Numer 8 - Rozprawa i ... zdrada?

Wstałam rano o 7:00. Strasznie bałam się rozprawy. Jak mam mu spojrzeć w oczy? Jeszcze kilka tygodni temu obejmował mnie przed Wielką Krokwią. Poszłam na śniadanie. Następnie ubrałam się, umalowałam i uczesałam. Była 8:00.  Postanowiłam nadrobić portale społecznościowe. Znów było kilkadziesiąt artykułów na mój temat.
Zaciekawiła mnie jedna ze stron. "WAG's - informacje i plotki"
Znajdował się tam artykuł: "Skoczne WAG's w Oberstdorfie. Bawiły się wspaniale!"
Zaczęłam przeglądać zdjęcia, na których byłam ja, Agnieszka i Justyna. Pod każdym z nich był dopisek związany z Oberstdorfem. Najciekawsze były ostatnie zdjęcia. Dokładnie 3 ostatnie. Na jednym była Agnieszka, nie z Oberstdorfu, lecz zwykłe zdjęcie.
"Agnieszka Lewkowicz, 18-letnia dziewczyna Macieja Kota (19 lat). Uczęszcza do Szkoły Sportowej."
Kolejne zdjęcie Justyny.
"Justyna Żyła. Ma 23 lata. Jest żoną największego śmieszka w naszej reprezentacji - Piotra Żyły (24 lata). Wychowują razem 2 dzieci - 5 letniego Kubę i  Karolinę (ma niespełna 2 tygodnie)"
Na ostatnim zdjęciu byłam ja podczas imprezy w Oberstdorfie. Opis należał do dłuższych.
"A oto Katarzyna Witkowska. Ma niespełna 20 lat. Jest (jak oboje twierdzą) najlepszą przyjaciółką Kamila Stocha (22 lata). Mieszka w Zakopanem. Jest studentką pedagogiki, ale jest również fotografką naszego polskiego teamu! Jeździ z naszymi skoczkami na zawody. Fotografką została przed zawodami w Zakopanem. Jest nie tylko inteligentna, ale piękna. Mamy nadzieję, że ułoży sobie życie z Kamilem Stochem. Trzymamy za nich kciuki!"
Wyłączyłam telefon.
Co to ma znaczyć, że niby trzymają kciuki? Zaniepokoiło mnie to.
Postanowiłam się przewietrzyć. Wyszłam z hotelu i udałam się do jednego ze sklepów. Zawsze na poprawę humoru kupuję sobie jakiś ciuszek. Na witrynie sklepowej , na manekinie znajdowała się sukienka.

 Była prześliczna, więc od razu gdy weszłam do sklepu, to znalazłam swój rozmiar i poszłam przymierzyć. Była idealna, spojrzałam na cenę.
- Raz się żyje! - powiedziałam do siebie.
Poszłam do kasy, aby zapłacić za sukienkę. Poszłam pod sąd. Niedobrze mi się zrobiło, gdy pomyślałam o całej tej sytuacji.
- Dlaczego to mnie spotyka? - zapytałam na głos.
- Nie wiem. - odpowiedział głos za mną.
Wystraszyłam się. Odwróciłam się, a za mną stał Kamil.
- Co ty tutaj robisz? - zapytałam.
- Nie chciałbym, abyś była tutaj sama.
- Nie musiałeś.
- Ale chciałem.
- Dobra... Za 20 minut mam rozprawę. Nie chcę się spóźnić.
- Idę z tobą . Nie będziesz z tym sama.
- To chodź.. - powiedziałam.
Weszłam do sądu i udałam się pod właściwą salę.
Pod nią stał Gregor w towarzystwie  policji, był skuty kajdankami. Przeraziłam się.
- Wszystko będzie dobrze. - powiedział do mnie Kamil
- Mam taką nadzieję...
Zostaliśmy poproszeni na salę sądową. Czułam się źle... Strasznie źle.
- Pani Katarzyna Witkowska proszona do zeznań.
Podeszłam do barierki.
- Proszę się przedstawić: Imię, nazwisko, wiek, miejsce zamieszkania. - powiedział niemiecki sędzia
 - Nazywam się Katarzyna Witkowska. Mam 20 lat. Mieszkam w Polsce, a dokładniej w Zakopanem.
- Proszę opowiedzieć, jak to dokładnie się wydarzyło.
Gdy usłyszałam te słowa... Łzy napływały mi do oczu.... Musiałam być silna... Dla siebie i dla Kamila...
- Graliśmy w butelkę.... - zaczęłam. - Prawda i wyzwanie.
- Kto? - zapytał sędzia
- Ja, Kamil Stoch, Gregor S, Stefan Kraft, Maciej Kot i Dawid Kubacki. - przypomniałam sobie.
- Proszę kontynuować.
- Postanowiłam wyjść z pokoju, bo niektóre wyzwania były.... głupie.
Podszedł do mnie obecny tutaj Gregor S.... Nie wiem co chciał zrobić.... Zaprowadził mnie do pokoju. To nie był jego pokój...
- A czyj?
- Stefana Krafta i Michaela.... Nie pamiętam nazwiska.. Hayboeck!
- Ok. Proszę kontynuować.
- Weszliśmy do pokoju. Nawet nie zauważyłam, jak zamknął za sobą drzwi. Potem.... to chyba się Wysoki Sąd domyśla.... - rozpłakałam się.
- Kto panią uratował?
- Kamil.
- Jaki Kamil?
- Kamil Stoch.
Płakałam jeszcze bardziej.
- Proszę się uspokoić... Wiem, że jest to dla pani ciężki temat, lecz teraz wysłuchamy Gregora.
Gregor podszedł do mównicy.
Na moje zdziwienie on wszystko zaprzeczył! Wykrzyczał mi w twarz, że kłamię i chcę wyłudzić od niego jakieś pieniądze! Co za palant!
Do mównicy został wezwany Kamil.... Zdziwiło mnie to i to bardzo!
Powiedział im prawdę, o której nie miałam zielonego pojęcia.


- Panie Kamilu.... Proszę opowiedzieć, jak to wyglądało z pana perspektywy.
- Graliśmy w prawda czy wyzwanie. Kasia wyszła z pokoju.  Stefan Kraft złapał za butelkę. Słynął on z naprawdę głupich wyzwań w tej grze. Wylosował Gregora. Podał mu klucze do swojego pokoju i kazał.... Żeby zrobił to z Kasią. Ja byłem bardzo zły! Jak to można było wymyślić! Bez wahania wyszedł z pokoju. Ja postanowiłem wyjść na korytarz. Ich już nie było. Zacząłem stać pod drzwiami pokoju.....
- Dlaczego?
- Gdyby wołała pomocy, to byłbym blisko, a przez ściany naszego hotelu nic nie słychać. Usłyszałem krzyk. Z sekundy na sekundę był coraz bardziej cichy... Złapałem za klamkę.... Drzwi były zamknięte. Chciałem je wyważyć. Po kilku próbach udało się.... Nie będę opisywać, co zauważyłem. Chciałem obronić swoją najlepszą przyjaciółkę.... Przyznaję się.... Przywaliłem mu dwa razy.... Ale było to w obronie mojej przyjaciółki.
- Czyli przyznaję się pan do popełnionego czynu?
- Tak. Przyznaję się.
- Dziękuję bardzo. Wyrok zapadnie po 30 minutowej przerwie.
- Proszę wstać! Sąd idzie!
Wstaliśmy i wyszliśmy z sali sądowej na korytarz.
- Jak się czujesz? - zapytał mnie Kamil.
- Czemu mi nie powiedziałeś, że to Stefan wymyślił to wyzwanie? - wykrzyczałam.
- Nie chciałem cię denerwować...
- Ale powinna wiedzieć, jaka jest prawda.... W sumie mogłam się domyślić, że to Stefan wymyślił....
- Kasia.... Nie denerwuj się.... Chciałem dobrze dla ciebie...
- Nie wydaje ci się, że powinnam znać prawdę?
- Powinnaś... Na pewno nie w taki sposób, jak teraz...
- Gdybym się nie wplątała w to życie.... Mogłabym siedzieć sobie w moim mieszkaniu i zakuwać na egzaminy... Żyć przy boku Adriana, który upija się do nieprzytomności i zadzwoni raz na tydzień, chodź mieszkamy kilka minut od siebie....
- Czyli to ja jestem problemem?
- Nie.... Moja głupota....
- Przecież to wszystko moja wina....
- To nie jest twoja wina.... Zrozum to....
- Zostawmy ten temat....
Bez słowa poszłam do łazienki. Zostawiłam go samego na korytarzu. Po chwili przyszłam na miejsce... Nie spotkałam już go.... Zmartwiłam się...Po kilku minutach zostaliśmy wezwani na salę... Nie było go tam.
Sąd orzekł wyrok..
- 5 lat więzienia dla Gregora S...
Po orzeczeniu wyroku wyszłam z sali. Wzięłam z szatni swoje rzeczy i wyszłam z Sądu. Udałam się do hotelu, aby się spakować. Za kilka godzin miałam mieć samolot. Spakowałam się i udałam się taksówką na lotnisko. Odprawa i wszystko inne zostało wykonane. Mogłam wsiąść do samolotu.... Przed lotem wysłałam do Kamila SMS-a
"Gdzie byłeś? Gdy wróciłam, to ciebie nie było.... Martwię się... Odpisz jak będziesz mógł..."



Byłam już w swoim mieszkaniu. Rozpakowała się ze swoich rzeczy. Usiadłam na kanapie... Dzień był bardzo męczący, chodź jeszcze się nie skończył....
Przebrałam się i postanowiłam iść do Adriana... Chciałam zakończyć to, co między nami było. Zapukałam do drzwi mieszkania... Niestety... Nikt nie otwierał. Miałam odejść, lecz złapałam za klamkę. Drzwi były otwarte. Nie zawahałam się. Weszłam do mieszkania. Znalazłam na podłodze pełno porozwalanych ubrań... Nie były to tylko męskie ubrania. Weszłam do sypialni... Miałam rację.... Nie myliłam się, co zobaczę....  Zdziwiło mnie jedno... Nie była to jakaś młoda dziewczyna, lecz stara kobieta.. Około 50 lat. Rozpłakałam się.
- Kochanie.. Kto to jest? - zapytała Adriana kobieta...
Wybiegłam z mieszkania cała rozpłakana... Nie martwiłam się rozmazanym makijażem, który spływał po mojej twarzy... Wiedziałam, że Kamil mi nie otworzy , ale postanowiłam zadzwonić domofonem. Zadzwoniłam raz, drugi, trzeci i nic.... Zadzwoniłam czwarty. Odebrał.
- Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. - powiedział.
Ja zapłakanym głosem i nie mogąc nic z siebie wydusić, powiedziałam ledwo.
- Zdradził mnie. - wybuchłam płaczem...
- Ale kto? - zmienił nagle ton na troskliwy.
- Adrian.
- Wejdź.  - powiedział  
Weszłam do bloku i udałam się do drzwi mieszkania Kamila . Czekał już w drzwiach.
- Naprawdę? - zapytał wprost
- Chciałam z nim zerwać, a on.... - zaczęłam gorzej płakać..
- Chodź tu do mnie. - wyciągnął ręce w moją stronę.
Przytuliłam się do niego. On gładził ręką moje włosy.
Weszliśmy do mieszkania.
- Napijesz się czegoś? - zapytał
- Nie.... Nie mam ochoty.
Usiadłam na kanapie. Kamil obok mnie.
- Byłaś u niego?
- Poszłam do niego, aby z nim zerwać... Zauważyłam jakieś ubrania porozwalane po całym mieszkaniu... Nie były to tylko męskie ubrania... Weszłam do sypialni... Nie myliłam się, co spotka mnie  tam spotka ... - znów płakałam...
Przytuliłam się do Kamila.
- Ja myślałam, że to jakaś młoda, atrakcyjna dziewczyna.... A to jakaś kobieta po 50!
Szlochałam.
- Zdradził cię z taką starą kobietą?!
- Jeszcze , gdy weszłam do sypialni to powiedziała "Kochanie, kto to jest?" Naprawdę mnie zranił.... Pomyśleć, że byłam z nim szczęśliwa...
- Nie płacz....
- Łatwo ci mówić...
Płakałam przez cały czas... Jak on mógł mi to zrobić?
Był już wieczór. Kamil szykował kolację.
- Zjesz ze mną? - zapytał.
- Powinnam chyba już iść.
- Nigdzie nie idziesz. Zostajesz tutaj. Nie mam serca puścić cię do domu w takim stanie. - uśmiechnął się.
- To co? Nie wypuścisz mnie?
- Nie. Rano cię odwiozę.
- Pod warsztat, bo mam odebrać samochód.
- Ten nasz pamiętny samochód? - uśmiechnął się.
- Tak. Właśnie ten.
- Już ci go zrobili? - zdziwił się.
- Tak. Jutro mam odbiór.
- To szybko. Mój to jeszcze tydzień.
- Dziś jest 31 stycznia. Stłuczka była nie wiem.... 12... 13 ... Coś koło tego.
- To twój naprawdę szybko wychodzi z warsztatu.
- Mój grat, to nie twój biały Mercedes, rok produkcji 2016.
- Dokładnie styczeń 2016.- zaczęliśmy się śmiać.
- Mój to taki czerwony Mercedes rok 2004
- I co chcesz od tego samochodu?
- Ma 13 lat. Ty od tego roku mógłbyś mieć ich dziesięć.
- Ja nie zmieniam samochodów jak rękawiczki.
- Masz 2
- No właśnie.
- Jeszcze trzeciego ci brakuje. 
- A co byś zrobiła, gdybym kupił sobie trzeci samochód?
- Poszłabym do zakonu. 
Parsknęliśmy śmiechem. 
- Nie chciałbym widzieć swojej przyjaciółki w habicie, czy jak to się w ogóle mówi.
- A co w tym takiego złego? 
- Nie chcę cię urazić, ale wyglądałabyś dziwnie  
- Więc nie kupuj trzeciego samochodu. Proste  


Poszłam do łazienki wziąć kąpiel.  Zapomniałam,  że nie jestem u siebie i nie miałam w ogóle piżamy.  Zawinęłam się w ręcznik i wyszłam z łazienki. 
- Masz coś,  abym mogła założyć sobie jako piżamę? 
Popatrzył  na mnie i poszedł do sypialni. Przyniósł mi swoją koszulę. Była biała w małe,  czarne kotwice  
- Nie wiedziałam,  że skoczek narciarski może mieć tyle koszul  
- A co?  Myślałaś,  że mam same kombinezony? 
- I narty. - zaśmiałam się 
Zniknęłam za drzwiami łazienki. Gdy z niej wyszłam Kamil znów popatrzył na mnie z niedowierzaniem 
- Będziesz spała w sypialni. 
- A ty? 
- Położę się w salonie. 
- Wiesz..   Nie wiem dlaczego,  ale tak się źle czuję,  gdy przypomnę sobie sytuację w mieszkaniu Adriana.....
- Wszystko będzie ok. Ten palant nie zasługuje na kogoś takiego jak ty. 
- Nie o tym mówię. 
- A o czym? 
- Położyłbyś się obok mnie? 
Zamurowało go. Nic nie odpowiedział  
- Kamil.  Słyszysz mnie?
- Tak. Pójdę wziąć tylko prysznic. Ok? 
- Ok 
Kamil poszedł do łazienki.  Ja zaś do jego sypialni. Położyłam się na łóżku. Nagle poczułam dziwne uderzenie gorąca. Otworzyłam okno.  To jednak nie pomagało . Rozpięłam sobie trzy pierwsze guziki od góry koszuli.  Do pokoju wszedł Kamil. Ja odwróciłam się w jego stronę. Spojrzał na mnie.  Położył się na łóżku.  Ja obok niego.  Szybko usnęłam. Miałam straszny sen. 

"Był wieczór. Miałam na sobie białą sukienkę.  Chodziłam po ulicach.. Dostałam telefon od Piotrka,  że zaprasza mnie na imprezę do Kamila. Zgodziłam się, lecz głupio było mi przyjść z pustymi rękami.  Wybrałam się do sklepu po wódeczkę. Zapłaciłam i wyszłam że sklepu.  Udałam się do mieszkania Kamila. Nie było tam jednak imprezy, lecz ŁOŻE ŚMIERCI.  Wszyscy leżeli na podłodze.   Nie oddychali. Na środku stało krzesło, a na nim siedział Kamil. Obok stał Adrian z pistolet. Przestraszyłam się, a butelka wypadła mu z ręki. Chciałam podejść do Kamila,  lecz na przeszkodzie stanął Adrian. Zadał mi pytanie : "Kogo wybierasz? " Niby banalne...  Lecz..  Spojrzałam na Kamila. Później na Adriana. "Jeśli go wybierzesz,  zginiecie oboje " Zapytałam " A jeśli wybiorę ciebie?" Dostałam szybką odpowiedź. "Zginie tylko on". Spojrzałam na Kamila. Wszystkie nasze wspólne chwilę miałam przed oczami.... "Wybieram Kamila".  Na moje zdziwienie rozwiązał go najpierw. Rzuciliśmy się sobie w objęcia. Jednak usłyszeliśmy strzał pistoletu.  Potem drugi.  Padliśmy na ziemię.  Adrian wypowiedział następujące słowa " Z miłością nie wygrasz " Po tych słowach zastrzelił się "

Wstałam z płaczem. Obudziłam tym samym Kamila.
- Co się stało? Dlaczego płaczesz?
- Miałam sen.... On nas zabił...
- Kto?
- Adrian.
- Nie płacz... - przytulił mnie
Nie mogłam już usnąć. Leżałam na łóżku , patrząc w sufit.
Wstałam z łóżka koło 5:30. Przebrałam się w moje  ubrania. Uczesałam się i poszłam do kuchni. Zrobiłam Kamilowi śniadanie. Kilka kanapek z sałatą, serem , szynką i rzodkiewką.  Zostawiłam mu kartkę na stole obok talerzyka.
"Dziękuję, że byłeś ze mną przez ten wieczór i noc. W tobie mam jedyne oparcie.... Mogę na tobie polegać. Nie chciałam cię budzić. Tak słodko spałeś.... Nie miałam serca... W ramach podziękowania zrobiłam ci kanapki. Mam nadzieję, że będą smakowały. Smacznego!
                                                  Kasia."


Wyszłam z mieszkania. Pod swoim blokiem zauważyłam dobrze znaną mi sylwetkę.... Był to Adrian
- Gdzie byłaś?
- Nie interesuj się.
- Chyba powinienem. Jestem twoim chłopakiem.
- Po tym jak mnie zdradziłeś z tą starą babą, chcesz się nazywać moim chłopakiem?!
- O co ci chodzi?
- Zauważyłam cię z tą kobietą... A jej zwroty "Kochanie"?!
- Byłaś u niego?!
- Nie twój interes.
- Właśnie, że mój.
- Chyba pomyliłeś adresy. Szpital psychiatryczny to nie tej ulicy!
Wtedy stało się coś strasznego.... Nie wiem sama, jak mam to powiedzieć... Adrian mnie spoliczkował!
Z płaczem uciekłam do swego mieszkania...  Osunęłam się na drzwiach mieszkania...  Płakałam.... Nie miałam siły iść nawet do łazienki i obejrzeć swój policzek. Pierwszy raz bałam się swojego wyglądu....
Po jakiejś godzinie usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie chciałam otwierać, kto by to był... Na dzwonku się nie skończyło... Pukanie do drzwi i szarpanie za klamkę. Było to bardzo agresywne i moje spostrzeżenia obiegły wokół Adriana.
- Otwórz!
- Nie otworzę!
- Dlaczego?
- Spoliczkowałeś mnie i jeszcze chcesz, abym ci otworzyła drzwi?!
- Kto cię uderzył?!
Zrozumiałam, że nie był to Adrian
- Proszę! Otwórz!
Był to Kamil.
Wstałam z podłogi i otworzyłam drzwi.
- Co on ci zrobił?
- Nie widzisz?
Pokazałam mu policzek....
- Co za drań!
Wybiegł z mieszkania.
- Kamil czekaj! - wykrzyknęłam
Znów zaczęłam płakać.



*Kamil*
Pobiegłem do mieszkania Adriana. Zamaszyście otworzyłem drzwi do mieszkania. Siedział na kanapie i pił piwo.
- Nie wierzę, jakim trzeba być nienormalnym, aby uderzyć dziewczynę!
- Już ci się wypłakała w rękaw? Ja wiedziałem, od dawna, że się kochacie nawzajem, ale chyba nic z tego, bo ja nadal jestem jej chłopakiem!
- Wydaje mi się, że od dawna nim nie jesteś.
- A ty kim niby jesteś dla Kasi? 
- Przyjacielem. 
- Widząc Wasze zdjęcia w Internecie...
- Możesz się zamknąć!? 
- Co powiedziałeś?! 
Aż wstał z kanapy  
- A co? Masz problem ze słuchem?
Spojrzał na mnie krwiożerczym wzrokiem. 
- Nigdy ci nie daruję,  że ją uderzyłeś!
Przywaliłem mu pięścią w twarz. Wyszedłem z mieszkania trzaskając drzwiami. 


*Kasia*
Drzwi mieszkania otworzyły się. Zobaczyłam Kamila. 
- Po co tam poszedłeś? 
- Dlaczego cię uderzył? 
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. 
- To jest niepojęte , aby uderzyć dziewczynę!!
- Daj już spokój.... Nic się nie stało.
- Nic się nie stało?! Spójrz w lustro! Nikt ci nie uwierzy, że się uderzyłaś! Okularów też nie założysz! Jest przecież zima!
- Daj już spokój!
- Martwię się o ciebie i nie pozwolę, aby ktoś cię skrzywdził.
- Ja nie potrzebuję twojej troski.
Popatrzył na mnie i ze skwaszoną miną wyszedł z mojego mieszkania.

*narrator*
Kamil był bardzo zły z zachowania Kasi. Chciał jakoś się odstresować. Udał się najbliższego kiosku i kupił paczkę papierosów.
- Dziękuje - powiedział odchodząc od kiosku
Wyjął z paczki jednego i zaczął palić. Lekko zakaszlnął na początku, bo to jego pierwszy papieros w życiu.
Włóczył się po mieście. Bardzo zraniły go słowa Katarzyny.


Kasia również wyszła z mieszkania.... Udała się w stronę Centralnego Ośrodka Sportowego w Zakopanem. Skoczowie mieli mieć tam trening. Weszła na salę.... Rozejrzała się dookoła. Nie było tam Kamila.
- Przyszłaś do Kamila? - zapytał Piotrek.
- Nie ma go. - odpowiedział Maciek
- Nie wiemy gdzie jest. - powiedział Stefan.
- Ja nie do Was. Ja do trenera. - odpowiedziała.
Podeszła do Stefana Horngachera.
- Mogłabym z panem porozmawiać?
- A o czym?
- O mojej pracy?
- Chodzi ci o Azję?
- Nie o  to.
- A o co?
- Chciałabym zrezygnować z pracy.
- Ale jak to?
- Do kiedy mam pracować?
- Dlaczego chcesz odejść?
- Mam swoje powody.
- Najlepiej do końca sezonu, ale w kwietniu wyjeżdżamy na Wyspy Karaibskie na zgrupowanie i fajnie by było, gdybyś mogła zrobić  kilka zdjęć.
- Nad kwietniem się zastanowię.
- Czyli do marca?
- Planica i koniec ze zdjęciami konkursów Pucharu Świata.
- Zastanów się nad kwietniem.
- Dam panu odpowiedź po konkursach w Azji.
- Rozumiem, że lecisz z nami.
- Tak. Nie odpuszczę sobie takiej okazji, aby zwiedzić inny kontynent.
- Muszę powiedzieć o tym chłopakom.
- Ok.
W tym momencie na salę treningową wszedł Kamil. Lekko speszył się na widok Kasi, lecz dołączył do chłopaków.
- Chłopaki! Zbiórka! Do mnie! - powiedział trener
Ustawili się w rzędzie.
- Mam dla was przykrą wiadomość.... - zaczął.
Chłopcy spojrzeli się na trenera.
- Kasia odchodzi od nas już po konkursach w Planicy.
Wszyscy spojrzeli się na nią.
- Dlaczego? - dopytywali się jej.
- Mam swoje powody. - odpowiedziała.
- Jest szansa, że Kasia poleci z nami w kwietniu na zgrupowanie na Wyspy Kanaryjskie.
Chłopcy byli bardzo zszokowani informacją od trenera.
- Czas na pożegnanie będzie w Planicy, bądź na Karaibach - powiedziała dziewczyna - Już nie przeszkadzam. Do zobaczenia. - wyszła z sali treningowej.
Za dziewczyną z sali wyszedł Kamil.
- Kasia, poczekaj. - wołał chłopak.
Dziewczyna jednak szła przed siebie.
- Kasiu, poczekaj proszę.
Podbiegł do niej i złapał ją za rękę.
- Po tym wszystkim to ja nie powinienem się do ciebie odzywać... - zaczął.
- To nie tak.... Źle się wysłowiłam.
- Dlaczego chcesz odejść?
- Mam swoje powody.
- Ja nim jestem?
- Nie.
- A kto? Te częste wyjazdy?
- Chcę skończyć spokojnie studia. Po nich znaleźć pracę, wyjść za mąż i rodzić dzieci.
- Czyli masz już ułożone życie na kilka lat do przodu.
- Od dawna.
- Przecież w weekendy nie studiujesz, a na wszystkie konkursy nie musisz jeździć.
- Zadecydowałam.
- Chcesz opuścić naszą ekipę po 3 konkursach?
Nastało milczenie...
Spuściła głowę....
Odeszła....




----------------------------------------------------------------
                                          kiki2000










Komentarze