Szczerze? Nie mogłam się pozbierać po śmierci. Miotały mną dziwne uczucia, których nie dało się wprost opisać.
8 marca wylecieliśmy do Norwegii z lotniska w Krakowie. Gdy tylko zamknęłam oczy, to miałam przed oczami ten straszny dzień i tą trumnę, która zamknęła się w pewnym momencie. Poczułam, jakby zamknął się jakiś rozdział mojego życia. Na szczęście był obok mnie Kamil, to on jest moją podporą i ostoją w trudnych chwilach mojego doczesnego życia.
Wylądowaliśmy na lotnisku. Udaliśmy się taksówkami do hotelu. Ja zaczęłam od rozpakowywania moich rzeczy. Ogromne 2 walizki i mała torba podróżna to "na szczęście" mój jedyny bagaż na Raw Air. Po tych wszystkich wydarzeniach, frajdą nie były już zakupy. Frajdą było tylko oglądanie ulubionego serialu. Chodź to tylko mała frajda, to zrozumiałam, że życie bez szczęścia, to jak długopis bez wkładu.. Jest nic nie warte. Nie można być cały czas smutnym... Po prostu nie można.
Moje życie jest oparte na wielu klęskach i porażkach. Nawet spotkanie z Kamilem, było jedną wielką porażką. Może sam wypadek i samochód u mechanika, to nie była porażka, lecz kolejny ciąg zdarzeń, jest jedną, wielką katastrofą. Począwszy od sytuacji z Gregorem, do tego, że po każdym konkursie Pucharu Świata, piszą o mnie na każdej stronie plotkarskiej.
Niektórzy, już mnie nazywają sławą, lecz jak mogę nazwać siebie sławą, skoro jestem za każdym razem poniżana. Wszystko jest winą Kamila i nie boję się tego powiedzieć na głos. Chciałabym pocałunków w deszczu z chłopakiem, np. studentem medycyny, czy prawa, a nie skoczkiem, którego więcej w domu nie ma, niż jest...
Nie powiem, Kamil jest naprawdę mega przystojny i moim zdaniem każda laska na niego leci, lecz szczerze? Nie nadaję się na żonę sportowca. Ciągłe wyjazdy na pewno nie będą wstanie być wynagradzane przez mojego "przyszłego partnera sportowca".
Gdy tylko jest mi smutno, to rozmyślam o mim przyszłym życiu ... I szczerze? Nawet nie mam szans jako nauczyciel.. Po prostu nie mam żadnych szans.
Może jako kasjerka w osiedlowym sklepie.... Może rodzice mieli rację, aby iść studiować prawo, kiedyś bardzo się tym interesowałam.... Lecz wybrałam pedagogikę.. Dlaczego? Może dlatego, że kocham dzieci. Może dlatego, że chcę mieć je. Nie chcę mieć jedno dziecko. Minimum 2 dzieci mi wystarczy. A jak trzecie się zdarzy, to będę chyba najbardziej spełnioną matką na ziemi.
Myślałam już sporo o dzieciach. Chcę je urodzić po studiach. Najpierw jeszcze nauka. Potem rodzina, a na końcu praca. Idealny harmonogram mojego życia. A potem wiele wnuków.... Tylko, żeby to osiągnąć trzeba odnaleźć miłość... Właśnie miłość... Dlaczego moja miłość jest nieszczęśliwa?
Adrian jest też moją porażką. Może nie aż tak wielką, jaką jest spotkanie Kamila, lecz Adriana również można zaliczyć do porażek.
A tak w ogóle to czym ja się martwię? To moje życie i nikt nie ma prawa mi go zrujnować.
W sensie... Tak tylko myślę...
8 marca wieczorem dostałam SMS-a od Adriana.
"Wszystkiego najlepszego z okazji dnia Kobiet "
Już wiedział, jak popsuć mi wieczór.
Nie miałam nawet ochoty iść na kolację. Zaniepokoiłam tym samym chłopców od nas z kadry. Pisali do mnie SMS y "Gdzie jesteś? " itp. Na każdego odpisywałam "W swoim pokoju hotelowym".
Po kilku minutach rozległo się pukanie do drzwi. Nie miałam siły otworzyć. Jednak po jakiś 15 minutach wstałam z łóżka i otwarłam drzwi. A pod nimi pełno bukietów kwiatów. Było ich około 15. Czerwone róże, różowe róże oraz różne kolory tulipanów. Do każdego bukietu był dołączony bilecik. Był tylko jeden bukiet czerwonych róż. Wzięłam go do czytania jako pierwszy.
"Dla najpiękniejszej kobiety na Ziemi. Z okazji dnia kobiet od Kamila Stocha 😘"
Zadzwoniłam do recepcji, aby przyszli i wstawili do wody te 15 bukietów. Znalazły się w nich od: Kamila, Piotrka, Maćka, Dawida, Janka, Stefana Huli, trenera, Adama Małysza, Andreasa Wellingera, Stefana Krafta, Johanna Andrea Forfanga, trenera Norwegów, Andreasa Stjermena , Petera Prevca i piękny bukiet żółtych tulipanów podpisany od całej kadry Słoweńców.
Poprawili mi tym humor, po spieprzonym przez SMS Adriana.
Był 9 marca. Siedziałam w pokoju hotelowym i czytałam książkę. Piękną, bo romantyczną. Ulubiony mój gatunek.
Nagle do mojego pokoju zapukał trener.
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- Jaką?
- Chodź na skocznię.
Ubrałam się w kurtkę i buty i poszłam za trenerem aż na skocznię.
Trener spojrzał na mnie i zostawił mnie samą pod skocznią. Dookoła pusto. Żadnej żywej duszy, a ja sama, stoję jak głupia i czekam nie wiadomo na co. Nagle ktoś objął mnie w pasie od tyłu. Wystraszyłam się. Odwróciłam się szybko i przywaliłam temu "zboczeńcowi".
- Sami zboczeńcy w tej Norwegii! - wykrzyczałam, lecz zauważyłam, że za szczękę złapał się Kamil.
- O Boże Kamil, przepraszam! - powiedziałam i spojrzałam na jego spoliczkowaną twarz przeze mnie.
- Od razu każdy facet to zboczeniec..- popatrzył na mnie , jakby chciał mi powiedzieć, że jestem nienormalna.
- No nie... Ale szczerze? Byłam tutaj sama. Ktoś mnie obejmuje od tyłu.
- I co? Nie przyszło ci na myśl, że to mógłbym być ja?
- Szczerze? Nie. - odpowiedziałam arogancko.
Tylko na nim mogłam się "wyżyć". Czasami mam ochotę go zwyzywać, a czasami pocałować... Jestem chyba osobą o bardzo specyficznym charakterze.
- Chciałbym zaprosić cię gdzieś... - zaczął.
- Sorry, nie mam ochoty na żadne wyjście. - odpowiedziałam stanowczo.
- Ok. To chodźmy do hotelu.
W tej kwestii nie miałam nic do gadania. Było zimno i co miałam mu odpowiedzieć?
- A ty przypadkiem nie masz dziś skoków?
- Odpuściłem sobie trening. Chcę ten dzień spędzić z tobą.
- Nie chcę być przeszkodom twojej kariery.
- Nie jesteś i nie będziesz.
- A co? Byłam?
Nic mi nie odpowiedział , lecz wyruszyliśmy do hotelu.
Usiadłam na fotelu i wyciągnęłam telefon.
- Jaki był cel twojego spotkania? Bo trochę tego nie rozumiem. - powiedziałam.
Nagle wyjął z kieszeni kurtki pudełeczko i podał mi je.
- Proszę. Wszystkiego najlepszego z okazji imienin! Przecież dziś 9 marca! - powiedział ucieszony.
- Dziękuję. - trochę nie dowierzałam co się dzieje. - Lecz, ja imieniny obchodzę w listopadzie.
- Przepraszam... Nie wiedziałem.
- To nie twoja wina. - powiedziałam.
Otworzyłam pudełeczko, a w nim były złote kolczyki.
- Dziękuję - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Nie ma za co.
- Właśnie, że jest. Tylko, nie jestem przygotowana.
- Na co?
- Kupiłabym jakieś wino.
- Nie trzeba.
Usiedliśmy na łóżku . Kamil wyjął telefon. I nagle zaczął czytać:
"Katarzyna jest choleryczką, która niezwykle łatwo traci zimną krew. Często przyjmuje pozę obrażonej damy i wycofuje się ze znudzoną miną. Jest inteligentna, o czym świetnie wie i daje to odczuć innym. Ma wyraźną skłonność do odnoszenia wszystkiego do siebie i pragnie aby życie toczyło się wokół niej. Ogólnie biorąc, ma raczej trudny charakter. Potrafi ranić słowem i być wyniosła względem otoczenia. Często zatem miewa problemy z nawiązaniem trwałych znajomości. Ma nielicznych przyjaciół, których starannie dobiera. Cieszy się jednak szacunkiem i uznaniem wśród ludzi doceniających jej dynamizm, pełnię życia, ale przede wszystkim uczciwość i szlachetność. Z jej wadami najlepiej się pogodzić."
- Ale jesteś. - powiedziałam.
- Mam lepsze : "Katarzyna ma zadatki na oddaną żonę, kochającą matkę i perfekcyjną gospodynię, ale czeka ją długa droga, aby to osiągnąć. Jej duma i wyniosłość trzymają adoratorów raczej na dystans, mało który wierzy bowiem, aby miał u niej szanse. Sama tak bardzo potrafi idealizować wymarzonego mężczyznę, iż spotkanie go kiedykolwiek wydaje się mało prawdopodobne. Piękno i wdzięk zdecydowanie zostają w niej przysłonięte przez trudny charakter. Ciężko jej się zmienić, dlatego ten, kto chce ją zdobyć musi odnaleźć klucz do jej wnętrza i walczyć z jej naturą. Życie z Katarzyną wymaga wiele cierpliwości i opanowania, aby nie przerodzić się w pole bitwy."
- Czyli co? Nie mogę znaleźć sobie mężczyzny?
- Nie o to chodzi. Życie z tobą będzie bardzo ciężkie.
- Ok. Będę ostrzegać moich partnerów.
- Czyli każdy z nich będzie miał specjalną instrukcję, jak się z tobą obchodzić?
- Nie wiem.
- Ok. Mam dalej : "
Kiedy uda jej się znaleźć odpowiedniego mężczyznę, jest mu oddana całym sercem i dla jego dobra jest gotowa zupełnie zrezygnować ze swoich marzeń i ambicji, przy czym nie uważa tego wcale za ofiarę, gdyż sytuacja, w której może dawać szczęście ukochanym ludziom, ją również uszczęśliwia najbardziej na świecie.
Jednakże duży problem Katarzyny polega na tym, iż w całej swej romantyczności marzy ona o wielkiej miłości, która ubarwi jej życie i nada mu sens, jednak tak naprawdę bardzo się jej boi, także dlatego, że nie chce do końca stracić swojej niezależności. Z tego też powodu kiedy widzi, że na jakimś mężczyźnie zaczyna jej zbyt mocno zależeć, stara się odciąć od tego uczucia i oszukuje samą siebie, że wcale nie jest on taki wspaniały, jakim go widzi i że jej czas jeszcze nie nadszedł. Nie jest to dla niej dobre, bowiem może spowodować, że straci swoją życiową szansę, powinna zatem postarać się być nieco bardziej otwarta i uświadomić sobie, że kiedy zaryzykuje w tej kwestii, nic nie straci, a może bardzo wiele zyskać."
- Czyli nie angażuję się w jakieś związki? Skąd ty masz takie znaczenia?
- Tajemnica państwowa.
- To może ja znajdę coś o tobie.
- Czekam. Na pewno same dobre rzeczy.
- Znajdę tylko te najgorsze.
Wzięłam telefon i zaczęłam szukać znaczenia imienia Kamil.
- Ha. Już mam!
- To czytaj.
- Ok. : "Niełatwo jest rozgryźć człowieka noszącego imię Kamil, ponieważ jest on bardzo zamknięty w sobie i nieufny. Jego znajomi, zarówno ci dalsi, jak i bliżsi, nigdy nie znają go do końca, bo nikomu nie pozwala zbliżyć się do siebie na tyle, by można było do końca zgłębić tajniki jego osobowości."
- Ej. Od razu takie złe opinie.
- :"Jego wada polega na tym, że jest wielkim lekkoduchem i ceni sobie beztroskie życie bez zbędnych komplikacji. Z tego powodu niechętnie angażuje się w jakiekolwiek zobowiązania, a za najgorsze z nich uważa zawarcie związku małżeńskiego, nie dziwi więc fakt, że wybitnie nie spieszy mu się do takiego stanu, a nieraz nawet robi wszystko, byle tylko uniknąć zaangażowania się. Kobiet, które naciskają na zalegalizowanie związku, boi się i unika jak ognia, bo obawia się, iż ktoś może wykorzystać jego moment nieuwagi i wymóc na nim deklarację, z której potem nie będzie mógł się wymiksować."
- Czyli co? Według twoich świętych opinii nie mogę być mężem?
- Możesz, tylko nie spieszy ci się. Ok. Mam dalej :"Mimo to jednak korzysta z tego, że jest atrakcyjny w oczach płci przeciwnej i ma wielkie powodzenie, dlatego też zazwyczaj zmienia kobiety jak rękawiczki i chwali się swoimi podbojami. Jego związki nigdy nie trwają długo, ale emocje, jakie podczas nich doznaje, są bardzo intensywne i trzeba także dodać, iż człowiek ten jest bardzo zazdrosny o swoją aktualną partnerkę, co jest swoistym paradoksem, gdyż sam nie jest szczególnie wierny, a ponadto doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż relacja, w jakiej obecnie się znajduje, jest tylko chwilowa i jest to wyłącznie jego własna decyzja."
- Co? To same bzdury!
- Czyli muszę ostrzec twoją partnerkę, że nie jest pierwsza i nie ostatnia.
- Jak to nie jest pierwsza?
- Nie mów, że nigdy w życiu żadna laska na ciebie nie poleciała?
- Szczerze? Nie zwracały na mnie uwagi. Byłem w szkole niski z pryszczami na całej twarzy i nie byłem jakimś lalusiem.
- Ale nie każdy atrakcyjny chłopak musi być lalusiem.
- Naprawdę?
Spojrzałam w telefon.
- Mam coś jeszcze: " Kamil łatwo i silnie się angażuje, jednak niezwykle obawia się uzależnienia uczuciowego od partnerki. Nie uznaje manifestacji uczuć i głębszych wyznań. Boi się ośmieszenia, jeśli okaże swą delikatność i wrażliwość. Od dziecka nie lubi całusów i uścisków. W sytuacjach intymnych natomiast bywa dość zażenowany – ma spore opory wewnętrzne przez otwarciem się."
Popatrzył się tak na mnie...
- Co tak się patrzysz? - trochę się bałam
- Nic.
Zaczął się do mnie przybliżać, lecz uciekłam w stronę łazienki.
- Nie chciałem... Nie wiem , co sobie wyobraziłaś... Na prawdę nie wiem.
- Daj mi święty spokój.
- Ok.
Wyszedł z mojego pokoju trzaskając drzwiami.
Miałam już dość tych jego humorów . Kamil, gdy nie wie co ma powiedzieć, to mnie całuje. A szczerze? Pocałunek nie załatwia niczego. Jego pocałunki i tak wszystko popsują... Chyba nie ma już dla mnie ratunku. Chyba już nie ma....
Następnego dnia miały odbyć się kwalifikacje do pierwszego konkursu Raw Air. W tym nowym cyklu miejsca z kwalifikacji również się liczą. Chłopcy muszą się starać tak samo bardzo jak wcześniej na konkursach, lecz teraz muszą się starać zawsze. Na każde kwalifikacje. Może to wychodzić na gorsze dla nich, bo ta metoda systemu może źle się odbić na zdrowiu zawodników. Codziennie jak nie treningi , to kwalifikacje. Nie mają żadnego dnia wolnego. Dla mnie też może być to uciążliwe, lecz dla nich najbardziej.
Kwalifikacje wygrał Stefan Kraft. Kamil był 3. Pogratulowałam mu, lecz chyba nie był zadowolony... Aż za bardzo był zły. Nie chciałam się pytać dlaczego, lecz niepokoiło mnie to coraz bardziej.
11 marca odbył się pierwszy konkurs Raw Air. Polska zajęła 2 miejsce , a 12 marca podczas konkursu indywidualnego Kamil zajął 3 miejsce i dzięki temu zajął pozycję lidera Raw Air. Jednak mała przewaga punktowa między nim, a Stefanem Kraftem zmniejszała się diametralnie.
Rankiem, 13 marca wyjechaliśmy do Lillehammer. Musieliśmy się spieszyć, bo o 18:00 miały odbyć się kwalifikacje. Widziałam jacy chłopcy są zmęczeni. Takie wyjazdy bardzo im szkodzą.
Podczas kwalifikacji Kamil zajął 4 miejsce. Dopiero kolejny Maciek Kot zajął dalekie 19 miejsce z Polaków. Chciałabym z kimś porozmawiać na temat Raw Air, m. in., że wpływa to nie korzystnie dla zawodników, lecz kto będzie słuchać zwykłej fotografki.
14 marca miał odbyć się kolejny konkurs Raw Air, lecz został odwołany. Siedziałam więc w hotelu i oglądałam telewizję. Dostałam jednak SMS a z numeru prywatnego.
"Idź do tego parku niedaleko. Będę czekać pod latarnią"
Nie powiem, ale bardzo się przeraziłam, gdyby był to Kamil, to moim zdaniem nie pisałby z prywatnego numeru.
Wyszłam z pokoju i udałam się do parku. Stanęłam pod najbliższą latarnią i czekałam na tą osobę. Niespodziewanie zjawił się Dawid Kubacki.
- Czyli to ty do mnie napisałeś?
- Tak.
- Co chcesz?
Dawid bez niczego mnie pocałował w usta. Jednym słowem wpił się w moje usta.
- Kocham Cię.
Odepchnęłam go i uciekłam do hotelu. Zaczęłam płakać. Gorzko płakać.
Następnego dnia wyjechaliśmy dalej. Miały się odbyć tam kolejne kwalifikacje. Tym razem wygrane przez Kamila. Chciałam to jakoś uczcić, bo powrócił na miejsce lidera, lecz nie mogłam tego zrobić, żyjąc z myślą, że pocałował mnie Dawid.
16 marca odbył się konkurs Raw Air. Czekałam z aparatem, lecz wstydziłam się Dawida. Nie byłam w stanie spojrzeć mu w oczy. Nie było to jednak moje jedyne zmartwienie. Po pierwszej serii, Kamil skarżył się na bóle głowy, lecz uparcie wystartował w drugiej serii konkursu . Może to i słusznie, bo był 2.
Wieczorem, po kolacji podeszłam do niego, lecz ten ledwo trzymał się na nogach.
- Co takiego piłeś? - zapytałam z humorem.
- Boli mnie.....
- Ale co? - zmieniłam ton na bardziej zmartwiony
- Pomóż mi.
Pomogłam mu wejść po schodach. Mój pokój był najbliżej, więc zaprowadziłam go do mojego pokoju.
Położył się na łóżku, a ja obok niego.
- Nie musisz się tak dla mnie poświęcać.
- Ale chcę.
- Dobrze, że jesteś.
Uśmiechnęłam się.
Wyciągnął rękę i położył ja na moim policzku. Poczułam te motylki, jak za pierwszym razem.
Miałam ochotę go pocałować, lecz... No właśnie Dawid....
-Muszę ci coś powiedzieć....
- Co?
- Dawid mnie pocałował. - spuściłam głowę.
Bałam się jego reakcji, lecz on przyjął to ze spokojem.
- Wiem. Widziałem.
- Ale jak to??
- Dawid się od początku w tobie kocha.
Przerwałam mu.
- Ale on ma dziewczynę.
- Całe to spotkanie, to moja inicjatywa.
- Ale jak to?
- Chcę tylko twojego szczęścia
- Tylko z Dawidem nie byłabym szczęśliwa.
- ???
- Jeśli chcesz mojego szczęścia, to daj mi je ty. Jesteś moim przyjacielem. Chroń mnie najlepiej jak potrafisz, a gdy będziesz miał jakąś na oku, to ja się dowiem pierwsza.
- A jak ty kogoś znajdziesz?
- Według twoich znaczeń mojego imienia, to chyba nikt, lecz twoje znaczenie,... będziesz rozchwytywany przez kobiety.
- Może przez ciebie.
Nic nie odpowiadałam, bo był chory i majaczył w 100%
Rano obudziłam się bardzo wcześnie. Zobaczyłam, że Kamil jeszcze śpi. Przyłożyłam swoją rękę do jego głowy. Na szczęście gorączka już spadła. Jednak obudził się.
- Przepraszam. Nie chciałam...
- A co ty takiego zrobiłaś?
- Chciałam sprawdzić, czy dalej masz gorączkę.
- I co?
- Na szczęście spadła.
- To dobrze, co nie?
- Nawet bardzo dobrze.
Nie mogliśmy jednak za długo rozmawiać, bo za pół godziny musieliśmy jechać do Vikersund. Już tego dnia miał odbyć się kolejny konkurs Raw Air.... Lecz przez całą drogę padał deszcz z gradem, więc konkurs, jak i kwalifikacje zostały odwołane. Mieliśmy więc cały dzień wolny.
- Jak zamierzasz spędzić ten dzień? - zapytał mnie Kamil, kiedy wchodziłam do pokoju.
- Nie wiem. Może usiądę w fotelu i będę czytać.
- Chcesz marnować dzień na czytanie książek?
- A czemu by nie?
- To przyjdę do ciebie.
- Ok.
Weszłam do pokoju, ledwo co położyłam walizkę, gdy ktoś zapukał do moich drzwi. Był to Kamil.
- Nie przeszkadzam?
- Nie, wejdź.
Usiadłam na łóżku.
- Pogoda popsuła wam dziś konkurs...
- No cóż.
- Ale można sobie poleniuchować.
- Z tobą? Zawsze.
Położyłam się na łóżku i patrzyłam w sufit. Przyłączył się do mnie Kamil.
- I co w tym suficie jest takiego interesującego? - zapytał.
Spojrzałam się na niego i odpowiedziałam.
- Wiesz co? Może to głupie, ale takie dziwne patrzenie na sufit odsuwa mnie od wszystkich problemów.
- A jakie ty możesz mieć problemy?
- Całe moje życie jest problemem...
- Nie mów tak...
- Dlaczego?
Nagle Kamil zaczął mnie łaskotać. Wybuchnęłam gwałtownym śmiechem..
- Nie łaskocz mnie. - poprosiłam grzecznie
- A dlaczego?
- Bo tego nie lubię.
Nie przestawałam się śmiać.
- Nie łaskocz mnie, proszę.
Delikatnie położył rękę na moich plecach, drugą odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy. Ja również poprawiłam jego włosy, a drugą rękę położyłam na jego policzku.
Miałam w głowie różne myśli, lecz jedna zawładnęła moimi myślami.
"Kasia, opanuj się. Jesteście przyjaciółmi."
Szybko zdjęłam rękę w z jego policzka i odsunęłam się od niego w takim stopniu, że leżeliśmy po dwóch przeciwnych krańcach łóżka.
- Przepraszam, jeśli... - zaczął Kamil.
- Nie, to ja.... Moja wina...
- Jesteś taka smutna ostatnio... Coś się stało?
- Nic...
- Przecież widzę.
- To wszystko przez ten pocałunek Dawida... Czuję się tak dziwnie....
- Jak?
- Zostałam zmieszana z błotem, przez samą siebie, a nie jak w przypadku gwiazd przez internautów.
- Nie obwiniaj się tak. Po prostu z nim porozmawiaj.
- Ale jak?
- Powiedz mu, co uważasz za stosowne.
Przytuliłam go.
- Jak dobrze, że ciebie mam...
Spojrzałam na niego i przypomniałam sobie nasz pierwszy pocałunek, pełen namiętności, ale też strachu. Czemu by nie? Jednak mnie uprzedził, bo to on mnie pocałował. Szczerze? Nie zdziwiło mnie to . Oddawałam jego coraz to śmielsze pocałunki. Wylądowaliśmy na łóżku. Położyłam rękę na jego plecach. Drugą wplotłam w jego włosy. Chyba pierwszy raz widziałam Kamila uśmiechniętego , w sytuacji naszego pocałunku. Zawsze był spięty, jakby się czegoś bał... A może to ja wzbudzałam w nim ten lęk? Zdjął on z siebie swoją koszulkę, lecz szczerze? Nie byłam gotowa na tak odważny krok. Poczułam jego ręce krążące po moim ciele. Jego umięśniona klatka piersiowa podniecała mnie coraz bardziej. Te jego rozwichrzone włosy... Wyglądał bardzo męsko. Jego ręce chciały odpinać guziczki z mojej koszuli. Kiwnięciem głowy wyraziłam na to zgodę, lecz w tym momencie do mojego pokoju bez pukania wszedł Piotrek z Maćkiem. Wystraszyliśmy się ich. Ja próbowałam zapinać guziki, Kamil wstał z łóżka i szybko nałożył koszulkę.
- Nie przeszkadzajcie sobie. - powiedział Maciek.
- Zapraszamy tylko do nas na imprezę, po zakończeniu Raw Air. U nas w pokoju. Mamy nadzieję, że przyjdziecie. - powiedział Piotrek i wyszli z pokoju.
Spojrzeliśmy się na siebie.
- Jaka impreza? - chciałam szybko zmienić temat.
- Nie wiem co oni kombinują, lecz to chyba nie będzie nic groźnego.
- Też mam taką nadzieję.
Wstałam z łóżka i spojrzałam na zegarek. Była 13:00. W hotelu o tej godzinie miał być obiad.
- To co? Idziemy? - zapytał Kamil.
- W takim stanie?
- W jakim?
- Włosy, każde w inną stronę. U ciebie, jak i u mnie.
Poszliśmy do łazienki, aby się trochę "ogarnąć".
- Ooo! Skąd masz takie ładnie perfumy? - zapytał mnie Kamil, grzebiąc w mojej kosmetyczce.
- Kupiłam sobie.
- Ładne. A kiedy?
- Za moją pierwszą wypłatę.
- I co? Całą wypłatę wydałaś na perfumy? - zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się tylko i zeszliśmy na obiad. Wszystkie oczy chłopców z naszego teamu były zwrócone na nas.
18 marca odbył się konkurs drużynowy, w którym Polska zajęła drugie miejsca. Wyprzedzając Austriaków, jedynie o 0,2 punktu. Mina Stefana Krafta wyrażała dużo. Chciał nas zniszczyć.
Następnego dnia przed konkursem zeszłam do holu , gdzie był włączony telewizor. Był akurat wywiad ze Stefanem Kraftem....
"Bardzo mi jej szkoda.... Bo to właśnie ona została zgwałcona przez Gregora S.. Musiała na pewno dużo przeżyć... Skąd wiemy, czy na przykład nie ma jakieś depresji? Jednak na szczęście znajduje pocieszenie w ramionach Kamila Stocha. Musimy naprawdę między nimi coś być. Musi mieć w sobie wielką moc, aby być z nią tak blisko"
Myślałam, że go zabiję. Pobiegłam z tym od razu na skocznię. Kończył się ostatni trening i za 20 minut miał odbyć się ostatni konkurs Raw Air.
Kamil bezradnie rozłożył ręce.... Stefan był nie obliczalny... Każda stacja zajmująca się plotkami, czy wydarzeniami ze świata sportu udostępniła ten materiał do użytku publicznego.... Rozmowy nie przyniosły żadnego skutku... Materiał i tak widział już prawie każdy, więc usunięcie go, nie miałoby żadnego sensu....
Kamil wygrał ostatni konkurs Raw Air i powrócił na miejsce lidera, czym samym wygrał 1 edycję tego norweskiego cyklu.
Wieczorem wróciliśmy do hotelu, a mój pokój zalał się łzami. W pokoju obok trwała impreza u Piotrka i Maćka. Niespodziewanie do mego pokoju zapukał Kamil.
Chciał mnie jakoś pocieszyć, lecz chyba dla mnie nie ma już ratunku. Zasnęłam wtulona w jego ramiona....
Rankiem obudziłam obok niego. Spał ze mną całą noc, nawet w zapiętej pod samą szyję koszuli... Chyba na prawdę się dla mnie poświęcił. Musieliśmy się tylko spakować i ruszać na lotnisko.
Za 3 godziny samolot!
Przystanek: Kraków.
Kolejny przystanek: Planica
--------------------------------------------------------------------
kiki2000
8 marca wylecieliśmy do Norwegii z lotniska w Krakowie. Gdy tylko zamknęłam oczy, to miałam przed oczami ten straszny dzień i tą trumnę, która zamknęła się w pewnym momencie. Poczułam, jakby zamknął się jakiś rozdział mojego życia. Na szczęście był obok mnie Kamil, to on jest moją podporą i ostoją w trudnych chwilach mojego doczesnego życia.
Wylądowaliśmy na lotnisku. Udaliśmy się taksówkami do hotelu. Ja zaczęłam od rozpakowywania moich rzeczy. Ogromne 2 walizki i mała torba podróżna to "na szczęście" mój jedyny bagaż na Raw Air. Po tych wszystkich wydarzeniach, frajdą nie były już zakupy. Frajdą było tylko oglądanie ulubionego serialu. Chodź to tylko mała frajda, to zrozumiałam, że życie bez szczęścia, to jak długopis bez wkładu.. Jest nic nie warte. Nie można być cały czas smutnym... Po prostu nie można.
Moje życie jest oparte na wielu klęskach i porażkach. Nawet spotkanie z Kamilem, było jedną wielką porażką. Może sam wypadek i samochód u mechanika, to nie była porażka, lecz kolejny ciąg zdarzeń, jest jedną, wielką katastrofą. Począwszy od sytuacji z Gregorem, do tego, że po każdym konkursie Pucharu Świata, piszą o mnie na każdej stronie plotkarskiej.
Niektórzy, już mnie nazywają sławą, lecz jak mogę nazwać siebie sławą, skoro jestem za każdym razem poniżana. Wszystko jest winą Kamila i nie boję się tego powiedzieć na głos. Chciałabym pocałunków w deszczu z chłopakiem, np. studentem medycyny, czy prawa, a nie skoczkiem, którego więcej w domu nie ma, niż jest...
Nie powiem, Kamil jest naprawdę mega przystojny i moim zdaniem każda laska na niego leci, lecz szczerze? Nie nadaję się na żonę sportowca. Ciągłe wyjazdy na pewno nie będą wstanie być wynagradzane przez mojego "przyszłego partnera sportowca".
Gdy tylko jest mi smutno, to rozmyślam o mim przyszłym życiu ... I szczerze? Nawet nie mam szans jako nauczyciel.. Po prostu nie mam żadnych szans.
Może jako kasjerka w osiedlowym sklepie.... Może rodzice mieli rację, aby iść studiować prawo, kiedyś bardzo się tym interesowałam.... Lecz wybrałam pedagogikę.. Dlaczego? Może dlatego, że kocham dzieci. Może dlatego, że chcę mieć je. Nie chcę mieć jedno dziecko. Minimum 2 dzieci mi wystarczy. A jak trzecie się zdarzy, to będę chyba najbardziej spełnioną matką na ziemi.
Myślałam już sporo o dzieciach. Chcę je urodzić po studiach. Najpierw jeszcze nauka. Potem rodzina, a na końcu praca. Idealny harmonogram mojego życia. A potem wiele wnuków.... Tylko, żeby to osiągnąć trzeba odnaleźć miłość... Właśnie miłość... Dlaczego moja miłość jest nieszczęśliwa?
Adrian jest też moją porażką. Może nie aż tak wielką, jaką jest spotkanie Kamila, lecz Adriana również można zaliczyć do porażek.
A tak w ogóle to czym ja się martwię? To moje życie i nikt nie ma prawa mi go zrujnować.
W sensie... Tak tylko myślę...
8 marca wieczorem dostałam SMS-a od Adriana.
"Wszystkiego najlepszego z okazji dnia Kobiet "
Już wiedział, jak popsuć mi wieczór.
Nie miałam nawet ochoty iść na kolację. Zaniepokoiłam tym samym chłopców od nas z kadry. Pisali do mnie SMS y "Gdzie jesteś? " itp. Na każdego odpisywałam "W swoim pokoju hotelowym".
Po kilku minutach rozległo się pukanie do drzwi. Nie miałam siły otworzyć. Jednak po jakiś 15 minutach wstałam z łóżka i otwarłam drzwi. A pod nimi pełno bukietów kwiatów. Było ich około 15. Czerwone róże, różowe róże oraz różne kolory tulipanów. Do każdego bukietu był dołączony bilecik. Był tylko jeden bukiet czerwonych róż. Wzięłam go do czytania jako pierwszy.
"Dla najpiękniejszej kobiety na Ziemi. Z okazji dnia kobiet od Kamila Stocha 😘"
Zadzwoniłam do recepcji, aby przyszli i wstawili do wody te 15 bukietów. Znalazły się w nich od: Kamila, Piotrka, Maćka, Dawida, Janka, Stefana Huli, trenera, Adama Małysza, Andreasa Wellingera, Stefana Krafta, Johanna Andrea Forfanga, trenera Norwegów, Andreasa Stjermena , Petera Prevca i piękny bukiet żółtych tulipanów podpisany od całej kadry Słoweńców.
Poprawili mi tym humor, po spieprzonym przez SMS Adriana.
Był 9 marca. Siedziałam w pokoju hotelowym i czytałam książkę. Piękną, bo romantyczną. Ulubiony mój gatunek.
Nagle do mojego pokoju zapukał trener.
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- Jaką?
- Chodź na skocznię.
Ubrałam się w kurtkę i buty i poszłam za trenerem aż na skocznię.
Trener spojrzał na mnie i zostawił mnie samą pod skocznią. Dookoła pusto. Żadnej żywej duszy, a ja sama, stoję jak głupia i czekam nie wiadomo na co. Nagle ktoś objął mnie w pasie od tyłu. Wystraszyłam się. Odwróciłam się szybko i przywaliłam temu "zboczeńcowi".
- Sami zboczeńcy w tej Norwegii! - wykrzyczałam, lecz zauważyłam, że za szczękę złapał się Kamil.
- O Boże Kamil, przepraszam! - powiedziałam i spojrzałam na jego spoliczkowaną twarz przeze mnie.
- Od razu każdy facet to zboczeniec..- popatrzył na mnie , jakby chciał mi powiedzieć, że jestem nienormalna.
- No nie... Ale szczerze? Byłam tutaj sama. Ktoś mnie obejmuje od tyłu.
- I co? Nie przyszło ci na myśl, że to mógłbym być ja?
- Szczerze? Nie. - odpowiedziałam arogancko.
Tylko na nim mogłam się "wyżyć". Czasami mam ochotę go zwyzywać, a czasami pocałować... Jestem chyba osobą o bardzo specyficznym charakterze.
- Chciałbym zaprosić cię gdzieś... - zaczął.
- Sorry, nie mam ochoty na żadne wyjście. - odpowiedziałam stanowczo.
- Ok. To chodźmy do hotelu.
W tej kwestii nie miałam nic do gadania. Było zimno i co miałam mu odpowiedzieć?
- A ty przypadkiem nie masz dziś skoków?
- Odpuściłem sobie trening. Chcę ten dzień spędzić z tobą.
- Nie chcę być przeszkodom twojej kariery.
- Nie jesteś i nie będziesz.
- A co? Byłam?
Nic mi nie odpowiedział , lecz wyruszyliśmy do hotelu.
Usiadłam na fotelu i wyciągnęłam telefon.
- Jaki był cel twojego spotkania? Bo trochę tego nie rozumiem. - powiedziałam.
Nagle wyjął z kieszeni kurtki pudełeczko i podał mi je.
- Proszę. Wszystkiego najlepszego z okazji imienin! Przecież dziś 9 marca! - powiedział ucieszony.
- Dziękuję. - trochę nie dowierzałam co się dzieje. - Lecz, ja imieniny obchodzę w listopadzie.
- Przepraszam... Nie wiedziałem.
- To nie twoja wina. - powiedziałam.
Otworzyłam pudełeczko, a w nim były złote kolczyki.
- Dziękuję - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Nie ma za co.
- Właśnie, że jest. Tylko, nie jestem przygotowana.
- Na co?
- Kupiłabym jakieś wino.
- Nie trzeba.
Usiedliśmy na łóżku . Kamil wyjął telefon. I nagle zaczął czytać:
"Katarzyna jest choleryczką, która niezwykle łatwo traci zimną krew. Często przyjmuje pozę obrażonej damy i wycofuje się ze znudzoną miną. Jest inteligentna, o czym świetnie wie i daje to odczuć innym. Ma wyraźną skłonność do odnoszenia wszystkiego do siebie i pragnie aby życie toczyło się wokół niej. Ogólnie biorąc, ma raczej trudny charakter. Potrafi ranić słowem i być wyniosła względem otoczenia. Często zatem miewa problemy z nawiązaniem trwałych znajomości. Ma nielicznych przyjaciół, których starannie dobiera. Cieszy się jednak szacunkiem i uznaniem wśród ludzi doceniających jej dynamizm, pełnię życia, ale przede wszystkim uczciwość i szlachetność. Z jej wadami najlepiej się pogodzić."
- Ale jesteś. - powiedziałam.
- Mam lepsze : "Katarzyna ma zadatki na oddaną żonę, kochającą matkę i perfekcyjną gospodynię, ale czeka ją długa droga, aby to osiągnąć. Jej duma i wyniosłość trzymają adoratorów raczej na dystans, mało który wierzy bowiem, aby miał u niej szanse. Sama tak bardzo potrafi idealizować wymarzonego mężczyznę, iż spotkanie go kiedykolwiek wydaje się mało prawdopodobne. Piękno i wdzięk zdecydowanie zostają w niej przysłonięte przez trudny charakter. Ciężko jej się zmienić, dlatego ten, kto chce ją zdobyć musi odnaleźć klucz do jej wnętrza i walczyć z jej naturą. Życie z Katarzyną wymaga wiele cierpliwości i opanowania, aby nie przerodzić się w pole bitwy."
- Czyli co? Nie mogę znaleźć sobie mężczyzny?
- Nie o to chodzi. Życie z tobą będzie bardzo ciężkie.
- Ok. Będę ostrzegać moich partnerów.
- Czyli każdy z nich będzie miał specjalną instrukcję, jak się z tobą obchodzić?
- Nie wiem.
- Ok. Mam dalej : "
Kiedy uda jej się znaleźć odpowiedniego mężczyznę, jest mu oddana całym sercem i dla jego dobra jest gotowa zupełnie zrezygnować ze swoich marzeń i ambicji, przy czym nie uważa tego wcale za ofiarę, gdyż sytuacja, w której może dawać szczęście ukochanym ludziom, ją również uszczęśliwia najbardziej na świecie.
Jednakże duży problem Katarzyny polega na tym, iż w całej swej romantyczności marzy ona o wielkiej miłości, która ubarwi jej życie i nada mu sens, jednak tak naprawdę bardzo się jej boi, także dlatego, że nie chce do końca stracić swojej niezależności. Z tego też powodu kiedy widzi, że na jakimś mężczyźnie zaczyna jej zbyt mocno zależeć, stara się odciąć od tego uczucia i oszukuje samą siebie, że wcale nie jest on taki wspaniały, jakim go widzi i że jej czas jeszcze nie nadszedł. Nie jest to dla niej dobre, bowiem może spowodować, że straci swoją życiową szansę, powinna zatem postarać się być nieco bardziej otwarta i uświadomić sobie, że kiedy zaryzykuje w tej kwestii, nic nie straci, a może bardzo wiele zyskać."
- Czyli nie angażuję się w jakieś związki? Skąd ty masz takie znaczenia?
- Tajemnica państwowa.
- To może ja znajdę coś o tobie.
- Czekam. Na pewno same dobre rzeczy.
- Znajdę tylko te najgorsze.
Wzięłam telefon i zaczęłam szukać znaczenia imienia Kamil.
- Ha. Już mam!
- To czytaj.
- Ok. : "Niełatwo jest rozgryźć człowieka noszącego imię Kamil, ponieważ jest on bardzo zamknięty w sobie i nieufny. Jego znajomi, zarówno ci dalsi, jak i bliżsi, nigdy nie znają go do końca, bo nikomu nie pozwala zbliżyć się do siebie na tyle, by można było do końca zgłębić tajniki jego osobowości."
- Ej. Od razu takie złe opinie.
- :"Jego wada polega na tym, że jest wielkim lekkoduchem i ceni sobie beztroskie życie bez zbędnych komplikacji. Z tego powodu niechętnie angażuje się w jakiekolwiek zobowiązania, a za najgorsze z nich uważa zawarcie związku małżeńskiego, nie dziwi więc fakt, że wybitnie nie spieszy mu się do takiego stanu, a nieraz nawet robi wszystko, byle tylko uniknąć zaangażowania się. Kobiet, które naciskają na zalegalizowanie związku, boi się i unika jak ognia, bo obawia się, iż ktoś może wykorzystać jego moment nieuwagi i wymóc na nim deklarację, z której potem nie będzie mógł się wymiksować."
- Czyli co? Według twoich świętych opinii nie mogę być mężem?
- Możesz, tylko nie spieszy ci się. Ok. Mam dalej :"Mimo to jednak korzysta z tego, że jest atrakcyjny w oczach płci przeciwnej i ma wielkie powodzenie, dlatego też zazwyczaj zmienia kobiety jak rękawiczki i chwali się swoimi podbojami. Jego związki nigdy nie trwają długo, ale emocje, jakie podczas nich doznaje, są bardzo intensywne i trzeba także dodać, iż człowiek ten jest bardzo zazdrosny o swoją aktualną partnerkę, co jest swoistym paradoksem, gdyż sam nie jest szczególnie wierny, a ponadto doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż relacja, w jakiej obecnie się znajduje, jest tylko chwilowa i jest to wyłącznie jego własna decyzja."
- Co? To same bzdury!
- Czyli muszę ostrzec twoją partnerkę, że nie jest pierwsza i nie ostatnia.
- Jak to nie jest pierwsza?
- Nie mów, że nigdy w życiu żadna laska na ciebie nie poleciała?
- Szczerze? Nie zwracały na mnie uwagi. Byłem w szkole niski z pryszczami na całej twarzy i nie byłem jakimś lalusiem.
- Ale nie każdy atrakcyjny chłopak musi być lalusiem.
- Naprawdę?
Spojrzałam w telefon.
- Mam coś jeszcze: " Kamil łatwo i silnie się angażuje, jednak niezwykle obawia się uzależnienia uczuciowego od partnerki. Nie uznaje manifestacji uczuć i głębszych wyznań. Boi się ośmieszenia, jeśli okaże swą delikatność i wrażliwość. Od dziecka nie lubi całusów i uścisków. W sytuacjach intymnych natomiast bywa dość zażenowany – ma spore opory wewnętrzne przez otwarciem się."
Popatrzył się tak na mnie...
- Co tak się patrzysz? - trochę się bałam
- Nic.
Zaczął się do mnie przybliżać, lecz uciekłam w stronę łazienki.
- Nie chciałem... Nie wiem , co sobie wyobraziłaś... Na prawdę nie wiem.
- Daj mi święty spokój.
- Ok.
Wyszedł z mojego pokoju trzaskając drzwiami.
Miałam już dość tych jego humorów . Kamil, gdy nie wie co ma powiedzieć, to mnie całuje. A szczerze? Pocałunek nie załatwia niczego. Jego pocałunki i tak wszystko popsują... Chyba nie ma już dla mnie ratunku. Chyba już nie ma....
Następnego dnia miały odbyć się kwalifikacje do pierwszego konkursu Raw Air. W tym nowym cyklu miejsca z kwalifikacji również się liczą. Chłopcy muszą się starać tak samo bardzo jak wcześniej na konkursach, lecz teraz muszą się starać zawsze. Na każde kwalifikacje. Może to wychodzić na gorsze dla nich, bo ta metoda systemu może źle się odbić na zdrowiu zawodników. Codziennie jak nie treningi , to kwalifikacje. Nie mają żadnego dnia wolnego. Dla mnie też może być to uciążliwe, lecz dla nich najbardziej.
Kwalifikacje wygrał Stefan Kraft. Kamil był 3. Pogratulowałam mu, lecz chyba nie był zadowolony... Aż za bardzo był zły. Nie chciałam się pytać dlaczego, lecz niepokoiło mnie to coraz bardziej.
11 marca odbył się pierwszy konkurs Raw Air. Polska zajęła 2 miejsce , a 12 marca podczas konkursu indywidualnego Kamil zajął 3 miejsce i dzięki temu zajął pozycję lidera Raw Air. Jednak mała przewaga punktowa między nim, a Stefanem Kraftem zmniejszała się diametralnie.
Rankiem, 13 marca wyjechaliśmy do Lillehammer. Musieliśmy się spieszyć, bo o 18:00 miały odbyć się kwalifikacje. Widziałam jacy chłopcy są zmęczeni. Takie wyjazdy bardzo im szkodzą.
Podczas kwalifikacji Kamil zajął 4 miejsce. Dopiero kolejny Maciek Kot zajął dalekie 19 miejsce z Polaków. Chciałabym z kimś porozmawiać na temat Raw Air, m. in., że wpływa to nie korzystnie dla zawodników, lecz kto będzie słuchać zwykłej fotografki.
14 marca miał odbyć się kolejny konkurs Raw Air, lecz został odwołany. Siedziałam więc w hotelu i oglądałam telewizję. Dostałam jednak SMS a z numeru prywatnego.
"Idź do tego parku niedaleko. Będę czekać pod latarnią"
Nie powiem, ale bardzo się przeraziłam, gdyby był to Kamil, to moim zdaniem nie pisałby z prywatnego numeru.
Wyszłam z pokoju i udałam się do parku. Stanęłam pod najbliższą latarnią i czekałam na tą osobę. Niespodziewanie zjawił się Dawid Kubacki.
- Czyli to ty do mnie napisałeś?
- Tak.
- Co chcesz?
Dawid bez niczego mnie pocałował w usta. Jednym słowem wpił się w moje usta.
- Kocham Cię.
Odepchnęłam go i uciekłam do hotelu. Zaczęłam płakać. Gorzko płakać.
Następnego dnia wyjechaliśmy dalej. Miały się odbyć tam kolejne kwalifikacje. Tym razem wygrane przez Kamila. Chciałam to jakoś uczcić, bo powrócił na miejsce lidera, lecz nie mogłam tego zrobić, żyjąc z myślą, że pocałował mnie Dawid.
16 marca odbył się konkurs Raw Air. Czekałam z aparatem, lecz wstydziłam się Dawida. Nie byłam w stanie spojrzeć mu w oczy. Nie było to jednak moje jedyne zmartwienie. Po pierwszej serii, Kamil skarżył się na bóle głowy, lecz uparcie wystartował w drugiej serii konkursu . Może to i słusznie, bo był 2.
Wieczorem, po kolacji podeszłam do niego, lecz ten ledwo trzymał się na nogach.
- Co takiego piłeś? - zapytałam z humorem.
- Boli mnie.....
- Ale co? - zmieniłam ton na bardziej zmartwiony
- Pomóż mi.
Pomogłam mu wejść po schodach. Mój pokój był najbliżej, więc zaprowadziłam go do mojego pokoju.
Położył się na łóżku, a ja obok niego.
- Nie musisz się tak dla mnie poświęcać.
- Ale chcę.
- Dobrze, że jesteś.
Uśmiechnęłam się.
Wyciągnął rękę i położył ja na moim policzku. Poczułam te motylki, jak za pierwszym razem.
Miałam ochotę go pocałować, lecz... No właśnie Dawid....
-Muszę ci coś powiedzieć....
- Co?
- Dawid mnie pocałował. - spuściłam głowę.
Bałam się jego reakcji, lecz on przyjął to ze spokojem.
- Wiem. Widziałem.
- Ale jak to??
- Dawid się od początku w tobie kocha.
Przerwałam mu.
- Ale on ma dziewczynę.
- Całe to spotkanie, to moja inicjatywa.
- Ale jak to?
- Chcę tylko twojego szczęścia
- Tylko z Dawidem nie byłabym szczęśliwa.
- ???
- Jeśli chcesz mojego szczęścia, to daj mi je ty. Jesteś moim przyjacielem. Chroń mnie najlepiej jak potrafisz, a gdy będziesz miał jakąś na oku, to ja się dowiem pierwsza.
- A jak ty kogoś znajdziesz?
- Według twoich znaczeń mojego imienia, to chyba nikt, lecz twoje znaczenie,... będziesz rozchwytywany przez kobiety.
- Może przez ciebie.
Nic nie odpowiadałam, bo był chory i majaczył w 100%
Rano obudziłam się bardzo wcześnie. Zobaczyłam, że Kamil jeszcze śpi. Przyłożyłam swoją rękę do jego głowy. Na szczęście gorączka już spadła. Jednak obudził się.
- Przepraszam. Nie chciałam...
- A co ty takiego zrobiłaś?
- Chciałam sprawdzić, czy dalej masz gorączkę.
- I co?
- Na szczęście spadła.
- To dobrze, co nie?
- Nawet bardzo dobrze.
Nie mogliśmy jednak za długo rozmawiać, bo za pół godziny musieliśmy jechać do Vikersund. Już tego dnia miał odbyć się kolejny konkurs Raw Air.... Lecz przez całą drogę padał deszcz z gradem, więc konkurs, jak i kwalifikacje zostały odwołane. Mieliśmy więc cały dzień wolny.
- Jak zamierzasz spędzić ten dzień? - zapytał mnie Kamil, kiedy wchodziłam do pokoju.
- Nie wiem. Może usiądę w fotelu i będę czytać.
- Chcesz marnować dzień na czytanie książek?
- A czemu by nie?
- To przyjdę do ciebie.
- Ok.
Weszłam do pokoju, ledwo co położyłam walizkę, gdy ktoś zapukał do moich drzwi. Był to Kamil.
- Nie przeszkadzam?
- Nie, wejdź.
Usiadłam na łóżku.
- Pogoda popsuła wam dziś konkurs...
- No cóż.
- Ale można sobie poleniuchować.
- Z tobą? Zawsze.
Położyłam się na łóżku i patrzyłam w sufit. Przyłączył się do mnie Kamil.
- I co w tym suficie jest takiego interesującego? - zapytał.
Spojrzałam się na niego i odpowiedziałam.
- Wiesz co? Może to głupie, ale takie dziwne patrzenie na sufit odsuwa mnie od wszystkich problemów.
- A jakie ty możesz mieć problemy?
- Całe moje życie jest problemem...
- Nie mów tak...
- Dlaczego?
Nagle Kamil zaczął mnie łaskotać. Wybuchnęłam gwałtownym śmiechem..
- Nie łaskocz mnie. - poprosiłam grzecznie
- A dlaczego?
- Bo tego nie lubię.
Nie przestawałam się śmiać.
- Nie łaskocz mnie, proszę.
Delikatnie położył rękę na moich plecach, drugą odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy. Ja również poprawiłam jego włosy, a drugą rękę położyłam na jego policzku.
Miałam w głowie różne myśli, lecz jedna zawładnęła moimi myślami.
"Kasia, opanuj się. Jesteście przyjaciółmi."
Szybko zdjęłam rękę w z jego policzka i odsunęłam się od niego w takim stopniu, że leżeliśmy po dwóch przeciwnych krańcach łóżka.
- Przepraszam, jeśli... - zaczął Kamil.
- Nie, to ja.... Moja wina...
- Jesteś taka smutna ostatnio... Coś się stało?
- Nic...
- Przecież widzę.
- To wszystko przez ten pocałunek Dawida... Czuję się tak dziwnie....
- Jak?
- Zostałam zmieszana z błotem, przez samą siebie, a nie jak w przypadku gwiazd przez internautów.
- Nie obwiniaj się tak. Po prostu z nim porozmawiaj.
- Ale jak?
- Powiedz mu, co uważasz za stosowne.
Przytuliłam go.
- Jak dobrze, że ciebie mam...
Spojrzałam na niego i przypomniałam sobie nasz pierwszy pocałunek, pełen namiętności, ale też strachu. Czemu by nie? Jednak mnie uprzedził, bo to on mnie pocałował. Szczerze? Nie zdziwiło mnie to . Oddawałam jego coraz to śmielsze pocałunki. Wylądowaliśmy na łóżku. Położyłam rękę na jego plecach. Drugą wplotłam w jego włosy. Chyba pierwszy raz widziałam Kamila uśmiechniętego , w sytuacji naszego pocałunku. Zawsze był spięty, jakby się czegoś bał... A może to ja wzbudzałam w nim ten lęk? Zdjął on z siebie swoją koszulkę, lecz szczerze? Nie byłam gotowa na tak odważny krok. Poczułam jego ręce krążące po moim ciele. Jego umięśniona klatka piersiowa podniecała mnie coraz bardziej. Te jego rozwichrzone włosy... Wyglądał bardzo męsko. Jego ręce chciały odpinać guziczki z mojej koszuli. Kiwnięciem głowy wyraziłam na to zgodę, lecz w tym momencie do mojego pokoju bez pukania wszedł Piotrek z Maćkiem. Wystraszyliśmy się ich. Ja próbowałam zapinać guziki, Kamil wstał z łóżka i szybko nałożył koszulkę.
- Nie przeszkadzajcie sobie. - powiedział Maciek.
- Zapraszamy tylko do nas na imprezę, po zakończeniu Raw Air. U nas w pokoju. Mamy nadzieję, że przyjdziecie. - powiedział Piotrek i wyszli z pokoju.
Spojrzeliśmy się na siebie.
- Jaka impreza? - chciałam szybko zmienić temat.
- Nie wiem co oni kombinują, lecz to chyba nie będzie nic groźnego.
- Też mam taką nadzieję.
Wstałam z łóżka i spojrzałam na zegarek. Była 13:00. W hotelu o tej godzinie miał być obiad.
- To co? Idziemy? - zapytał Kamil.
- W takim stanie?
- W jakim?
- Włosy, każde w inną stronę. U ciebie, jak i u mnie.
Poszliśmy do łazienki, aby się trochę "ogarnąć".
- Ooo! Skąd masz takie ładnie perfumy? - zapytał mnie Kamil, grzebiąc w mojej kosmetyczce.
- Kupiłam sobie.
- Ładne. A kiedy?
- Za moją pierwszą wypłatę.
- I co? Całą wypłatę wydałaś na perfumy? - zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się tylko i zeszliśmy na obiad. Wszystkie oczy chłopców z naszego teamu były zwrócone na nas.
18 marca odbył się konkurs drużynowy, w którym Polska zajęła drugie miejsca. Wyprzedzając Austriaków, jedynie o 0,2 punktu. Mina Stefana Krafta wyrażała dużo. Chciał nas zniszczyć.
Następnego dnia przed konkursem zeszłam do holu , gdzie był włączony telewizor. Był akurat wywiad ze Stefanem Kraftem....
"Bardzo mi jej szkoda.... Bo to właśnie ona została zgwałcona przez Gregora S.. Musiała na pewno dużo przeżyć... Skąd wiemy, czy na przykład nie ma jakieś depresji? Jednak na szczęście znajduje pocieszenie w ramionach Kamila Stocha. Musimy naprawdę między nimi coś być. Musi mieć w sobie wielką moc, aby być z nią tak blisko"
Myślałam, że go zabiję. Pobiegłam z tym od razu na skocznię. Kończył się ostatni trening i za 20 minut miał odbyć się ostatni konkurs Raw Air.
Kamil bezradnie rozłożył ręce.... Stefan był nie obliczalny... Każda stacja zajmująca się plotkami, czy wydarzeniami ze świata sportu udostępniła ten materiał do użytku publicznego.... Rozmowy nie przyniosły żadnego skutku... Materiał i tak widział już prawie każdy, więc usunięcie go, nie miałoby żadnego sensu....
Kamil wygrał ostatni konkurs Raw Air i powrócił na miejsce lidera, czym samym wygrał 1 edycję tego norweskiego cyklu.
Wieczorem wróciliśmy do hotelu, a mój pokój zalał się łzami. W pokoju obok trwała impreza u Piotrka i Maćka. Niespodziewanie do mego pokoju zapukał Kamil.
Chciał mnie jakoś pocieszyć, lecz chyba dla mnie nie ma już ratunku. Zasnęłam wtulona w jego ramiona....
Rankiem obudziłam obok niego. Spał ze mną całą noc, nawet w zapiętej pod samą szyję koszuli... Chyba na prawdę się dla mnie poświęcił. Musieliśmy się tylko spakować i ruszać na lotnisko.
Za 3 godziny samolot!
Przystanek: Kraków.
Kolejny przystanek: Planica
--------------------------------------------------------------------
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz