Numer 425 - Komunia w Niemczech, zakończenie roku, ślub pełen kaprysów.

Był już maj. Razem z Kamilem świętowaliśmy w spokoju, bez hucznych imprez swoje urodziny. Kamil to już 39 lat na karku. Zaprosiliśmy tylko naszych rodziców, Julka była pochłonięta przygotowaniami do ślubu, więc nie było mowy o żadnym wypadzie na rodzinną imprezę. Była również Agnieszka z Maćkiem i dziećmi, a także nowa członkini naszej rodziny - Patrycja, ponieważ bywała u nas tak często, jak tylko Piotrek był w domu, więc przez te 5 miesięcy bardzo przyzwyczaiłam się do jej obecności i czasami sama pytałam Piotrka, czy będzie Patrycja na obiedzie, a potem już z przyzwyczajenia kładłam dodatkowy talerz na stole. Jednak jak się dowiedziałam, rodzice Patrycji dalej nie wiedzieli, że ich córka ma chłopaka, a co było dla mnie dziwne, że w ogóle nie interesowali się, gdzie ich córka wychodzi i to czasami w święta, a gdy Piotrek zaprosił ją na ślub i wesele Julki, w ogóle się nie wahała. Zgodziła się natychmiastowo. Wydawało mi się to bardzo dziwne i gdy spytałam się Piotrka, czy rodzice Patrycji wiedzą, że są razem odpowiedział mi "Nie i nie muszą wiedzieć"
Już wtedy poczułam, że w tej rodzinie naprawdę dzieje się źle.


Postanowiliśmy zrobić wspólne urodziny 25 maja, ponieważ 28 maja w niedzielę mieliśmy być w Niemczech na komunii u Antka  - syna Michała i Natalii.
Kamil postanowił więc kupić mu - jako ojciec chrzestny - zegarek, laptopa i Biblię.
Prezenty ładnie spakowaliśmy i czekały już w naszej sypialni, schowane w szafie.


W sobotę z samego rana postanowiliśmy od razu po śniadaniu wyruszyć do Niemiec.
Założyłam więc
Po czym pojechaliśmy prosto do Niemiec. Jechaliśmy do naszego miejsca docelowego prawie 12 godzin. Padnięci zameldowaliśmy się w hotelu. Napisałam tylko wieczorem SMS-a do Michała, że już jesteśmy w Niemczech w hotelu i na pewno będziemy w kościele o 11:00.

Następnego dnia po szybkim śniadaniu w hotelu zaczęliśmy się szykować. Ubierając jednocześnie najmłodsze pociechy, musiałam sama się "ogarnąć"
Pogoda jednak nie rozpieszczała. Było chłodno. Byłam więc przygotowana na taką ewentualność. Założyłam
Wykonałam delikatny makijaż, na głowie postanowiłam zrobić loki.

Wiktoria założyła granatową sukienkę

A do tego założyła czarną marynarkę i czarne buty.
Kamil oczywiście miał na sobie garnitur, Piotrek, Karolek, Oluś i Mateuszek mieli zaś białe koszule i spodnie. Izabelce założyłam fioletową sukienkę.

Gdy byliśmy gotowi, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy prosto do jednego z kościołów w Monachium.
Gdy zobaczyłam prawie 120 dzieci do pierwszej komunii to w pierwszej chwili nie mogliśmy się odnaleźć. W końcu w oddali  zobaczyłam mamę z Julką i Jeremim. Mama i mój przyszły szwagier nie byli w dobrych humorach.
- Widzicie Natalkę i Michała? - spytał Kamil
- Właśnie nie mogę ich znaleźć - powiedziała Julia
- Coś zimno, dobrze, że wzięłam marynarkę - powiedziała mama do mnie
- Ja też właśnie płaszcz spakowałam. - odpowiedziałam - Sprawdzałam pogodę, ale nie mówili, że będzie aż tak chłodno
- Właśnie, aż tak... Już w tej marynarce mi zimno, mam nadzieję, że w kościele będzie cieplej.

Po wejściu do kościoła, zauważyłam w oddali Natalkę ubraną  w błękitną sukienkę.  Trzymała za rękę 4 letniego Janka. Obok niej stał Michał.

Świątynia była naprawdę przepiękna, jednak nie znam doskonale języka niemieckiego, aby modlić się w tym języku. Dlatego większość mszy przesiedzieliśmy w milczeniu.

Po wszystkim przyszedł czas na wspólne, pamiątkowe zdjęcia. Ustawiliśmy się więc w ogromnej kolejce. I dopiero po godzinie mogliśmy stanąć do wspólnej fotografii z Antkiem.
Po chwili podszedł do mnie Michał.
- Jak ty, siostra, cudownie wyglądasz! Naprawdę czuję się przy tobie staro - powiedział
Spojrzałam się na młodszego brata.  Zapuścił delikatną brodę, ubrany w granatowy garnitur i białą koszulę nie przypominał  tego młodego Michałka sprzed kilku lat.
- Wyglądam starzej niż ty - szepnął mi do ucha.
- Oj tam, górskie powietrze mi po prostu służy - uśmiechnęłam się - Będziecie na ślubie Julki?
- Tak, mamy zamiar przyjechać, tylko musimy załatwić pozwolenie ze szkoły Antka, abyśmy mogli przyjechać chociaż na cały tydzień.
- Jakby wam się udało, to może wpadlibyście do nas na jakiegoś grilla?
- Patrycja Piotrka też będzie - uśmiechnął się
- A co? Spodobała ci się? - zaczęłam się śmiać
- Nie, ale jakoś nie mogę się oswoić z myślą, że można mówić do ciebie "teściowo"!
Dałam mu porządnego "kuksańca" w brzuch
- Oj, ale śmieszne - chciałam powiedzieć ironicznie, ale mi się nie udało

Po wyjściu z kościoła pojechaliśmy do restauracji na małe przyjęcie w rodzinnym gronie.

Siedzieliśmy przy wielkim stole. Było nas tylko trochę. - Natalia z Michałem i dwójka dzieci, Bronisław, moja mama, ja z Kamilem i dziećmi, Kornelia z dziećmi oraz Julka z Jeremim. Piotrek nie odezwał się, dlaczego nie przyjechał i od kilku tygodni nikt nie miał z nim kontaktu. Nawet Julka, która wysyłając mu zaproszenie, odpowiedział jej tylko, że "zobaczę"


Przyjęcie trwało do prawie 19:00. Antek zebrał mnóstwo prezentów, pozował do wielu zdjęć, ale jednak był jeszcze w naszych oczach dużym dzieckiem, które biegało po sali, bawiąc się z kuzynami
- To co? - spytał Kamil - Za rok spotykamy się u nas!
- Ach.. - westchnęła moja mama - Przecież to Karolek będzie miał komunię... Jak ten czas szybko płynie
- A ja bierzmowanie - wtrąciła Wiktoria
- Z ciebie to już młoda kobieta - powiedział Michał - Ja nawet nie wiem, kiedy ty tak urosłaś. Dopiero co Julka była taka malutka, a już za miesiąc bierze ślub - dopowiedział i nie zdążył ugryźć się w język zbytnio wcześniej, przez co mama do końca przyjęcia nie odzywała się ani słowem.



23 czerwca w piątek miało odbyć się uroczyste zakończenie roku szkolnego, dlatego już 19 czerwca odbyła się w szkole rada pedagogiczna. Miała to być moja pierwsza rada pedagogiczna w roli wychowawcy klasy 1e.
Po skończonych zajęciach wróciłam do domu i przebrałam się w
Zabrałam wszystkie papiery i pojechałam do szkoły. Uczniowie, których uczę  byli jeszcze w szkole.
- Wow! - powiedziało kilku chłopców z 3e
- Witam was, panowie - uśmiechnęłam się do nich serdecznie - My się dzisiaj nie widzieliśmy, ale za to jutro mamy 2 godziny pod rząd
- Jutro to nam może Pani trochę odpuści, co? - spytał jeden
- Na jutro mam dla was przygotowany film.
- Jaki? - spytali jednym chórem
- "Upadek gigantów"
- A o czym to?
- Ekranizacja książki, to pierwszy tom, opowiada o czasach trochę przed wybuchem 1 wojny światowej i sam jej wybuch, czyli te czasy, o których rozmawialiśmy ostatnio. Jak byliście jeszcze małymi brzdącami, to w internecie można było znaleźć tylko audiobook tej książki, jedni z moich ulubionych polskich aktorów podkładali głosy, a 2 lata temu powieść została zekranizowana przez Brytyjczyków.
- Myśli Pani, że nam się spodoba?
- Mam taka nadzieję - uśmiechnęłam się - A teraz was przepraszam, uciekam szybko do pokoju nauczycielskiego, za 20 minut rada
- Tylko niech Pani o nas źle nie mówi, bo pani Bożek od matematyki ma na nas zapewne cały zeszyt uwag
- Ja o 3e nie mam zamiaru złego słowa powiedzieć - uśmiechnęłam się - Do zobaczenia jutro, chłopaki!

Po czym pobiegłam do pokoju... A rada trwała do godziny 19:00......


W piątek 23 wstałam zatem wcześnie rano. Uprasowałam sobie sukienkę, a dzieciom ubrania. Piotrek od samego rana stroił się na zakończenie roku. Mógł popisać się średnią równą 4.00. Byłam naprawdę z niego dumna, że wśród tych wszystkich treningów mógł znaleźć czas na naukę. W końcu prawie dorosły mężczyzna, w grudniu miał skończyć 17 lat.... 17 lat - pomyślałam, prasując jego koszulę... - To już naprawdę kawał czasu..

Po wspólnym śniadaniu pomogłam ubrać się Izabelce i Karolkowi. Kamil zawiózł ich razem z Wiktorią do szkoły. Piotrek użył swoich najlepszych i najintensywniejszych perfum. Gdy tylko uśmiechnął się do mnie, gdy prosiłam go , aby mnie ucałował na pożegnanie, zrozumiałam, że czas nie biegnie, on wręcz ucieka...

Gdy dzieci nie było już w domu, poszłam na górę, aby się przebrać.
Założyłam

Włosy rozpuściłam, po czym wsiadłam w samochód i pojechałam do szkoły. Żal mi było rozstawać się z moją klasą. Jednak to tylko 2 miesiące - tak sobie tłumaczyłam. Po wręczeniu świadectw otrzymałam od całej klasy bukiet róż. Podziękowali mi za wspólny rok. Ja również im podziękowałam, uściskałam wszystkich i wraz z bukietem wróciłam do domu. Od razu wstawiłam je do wazonu... Nie miałam jednak zbyt dużo czasu, aby rozmyślać o tym, jaki ten rok szkolny był niesamowity, ponieważ już następnego dnia moja siostra - Julcia - dalej tak o niej mówię w myślach, bo zawsze zostanie moją najmłodszą siostrzyczką - bierze ślub.


Rano więc po śniadaniu pojechałam do mojej znajomej, która wykonała mi manicure.  Po powrocie do domu od razu ruszyłam w wir przygotowań. Musieliśmy wyjechać wcześniej, ponieważ chciałam być jeszcze z Julką przed samym ślubem, w naszym rodzinnym domu.

Założyłam zatem

Włosy rozpuściłam, zrobiłam lekkie fale.Ubierając dzieci, usłyszałam dzwonek do drzwi. Piotrek ubrany w granatowy garnitur zbiegł na dół, gdzie czekała na niego Patrycja. Zauważyłam kątem oka, że pocałowali się w usta, jak dla mnie było to zbyt namiętnie.
Patrycja weszła do środka z małą torbą podróżną, mieliśmy wszyscy spać w hotelu, aby następnego dnia być gotowym na poprawiny
Wyszłam więc do  salonu, aby powitać Patrycję. Miała na sobie


Do tego czarne szpilki i rozpuszczone włosy.  Piotrek patrzył się na nią tak, jakby nie wiadomo, co miał z nią zaraz zrobić
- My już prawie gotowi, prezent spakowany? - spytałam Piotrka
- Tak, jest w samochodzie

W tym momencie ze schodów zbiegła Wiktoria, włosy miała rozpuszczone, na nogach czarne baletki i ubrana w identyczną sukienkę, jak Patrycja



- Ale się dobrałyście - powiedziałam do córek, po czym  wszyscy wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do Prus. Kątem oka widziałam w lusterku, jak Piotrek i Patrycja trzymają się za ręce i zastanawiałam się, jak długo będą ukrywać swój związek przed państwem Sobczak...


Po 3 godzinach byliśmy w Prusach. Była godzina 14:00, więc do ślubu mieliśmy jeszcze 3 godziny. Przywitałam się z mamą i poszłam na górę do pokoju Julki
- Kasia! - powiedziała - Jak dobrze, że jesteś
- Myślisz, że zostawiłabym cię z tym samą?
Rozejrzałam się po pokoju
- Gdzie masz świadkową?
- Spóźni się , będzie za pół godziny
- Ale ty już musisz się powoli szykować!

Fotograf krzątał się po domu, a mama za nim. Nie mogła znieść jego obecności. A dlaczego? Bo fotografa i kamerzystę opłaciła rodzina Jeremiego.
- Chyba nie chce , mama, wyjść z rozzłoszczoną miną na zdjęciach? - spytał ją Kamil, ale niestety nie odpowiedziała....


Julka siedziała na łóżku w sypialni, była już umalowana i uczesana, siedziała w szlafroku, a ja obok niej
- Nie wiem, czy chcę tego ślubu - powiedziała po chwili milczenia
- Nie kochasz go?
- Kocham, ale ich wzajemna nienawiść mnie przerasta
- Muszą się polubić, muszą zrozumieć, że są ważnymi osobami w twoim życiu i nie możesz wybrać jednej z nich
- To powiedz to im. - westchnęła

W tym momencie do sypialni weszła świadkowa Julki i już razem pomogłyśmy jej w przygotowaniach.

Julka założyła swoją suknię

Wyglądała w niej naprawdę przepięknie. Gdy była już gotowa, pod dom podjechał Jeremi. Ubrany w elegancki czarny garnitur, do tego idealnie ułożona fryzura. To wszystko sprawiła, że dopiero teraz zauważyłam, że był naprawdę przystojnym mężczyzną.

Gdy więc Jeremi wszedł do domu, zeszła najpierw ja ze schodów, potem świadkowa Julki, a na sam koniec Panna Młoda.

- Wow! - powiedział Jeremi, a mama tylko pokiwała głową. Na pewno stwierdziła, że Jeremi będzie niewychowanym zięciem...

Po błogosławieństwie pojechaliśmy do naszego rodzinnego kościoła. Ciężko było się nie wzruszyć na ślubie najmłodszej siostry, jak potem dotarło do mnie, cała rodzina Witkowskich założyła swoje rodziny, tylko dalej nikt nic nie wiedział o Piotrku.

Po ślubie pojechaliśmy do restauracji, gdzie miało odbyć się wesele. Jeremi wydał się bardzo szczęśliwy, został mężem, ma żonę, własną rodzinę... Jednak Julka nie była zadowolona, może nie faktem, że od teraz nazywała się Pawełczyk...

Ja na weselu bawiłam się naprawdę cudownie, dzieci również. Widziałam jednak kątem oka, jak mój Piotrek i Patrycja tańczyli... Czy nie byli za młodzi na takie rzeczy? Podczas jednego z wolniejszych tańców widziałam jak się całowali.... W końcu jednak sama zrozumiałam, że też tak jak i on miałam prawie 17 lat...

Gdy nadszedł czas oczepin i zobaczyłam ich spojrzenie, jak Patrycja złapała bukiet Julki..


Wesele zakończyło się po 6:00 nad ranem. Wróciliśmy wszyscy do hotelu, jednak nie mogłam usnąć spokojnie, bo nie wiedziałam, co Piotrek z Patrycją mogą wymyślić.

*Piotrek*
Po weselu wróciliśmy do hotelu. Mieliśmy jeden wspólny pokój - ja, Patrycja i Wiktoria.
Moja siostra poszła spać od razu, była strasznie zmęczona, a najbardziej bolały ją stopy.
Ja jednak nie byłem śpiący, tylko trochę zmęczony. Patrycja również. Wyszliśmy więc razem na balkon.
-  Masz bardzo cudowną rodzinę - powiedziała - Twoja ciocia wzięła ślub, naprawdę ten kościółek jest bardzo piękny.
- Jak byłem mniejszy to uwielbiałem tutaj przyjeżdżać na wakacje, Wiktoria lubi jeździć do prababci do Strawczyna, pod Kielce, ale dla mnie to  zbyt daleko.

Spojrzałem na Patrycję, wyglądała tak cudownie, w dodatku ta sukienka podkreślała jej talię i piersi.
Zobaczyła, że na nią zerkam
- Dlaczego tak się na mnie patrzysz? - spytała, ubrudziłam się
- Nie - odpowiedziałem i bez wahania pocałowałem ją w usta.
Na początku bardzo delikatnie, ale gdy czułem, że ona też tego pragnie, zrobiłem się coraz śmielszy. W pewnym momencie Patrycja objęła mnie w pasie i włożyła rękę w moje włosy, a następnie oblizała moje usta... Czułem się strasznie podniecony, rzuciłem wzrok w kierunku małego, drewnianego stolika na balkonie i łapiąc Patrycję w talii wylądowaliśmy na tym stoliku. Nie mogliśmy się od siebie oderwać, czułem oddech Patrycji wszędzie, dosłownie wszędzie...
Jednak gdy byłem zdecydowany na coś więcej i położyłem swoją dłoń na jej gorącym udzie, Patrycja odskoczyła jak oparzona
- Piotrek... Nie... - wyszeptała i wstała szybko ze stolika, poprawiając nerwowo sukienkę - Jestem zmęczona, idę spać.





*Kasia*

Wstałam jakoś o 13:00. Miałam tylko 2 godziny, aby się przyszykować na poprawiny. Po wspólnie zjedzonym śniadaniu zauważyłam, że Piotrek i Patrycja mają nietęgie miny... Może coś się wydarzyło pomiędzy nimi? Nie chciałam jednak pytać się ich wprost...

Poszłam do pokoju, aby się przebrać. Na poprawiny postawiłam na delikatny róż.

Założyłam


Wiktoria założyła granatową spódnicę i białą bluzkę, a Patrycja przyszła na poprawiny ubrana w czarny kombinezon z długimi nogawkami i krótkim rękawkiem.

Wszyscy również bawiliśmy się wspaniale, tylko widok niezadowolonych Piotra i Patrycji sprawiał, że mi też zrobiło się smutno. Może się pokłócili? Może stało się coś poważnego?


W poniedziałek rano wyjechaliśmy z hotelu i wróciliśmy do domu. Przez całą drogę opowiadaliśmy z Kamilem o całej ceremonii, Wiktoria oglądała zdjęcia na swoim telefonie, a Piotrek i Patrycja dalej siedzieli w zupełnym milczeniu.

Gdy odwieźliśmy ukochaną naszego syna prawie pod sam dom, powiedzieli do siebie tylko krótkie "Cześć", postanowiłam się więc odezwać
- Dziękujemy, że byłaś z nami ! Może wpadniesz do nas jutro na obiad?
Już chciała odpowiedzieć, gdy Piotrek powiedział
- Jutro mam trening.
Zrezygnowana Patrycja powiedziała cicho:
- Może innym razem..


Wróciliśmy więc do domu.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                 kiki2000

Komentarze