Numer 5 - Konkursy w Willingen

*Kasia*
Wstałam rano o 7:00. Zjadłam śniadanie,  ubrałam się,  umalowałam i uczesałam. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłam je.  Był to Kamil. 
- Hej.
- Hej.
- Wejdź.
- Dzięki.
- Kawy,  herbaty?
- Herbaty.
Usiadł w kuchni.
- Ładnie mieszkasz.
- Dzięki....  Porównując twoje mieszkanie,  a moje to różnica..
- Proszę.  To twoja sukienka.  - podał mi sukienkę. 
- Dziękuję. Poczekaj.
Poszłam do sypialni i wzięłam jego koszulę
- To twoja koszula. Proszę. - podałam mu ją.
Podałam mu herbatę. Siedzieliśmy jeszcze tak przez 2 godziny.
- Przepraszam bardzo....  Ale mam za godzinę zajęcia. 
- Ok.  Przyjadę po ciebie o 15:00.
- Ok.  Będę czekać. 
Pożegnaliśmy się.  Ja poszłam na zajęcia.  Wróciłam o 14:00.
Sprawdziłam czy mam wszystko w walizkach.  Zamknęłam mieszkanie i wyszłam na zewnątrz. Czekałam na Kamila.
Nagle pod blok podjechał czarny mustang. Kamil wyszedł z samochodu i włożył moje bagaże. 
- Wracamy w poniedziałek , a ty masz 2 walizki?
- Wiem,  że mało. Mogłam wziąć coś jeszcze,  ale pakowałam się wczoraj i nie miałam już czasu.  - zaśmiałam się. 
Wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy na lotnisko. Całą drogę się śmialiśmy, rozmawialiśmy. Czas minął nam nawet szybko.  
Wysiedliśmy z samochodu. Czekała nas jeszcze odprawa. Wsiedliśmy do samolotu. Usiadłam obok Kamila. Towarzystwo mieliśmy doborowe. Przed nami siedział Stefan z Marceliną, za nami Janek Ziobro z Dawidem Kubackim, a obok nas Maciej Kot i Piotrek Żyła.
Humor bardzo nam dopisywał. Przez cały lot śmieliśmy się.
Gdy wysiedliśmy z samolotu, udaliśmy się do hotelu. Ja miałam mieć pokój z Marceliną, a Kamil ze Stefanem. Nie było jednak dwóch łóżek, lecz jedno podwójne. Nie przejmowałam się tym zbytnio, przecież miałam spać z Marceliną.
- Mam sprawę...  Będziesz spała sama? 
- Ok,  ale dlaczego?
- Chcę mieszkać ze Stefanem. 
- Ok.  
- To ja biorę bagaże i idę.  Pa. 
- Pa. 
Marcelina wyszła,  więc ja postanowiłam się rozpakować.  Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do mojego pokoju.  Odwróciłam się. Był to Kamil ze swoimi walizkami. 
- Co ty tutaj robisz? 
- Mam pokój ze Stefanem,  ale Marcelina chce być z nim i musiałem przyjść tutaj. 
- Ok...  Ale jest tylko jeden problem.. Jest tylko jedno łóżko....
- Jeśli ci to przeszkadza to ja mogę spać na tym fotelu.  
- Jesteś skoczkiem....  Powinieneś mieć wygodniej... Ale to tylko 3 noce. Damy radę.  Przecież już spaliśmy na jednym łóżku po imprezie u ciebie...  Chyba nic strasznego... 
Poszłam wziąć prysznic, lecz zapomniałam wziąć ze sobą piżamy.  Postanowiłam owinąć się w ręcznik i pójść po ręcznik. Była to jednak zła decyzja.  Okazało się,  że Kamil zaprosił do naszego pokoju całą naszą kadrę. Jakie było ich zdziwienie, gdy wyszłam z łazienki w samym ręczniku.
- Ja tylko po piżamę. - powiedziałam bardzo zawstydzona. 
Weszłam znów do łazienki. Ubrałam się i nie wychodziłam z niej.  Po prostu się wstydziłam...
Usłyszałam, że wszyscy już wychodzą.  Ja też postanowiłam wyjść z łazienki. 
- Dlaczego do nas nie wyszłaś?
- Wstydziłam się. 
- Czego? Kogo? 
- Wyszłam do was w samym ręczniku,  bo nawet nie wiedziałam,  że mamy gości w pokoju. 
- Trochę słabo wyszło... 
- Nic się nie martw. Weź prysznic i chodź spać. 
Położyłam się na łóżku i przykryłam się kołdrą. Po 15 minutach poczułam,  że ktoś kładzie się obok.  Był to Kamil. Około 0:00 przewróciłam się na drugi bok i spoglądałam na śpiącego Kamila. 
Zastanawiałam się nad słowami Kai,  że przyjaźń damsko-męska nie istnieje.  
Wyciągnęłam rękę i zaczęłam bawić się jego włosami.  Zaczął się lekko ruszać,  więc postanowiłam go zostawić, żeby go nie obudzić. Przekręciłam się na drugi bok i poszłam spać.  
Rano chłopcy mieli trening,  więc jak się obudziłam, to już go nie było.  Ubrałam się, uczesałam,  umalowałam i zeszłam na śniadanie. Nagle podeszła do mnie Marcelina. 
- I jak się spało? 
- Ty to wszystko ukartowałaś. 
- Ja?!  W życiu!
- Za dobrze cię znam. 
- Ty lepiej szykuj sukienkę.
- Po co? 
- Za tydzień mają znów konkursy w Niemczech. To już tradycja,  że w Oberstdorfie zawsze w czwartek jest impreza integracyjna.  Skoczkowie,  trenerzy,  sztaby szkoleniowe. Mogą być też i partnerki oraz osoby, które pracują z teamem. Ty też się liczysz. 
- I co mam tam niby robić? 
- Tańczyć.  Możesz się też upić.  W tym roku Austriacy są organizatorami. 
- Jeszcze to.... 
- O co ci chodzi? 
- Już nic.....  Wszystko ok....
Postanowiłam się przejść na skocznię...
Widok uśmiechniętego Kamila poprawiał mi humor.
Zrobiłam sobie spacer dookoła skoczni. Świeże powietrze dobrze mi robi....
Spotkałam Kamila. 
- Jak dzisiejsze skoki? 
- Ok.  Za trzy godziny konkurs. 
- Będzie wspaniale.  Wierzę w ciebie. 
Udałam się do pokoju hotelowego,  aby się przebrać. Gdy już z niego wychodziłam spotkałam Gregora.
- Hej. 
- Hej. 
- Mam do ciebie prośbę.
- Jaką? 
- Poszłabyś ze mną na tą imprezę za tydzień w Oberstdorfie?
- Nie. - odpowiedziałam stanowczo.
- Dlaczego? 
- Nie mam ochoty w ogóle na nią iść.  Chyba będę siedziała w hotelu...  A teraz cię przepraszam...  Śpieszę się na skocznię.
Odeszłam bez słowa.
Poszłam na skocznię. Za chwilę miała rozpocząć się pierwsza seria... Nie interesowały mnie skoki innych skoczków, oprócz polskich. Najbardziej wyczekiwałam jednak skoku Kamila. Znalazłam w nim swoją bratnią duszę.
Ostatni na belce usiadł Kamil... Trzymałam mocno za niego kciuki. Wierzyłam, że wszystko będzie dobrze i będzie pierwszy. Jednak skok nie był za bardzo udany. Był trzeci po pierwszej serii. Podeszłam do niego.
- Nie martw. W drugiej serii będzie lepiej...
- Nie wierzę.
- A ja wierzę w ciebie, znam twoje możliwości.
Popatrzył na mnie , na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Widzisz.... Ja w ciebie wierzę... Będzie dobrze...
 - Wierzysz?
- Tak. Jestem pewna w 100%, że wygrasz dzisiaj.
W tym momencie mnie przytulił.
- Jak dobrze, że ciebie mam...... - wyszeptał.
Za chwilę miała rozpocząć się druga seria.
- Wierzę w ciebie. - powiedziałam
Kamil usiadł już na belce. Trzymałam kciuki.
- Wierzę w ciebie. - wykrzyczałam.
Nagle stał się dziwny omen.  Kamil wylądował najdalej.  
- Mówiłam!  - powiedziałam. 
Kamil nawet nie spojrzał na tablicę, ile metrów skoczył.  Zdjął narty i podbiegł do mnie.  
- Jak dobrze,  że ja cię mam.... 
- Jak dobrze, że ja cię mam....  - powtórzyłam za nim. 
Tak staliśmy pomiędzy barierką. 
Przyszła chwila na ostatni skok.
Był to Gregor....  
- Oby się wywrócił... - powiedział Kamil. 
- Dlaczego tak mówisz? 
- Nie lubię go. 
- Dlaczego? 
- Bo niszczy naszą przyjaźń. 
Nie odezwałam się do niego.  Przecież Gregor nie niszczy naszej przyjaźni. 
Leciał strasznie nisko.  Nie skoczył zadowalająco.  Był to najkrótszy skok w tej serii. 
- Chciałeś i masz. 
Okazało się,  że Kamil wygrał dzisiejszy konkurs. 
- Powinnaś zostać wróżką. Przepowiadasz przyszłość. - powiedział Kamil idąc na podium.
- Chyba się nie nadaję. 

Po podium i pamiątkowych zdjęciach przyszedł czas na konferencję prasową.  Nie miałam ochoty na nią iść, lecz musiałam....  Taka moja praca. 
Po konferencji udaliśmy się wszyscy do pokojów. Jutro kolejny konkurs, tym razem drużynowy. 
Wzięłam prysznic i położyłam się spać.  Byłam zmęczona całym dniem. 
Gdy rano wstałam Kamil już nie spał. 
- Mogę ci się czegoś zapytać?  - powiedział Kamil. 
- Tak. 
- Do Oberstdorfu jedziemy zawsze w czwartek,  ponieważ w czwartek wieczorem jest zawsze impreza.  Niby zapoznawcza.  Tym razem organizują ją Austriacy. Czy.....  Nie poszłabyś ze mną? 
Spojrzałam na niego. Zrobił te maślane oczka....
- Zgadzam się.  O której to jest? 
- W tym hotelu gdzie będziemy o 20:00. 
- Do której?
- Zazwyczaj do 1:00. Kiedyś było do 2:00. 
- Nie za długo?  Przecież w piątek macie trening. 
- Eee tam... Jakbyśmy to my organizowali, to trzeba byłoby przyjechać we wtorek,  aby to wszystko zorganizować. My organizujemy za rok. 
- Za rok będę pierwszym gościem!  - zaczęłam się śmiać. 
Wyruszyliśmy na śniadanie. Zapomnieliśmy się przebrać i poszliśmy w piżamach na stołówkę. 
- Ooo.... W piżamach przyszliście. Nie dziwię się. Całą noc było was słychać. - zaśmiał się Piotrek. 
Nic nie odpowiedzieliśmy.  Czasami żarty Piotrka były nieznośne. 


Po śniadaniu poszłam do pokoju,  aby się ubrać. Kamil poszedł na trening.  Ja miałam czas. Do konkursu jeszcze 8 godzin. Postanowiłam pójść z Marceliną na zakupy. Te piękne witryny sklepowe 
... Coś wspaniałego. 
Gdy zobaczyłam sukienkę za witryną sklepową, musiałam ją kupić. 
- Będę miała już ją na tą imprezę. 
Góra była czarna wysadzana diamencikami. Dół zaś był prosty.  Pudrowy róż. Przód był znacznie krótszy.  Sięgał do połowy ud.  Tył sukienki zaś dłuższy. Sięgał lekko za kolana.
- Biorę ją. - powiedziałam. 
Przymierzyłam sukienkę.  Pasowała jak ulał!  
- Jeszcze tylko buty i biustonosz push-up, żeby Kamil wreszcie na ciebie spojrzał jako seksowną kobietę,  a nie zwykłą przyjaciółkę. 
- Przestań. 
Kupiłam sukienkę. Jeszcze tylko buty. 
Wysokie, czarne szpilki rozmiar 38 pasowały jak ulał! Kupiłam! 
Do hotelu wróciłam około 15:00. Poszłam wziąć prysznic. Sukienkę położyłam na łóżku.  
Nagle ktoś wszedł do pokoju. 
- A co to za śliczna sukienka?  - usłyszałam głos Kamila. 
Po chwili wyszłam z łazienki. 
- Moja. Kupiłam sobie. 
- Prześliczna. A na jaką okazję? 
- Przecież nie pójdę na imprezę z najsławniejszym skokiem narciarskim w jakieś sukience z bazaru. 
- Czyli do Oberstdorfu?
- Tak.
- Zrobisz furorę.  Nie tylko Gregor na ciebie poleci. Będziesz jeszcze gwiazdą Internetu.  Będą tam również fotoreporterzy. Z Polski zawsze jest ich wielu.  Szykuj się , że będą chcieli z tobą wywiad. 
- Daj mi już spokój z tymi dziennikarzami.

O 17:00 wyszliśmy z hotelu.  Udaliśmy się na skocznię. Polscy startowali jako ostatni, więc miałam na razie odpoczynek od robienia zdjęć. 
Pierwszy był Piotrek,  potem Dawid i Maciej. Ostatni siedział już Kamil. 
Wszystkie biało-czerwone flagi były w górze. Skoczył najdalej!  Prowadziliśmy po pierwszej serii.

Druga seria była to loteria warunków atmosferycznych. Bardzo bałam się o skok Kamila.  Przecież skakał ostatni... Usiadł na belce.  Po mnie mrowie przeszło.  Odbił się od belki...  Potem od progu.  Leciał sobie spokojnie... Aż tu nagle niespodziewany wiatr z lewej strony.  Zaczął manewrować prawą ręką. Z moich oczu zaczęły napływać łzy.  Tak się strasznie bałam... Gdy wylądował byłam już spokojna.  Wygraliśmy!!  Kamil podszedł do mnie i powiedział... 
- Widziałem.... Bałaś się o mnie.... Płakałaś....  Nie wierzyłaś we mnie? 
- To było coś strasznego.  Pozwól , abym więcej tego nie przeżywała... 
- Obiecuję.... - pocałował mnie w czoło... 
Wszystko to uwiecznili fotoreporterzy. 
Po podium nadszedł czas na konferencję prasową.  Potem mogliśmy wrócić do swoich pokoi. Trzeba było się spakować. Rano mieliśmy samolot do Krakowa. Spakowałam się. Wzięłam prysznic i położyłam się spać. 

Rano wstałam dość wcześnie. Posprawdzałam jeszcze kilka razy,  czy wszystko spakowałam i byłam gotowa.  O 8:00 wyruszyliśmy z hotelu na lotnisko.  Potem odprawa i jeszcze jakieś rzeczy. Następnie start w samolocie.  O 12:00 byliśmy w Krakowie.  Do domu pojechałam z Kamilem. O 14:30 wysadził mnie pod blokiem. 
- Dziękuję za wspólnie spędzony czas podczas tego weekendu.  Dziękuję również za zaproszenie na imprezę w czwartek. - na pożegnanie pocałowałam Kamila w policzek. 
Wyjęłam walizki i udałam się do mieszkania. Na koniec pomachałam jeszcze Kamilowi.


Nie wiedziałam co mnie czeka w Oberstdorfie.  Jeśli bym wiedziała, to na pewno bym nie pojechała.

------------------------------------------------------------------------

                                 kiki2000

Komentarze