Numer 7 - Komisariat i konkursy w Oberstdorfie

*Kasia*
Pojechałam za nimi na komisariat. Widok Kamila skutego kajdanki wprowadzał mnie do łez.... Myśl, że może zostać aresztowany za pobicie Gregora była..... ciężka do zniesienia..... Przecież to on stanął w mojej obronie.... To Gregor powinien zostać aresztowany....
Siedziałam pod gabinetem,  w którym Kamil był przesłuchiwany. Płakałam.
Nagle z gabinetu wyszedł jeden z policjantów.
- Co pani tutaj robi?  Ma pani coś do powiedzenia?
- Mogę zeznawać.
- W jakiej sprawie?
- Sprawie pobicia Gregora....  Prawda jest inna.
- Chce pani wsypać swojego chłopaka?
- Chcę powiedzieć całą prawdę.
- To zapraszam do pokoju przesłuchań.
Przeszłam z policjantem do jednego z pokoi.
- Więc....  Co pani chce powiedzieć...
-  Kamil pobił Gregora w mojej obronie.
- Proszę od początku....
- Siedziałam w pokoju hotelowym.  Było tam trochę osób....  Graliśmy w prawda i wyzwanie....  Postanowiłam wyjść z pokoju,  aby ochłonąć...  Gra robiła się co raz bardziej niebezpieczna....
- Dlaczego?
- Gra przeistoczyła się tylko w wyzwania....  Robiło się trochę niebezpiecznie....
- Ok..  Proszę kontynuować.
- Po chwili za mną wyszedł Gregor.  Powiedział,  żebym się nie przejmowała grą itp.  Zaprowadził mnie do pokoju...  Nie zauważyłam kiedy zamknął za sobą drzwi...  Chciał mnie zgwałcić....  - zaczęłam płakać. - Zaczęłam wołać pomocy. Gregor zaczął mnie podduszać.  Nie mogłam złapać powietrza...  Wolałam o pomoc coraz ciszej...  W tym momencie Kamil wyważył drzwi.  Gdy zobaczył scenę jak Gregor mnie dusi....  Wybuchnął złością. Uderzył go raptem dwa razy.  Wyszłam z pokoju wraz z Kamilem.  Gregor jęczał coś, leżąc na podłodze. 
- Kamil uderzył go,  bo chciał panią obronić...?
- Tak....  Proszę wypuście go..... 
- Zobaczę co da się zrobić.  Jeszcze Kamil składa zeznania w pokoju obok. 
Wyszłam z pokoju przesłuchań. Usłyszałam, że w pokoju obok skrzypią drzwi. W nich pojawił się Kamil.
- Nareszcie... - wyszeptałam.
Rzuciliśmy się sobie w objęcia..
- Ten drań złożył na mnie zeznania.
- Wiem... Powiedziałam im o wszystkim...
- Naprawdę?
- Tak.... Dla mnie najważniejsza jest prawda.... Nie mogłam pozwolić, aby mój najlepszy przyjaciel siedział w areszcie czy więzieniu za pobicie Gregora, bo stanął w mojej obronie.
- Nie bałaś się? To chyba ciężki temat dla ciebie.
- Dla ciebie mogę w stanie poświęcić wszystko...
W tym momencie wyszedł jeden z policjantów i kazał nam chwilę poczekać.  Drzwi główne komisariatu otworzyły się. Stał w nich skuty kajdankami Gregor...
- Jeszcze mnie popamiętacie! - wykrzyczał Gregor na korytarzu, kiedy nas zobaczył.
Mieliśmy czekać, aż przesłuchają Gregora i powiedzą, czy możemy iść do hotelu.
- Teraz są kwalifikacje. Chodź nie muszę być, to chciałem sobie dziś poskakać.
- Jutro będziesz skakał.... Daj sobie dziś spokój... Niech się rozwiąże ta sprawa z Gregorem i będziemy mieli spokój.
- Miejmy taką nadzieję.
Po pół godziny z pokoju wyszedł policjant.
- Mogą iść państwo do hotelu. Jesteście wolni.
- A co z Gregorem?
- Został zatrzymany za próbę gwałtu.  Poinformujemy panią,  kiedy będzie rozprawa sądowa. 
- A gdzie ona będzie? 
- Najprawdopodobniej tutaj w Niemczech, jeśli zatrzymany się zgodzi może być w Austrii lub w Polsce. 
- W Polsce nie... Lepiej nie.... 
Poszliśmy do hotelu. 
- Jestem zmęczona całym tym dniem. 
- Połóż się spać... 
- Właśnie mam zamiar to zrobić. 
Położyłam się spać i natychmiastowo usnęłam. Wstałam o 23:00. Byłam wypoczęta. Poszłam wziąć prysznic. 
Nie wiedziałam co mam zrobić.  Śpiąca nie byłam , wręcz wypoczęta. Wzięłam do ręki telefon. Dostałam SMS-a od mamy. Bardzo się zdziwiłam. 
"Kochana Córko...   Wiemy , że jesteś już dorosła,  ale od Sylwestra się do nas nie odzywasz. Więcej o Tobie dowiadujemy się  z gazet , Internetu i magazynów plotkarskich, niż od samej ciebie.  Może nam wytłumaczysz o co chodzi z tą "Dziewczyną Stocha "? Wy naprawdę jesteście razem?  Gdy patrzę na te wasze zdjęcia i przytulenia...  Nie wiem co mam o tym myśleć. Ostatnio znów pojawiły się nowe zdjęcia z jakiejś imprezy.  Ta twoja ręka na jego klatce piersiowej. Te korony na waszych głowach. Ja już naprawdę nie wiem co się z tobą dzieje... Zmieniłaś się..."
Odpisałam jej. 
"Za tydzień mam wolny tydzień od pracy. Będę w mieszkaniu.  Mieszkam,  tam gdzie mieszkałam.  Może mnie odwiedzicie?  Zobaczycie jak mieszkam...  Jak wygląda moje życie... "
Dostałam odpowiedź. 
"Ok.  Będę z ojcem w sobotę.  Weźmiemy Julkę. Może sobie przypomni jak wygląda jej najstarsza siostra. A ty jesteś nadal z Adrianem?"
Odpowiedziałam.
"Mam zamiar z nim zerwać.... Ostatnio jest nerwowy. Krzyczy na mnie... Przychodzi pijany... Ja dalej tak nie mogę.  Dawno się z nim nie widziałam... "
Odpisała. 
"Dobrze wiedzieć...  Zadzwonimy jak będziemy się zbierać."
Odpisałam. 
"Ok.  Czekam."
Popatrzyłam na śpiącego Kamila...  Tak słodko wyglądał.... Postanowiłam zrobić w końcu od kilku dni przegląd a Internetu, Facebooka i Instagrama. Dostałam powiadomienie.
"Kamil Stoch oznaczył cię w poście "
Zaciekawiło mnie w jakim poście....  Zobaczyłam zdjęcie z imprezy,  jak schodzimy po schodach i zdjęcie z koronami. 
"Dziękuję wszystkim , którzy przyczynili się do tej bajecznej imprezy w Oberstdorfie.  Piotrek Żyła byłeś najlepszy. Dziękuję mojej najlepszej przyjaciółce - Kasi Witkowskiej za doborowe  towarzystwo na imprezie.  Gdyby nie ty,  to byśmy nie zostali królem i królową balu ;)"
Położyłam się na  łóżku. Po jakiejś godzinie usnęłam. Wstałam o 8:00. Kamil jeszcze spał. Ubrałam się, umalowałam, uczesałam i zeszłam na dół na śniadanie.

- A gdzie Kamil? - pytali mnie inni
- Śpi.
- Jeszcze?!
- Oj... Dajcie się mu wyspać, przecież dziś zawody.
- Ok.
Po zjedzonym śniadaniu udałam się na górę. Kamil akurat wychodził
- Gdzie idziesz? - zapytałam.
- Na śniadanie.
- Aha.
Weszłam do pokoju. Usiadłam na fotelu i wzięłam do ręki telefon. Dostałam SMS-a od nieznajomego numeru. Był to MMS.  Zdjęcie przedstawiało jakiś artykuł z gazety czy Internety. Zdjęcie Gregora i dopisek.
"Znany skoczek posądzony o próbę gwałtu. Rozprawa we wtorek!"
Pomyślałam. 
- Skąd oni to wszystko wiedzą? 
Postanowiłam nic nie mówić Kamilowi. 
Nagle dostałam SMS-a
"Rozprawa z obecnym w areszcie Gregorem S. odbędzie się w ten wtorek w sali numer 3 o godzinie 9:00. O adresie sądu poinformujemy panią w późniejszym terminie 
     Z poważaniem komendant policji 
                              A. Börn "

Do pokoju wszedł trzaskając drzwiami Kamil.
- Na stołówce na telewizorze są informacje. Zgadnij o kim mówią?
- Znając mnie to Gregor.... - zawiesiłam głos.
- Dlaczego oni muszą tak rozsiewać tą sprawę? Przecież jak się dowiedzą....
- To co?! Nie nazwiesz mnie już na imprezie swoją przyjaciółką?? Czy powiesz, że mnie nie znasz??
- Nie o to mi chodziło...
- Boisz się, że zniszczą mi życie? Zostało już zniszczone w Zakopanem na moje własne życzenie, gdy rzuciłam ci się na szyję! Własna matka pisze mi SMS-y, co się ze mną dzieje, bo informacje o mnie pozyskuje z Internetu, a nie ode mnie samej. Pytała się, czy ja jestem twoją dziewczyną?!
- Kasia...
- A co? Myślisz, że kłamię? Sama sobie zniszczyłam życie. Tobie też. Chyba, że lubisz te kłamstwa, że jesteśmy razem?
- Kasiu.... proszę...
- Co?
- Możesz tak nie mówić?
- Mogę tylko czy ja kłamię, czy mówię prawdę?
- Ja ci zniszczyłem to życie.
- Nie. To ja sama sobie je zniszczyłam.
- Czemu tak mówisz?
- Gdybym była rozsądna, to bym nie rzuciła ci się na szyję, to moje życie potoczyłoby się trochę inaczej.
- Ta fala całego kłamstwa na nasz temat minie...
- Ale kiedy? Ja mam już dość tego wszystkiego....
- Kasiu uspokój się....
- Kamil.... We wtorek mam rozprawę tutaj w Niemczech.
- O której?
- O 9:00.
- W którym sądzie?
- Mają mnie poinformować później...
- Mam być z tobą?
- Będziesz miał trening...
- No i co?
- Lecę w poniedziałek po zajęciach i po rozprawie wracam samolotem do Polski.
- No i...?
- Nie możesz tak zajmować się moim życiem.
- Nie mogę, ale chcę...
- Nie chcę się tak wykorzystywać...
-  A może ja chcę? - zaczął się śmiać.
Nic się jednak nie odzywałam, aż do momentu, gdy Kamil szedł na skocznię na serię próbną.
- Powodzenia.
- A ty nie będziesz? Nie będziesz robić zdjęć?
- Na konkursie będę robić.
Usiadłam w fotelu. Nagle dostałam telefon od Kai.
- Hej. Nie chcę ci przeszkadzać, bo wiem, że jesteś na konkursach w Niemczech, ale kilkoro z naszych wykładowców.... zachorowało i ten tydzień mamy wolny od wykładów.
- To super!
- Więc jakbyś chciała sobie poromansować ze Stochem to masz na to cały tydzień.
- Romansów nie będzie, ponieważ w poniedziałek wieczorem znów lecę do Niemiec.
- A po co?
- Na rozprawę.
- Tą z Gregorem.
- Tak. - powiedziałam płacząc.
- Jako świadek...
- Pokrzywdzona...
- Czyli on chciał ciebie.... Nawet przez gardło nie może mi to przejść...
- Tak..
- Ale to była próba.... gwałtu..... więc obroniłaś się czy jak?
- Kamil mnie uratował.
- Wszędzie ten Kamil. Co z tobą nie rozmawiam to Kamil, a jak nie to mówisz Stoch. To już jest jakaś miłość!
- Nie przesadzaj!
- Popatrz na to z innej perspektywy... Spotkałaś go, b spowodowałaś wypadek. Brał w tym udział, potem idziesz na kolację. Odprowadza cię pod blok. Następnego dnia wychodzisz z wykładów widzisz jego i Piotrka. Dostajesz pracę. Jesteś na każdych zawodach. Rzucasz mu się na szyję, gdy staje na podium, bądź wygrywa.  Wspólne imprezy, sesje, artykuły w Internecie na wasz temat. Gdy wpiszę w Internet :Katarzyna Witkowska i kliknę 'grafika' to mam mnóstw twoich zdjęć. Więcej niż niejedna modelka. I co mi teraz powiesz?
- Przyjaźnimy się.
- Prędzej czy później jedno z was się w sobie zakocha z wzajemnością.
- Przestań mówić głupoty.
Rozłączyłam się.
Wzięłam aparat i postanowiłam pójść na skocznię. 
- A jednak przyszłaś.  - powiedział Kamil
- Nudziło mi się, więc przez przyszłam.
- Dobrze zrobiłaś. 


Zaczął się już konkurs.  Ja stałam za barierą , aby nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Piotrek oczywiście pozował mi jak tylko było możliwe. Ostatni na belce usiadł Kamil. Cieszyłam się, że znów go zobaczyłam. Świetnie odbił się od progu. Wiedziałam, że to będzie świetny lot. Nie myliłam się. Był pierwszy po pierwszej serii. Żeby nie wzbudzać kontrowersji Kamil puścił mi tylko oczko. Nie chciałam znów podbiegać do niego i gratulować. Będzie na to czas w hotelu. Znowu zrobili zdjęcia i wrzucili do Internetu z kontrowersyjnym dopiskiem. 
- Nie podejdziesz do Kamila?  - zapytał mnie Piotrek. 
- Nie chcę wzbudzać jakiś kontrowersji.  Znów wrzucą coś do Internetu. Pogratuluję mu w hotelu. 
- Już chyba wiem jak. - uśmiechnął się Piotrek. 
Od dłuższego czasu próbuje "rozgryźć" Piotrka, lecz na razie mi się nie udaje. 

Nadszedł czas na drugą serię.  Chłopcy z chęcią chcieli mi się fotografować. 
- Piotrek zrób dzióbek. - powiedziałam. 
Piotrek na początku się uśmiechnął , a potem przystąpił do pozowania. 
- Jakiś medal powinieneś dostać za te pozy. 
- A za to, że jestem przystojny?
- Za to to tylko złoty!  
Czekałam już na skok Kamila. Usiadł na belce. Spojrzał w górę.  Odbił się od progu! Wszystko było idealnie!  Wygrał!  Sesja i jego cieszynka zrobiona! Chciałam zrobić zdjęcie tablicy wyników. Zorientowałam się, że podium było zajęte tylko dla Polaków.
1.Kamil Stoch
2. Maciej Kot. 
3. Piotrek Żyła. 
.......
6. Dawid Kubacki. 
7. Peter Prevc. 
8. Jan Ziobro. 
....
16. Stefan Hula. 

Po dekoracji podeszłam do nich. 
- Zdominowaliście pierwszą dwudziestkę.
- No bo jak powiedziałaś, że pogratulujesz Kamilowi w pokoju,  no to trzeba było się postarać, abyś mogła nam pogratulować wszystkim. 
- Czekam na jutro.  Też poproszę polskie podium.

Po godzinie odbyła się konferencja prasowa. Następnie wróciliśmy do hotelu.  Usiadłam na łóżku.  Poczułam,  jak ktoś mnie łaskocze. Zaczęłam się śmiać. Chciałam się bronić przed łaskotkami, lecz trochę mi nie wychodziło.  
- Skąd wiesz, że mam łaskotki?  - wydusiłam z siebie śmiejąc się  
- Dowiedziałem się w nocy. - powiedział Kamil 
- Jak? 
- Jak w nocy cię łaskotałem to się śmiałaś. 
- O ty!  - powiedziałam. 
Odwróciłam się twarzą do niego. Zaczęliśmy się nawzajem łaskotać. 
- Wojna?  - zapytał Kamil
- Wojna. - odpowiedziałam. 
Zaczęliśmy się łaskotać.  Kamil wygrywał. Zmęczona odpuściłam i położyłam się na łóżku. Kamil wisiał nade mną. Ręce rozstawił. Spojrzał się na mnie. Ja na niego. Kamil był jakoś nieśmiały.  Speszony.... Jednak przybliżał się do mnie.  Kręciliśmy już nosami.  Nie wiem czy tego chciałam.  Nasze usta dzieliły dziesiątki milimetrów. Znów poczułam jego delikatne usta.  Jednak te "romantyczne," chwilę przerwał nam Maciek i Agnieszka wchodzący do naszego pokoju. 
- Przepraszam....  - powiedział Maciek. 
Musieliśmy przerwać z Kamilem.  Speszeni usiedliśmy na łóżku. 
- Wchodźcie - powiedziałam. 
Agnieszka i Maciek weszli do pokoju.  Jak to słodko wyglądało. 19-letni Maciek i jego 18-letnia dziewczyna wchodzą do nas do pokoju.  Wyglądali momentami dziecinnie. 
- Z racji tego,  że dzisiejsze podium było "polskie " to u nas w pokoju taką małą imprezę mamy. Zwykła przy piwie. - powiedziała Agnieszka.. 
- Ok.  Wpadniemy. - powiedziałam
Ogarnęłam włosy. 
- Kamil....  Idziemy? 
- Z tobą zawsze i wszędzie. 
Poszliśmy do pokoju Maćka i Agnieszki. Chłopcy siedzieli przy piwie. Ja usiadłam sobie z boku.  Podeszła do mnie Agnieszka. 
- Co tak sama siedzisz? 
- Aa..... Tak jakoś.... 
- Do Azji też lecisz? 
- Tak.  Tylko przez przyszły tydzień i tydzień po Azji muszę wszystko nadrobić na uczelni. 
- A co studiujesz? 
- Pedagogikę. A ty?  Jaki profil? 
- Szkoła sportowa. Technikum.  2 klasa.  
- Już połowa za tobą.  
- Nareszcie. 
Zaczęłyśmy się śmiać. 
- Lubisz sport? 
- Wręcz kocham!  - odpowiedziała. 
- A co najbardziej? 
-  Wygrałam już kilkadziesiąt biegów przez płotki. Zawsze wygrywałam
- Jakiś argument.... - zaśmiałam się. 
Rozmawiałyśmy jeszcze przez godzinę.  Potem poszłam z Kamilem do pokoju hotelowego. Następnego dnia również miał być konkurs. 


Rano wstałam dość później. Była 8:30. W piżamie,  nieumalowana,  nieuczesana zeszłam na śniadanie. Wszyscy już tam byli. Usiadłam razem z Justyną i Agnieszką przy stoliku.
- Przepraszam,  że zapytam,  ale ile lat mają dzieci?  - zapytałam Justyny. 
- Kuba ma 5 lat,  a Karolina 3 tygodnie. 
- Kiedy się urodziła? 
- 6 stycznia.
- Kuba ma 5 lat,  a Piotrek? 
- 24.
Wtrąciła się Agnieszka
- W wieku 18 lat Justyna urodziła Kubę.  Ja sobie nie wyobrażam, żebym teraz była mamą. 
- Do grudnia masz czas z Maćkiem. - powiedziała Justyna. 
Wybuchnęłyśmy śmiechem. 
- Ja w wieku 19 lat brałam ślub. - powiedziała Justyna 
- Czyli szykuj się Kasia - powiedziała Agnieszka
Lekko się uśmiechnęłam
- Nie mam idealnego partnera. - powiedziałam
- A Kamil?  - zapytała Justyna. 
- To tylko przyjaźń. 
- Ale przecież masz chłopaka - Adriana. - powiedziała Agnieszka
- On nie chce ślubu. 
- On cię w ten sposób blokuje - powiedziała Justyna.
- Właśnie. Ty byś chciała ślubu, a on nie. Chciałabyś 100 gości, welon, białą suknię, kwiaty itp.  -powiedziała Agnieszka
- Najpiękniejszy czas na ślub i założenie rodziny to tak do 26 roku życia, potem chciałabyś siedzieć w swoim domku, patrząc na kominek i gromadkę swoich dzieci jak biegają i się bawią, a nie chodzić na randki itp. - rzekła Justyna
- Może coś w tym jest.... - zamyśliłam się.
- Może czas z nim zerwać. Ja chciałabym ślub, lecz nie teraz. Mam 18 lat, dobrze że skończone. Maciek też chciałby mieć żonę i dzieci. Byłam u niego kilka razy. Rodzina bardzo religijna. Na pewno będą chcieli dla niego jak najlepiej.- powiedziała Agnieszka
- Jesteś jeszcze młoda i kogoś byś sobie znalazła. - powiedziałam.

Po zjedzonym śniadaniu udałam się na górę. Musiałam doprowadzić się do porządku.Uczesałam się, umalowałam i ubrałam. Do pokoju wszedł Kamil.
- Muszę coś ci powiedzieć.... - zaczęłam.
- Co?
- Chcę zerwać z Adrianem.
- Dlaczego?
- Miałeś rację... Blokuje mnie.... Ja chciałabym welonu i białej sukni, a on nawet nie raczy zadzwonić i zapytać :gdzie jestem? jak się czuję? O randkach nawet nie wspomnę. Dwa razy z nim gdzieś byłam. Tak to całe życie w swoich domach, obecnie mieszkaniach.
- Czyli chcesz mieć już rodzinę? - zaśmiał się 
- Ja dzieci nie planuję. Chcę skończyć studia i wtedy mogę pomyśleć o dzieciach. 
- Ja znam kogoś, kto ma wspaniałe geny. - uśmiechnął się.
- Chyba wiem kogo masz na myśli. 


Przyszedł czas na zawody.  Poszłam razem z Agnieszką i Justyną pod skocznię 
- Też chciałabym mieć taką pracę.  Jeździsz za darmo na zawody.  Robisz tylko zdjęcia. Opłacają ci samolot,  hotel,  jedzenie. - powiedziała do mnie Justyna. 
- Na razie jest ok.  Mam pracę i nie muszę już dzwonić do rodziców o kolejne pieniądze na czynsz i życie. Oby tylko się nie skończyło. 
- No chyba,  że zajdziesz w ciążę. - zaśmiała się Agnieszka
- Mam czas.  - odpowiedziałam jej
- Pasowałby ci brzuszek ciążowy, a potem spacery z wózeczkiem po Zakopanem. - powiedziała Justyna. 
- Zapomniałaś o najważniejszym.  Obok wózka idzie Kamil - rzekła Agnieszka.
Mi jednak nie było do śmiechu, bo całą tą rozmowę słyszał Kamil, Piotrek i Maciek. 
- A co? Kasia chce mieć już dzidziusia?  - wtrącił się Piotrek. 
- Pasowałby jej wózeczek - powiedziała Agnieszka
Piotrek zwrócił się do Kamila. 
- Szykuj się tatusiu! 
Wszyscy zaczęli się śmiać.  Mi jednak nie było do śmiechu. Poszłam od nich pod skocznię. Wyjęłam z torby aparat i aby zabić czas czyściłam obiektyw. Podszedł do mnie Kamil 
- To było żałosne. - powiedział do mnie 
- Jestem straszą histeryczką....  
- Nie mów tak 
- Wszyscy się śmieją. To nawet śmieszne. Mam 20 lat..Nieskończone 20 lat,  a śmieją się,  że będę chodziła z wózkiem po Zakopanem  .
- Rozwesel się. To tylko żarty, ale chyba nie były w porządku. 
- A co? Nie chciałbyś chodzić z wózeczkiem po Zakopanem? - zaśmiałam się  
- No może.- uśmiechnął się. 
Spojrzeliśmy na siebie  
- Chcesz z nim zerwać? - zapytał  
- Pomożesz mi w tym? 
- Jak? 
- Pójdziesz do niego we wtorek rano i coś mu nagadasz,  a ja pójdę do niego wieczorem i powiem,  że z nim zrywam.
- Dlaczego?
- Znam cię.  Jesteś w stanie mu nagadać. Będzie wtedy wkurzony.  Jak ja pójdę do niego to nie będzie panował nad sobą.  Powiem,  że z nim zrywam i wtedy powie coś w stylu "Idź już!  Nie chcę cię znać! "
- Ty jednak masz pomysły  - pocałował mnie w czoło - Muszę już iść.
- Trzymam kciuki.

Podeszła do mnie Justyna wraz z Agnieszką.
- Mamy nadzieję, że nie jesteś na nas zła... - powiedziała Justyna
- Nie gniewam się. Wszystko jest ok. - powiedziałam.
- Idziemy? - powiedziała Agnieszka
- Oczywiście. Już czyszczę obiektyw! - powiedziałam.
Uśmiechnęłyśmy się.

Konkurs Pucharu Świata w Oberstdorfie się zaczął. Dumnie kibicowałyśmy "naszym chłopcom". Nie umknęłyśmy uwadze fotoreporterów.
- Uśmiech proszę. - powiedział jeden z nich.
Chętnie przybierałyśmy pozy przed fotografem.
Nadszedł czas na ostatnią dziesiątkę pierwszej serii. Rozpoczął ją Piotrek. Justyna krzyczała, aby dodać jakoś wsparcia swemu mężowi, ja robiłam zdjęcia, a Agnieszka przybierała pozy zagranicznym fotoreporterom.
- Będziesz sławna. - zaśmiałam się.
- Zamiast szkoły sportowej to powinnam pójść do modelingu. - odpowiedziała mi śmiechem.
Piotrek skoczył 236,5 metra, czym objął prowadzenie.
Ucieszyłyśmy się bardzo. Czekałyśmy na skok Maćka. Również bardzo dobrze, bo 235,5 metra. Był jednak drugi po swoim skoku, bo Piotrek prowadził. Do końca pierwszej serii zostało już tylko dwóch skoczków - Andreas Wellinger i Kamil Stoch. Andreas skoczył 238 metrów, czym ustanowił rekord skoczni. Czekałam już tylko na skok Kamila.
Poszło mu świetnie! 237,5 metra! Był drugi!
1. Andreas Wellinger.
2 Kamil Stoch.
3. Piotr Żyła.
4. Maciej Kot.
- Jest cudownie! - powiedział Piotrek w naszą stronę.
Za 10 minut miała odbyć się dryga seria, więc poszłyśmy do pokoju przygotowawczego chłopaków.
- Musicie tylko wyprzedzić Wellingera i będzie miód malina! - powiedziała Justyna
- Musi Wam się udać. - rzekła Agnieszka
- Wierzę w Was.  powiedziałam.

Zaczęła się druga seria. Czekałyśmy z niecierpliwością na ostatnią trójkę tej serii. Nagle na wielkich ekranach wyskoczył komunikat, że Andreas Wellinger został zdyskwalifikowany w dzisiejszym konkursie za nieodpowiedni kombinezon.
- Mają szansę. - powiedziała Agnieszka.
Była ona bardzo podniecona tym konkursem.
Był czas na Maćka . Skoczył znów tyle samo co w pierwszej serii i prowadził po swoim skoku. Następnie Piotrek. Również tak samo! Był pierwszy po swoim skoku!
- Chyba znów będzie polskie podium! - powiedziała Agnieszka
Na belce usiadł Kamil i skoczył 239 metrów! Byłam taka szczęśliwa!
- To rekord! - powiedziała Justyna.
Podbiegłyśmy do chłopaków i rzuciłyśmy się im na szyję!
- Wygraliście! - powiedziałam.
Odbyła się dekoracja kwiatowa i usłyszeliśmy Mazurka Dąbrowskiego.
Po konferencji prasowej zostaliśmy zaproszeni do pokoju Piotra Żyły na pożegnalną imprezę.
- Oberstdorf jest chyba najlepszy! - powiedziała Agnieszka
Siedzieliśmy u nich aż do północy, lecz trzeba było iść do pokoju, ponieważ rano mieliśmy samolot do Polski.
Spakowałam się i o 1:00 poszłam spać. Kamil położył się nie co później.
Wstałam o 7:00. Kamil już nie spał. Wzięłam swoje walizki i wyszłam na zewnątrz. Zaraz mieliśmy jechać na lotnisko. Po chwili wyszedł Kamil.
- I jak? Podobało ci się? - zapytał.
- Najbardziej jak wygrywałeś. - powiedziałam.
Kamila zamurowało. Nie wiedział co ma powiedzieć.
- Naprawdę?
- Wiesz jakie to cudowne,  gdy kilka miesięcy temu idol,  a teraz przyjaciel wygrywa Puchar Świata? 
- Nigdy tego nie doznałem.... 
- Wy wysokiej klasy sportowcy.... To dla Was coś zwyczajnego wejść w ten świat sportu i za kumplować się z gwiazdami sportu. Dla nas.  Zwykłych ludzi to największe marzenie...  Mieć autograf,  zdjęcie,  porozmawiać,  zobaczyć na żywo.  
- Prawda....  To trochę inne życie. 
- Wcześniej oglądałam w Internecie skoczne WAG's.  Brałam z ich ubioru przykład.... A teraz?  Idę na śniadanie.  Siedzę z nimi przy stoliku.  Idę z nimi pod skocznię i na zakupy... Budzę się obok ciebie i mówię... "To chyba sen...  Śpię w jednym łóżku ze zdobywcą Kryształowej Kuli,  zwycięzcą TCS,  liderem Pucharu Świata.." 
- To chyba nie sen. 
- Boję się,  że coś się wydarzy,  bo moje życie nie jest kolorowe w 100%. Wracam do mieszkania.  Robię pranie i pakuję się od nowa,  bo we wtorek o 9:00 mam rozprawę tutaj w Niemczech. 
- Ale jesteście na okładkach gazet,  więc już jesteś sławna. 
- Jak to? 
- A te wasze wczorajsze pozy pod skocznią. Nie pamiętasz? 
- Te zdjęcia.... W jakich gazetach? 
- W Polsce też będziesz.  W Internecie jest pełno twoich zdjęć.  Jak wpiszę w wyszukiwarkę "Katarzyna Witkowska " to mam pełno twych zdjęć. 
- Więcej niż twoich?  - zaśmiałam się 
- Są piękne. 
- Ciekawe czy tak o mnie powiesz,  jak wyjadę z porodówki,  jak wyciągnięta psu z gardła.
- A co?  Planujesz? 
- Tak.  Tylko podaj mi adres tego z najlepszymi genami. - zaśmiałam się 
- To tylko 15 minut piechotą od ciebie. 
- Tak?  - znów się zaśmiałam 
- Wychodzisz z bloku, skręcasz w lewo,  potem znów w lewo i cały czas prosto.  Siódma ulica w lewo.  Tak skręcasz i idziesz prosto. Trzecia willa mieszkaniowa po prawej. Mieszanie numer 5 - na samej górze. 
- Na pewno skorzystam. - uśmiechnęłam się.

Wszyscy zaczęli wychodzić z hotelu.  Wsiedliśmy do samochodu 


O 12:00 byliśmy już na lotnisku w Krakowie.  Wsiadłam do samochodu Kamila i pojechaliśmy do Zakopanego.  Pożegnałam się z nim pod blokiem. Weszłam do mieszkania.  Z koperty wyjęłam zdjęcia z imprezy.  W jednej z szafek w komodzie miałam pustą ramkę na zdjęcia.  Do niej włożyłam zdjęcie z moją ręką na klatce piersiowej.  Na szafce nocnej w sypialni miałam zdjęcie z Adrianem. Spojrzałam na nie i wyjęłam je z ramki.  Do niej włożyłam zdjęcie z koronami na głowie.  Na mojej twarzy pojawił się uśmiech.  Wyjęłam z walizki niepotrzebne rzeczy oraz te , które trzeba było uprać.  Schowałam walizkę i wyjęłam małą torbę podróżną. Nastawiłam pranie, przebrałam się i zaczęłam się pakować. Powrót miałam o 15:00 z lotniska w Niemczech.  Wywiesiłam pranie i zamknęłam mieszkanie. Miała czekać na mnie taksówka.  Była  nawet przed czasem.  Wsiadłam w nią i pojechałam na lotnisko.  
O 17:00 byłam już w Krakowie.  Przeszłam całą kontrolę i mogłam wejść do samolotu.  Wylot był o 17:30. Przed 19:00 byłam już w Niemczech.  Wsiadłam w TAXI i pojechałam do hotelu.  W samochodzie zadzwonił do mnie Piotrek. 
- Hej 
- Hej Piotrek. 
- Organizujemy imprezę u Kamila.. Wpadłabyś?
- Niestety nie mogę. Nie ma mnie w mieszkaniu. 
- Aha.... 
- A przypadkiem nie za dużo tych imprez? 
- Skądże! 
Zaczęliśmy się śmiać.  
- Bawcie się dobrze. Pa. 
- Pa. 

Trochę poprawił mi humor przed rozprawą.  

Byłam w hotelu. Dostałam kluczyk do pokoju.  Poszłam wziąć prysznic. Dostałam SMS-a. 
" Powiedz coś Kamilowi,  bo nie chce pić "
Jego autorem jest Piotrek. Odpisałam mu
" Kamil jest dorosły. Nie mogę go zmuszać.  Może ma jakiś powód? "
Dostałam odpowiedź. 
" Mówi,  że rano musi jechać. Gdzieś daleko.  Leci chyba samolotem "
Trochę mnie to zraniło.  Dlaczego nic mi nie powiedział, że gdzieś leci? 
Nie odpisywałam już nic.  Smutna położyłam się spać.



----------------------------------------------------------------------
Jak myślicie? Dlaczego Kamil nie powiedział Kasi gdzie leci? Gdzie leci Kamil?
                                               kiki2000






Komentarze