Przygotowywałam się od kilku dni, aby razem z Wiktorią przygotować kronikę rodzinną. Postanowiłyśmy zrobić ją na lekko sztywnym białym papierze, w którym zrobimy dziurki dziurkaczem i zwiążemy kolorowymi wstążkami. Do tego dużo zdjęć, opisów, a że Wiktoria ma ładne pismo, mogłyśmy naprawdę się postarać. Wiktoria po szkole poszła do sklepu i kupiła pełno kolorowych markerów i pisaków.
W piątek wróciłam z pracy , kończąc zajęcia o 14:55. Wiktoria była już w domu, Karolek z Izabelką też. Kamil bawił się na tarasie z Olusiem i Mateuszkiem.
- Jestem już! - wykrzyknęłam wchodząc do domu
Kamil przyszedł do mnie i ucałował mnie w policzek.
- Zaraz odgrzeję ci obiad. - powiedział
- A co przygotowałeś?
- Spaghetii.
- Uu... Mój mąż kuchmistrz robił spaghetii?
- Tak - uśmiechnął się
- Mam nadzieję, że jadalne - zaczęłam się śmiać
Wiktoria zaczęła się śmiać
- Nie byłabym tego taka pewna, mamo....
Kamil spojrzał się na córkę.
- Przecież zjadłaś. - powiedział do córki.
- A co miałam ci ,tatuś, powiedzieć? Że jest takie sobie?
- A Iza, Oluś, Mateuszek, nie mówili, że nie dobre....
- Tatuś.... Musisz przypraw używać, pamiętaj.
- Naprawdę? - złapał się Kamil za głowę... - Zapomniałem.
Wtedy spojrzałam się na męża... Czyżbym obciążała go aż tyloma obowiązkami? W końcu cały dzień zajmuje się dziećmi.... Oluś i Mateuszek mają dopiero 3 lata.
Zdjęłam płaszcz i powiesiłam go na wieszaku, a następnie zdjęłam buty. Umyłam ręce i weszłam do salonu, ucałowałam dzieci, spytałam jak w szkole i poszłam do kuchni, gdzie Kamil chciał mi odgrzać spaghetii.
- Usiądź sobie, odpocznij - powiedziałam do męża- Sama sobie odgrzeję.
Kamil usiadł więc przy stole, a ja stanęłam przy patelni.
- Co tam dzisiaj w szkole? - spytał
- 8 godzin pod rząd, bez żadnego okienka, do tego 3 klasy rozszerzenia i 2 klasy maturalne, z którymi mam tylko uzupełnienie tego przedmiotu.
- Jakie masz plany na wieczór? Może wino? Kupiłem dzisiaj w sklepie. I do tego dobry film?
- Dzisiaj robię z Wiktorią kronikę naszej rodziny, więc się nam przydasz. Wiktoria od 3 dni zbiera zdjęcia, nie wiem, jak ona to kombinuje, ale chyba je skanuje i wywołuje ponownie, aby wkleić je do kroniki. Naprawdę ostro pracuje, aby ją wykonać.
- Może jeszcze mundur dziadka wkleicie? - spytał ironicznie
- O co ci teraz, Kamil, chodzi? - spytałam męża
- Nie widzisz, że nie mamy dla siebie kompletnie czasu?
- Nie rozumiem cię..
- Pracujesz, wracasz różnie, do tego masz pełno sprawdzianów, kartkówek, siedzisz do wieczora i usprawiedliwiasz nieobecności swojej klasie, do tego sama wymyślasz te sprawdziany.....Wróciłaś na uczelnię.... Do wieczora odrabiasz z dzieciakami lekcje... My w ogóle nie mamy czasu dla siebie...
- Kamil, nie wydaje mi się, abym teraz była w jakimś ogromnym wirze pracy.
- Ale mi się tak wydaje...
- Kamil, mamy dzieci, ja pracuję.... Ja na ciebie czekałam kilka dni, a jak wyjechałeś na Igrzyska to nie widziałam cię na żywo przez 2 tygodnie, a teraz mamy siebie na co dzień.
- Chyba ty mnie, Kasiu, naprawdę nie rozumiesz...
- Też tak mi się wydaje.
Wzięłam talerz i poszłam do jadalni..
- Gdzie ty idziesz? - spytał Kamil - Kaśka! - krzyknął, ale nie odwróciłam się w jego stronę.
Nie zauważyłam, że na to wszystko przygląda się Wiktoria....
Zjadłam więc w jadalni , a następnie wróciłam do kuchni i umyłam talerz. Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie.
- Jak tam w szkole? - spytałam Karolka
- Fajnie ,ale....
- Ale co? - spytałam syna, przytulając się do niego.
- Ewa co chwilę się do mnie uśmiecha, to jest męczące... - Karolek wyraził tutaj swoją nieporadność z sytuacją.
- Męczące? - uśmiechnęłam się - Będziesz za kilka lat chciał, aby dziewczyny się do ciebie uśmiechały...
- A skąd ty to możesz mamo wiedzieć? - spytał - Przecież jesteś , mamo, dziewczyną, a nie facetem...
Uśmiechnęłam się do syna i nawet nie zauważyłam, jak Kamil stał oparty o ścianę. Uśmiechał się pod nosem, pod którym rzucał się delikatny zarost... Nie golił się od 3 dni i zauważyłam, że nie kupił nowych maszynek do golenia. Czyżby chciał zapuścić brodę? Przecież ma dopiero 38 lat, nie jest jeszcze dziadkiem, aby wnuki bawiły się jego brodą i ciągnęły za wąsy....
- Wiem, synku... wiem.. - przytuliłam Karolka do piersi.
- A co to za przytulas? - spytał Olek, który wskoczył na kanapę i również mnie przytulił...
A zaraz po nim dołączył Mateuszek i Izabelka.
- A co to za zgromadzenie? - spytała Wiktoria, która zbiegła ze schodów ze wszystkimi materiałami do robienia kroniki, które rzuciła na stół i przyłączyła się do nas....
- Piotrka tylko brakuje.... - szepnęłam
- I taty! - wykrzyknął Oluś
- I taty... - szepnęłam , wyciągając rękę w stronę Kamila
Nie podał mi jej, ale usiadł obok i objął mnie ramieniem... Nadal używał tych mocnych perfum, co na początku naszej znajomości...
- Wiecie, że tatuś i mamusia bardzo was kochają? - powiedziałam do dzieci - I pamiętajcie, mówcie nam o wszystkim.... Nie wolno niczego ukrywać, nie wolno kłamać...
- Słuchać mamy - odezwał się Kamil
- Słuchać taty - uśmiechnęłam się, a Kamil zaczął się śmiać
Spojrzałam się na jego twarz i zobaczyłam kolejną zmarszczkę przy prawym oku, miał je już 3.....
- Przecież ma dopiero 38 lat - powiedziałam do siebie w duchu, lecz nie chciałam o niczym więcej myśleć.
W tym momencie do domu wszedł Piotrek
- Jestem już! Co na obiad? - krzyczał z przedpokoju...
Wtedy wszedł do samochodu i bez słowa wskoczył na kanapę...
Wtulił się we mnie najbardziej ze wszystkich.
- Wiecie co? - spytał - Niby ktoś powie, że w dzisiejszych czasach mieć sześcioro dzieci, to stanowczo za dużo, ale ja nigdy za nic w świecie nie zamieniłbym naszej rodziny na inną... Nigdy... I ciebie, jedyny bezprzewodowy kabelku w domu też - rozczochrał fryzurę Wikusi.
- Ej, ty! - i zaczęła się walka...
- A był taki spokój....- zaczęłam się śmiać
- I po przytulaniu - powiedział Kamil
Zeszliśmy więc z kanapy, na której była Wiktoria z Piotrkiem i szarpali się.
- Chodź, Wiktoria, kronikę robić.. - powiedziałam
- Zaraz, mamo, tylko go dorwę...
- Zostaw go, nie może mieć siniaków.
- Bo co? - spytała Wiktoria
- Bo jeszcze koledzy pomyślą, że Patrycja go bije.... - zaczął się śmiać Kamil i wyszedł na taras..
- Chodź, Wiktoria, proszę..
- No dobra!
Wiktoria zeszła z Piotrka
- Policzymy się później, kablu - spojrzała się wymownie w stronę brata
- Wy chyba tylko udajecie, że tak się nie lubicie - powiedziałam do Wiktorii, gdy usiadłam w jadalni
- Tak, ci się tylko wydaje, mamo..
- Niech ci będzie...
- Od kogo zaczynamy? - spytała
- Najpierw to zrób dziurki dziurkaczem....
Spojrzałam się na córkę, jak sprytnie robi dziurki i przekłada sztywne kartki.
- Jak będziecie to prezentować? - spytałam córki
- Po prostu damy panu od historii i on sprawdzi w domu, w sensie obejrzy...
- Ja się spotykałam za moich czasów albo w 4 klasie podstawówki, jak dopiero mówi się o historii i zaczyna się od historii rodziny, albo na wiedzy o społeczeństwie..
- Ja nic nie poradzę... Wiesz, jaki jest pan Adam
- Specyficzny człowiek, ale znakomity pedagog - uśmiechnęłam się do córki
Po chwili powiedziałam
- Słyszałaś o tym konkursie piosenki? - spytałam
- Tym konkursie piosenek patriotycznych i o tematyce historycznej?
- Tak
- Aaa! To ja już się od niego zgłosiłam!
- Naprawdę?
- Wiesz, że finał dla szkół podstawowych i średnich odbywa się w naszym liceum? - spytałam córki
- Naprawdę?
- Tak, dowiedziałam się dzisiaj i w trakcie finału zakopiańskiego w trakcie narady jury nauczyciele z naszego liceum mają wykonać piosenki....
- Rozumiem, mamo, że.... będziesz śpiewać! - aż podskoczyła na krześle
- Ciszej, kochanie! Pan dyrektor wybrał mnie, a ja nie wiem, jaką piosenkę mam wybrać.... Może mi pomożesz?
- A o czym konkretnie myślisz?
- Nie wiem sama...
- Wiesz, mamo... Te wszystkie piosenki patriotyczne, te najbardziej znane, to są już oklepane...
- A ty? Co będziesz śpiewała w szkole?
- Myślałam nad "Pałacykiem Michla"
- Powstanie Warszawskie... - westchnęłam - Pamiętasz, jak pojechaliśmy w sierpniu do Warszawy na obchody rocznicy wybuchu? Byliśmy na cmentarzu, w muzeum, pod pomnikami i w końcu na tym wielkim koncercie..
- Jak mogłabym nie pamiętać... Cudowny koncert... Ale co ty chcesz zaśpiewać?
- Nie wiem... Mam nadzieję, że mi pomożesz... Drugi historyk zapowiedział, że zaśpiewa "O mój rozmarynie", a dwie matematyczki zgłosiły się do "Pierwszej kadrowej", ale to raczej będą śpiewały dzieci z podstawówki...
- Polecam ci mamo, abyś posłuchała sobie "Taki kraj", albo "Żeby Polska była Polską", to odpowiedni repertuar dla ciebie, mamo... Musisz pokazać historię z innej strony.
- Tak uważasz?
- Tak
- Moja córunia.. - przytuliłam Wiktorię do piersi.
Po zrobieniu wszystkich dziurek zaczęłyśmy od pierwszej strony, na której napisałyśmy ozdobną czcionką "Kronika mojej rodziny" a pod spodem "Wiktoria Stoch".
Każda literka była ozdobnie napisana i ozdobiona ornamentami... Tylko sama strona zajęła nam pół godziny pracy...
- A co tu dopiero wykonać całość... - zaśmiała się Wiktoria
- Dokończymy w weekend
- Ale w weekend masz zajęcia, mamo...
- W ten weekend mam tylko po 3 godziny, potem zaczynają się praktyki, a ja mam je z głowy, więc na uczelnię wracam dopiero w grudniu.
- W grudniu?! Czemu nic nie mówiłaś? Tata wie?
- Nie wie i to dla niego jest niespodzianka....
- Rozumiem powagę sytuacji - i pokazała, że zamyka usta na kłódkę.
Odłożyłyśmy stronę tytułową na bok i zaczęłyśmy od wklejania zdjęć i przygotowywania kroniki. Na początku wkleiłyśmy zdjęcie Wiktorii z jej ostatnich 13-stych urodzin.
Pod zdjęciem Wiktoria napisała kilka zdań. "Nazywam się Wiktoria Stoch. Urodziłam się 8 czerwca 2020 roku, a w tej kronice ukażę moją rodzinę. Mam kochającym się rodziców i piątkę rodzeństwa.
Na kolejnej stronie było wspólne zdjęcie moje i Kamila sprzed roku, na którym siedzimy na tarasie, a Kamil obejmuje mnie w pasie.
'Moi rodzice. Katarzyna i Kamil. Zawarli związek małżeński 24 sierpnia 2019 r. w kościele Cudownego Medalika w Zakopanem. Mama - Katarzyna Witkowska-Stoch urodziła się 27 maja 1997 roku w Krakowie. Wychowywała się we wsi Prusy niedaleko Krakowa. Ma 4 młodszego rodzeństwa. Skończyła 1 LO. im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie. Skończyła studia pedagogiczne, obecnie studiuje historię. Pracuje w Liceum Ogólnokształcącym im. Oswalda Balzera w Zakopanem jako nauczycielka historii. Mama interesuje się fotografią, historią, świetnie gotuje, szyje i śpiewa. To kobieta wielu talentów!" - napisała Wiktoria
- Wiktorka, po co takie rzeczy piszesz? - zganiłam córkę.
W tym momencie do domu wszedł Kamil
- A co tam takiego napisałaś? - spytał Wiktorii i stojąc za jej plecami zaczął czytać - "Mama interesuje się fotografią, historią, świetnie gotuje, szyje i śpiewa. To kobieta wielu talentów! "To ostatnie zdanie to prawda i mogę to potwierdzić w szkole, jeśli tylko byłaby taka potrzeba... - po czym usiadł na kanapie w salonie - Jakbym miał pomóc, to wołajcie.
Wiktoria wzięła czarny cienkopis i zaczęła pisać dalej
"Tata - Kamil Stoch - urodzony 25 maja 1995 roku. Ma dwie młodsze siostry. Ukończył Szkołę Mistrzostwa Sportowego im. Stanisława Marusarza. Mój tata to najbardziej utytułowany skoczek narciarski w historii. Wygrał wszystko, co w skokach jest do zdobycia- każde trofeum kilkakrotnie - Kryształowa Kula za Puchar Świata i Puchar Świata w lotach narciarskich, Złoty medal Igrzysk Olimpijskich, złoty medal Mistrzostw Świata i Mistrzostw Świata w lotach, a także turnieje- Turniej Czterech Skoczni, Willingen Five, Raw Air i Planica Seven. Jego puchary , medale i nagrody zajmują tyle miejsca, że nie wystarcza już gabinet, który mamy w domu! "
- Co ty takiego piszesz?
- Prostota jest teraz w cenie, mamo....
Dokończyła myśl "Obecnie jest na sportowej emeryturze, opiekuje się moimi najmłodszymi braćmi"
Na następnej stronie wkleiłyśmy zdjęcie, na którym Piotrek , Karolek, Iza, Oluś i Mateuszek siedzą na kanapie w salonie.
Nad zdjęciem wykonałyśmy napis markerami "Moje rodzeństwo"
- Może warto napisać na wcześniejszej stronie "Moi rodzice"? - spytał Wiktorii
- Tak, tak - i wzięłyśmy tamtą stroną i dopisałyśmy "Moi rodzice"
Przy karcie z rodzeństwem, Wiktoria opisała krótko
"Od lewej. Mój starszy brat - Piotrek - urodzony 25 grudnia 2017 roku. Obecnie uczy się w Szkole Mistrzostwa Sportowego im. Stanisława Marusarza i w przyszłości chce zostać skoczkiem narciarskim, jak tata. Mój młodszy brat - Karol - urodzony 16 kwietnia 2025 roku. Obecnie uczy się w szkole podstawowej. Moja młodsza siostra - Izabela - urodzona 30 stycznia 2027 roku. Obecnie uczy się w szkole podstawowej. Moi najmłodsi bracia - bliźniacy - Aleksander i Mateusz - urodzeni 29 września 2030 roku. Obecnie nie chodzą do żłobka, tata opiekuje się nimi , gdy mama pracuje"
- Myślisz, mamo, że lepsza byłaby twoja rodzina, czy taty na początku? - spytała Wikusia
- Mamy! - odezwał się z salonu Kamil - U mnie nie ma co opowiadać.. - mruknął pod nosem.
Zaczęłyśmy więc od mojej rodziny.... Znalazłyśmy zdjęcie moich rodziców z około 2015 roku.
Wkleiłyśmy je i Wikusia podpisała
"Krzysztof i Anna Witkowscy - moi dziadkowie od strony mamy. Mają 5 dzieci, w tym moją mamę. Dziadek Krzysztof - urodzony 2 lutego 1975 roku, zmarł 5 marca 2018 roku... Ukończył Technikum Mechaniczne numer 3 w Krakowie. Pracował w zawodzie. Zmarł na nowotwór płuc. Babcia Anna - urodzona 5 sierpnia 1976 roku. Ukończyła Zespół Szkół Ekonomicznych numer 1 w Krakowie. Pracuje w banku. "
Na kolejnej stronie było rozpisane moje rodzeństwo. Zaczęłyśmy od zdjęcia Michała, Natalii oraz ich synków - Antoniego i Jana.
"Wujek Michał - urodziny w 2002 roku. Ukończył AWF w Krakowie. Pracował w klubie sportowym, a obecnie ze swoją żoną Natalią z domu Stoch (siostrą mojego taty) i dwójką synów - Antoni (2025) oraz Jan (2030) mieszkają w Niemczech."
Kolejne zdjęcie to zdjęcie Kornelii i jej dwóch synów.
"Kornelia Zmarzlik- urodzona 6 kwietnia 1999 roku. Mąż - Bartosz Zmarzlik zmarł w wypadku samochodowym w 2028 r. Ukończyła IV LO. im. T. Kościuszki w Krakowie. Obecnie wraz z dwójką synów - Szymonem (2021) oraz Tomaszem (2026) mieszka w Krakowie, gdzie pracuje w jednej z firm transportowych na stanowisku sekretarki."
Kolejne zdjęcie to było zdjęcie Piotrka z Karoliną i ich synem, jeszcze z chrztu małego Kuby
"Piotr Stoch - urodziny 18 stycznia 2004 roku wraz z żoną Karoliną i synem Jakubem (2032) mieszkają w Anglii. "
- Co mam napisać o wujku? - spytała Wiktoria....
Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć... Od pamiętnej kłótni nie miałam z nim kontaktu
- Napisz, że pracuje w fabryce - powiedziałam do córki... - Napisz
Wiktoria więc napisała moje słowa.
"Pracuje w fabryce. Skończył AWF w Krakowie. Był mistrzem Polski w skoku o tyczce."
Na ostatniej stronie wkleiłyśmy zdjęcie Julki z pieskiem
"Julia - urodzona 7 października 2014 roku. Ukończyła XXV LO. im. S. Żeromskiego w Krakowie. Obecnie zaczęła studia na kierunku filologia angielska w Krakowie"
Na kolejnej stronie wkleiłyśmy zdjęcie moich dziadków - Witkowskich
"Władysław i Stanisława Witkowscy. Władysław (1940-2016), Stanisława (1948-2017). Pradziadek był stolarzem, a babcią zajmowała się domem. Mieli 3 dzieci. Mojego dziadka - Krzysztofa, a także syna Zdzisława (1977) - syn Mariusz (2029), a także Joannę(1973), która ze związku z Mariuszem Michalczewskim ma córkę Marcelinę Hulę - żona Stefana Huli - skoczka narciarskiego."
Wkleiłyśmy zdjęcie wujka Zdzisława pod spodem, a obok zdjęcie cioci Joanny z mężem Mariuszem i Marceliną i Stefanem - zdjęcie uzyskałam od Marceliny - z chrztu Rafałka....
Nie miałyśmy zamiaru wklejać całej rodziny i opisywać każdego, ponieważ to nie miałoby większego sensu.
Na stronie obok wkleiłyśmy zdjęcie drugich pradziadków Wikusi
"Jan i Maria Ujejscy. Jan ( 1942-2006) pracował na roli, Maria (1948) była nauczycielką w klasach 1-3. Obecnie prababcia mieszka w Strawczynie (woj. świętokrzyskie). Ojciec prababci Marii - Władysław Różański brał udział w II wojnie światowej" - obok umieściłyśmy zdjęcie jego munduru, który wcześniej powiesiłyśmy na wieszak , aby zdjęcie wyglądało ładnie. Prababcia ma 3 rodzeństwa - Stanisław(1942), Władysława (1944) i Waldemar (1950). Pradziadek Jan miał dwoje rodzeństwa - Bronisława (1948) i Reginald (1946-2011). Jan i Maria Ujejscy mają 4 dzieci, w tym moją babcię - Annę. - Bronisław (1974), który z żoną Aurorą ma dwójkę dzieci - Jana(1995) oraz Jolę (1994), Wiktor (1975), który z żoną Janiną ma córkę Antoninę (2021)."
Wkleiłyśmy zdjęcie Wiktoria, Janiny i Antosi, a także wujka Bronisława z Aurorą. Pod nim zdjęcie Janka z Olą i córkami - Natalią i Sylwią, a obok zdjęcie Joli z mężem Rafałem i dziećmi -Julią i Markiem.
Na kolejnej stronie miała być rodzina Kamila. Zawołałyśmy więc go z salonu, przyszedł i usiadł..
- Co chcecie ode mnie wiedzieć?
Więc na kolejnej stronie wkleiłyśmy zdjęcie Bronisława z Krystyną
"Moi dziadkowie od strony taty. Bronisław i Krystyna. Dziadek Bronisław - urodzony 3 marca 1969 roku. Ukończył psychologię na UJ w Krakowie.Obecnie pracuje w zawodzie i mieszka w rodzinnym Zębie. Babcia Krystyna - urodzona 1 kwietnia 1972 roku - zmarła 7 stycznia 2024 roku... Babcia pracowała w Urzędzie Miasta. Mają 3 dzieci - w tym mojego tatę oraz Natalię. - żonę wujka Michała (brata mojej mamy). Na kolejnej stronie wkleiłyśmy zdjęcie Anny.
- Co tutaj mamy napisać? - spytałam Kamila
- Prawdę...
Wiktoria pisała więc to, co dyktował jej Kamil
"Anna Chamix. Urodzona 4 sierpnia 1997 roku. Ukończyła III LO. im. J. Kochanowskiego w Krakowie. Z pierwszego małżeństwa z Raghebem Al-Churi ma syna Abdula Bari (2017) , z drugim mężem - lekarzem Alexem Chamixem ma córkę Jessicę (2019). Obecnie z dziećmi i mężem mieszkają w Anglii."
- Jeszcze pradziadków - powiedziała Wiktoria.
- Napiszcie, że babcia pochodzi z Domu Dziecka, będąc małym dzieckiem została adoptowana przez rodzinę - Zbigniewa i Antoninę Żaba, którzy mieli swoje 3 rodzone córki. Więcej nie trzeba. Zdjęć żadnych nie ma z tego okresu....
- Dziadek pewnie ma - odezwała się Wiktoria
- Nie ma, babcia nie chciała mieć z tymi ludźmi nic wspólnego.
Wiktoria napisała tak więc na stronie bez zdjęcia. Na kolejnej wkleiłyśmy zdjęcie pradziadków
"Władysława i Bolesława Stoch. Władysław (1935-2010), Bolesława (1940-2015). Władysław był zdunem, a Bolesława krawcową. Mieli 4 dzieci - w tym mojego dziadka - Bronisława. Mirosław (1970), Amelia(1976), która ze związku z Janem Gąsienicą ma dwójkę dzieci - Jan (1998) i Natalia (2001). Andrzej (1967) wraz z żoną Alicją ma dwójkę dzieci - Izabelę (1997) oraz Mariusza (1995)." Pod tym opisem wkleiłyśmy zdjęcie Alicji i Andrzeja i ich całej rodziny z dziećmi i wnukami, które dostaliśmy od nich, a także takie same zdjęcie rodzinne Amelii i Jana z dziećmi i wnukami i zdjęcie Mirosława...
Zostały nam jeszcze 3 strony....
- Jak weźmiemy tą jedną kartkę, to i tak zostanie nam strona pusta - powiedziałam
- Mam pomysł! - aż podskoczyła Wiktoria na krześle.
Wiktoria na kolejnej stronie wykonała napis markerami "Strony na kolejnych członków naszej rodziny...."
- Jak ty coś , kochanie, wymyślisz! - ucieszył się Kamil i ucałował córkę w czoło
Związałyśmy kronikę kolorowymi wstążkami, a następnie posprzątałyśmy ze stołu.
W poniedziałek Wiktoria zaniosła kronikę do szkoły, a już we wtorek wbiegając do domu powiedziała, że pan Adam sprawdził jak na razie jej kronikę i dostała ocenę celującą....
W piątek wróciłam z pracy , kończąc zajęcia o 14:55. Wiktoria była już w domu, Karolek z Izabelką też. Kamil bawił się na tarasie z Olusiem i Mateuszkiem.
- Jestem już! - wykrzyknęłam wchodząc do domu
Kamil przyszedł do mnie i ucałował mnie w policzek.
- Zaraz odgrzeję ci obiad. - powiedział
- A co przygotowałeś?
- Spaghetii.
- Uu... Mój mąż kuchmistrz robił spaghetii?
- Tak - uśmiechnął się
- Mam nadzieję, że jadalne - zaczęłam się śmiać
Wiktoria zaczęła się śmiać
- Nie byłabym tego taka pewna, mamo....
Kamil spojrzał się na córkę.
- Przecież zjadłaś. - powiedział do córki.
- A co miałam ci ,tatuś, powiedzieć? Że jest takie sobie?
- A Iza, Oluś, Mateuszek, nie mówili, że nie dobre....
- Tatuś.... Musisz przypraw używać, pamiętaj.
- Naprawdę? - złapał się Kamil za głowę... - Zapomniałem.
Wtedy spojrzałam się na męża... Czyżbym obciążała go aż tyloma obowiązkami? W końcu cały dzień zajmuje się dziećmi.... Oluś i Mateuszek mają dopiero 3 lata.
Zdjęłam płaszcz i powiesiłam go na wieszaku, a następnie zdjęłam buty. Umyłam ręce i weszłam do salonu, ucałowałam dzieci, spytałam jak w szkole i poszłam do kuchni, gdzie Kamil chciał mi odgrzać spaghetii.
- Usiądź sobie, odpocznij - powiedziałam do męża- Sama sobie odgrzeję.
Kamil usiadł więc przy stole, a ja stanęłam przy patelni.
- Co tam dzisiaj w szkole? - spytał
- 8 godzin pod rząd, bez żadnego okienka, do tego 3 klasy rozszerzenia i 2 klasy maturalne, z którymi mam tylko uzupełnienie tego przedmiotu.
- Jakie masz plany na wieczór? Może wino? Kupiłem dzisiaj w sklepie. I do tego dobry film?
- Dzisiaj robię z Wiktorią kronikę naszej rodziny, więc się nam przydasz. Wiktoria od 3 dni zbiera zdjęcia, nie wiem, jak ona to kombinuje, ale chyba je skanuje i wywołuje ponownie, aby wkleić je do kroniki. Naprawdę ostro pracuje, aby ją wykonać.
- Może jeszcze mundur dziadka wkleicie? - spytał ironicznie
- O co ci teraz, Kamil, chodzi? - spytałam męża
- Nie widzisz, że nie mamy dla siebie kompletnie czasu?
- Nie rozumiem cię..
- Pracujesz, wracasz różnie, do tego masz pełno sprawdzianów, kartkówek, siedzisz do wieczora i usprawiedliwiasz nieobecności swojej klasie, do tego sama wymyślasz te sprawdziany.....Wróciłaś na uczelnię.... Do wieczora odrabiasz z dzieciakami lekcje... My w ogóle nie mamy czasu dla siebie...
- Kamil, nie wydaje mi się, abym teraz była w jakimś ogromnym wirze pracy.
- Ale mi się tak wydaje...
- Kamil, mamy dzieci, ja pracuję.... Ja na ciebie czekałam kilka dni, a jak wyjechałeś na Igrzyska to nie widziałam cię na żywo przez 2 tygodnie, a teraz mamy siebie na co dzień.
- Chyba ty mnie, Kasiu, naprawdę nie rozumiesz...
- Też tak mi się wydaje.
Wzięłam talerz i poszłam do jadalni..
- Gdzie ty idziesz? - spytał Kamil - Kaśka! - krzyknął, ale nie odwróciłam się w jego stronę.
Nie zauważyłam, że na to wszystko przygląda się Wiktoria....
Zjadłam więc w jadalni , a następnie wróciłam do kuchni i umyłam talerz. Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie.
- Jak tam w szkole? - spytałam Karolka
- Fajnie ,ale....
- Ale co? - spytałam syna, przytulając się do niego.
- Ewa co chwilę się do mnie uśmiecha, to jest męczące... - Karolek wyraził tutaj swoją nieporadność z sytuacją.
- Męczące? - uśmiechnęłam się - Będziesz za kilka lat chciał, aby dziewczyny się do ciebie uśmiechały...
- A skąd ty to możesz mamo wiedzieć? - spytał - Przecież jesteś , mamo, dziewczyną, a nie facetem...
Uśmiechnęłam się do syna i nawet nie zauważyłam, jak Kamil stał oparty o ścianę. Uśmiechał się pod nosem, pod którym rzucał się delikatny zarost... Nie golił się od 3 dni i zauważyłam, że nie kupił nowych maszynek do golenia. Czyżby chciał zapuścić brodę? Przecież ma dopiero 38 lat, nie jest jeszcze dziadkiem, aby wnuki bawiły się jego brodą i ciągnęły za wąsy....
- Wiem, synku... wiem.. - przytuliłam Karolka do piersi.
- A co to za przytulas? - spytał Olek, który wskoczył na kanapę i również mnie przytulił...
A zaraz po nim dołączył Mateuszek i Izabelka.
- A co to za zgromadzenie? - spytała Wiktoria, która zbiegła ze schodów ze wszystkimi materiałami do robienia kroniki, które rzuciła na stół i przyłączyła się do nas....
- Piotrka tylko brakuje.... - szepnęłam
- I taty! - wykrzyknął Oluś
- I taty... - szepnęłam , wyciągając rękę w stronę Kamila
Nie podał mi jej, ale usiadł obok i objął mnie ramieniem... Nadal używał tych mocnych perfum, co na początku naszej znajomości...
- Wiecie, że tatuś i mamusia bardzo was kochają? - powiedziałam do dzieci - I pamiętajcie, mówcie nam o wszystkim.... Nie wolno niczego ukrywać, nie wolno kłamać...
- Słuchać mamy - odezwał się Kamil
- Słuchać taty - uśmiechnęłam się, a Kamil zaczął się śmiać
Spojrzałam się na jego twarz i zobaczyłam kolejną zmarszczkę przy prawym oku, miał je już 3.....
- Przecież ma dopiero 38 lat - powiedziałam do siebie w duchu, lecz nie chciałam o niczym więcej myśleć.
W tym momencie do domu wszedł Piotrek
- Jestem już! Co na obiad? - krzyczał z przedpokoju...
Wtedy wszedł do samochodu i bez słowa wskoczył na kanapę...
Wtulił się we mnie najbardziej ze wszystkich.
- Wiecie co? - spytał - Niby ktoś powie, że w dzisiejszych czasach mieć sześcioro dzieci, to stanowczo za dużo, ale ja nigdy za nic w świecie nie zamieniłbym naszej rodziny na inną... Nigdy... I ciebie, jedyny bezprzewodowy kabelku w domu też - rozczochrał fryzurę Wikusi.
- Ej, ty! - i zaczęła się walka...
- A był taki spokój....- zaczęłam się śmiać
- I po przytulaniu - powiedział Kamil
Zeszliśmy więc z kanapy, na której była Wiktoria z Piotrkiem i szarpali się.
- Chodź, Wiktoria, kronikę robić.. - powiedziałam
- Zaraz, mamo, tylko go dorwę...
- Zostaw go, nie może mieć siniaków.
- Bo co? - spytała Wiktoria
- Bo jeszcze koledzy pomyślą, że Patrycja go bije.... - zaczął się śmiać Kamil i wyszedł na taras..
- Chodź, Wiktoria, proszę..
- No dobra!
Wiktoria zeszła z Piotrka
- Policzymy się później, kablu - spojrzała się wymownie w stronę brata
- Wy chyba tylko udajecie, że tak się nie lubicie - powiedziałam do Wiktorii, gdy usiadłam w jadalni
- Tak, ci się tylko wydaje, mamo..
- Niech ci będzie...
- Od kogo zaczynamy? - spytała
- Najpierw to zrób dziurki dziurkaczem....
Spojrzałam się na córkę, jak sprytnie robi dziurki i przekłada sztywne kartki.
- Jak będziecie to prezentować? - spytałam córki
- Po prostu damy panu od historii i on sprawdzi w domu, w sensie obejrzy...
- Ja się spotykałam za moich czasów albo w 4 klasie podstawówki, jak dopiero mówi się o historii i zaczyna się od historii rodziny, albo na wiedzy o społeczeństwie..
- Ja nic nie poradzę... Wiesz, jaki jest pan Adam
- Specyficzny człowiek, ale znakomity pedagog - uśmiechnęłam się do córki
Po chwili powiedziałam
- Słyszałaś o tym konkursie piosenki? - spytałam
- Tym konkursie piosenek patriotycznych i o tematyce historycznej?
- Tak
- Aaa! To ja już się od niego zgłosiłam!
- Naprawdę?
- Wiesz, że finał dla szkół podstawowych i średnich odbywa się w naszym liceum? - spytałam córki
- Naprawdę?
- Tak, dowiedziałam się dzisiaj i w trakcie finału zakopiańskiego w trakcie narady jury nauczyciele z naszego liceum mają wykonać piosenki....
- Rozumiem, mamo, że.... będziesz śpiewać! - aż podskoczyła na krześle
- Ciszej, kochanie! Pan dyrektor wybrał mnie, a ja nie wiem, jaką piosenkę mam wybrać.... Może mi pomożesz?
- A o czym konkretnie myślisz?
- Nie wiem sama...
- Wiesz, mamo... Te wszystkie piosenki patriotyczne, te najbardziej znane, to są już oklepane...
- A ty? Co będziesz śpiewała w szkole?
- Myślałam nad "Pałacykiem Michla"
- Powstanie Warszawskie... - westchnęłam - Pamiętasz, jak pojechaliśmy w sierpniu do Warszawy na obchody rocznicy wybuchu? Byliśmy na cmentarzu, w muzeum, pod pomnikami i w końcu na tym wielkim koncercie..
- Jak mogłabym nie pamiętać... Cudowny koncert... Ale co ty chcesz zaśpiewać?
- Nie wiem... Mam nadzieję, że mi pomożesz... Drugi historyk zapowiedział, że zaśpiewa "O mój rozmarynie", a dwie matematyczki zgłosiły się do "Pierwszej kadrowej", ale to raczej będą śpiewały dzieci z podstawówki...
- Polecam ci mamo, abyś posłuchała sobie "Taki kraj", albo "Żeby Polska była Polską", to odpowiedni repertuar dla ciebie, mamo... Musisz pokazać historię z innej strony.
- Tak uważasz?
- Tak
- Moja córunia.. - przytuliłam Wiktorię do piersi.
Po zrobieniu wszystkich dziurek zaczęłyśmy od pierwszej strony, na której napisałyśmy ozdobną czcionką "Kronika mojej rodziny" a pod spodem "Wiktoria Stoch".
Każda literka była ozdobnie napisana i ozdobiona ornamentami... Tylko sama strona zajęła nam pół godziny pracy...
- A co tu dopiero wykonać całość... - zaśmiała się Wiktoria
- Dokończymy w weekend
- Ale w weekend masz zajęcia, mamo...
- W ten weekend mam tylko po 3 godziny, potem zaczynają się praktyki, a ja mam je z głowy, więc na uczelnię wracam dopiero w grudniu.
- W grudniu?! Czemu nic nie mówiłaś? Tata wie?
- Nie wie i to dla niego jest niespodzianka....
- Rozumiem powagę sytuacji - i pokazała, że zamyka usta na kłódkę.
Odłożyłyśmy stronę tytułową na bok i zaczęłyśmy od wklejania zdjęć i przygotowywania kroniki. Na początku wkleiłyśmy zdjęcie Wiktorii z jej ostatnich 13-stych urodzin.
Pod zdjęciem Wiktoria napisała kilka zdań. "Nazywam się Wiktoria Stoch. Urodziłam się 8 czerwca 2020 roku, a w tej kronice ukażę moją rodzinę. Mam kochającym się rodziców i piątkę rodzeństwa.
Na kolejnej stronie było wspólne zdjęcie moje i Kamila sprzed roku, na którym siedzimy na tarasie, a Kamil obejmuje mnie w pasie.
'Moi rodzice. Katarzyna i Kamil. Zawarli związek małżeński 24 sierpnia 2019 r. w kościele Cudownego Medalika w Zakopanem. Mama - Katarzyna Witkowska-Stoch urodziła się 27 maja 1997 roku w Krakowie. Wychowywała się we wsi Prusy niedaleko Krakowa. Ma 4 młodszego rodzeństwa. Skończyła 1 LO. im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie. Skończyła studia pedagogiczne, obecnie studiuje historię. Pracuje w Liceum Ogólnokształcącym im. Oswalda Balzera w Zakopanem jako nauczycielka historii. Mama interesuje się fotografią, historią, świetnie gotuje, szyje i śpiewa. To kobieta wielu talentów!" - napisała Wiktoria
- Wiktorka, po co takie rzeczy piszesz? - zganiłam córkę.
W tym momencie do domu wszedł Kamil
- A co tam takiego napisałaś? - spytał Wiktorii i stojąc za jej plecami zaczął czytać - "Mama interesuje się fotografią, historią, świetnie gotuje, szyje i śpiewa. To kobieta wielu talentów! "To ostatnie zdanie to prawda i mogę to potwierdzić w szkole, jeśli tylko byłaby taka potrzeba... - po czym usiadł na kanapie w salonie - Jakbym miał pomóc, to wołajcie.
Wiktoria wzięła czarny cienkopis i zaczęła pisać dalej
"Tata - Kamil Stoch - urodzony 25 maja 1995 roku. Ma dwie młodsze siostry. Ukończył Szkołę Mistrzostwa Sportowego im. Stanisława Marusarza. Mój tata to najbardziej utytułowany skoczek narciarski w historii. Wygrał wszystko, co w skokach jest do zdobycia- każde trofeum kilkakrotnie - Kryształowa Kula za Puchar Świata i Puchar Świata w lotach narciarskich, Złoty medal Igrzysk Olimpijskich, złoty medal Mistrzostw Świata i Mistrzostw Świata w lotach, a także turnieje- Turniej Czterech Skoczni, Willingen Five, Raw Air i Planica Seven. Jego puchary , medale i nagrody zajmują tyle miejsca, że nie wystarcza już gabinet, który mamy w domu! "
- Co ty takiego piszesz?
- Prostota jest teraz w cenie, mamo....
Dokończyła myśl "Obecnie jest na sportowej emeryturze, opiekuje się moimi najmłodszymi braćmi"
Na następnej stronie wkleiłyśmy zdjęcie, na którym Piotrek , Karolek, Iza, Oluś i Mateuszek siedzą na kanapie w salonie.
Nad zdjęciem wykonałyśmy napis markerami "Moje rodzeństwo"
- Może warto napisać na wcześniejszej stronie "Moi rodzice"? - spytał Wiktorii
- Tak, tak - i wzięłyśmy tamtą stroną i dopisałyśmy "Moi rodzice"
Przy karcie z rodzeństwem, Wiktoria opisała krótko
"Od lewej. Mój starszy brat - Piotrek - urodzony 25 grudnia 2017 roku. Obecnie uczy się w Szkole Mistrzostwa Sportowego im. Stanisława Marusarza i w przyszłości chce zostać skoczkiem narciarskim, jak tata. Mój młodszy brat - Karol - urodzony 16 kwietnia 2025 roku. Obecnie uczy się w szkole podstawowej. Moja młodsza siostra - Izabela - urodzona 30 stycznia 2027 roku. Obecnie uczy się w szkole podstawowej. Moi najmłodsi bracia - bliźniacy - Aleksander i Mateusz - urodzeni 29 września 2030 roku. Obecnie nie chodzą do żłobka, tata opiekuje się nimi , gdy mama pracuje"
- Myślisz, mamo, że lepsza byłaby twoja rodzina, czy taty na początku? - spytała Wikusia
- Mamy! - odezwał się z salonu Kamil - U mnie nie ma co opowiadać.. - mruknął pod nosem.
Zaczęłyśmy więc od mojej rodziny.... Znalazłyśmy zdjęcie moich rodziców z około 2015 roku.
Wkleiłyśmy je i Wikusia podpisała
"Krzysztof i Anna Witkowscy - moi dziadkowie od strony mamy. Mają 5 dzieci, w tym moją mamę. Dziadek Krzysztof - urodzony 2 lutego 1975 roku, zmarł 5 marca 2018 roku... Ukończył Technikum Mechaniczne numer 3 w Krakowie. Pracował w zawodzie. Zmarł na nowotwór płuc. Babcia Anna - urodzona 5 sierpnia 1976 roku. Ukończyła Zespół Szkół Ekonomicznych numer 1 w Krakowie. Pracuje w banku. "
Na kolejnej stronie było rozpisane moje rodzeństwo. Zaczęłyśmy od zdjęcia Michała, Natalii oraz ich synków - Antoniego i Jana.
"Wujek Michał - urodziny w 2002 roku. Ukończył AWF w Krakowie. Pracował w klubie sportowym, a obecnie ze swoją żoną Natalią z domu Stoch (siostrą mojego taty) i dwójką synów - Antoni (2025) oraz Jan (2030) mieszkają w Niemczech."
Kolejne zdjęcie to zdjęcie Kornelii i jej dwóch synów.
"Kornelia Zmarzlik- urodzona 6 kwietnia 1999 roku. Mąż - Bartosz Zmarzlik zmarł w wypadku samochodowym w 2028 r. Ukończyła IV LO. im. T. Kościuszki w Krakowie. Obecnie wraz z dwójką synów - Szymonem (2021) oraz Tomaszem (2026) mieszka w Krakowie, gdzie pracuje w jednej z firm transportowych na stanowisku sekretarki."
Kolejne zdjęcie to było zdjęcie Piotrka z Karoliną i ich synem, jeszcze z chrztu małego Kuby
"Piotr Stoch - urodziny 18 stycznia 2004 roku wraz z żoną Karoliną i synem Jakubem (2032) mieszkają w Anglii. "
- Co mam napisać o wujku? - spytała Wiktoria....
Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć... Od pamiętnej kłótni nie miałam z nim kontaktu
- Napisz, że pracuje w fabryce - powiedziałam do córki... - Napisz
Wiktoria więc napisała moje słowa.
"Pracuje w fabryce. Skończył AWF w Krakowie. Był mistrzem Polski w skoku o tyczce."
Na ostatniej stronie wkleiłyśmy zdjęcie Julki z pieskiem
"Julia - urodzona 7 października 2014 roku. Ukończyła XXV LO. im. S. Żeromskiego w Krakowie. Obecnie zaczęła studia na kierunku filologia angielska w Krakowie"
Na kolejnej stronie wkleiłyśmy zdjęcie moich dziadków - Witkowskich
"Władysław i Stanisława Witkowscy. Władysław (1940-2016), Stanisława (1948-2017). Pradziadek był stolarzem, a babcią zajmowała się domem. Mieli 3 dzieci. Mojego dziadka - Krzysztofa, a także syna Zdzisława (1977) - syn Mariusz (2029), a także Joannę(1973), która ze związku z Mariuszem Michalczewskim ma córkę Marcelinę Hulę - żona Stefana Huli - skoczka narciarskiego."
Wkleiłyśmy zdjęcie wujka Zdzisława pod spodem, a obok zdjęcie cioci Joanny z mężem Mariuszem i Marceliną i Stefanem - zdjęcie uzyskałam od Marceliny - z chrztu Rafałka....
Nie miałyśmy zamiaru wklejać całej rodziny i opisywać każdego, ponieważ to nie miałoby większego sensu.
Na stronie obok wkleiłyśmy zdjęcie drugich pradziadków Wikusi
"Jan i Maria Ujejscy. Jan ( 1942-2006) pracował na roli, Maria (1948) była nauczycielką w klasach 1-3. Obecnie prababcia mieszka w Strawczynie (woj. świętokrzyskie). Ojciec prababci Marii - Władysław Różański brał udział w II wojnie światowej" - obok umieściłyśmy zdjęcie jego munduru, który wcześniej powiesiłyśmy na wieszak , aby zdjęcie wyglądało ładnie. Prababcia ma 3 rodzeństwa - Stanisław(1942), Władysława (1944) i Waldemar (1950). Pradziadek Jan miał dwoje rodzeństwa - Bronisława (1948) i Reginald (1946-2011). Jan i Maria Ujejscy mają 4 dzieci, w tym moją babcię - Annę. - Bronisław (1974), który z żoną Aurorą ma dwójkę dzieci - Jana(1995) oraz Jolę (1994), Wiktor (1975), który z żoną Janiną ma córkę Antoninę (2021)."
Wkleiłyśmy zdjęcie Wiktoria, Janiny i Antosi, a także wujka Bronisława z Aurorą. Pod nim zdjęcie Janka z Olą i córkami - Natalią i Sylwią, a obok zdjęcie Joli z mężem Rafałem i dziećmi -Julią i Markiem.
Na kolejnej stronie miała być rodzina Kamila. Zawołałyśmy więc go z salonu, przyszedł i usiadł..
- Co chcecie ode mnie wiedzieć?
Więc na kolejnej stronie wkleiłyśmy zdjęcie Bronisława z Krystyną
"Moi dziadkowie od strony taty. Bronisław i Krystyna. Dziadek Bronisław - urodzony 3 marca 1969 roku. Ukończył psychologię na UJ w Krakowie.Obecnie pracuje w zawodzie i mieszka w rodzinnym Zębie. Babcia Krystyna - urodzona 1 kwietnia 1972 roku - zmarła 7 stycznia 2024 roku... Babcia pracowała w Urzędzie Miasta. Mają 3 dzieci - w tym mojego tatę oraz Natalię. - żonę wujka Michała (brata mojej mamy). Na kolejnej stronie wkleiłyśmy zdjęcie Anny.
- Co tutaj mamy napisać? - spytałam Kamila
- Prawdę...
Wiktoria pisała więc to, co dyktował jej Kamil
"Anna Chamix. Urodzona 4 sierpnia 1997 roku. Ukończyła III LO. im. J. Kochanowskiego w Krakowie. Z pierwszego małżeństwa z Raghebem Al-Churi ma syna Abdula Bari (2017) , z drugim mężem - lekarzem Alexem Chamixem ma córkę Jessicę (2019). Obecnie z dziećmi i mężem mieszkają w Anglii."
- Jeszcze pradziadków - powiedziała Wiktoria.
- Napiszcie, że babcia pochodzi z Domu Dziecka, będąc małym dzieckiem została adoptowana przez rodzinę - Zbigniewa i Antoninę Żaba, którzy mieli swoje 3 rodzone córki. Więcej nie trzeba. Zdjęć żadnych nie ma z tego okresu....
- Dziadek pewnie ma - odezwała się Wiktoria
- Nie ma, babcia nie chciała mieć z tymi ludźmi nic wspólnego.
Wiktoria napisała tak więc na stronie bez zdjęcia. Na kolejnej wkleiłyśmy zdjęcie pradziadków
"Władysława i Bolesława Stoch. Władysław (1935-2010), Bolesława (1940-2015). Władysław był zdunem, a Bolesława krawcową. Mieli 4 dzieci - w tym mojego dziadka - Bronisława. Mirosław (1970), Amelia(1976), która ze związku z Janem Gąsienicą ma dwójkę dzieci - Jan (1998) i Natalia (2001). Andrzej (1967) wraz z żoną Alicją ma dwójkę dzieci - Izabelę (1997) oraz Mariusza (1995)." Pod tym opisem wkleiłyśmy zdjęcie Alicji i Andrzeja i ich całej rodziny z dziećmi i wnukami, które dostaliśmy od nich, a także takie same zdjęcie rodzinne Amelii i Jana z dziećmi i wnukami i zdjęcie Mirosława...
Zostały nam jeszcze 3 strony....
- Jak weźmiemy tą jedną kartkę, to i tak zostanie nam strona pusta - powiedziałam
- Mam pomysł! - aż podskoczyła Wiktoria na krześle.
Wiktoria na kolejnej stronie wykonała napis markerami "Strony na kolejnych członków naszej rodziny...."
- Jak ty coś , kochanie, wymyślisz! - ucieszył się Kamil i ucałował córkę w czoło
Związałyśmy kronikę kolorowymi wstążkami, a następnie posprzątałyśmy ze stołu.
W poniedziałek Wiktoria zaniosła kronikę do szkoły, a już we wtorek wbiegając do domu powiedziała, że pan Adam sprawdził jak na razie jej kronikę i dostała ocenę celującą....
Komentarze
Prześlij komentarz