Numer 2 - Kolacja

Rano obudził mnie niespodziewany telefon.  Był to mój chłopak.
- Hej Adrian. - powiedziałam.
- Hej....
- Co ci jest? Masz taki smutny głos....
- Może mi wytłumaczysz kim jest ten  facet z którym wracałaś wczoraj do mieszkania?!!! Specjalnie się poślizgnęłaś, aby cię złapał!
- To nie tak.  On tylko szedł w tym samym kierunku. To tylko znajomy.  Byliśmy razem na kolacji u Marceliny. 
- Na jakiej kolacji?!?! 
- Jakbyś odbierał moje telefony,  to byś się dowiedział!
Rozzłoszczona rozłączyłam się. 
Ubrałam się i pojechałam prosto na uczelnię. Spędziłam tam kilka godzin.  Przez ten czas nie myślałam już o Adrianie i.....  Kamilu....  Gdy wyszłam z uczelni spotkałam spacerującego Stocha i Żyłę. Piotrek "kiwnął" ręką, abym do nich podeszła.  Kamil przywitał mnie gorącym uśmiechem, który odwzajemniłam.
- Ej.  Gołąbeczki....  Romanse to sobie urządzajcie,  ale nie przy mnie. - powiedział Piotrek.
Kurde....  Zauważył.....  Ale...  Jakie gołąbeczki ??? Nie rozumiem go.
- Za godzinę mamy trening i jesteś na nim mile widziana.
- Ale jak to?
- Dogadacie szczegóły twojej pracy.
- Ale jakiej pracy?
- Przecież mówiłem, że załatwię...  Ugryzłem się w język,  gdy miałem mówić,  że jesteś dziewczyną Kamila.
- I dobrze zrobiłeś.  Niech ci nie przychodzi do głowy,  żeby tak mówić. - zaczęłam się śmiać.
- Będziesz nam robić zdjęcia i zajmować się stroną internetową naszego teamu.  Ja będę twoim modelem.  - zaczął ustawiać się w różne pozy Piotrek.
- Jeszcze dzióbek zrób. - zaczął się śmiać Kamil.
Całej tej sytuacji zaczęła przyglądać się dziewczyna,  z którą chodzę razem na zajęcia. Od zawsze chciała mi odbić faceta. Ostatnio była już blisko.  Na pewno powie o tym Adrianowi,  gdy zobaczyła mnie ze skoczkami.
- Chodź jedziesz z nami!  - powiedział Piotrek.
Poprowadzili mnie do samochodu. 
- Ale mogę pojechać sama.
- Będziesz się świetnie z nami bawiła. 
- Już się boję tych waszych zabaw.  - zaczęłam się śmiać. 
Trochę dziwnie się czułam , gdy Piotrek siadł za kierownicą. 
Podjechaliśmy na miejsce.  Gdy wysiadłam z samochodu zobaczyłam dużą halę sportową. 
- Chodź tędy. - pokazał mi drogę Kamil.
Weszłam na wielką halę. Chłopaki poszli się przebrać. Ja czekałam na ławce na hali. Nagle podszedł do mnie trener - Stefan Horngacher. 
- Dzień dobry. 
- Dzień dobry. Ty jesteś Kasia Witkowska?
- Tak to ja.
- Miło mi poznać. Piotrek prosił mnie, abym cię zatrudnił jako nasz prywatny fotograf. 
- Sam mi to zaproponował.... Chciałam odmówić dzisiaj, lecz powiedział mi, że jestem umówiona na rozmowę z panem...
- Chciałbym, abyś zajmowała się jeszcze stroną internetową naszej drużyny.
-Ok. Może być.
- Pierwsze zawody w sobotę. Masz 2 dni. 
- Ok. 
- Masz jakiś związek ze skokami narciarskimi?
- Od dziecka oglądałam, a obecnie jestem kuzynką Marceliny Huli - żony Stefana Huli.
- Ok. To widzimy się w sobotę.
- Ok.
- A teraz masz aparat i będziesz robić zdjęcia, jak przebiega nasz trening.
- A to już teraz?
- Muszę cię jakoś sprawdzić. - uśmiechnął się.
Chłopcy weszli na halę. Trochę ich  zamurowało na mój widok.
- Chłopcy! Spokój! To jest Katarzyna Witkowska. Od dzisiaj fotograf naszego teamu. Będzie również zajmować się naszą stroną internetową. Chciałbym ją wypróbować jako fotograf i dzisiaj na treningu musicie poczuć się trochę jak modele. 
Kamil uśmiechnął się i spojrzał na Piotrka. Piotrek od razu zaczął robić te swoje pozy. Tym razem z dzióbkiem. 
- No już do treningu. 4 kółka wokół na rozgrzewkę. - powiedział Stefan
Po okrążeniach przystąpili do ćwiczeń.  Ja chodziłam z aparatem i robiłam im zdjęcia.  Świetnie się przy tym bawiliśmy.  Humory nam dopisywały. Gdy odłożyłam aparat chłopcy podbiegli do mnie. 
- Co tak cię śmieszy? - zapytał Piotrek. 
- Nic. - odpowiedziałam ze śmiechem. 
Nagle poczułam na swoich biodrach czyjeś ręce.  Wirowały delikatnie w górę.  Był to Kamil.  Odwróciłam się,  a on zaczął mnie łaskotać. 
- Przestań!  - mówiłam nie mogąc opanować się od śmiechu.  - Mam łaskotki. 
- Wiem.  
- No chłopcy koniec  na dzisiaj.  A ty Kasia do mojego gabinetu.  Zobaczymy jak wyszły zdjęcia. - powiedział Stefan. 
Chłopcy poszli pod prysznic i się przebrać.  Ja poszłam ze Stefanem do jego gabinetu.  Zaczęliśmy przeglądać zdjęcia na komputerze. Było ich ogólnie 30 .
- Podobają się panu?
- Tak.  Wszystkie są ok.  A kto twoim zdaniem ma komercyjną twarz? 
- Kamil,  Maciej i Piotrek.
- A kto najbardziej? 
- Raczej Kamil. 
- Ok.  Jutro daję ci wolne.  No chyba, że chcesz jutro są treningi na skoczni. 
- Mogę przyjść ale dopiero po 13:00, bo jestem na uczelni. 
- A co studiujesz?
- Pedagogikę. 
- Ok.  Leć już do chłopaków.  Zapewne czekają na ciebie. 
- Znając ich zapewne tak. 
Wyszłam na zewnątrz.  Nikogo już nie było.  Żadnych samochodów. Pomyślałam, że już pojechali.  Nagle ktoś zasłonił mi oczy od tyłu rękami. Odwróciłam się.  Był to Kamil. 
- Nie pojechałeś z nimi? 
- Nie.  Poczekałem na ciebie. 
- Aha. 
- Chciałbym zaprosić cię na kolację do mnie. Oblejemy twoją posadę  
- Chętnie...  Tylko nie wiem gdzie mieszkasz... 
- Przyjadę po ciebie.
- Ok. 
- O 17:00 będę czekać. 
- Jest 14:00. Mogę nie zdąrzyć. - zaśmiałam się.  
Pożegnaliśmy się i poszliśmy do swoich mieszkań.  
Gdy weszłam do mieszkania zadzwonił mi telefon. Był to Adrian.
- Hej. 
- Dlaczego jeździsz sobie ze skoczkami ich samochodem?! Nie pozwalam na to!
- Nie twój interes! 
Rozłączyłam się. 
Otworzyłam szafę i znów stanęłam przed dylematem....  W co się ubrać?
Wybrałam białą sukienkę w kolorowe kwiaty. Do tego czarne szpilki.  Mocny makijaż,  włosy rozpuściłam i zrobiłam loki.  Założyłam do tego czarną,  skórzaną kurtkę i byłam gotowa.  Wyszłam na zewnątrz. Kamil już stał samochodem.  Tym razem był czarnym mustangiem. 
Weszłam do samochodu. 
- Za każdym razem inny samochód?  - zaśmiałam się. 
- Mam tylko 2 , jakbyś chciała wiedzieć.
Jechaliśmy dość szybko.  Gdy wysiadłam z samochodu zobaczyłam blok - willę.  Z basenem.  
- Ty tutaj mieszkasz?  - zapytałam 
- Tak.  Na 26 piętrze.  
- Na którym??
- Na 26.  Nie bój się.  Wjedziesz windą.  
- A jaka to jest ulica.
- Aleja Niepodległości...  Czemu pytasz?
- Na tej ulicy mieszka mój chłopak....
- O nic się nie bój...  Wszystko będzie ok. 
Weszliśmy do mieszkania. Było większe,  niż nie jeden domek na wsi. Zostałam zaproszona do jadalni.  Kamil wysunął mi krzesło.  Coraz lepszy z niego dżentelmen.  Na kolację było spaghetti.  Do tego białe wino. 
- Ślicznie wyglądasz. 
- Dziękuję.  - odpowiedziałam zawstydzona 
Po zjedzonym posiłku Kamil nalał nam po lampce wina. 
- Ja więcej nie mogę.  Jako sportowiec jestem na diecie. 
- Na kiełkach? - zaczęłam się śmiać. 
- Aż tak to nie - również zaczął się śmiać 
Gdy wypiliśmy szampana.  Kamil włączył muzykę. 
- Czy mógłbym zaprosić panią do tańca?
- Ależ oczywiście proszę pana.  Ale z pana dżentelmen.
Położyłam ręce na jego barkach,  on zaś swoje na moich biodrach. Przetańczyliśmy cztery piosenki. Gdy odgarnywał kosmyki włosów z mojej twarzy,  znów poczułam te motylki w brzuchu. Zamknęłam oczy.  Poczułam jego dłonie na moich policzkach.  Dzieliły nas milimetry,  aby doszło do pocałunku,  lecz w tym momencie zgasło światło.
- Co się stało?  - zapytałam. 
- Nie ma światła.
Kamil spojrzał przez okno. 
- Nie ma na całej ulicy. 
- Jest już 21:00.  Trochę ciemno.  
- Ja cię nie zawiozę.  Przecież piłem... 
- Ukartowałeś to? 
- Co? 
- Dobra już nic....  Będziemy tak po ciemku siedzieć?
- Nie. 
Kamil poszedł po świeczki.  Pozapalał je i porozkładał po całym mieszkaniu. 
- Gdzie masz łazienkę?
- Prosto i na prawo. 
Już miałam iść,  kiedy Kamil złapał mnie za rękę i powiedział. 
- Poczekaj , dam ci świeczkę. 
Po chwili przyniósł mi czerwoną świeczkę.  
Gdy weszłam do łazienki. Zadzwonił mi telefon.  Był to Adrian.
- Halo. 
- Gdzie ty jesteś?!?! Stoję pod drzwiami twojego mieszkania. Nie ma cię!?!? 
- Idź spod drzwi.  Nie wrócę dzisiaj na noc. 
- Ale jak to?? 
- Po prostu.  Nie wrócę.  Będę rano.  Cześć.
Rozłączyłam się.
Wyszłam z łazienki. 
- Mam do ciebie wielką prośbę.... 
- Jaką? 
- Mogłabym zostać dziś u ciebie na noc? Rano wrócę do mieszkania. 
- Ok.  Ale mogę wiedzieć dlaczego? 
- Adrian.... Znaczy się mój chłopak dzwonił przed chwilą do mnie i pytał się czemu nie ma mnie w mieszkaniu....  Ze złości powiedziałam mu,  że nie wrócę na noc,  a znając go.....  Będzie czekać pod drzwiami..... 
- Przepraszam, że cię pytam,  ale planujecie jakiś ślub? 
- Ja bardzo chciałabym być w sukni ślubnej,  lecz Adrian nie chce takich związków. 
- Nie chcę się wtrącać,  ale on tak jakby cię blokuje...
- W jakim sensie? 
- On nie chce ślubu., a ty pragniesz o welonie i białej sukni.  Poszukaj faceta,  który się w tobie zakocha i będzie z tobą szedł do ołtarza.
-  Dobra...  Skończmy ten temat... 
- Ok.  
- Bo ja nie mam piżamy.... 
- Coś znajdziemy. 
Poszedł do sypialni i wyjął z szafy swoją koszulę. 
- Może być? 
- Może być! 
Poszłam do łazienki,  wzięłam prysznic i założyłam koszulę Kamila. Była trochę za duża. Gdy wyszłam z łazienki Kamil popatrzył się na mnie. 
- Wyglądasz.... 
- Normalnie..... Gdzie będę spać?? 
- U mnie w sypialni.... 
- Ale ty masz jutro treningi na skoczni.  Musisz być wypoczęty.. 
- Śpisz u mnie w sypialni...  Nie ma bata...  Bo się obrażę...  - w tym momencie zaczął udawać,  że się obraża.... 
- Słodko tak wyglądasz
- Nie słodź mi tu!  - zaczął się śmiać. 
Złapał mnie za rękę i "posadził " mnie na kanapie. 
- Kochasz go?  - zapytał
- Nie wiem....  Czasami mam go dość... A czasami martwię się o niego gorzej jak o małe dziecko..
- Tak szczerze.... 
- Chyba nie....  A po co ci  to??? 
 - Boisz się go?? 
- Bardzo...  Dlatego ciężko jest mi z nim zerwać... 
- Mogę ci pomóc... 
- Lepiej nie....  Jeszcze pomyśli,  że jesteśmy razem... 
Położył rękę na moim ramieniu....  Znów poczułam te motylki w brzuchu....
- Jestem trochę śpiąca...  Gdzie jest sypialnia?
- Chodź.  Pokieruję cię.
- Jak? 
W tym momencie poczułam się jak w niebie. Kamil wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni.  
- Dziękuję.. 
- Nie ma za co. 


Rano , gdy wstałam, zapomniałam gdzie jestem.  Nagle do pokoju wszedł Kamil. 
- Jak się spało?
- Wspaniale.. Która godzina?
- 7:30. Poczekaj chwilę...
- Na co?
Po chwili do pokoju wszedł Kamil ze śniadaniem na tacce.
- Nie trzeba było... 
- Trzeba.  
Zjadłam śniadanie i poszłam do łazienki,  aby się przebrać. Gdy wyszłam z łazienki podeszłam jeszcze do Kamila i.....  pocałowałam go w policzek!  
- Dziękuję,  że mogłam u ciebie przenocować. 
- Może cię odwieźć? 
- Nie trzeba.  I jeszcze jedno. Nie będę dziś na treningu. Będę jutro na konkursie 
- Ok. 
Wyszłam z mieszkania. Poszłam prosto do siebie. Pod drzwiami spotkałam  Adriana.  
- Gdzie byłaś? 
- U koleżanki.
- Czuć od ciebie męskie perfumy. 
- Byli tam też jej znajomi. 
- Już ci wierzę. 
- Możesz stąd odejść...  Zaraz mam zajęcia. 
Poszedł i mruknął coś pod nosem.  Ja na szczęście miałam już spokój od niego.  Po zajęciach dostałam SMS- a od Kamila. 
" Dziękuję,  że przyszłaś wczoraj.. Miło było spędzić z tobą tyle czasu"
Odpisałam mu
" To ja dziękuję za zaproszenie.  W końcu mogłam oderwać się od Adriana i jego chorych pomysłów"
Wróciłam do mieszkania z uśmiechem na ustach.

-------------------------------------------------------------------------
Hej kochani! To już moje drugie opowiadanie. W kolejnym Kasia wkroczy w świat skoków narciarskich.
                                         kiki2000



Komentarze