani jak dorośli... Więc i tak też się zachowujmy...
- Ale... wybaczasz mi?
- No jasne, że ci wybaczam... Piotruś.
To zdrobnienie z jej ust brzmiało cudownie....
I nagle rzuciła mi się na szyję....
- Proszę cię... Jak będziesz na tym zgrupowaniu, to.... pisz... dzwoń... cokolwiek.. Ja uschnę z tęsknoty - powiedziała
- Myślisz, że to będzie dobre, będziesz przecież z rodzicami.
- Walić rodziców... - po czym pocałowała mnie w policzek - Przepraszam, ale muszę już iść do domu...
To był najcudowniejszy pocałunek w moim życiu. Podszedłem do Wiki, która stała obok
- No i cudownie! - powiedziała - Wracamy do domu!
- Pieszo?
- A jak chcesz? Ja nie mam już więcej pieniędzy, aby ci płacić za komunikację miejską!
- No dobra, niech ci będzie...
Gdy wracaliśmy pieszo do domu, spytałem Wikę o Mateusza.
- Daj mi spokój .... - powiedziała zrezygnowana - Ja już mam go dość. Chłopak ma 17 lat i on się do mnie przystawia, w dodatku na próbach chóru kościelnego. Niech się ode mnie odwali, a nie!
- Ale on może coś... wiesz...
- Nie chcę wiedzieć i niech on w końcu zrozumie, że mam go dość.
- Ale może wpadłaś mu w oko.
- To ja robię wszystko, aby z tego jego oka wypaść...
- Czemu taka jesteś?
- Jaka? - spytała
- Nie chcesz go bliżej poznać
- Piotrek.... Wiesz, że mam charakterek, a jak trzeba, to jestem spokojna jak baranek.... Przy tobie nie muszę się hamować, ale jak na niego patrzę, to mam ochotę go udusić moimi rękoma tak, że aż by mi się odżywka z paznokci zdarła!
- Ja nie wiedziałem, że ty taka agresywna jesteś! - zacząłem się śmiać
- Bez takich, ok?
- Ok
Wróciliśmy do domu.
Następnego dnia spakowałem się i z samego rana tata zawiózł mnie pod klub, gdzie pojechałem na zgrupowanie. Codziennie pisałem z Patrycją. Gdy wyjechała w niedzielę do Grecji wysyłała mi masę swoich zdjęć, nawet i tych w bikini, po czym ciągle pisała, że żałuje, że nie jesteśmy tu razem.
W dniu jej urodzin zadzwoniłem do niej zaraz po północy, śpiewając "sto lat" i dalej żałując, że nie możemy być blisko siebie...
--------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Umówiłem się z nią w niedzielę po południu w parku, bo jak sama ostatnio stwierdziła, że Krupówki jej się znudziły.
Czekałem więc na nią w parku. Po chwili zauważyła mnie, jak siedziałem na ławce. Podeszła do mnie i pomachała mi
-Hejka - powiedziała
-Cześć.
Widziała, że mam smutną minę.
-Piotrek, coś się stało?
-Wyjeżdżam jutro na zgrupowanie
-Gdzie? - zapytała jakby nie rozumiała
-Do Austrii, ale to zgrupowanie dwutygodniowe
-Piotrek... Ale czym ty się przejmujesz?
-Bo.. Nie będzie mnie na twoich urodzinach
-Oj..
Nawet sama zapomniałam - i spontanicznie przytuliła mnie po przyjacielsku - Piter - zaśmiała się - Rodzice już mają plany na moje urodziny
-Jakie plany?
-Wylatujemy do Grecji na wakacje. W niedzielę, 10 lipca na cały tydzień
-Dopiero teraz mi o tym mówisz?
-Dowiedziałam się dopiero wczoraj wieczorem.
-Ja już tutaj myślałem co zrobić, a ciebie nie będzie.
-Ojciec myśli, że jak ma pieniądze, to mu wszystko wolno
-Byłem w Grecji jak byłem malutki. Rodzice kupili dziadkom od strony taty wyjazd do Grecji z okazji rocznicy ślubu, lecz dziadkowie nie mogli lecieć, więc mama z tatą kupili jeszcze jeden bilet i polecieliśmy
-Powiedzieć Ci coś? - uśmiechnęła się
-Co?
- Mój tata ostatnio oglądał wiadomości sportowe. Pokazywali cię i nazwano cię w telewizji "nadzieją polskich skoków". Mój tata uśmiechnął się i powiedział, że takich młodych ludzi nam potrzeba i że bardzo przystojny z ciebie młodzieniec - zaczęła się śmiać.
-A co? Nie jestem przystojnym młodzieńcem? - zacząłem się śmiać i poprawiłem fryzurę
-Jesteś zabójczo przystojny - i nagle, spontanicznie włożyła rękę w moje włosy
Jednak zorientowała się, co powiedziała do mnie i wyjęła rękę z moich włosów
-Wiesz, że moja mama też tak robi tacie, jak nikt nie patrzy? - uśmiechnąłem się do Patrycji
-Muszę Ci powiedzieć, że masz cudowną rodzinę. Najpierw ich spotkałam w twoje urodziny, potem na weselu. Jesteście naprawdę pozytywni. Znałam twoją mamę tylko ze szkoły i w domu jest taka sama. Miła, pogodna i w dodatku śmieszna
- Jej humor czasami wręcz powala na łopatki - uśmiechnąłem się - Ale chciałbym poznać twoją rodzinę
Patrycja spojrzała się na mnie wymownie
-Przecież się przyjaźnimy - wtrąciłem się
-Wiem, Piter, że się przyjaźnimy, ale.. Nie jestem pewna, czy spotkanie z moimi rodzicami jest świetnym pomysłem. Ja mam inne odczucia. Jeszcze sobie coś pomyślą.
- Już chyba sobie pomyśleli... - palnąłem
- Kiedy?
Zmieszałem się przez chwilę
- Jak zwiałaś wtedy z ostatniej lekcji, powiedziałaś z kim uciekłaś?
- Powiedziałam, że ze znajomym - jej mina nie wróżyła nic dobrego
- Nie pytali , kim był ten znajomy
- Nie... - spuściła głowę
Złapałem ją delikatnie za podbródek i podniosłem głowę do góry
- Nie świruj, opowiadasz o swoich rodzicach straszne rzeczy, wiesz, jacy są.... Nie mów, że nic nie powiedzieli..
- Piotrek.... Nie ma do czego wracać
- Właśnie, że jest do czego wracać.
- Nie znasz prawdy, to się nie wtrącaj.
- Znam prawdę
- Jaką prawdę? - oburzyła się
- Wiem, że rodzice, jak się dowiedzieli, że uciekłaś ze mną, zabrali cię do ginekologa. - powiedziałem to w końcu
- Skąd ty wiesz takie rzeczy?!
- Podsłuchałem twoją rozmowę z Wiką
- Świnia jesteś i tyle! - wstała zdenerwowana z ławki i pobiegła...
Zostałem sam.... Wróciłem do domu, wszedłem na podwórku i usiadłem od razu na tarasie. Zakryłem twarz rękoma...
Po jakiś 20 minutach na taras wyszła Wika
- Co ty tutaj robisz? Nie miałeś spotkać się z Patrycją?
- Miałem.. Już się spotkałem
- O co się pokłóciliście?
- O co ci chodzi? - nie wiedziałem, skąd Wiktoria wie takie rzeczy
- Widać to po tobie. Po każdym spotkaniu z nią wracasz jeszcze bardziej szczęśliwy, niż z poprzedniego..
- Powiedziałem jej, że .. wiem o tym ginekologu...
- Skąd wiesz?? - Wika aż podskoczyła
- Podsłuchałem waszą rozmowę w dniu ślubu Kuby...
- No wiesz co! - zezłościła się - Przez ten czas poznałam Patrycję i powiem ci, że to świetna dziewczyna i ... Piotrek... Jeśli coś do niej czujesz.... Tylko tego nie spieprz...
- Już to zrobiłem...
- To zrób wszystko, aby to naprawić
- Kiedy niby, jak jutro rano wyjeżdżam na 2 tygodnie?
- A nawet i teraz!
- Jak to teraz?
- Chodź!
Złapała mnie za rękę i zeszliśmy z tarasu
Wyszliśmy na ulicę.
- Wika, co ty robisz?
- Chcę uratować twoją miłość...
- A ja nawet nie wiem, co do niej czuję!
- To się w końcu dowiedz, Piotrek!!
Wsiedliśmy w jeden z miejskich autobusów i pojechaliśmy na drugi koniec Zakopanego, gdzie mieszkała Patrycja.
Wika kupiła mi mały bukiecik kwiatów, na Krupówkach zaś małego, białego misia. Dała mi te dwie rzeczy
- I co ja mam z tym zrobić? - spytałem
- Ja wiedziałam, że jesteś nieogarnięty, ale nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak! - zaśmiała się - Idziesz pod jej dom !
- No co ty, zwariowałaś?
- Nie chcesz?
- No nie, nie mogę
Wika wyjęła telefon i napisała do kogoś wiadomość. Po chwili dostała odpowiedź i powiedziała mi
- Chodź pod skocznię
Przeszliśmy więc pieszo pod skocznię.. W oddali zauważyłem... Patrycję!
- Co ty znowu wymyśliłaś? - spytałem siostrę
- Idź i przepraszaj, ale to raz!!
Wiedziałem, że z Wiką nie ma żartów. Podszedłem więc do Patrycji, stała akurat tyłem, więc mnie nie widziała
- Patrycja... - zacząłem
Aż podskoczyła, przestraszyłem ją
- Piotrek? - spytała
- Nie poznajesz mnie? - uśmiechnąłem się - Przepraszam, że cię wystraszyłem.
- Co ty tutaj robisz, byłam umówioną z Wiktorią.
- Chciałbym cię przeprosić... Wybuchnąłem trochę w tym parku... Nie mogę znieść, jak traktują cię rodzice.... I do tego....Wiem, nie powinien podsłuchiwać, ale... akurat przechodziłem... Ludzka ciekawość - wręczyłem jej kwiaty i misia.
- Piotrek... Nie trzeba było.. Wystarczyłoby, abyś ze mną po ludzku porozmawiał, może jesteśmy nastolatkami, ale chcemy być traktowani jak dorośli... Więc i tak też się zachowujmy...
- Ale... wybaczasz mi?
- No jasne, że ci wybaczam... Piotruś.
To zdrobnienie z jej ust brzmiało cudownie....
I nagle rzuciła mi się na szyję....
- Proszę cię... Jak będziesz na tym zgrupowaniu, to.... pisz... dzwoń... cokolwiek.. Ja uschnę z tęsknoty - powiedziała
- Myślisz, że to będzie dobre, będziesz przecież z rodzicami.
- Walić rodziców... - po czym pocałowała mnie w policzek - Przepraszam, ale muszę już iść do domu...
To był najcudowniejszy pocałunek w moim życiu. Podszedłem do Wiki, która stała obok
- No i cudownie! - powiedziała - Wracamy do domu!
- Pieszo?
- A jak chcesz? Ja nie mam już więcej pieniędzy, aby ci płacić za komunikację miejską!
- No dobra, niech ci będzie...
Gdy wracaliśmy pieszo do domu, spytałem Wikę o Mateusza.
- Daj mi spokój .... - powiedziała zrezygnowana - Ja już mam go dość. Chłopak ma 17 lat i on się do mnie przystawia, w dodatku na próbach chóru kościelnego. Niech się ode mnie odwali, a nie!
- Ale on może coś... wiesz...
- Nie chcę wiedzieć i niech on w końcu zrozumie, że mam go dość.
- Ale może wpadłaś mu w oko.
- To ja robię wszystko, aby z tego jego oka wypaść...
- Czemu taka jesteś?
- Jaka? - spytała
- Nie chcesz go bliżej poznać
- Piotrek.... Wiesz, że mam charakterek, a jak trzeba, to jestem spokojna jak baranek.... Przy tobie nie muszę się hamować, ale jak na niego patrzę, to mam ochotę go udusić moimi rękoma tak, że aż by mi się odżywka z paznokci zdarła!
- Ja nie wiedziałem, że ty taka agresywna jesteś! - zacząłem się śmiać
- Bez takich, ok?
- Ok
Wróciliśmy do domu.
Następnego dnia spakowałem się i z samego rana tata zawiózł mnie pod klub, gdzie pojechałem na zgrupowanie. Codziennie pisałem z Patrycją. Gdy wyjechała w niedzielę do Grecji wysyłała mi masę swoich zdjęć, nawet i tych w bikini, po czym ciągle pisała, że żałuje, że nie jesteśmy tu razem.
W dniu jej urodzin zadzwoniłem do niej zaraz po północy, śpiewając "sto lat" i dalej żałując, że nie możemy być blisko siebie...
--------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz