Mama pościeliła mi łóżko w jednym z pokoi.... Nawet nie wzięłam ze sobą żadnych rzeczy... Nie mam nic prócz telefonu, portfela, dowodu, prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego...
Swoje łzy zaczęłam wylewać w poduszkę...
Przyszła do mnie mama z kubkiem gorącej herbaty...
- Nie można płakać.... Musisz być dzielna dla swojego dziecka... Będziesz mamą.. Zobaczysz jakie to fajne uczucie...
- Jaki początek taki koniec... Ja nie dorosłam do bycia mamą... Jutro kończę 20 lat!
- Może właśnie jesteś na tyle dojrzała, aby być mamą...
- Nie, nie jestem....
-Nikt cię do przespania się ze Stochem nie namawiał... Jesteś dojrzała i chyba wiedziałaś, jakie są tego skutki.
- Wiedziałam, ale...
- Ale co??
- Ale jakbym wiedziała, że od razu zajdę w ciążę, to bym się w ogóle nie godziła....
- Musisz się z tym pogodzić... Powiedzieć mu.. Wychowacie razem dziecko...
- To tak szczęśliwie nie będzie wyglądać.
- Jeśli ten twój Kamil jest odpowiedzialny, to może ci się oświadczy dla waszego wspólnego dobra...
- Po pierwsze to nie jest "mój" Kamil, a po drugie nie będzie ślubu, bo nie nadaję się za żonę....
- Każda kobieta nadaje się za żonę i matkę...
- Ale ja nie... Wyobrażasz sobie, żeby 20 latka chodziła po ulicy z obrączką na palcu i wielkim brzuchem?
- Jeśli jest na tyle dojrzała, to czemu nie?
- A jak nie jest? Ale jej własna głupota ją do tego zmusiła...
- Nawet głupota nie może do czegoś zmusić...
- Jestem dowodem, że moja głupota mogła...
- Nie jesteś żadnym królikiem doświadczalnym... Musisz powiedzieć Kamilowi i jego rodzicom...
- Nie jestem w stanie...
- Widziałaś w ogóle jego rodziców?
- Tak.. Ojciec tak cichy, w ogóle się nie odzywa, matka wyzwała mnie od wiejskich dziewczyn , a najpierw pomyślała, że jestem sprzątaczką Kamila...
- Czyli przebojowi ludzie...
- Nawet bardzo...
- Ma jakieś rodzeństwo?'
- 2 siostry.
- Oby się nie wrodziły do matki...
- Nie wiem... Ich jeszcze nie poznałam........
- Może to i dobrze...
- Może...
- Napisz do niego....
- Po co?
- Nie wiem co dzisiejsza młodzież pisze do siebie, ale coś napisz do niego...
- Nie czuję takiej potrzeby,
Nagle dostałam SMS-a od Kamila
"Hej! Jak tam? Byłaś po odbiór tych badań? Wszystko ok? Odpisz jak będziesz mogła . Kamil 😘"
Mama przeczytała tego SMS-a.
- Odpisz mu.
- Co? "Hej Kamil, jestem w ciąży?"
- Nie..
Odpisałam.
"Hej, wszystko ok. Pogadamy kiedy indziej, jestem zajęta. Kasia"
- I tak się załatwia obecnie sprawy? - zezłościła się mama.
- Tak.. Właśnie tak...
- Brzuch niedługo urośnie, weź się w garść
- Daj mi święty spokój.
- A co ty taka nerwowa? Może te hormony??
- Możemy już o tej ciąży nie gadać?? Już ojciec ma mi za złe, że się puściłam jak tania laska.
- Ojciec tak mówi??
- A co? Nie słyszałaś??
- Nie...
- To go się zapytaj, na pewno ci się przyzna - powiedziałam ironicznie
- Burza hormonów, ale nie odzywaj się tak do własnej matki!
- Daj mi już święty spokój, chcę zostać sama...
- Ok.
Mama wyszła z pokoju. Zadzwoniła do mnie Justyna.
- Hej! Jak się czujesz??
- A jak mam się czuć??
- Dobra, nie pytam... Gdzie jesteś?
- U rodziców.
- I jak to przyjęli?
- Mama spokojnie, a tata? Lepiej nie mówić...
- Aż tak źle?
- Wyzwał mnie od puszczalskich lasek i chce zabić Kamila...
- Naprawdę??
- Tak.....
- Powiedziałam Agnieszce....
- I co?
- Jest zszokowana, chyba jak my wszystkie...
- Nie dziwię się jej...
- Może przyjechać do ciebie?
- Nie... Chcesz zostawić 5 miesięczne dziecko z Piotrkiem?
- Nie, skądże.. Wezmę Karolinkę i Kubę ze sobą.. Przecież masz młodszą siostrę. Pobawią się razem , a ja posiedzę z tobą... Będzie ci raźniej...
- Nie chcę robić ci problemów...
- Ale nie robisz mi żadnych problemów!
- A co powiesz Piotrkowi??
- Że pojadę do ciebie do Zakopanego, przecież z Wisły do Zakopanego, to trochę kilometrów jest.
- Tylko , żeby się nie zorientował.
- Nie bój się. Śpi długo, napiszę mu kartkę.
- Żebyś tylko przeze mnie nie pokłóciła się z Piotrkiem, że go oszukałaś.
- Nie bój się, nie dowie się, chyba, że mu powiesz sama.
- Będę cicho!
- Mam nadzieję.
- Dzięki.
- Wpadnę jutro koło południa, może nawet trochę przedpołudniem.
- Tylko nie szykuj się na jakąś długą wyprawę...
- Spakuję się na 2 tygodnie!
- Aż tak to nie!
- A co? Masz zamiar zaraz wrócić i powiedzieć wszystko Kamilowi?
- Kiedyś wrócić trzeba...
- Dobrze mówisz!
- Nie mogę się ukrywać w nieskończoność!
- Byłoby to podejrzane i tak już Kamil do mnie dzwonił, czy nie wiem co się z tobą dzieje...
- I co mu powiedziałaś??
- Że nie wiem, powiedziałam, że ostatni raz widziałyśmy się na jego imprezie urodzinowej w jego mieszkaniu.
- I tak trzymaj!
- Ok!
Była 18:00. Postanowiłam zejść na dół na kolację.
Ojciec patrzył na mnie krzywym wzrokiem.
Jakby chciał mnie zabić.
Do domu wbiegła Kornelia.
- Hej! Przyjechałaś?
- W odwiedziny.
- Na ile?
- Jeszcze nie wiem....
Podczas kolacji, którą zjedliśmy w milczeniu, powiedziałam
- Jutro odwiedzi mnie Justyna, przyjedzie z dziećmi... więc może pobawiliby się z Julcią?
- Świetny pomysł. - powiedziała mama...
Jedyna mnie rozumiała...
Zjadłam kolację, poszłam wziąć kąpiel i położyłam się spać... Nagle przyszło mi powiadomienie z messengera. Napisał do mnie Kamil.
"Dlaczego tak... dziwnie się do mnie wyraziłaś? Naprawdę wszystko ok? Gdzie ty w ogóle jesteś? Stoję pod drzwiami, pukam, dzwonię dzwonkiem.... Napisz mi gdzie jesteś... Napisz mi, żebym się nie martwił. "
Odpisałam mu.
"Nie jestem gotowa, aby ci zdradzić, gdzie jestem... Nie jestem w stanie napisać, co się ze mną dzieje.... Na pewno diagnoza nie była w 100% szczęśliwa.... Odezwę się wkrótce"
Szybko dostałam odpowiedź.
"Coś złego się dzieje?? Nie trzymaj mnie w niepewności!"
"Muszę, przepraszam, dowiesz się w swoim czasie"
"Aż tak źle?? Gdzie jesteś??? U rodziców??Mam przyjechać??"
"Nie przyjeżdżaj, bo wtedy w ogóle ci nie powiem!"
"Ok, ale kiedy wrócisz do Zakopanego?"
"Wrócę, jak będzie trzeba, nie mogę się denerwować!"
"To się nie denerwuj! Proste!"
" To daj mi święty spokój!"
"Ok, rób co chcesz! I ty też daj mi święty spokój!"
"Ja?? A kto pierwszy napisał i się niecierpliwił??"
"Może to wszystko moja wina??"
"Wow! Teraz to odkryłeś!!"
"Dobra, mam już dość twoich kłótni! Jakby cię to interesowało, to Dawid przekazał mi zdjęcia ze ślubu i wesela. Chciałbym ci je przekazać."
"Przekażesz jak wrócę"
"To chodź tyle, wiem że w ogóle wrócisz"
"Wiesz co..., nie przesadzałbyś.."
"Dobra, mam cię już dość"
"Ja ciebie też"
KASIA WITKOWSKA WYLOGOWAŁA SIĘ....
Następnego dnia około południa przyjechała do mnie Justyna. Gadałyśmy długie kilka godzin. Nie przyjechała sama. Wzięła ze sobą również Agnieszkę.
- I co?
- Pokłóciłam się jeszcze wczoraj z Kamilem...
- Jak to?
Wyjęłam telefon i pokazałam jej całą rozmowę na messengerze.
- Naprawdę?? Chcesz jeszcze kłótni??
- To, że jesteś w ciąży nie przyswaja ci żadnych problemów??
- No i??
- Jesteś trochę nienormalna - powiedziała Agnieszka
- To tak działają hormony - powiedziała Justyna.
- I co ja mam teraz zrobić??? Muszę mu powiedzieć, a każda nasza rozmowa przeistacza się w kłótnię.
- Opanuj się... Może na razie nie utrzymujcie żadnego kontaktu... Wrócisz i wtedy na spokojnie pogadacie.
- Może nie będę miała do kogo wracać....
- Nawet tak nie mów...
- A jak mnie wyrzuci?? Co ja sama zrobię z takim dzieckiem...Przecież ja mam studia.
- Kamil ci pomoże, przecież są jeszcze rodzice Kamila...
- Ty się słyszysz? Jego matka, która wyzwała mnie od wieśniar i "pomyliła" ze służącą? Ktoś taki nie będzie zajmował się moim dzieckiem! Ja sobie na to nie pozwolę!
- Już obudził się w tobie instynkt macierzyński!
- W życiu....
- Przecież widać, a nawet słychać...
- Wydaje wam się.
- Twój malutki bobasek ma już 5 centymetrów - powiedziała Agnieszka przeglądając internet w telefonie.
- Skąd masz takie informacje? - zapytałam.
- Z internetu.
- I co tam piszą?
Swoje łzy zaczęłam wylewać w poduszkę...
Przyszła do mnie mama z kubkiem gorącej herbaty...
- Nie można płakać.... Musisz być dzielna dla swojego dziecka... Będziesz mamą.. Zobaczysz jakie to fajne uczucie...
- Jaki początek taki koniec... Ja nie dorosłam do bycia mamą... Jutro kończę 20 lat!
- Może właśnie jesteś na tyle dojrzała, aby być mamą...
- Nie, nie jestem....
-Nikt cię do przespania się ze Stochem nie namawiał... Jesteś dojrzała i chyba wiedziałaś, jakie są tego skutki.
- Wiedziałam, ale...
- Ale co??
- Ale jakbym wiedziała, że od razu zajdę w ciążę, to bym się w ogóle nie godziła....
- Musisz się z tym pogodzić... Powiedzieć mu.. Wychowacie razem dziecko...
- To tak szczęśliwie nie będzie wyglądać.
- Jeśli ten twój Kamil jest odpowiedzialny, to może ci się oświadczy dla waszego wspólnego dobra...
- Po pierwsze to nie jest "mój" Kamil, a po drugie nie będzie ślubu, bo nie nadaję się za żonę....
- Każda kobieta nadaje się za żonę i matkę...
- Ale ja nie... Wyobrażasz sobie, żeby 20 latka chodziła po ulicy z obrączką na palcu i wielkim brzuchem?
- Jeśli jest na tyle dojrzała, to czemu nie?
- A jak nie jest? Ale jej własna głupota ją do tego zmusiła...
- Nawet głupota nie może do czegoś zmusić...
- Jestem dowodem, że moja głupota mogła...
- Nie jesteś żadnym królikiem doświadczalnym... Musisz powiedzieć Kamilowi i jego rodzicom...
- Nie jestem w stanie...
- Widziałaś w ogóle jego rodziców?
- Tak.. Ojciec tak cichy, w ogóle się nie odzywa, matka wyzwała mnie od wiejskich dziewczyn , a najpierw pomyślała, że jestem sprzątaczką Kamila...
- Czyli przebojowi ludzie...
- Nawet bardzo...
- Ma jakieś rodzeństwo?'
- 2 siostry.
- Oby się nie wrodziły do matki...
- Nie wiem... Ich jeszcze nie poznałam........
- Może to i dobrze...
- Może...
- Napisz do niego....
- Po co?
- Nie wiem co dzisiejsza młodzież pisze do siebie, ale coś napisz do niego...
- Nie czuję takiej potrzeby,
Nagle dostałam SMS-a od Kamila
"Hej! Jak tam? Byłaś po odbiór tych badań? Wszystko ok? Odpisz jak będziesz mogła . Kamil 😘"
Mama przeczytała tego SMS-a.
- Odpisz mu.
- Co? "Hej Kamil, jestem w ciąży?"
- Nie..
Odpisałam.
"Hej, wszystko ok. Pogadamy kiedy indziej, jestem zajęta. Kasia"
- I tak się załatwia obecnie sprawy? - zezłościła się mama.
- Tak.. Właśnie tak...
- Brzuch niedługo urośnie, weź się w garść
- Daj mi święty spokój.
- A co ty taka nerwowa? Może te hormony??
- Możemy już o tej ciąży nie gadać?? Już ojciec ma mi za złe, że się puściłam jak tania laska.
- Ojciec tak mówi??
- A co? Nie słyszałaś??
- Nie...
- To go się zapytaj, na pewno ci się przyzna - powiedziałam ironicznie
- Burza hormonów, ale nie odzywaj się tak do własnej matki!
- Daj mi już święty spokój, chcę zostać sama...
- Ok.
Mama wyszła z pokoju. Zadzwoniła do mnie Justyna.
- Hej! Jak się czujesz??
- A jak mam się czuć??
- Dobra, nie pytam... Gdzie jesteś?
- U rodziców.
- I jak to przyjęli?
- Mama spokojnie, a tata? Lepiej nie mówić...
- Aż tak źle?
- Wyzwał mnie od puszczalskich lasek i chce zabić Kamila...
- Naprawdę??
- Tak.....
- Powiedziałam Agnieszce....
- I co?
- Jest zszokowana, chyba jak my wszystkie...
- Nie dziwię się jej...
- Może przyjechać do ciebie?
- Nie... Chcesz zostawić 5 miesięczne dziecko z Piotrkiem?
- Nie, skądże.. Wezmę Karolinkę i Kubę ze sobą.. Przecież masz młodszą siostrę. Pobawią się razem , a ja posiedzę z tobą... Będzie ci raźniej...
- Nie chcę robić ci problemów...
- Ale nie robisz mi żadnych problemów!
- A co powiesz Piotrkowi??
- Że pojadę do ciebie do Zakopanego, przecież z Wisły do Zakopanego, to trochę kilometrów jest.
- Tylko , żeby się nie zorientował.
- Nie bój się. Śpi długo, napiszę mu kartkę.
- Żebyś tylko przeze mnie nie pokłóciła się z Piotrkiem, że go oszukałaś.
- Nie bój się, nie dowie się, chyba, że mu powiesz sama.
- Będę cicho!
- Mam nadzieję.
- Dzięki.
- Wpadnę jutro koło południa, może nawet trochę przedpołudniem.
- Tylko nie szykuj się na jakąś długą wyprawę...
- Spakuję się na 2 tygodnie!
- Aż tak to nie!
- A co? Masz zamiar zaraz wrócić i powiedzieć wszystko Kamilowi?
- Kiedyś wrócić trzeba...
- Dobrze mówisz!
- Nie mogę się ukrywać w nieskończoność!
- Byłoby to podejrzane i tak już Kamil do mnie dzwonił, czy nie wiem co się z tobą dzieje...
- I co mu powiedziałaś??
- Że nie wiem, powiedziałam, że ostatni raz widziałyśmy się na jego imprezie urodzinowej w jego mieszkaniu.
- I tak trzymaj!
- Ok!
Była 18:00. Postanowiłam zejść na dół na kolację.
Ojciec patrzył na mnie krzywym wzrokiem.
Jakby chciał mnie zabić.
Do domu wbiegła Kornelia.
- Hej! Przyjechałaś?
- W odwiedziny.
- Na ile?
- Jeszcze nie wiem....
Podczas kolacji, którą zjedliśmy w milczeniu, powiedziałam
- Jutro odwiedzi mnie Justyna, przyjedzie z dziećmi... więc może pobawiliby się z Julcią?
- Świetny pomysł. - powiedziała mama...
Jedyna mnie rozumiała...
Zjadłam kolację, poszłam wziąć kąpiel i położyłam się spać... Nagle przyszło mi powiadomienie z messengera. Napisał do mnie Kamil.
"Dlaczego tak... dziwnie się do mnie wyraziłaś? Naprawdę wszystko ok? Gdzie ty w ogóle jesteś? Stoję pod drzwiami, pukam, dzwonię dzwonkiem.... Napisz mi gdzie jesteś... Napisz mi, żebym się nie martwił. "
Odpisałam mu.
"Nie jestem gotowa, aby ci zdradzić, gdzie jestem... Nie jestem w stanie napisać, co się ze mną dzieje.... Na pewno diagnoza nie była w 100% szczęśliwa.... Odezwę się wkrótce"
Szybko dostałam odpowiedź.
"Coś złego się dzieje?? Nie trzymaj mnie w niepewności!"
"Muszę, przepraszam, dowiesz się w swoim czasie"
"Aż tak źle?? Gdzie jesteś??? U rodziców??Mam przyjechać??"
"Nie przyjeżdżaj, bo wtedy w ogóle ci nie powiem!"
"Ok, ale kiedy wrócisz do Zakopanego?"
"Wrócę, jak będzie trzeba, nie mogę się denerwować!"
"To się nie denerwuj! Proste!"
" To daj mi święty spokój!"
"Ok, rób co chcesz! I ty też daj mi święty spokój!"
"Ja?? A kto pierwszy napisał i się niecierpliwił??"
"Może to wszystko moja wina??"
"Wow! Teraz to odkryłeś!!"
"Dobra, mam już dość twoich kłótni! Jakby cię to interesowało, to Dawid przekazał mi zdjęcia ze ślubu i wesela. Chciałbym ci je przekazać."
"Przekażesz jak wrócę"
"To chodź tyle, wiem że w ogóle wrócisz"
"Wiesz co..., nie przesadzałbyś.."
"Dobra, mam cię już dość"
"Ja ciebie też"
KASIA WITKOWSKA WYLOGOWAŁA SIĘ....
Następnego dnia około południa przyjechała do mnie Justyna. Gadałyśmy długie kilka godzin. Nie przyjechała sama. Wzięła ze sobą również Agnieszkę.
- I co?
- Pokłóciłam się jeszcze wczoraj z Kamilem...
- Jak to?
Wyjęłam telefon i pokazałam jej całą rozmowę na messengerze.
- Naprawdę?? Chcesz jeszcze kłótni??
- To, że jesteś w ciąży nie przyswaja ci żadnych problemów??
- No i??
- Jesteś trochę nienormalna - powiedziała Agnieszka
- To tak działają hormony - powiedziała Justyna.
- I co ja mam teraz zrobić??? Muszę mu powiedzieć, a każda nasza rozmowa przeistacza się w kłótnię.
- Opanuj się... Może na razie nie utrzymujcie żadnego kontaktu... Wrócisz i wtedy na spokojnie pogadacie.
- Może nie będę miała do kogo wracać....
- Nawet tak nie mów...
- A jak mnie wyrzuci?? Co ja sama zrobię z takim dzieckiem...Przecież ja mam studia.
- Kamil ci pomoże, przecież są jeszcze rodzice Kamila...
- Ty się słyszysz? Jego matka, która wyzwała mnie od wieśniar i "pomyliła" ze służącą? Ktoś taki nie będzie zajmował się moim dzieckiem! Ja sobie na to nie pozwolę!
- Już obudził się w tobie instynkt macierzyński!
- W życiu....
- Przecież widać, a nawet słychać...
- Wydaje wam się.
- Twój malutki bobasek ma już 5 centymetrów - powiedziała Agnieszka przeglądając internet w telefonie.
- Skąd masz takie informacje? - zapytałam.
- Z internetu.
- I co tam piszą?
"8. tydzień ciąży
Gdy od zapłodnienia mija osiem tygodni, rozwinięta jest już
większość układów i narządów. Embrion zaczyna przypominać człowieka – od tego
momentu nazywamy go płodem. Mniejsze jest odtąd ryzyko wad wrodzonych, bo
większość z nich powstaje do końca 8. tygodnia życia płodowego. Płód liczy już
3–4 cm (plus nóżki) i waży 5 g. Niektórzy badacze zanotowali w tym okresie
pierwsze nieskoordynowane ruchy kończyn!"
- I co tam jeszcze mądrego znalazłaś?
- "Około 8 tygodnia ciąży, możesz mieć wrażenie, że tyjesz w szybszym tempie. To znak, że trzeba zacząć kupować ubrania ciążowe. Jeśli jesteś szczupła, a na początku ciąży dużo wymiotujesz i masz problem z apetytem, to znak, że brzuszek może być widoczny dopiero pod koniec 2 trymestru, jeśli zaś masz większy apetyt, to pierwsze zaokrąglenia pojawiają się już w 2 miesiącu!" Masz duży apetyt?
- Różnie...
Spędziła jeszcze 2 tygodnie w domu. Był 10 czerwca. Rankiem postanowiłam wejść na różne strony internetowe o ciąży.
Byłam już w 10 tygodniu ciąży.
Bałam się czytając to wszystko.
"10. tydzień ciąży
Maluch ma 5–6 cm długości i waży 8–10 g. Jego skóra
zaróżowiła się, choć nadal jest tak cienka, że prześwitują przez nią naczynia
krwionośne. Pojawiły się w niej zawiązki cebulek włosowych. Szkielet chrzęstny
zaczyna być zastępowany kostnym. Przysadka mózgowa wytwarza hormony. Dziecko
spontanicznie porusza kończynami (mama tego jeszcze nie czuje), umie otwierać i
zamykać usta, uśmiechać się, marszczyć czoło i ssać kciuk."
Dotknęłam brzucha i powiedziałam
- Widzisz kochanie.... Już się uśmiechasz.
Czytałam różne artykuły. Dowiedziałam się, że około 16 tygodnia można się już dowiedzieć jakiej płci będzie dziecko.
Jak zaczęłam czytać jak wygląda poród, to się zraziłam....
Chciałam już pojechać do Zakopanego. Pożegnałam się ze wszystkimi i pojechałam! W drogę!
Dostałam SMS-a od Kamila.
"Dziś jedziemy na zgrupowanie, będziemy za 2 tygodnie. Za pół godziny wyjeżdżamy."
Miło, że mnie w ogóle poinformował, będę miała spokój przez 2 tygodnie.
Nie pojechałam do swojego mieszkania, lecz do Marceliny. Ona również wypisywała do mnie i dzwoniła. Kazała mi przyjechać, jak będę wracać, tak też uczyniłam.
Podjechałam pod ich dom. Wysiadłam z samochodu. Złapałam z klamkę, drzwi były otwarte.
Weszłam do domu i byłam cała w "skowronkach"
- Marcelina! Przyjechałam! - powiedziałam na cały głos!
Nic mi jednak nie odpowiedziało.
- Już wiem! Powiem o wszystkim Kamilowi, jak tylko wróci ze zgrupowania !
Udałam się do salonu, gdzie zobaczyłam całą kadrę skoczków!
Byłam cała zszokowana... Przecież to wszystko słyszeli... Zaniemówiłam...
Byłam cała zszokowana... Przecież to wszystko słyszeli... Zaniemówiłam...
- A co wy tu robicie? - zapytałam.
- Opóźnił nam się lot i postanowiliśmy przeczekać u mnie, jest najbliżej!
- A gdzie Marcelina?
- Wyszła na spacer z małą.
- A gdzie?
- Do parku.
- To może ja pójdę za nią?
Chciałam iść, gdy nagle za rękę złapał mnie Kamil.
- Gdzie byłaś?? Co chcesz mi powiedzieć??
- U rodziców...
- Po co?
- Musiałam sobie coś przemyśleć.
- Ale co?
- Nie jestem jeszcze na to gotowa...
- Ale co się stało??
- Powiem ci, jak wrócisz... To wszystko dzieje się za szybko... Stanowczo za szybko.
- Ale co??
- Wrócisz ze zgrupowania to porozmawiamy na spokojnie.... Za długa historia... Wrócisz... Będziemy mieli czas, aby porozmawiać...
- Ale mi powiesz...
- Tak, powiem ci... Przecież ten problem dotyczy nas oboje... I tylko nas...
Nagle zadzwonił telefon. Samolot za 4 godziny. Musieli już jechać, przecież do Krakowa to niecałe 3 godziny.
Pocałował mnie w policzek na pożegnanie, lecz ja go odepchnęłam.
- Idź, bo się spóźnisz...
Do domu weszła akurat Marcelina. Opowiedziałam jej całą sytuację.
- Trzymasz go bardziej w niepewności. Nie będzie w stanie się skupić na zgrupowaniu....
-----------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz