Numer 3 - Konkursy w Zakopanem

W sobotę wstałam ze strasznym bólem głowy...  Nie mogłam sobie poradzić.  Żadne tabletki nie dawały rady. Musiałam być jednak na zawodach. Zrobiłam sobie śniadanie,  ubrałam się,  uczesałam oraz umalowałam. Nagle się zadzwonił telefon. Był to Kamil. 
- Halo.
- Cześć. Będziesz dzisiaj?
- No muszę być.  Nie mam wyjścia.
- A co?  Nie chce ci się?
- Trochę tak,  trochę nie. Mam nadzieję,  że zapoznasz mnie ze skoczkami.
- A z którym?
- Z Gregorem. - zaczęłam się śmiać.
- Aż tak cię to bawi?
- Mnie? Bardzo!
- Mam tam do ciebie przyjechać?
- Z miłą chęcią.
Tę rozmowę przerwał nam dzwonek do drzwi w moim mieszkaniu.
- Zadzwonię później.  Ktoś dzwoni do drzwi.
- Ok.
Poszłam otworzyć drzwi. W drzwiach stał Adrian. Był pijany.
- Co chcesz ode mnie??
- Chcę ci tylko powiedzieć,  że wiem u kogo byłaś całą noc.
- U kogo??
- U tego skoczka!  Kamila Stocha!
Aż mnie zamurowało.
- Wyjdź stąd! 
Zamknęłam mu drzwi przed nosem.
Zadzwoniłam do Kamila.
- Halo...  Kamil...
- Co się stało??
- Adrian wie,  że byłam u ciebie.
- Ale skąd??
- Nie wiem..... Ja zaczynam się go strasznie bać...  Pomóż mi.
- Ubierz się tak,  jak miałaś iść na konkurs Pucharu Świata.  Ja zaraz po ciebie przyjadę.
- Lepiej nie.... Ja pójdę sama do ciebie.  Ok?
- Ok.
Ubrałam się i wyszłam z mieszkania. Udałam się do Kamila. Tylko u niego czułam się bezpieczna.  Wiem,  że nie jest dla mnie zwykłym znajomym.  Jest przyjacielem, ale najlepszym przyjacielem.
Gdy zadzwoniłam do drzwi czułam już się normalnie.
Gdy otworzył mi drzwi to rzuciłam się mu na szyję. 
- Kamil....  Co ja mam zrobić?
- Rozstań się z nim.
- To nie takie proste....
- Dlaczego??
- Ja się go boję coraz bardziej.
- Mam ci pomóc?
- Ale jak?
- Pójść do niego..  Porozmawiać.
- To on sobie pomyśli,  że jesteśmy parą...
- Kasia... Proszę Cię...  Niech sobie myśli.  Co byś nie powiedziała,  to i tak będzie myślał. 
- Kamil... 
- Kasia....
- Poznałam cię 3 dni temu,  a czuję,  że jesteś dla mnie przyjacielem... Najlepszym przyjacielem...
Nagle zadzwonił telefon Kamila. Za pół godziny miał być już pod skocznią.  Pojechałam razem z nim.  Chłopcy mieli jeszcze spotkanie z trenerem przed konkursem. 
W tym momencie poznałam Gregora. 
- Hej.  Jestem Gregor.
- Hej.  Jestem Kasia.
- Co tutaj robisz?
- Jestem fotografką polskiego teamu.
- Ale szczęściarze. Mają taką piękność na wyciągnięcie ręki.
Zarumieniłam się.
Nasza rozmowa zamieniła się flirt.  Poczułam,  że Gregor mnie podrywa.  Nie powiem...  Onieśmielało mnie to.
Gregor położył ręce na moich biodrach . Czułam się wolna.   W tym momencie pocałował mnie w policzek. Nigdy tak szybko nie nawiązywałam kontaktów.
Gdy się odwróciłam zobaczyłam złego,  a nawet czerwonego ze złości Kamila.  Postanowiłam odejść od Gregora i porozmawiać z Kamilem.
- Kamil.  Co ci jest?
- Nic.  - burknął.
- Ale jak to nic? Przecież widzę. 
- Ciekawe co widzisz,  jeśli po godzinnym spotkaniu jesteś zaślepiona Gregorem.
Odszedł mrucząc coś pod nosem.  Trochę mnie to zraniło...  Lecz wzięłam aparat i poszłam na skocznię. Kamil wygrał cały konkurs! Humor mi się poprawił.  Pobiegłam do niego i powiedziałam.
- Widać,  że jesteś na mnie zły,  ale potrzebuje kilku zdjęć o twoim dzisiejszym zwycięstwie.  Zrobisz wyjątek i będziesz moim modelem?
Wtedy się uśmiechnął. Zaczęłam pstrykać kilka fotek.
- Dziękuję.  - powiedziałam.
Po konkursie wróciłam do mieszkania.  Następnego dnia czekał mnie konkurs drużynowy.  Musiałam być wyspana.  O 22:00 obudził mnie telefon od Piotrka.
- Halo
- Halo
- Piotrek...  Jest 22:00. Ja śpię.
- U Kamila jest impreza.  Świętujemy jego wygraną. Wpadniesz?
- Jest już późno.  Sorry,  ale nie. 
- Ok.
- Czekam na jutrzejszą imprezę.  Jutro chcę świętować waszą wygraną w konkursie drużynowym. 
- Postaramy się.  - zaśmiał się Piotrek.
- Czekam.
Rozłączyłam się.  Trzeba było wstać wcześnie następnego dnia.
Rano wstałam o 9:00. Za późno.  O 14:00 miałam być pod skocznią.  Szybko zjadłam śniadanie,  ubrałam się,  uczesałam i umalowałam.  Była 12:00. Dostałam SMS-a od Gregora.
" Mam nadzieję,  że będziesz mi dzisiaj kibicować "
Odpisałam.
" Dzisiaj Polsce.  W indywidualnym będę trzymać za ciebie kciuki "
Wyszłam z mieszkania.  Nie miałam jeszcze samochodu,  więc postanowiłam się przejść pod skocznię. Idąc chodnikiem jakiś samochód stanął obok mnie.  Był to Kamil.
- Wsiadaj. - powiedział.
- Ok.
Wsiadłam do samochodu.  Przez całą drogę nie odzywałam się do niego.  Nagle on zaczął rozmowę.
- Rozmawiając z Piotrkiem mówiłaś,  że chcesz świętować nasze zwycięstwo.
- No....  Tak.
- Czyli Gregorowi nie będziesz kibicować?
- Możesz się od niego odczepić?
- O co ci chodzi???  Znam Gregora. Ile on już tyle dziewczyn uwiódł.  Chcesz być następna??
- Daj mi spokój... 
- Ok. 
Wysiedliśmy pod skocznią.  Ja poszłam do trenera,  obgadać dzisiejsze zdjęcia.  Miałam się zająć stroną internetową teamu. 
Zajęłam miejsce i czekałam na pierwsze skoki.  Polacy występowali jako ostatni w grupie.  Piotrek,  Dawid i Maciek już skoczyli.  Wszyscy czekali na skok Kamila.  Przed jego skokiem popsuły się warunki atmosferyczne.  Wiatr z sekundy na sekundę był coraz szybszy i porywisty.  Jednak postanowili puścić Kamila w ten wiatr. Modliłam się,  aby nic mu się nie stało.  Wylądował najdalej i ustanowił nowy rekord się skoczni.  Pobiegłam do niego z uśmiechem,  lecz przypomniałam sobie jaki był dzisiaj wobec mnie...  Cofnęłam się.
- Już do mnie nie idziesz? - zapytał z oburzeniem.
- Kamil....
- Kasia.... Możemy zakopać ten topór wojenny..
- Właśnie....  Gdzie ja znajdę drugiego takiego przyjaciela takiego jak ty. 
Rzuciłam się mu na szyję. 
- Kamil.... Możemy już zakończyć te nieprzyjemności? 
- Możemy. 
Pocałował mnie w czoło.  Nie oburzyłam się..  W jego ramionach czułam się szczęśliwa.  Bardzo szczęśliwa....
Nadszedł czas na drugą serię.  Początkowa trójka Polaków skakała wyśmienicie.  Maciek wyrównał rekord skoczni należący do Kamila.
Wszystkie oczy były zwrócone tylko na niego.  Kamil siedział na belce startowej....  Gdyby skoczył bardzo mało i tak byśmy wygrali. Chłopcy wcześniej wszystko nadrobili.  Odbił się od belki....  Następnie od progu.  Widać było,  że był to spokojny lot.  Chyba nic go nie przejmowało. Wylądował znowu na swym rekordzie!!  Wygraliśmy!!
Chłopcy wybiegli na skocznię i zaczęli gratulować Kamilowi.  Piotrek mnie zawołał,  abym do nich poszła. Również wybiegłam na skocznię. Kamil odpiął narty i wziął mnie na ręce.  Zawirował  mnie wokół. Postawił mnie na ziemi. Cała czwórka wzięła mnie na ręce i podrzuciła do góry.
- Czyli dzisiaj świętujemy! - wykrzyknął Piotrek.
- U Kamila!  - powiedziałam.
Musieli mnie jednak postawić,  ponieważ zaczynała się dekoracja. 
Ja stałam za barierą i przyglądałam się całej sytuacji.
Po dekoracji chłopcy poszli na konferencję prasową.  Ja również zostałam tutaj zaproszona, jako fotografka.
Po wszystkim zostaliśmy zaproszeni do Kamila. Ja jednak pojechałam do mieszkania, aby się przebrać. Założyłam czerwoną sukienkę, czarną , skórzaną kurtkę  , czarne wysokie szpilki, złote kolczyki koła, włosy rozpuściłam, zrobiłam loki. 
Zapukałam do drzwi Kamila.Otworzył mi je z wielkim uśmiechem na ustach.
- Widzę, że humorek trzyma się tobie przez cały czas.
Nie odpowiedział mi jednak. Spojrzał na mnie od góry do dołu i powiedział.
- Wyglądasz bosko!
Zarumieniłam się.
Weszłam do środka. Byli już tam wszyscy. Moje zdziwienie było wielkie, kiedy byli tam sami chłopcy, bez żon i dziewczyn.
- To ja jestem jedyną dziewczyną w tym towarzystwie?
- Nie chcielibyśmy, aby nasze partnerki widziały nasze szczęście. - powiedział Piotrek.
- To jak to wasze szczęście będzie wyglądało? - zapytałam.
Za nim się odwróciłam, przede mną stał Piotrek ze skrzynką wódki.
- Słyszałam, że wy nie możecie dużo pić.
- Ale jak jest co świętować! - powiedział Janek Ziobro
Usiadłam na kanapie. Niech sobie piją! Podszedł do mnie Piotrek.
- Napijesz się?
- Ale jednego.
Wzięłam kieliszek do góry.
- Za wasze zwycięstwo! - wykrzyknęłam. 
Wypiłam kieliszek.
- No to może na drugą nóżkę? - zaproponował Dawid Kubacki.
- Później.
Nagle dostałam SMS- a od Gregora.
"Myślę o tobie cały czas... Nie mogę o tobie zapomnieć"
Bez wahania odpisałam mu
"Daj mi spokój. Zachciało ci się romansów o 21:00. Na imprezie jestem!"
Dostałam szybką odpowiedź.
""Gdzie?"
Bez wahania odpisałam.
"U kochanka!"
Nie dostałam już od niego wiadomości. Nareszcie się go pozbyłam...
Nagle podszedł do mnie Kamil.
- Z kim pisałaś?
- Z Gregorem.
- I co? Tęskni za tobą? - powiedział kpiąco
- Odpisałam mu, że jestem na imprezie u kochanka
- I co?
- Nie odpisał. Dał mi spokój. Na szczęście.
 - Czyli masz go dość?
- Tak. Co byś zrobił, jeśli co godzinę dostawałbyś od dziewczyny SMS-y, albo dzwoniła 2 razy dziennie i pytała co robisz.... Tęsknię.... Myśli o tobie....
- Nie wiem... Jeśli byłaby brzydka to bym powiedział, żeby dała mi spokój.
- A jeśli byłaby piękna.... jak.....
- Ty? Umówiłbym się z nią!
Zatkało mnie. 
- Może jeszcze jednego? - zaproponował mi kolejny kieliszek alkoholu
- Z chęcią. - bez wahania wzięłam kieliszek i wypiłam go.
Zegar wybił 0:00. 
- To może ja już pójdę? - powiedziałam do Maćka, który w ogóle nie pił.
- Lepiej nie... Patrz na to... - pokazał mi na pokój, w którym Dawid leżał pijany na podłodze, Janek spał pijany na fotelu. Piotrek z Kamilem jeszcze tylko pili....
- Będziemy mieli pełne ręce roboty. - powiedział Maciek
Podeszłam do Kamila. Położyłam swoje ręce na jego barkach.
- Kamil... Może nie pij już więcej. Już jest północ.  
- Zaraz Kasiu... - wziął jeszcze jeden kieliszek.
Zobaczyłam, że Piotrek już usnął. Razem z Maćkiem położyliśmy go na kanapie, a Dawida z podłogi posadziliśmy na drugim fotelu. 
- Ja idę pod prysznic. - powiedział pijany Kamil.
- Nie wiem czy jest to bezpieczne w twoim stanie.
Stanął na środku pokoju i "walczył z koszulą". Nie mógł odpiąć guzików. 
- Daj. Pomogę ci. -powiedziałam.
Podeszłam do niego i zaczęłam rozpinać jego koszulę. Zdjęłam ją i położyłam na brzegu fotela w salonie.
- Jak wstaniesz to się wykąpiesz.... Teraz chyba nie jesteś w stanie.
- Ok.
Zdjął spodnie i położył się na łóżku w sypialni.
- Maciek.... Trzeba to posprzątać... - powiedziałam.
Maciek zbierał wszystkie naczynia do zlewu, ja posprzątałam ze stolika w salonie wszystkie butelki wódki. Było ich 10. Wzięłam ściereczkę i wytarłam stolik.
- Sorry, ale muszę już iść.... Agnieszka wydzwania.... Niecierpliwi się.
- Ok. Idź. 
- Poradzisz sobie?
- Tak. 
Zabrałam się za mycie naczyń. Pozmywałam wszystko. Położyłam się spać .... Niestety obok Kamila na łóżku. 
Nie mogłam spać w nocy. Wstałam o 7:00. Na łóżku zostawiłam swoją torebkę, a obok łóżka buty. 
Gdy weszłam do salonu poczułam ten zapach alkoholu. Wszystkie wspomnienia wróciły. Wzięłam szczotkę i pozamiatałam wszędzie. Następnie wzięłam mopa. Gdy kończyłam podłogę w salonie, wzięłam się za korytarz. W tym momencie w drzwiach sypialni stanął Kamil.
- Która godzina? - zapytał śpiącym głosem.
- 8:00.
- Kto to powiedział? - był chyba zdezorientowany. 
Nie pamiętał co się wczoraj wydarzyło.
- Ja.- powiedziałam stojąc w korytarzu z mopem. 
Wcześniej zdjęłam sukienkę i położyłam ją na łóżku obok Kamila. Ubrałam się w jego koszulę. Na głowie miałam niestarannego koka.
- Zostaw tego mopa.... Nie sprzątaj mi... A tak właściwie.... Co ty tutaj robisz?
- Przecież wczoraj była impreza po waszym zwycięstwie.... Skończyła się dzisiaj.
- A gdzie wszyscy?
- Macie wyszedł koło 1:00, bo dziewczyna wydzwaniała. Reszta jest w salonie.
Kamil nie wierząc wyszedł z sypialni wprost do salonu. Zobaczył swoich kolegów w opłakanym stanie...
- Piotrek śpi na kanapie.. Janek z Dawidem na fotelu.... - lecz po chwili mnie zatkało. Zobaczyłam Kamila bez koszulki... Te jego mięśnie.... Znów poczułam te motylki w brzuchu....
- Ale ja nic nie pamiętam.... - powiedział.
- Maciek nie pił nic... Ja tylko dwa... Pierwszy odpadł Janek.... Usnął na fotelu... Następnie Dawid leżał pijany na podłodze... Razem z Maćkiem przeniosłam go na fotel. Na koniec zostałeś ty z Piotrkiem. Jeszcze piliście, lecz po chwili Piotrek usnął. Położyłam go z Maćkiem na kanapie.. A ty kompletnie pijany chciałeś się jeszcze kąpać.... 
- I co poszedłem?
- Chcesz znać szczegóły?
- Tak. 
- Walczyłeś z koszulą. Nie mogłeś jej zdjąć.. Więc ci pomogłam... Rozpięłam z ciebie koszulę, potem ją zdjęłam i rzuciłam na fotel. A teraz mam ją na sobie. W łazience są twoje spodnie, ponieważ tam je zdjąłeś i poszedłem spać. Ja z Maćkiem posprzątałam wszystko ze stolika. Wypiliście 10 butelek...
- Ile?!
- 10. Potem Maciek poszedł, a ja pozmywałam naczynia. Potem położyłam się spać...
- Gdzie?
- Nie będziesz zły..... 
- Nie.
- Obok ciebie.... Położyłam się koło 1:00. Wstałam o 7:00 , przebrałam się, przecież nie będę sprzątać w sukience... No i sprzątam.... Jest 8:00.
- To trochę daliśmy ci popalić..
- Ja nigdy nie widziałam tak pijanych ludzi, a co dopiero sportowców.
Kończyłam myć podłogi. Kamil wszedł do sypialni. Potem poszłam do łazienki i wstawiłam pranie. Trochę się tego nazbierało. Następnie weszłam do sypialni. Kamil leżał jeszcze pod kołdrą. Wzięłam sukienkę i torebkę z łóżka, a z podłogi buty. Poszłam do łazienki, aby się przebrać. Następnie znów poszłam do sypialni, aby odłożyć koszulę Kamila.
- Zaraz ci ją wypiorę, tylko skończy się jedno pranie.
- W tej mojej koszuli wyglądałaś bardzo seksownie. - powiedział Kamil z uśmiechem na ustach.
Zarumieniłam się. Wzięłam koszulę i poszłam nastawić pranie....
Jeszcze nigdy w życiu mój chłopak nie powiedział mi, że ładnie wyglądam, a co dopiero Kamil "przepięknie, cudownie, bosko, seksownie"...

Po chwili wyszłam z łazienki. Kamil był w  kuchni i  robił sobie kawę.
- Macie dzisiaj trening?
- O 12:00.
- Jest 9:00. Chyba trzeba ich budzić.
- Zrób to ty. Mnie by okrzyczeli. 
- A mnie nie? - zaczęłam się śmiać.
- Chcesz kawy?
- Chętnie.
Kamil zaparzył mi kawy. Podał mi kubek gorącego napoju. Oparłam się o blat szafki kuchennej i piłam..  Kamil stał obok mnie i rozmawialiśmy. Momentami śmialiśmy się. Pierwszy obudził się Piotrek.
- Jak my śpimy, to wy już romanse sobie urządzacie. - powiedział Piotrek.
- Piotruś.... a ty nie masz przypadkiem swojego życia? Żonę masz i dwójkę malutkich dzieci. Chłopczyk ma 5 lata, dziewczynka kilka tygodni. Żona się przypadkiem nie martwi o ciebie? - powiedziałam.
- Właśnie... Trzeba zadzwonić do Justyny...
Wyciągnął telefon. Ledwo co odebrała, już było słychać krzyki.
- Mówiłam, że będzie zła.... Jest 9:00. - powiedziałam.
- Słychać już ten krzyk. - zaśmiał się Kamil.
Krzyk Justyny obudził Dawida. 
- Która godzina? - zapytał Dawid
- 9:00 -  odpowiedziałam.
- Kurde.... Marta się na pewno denerwuje. 
Wyciągnął telefon i zadzwonił do swojej dziewczyny. Znów słyszeliśmy krzyki wydobywające się z telefonu Dawida.
- Chyba nie są zadowolone z takiej imprezy...
- Raczej nie...
- Ty się lepiej chowaj, bo jak się dowiedzą, że impreza była u ciebie....
- Ale alkohol Piotrek przyniósł.
Z tych wszystkich krzyków obudził się Janek. Pierwsze co powiedział to:
- Dzwonił mi telefon?
- Raczej nie. - odpowiedziałam.
- Czyli Angelika nie dzwoniła...
Wyjął z kieszeni telefon.
- Kurde.... Wyłączony... - powiedział Janek
- To szybko włącz i dzwoń. - powiedziałam.
- Zakład, że będzie 8 nieodebranych? - powiedział Kamil.
- Ok, ale ja myślę, że 14. - powiedziałam.
- O co się zakładamy?
- O kolację. Jak będzie 14 lub więcej to ty mnie zapraszasz, a jak będzie 13 lub mniej to wtedy ja cię zapraszam.
- Ok. - powiedział Kamil.
Nagle usłyszeliśmy głos Janka.
- Ja nie mogę..... 18 nieodebranych od Angeliki.....
Spojrzałam się na Kamila i słodko się uśmiechnęłam.
- To kiedy mam przyjść?
- W piątek wyjeżdżamy do Niemiec na konkursy.... Jedziesz z nami....
- Wiem....
- Więc.... Może czwartek.
- Ok. Śpiesz się. Mamy poniedziałek.

Ubrałam się w kurtkę i powiedziałam
- Cześć chłopaki! Powodzenia na treningu!
Kamil odprowadził mnie do drzwi. Na pożegnanie pocałował mnie w policzek.
- Do czwartku. - powiedział czule
- Do czwartku. - odpowiedziałam i wyszłam z mieszkania.

-----------------------------------------------------------------
                                         kiki2000

Komentarze