*Piotrek*
Pomiędzy mną a Patrycją wszystko układało się znakomicie. Jak tylko miałem czas chodziliśmy na długie spacery, zabierałem ją na randki. Byliśmy na łyżwach, gorącej zapiekance prosto z Krupówek.
Gdy okazało się, że moja mama ma anemię, Patrycja przychodziła do nas i z moją mamą często zagłębiały się w różne diety, w których było dużo żelaza. Patrycja również zrobiła sobie badania krwi i u niej wszystko było w jak najlepszym porządku. Mama czuła się dobrze, dieta pomagała, nie czuła się słabo, nie bolała ją głowa. To było dla mnie ważne.. Ale najważniejsze było mieć Patrycję przy sobie.
Była już połowa marca. Gdy wróciłem do domu po zawodach miałem tydzień wolnego. Umówiłem się więc z Patrycją, posaw2zliśmy na spacer, zabrałem ją do kina. Wieczorem postanowiłem odprowadzić ją do domu. Trzymaliśmy się za ręce.
-Dalej pójdę sama - powiedziała
-Zadzwoń do rodziców, może ich nie ma w domu, to odprowadzę cię pod same drzwi.
Patrycja tak też zrobiła. Wykonała jeden telefon do mamy, ale nie odbierała. Zadzwoniła więc do taty.
-Halo.. Jesteście w domu? Nic.. Nic.. Tak się tylko pytam... Tak, mam klucze... Do zobaczenia
Odłożyła telefon
-I jak? - spytałem
-Nie ma ich, ale zaraz wracają.
Szliśmy więc dalej, trzymając się za ręce...
Gdy stanęliśmy pod jej domem, Patrycja zaprosiła mnie na podwórko. Chcąc otworzyć drzwi wejściowe kluczem, przyparłem ją delikatnie do drzwi. Nie opierała się
-Kocham cię - szepnąłem
-Ja ciebie też - odpowiedziała
I zastygliśmy w namiętnym pocałunku. Patrycja wplotła rękę w moje włosy.. A ja położyłem swoją dłoń na jej plecach.
-Piotrek... - szepnęła - Zaraz mogą przyjechać
Ja jednak nie chciałem oderwać się od jej ust
-Jeszcze chwila - mówiłem i znów do niej przywarłem.
Jedbak gdy usłyszeliśmy dźwięk samochodu wjeżdżającego na podwórko, odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni
-Idź - powiedziała
Kierowałem się w stronę furtki, a do rodziców Patrycji powiedziałem "Dzień dobry"
Mieli okropne miny, czyli takie jak zawsze i zawahałem się, czy naprawdę dobrze zrobiłem, zostawiając ją samą z rodzicami.
Wieczorem Patrycja napisała do mnie wiadomość "Już wszystko o nas wiedzą i lepiej będzie dla nas, jak przez chwilę nie będziemy się spotykać..."
*Patrycja *
Widziałam ich wzrok, jak patrzyli na Piotrka. Weszliśmy do domu w milczeniu, ale już czułam awanturę w powietrzu. Umyłam ręce w łazience i miałam iść do swojego pokoju, gdy tata wręcz krzyknął na mnie, że mam przyjść do salonu.
Weszłam więc tam niechętnie. Tata siedział na kanapie rozluzowany a mama obok niego strasznie spięta
-Chcesz nam coś powiedzieć? - spytał
-Ja? A niby o czym?
Tata aż poderwał się z kanapy i chciał mi chyba coś zrobić, ale mama złapała go za rękę.
-Co on robił pod naszym domem?
-Piotrek?
-A kto to niby stał? Duch Święty?
-Spotkaliśmy się przypadkiem na mieście, dawno się nie widzieliśmy, opowiadał o skokach i w ogóle i postanowił mnie odprowadzić to tyle
-Chciałaś go wpuścić do domu!
-Nieprawda, nie miałam takiego zamiaru, a po drugie Piotrek i tak się śpieszył
-A gdzie on niby tak się śpieszył?
-Nie wiem, patrzył tylko nerwowo na zegarek co chwilę
-Kłamiesz - wrzasnął ojciec - Widziałem, co z nim robiłaś pod naszymi drzwiami i pewnie sąsiedzi też widzieli! Wiemy o Was wszystko! Od dawna wszystko wiemy, mogę Ci nawet dokładne daty i godziny powiedzieć kiedy się z nim spotykałaś!!
Byłam w szoku.. Zabrakło mi na chwilę mowy
-O czym ty, do mnie mówisz, tato?
-Nie wiedziałem, że wychowałem córkę na taką rozpustnicę i dziwkę!
Tego było już za wiele... Rozpłakałam się
-Płacz! Takimi szmatami jak ty, to nawet podłogi bym nie wytarł!! - i nagle poczułam na swojej twarzy uderzenie.. Dostałam siarczyście w prawy policzek
Ojciec spojrzał się na mnie
-Idź do niego! Niech cię pociesza, jak taki cwany, myśli, że ma znane nazwisko to mu wszystko wolno!
-Opanuj się - powiedziała mama
Ale ona opadła na kanapie po również mocnym uderzeniu.
-Czy ty nam to robisz??! - spytałam - Czemu?
-A ty czemu z nim jesteś?
-Bo go kocham!!
I po tych słowach dostałam w kolejny policzek
-Ile bym dała, aby mieć taką kochającą rodzinę jak oni. Nigdy się nie kłócą, obchodzą wspólnie urodziny, święta, czasami gdzieś pojadą rodzinnie, jedzą razem posiłki, rozmawiają, śmieją się, wzajemnie sobie pomagają, mają czas na wszystko!! A wy!? Jaki dom mi daliście? Dom pełen nienawiści, przemocy, gniewu, krzyku, płaczu, nie chcę was znać! Nie chcę!!
I pobiegłam do swojego pokoju zamykając się od środka i od kilku dni nie rozmawiałam z Piotrkiem w ogóle. Po raz pierwszy ludzie w szkole widzieli mnie umalowaną, musiałam ukryć gdzieś siniaki na twarzy.
Pewnego dnia poszłam do szkoły. Był to już koniec marca. Koniec sezonu skoków..
Miałam mieć akurat lekcję historii z Panią Katarzyną, mamą Piotrka. Gdy weszłam do sali od razu widziałam to ciepło, które od niej biło. Nabrała delikatnych kształtów po tych dietach, których razem szukałyśmy.
Wyglądała znakomicie. Miała na sobie
Do tego włosy spięte w kucyka. Prowadziła lekcje
-Przepraszam za spóźnienie - powiedziałam
-Nic się nie stało - odpowiedziała - Do 4 minut toleruję - zaśmiała się, a ja zajęłam miejsce w ławce
Patrzyłam na tę kobietę jak na wzór. Wzór wszystkich wzorów. Miała niespełna 38 lat. Wychowuje 6 dzieci, uczy w szkole, mąż sportowiec, zajmuje się domem... A wszystko robi z ogromną pasją. Nie wierzyłam Piotrkowi, że ta kobieta może być wybuchowa i jak kłóci się z mężem to potrafi nie odzywać się do niego przez kilka dni. Dla mnie to było niepodobne.
- Omawiając życie codziennie ludzi tamtego okresu - mówiła - Trzeba zwrócić uwagę na kobiety i ich rolę.
Uwielbiałam tematy o kobietach i życiu codziennym. Zawsze to mnie fascynowało
-Jak oglądałam w waszym wieku lub będąc starszą dziewczyną seriale zza granicy to zawsze się zastanawiałam, dlaczego w tych tureckich serialach ten mój przystojny aktor bierze ślub z tą wredną kobietą, bo go zmusiła rodzina i wkładają obrączki na palce lewej dłoni. Mnie zawsze babcia powtarzała, że na lewej dłoni to noszą pierścionki wdowy. Teraz oczywiście moda się zmieniła i podczas ślubu jest wymóg aby obrączka była na prawej dłoni, a potem można ją założyć, gdzie się chce... Ale to mnie zastanawiało. Dlaczego u nas na prawej a u nich na lewej i to w każdym zagranicznym serialu. Wiecie dlaczego? Kobiety przed powstaniem styczniowym nosiły obrączki na lewej dłoni,, mężczyźni też. Symbol lewej dłoni idącej od serca. Po powstaniu styczniowym kobiety jako znak żałoby, przekładały obrączki na prawą rękę. Historia była brutalna więc prawie każda kobieta nosiła obrączki na prawej dłoni. Gdy już potem młodzi brali śluby, zakładali jak ich matki, obrączki na prawej i tak to zostało i u nas do tej pory. Czasami warto wiedzieć takie rzeczy, pewnie sami będziecie brali za kilka lat śluby, więc będziecie wiedzieli, dlaczego to właśnie na prawej a nie jak na świecie na lewej dłoni jest obrączka.
Po skończonych zajęciach, Pani Katarzyna zatrzymała mnie.
-Możesz na chwilę zostać? - spytała
-Tak - odpowiedziałam
Zamknęłam drzwi sali od środka
-Czy coś się stało? - spytała - Piotrek mi o wszystkim powiedział, ale znasz go, kazał mi się nie wtrącać, a ja tak po prostu nie mogę.
Spuściłam głowę
-Rodzice coś ci zrobili? Widzę, że się malujesz mocniej niż zwykle.. Uderzyli cię?
Wiedziałam, że tylko jej mogę zaufać.
Rozpłakałam się
-Proszę cię, nie płacz. Piotrek i tak się zamartwia o ciebie, jeść nie chce, nie śpi po nocach, pod szkołę nie może przyjść, bo twój tata cię pilnuje na okrągło.
-Ja już nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić.. Nie wiem..
-Az tak się zdenerwowali?
-Ojciec strasznie... Nawet nie będę mówiła, jak mnie wyzywał, a mama... Miałam nadzieję, że chociaż mnie obroni.. Złapała go tylko raz za rękę, ale i ona dostała i już siedziała cicho.
- Może mogę Ci jakoś pomóc?
-Myślę, że nie.. Oni po prostu muszą to zrozumieć, że nie jestem małą dziewczynką i też mam swoje uczucia, pragnienia i potrzeby, jeśli nie... To ja nie wiem, co wtedy zrobię.
Wyszłam więc z sali... Kończąc zajęcia tego dnia znów widziałam tatę, który siedział w samochodzie pod szkołą. Miałam dość tej kontroli... Chciałam normalnego życia, aby rodzice przy rodzinnym obiadach pytali się, co w szkole i co u mojego chłopaka. Tak jak to było w domu Piotrka.
Pani Katarzyna to straszna gaduła, ciągle tylko rozmawia i rozmawia, w ich domu panuje rodzinna atmosfera. Wszystko jest tam wręcz idealne. Czemu tylko ja muszę przechodzić takie męki? Czemu ja urodziłam się w takiej rodzinie?
Chociaż nie spotkałam się z Piotrkiem od tamtego momentu, to byliśmy w ciągłym kontakcie. Pewnego wieczoru, gdy z nim pisałam, do pokoju weszła mama
-Z kim piszesz? - spytała dość spokojnie
Lekko się zdenerwowałam, ale odpowiedziałam również spokojnie
-Z koleżankami, mamy zrobić projekt
-Nie kłam, kochanie.... Przecież wiem, że piszesz z nim... - po tych słowach zamknęła drzwi, a ja nie wiedziałam, jaki mama ma plan.
Usiadła na brzegu mojego łóżka i złapała mnie za rękę, akurat przyszło powiadomienie od Piotrka
"Kocham cię, dobranoc"
Mama zerknęła na ekran, a ja aż gotowa łam się w środku.
-Też w twoim wieku byłam zakochana.... - zaczęła - Mój Adam był wysokim, czarującym brunetem, który przychodził pod moją szkołę codziennie.. Zawsze z kwiatami - uśmiechnęła się
Ja również się uśmiechnęłam..
- Dlaczego nigdy wcześniej o tym nie mówiłaś?
- Bo to nie jest szczęśliwa historia
- Dlaczego?
- Zakochałam się w Adamie, idąc do pierwszej klasy szkoły średniej. Adam był 2 lata starszy. Adam był przyjacielem taty i podczas któregoś ze spotkań Adam postanowił, że chce zapoznać mnie z przyjaciółmi. Wpadłam w oko tacie, ale ja byłam zakochana w Adamie. Adam zapraszał mnie na randki, chodziliśmy na lody, do kina..
- Dlaczego więc nie zostałaś z Adamem?
- Twój tata zaczął przychodzić pod szkołę po mnie razem z Adamem... I z tego co wiem... Pobili się o mnie, a ten kto wygra, miał być ze mną.
- Przecież to jest głupie... Adam się zgodził?
- Nie, ale dostał tak mocno od taty, że wylądował w szpitalu i żeby nie mieć problemów zostawił mnie
- Czemu mi to mówisz?
- Nie pozwól, żeby ten sam człowiek zniszczył twoje szczęście, jak zniszczył i moje...
Zrozumiałam dobitny wydźwięk tych słów... Mama musiała polubić Piotrka
- Bardzo lubię tego twojego Piotrka, widać, że to taki dobry chłopak... Tak mi czasami przypomina Adama... Oglądałam jakiś wywiad z nim w telewizji. Przystojny, młody, inteligentny... Wcale nie zepsuty
- Dlaczego miałby być zepsuty?
- Wiesz jak to czasami jest, gdy ma się sławnych rodziców..
- Ale Piotrek taki nie jest
- Właśnie wiem... Wierzę ci....
Po czym ponownie spojrzała na mój telefon
- Odpisz mu - uśmiechnęłam się i wstała z łóżka, wychodząc zwróciła się jeszcze do mnie - Nie mów tylko tacie o tej rozmowie..
- Masz moje słowo
A ja złapałam za telefon i odpisałam Piotrkowi "Ja ciebie też..."
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz