Numer 491 - Występ w Krakowie.... Niespodzianka

 Nadszedł październik... Wiktoria została zaproszona na koncert polskiej muzyki, który miał odbyć się w Krakowie. Od kilku dni codziennie trenowała, śpiewała, grała na fortepianie...  Chciała wypaść jak najlepiej...

W tym czasie jednak w domu Stochów rozwijał się istny dramat... Od tej okropnej wrześniowej nocy już nic pomiędzy Piotrkiem a Patrycją nie było takie same.. Patrycja zaszła w ciążę, ale nie mówiła o tym Piotrkowi, chociaż ten widział, że jego żona wygląda źle, jest osłabiona, nie ma nic siły... Często wymiotuje, nie chce jeść.. Dużo leży i odpoczywa....  Ale nigdy nie spytał się jej, co się  z nią dzieje, czy czegoś nie potrzebuje. Najważniejsze dla niego był treningi... W końcu miał wyruszyć na Puchar Kontynentalny, a nie na Puchar Świata... Nikt nie wiedział o ciąży, chociaż Wiktoria domyślała się, ale ilekroć próbowała z nią porozmawiać, Patrycja milczała, chociaż ukrywała w szufladzie testy ciążowe i wyniki USG...


A Wiktoria codziennie ćwiczyła.... Koncert miał odbyć się w sobotę 9 października... W piątek po południu miała pociąg do Krakowa... Wieczorem na dworcu czekał już na nią Arek. Wpadli z zachwytem w swoje ramiona....

- Przełożyli mi trening na 9:00 - szepnął do niej Arek

- Miałeś mieć na 11:00 - odpowiedziała mu Wiktoria

- Ale wtedy nie zdążyłbym na twój koncert - pocałował ją w czoło

- Nie musiałeś tego robić

- Ale chciałem.... Przecież zawsze będę cię wspierał


Pojechali więc do mieszkania Arka... Wiktoria zostawiła w sypialni swoją torbę..

- O której masz koncert?

- O 18:00.

-  To spokojnie się wyrobimy..

Usiedli razem w kuchni, Arek zrobił herbatę. Wiktoria była jakoś nieobecna, sytuacja pomiędzy Piotrkiem a Patrycją źle na nią wpływała.

- Coś się dzieje? - spytał, kładąc swoją dłoń na jej policzku..

- W domu... - westchnęła

- Coś się dzieje?

- Nie wiem, jak mam to powiedzieć.

Złapał ją za rękę

- Coś poważnego?

- Nie wiem, jak to mam ująć w słowa.... Mi , jako humanistce, po prostu brakuje słów - uśmiechnęła się delikatnie... - Pomiędzy moim bratem a Patrycją dzieje się źle.... 

- To znaczy?

- Oni już od bardzo dawna się kłócą, nie odzywają się do siebie... I mam wrażenie, że jak byłam u ciebie miesiąc temu, to zdarzyło się coś... okropnego. Myślę, a nawet jestem pewna, że Patrycja jest w ciąży..

- Coś okropnego? Jeśli uprawiali seks, to musieli się pogodzić

- Ja mam jednak inne wrażenie. 

- Że on zgwałcił swoją żonę?

- Może... Ale na pewno... Patrycja tego nie chciała i ją musiał do tego.. zmusić.. Może nawet i siłą.

- Rozmawiałaś z kimś o tym?

- Nie... Nie wiem z kim... Chciałam z Patrycją, ale ona od miesiąca mnie unika, więc myślę, że coś w tym na pewno jest.

- Ale.. widać, że ona się źle czuje, że wymiotuje?

- Tak, wymiotuje... Piotrek mi nawet to powiedział, ale on nic nie wie... Powiedziała mu, że to zatrucie..

- Ale chcesz mi powiedzieć, że... - zaciekawił się Arek -  Tak jakby Piotrek się o nią martwi..

- To wszystko jednak mi do siebie nie pasuje..

Wiktoria wypiła herbatę i umyła szklanki..

Usiedli oboje na kanapie, wtulili się w siebie. Arek chciał włączyć telewizor, ale nagle.... nie było prądu..

- Co się dzieje? - spytała Wiktoria, która aż podskoczyła z przerażenia

- Nie ma prądu.

Arek wyszedł z latarką telefonu na klatkę schodową... Inni sąsiedzi też powychodzili.

- Arek! - zawołała Wiktoria - Wokół też nie ma - wskazała ręką na całe osiedle..

Arek wszedł więc do mieszkania i usiadł obok Wiktorii na kanapie. Objął ją ramieniem

- Jeszcze nigdy nie znajdowałem się w tej sytuacji.. Nigdy nie było tak, że na całym osiedlu brakowało prądu...

Siedzieli więc tak przez kilka minut...

- Zapalę świeczki - powiedział Arek

Poszedł do kuchni i przyniósł dwie świeczki. Postawił je na stoliku i zapalił je..

- Taki romantyczny klimacik - zaśmiała się

Siedzieli więc i patrzyli sobie głęboko w oczy...

- Kocham kulturę góralską - zaczęła wzdychać Wika - Wiesz, że czasami tata mi śpiewał, jak byłam mała do kołyski góralskie piosenki, "Zbójnickiego" na przykład....

- Ale górale śpiewają tak...

- Gardłowo... 

- Jak?

- Gardłowo... To inaczej śpiew biały, czyli ludowy...

Zaczęła wybijać sobie rytm klaskaniem... Zaczęła śpiewać

Hej szalała szalała
Hej rybecka za wodom
Ale jo nie bede, ale jo nie bede
Hej chłopoku za Tobom
Ale jo nie bede, ale jo nie bede
Hej chłopoku za Tobom
 
Hej szalała szalała
Hej bo jej sie pić chciało
Ale jo nie będę, ale jo nie bede
Hej bo chłopców niemało
Ale jo nie będę, ale jo nie bede
Hej bo chłopców niemało
 
Hej z kamienia na kamień
Hej przeskakuje srocka
Tego chłopca kochom, tego chłopca kochom
Hej co mo corne łocka
Tego chłopca kochom, tego chłopca kochom
Hej co mo corne łocka


Arek zaczął jej bić brawa.

- Pięknie śpiewasz... - powiedział jej

- Niektórzy ludzie śpiewają ładniej...

- Zaśpiewaj mi jeszcze....

Zaczęła więc dalej wybijać sobie rytm, klaszcząc

Wpadł na parkiet stary gazda
Ostra była wtedy jazda
Lecz nie liczą się drobiazgi
Gdy wokoło lecą drzazgi
 
Szarpią gazdą dziwne tiki
Rodem prosto z Ameryki
Tak buzuje krew górala
Gdy nim zwyrtnie czarna lala
 
Tańcz - nie żałuj podłogi
Tańcz - niech niosą Cię nogi
Tańcz - niech ludzie się gapią
Tańcz - aż skurcze się złapią
Tańcz - na pełnych obrotach
Tańcz - bo minie ochota
Tańcz - nic nie myśl na razie
Tańcz - jak gazda w ekstazie
Tańcz
 
Każdy gazdę podpatruje
Dzikie ruchy naśladuje
Nikt dziś nie podpiera ściany
Cały naród poszedł w tany
 
Ni to fokstrot, ni krzesany
Nowy taniec zwą szarpanym
Ledwo trzyma się tańcbuda
Widać z tego wir się udał
 
Tańcz - nie żałuj podłogi
Tańcz - niech niosą Cię nogi
Tańcz - niech ludzie się gapią
Tańcz - aż skurcze się złapią
Tańcz - na pełnych obrotach
Tańcz - bo minie ochota
Tańcz - nic nie myśl na razie
Tańcz - jak gazda w ekstazie
Tańcz
 
Szarpie mama, szarpie tata
Szarpie stryj i żona brata
Szarpie sąsiad i sąsiadka
Nawet babka szarpie dziadka
 
Rządzi krajem styl szarpany
To zasługa czarnej damy
Dowód na to, że nowości
Zawsze biorą się z miłości
 
Tańcz - nie żałuj podłogi
Tańcz - niech niosą Cię nogi
Tańcz - niech ludzie się gapią
Tańcz - aż skurcze się złapią
Tańcz - na pełnych obrotach
Tańcz - bo minie ochota
Tańcz - nic nie myśl na razie
Tańcz - jak gazda w ekstazie
Tańcz

Ale prądu dalej nie było. Wiktoria poszła wziąć prysznic przy świeczce.... Wyszła z niej w mokrych włosach, w letniej piżamie i świeczką w ręku.

- Idziesz ty? - spytała

- Tak - odpowiedział jej, lekko oszołomiony wyglądem Wiktorii

Podała mu świeczkę i minęli się w przedpokoju....

Nagle dostała SMSa od mamy

"Jak tam? Wszystko ok?"

"Tak, nie ma prądu na całym osiedlu, Arek jest w łazience przy świecach. Aż za bardzo romantycznie 😂😂"


Późną nocą, leżeli oboje na łóżku w sypialni... Opowiadali sobie różne historie ze swojego dzieciństwa. Gdy jednak Wiktoria zadała mu pytanie o ojca... Urwał temat

- Nie próbowałeś go szukać? - spytał

- Po co? - był lekko oburzony

- Nie czujesz , że ... to przecież twój ojciec

- Zostawił mnie i mamę na pastwę losu, jak miałem 5 lat.. Nawet nie pamiętam dokładnie tego momentu... Obudziłem się któregoś dnia, a taty nie było...

- A jak wyglądało to wasze wspólne 5 lat?

- Ale że jak?

- Jak wspominasz ojca... Jakie masz z nim wspomnienia?

Nagle Arek się uśmiechnął.

- Na moje 5 urodziny, nosił mnie na barana.... - uśmiech nie schodził mu z ust - ...poszedłem raz z nim na spacer... Do lasu.... Pokazywał mi liście i mówił co to za drzewa, ale nie pamiętam nic więcej... Miałem tylko 5 lat

-  A masz z nim jakieś negatywne wspomnienia?

- Pił... To pamiętam, jak sprowadzał kolegów...

- Pił przy tobie?

- Nie... W innym pokoju... Zawsze w rogu w kuchni...

- Krzyczał na ciebie?

- Nie

- Bił ciebie?

- Nie....

Nagle Arek się otrząsnął

- Wiem, co chcesz mi powiedzieć... Mama zawsze na mnie krzyczała, ograniczała, nigdy nie była w stanie mówić do mnie normalnym tonem, nigdy mnie nie doceniała, miała mnie zawsze dość...

- Nie mówię nic... - westchnęła - Ale chcę, żebyś sobie coś uświadomił..

- Nie szukałem nigdy ojca... Mama zawsze wmawiała mi... jego okropny obraz.

- Jak miał na imię?

- Antoni

- Ładne imię.... 

- Po jego dziadku miał takie, zawsze to mówił, jak był pijany... Jak był pijany, zawsze brało go na wspomnienia.

- Arek.... Co się potem z wami działo?

- No co... Żyliśmy w biedzie, mama nie pracowała, ja poszedłem do szkoły... Kopałem sobie piłkę, mój wuefista powiedział, że coś we mnie widzi więcej , niż w innych... Ale mamie tego nie mówiłem, nie mówiłem tego, że chodziłem z kolegami grać, że chodziłem na treningi.... I co się stało dalej? Nie wiem jakim cudem moja mama spotkała tego swojego obecnego męża, ale.... w domu był brud i smród, mama wygląda jak miss 1 listopada, w ogóle o siebie nie dbała.... Ten mężczyzna zaczął do nas przychodzić, mama wyjeżdżała na kilka dni do Krakowa... Znikała po prostu i musiałem radzić sobie sam... I w pewnym momencie powiedziała mi, że zamieszkamy w Krakowie, następnego dnia tam pojechała, wróciła po kilku dniach z obrączką na palcu... Zamieszkaliśmy  w ogromnej willi i nagle mama zrobiła się strasznie elegancką kobietą. Do tej pory są obrzydliwie bogaci... Starali się o dziecko, ale mama poroniła trzykrotnie i musieli się nacieszyć mną, ale nie polubiłem Władysława.... Mama zapisała mnie do klubu sportowego i tam spędzałem całe dnie...  Żyłem osobno, swoim życiem... Wchodziłem drugim wejściem do domu... A teraz się od niej odseparowałem i mieszkam sam... Nienawidzę jej.... Jest okropną kobietą.

- Kim jest Władysław, że ma tyle pieniędzy?

- Właścicielem jakiś przedsiębiorstw...

-  Skąd pochodzisz? Z jakiej miejscowości?

- Sieborowice...

- Sieborowice? - aż Wiktoria podskoczyła

- Tak, a co? - patrzył się na nią dziwnie Arek

- Niedaleko są Prusy

- Tak, dosłownie pod samym Krakowem

- Tak... Moja mama pochodzi z Prus

 

I ta rozmowa trwała prawie do 1:00.. Jednak Wiktoria zmęczona usnęła w trakcie opowieści Arka o tym, jak w Krakowie zniszczył jedną z ławek niedaleko rynku i nikomu o tym nie powiedział...

 

Wiktoria wstała rano o 8:00. Arka nie było już obok. Założyła więc jego szlafrok, bo było jej zimno... Dotknęła przełącznik prądu. Żyrandol się zaświecił..

- To już prąd wrócił...

Gdy wyszła z sypialni, poczuła silny zapach jajecznicy, który zwabił ją do samej kuchni.

- A co tak ładnie pachnie? - spytała i podeszła do ukochanego, całując go w policzek

- Mam nadzieję, że będzie ci smakowało.

Zjedli więc razem śniadanie, ale Arek szybko zbierał się na trening.. Jednak przed wyjściem naszykował sobie granatowe spodnie i białą koszulę...

- Jak wrócę, to sobie uprasuję - powiedział jej, wychodząc

- Spokojnie, ja się tym zajmę... I tak muszę uprasować sobie sukienkę..

- Ale ty zawsze musisz stawiać na swoim - uśmiechnął się

- No przecież... Już ci to mówiłam

 

Pożegnali się pocałunkiem w policzek..

Wiktoria siedziała więc znowu sama w domu... Zaczęło jej to przeszkadzać.. Ilekroć była u Arka, a od września była u niego w każdy weekend, spędzała większość czasu sama, bo Arek trenował... Wiedziała, że jest piłkarzem i tego wymaga się od niego... Gdyby Arek przyjechał do niej na tygodniu, również spędziłby większość czasu sam, ponieważ byłaby w szkole..

Uprasowała więc mu koszulę i spodnie, a sobie sukienkę i poszła na spacer po Krakowie. Wybrała się na ulicę Floriańską. Zajrzała do każdego sklepu, zrobiła sobie kilka zdjęć... Jedno z nich wstawiła na relację

"Kocham to miasto #Kraków"


Gdy wróciła do mieszkania, była już 14:00. Zaczęła się szykować do swojego występu na koncercie... Jego tematyka była zbyt ogólna... "Piosenka polska" - brzmi zbyt różnorodnie... Wiktoria została poproszona przez organizatorów o swój występ. Zgodziła się, ale pod jednym warunkiem. Sama sobie wybierze piosenkę. Dostała następnego dnia listę utworów, która zostanie wykonana przez inne osoby... A ona miała dowolność muzyczną...


Poszła więc do łazienki... Założyła swoją sukienkę


Do tego rozpuściła swoje włosy, podkręciła je lekko na końcach. Zrobiła delikatny makijaż, założyła swój złoty naszyjnik i kolczyki.... Myślała, że zapomniała ze sobą bransoletki, ale znalazła ją na dnie torby. Wypadła jej po prostu z kosmetyczki. 

Wyjęła jeszcze czarne szpilki i położyła je w przedpokoju. Weszła jeszcze raz do łazienki.... Patrzyła na siebie, czy wygląda odpowiednio do okazji.

Nagle do mieszkania wszedł Arek. Krzyknął szybko: "Hejka" i wszedł do łazienki, aby wziąć prysznic po treningu.. Wpadli na siebie z Wiktorią... Ona lekko się wystraszyła jego osoby, a on był oszołomiony jej wyglądem..

- Pocałuję cię, jak się wykąpię - zaśmiał się - Jestem spocony po treningu

- Czekam w salonie - powiedziała i wyszła z łazienki.

Po 30 minutach z łazienki wyszedł już elegancko ubrany Arek... Wyglądał niesamowicie w tej białej koszuli i granatowych spodniach. Czarny pasek, zegarek, ułożone włosy... I te mocne perfumy...

Podszedł do niej i szepnął jej do ucha

- Teraz już mogę cię pocałować? - uśmiechnął się

- Oczywiście - zaśmiała się

I w tym momencie wpił się w jej usta.... Stali tak w swoich objęciach kilka minut. A Wiktoria nie przejmowała się nawet tym, że rozmaże się jej makijaż. Gdy się w końcu od siebie oderwali, Wika zadała Arkowi pytanie

- Czemu nie przyjedziesz do mnie? Do Zakopanego? Zawsze masz przecież niedziele wolne...

- Ty teraz do mnie przyjeżdżałaś....

- Co tydzień jestem u ciebie... A ty u mnie w ogóle nie byłeś?

- Przepraszam... Mam ci to jakoś wynagrodzić? - spytał , uśmiechając się zawadiacko

- Arek....  Ja naprawdę chcę, abyśmy... spędzali ze sobą więcej czasu, ale ja tu przyjeżdżam i większość tego czasu spędzamy podczas snu i osobno, bo masz treningi...

- Rozumiem cię... - westchnął 

Zaczęli więc w milczeniu szykować się do wyjścia. Arek wiązał w przedpokoju buty, a Wiktoria zrobiła sobie jedno zdjęcie w lustrze. Nagle Arek wstał z podłogi, objął ją lewą ręką w pasie i zrobili sobie kolejne zdjęcie.

- Wychodzimy?

- Tak.


Wyszli więc i pojechali pod Miejski Dom Kultury.

Weszli do środka razem, lecz nie trzymali się za ręce... Nie chcieli zwracać na siebie zbytniej uwagi. Wiktoria poszła za kulisy, gdzie przygotowywała się do występu. Arek zajął miejsce w3 rzędzie od sceny, po samym brzegu... 

Wiktoria trochę się stresowała za kulisami. Drżącymi dłońmi trzymała kubek z wodą mineralną...Nagle podszedł do niej jakiś mężczyzna... Około 25 lat.. Wysoki brunet, do tego przystojny.. W garniturze.

- Przepraszam - powiedział

A Wiktoria odwróciła się w jego stronę

- Tak?

- Pani to... Wiktoria Stoch.

- Tak, a coś się dzieje?

- Słyszałem Pani występ na przeglądzie pieśni patriotycznych... Byłem tutaj jako syn jednego z jurorów... Zapamiętałem Panią... Ma Pani niesamowity głos..

- Dziękuję - uśmiechnęła się Wiktoria

- Oj, przepraszam! - powiedział - Adam jestem - podał jej rękę

- Wiktoria. - podała mu swoją dłoń

- Miło mi

- Mi również...

- Co zaśpiewasz?

- Niespodzianka - uśmiechnęła się zalotnie

- Widziałem w scenariuszy, że występujesz na koniec jako gwóźdź całego występu... Słyszałem, że chociaż jest to koncert, to publiczność ma wręczyć najlepszemu wykonawcy złotego słowika

- Nie słyszałam o tym

- Ja występuję jako jeden z pierwszych... Czesław Niemen. Tyle mogę zdradzić

- Trzymam kciuki - powiedziała

- Ja za ciebie też

 

Wiktoria przyglądała się z boku, jak inni występują na scenie.... Wszystkie miejsca na widowni były zajęte, a w pierwszym rzędzie siedział sam prezydent Krakowa... Ręce mocniej zaczęły jej drżeć... Nagle dostała SMSa od Arka

"Nie stresuj się , kochanie... Jestem z tobą... Będzie dobrze, zaśpiewasz cudownie"

W tym momencie chciała mu coś odpisać, ale usłyszała, jak te mężczyzna - Adam... Wykonuje utwór "Jednego serca"... Aż nogi się jej ugięły..

- Nie ma z nikim szans... Oni są świetni

I gdy już zaśpiewali wszyscy, przyszedł czas na nią..

- A teraz przed państwem nasza najmłodsza gwiazda koncertu... Jak sama powiedziała, utwór do końca zostanie owiany tajemnicą.. Przed państwem Wiktoria Stoch!

Wiktoria wyszła więc zza kulis i udała się na scenę... Wszystkie światła zgasły, a po chwili tylko jedno z nich było skierowane prosto na nią... Poczuła się jak prawdziwa gwiazda, że wszystkie oczy zostały skierowane tylko na nią.... Poprawiła delikatnie kosmyk włosów, a także mikrofon..

Muzyka zaczęła grać i wtedy cały stres z niej opadł.... Zaczęła śpiewać.. Nie tylko ustami, ale i całą sobą.. Mimika, ruchy, gesty... Wszystko było idealne.... A cała publiczność zamarła już po pierwszym dźwięku z jej ust...

 

Była zła, gdy zatrzasnął drzwi
W środku płacz, w oczach suche łzy
Pomyślała - no, tak
Znów ten schemat się pcha
 
Oto był ten ich słynny ląd
Dwa na trzy, wynajęty kąt
Może śmiesznie to brzmi
Lecz w tej chwili nie miała już nic
Trzy tuziny swych lat
To, co bolało znikło już
Mimo to
Ból
 
(Arek patrzył się na nią jak zahipnotyzowany... Nie mógł nic zrobić.. Nawet ruszyć ręką)
 
Jaki ranek taki dzień
Nie dziwi nic
Jaka woda taki brzeg
Nie dziwi nic
Jaka pościel takie sny
Nie dziwi nic
Nawet to co jest
 
Jakie serce taki lęk
Nie dziwi nic
Jaka słabość taki grzech
Nie dziwi nic
Jaka kieszeń taki gest
Nie dziwi nic
Nawet to co jest
 
Jaka róża taki cierń
Nie dziwi nic
Jaka zdrada taki gniew
Nie dziwi nic
Jaki kamień taki cios
Nie dziwi nic
Jakie życie
Taka śmierć
 
Różo, różo, nasz jest świat
Zostaniemy wciąż młode
Noc wiruje wokół nas
Spójrz, uśpiłam już trwogę
 
Miłość durna, miłość zła
Nie ma władzy nade mną
Włosy me pochwyci wiatr
Dziesięć pięter i ciemność
 
Jakie życie taka śmierć
Nie dziwi nic
Jaka zdrada taki gniew
Nie dziwi nic
Jaki kamień taki cios
Nie dziwi nic
Nawet to co jest
Co wyrywa z nas
Cały zapas słów
Cały spokój serc
 
Jakie życie taka śmierć
Nie dziwi nic
Jaka zdrada taki gniew
Nie dziwi nic
Jaki kamień taki cios
Nie dziwi nic
Nawet to co jest

Nastała chwila milczenia... Wiktoria nie wiedziała , co się dzieje.... I w tym momencie cała publiczność wstała i zaczęła bić brawo... Widziała w oczach niektórych osób łzę wzruszenia... Ukłoniła się więc i zeszła ze sceny.

I będąc za kulisami, podszedł do niej Adam.

- Jestem pod wrażeniem - powiedział... - Czy mogę zrobić sobie zdjęcie  z przyszłą gwiazdą estrady?

- Że niby ze mną? - uśmiechnęła się

- No tak

- Oczywiście, że zdjęcie możemy sobie zrobić...

Poprosili więc jedną z wykonawczyń dzisiejszego koncertu, aby zrobiła im wspólne zdjęcie...  Mieli więc już wspólną fotografię...

Po krótkiej przerwie wszyscy artyści zostali poproszeni na scenę... Podziękowano wszystkim ,  a prezydent Krakowa miał wręczyć złotego słowika publiczności. I chyba nikogo nie zdziwiła wiadomość, że złotego słowika otrzymała Wiktoria... Była naprawdę przeszczęśliwa, pozując ze złotym słowikiem do zdjęć. Na końcu tej długiej kolejki ustawił się sam Arek

- Przepraszam Panią - uśmiechnął się - Czy mogę prosić o zdjęcie z nową nadzieją polskiej muzyki?

- Ależ oczywiście - zachowali powagę w całej tej sytuacji, ale tylko na chwilę.. Arek odruchowo objął Wiktorię mocno w pasie swoją lewą ręką... A na kolejnym zdjęciu oboje patrzyli sobie głęboko w oczy, co nie umknęło uwadze pozostałym osobom...


Nie chcieli wracać do domu.. Chcieli ten wieczór spędzić razem... Pojechali więc do restauracji. Zajęli miejsce przy samym oknie z widokiem na cały Kraków..

- Jak usłyszałem, jak zaczęłaś śpiewać, to miałem ciarki na całym ciele, jeszcze nigdy się tak nie czułem... Nigdy... - powiedział i złapali się za ręce...

- Naprawdę mi miło, ale... myślę, że... przesadzasz

- Nie przesadzam - lekko oburzył się Arek

- Arek...

- Wiktoria... Widziałem twarze całej publiczności, oni płakali... Naprawdę... Większość osób była w wieku.... Nie wiem... Twojej babci, może nawet i starszych. Przypomniałaś im ich dzieciństwo i młodość. Czy ty nigdy nie próbowałaś wystąpić w jakimś programie muzycznym?

- Byłam

- Gdzie?

- The Voice Kids - jak byłam mała... Od kilku lat The Voice of Poland już zeszło z anteny.

- Ale są też inne programy.... - powiedział - Do którego momentu doszłaś w The Voice Kids?

- Odpadłam przed finałem. Wygrał Gabriel. Do tej pory mamy kontakt. Bardzo się polubiliśmy.

- Gabriel? Powiadasz - zaśmiał się - Bo będę zazdrosny

- Nie masz o co. Gabriel oświadczył się niedawno swojej dziewczynie. W przyszłym roku planują ślub. 

- Jesteś gościem honorowym? - spytał

- Nie wiem.. Jeśli będą prosić znajomych to może... Ale pewności nie mam...

- Ale naprawdę nie chciałabyś iść do jakiegoś programu?

- Po zdaniu matury pomyślę nad tym. Teraz chcę się tylko na tym skupić, ale jak mnie proszą o występ, to.... nie umiem odmówić.

- Rozumiem.. Ciężko nam się odmawia.. Ciężko.

- Więc nie odmówisz mojego zaproszenia

- Jakiego?

- Zapraszam cię do mnie... do Zakopanego

- To rozumiem,że nie mogę ci odmówić - zaśmiał się

- No... Nie możesz

 

Wrócili do domu. 

- Chcesz herbaty? - spytała Wiktoria

-Poproszę

Arek usiadł więc przy stole i przeglądał media społecznościowe...

- Piszą o tobie - odezwał się, ale Wiktoria nie słuchała go.. Nuciła sobie jakąś piosenkę, kołysząc biodrami robiła herbatę dla obojga.

A Arek nie mógł się nadziwić, że to właśnie jemu trafiła się Wiktoria... Że to jakiś dar, że to on może iść z nią przez życie.

Wiktoria podała mu herbatę i usieli naprzeciwko siebie

- Czemu wybrałaś taką piosenkę? - spytał

- Ale, że... jaką?

- Smutną.

- Lubię śpiewać smutne piosenki. One pokazują prawdziwe wnętrze człowieka... Ale czasami lubię takie wesołe rytmy...

Arek wstał nagle i podszedł do telewizora. Połączył się z YT i wpisał "Wiktoria Stoch". Znalazł jej występy z The Voice Kids

- Oglądamy? - spytał

-  Jaka ja byłam mała - zaśmiała się, patrząc na swoją małą postać

Obejrzeli najpierw krótki materiał o Wiktorii. Jak grała "Dla Elizy" Beethovena na fortepianie w studio.

- Ooo! Dla Elizy! - aż oczy zaświeciły się Wiktorii, a Arek objął ją mocniej ramieniem...

 

"- Od kiedy grasz? - spytała prowadząca
- Prawie 5 lat... Jeśli się nie mylę
- Grasz dla siebie, chodzisz do jakiejś szkoły muzycznej?
- Gram i śpiewam w chórze parafialnym i tam uczę się na próbach. Rodzice kupili mi clavinet, więc czasami gram coś w domu, ale rzadko. Jednak uwielbiam grać w kościele.... Wtedy tak się wyciszam mentalnie."

Następnie pokazano rodziców Wiktorii

- Mama! Jaką miała stylówkę! - zaśmiała się Wika - Ma do tej pory gust

"- Sami odkryliście talent córki?
- Nie. Wiktoria sama powiedziała, że chciałaby grać i śpiewać jak ta pani w kościele, a potem zapisałam ją do chóru
- Co dzisiaj nam zaprezentujesz? - spytała prowadząca Wiktorię
- Coś niezwykłego"

 

I potem był już występ... Wiktoria wyszła na scenę, a publiczność zrobiła wielkie Wow. Zasiadła przy fortepianie i wykonała "Bohemian Rhapsody"

- Masz kawał głosu! - powiedział zaskoczony Arek

- A ja pierwszy raz słucham swoich występów


Gdy rodzice wyszli na scenę, Wiktoria się wzruszyła

- Wszyscy byliśmy tacy młodzi - westchnęła


"- To może ja przedstawię - zaśmiał się pan Tomasz - Tata , chyba przedstawiać nie muszę, ale bardzo chciałbym, Mistrz nad Mistrzami, Kamil Stoch, mama, żona Mistrza - Katarzyna, rodzeństwo - Piotrek, Karol, Izabela, Olek i Mateusz, a także dziadkowie - Bronisław i Anna, czyli wszyscy!

- Nie wiedziałem, że ma pan tak utalentowaną córkę - powiedział jeden z trenerów
- No ja też nie - zaśmiał się Kamil
I cała publika zaczęła się śmiać"
 
- Kogo drużynę wybrałaś? - spytał Arek
- Dawida Kwiatkowskiego
 
 
Potem włączyli bitwy, gdzie Wiktoria wykonała utwór "Mamma mia"
- Same angielskie wybierałaś?
- Teraz nie lubię angielskich piosenek . Polskie mają w sobie tę moc i przesłanie 

Podczas bitw śpiewała z Gabrielem
- Gabriel jest z Wrocławia - powiedziała Wiktoria

Obejrzeli później nokauty.
- I widzę, że kolejny angielski utwór - zaśmiał się Arek
- Tak.. Ale tę piosenkę lubię do tej pory - " I wanna dance with somebody"
 
Przeszli zatem do półfinałów. Na scenę weszła mała Wiktoria, ubrana w sukienkę w biało- błękitne paski, a do tego miała białe trampki. Wyglądała dziewczęco, bo włosy miała spięte w warkocza. Wykonała piosenkę z filmu "Miasto 44"
Podczas refrenów,  Wiktoria włączyła się do śpiewania z samą sobą...

- Co zaśpiewałaś jako kolejne? - spytał Arek
- Już się dowiesz!
I nagle na ekranie pojawiła się Wiktoria.. W tradycyjnym góralskim stroju, do tego czerwone korale
- O ja cię! - wykrzyknął Arek

I zaśpiewała "Bo jo cie kochom"
- Gdzie to jedna piosenka do drugiej! Przecież to zmiana o 180 stopni!

Potem na scenę wszedł Gabriel i zaśpiewał "Wielka miłość" Seweryna Krajewskiego
- I Gabriel przeszedł dalej - powiedziała Wiktoria - Ale w finale wystąpiliśmy razem

I włączyli na koniec występ z finału. Wiktoria ubrana w czerwoną sukienkę, a włosy związane w koka.
Zaśpiewali razem "Dumkę na dwa serca".
 
Arek znalazł jeszcze wiele występów Wiktorii, ale nie chciała oglądać wszystkich. Pozwolili sobie tylko na jeden... "Warszawo ma", po którym Wiktoria popłakała się... Dosłownie...
 
Poszli więc spać. Rano Arek zawiózł Wiktorię na dworzec i wrócił do mieszkania... Obejrzał na Internecie występ Wiktorii podczas "Dni Zakopanego" i show jakie zrobiła z piosenek Freddiego Mercury'ego . Był pod ogromnym wrażeniem... Widział jeszcze sporo innych jej występów... 

- Czemu to mi, Boże... trafiła się taka kobieta? - sam nie wierzył , że zwraca się do Boga

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                                                                   kiki2000

 
 

 


 

Komentarze