W następnym tygodniu czekał mnie kolejny ślub. Miałam się na niego udać jako osoba towarzysząca Kamila.
Ślub miał być Aleksandra Zniszczoła - skoczka kadry B i Magdaleny Lazar - siostry Justyny Żyły.
Justyna musiała wyglądać pięknie, przecież została druhną na ślubie swojej siostry. Ja również chciałam jakoś ładnie wyglądać.... Nie chciałam już się wyróżniać, po ślubie Dawida i Marty mam dość strojów.... Ranking mnie kompletnie zaskoczył oraz moja wyobraźnia, przecież sukienkę na ślub kupiłam sobie sama, bo mi się strasznie podobała.
Ceremonia miała odbyć się o 16:00. O 11:00 zaczęłam się szykować. Nie jeździłam do wielu kosmetyczek i manicure. Postanowiłam sama zrobić siebie na bóstwo.
Założyłam sukienkę, przejrzałam się w lustrze. Była 15:00.
Zadzwonił do mnie Kamil.
- Hej. Ja już wyjeżdżam.
- Ok. Czekam pod blokiem.
Zamknęłam mieszkanie i wyszłam pod blok. Kamil podjechał swoim samochodem.
- Cudnie wyglądasz - powiedział.
- Dziękuję.
Udaliśmy się do kościoła.
Panna młoda wyglądała przecudnie, Justyna również. Po prostu wszystkie 7 wyglądałyśmy cudownie.
- Wy to zawsze wyglądacie oszałamiająco. - powiedział Kamil.
Uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do świątyni.
- Justyna pięknie się ubrała jako druhna.
- Wy macie ten zmysł.
- A ty co? Nie masz?
- Nie.
- Jesteś lepiej ubrany niż nie jeden model.
- Naprawdę?
- W 100%
- Komplementy z twoich ust to rzadkość.
- Jaki zaszczyt ciebie dopadł.
Po ceremonii zaślubin udaliśmy się do jednej z zakopiańskich restauracji.
Pięknie było. Nagle podeszła do mnie Justyna.
- Kochana.... mam prośbę...
- Tak?
- Ja muszę siedzieć tam, przy parze młodej.... Nakarmiłabyś Karolinkę za jakąś godzinę?
- Ok... Uwielbiam małe dzieci, a twoja Karolinka jest przesłodka.
- Dziękuję... Poprosiłabym Piotrka, ale wiesz jako on jest.....
- Wiem..
- Będzie zajęty alkoholem.... A ja tego nie chcę.... On, alkohol i dziecko? To chyba nie najlepsze rozwiązanie.
- Ok. Zajmę się Karolinką, jak będzie trzeba.
- W samochodzie Piotrka jest torba, a w niej wszystkie rzeczy.
- Ok. Ma już 4 miesiące, jest grzeczna.
- Tutaj bym się sprzeczała.
- No już nie mów.. Macie bardzo grzeczną córkę.
- Dobra, dobra.... To dzięki, że się nią zajmiesz.
Wzięłam Karolinkę do siebie... Taka mała, słodka...
- Chciałabyś taką? - zapytał Kamil.
- Jeszcze nie, ale jest słodka..
- Bardzo. Pasuje ci dziecko.
- Córka Marceliny i Stefana również jest mała, ale nie aż tak. Mila umie już mówić . Też jest przesłodka.
- Zatańczymy? - zapytał Kamil.
- Z chęcią. - odpowiedziałam.
Tańczyliśmy bez przerwy przez jakieś 2 godziny. Nagle przypomniałam sobie o Karolinie.
- Przepraszam, muszę nakarmić Karolinkę.
- Ok. Gdzie masz butelkę?
- W samochodzie Piotrka.
- To może ja pójdę.
- Ok. Przynieś całą tą torbę, tylko niech Piotrek da ci kluczyki.
- Ok. - uśmiechnął się.
Przyniósł mi całą torbę. Nakarmiłam małą.
- Chyba jest śpiąca.
- Trzeba położyć ją spać...
- Ale gdzie?
- Zapytajmy Justyny.
- Ok.
- Przecież to już pora. Jest 22:00.
Justyna wzięła małą i zaniosła ją do pokoju hotelowego. Gdy mała usnęła, to przyszła znów na salę.
O 0:00 na salę wjechał tort. Był 3-piętrowy.
- Piękny ten tort.
- Dużo fioletowego.
- A co?
- Fioletowego nie lubię...
- A może różowy jest ci bliższy? - zaśmiałam się.
- Nie, aż tak to nie...
Po zjedzonym torcie przyszedł czas na oczepiny.
- Zapraszamy kilka par. - powiedział wodzirej.
Złapałam Kamila za rękę i poszliśmy do tej zabawy.
Wodzirej rozdał każdej parze po pustej puszcze piwa i pełnej butelce wody.
- Zabawa polega na tym, że mężczyzna chowa w spodnie puszkę tak, aby wystawała sama szyjka, panie muszą wlać do puszki jak najwięcej wody, aby nie porozlewać, bo spodnie będą mokre - powiedział wodzirej.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Nam - uczestnikom nie było aż tak do śmiechu.
Zaczęłam wlewać wodę do puszki.
Zaczęłam się śmiać.
- Tylko się nie ruszaj.! - powiedziałam, nie mogąc powstrzymać śmiechu.
- Teraz trudniejsza runda, panowie muszą się ruszać, a dokładnie tańczyć!
- Teraz to dopiero wymyśliliście - powiedziałam na głos.
Zajęliśmy 2 miejsce w tej rundzie!
- Kolejna zabawa to :Kuszenie Adama. Panie trzymają jabłka, a zadaniem panów jest zjedzenie tego jabłka, lecz bez pomocy rąk.
Zaczęła się kolejna zabawa. Wyglądało to dość zabawnie.
- Mówiłam, że będziesz jadł mi z ręki.
- Chyba nie dosłownie - zaśmiał się.
- No za pomocą sznurka, ale jakby nie ten sznurek, to byłoby dosłownie. - zaśmiałam się.
Wygraliśmy tą rundę!!
- Kolejna runda to taniec z figurami. Wszystkie pary tańczą w kółeczku, wymieniamy się partnerkami itp.
Orkiestra przygrywała różne melodia, nagle wodzirej powiedział.
- Teraz panowie klękają, a panie tańczą wokół.
Jak powiedział, tak każda para zrobiła.
Następnie powiedział.
- Panie klękają.
Myślałam, że teraz panowie będą tańczyć wokół, jednak wodzirej był przebieglejszy. Muzyka przycichła i wodzirej powiedział.
- Tak właśnie panie chciały podziękować swoim partnerom.
Cała sala wybuchnęła śmiechem.
- Kolejna zabawa "taniec weselny inaczej". Mamy dla każdej pary karteczkę z instrukcją jak macie tańczyć.
Kamil podszedł do wodzireja, aby wylosować karteczkę. Wodzirej kazał, aby jeszcze nie otwierać karteczek.
-Na karteczkach macie napisane dyscypliny sportu. Zabawa polega na tym, że tańczycie z zaprezentowaniem dyscypliny przez was wybranej podczas tańca.
Każdy się zdziwił. Kamil wziął i otworzył naszą karteczkę, było na niej napisane "SKOKI NARCIARSKIE"
- Świetnie - powiedziałam w duchu.
- Teraz każda para powie na głos swoją dyscyplinę.
Przejawiało się - siatkówka, piłka nożna, hokej, łyżwiarstwo, jazda konna, karate. Przyszedł czas na nas.
- Skoki narciarskie - powiedzieliśmy razem.
- Jak pasuje. - powiedział wodzirej.
Zatańczyliśmy taniec i wygraliśmy rundę!!!
Czas na łapanie welonu. Stanęłam sobie w kółku. . Orkiestra przestała grać, a Magda wyrzuciła welon! Złapałam go!!
Wszyscy zaczęli mi gratulować.
- Czekamy na twojego wybranka - powiedziała Agnieszka.
Przyszedł czas na panów i rzut muchą!
Kamil nie chciał brać udziału w zabawie, lecz namówił go Maciek Kot. I słusznie, bo muchę złapał właśnie Kamil!
- Gorzko! - zaczął krzyczeć Piotrek!!
Około 6:00 pojechałam z Kamilem do mieszkania.
- Idziesz do mnie?? - zapytałam
- Ok.
Weszliśmy do mojego mieszkania... Zdjęłam buty i poszłam do sypialni. Położyłam się spać w sukience. Obok mnie położył się Kamil.
Wstaliśmy około 12:00.
- Trzeba się szykować na poprawiny - powiedziałam.
- Ok. - zdjął z siebie koszulę. - Uprasujesz mi ją? - Nie będę jechał do siebie.
- Ok. Ja sobie też muszę uprasować.
O 14:00 zaczęły się poprawiny. Skończyły się o 22:00. Wróciłam wraz z Kamilem do swojego mieszkania.
- Mogę zostać u ciebie? - zapytał.
- Tak.
Położyliśmy się spać.
Rano wzięłam na kolana laptopa i zaczęłam wraz z Kamilem przeglądać stronę
SPORTOWE WAGS
"W sobotę odbył się kolejny ślub skoczka. Tym razem skoczka kadry B. Nie zabrakło również skoczków z kadry A. Aleksander Zniszczoł wziął ślub z Magdaleną Lazar, która jest siostrą Justyny Żyły - żony skoczka Kadry A - Piotra Żyły.
Przygotowaliśmy dla was ranking najlepiej ubranych partnerek skoczków na ślubie, jak i na poprawinach.
ŚLUB
7 miejsce zajęła Marta Kubacka - żona Dawida Kubackiego
Sukienka ta pasuje bardziej na miasto - niż na ślub.
6 miejsce należy do Angeliki Ziobro- żony Janka Ziobry
5 miejsce zajęła Marcelina Hula
4 miejsce zajęła Justyna Żyła
Justyna została świadkową na ślubie swojej siostry.
3 miejsce przypadło Kasi Witkowskiej - przyjaciółce Kamila Stocha. Na ślubie była jako osoba towarzysząca Kamila
2 miejsce zgarnęła PANNA MŁODA - Magdalena Zniszczoł.
1 miejsce przyznajemy Agnieszce Lewkowicz - dziewczynie Maćka Kota.
Powaliła swoim strojem wszystkie na łopatki.
A teraz poprawiny.
7 miejsce dla Marty
6 miejsce zajęła Marcelina Hula.
5 miejsce dla Angeliki Ziobro
4 miejsce zajęła Agnieszka Lewkowicz
3 miejsce dla panny młodej - Magdy Zniszczoł
Wybrała ona kombinezon.
2 miejsce zgarnęła Kasia Witkowska
Motyw kwiatów rządzi w tym sezonie.
1 miejsce należy do Justyny Żyły. Gratulacje
Gratulujemy wszystkim paniom!"
- Widzisz! Jestem 3 i 2! Na ślubie Marty dwukrotnie byłam 1.
Rozesłałam dziewczynom linki.
-----------------------------------------------------------------
kiki2000
Ślub miał być Aleksandra Zniszczoła - skoczka kadry B i Magdaleny Lazar - siostry Justyny Żyły.
Justyna musiała wyglądać pięknie, przecież została druhną na ślubie swojej siostry. Ja również chciałam jakoś ładnie wyglądać.... Nie chciałam już się wyróżniać, po ślubie Dawida i Marty mam dość strojów.... Ranking mnie kompletnie zaskoczył oraz moja wyobraźnia, przecież sukienkę na ślub kupiłam sobie sama, bo mi się strasznie podobała.
Ceremonia miała odbyć się o 16:00. O 11:00 zaczęłam się szykować. Nie jeździłam do wielu kosmetyczek i manicure. Postanowiłam sama zrobić siebie na bóstwo.
Założyłam sukienkę, przejrzałam się w lustrze. Była 15:00.
Zadzwonił do mnie Kamil.
- Hej. Ja już wyjeżdżam.
- Ok. Czekam pod blokiem.
Zamknęłam mieszkanie i wyszłam pod blok. Kamil podjechał swoim samochodem.
- Cudnie wyglądasz - powiedział.
- Dziękuję.
Udaliśmy się do kościoła.
Panna młoda wyglądała przecudnie, Justyna również. Po prostu wszystkie 7 wyglądałyśmy cudownie.
- Wy to zawsze wyglądacie oszałamiająco. - powiedział Kamil.
Uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do świątyni.
- Justyna pięknie się ubrała jako druhna.
- Wy macie ten zmysł.
- A ty co? Nie masz?
- Nie.
- Jesteś lepiej ubrany niż nie jeden model.
- Naprawdę?
- W 100%
- Komplementy z twoich ust to rzadkość.
- Jaki zaszczyt ciebie dopadł.
Po ceremonii zaślubin udaliśmy się do jednej z zakopiańskich restauracji.
Pięknie było. Nagle podeszła do mnie Justyna.
- Kochana.... mam prośbę...
- Tak?
- Ja muszę siedzieć tam, przy parze młodej.... Nakarmiłabyś Karolinkę za jakąś godzinę?
- Ok... Uwielbiam małe dzieci, a twoja Karolinka jest przesłodka.
- Dziękuję... Poprosiłabym Piotrka, ale wiesz jako on jest.....
- Wiem..
- Będzie zajęty alkoholem.... A ja tego nie chcę.... On, alkohol i dziecko? To chyba nie najlepsze rozwiązanie.
- Ok. Zajmę się Karolinką, jak będzie trzeba.
- W samochodzie Piotrka jest torba, a w niej wszystkie rzeczy.
- Ok. Ma już 4 miesiące, jest grzeczna.
- Tutaj bym się sprzeczała.
- No już nie mów.. Macie bardzo grzeczną córkę.
- Dobra, dobra.... To dzięki, że się nią zajmiesz.
Wzięłam Karolinkę do siebie... Taka mała, słodka...
- Chciałabyś taką? - zapytał Kamil.
- Jeszcze nie, ale jest słodka..
- Bardzo. Pasuje ci dziecko.
- Córka Marceliny i Stefana również jest mała, ale nie aż tak. Mila umie już mówić . Też jest przesłodka.
- Zatańczymy? - zapytał Kamil.
- Z chęcią. - odpowiedziałam.
Tańczyliśmy bez przerwy przez jakieś 2 godziny. Nagle przypomniałam sobie o Karolinie.
- Przepraszam, muszę nakarmić Karolinkę.
- Ok. Gdzie masz butelkę?
- W samochodzie Piotrka.
- To może ja pójdę.
- Ok. Przynieś całą tą torbę, tylko niech Piotrek da ci kluczyki.
- Ok. - uśmiechnął się.
Przyniósł mi całą torbę. Nakarmiłam małą.
- Chyba jest śpiąca.
- Trzeba położyć ją spać...
- Ale gdzie?
- Zapytajmy Justyny.
- Ok.
- Przecież to już pora. Jest 22:00.
Justyna wzięła małą i zaniosła ją do pokoju hotelowego. Gdy mała usnęła, to przyszła znów na salę.
O 0:00 na salę wjechał tort. Był 3-piętrowy.
- Piękny ten tort.
- Dużo fioletowego.
- A co?
- Fioletowego nie lubię...
- A może różowy jest ci bliższy? - zaśmiałam się.
- Nie, aż tak to nie...
Po zjedzonym torcie przyszedł czas na oczepiny.
- Zapraszamy kilka par. - powiedział wodzirej.
Złapałam Kamila za rękę i poszliśmy do tej zabawy.
Wodzirej rozdał każdej parze po pustej puszcze piwa i pełnej butelce wody.
- Zabawa polega na tym, że mężczyzna chowa w spodnie puszkę tak, aby wystawała sama szyjka, panie muszą wlać do puszki jak najwięcej wody, aby nie porozlewać, bo spodnie będą mokre - powiedział wodzirej.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Nam - uczestnikom nie było aż tak do śmiechu.
Zaczęłam wlewać wodę do puszki.
Zaczęłam się śmiać.
- Tylko się nie ruszaj.! - powiedziałam, nie mogąc powstrzymać śmiechu.
- Teraz trudniejsza runda, panowie muszą się ruszać, a dokładnie tańczyć!
- Teraz to dopiero wymyśliliście - powiedziałam na głos.
Zajęliśmy 2 miejsce w tej rundzie!
- Kolejna zabawa to :Kuszenie Adama. Panie trzymają jabłka, a zadaniem panów jest zjedzenie tego jabłka, lecz bez pomocy rąk.
Zaczęła się kolejna zabawa. Wyglądało to dość zabawnie.
- Mówiłam, że będziesz jadł mi z ręki.
- Chyba nie dosłownie - zaśmiał się.
- No za pomocą sznurka, ale jakby nie ten sznurek, to byłoby dosłownie. - zaśmiałam się.
Wygraliśmy tą rundę!!
- Kolejna runda to taniec z figurami. Wszystkie pary tańczą w kółeczku, wymieniamy się partnerkami itp.
Orkiestra przygrywała różne melodia, nagle wodzirej powiedział.
- Teraz panowie klękają, a panie tańczą wokół.
Jak powiedział, tak każda para zrobiła.
Następnie powiedział.
- Panie klękają.
Myślałam, że teraz panowie będą tańczyć wokół, jednak wodzirej był przebieglejszy. Muzyka przycichła i wodzirej powiedział.
- Tak właśnie panie chciały podziękować swoim partnerom.
Cała sala wybuchnęła śmiechem.
- Kolejna zabawa "taniec weselny inaczej". Mamy dla każdej pary karteczkę z instrukcją jak macie tańczyć.
Kamil podszedł do wodzireja, aby wylosować karteczkę. Wodzirej kazał, aby jeszcze nie otwierać karteczek.
-Na karteczkach macie napisane dyscypliny sportu. Zabawa polega na tym, że tańczycie z zaprezentowaniem dyscypliny przez was wybranej podczas tańca.
Każdy się zdziwił. Kamil wziął i otworzył naszą karteczkę, było na niej napisane "SKOKI NARCIARSKIE"
- Świetnie - powiedziałam w duchu.
- Teraz każda para powie na głos swoją dyscyplinę.
Przejawiało się - siatkówka, piłka nożna, hokej, łyżwiarstwo, jazda konna, karate. Przyszedł czas na nas.
- Skoki narciarskie - powiedzieliśmy razem.
- Jak pasuje. - powiedział wodzirej.
Zatańczyliśmy taniec i wygraliśmy rundę!!!
Czas na łapanie welonu. Stanęłam sobie w kółku. . Orkiestra przestała grać, a Magda wyrzuciła welon! Złapałam go!!
Wszyscy zaczęli mi gratulować.
- Czekamy na twojego wybranka - powiedziała Agnieszka.
Przyszedł czas na panów i rzut muchą!
Kamil nie chciał brać udziału w zabawie, lecz namówił go Maciek Kot. I słusznie, bo muchę złapał właśnie Kamil!
- Gorzko! - zaczął krzyczeć Piotrek!!
Około 6:00 pojechałam z Kamilem do mieszkania.
- Idziesz do mnie?? - zapytałam
- Ok.
Weszliśmy do mojego mieszkania... Zdjęłam buty i poszłam do sypialni. Położyłam się spać w sukience. Obok mnie położył się Kamil.
Wstaliśmy około 12:00.
- Trzeba się szykować na poprawiny - powiedziałam.
- Ok. - zdjął z siebie koszulę. - Uprasujesz mi ją? - Nie będę jechał do siebie.
- Ok. Ja sobie też muszę uprasować.
O 14:00 zaczęły się poprawiny. Skończyły się o 22:00. Wróciłam wraz z Kamilem do swojego mieszkania.
- Mogę zostać u ciebie? - zapytał.
- Tak.
Położyliśmy się spać.
Rano wzięłam na kolana laptopa i zaczęłam wraz z Kamilem przeglądać stronę
SPORTOWE WAGS
"W sobotę odbył się kolejny ślub skoczka. Tym razem skoczka kadry B. Nie zabrakło również skoczków z kadry A. Aleksander Zniszczoł wziął ślub z Magdaleną Lazar, która jest siostrą Justyny Żyły - żony skoczka Kadry A - Piotra Żyły.
Przygotowaliśmy dla was ranking najlepiej ubranych partnerek skoczków na ślubie, jak i na poprawinach.
ŚLUB
7 miejsce zajęła Marta Kubacka - żona Dawida Kubackiego
Sukienka ta pasuje bardziej na miasto - niż na ślub.
6 miejsce należy do Angeliki Ziobro- żony Janka Ziobry
5 miejsce zajęła Marcelina Hula
4 miejsce zajęła Justyna Żyła
Justyna została świadkową na ślubie swojej siostry.
3 miejsce przypadło Kasi Witkowskiej - przyjaciółce Kamila Stocha. Na ślubie była jako osoba towarzysząca Kamila
2 miejsce zgarnęła PANNA MŁODA - Magdalena Zniszczoł.
1 miejsce przyznajemy Agnieszce Lewkowicz - dziewczynie Maćka Kota.
Powaliła swoim strojem wszystkie na łopatki.
A teraz poprawiny.
7 miejsce dla Marty
6 miejsce zajęła Marcelina Hula.
5 miejsce dla Angeliki Ziobro
4 miejsce zajęła Agnieszka Lewkowicz
3 miejsce dla panny młodej - Magdy Zniszczoł
Wybrała ona kombinezon.
2 miejsce zgarnęła Kasia Witkowska
Motyw kwiatów rządzi w tym sezonie.
1 miejsce należy do Justyny Żyły. Gratulacje
Gratulujemy wszystkim paniom!"
- Widzisz! Jestem 3 i 2! Na ślubie Marty dwukrotnie byłam 1.
Rozesłałam dziewczynom linki.
-----------------------------------------------------------------
kiki2000














Komentarze
Prześlij komentarz