Rano obudził mnie niespodziewany telefon. Był to mój chłopak.
- Hej Adrian. - powiedziałam.
- Hej....
- Co ci jest? Masz taki smutny głos....
- Może mi wytłumaczysz kim jest ten facet z którym wracałaś wczoraj do mieszkania?!!! Specjalnie się poślizgnęłaś, aby cię złapał!
- To nie tak. On tylko szedł w tym samym kierunku. To tylko znajomy. Byliśmy razem na kolacji u Marceliny.
- Na jakiej kolacji?!?!
- Jakbyś odbierał moje telefony, to byś się dowiedział!
Rozzłoszczona rozłączyłam się.
Ubrałam się i pojechałam prosto na uczelnię. Spędziłam tam kilka godzin. Przez ten czas nie myślałam już o Adrianie i..... Kamilu.... Gdy wyszłam z uczelni spotkałam spacerującego Stocha i Żyłę. Piotrek "kiwnął" ręką, abym do nich podeszła. Kamil przywitał mnie gorącym uśmiechem, który odwzajemniłam.
- Ej. Gołąbeczki.... Romanse to sobie urządzajcie, ale nie przy mnie. - powiedział Piotrek.
Kurde.... Zauważył..... Ale... Jakie gołąbeczki ??? Nie rozumiem go.
- Za godzinę mamy trening i jesteś na nim mile widziana.
- Ale jak to?
- Dogadacie szczegóły twojej pracy.
- Ale jakiej pracy?
- Przecież mówiłem, że załatwię... Ugryzłem się w język, gdy miałem mówić, że jesteś dziewczyną Kamila.
- I dobrze zrobiłeś. Niech ci nie przychodzi do głowy, żeby tak mówić. - zaczęłam się śmiać.
- Będziesz nam robić zdjęcia i zajmować się stroną internetową naszego teamu. Ja będę twoim modelem. - zaczął ustawiać się w różne pozy Piotrek.
- Jeszcze dzióbek zrób. - zaczął się śmiać Kamil.
Całej tej sytuacji zaczęła przyglądać się dziewczyna, z którą chodzę razem na zajęcia. Od zawsze chciała mi odbić faceta. Ostatnio była już blisko. Na pewno powie o tym Adrianowi, gdy zobaczyła mnie ze skoczkami.
- Chodź jedziesz z nami! - powiedział Piotrek.
Poprowadzili mnie do samochodu.
- Ale mogę pojechać sama.
- Będziesz się świetnie z nami bawiła.
- Już się boję tych waszych zabaw. - zaczęłam się śmiać.
Trochę dziwnie się czułam , gdy Piotrek siadł za kierownicą.
- Hej Adrian. - powiedziałam.
- Hej....
- Co ci jest? Masz taki smutny głos....
- Może mi wytłumaczysz kim jest ten facet z którym wracałaś wczoraj do mieszkania?!!! Specjalnie się poślizgnęłaś, aby cię złapał!
- To nie tak. On tylko szedł w tym samym kierunku. To tylko znajomy. Byliśmy razem na kolacji u Marceliny.
- Na jakiej kolacji?!?!
- Jakbyś odbierał moje telefony, to byś się dowiedział!
Rozzłoszczona rozłączyłam się.
Ubrałam się i pojechałam prosto na uczelnię. Spędziłam tam kilka godzin. Przez ten czas nie myślałam już o Adrianie i..... Kamilu.... Gdy wyszłam z uczelni spotkałam spacerującego Stocha i Żyłę. Piotrek "kiwnął" ręką, abym do nich podeszła. Kamil przywitał mnie gorącym uśmiechem, który odwzajemniłam.
- Ej. Gołąbeczki.... Romanse to sobie urządzajcie, ale nie przy mnie. - powiedział Piotrek.
Kurde.... Zauważył..... Ale... Jakie gołąbeczki ??? Nie rozumiem go.
- Za godzinę mamy trening i jesteś na nim mile widziana.
- Ale jak to?
- Dogadacie szczegóły twojej pracy.
- Ale jakiej pracy?
- Przecież mówiłem, że załatwię... Ugryzłem się w język, gdy miałem mówić, że jesteś dziewczyną Kamila.
- I dobrze zrobiłeś. Niech ci nie przychodzi do głowy, żeby tak mówić. - zaczęłam się śmiać.
- Będziesz nam robić zdjęcia i zajmować się stroną internetową naszego teamu. Ja będę twoim modelem. - zaczął ustawiać się w różne pozy Piotrek.
- Jeszcze dzióbek zrób. - zaczął się śmiać Kamil.
Całej tej sytuacji zaczęła przyglądać się dziewczyna, z którą chodzę razem na zajęcia. Od zawsze chciała mi odbić faceta. Ostatnio była już blisko. Na pewno powie o tym Adrianowi, gdy zobaczyła mnie ze skoczkami.
- Chodź jedziesz z nami! - powiedział Piotrek.
Poprowadzili mnie do samochodu.
- Ale mogę pojechać sama.
- Będziesz się świetnie z nami bawiła.
- Już się boję tych waszych zabaw. - zaczęłam się śmiać.
Trochę dziwnie się czułam , gdy Piotrek siadł za kierownicą.
Podjechaliśmy na miejsce. Gdy wysiadłam z samochodu zobaczyłam dużą halę sportową.
- Chodź tędy. - pokazał mi drogę Kamil.
Weszłam na wielką halę. Chłopaki poszli się przebrać. Ja czekałam na ławce na hali. Nagle podszedł do mnie trener - Stefan Horngacher.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry. Ty jesteś Kasia Witkowska?
- Tak to ja.
- Miło mi poznać. Piotrek prosił mnie, abym cię zatrudnił jako nasz prywatny fotograf.
- Sam mi to zaproponował.... Chciałam odmówić dzisiaj, lecz powiedział mi, że jestem umówiona na rozmowę z panem...
- Chciałbym, abyś zajmowała się jeszcze stroną internetową naszej drużyny.
-Ok. Może być.
- Pierwsze zawody w sobotę. Masz 2 dni.
- Ok.
- Masz jakiś związek ze skokami narciarskimi?
- Od dziecka oglądałam, a obecnie jestem kuzynką Marceliny Huli - żony Stefana Huli.
- Ok. To widzimy się w sobotę.
- Ok.
- A teraz masz aparat i będziesz robić zdjęcia, jak przebiega nasz trening.
- A to już teraz?
- Muszę cię jakoś sprawdzić. - uśmiechnął się.
Chłopcy weszli na halę. Trochę ich zamurowało na mój widok.
- Chłopcy! Spokój! To jest Katarzyna Witkowska. Od dzisiaj fotograf naszego teamu. Będzie również zajmować się naszą stroną internetową. Chciałbym ją wypróbować jako fotograf i dzisiaj na treningu musicie poczuć się trochę jak modele.
Kamil uśmiechnął się i spojrzał na Piotrka. Piotrek od razu zaczął robić te swoje pozy. Tym razem z dzióbkiem.
- No już do treningu. 4 kółka wokół na rozgrzewkę. - powiedział Stefan
Po okrążeniach przystąpili do ćwiczeń. Ja chodziłam z aparatem i robiłam im zdjęcia. Świetnie się przy tym bawiliśmy. Humory nam dopisywały. Gdy odłożyłam aparat chłopcy podbiegli do mnie.
- Co tak cię śmieszy? - zapytał Piotrek.
- Nic. - odpowiedziałam ze śmiechem.
Nagle poczułam na swoich biodrach czyjeś ręce. Wirowały delikatnie w górę. Był to Kamil. Odwróciłam się, a on zaczął mnie łaskotać.
- Przestań! - mówiłam nie mogąc opanować się od śmiechu. - Mam łaskotki.
- Wiem.
- No chłopcy koniec na dzisiaj. A ty Kasia do mojego gabinetu. Zobaczymy jak wyszły zdjęcia. - powiedział Stefan.
Chłopcy poszli pod prysznic i się przebrać. Ja poszłam ze Stefanem do jego gabinetu. Zaczęliśmy przeglądać zdjęcia na komputerze. Było ich ogólnie 30 .
- Podobają się panu?
- Tak. Wszystkie są ok. A kto twoim zdaniem ma komercyjną twarz?
- Kamil, Maciej i Piotrek.
- A kto najbardziej?
- Raczej Kamil.
- Ok. Jutro daję ci wolne. No chyba, że chcesz jutro są treningi na skoczni.
- Mogę przyjść ale dopiero po 13:00, bo jestem na uczelni.
- A co studiujesz?
- Pedagogikę.
- Ok. Leć już do chłopaków. Zapewne czekają na ciebie.
- Znając ich zapewne tak.
Wyszłam na zewnątrz. Nikogo już nie było. Żadnych samochodów. Pomyślałam, że już pojechali. Nagle ktoś zasłonił mi oczy od tyłu rękami. Odwróciłam się. Był to Kamil.
- Nie pojechałeś z nimi?
- Nie. Poczekałem na ciebie.
- Aha.
- Chciałbym zaprosić cię na kolację do mnie. Oblejemy twoją posadę
- Chętnie... Tylko nie wiem gdzie mieszkasz...
- Przyjadę po ciebie.
- Ok.
- O 17:00 będę czekać.
- Jest 14:00. Mogę nie zdąrzyć. - zaśmiałam się.
Pożegnaliśmy się i poszliśmy do swoich mieszkań.
Gdy weszłam do mieszkania zadzwonił mi telefon. Był to Adrian.
- Hej.
- Dlaczego jeździsz sobie ze skoczkami ich samochodem?! Nie pozwalam na to!
- Nie twój interes!
Rozłączyłam się.
Otworzyłam szafę i znów stanęłam przed dylematem.... W co się ubrać?
Wybrałam białą sukienkę w kolorowe kwiaty. Do tego czarne szpilki. Mocny makijaż, włosy rozpuściłam i zrobiłam loki. Założyłam do tego czarną, skórzaną kurtkę i byłam gotowa. Wyszłam na zewnątrz. Kamil już stał samochodem. Tym razem był czarnym mustangiem.
Weszłam do samochodu.
- Za każdym razem inny samochód? - zaśmiałam się.
- Mam tylko 2 , jakbyś chciała wiedzieć.
Jechaliśmy dość szybko. Gdy wysiadłam z samochodu zobaczyłam blok - willę. Z basenem.
- Ty tutaj mieszkasz? - zapytałam
- Tak. Na 26 piętrze.
- Na którym??
- Na 26. Nie bój się. Wjedziesz windą.
- A jaka to jest ulica.
- Aleja Niepodległości... Czemu pytasz?
- Na tej ulicy mieszka mój chłopak....
- O nic się nie bój... Wszystko będzie ok.
Weszliśmy do mieszkania. Było większe, niż nie jeden domek na wsi. Zostałam zaproszona do jadalni. Kamil wysunął mi krzesło. Coraz lepszy z niego dżentelmen. Na kolację było spaghetti. Do tego białe wino.
- Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję. - odpowiedziałam zawstydzona
Po zjedzonym posiłku Kamil nalał nam po lampce wina.
- Ja więcej nie mogę. Jako sportowiec jestem na diecie.
- Na kiełkach? - zaczęłam się śmiać.
- Aż tak to nie - również zaczął się śmiać
Gdy wypiliśmy szampana. Kamil włączył muzykę.
- Czy mógłbym zaprosić panią do tańca?
- Ależ oczywiście proszę pana. Ale z pana dżentelmen.
Położyłam ręce na jego barkach, on zaś swoje na moich biodrach. Przetańczyliśmy cztery piosenki. Gdy odgarnywał kosmyki włosów z mojej twarzy, znów poczułam te motylki w brzuchu. Zamknęłam oczy. Poczułam jego dłonie na moich policzkach. Dzieliły nas milimetry, aby doszło do pocałunku, lecz w tym momencie zgasło światło.
- Co się stało? - zapytałam.
- Nie ma światła.
Kamil spojrzał przez okno.
- Nie ma na całej ulicy.
- Jest już 21:00. Trochę ciemno.
- Ja cię nie zawiozę. Przecież piłem...
- Ukartowałeś to?
- Co?
- Dobra już nic.... Będziemy tak po ciemku siedzieć?
- Nie.
Kamil poszedł po świeczki. Pozapalał je i porozkładał po całym mieszkaniu.
- Gdzie masz łazienkę?
- Prosto i na prawo.
Już miałam iść, kiedy Kamil złapał mnie za rękę i powiedział.
- Poczekaj , dam ci świeczkę.
Po chwili przyniósł mi czerwoną świeczkę.
Gdy weszłam do łazienki. Zadzwonił mi telefon. Był to Adrian.
- Halo.
- Gdzie ty jesteś?!?! Stoję pod drzwiami twojego mieszkania. Nie ma cię!?!?
- Idź spod drzwi. Nie wrócę dzisiaj na noc.
- Ale jak to??
- Po prostu. Nie wrócę. Będę rano. Cześć.
Rozłączyłam się.
Wyszłam z łazienki.
- Mam do ciebie wielką prośbę....
- Jaką?
- Mogłabym zostać dziś u ciebie na noc? Rano wrócę do mieszkania.
- Ok. Ale mogę wiedzieć dlaczego?
- Adrian.... Znaczy się mój chłopak dzwonił przed chwilą do mnie i pytał się czemu nie ma mnie w mieszkaniu.... Ze złości powiedziałam mu, że nie wrócę na noc, a znając go..... Będzie czekać pod drzwiami.....
- Przepraszam, że cię pytam, ale planujecie jakiś ślub?
- Ja bardzo chciałabym być w sukni ślubnej, lecz Adrian nie chce takich związków.
- Nie chcę się wtrącać, ale on tak jakby cię blokuje...
- W jakim sensie?
- On nie chce ślubu., a ty pragniesz o welonie i białej sukni. Poszukaj faceta, który się w tobie zakocha i będzie z tobą szedł do ołtarza.
- Dobra... Skończmy ten temat...
- Ok.
- Bo ja nie mam piżamy....
- Coś znajdziemy.
Poszedł do sypialni i wyjął z szafy swoją koszulę.
- Może być?
- Może być!
Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i założyłam koszulę Kamila. Była trochę za duża. Gdy wyszłam z łazienki Kamil popatrzył się na mnie.
- Wyglądasz....
- Normalnie..... Gdzie będę spać??
- U mnie w sypialni....
- Ale ty masz jutro treningi na skoczni. Musisz być wypoczęty..
- Śpisz u mnie w sypialni... Nie ma bata... Bo się obrażę... - w tym momencie zaczął udawać, że się obraża....
- Słodko tak wyglądasz
- Nie słodź mi tu! - zaczął się śmiać.
Złapał mnie za rękę i "posadził " mnie na kanapie.
- Kochasz go? - zapytał
- Nie wiem.... Czasami mam go dość... A czasami martwię się o niego gorzej jak o małe dziecko..
- Tak szczerze....
- Chyba nie.... A po co ci to???
- Boisz się go??
- Bardzo... Dlatego ciężko jest mi z nim zerwać...
- Mogę ci pomóc...
- Lepiej nie.... Jeszcze pomyśli, że jesteśmy razem...
Położył rękę na moim ramieniu.... Znów poczułam te motylki w brzuchu....
- Jestem trochę śpiąca... Gdzie jest sypialnia?
- Chodź. Pokieruję cię.
- Jak?
W tym momencie poczułam się jak w niebie. Kamil wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni.
- Dziękuję..
- Nie ma za co.
Rano , gdy wstałam, zapomniałam gdzie jestem. Nagle do pokoju wszedł Kamil.
- Jak się spało?
- Wspaniale.. Która godzina?
- 7:30. Poczekaj chwilę...
- Na co?
Po chwili do pokoju wszedł Kamil ze śniadaniem na tacce.
- Nie trzeba było...
- Trzeba.
Zjadłam śniadanie i poszłam do łazienki, aby się przebrać. Gdy wyszłam z łazienki podeszłam jeszcze do Kamila i..... pocałowałam go w policzek!
- Dziękuję, że mogłam u ciebie przenocować.
- Może cię odwieźć?
- Nie trzeba. I jeszcze jedno. Nie będę dziś na treningu. Będę jutro na konkursie
- Ok.
Wyszłam z mieszkania. Poszłam prosto do siebie. Pod drzwiami spotkałam Adriana.
- Gdzie byłaś?
- U koleżanki.
- Czuć od ciebie męskie perfumy.
- Byli tam też jej znajomi.
- Już ci wierzę.
- Możesz stąd odejść... Zaraz mam zajęcia.
Poszedł i mruknął coś pod nosem. Ja na szczęście miałam już spokój od niego. Po zajęciach dostałam SMS- a od Kamila.
" Dziękuję, że przyszłaś wczoraj.. Miło było spędzić z tobą tyle czasu"
Odpisałam mu
" To ja dziękuję za zaproszenie. W końcu mogłam oderwać się od Adriana i jego chorych pomysłów"
Wróciłam do mieszkania z uśmiechem na ustach.
-------------------------------------------------------------------------
Hej kochani! To już moje drugie opowiadanie. W kolejnym Kasia wkroczy w świat skoków narciarskich.
kiki2000
-------------------------------------------------------------------------
Hej kochani! To już moje drugie opowiadanie. W kolejnym Kasia wkroczy w świat skoków narciarskich.
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz