Był 25 maja. Ostatnio znów męczyły mnie bóle brzucha. Postanowiłam rano wybrać się do szpitala, aby zrobić podstawowe badania.
Następnego dnia miałam zjawić się po wyniki.
Postanowiłam udać się do galerii, aby kupić coś na prezent Kamilowi. Wybrałam perfumy i krawat, taki czerwony.
Wróciłam do mieszkania. Impreza rozpoczynała się o 20:00. Miałam więc sporo czasu. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor.
Przełączałam co chwile kanały. Nie było nic ciekawego.
Wzięłam się więc za porządki.
Zajęło mi to jednak mało czasu. Skończyłam już o 15:00. Zrobiłam sobie małą przekąskę. Nagle zadzwoniła do mnie Kaja.
- Hej kochana!
- Hej!
- Co nie mówiłaś, że byłaś na ślubie Olka Zniszczoła jako osoba towarzysząca Kamila Stocha?'
- Za tym wiąże się pewien zakład z Planicy....
- Jaki zakład?
- Za dużo by opowiadać.
- Z chęcią posłucham.
- Zanudziłabym się.
Po rozmowie zaczęłam się szykować na imprezę. Uprasowałam sobie sukienkę. Zrobiłam makijaż, uczesałam się. Była 19:30. Wzięłam torebkę i wyruszyłam na spokojnie do mieszkania Kamila.
Otworzył mi drzwi.
- Pięknie wyglądasz - powiedział na przywitanie.
A wyglądałam tak:
- Przyszedł już ktoś?
- Jeszcze nie. Jesteś pierwsza!!
- Może ci w czymś pomóc?
- Nie, już jest wszystko naszykowane...
- Aha
Usiedliśmy na kanapie...
- Na ślubie Marty i Dawida, gdy tańczyliśmy, to powiedziałaś, że..... mnie kochasz..... Czy to było takie prawdziwe?
Zaskoczył mnie kompletnie tym pytaniem.... Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.... Kocham Go, ale nie mogę mu tego powiedzieć, bo on będzie chciał związku, a ja nie nadaję się na dziewczynę skoczka. Nie zniosłabym takiej rozłąki, co tydzień, co dwa. Więcej by go nie było, niż by był....
- Byłam rano u lekarza - chciałam zmienić temat. - Zrobiłam badania . Jutro jadę po wyniki.
- Mam nadzieję, że powiesz co się dzieje. Oby nic poważnego z tym twoim brzuchem.
- Też mam taką nadzieję.
Rozległ się dzwonek do drzwi. Był to Piotrek z Justyną i dziećmi.
- Witaj brachu - przywitali się uściskiem rąk.
- Hej Kasia - powiedział do mnie Piotrek.
- Hej. - odpowiedziałam.
Siedzieliśmy tak , aż do momentu przyjścia wszystkich. Zjawił się również trener. Każdy złożył Kamilowi jakieś życzenia.
Impreza była jakaś strasznie spięta, ja siedziałem z dziewczynami na kanapie i gadałyśmy o babskich sprawach.
- Ja mam taki problem ze Stefanem, potrafi spać nawet do 16:00.
- Piotrek też jest śpiochem, ale nie aż takim.
- Dla Janka sen to jak największy koszmar.....
Ja nie uczestniczyłam w tych rozmowach. Nagle Justyna spojrzała na mnie.
- A co ty nic nie mówisz? - zapytała Justyna.
- Nic. - odpowiedziałam
- Okres ci się spóźnia? - zaśmiała się Marcelina.
Wszystkie wybuchnęły śmiechem. Mi nie było do śmiechu.
- No co nic nie mówisz?
- Bo naprawdę mi się spóźnia. - powiedziałam.
- Nie gadaj.... Na prawdę? - zatkało Agnieszkę.
- Tak, a co? Żarty bym sobie robiła z tak poważnych spraw?!
- Dlatego bolał cię brzuch? - zapytała Justyna
- Nie wiem.... Rano byłam u lekarza. Zrobiłam podstawowe badania. Jutro rano mam się zgłosić po odbiór....
- Myślisz, że.... - zaczęła Marcelina.
- Nic nie myślę... Może to normalne... Przecież jestem jeszcze młoda, mam 20 lat....
- Oby tak było... - powiedziała Justyna..
Około23:00 postanowiłam, że już wrócę do swojego mieszkania.
Z samego rana musiałam jechać do szpitala po wyniki, chciałam się porządnie wyspać.
Wróciłam do mieszkania. Ubrałam się w piżamę i położyłam się spać.
Wstałam o 6:00. Nie mogłam spać.... Niecierpliwiłam się wynikami. Nagle dostałam SMS-a od Adriana.
"Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!"
Odpisałam mu.
"Jakbyś się interesował, to urodziny mam jutro"
Ubrałam się, uczesałam.... Wzięłam kluczyki od auta i pojechałam do szpitala po odbiór badań.
*w szpitalu*
Usiadłam sobie przed gabinetem z niecierpliwieniem czekając na wyniki.
- Pani Katarzyna Witkowska . - powiedziała pielęgniarka wychodząc z gabinetu.
- To ja.
- Proszę wejść.
- Dziękuję.
Weszłam do gabinetu.
- Pani Kasiu, musimy zrobić USG.
- Coś nie tak z tym brzuchem? Boli mnie ostatnio.
- Mamy niepokojące wyniki badań krwi. Chcemy wykluczyć niektóre hipotezy.
- Ok. Pani wykona to USG?
- Nie, pani Joanna - ginekolog.
Zatkało mnie kompletnie.
- Dlaczego ginekolog??
- Proszę się nie denerwować. Wszystko będzie ok.
- Mam nadzieję.
Poszłam na USG. Strasznie się obawiałam , lecz musiałam być silna...
Ginekolog uśmiechnęła się podczas tego badania.
- Dlaczego pani jest taka uśmiechnięta?
- Od 2 miesięcy pani nie przeczuwała?
- Ale co?
- Gratulacje! To 2 miesiąc!!
Popatrzyłam na nią i nie mogłam uwierzyć
- Słyszy mnie pani? Jest pani w ciąży!
Dała mi do ręki zdjęcia USG.
Moje oczy zalały się łzami.
- Na kolejną wizytę radziłabym przyjść z ojcem dziecka. Pooglądacie państwo dziecko wspólnie.
- Nie będzie takiej okazji - wyszeptałam
Wzięłam zdjęcia, schowałam je do kieszeni i wybiegłam z gabinetu...
Wsiadłam do samochodu.
Zalałam się łzami. Nagle zadzwoniła do mnie Justyna.
- Hej kochana, i jak tam badania?
- Ni jak....
- Ty płaczesz?? Coś się stało??
- Umiesz dochować tajemnicy...
- Tak.
- Nawet przed Piotrkiem?
- Tak...
- Możesz powiedzieć Agnieszce, bo sama nie dam rady.....
- Ok. Co się stało??
- Nawet Kamil nie może się dowiedzieć...
- Ok, ale co się stało?
- Jestem w ciąży...
- To cudowne! Powinnaś się cieszyć!
- Ale to dziecko Kamila, jak mu to teraz powiem?!
- Normalnie, ale się spiesz, bo ... nie w ten poniedziałek, ale kolejny wyjeżdżają na jakieś zgrupowanie, czy coś takiego....
- Nie powiem mu... w życiu...
- A który to tydzień?
- 2 miesiąc....
- Niedługo będzie widać brzuszek.. Musisz mu powiedzieć....
- Nie ma takiej opcji.
- Ile chcesz to ukrywać??
- Powiem, że to nie jego..
- Nie uwierzy ci.
- Musi... Zawsze mi wierzy...
- Chcesz na taką próbę wystawiać waszą przyjaźń?
- Właśnie.... przyjaźń...... Wyobrażasz sobie, że będziemy się przyjaźnić mając wspólne dziecko??
- Musisz mu powiedzieć..
- Na razie to muszę sama to sobie przemyśleć...
- Ok.
- Muszę kończyć... Pa...
- Pa. Trzymaj się jakoś...
Pojechałam do Marceliny... Wypłakałam się jej dosłownie w rękaw... Poprosiłam Stefana, aby nic nie mówił Kamilowi. Wsiadłam w samochód i pojechałam do rodziców... Wpadłam zapłakana do domu..
Mama szykowała obiad.
- Córeczko co się stało?
- Ale ci zrobiłam prezent na dzień matki - powiedziałam, przytulając ją.
- Co się stało?
- Za 7 miesięcy zostaniesz babcią..
Gdy mój ojciec to usłyszał wpadł w furię.
- Zabiję tego drania, co cię dotknął!!
- Tylko nie to... Proszę...
- A kim jest ojciec dziecka? - zapytała mama...
- Kamil mamo.... Kamil.....
- Stoch??
- Tak.....
- Wie??
- Nie i niech tak zostanie...
- Ale tak nie można!
- Jak będziecie cicho, to wszystko można.....
----------------------------------------------------------------
Spodziewaliście się takiego zwrotu akcji? Jak myślicie? Kiedy Kamil się dowie o ciąży Kasi? Jak się dowie? Co waszym zdaniem zrobi Kasia? Odpowiedź w kolejnych opowiadaniach.
Już 3 grudnia, ale dzisiaj chce złożyć Wam życzenia
Życzę Wam wszystkim dużo zdrowia i dużo prezentów w nadchodzącą środę. Mam nadzieję, że byliście grzeczni i dostaniecie jakieś prezenty , a nie przysłowiowią rózgę
kiki2000
Następnego dnia miałam zjawić się po wyniki.
Postanowiłam udać się do galerii, aby kupić coś na prezent Kamilowi. Wybrałam perfumy i krawat, taki czerwony.
Wróciłam do mieszkania. Impreza rozpoczynała się o 20:00. Miałam więc sporo czasu. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor.
Przełączałam co chwile kanały. Nie było nic ciekawego.
Wzięłam się więc za porządki.
Zajęło mi to jednak mało czasu. Skończyłam już o 15:00. Zrobiłam sobie małą przekąskę. Nagle zadzwoniła do mnie Kaja.
- Hej kochana!
- Hej!
- Co nie mówiłaś, że byłaś na ślubie Olka Zniszczoła jako osoba towarzysząca Kamila Stocha?'
- Za tym wiąże się pewien zakład z Planicy....
- Jaki zakład?
- Za dużo by opowiadać.
- Z chęcią posłucham.
- Zanudziłabym się.
Po rozmowie zaczęłam się szykować na imprezę. Uprasowałam sobie sukienkę. Zrobiłam makijaż, uczesałam się. Była 19:30. Wzięłam torebkę i wyruszyłam na spokojnie do mieszkania Kamila.
Otworzył mi drzwi.
- Pięknie wyglądasz - powiedział na przywitanie.
A wyglądałam tak:
- Przyszedł już ktoś?
- Jeszcze nie. Jesteś pierwsza!!
- Może ci w czymś pomóc?
- Nie, już jest wszystko naszykowane...
- Aha
Usiedliśmy na kanapie...
- Na ślubie Marty i Dawida, gdy tańczyliśmy, to powiedziałaś, że..... mnie kochasz..... Czy to było takie prawdziwe?
Zaskoczył mnie kompletnie tym pytaniem.... Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.... Kocham Go, ale nie mogę mu tego powiedzieć, bo on będzie chciał związku, a ja nie nadaję się na dziewczynę skoczka. Nie zniosłabym takiej rozłąki, co tydzień, co dwa. Więcej by go nie było, niż by był....
- Byłam rano u lekarza - chciałam zmienić temat. - Zrobiłam badania . Jutro jadę po wyniki.
- Mam nadzieję, że powiesz co się dzieje. Oby nic poważnego z tym twoim brzuchem.
- Też mam taką nadzieję.
Rozległ się dzwonek do drzwi. Był to Piotrek z Justyną i dziećmi.
- Witaj brachu - przywitali się uściskiem rąk.
- Hej Kasia - powiedział do mnie Piotrek.
- Hej. - odpowiedziałam.
Siedzieliśmy tak , aż do momentu przyjścia wszystkich. Zjawił się również trener. Każdy złożył Kamilowi jakieś życzenia.
Impreza była jakaś strasznie spięta, ja siedziałem z dziewczynami na kanapie i gadałyśmy o babskich sprawach.
- Ja mam taki problem ze Stefanem, potrafi spać nawet do 16:00.
- Piotrek też jest śpiochem, ale nie aż takim.
- Dla Janka sen to jak największy koszmar.....
Ja nie uczestniczyłam w tych rozmowach. Nagle Justyna spojrzała na mnie.
- A co ty nic nie mówisz? - zapytała Justyna.
- Nic. - odpowiedziałam
- Okres ci się spóźnia? - zaśmiała się Marcelina.
Wszystkie wybuchnęły śmiechem. Mi nie było do śmiechu.
- No co nic nie mówisz?
- Bo naprawdę mi się spóźnia. - powiedziałam.
- Nie gadaj.... Na prawdę? - zatkało Agnieszkę.
- Tak, a co? Żarty bym sobie robiła z tak poważnych spraw?!
- Dlatego bolał cię brzuch? - zapytała Justyna
- Nie wiem.... Rano byłam u lekarza. Zrobiłam podstawowe badania. Jutro rano mam się zgłosić po odbiór....
- Myślisz, że.... - zaczęła Marcelina.
- Nic nie myślę... Może to normalne... Przecież jestem jeszcze młoda, mam 20 lat....
- Oby tak było... - powiedziała Justyna..
Około23:00 postanowiłam, że już wrócę do swojego mieszkania.
Z samego rana musiałam jechać do szpitala po wyniki, chciałam się porządnie wyspać.
Wróciłam do mieszkania. Ubrałam się w piżamę i położyłam się spać.
Wstałam o 6:00. Nie mogłam spać.... Niecierpliwiłam się wynikami. Nagle dostałam SMS-a od Adriana.
"Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!"
Odpisałam mu.
"Jakbyś się interesował, to urodziny mam jutro"
Ubrałam się, uczesałam.... Wzięłam kluczyki od auta i pojechałam do szpitala po odbiór badań.
*w szpitalu*
Usiadłam sobie przed gabinetem z niecierpliwieniem czekając na wyniki.
- Pani Katarzyna Witkowska . - powiedziała pielęgniarka wychodząc z gabinetu.
- To ja.
- Proszę wejść.
- Dziękuję.
Weszłam do gabinetu.
- Pani Kasiu, musimy zrobić USG.
- Coś nie tak z tym brzuchem? Boli mnie ostatnio.
- Mamy niepokojące wyniki badań krwi. Chcemy wykluczyć niektóre hipotezy.
- Ok. Pani wykona to USG?
- Nie, pani Joanna - ginekolog.
Zatkało mnie kompletnie.
- Dlaczego ginekolog??
- Proszę się nie denerwować. Wszystko będzie ok.
- Mam nadzieję.
Poszłam na USG. Strasznie się obawiałam , lecz musiałam być silna...
Ginekolog uśmiechnęła się podczas tego badania.
- Dlaczego pani jest taka uśmiechnięta?
- Od 2 miesięcy pani nie przeczuwała?
- Ale co?
- Gratulacje! To 2 miesiąc!!
Popatrzyłam na nią i nie mogłam uwierzyć
- Słyszy mnie pani? Jest pani w ciąży!
Dała mi do ręki zdjęcia USG.
Moje oczy zalały się łzami.
- Na kolejną wizytę radziłabym przyjść z ojcem dziecka. Pooglądacie państwo dziecko wspólnie.
- Nie będzie takiej okazji - wyszeptałam
Wzięłam zdjęcia, schowałam je do kieszeni i wybiegłam z gabinetu...
Wsiadłam do samochodu.
Zalałam się łzami. Nagle zadzwoniła do mnie Justyna.
- Hej kochana, i jak tam badania?
- Ni jak....
- Ty płaczesz?? Coś się stało??
- Umiesz dochować tajemnicy...
- Tak.
- Nawet przed Piotrkiem?
- Tak...
- Możesz powiedzieć Agnieszce, bo sama nie dam rady.....
- Ok. Co się stało??
- Nawet Kamil nie może się dowiedzieć...
- Ok, ale co się stało?
- Jestem w ciąży...
- To cudowne! Powinnaś się cieszyć!
- Ale to dziecko Kamila, jak mu to teraz powiem?!
- Normalnie, ale się spiesz, bo ... nie w ten poniedziałek, ale kolejny wyjeżdżają na jakieś zgrupowanie, czy coś takiego....
- Nie powiem mu... w życiu...
- A który to tydzień?
- 2 miesiąc....
- Niedługo będzie widać brzuszek.. Musisz mu powiedzieć....
- Nie ma takiej opcji.
- Ile chcesz to ukrywać??
- Powiem, że to nie jego..
- Nie uwierzy ci.
- Musi... Zawsze mi wierzy...
- Chcesz na taką próbę wystawiać waszą przyjaźń?
- Właśnie.... przyjaźń...... Wyobrażasz sobie, że będziemy się przyjaźnić mając wspólne dziecko??
- Musisz mu powiedzieć..
- Na razie to muszę sama to sobie przemyśleć...
- Ok.
- Muszę kończyć... Pa...
- Pa. Trzymaj się jakoś...
Pojechałam do Marceliny... Wypłakałam się jej dosłownie w rękaw... Poprosiłam Stefana, aby nic nie mówił Kamilowi. Wsiadłam w samochód i pojechałam do rodziców... Wpadłam zapłakana do domu..
Mama szykowała obiad.
- Córeczko co się stało?
- Ale ci zrobiłam prezent na dzień matki - powiedziałam, przytulając ją.
- Co się stało?
- Za 7 miesięcy zostaniesz babcią..
Gdy mój ojciec to usłyszał wpadł w furię.
- Zabiję tego drania, co cię dotknął!!
- Tylko nie to... Proszę...
- A kim jest ojciec dziecka? - zapytała mama...
- Kamil mamo.... Kamil.....
- Stoch??
- Tak.....
- Wie??
- Nie i niech tak zostanie...
- Ale tak nie można!
- Jak będziecie cicho, to wszystko można.....
----------------------------------------------------------------
Spodziewaliście się takiego zwrotu akcji? Jak myślicie? Kiedy Kamil się dowie o ciąży Kasi? Jak się dowie? Co waszym zdaniem zrobi Kasia? Odpowiedź w kolejnych opowiadaniach.
Już 3 grudnia, ale dzisiaj chce złożyć Wam życzenia
Życzę Wam wszystkim dużo zdrowia i dużo prezentów w nadchodzącą środę. Mam nadzieję, że byliście grzeczni i dostaniecie jakieś prezenty , a nie przysłowiowią rózgę
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz