Numer 23 - Koniec października - rozmowa z rodzicami Kamila

Byłam już w 31 tygodniu ciąży. Brzuch był już bardziej widoczny... Nawet bardzo. Październik był bardzo słoneczny, wręcz ciepły, dlatego pozwoliłam sobie na zwiewne sukienki tego miesiąca. Kamil kilka dni wcześniej zawiadomił rodziców o tym, że zostaną dziadkami. Jego mama nie była z tego faktu zadowolona. Cóż....


Ja postanowiłam wybrać się na kontrolne USG.
Media raczej nie wiedziały o mojej ciąży, aż do tego dnia....

Był 28 października. Kamil zawiózł mnie na USG, a sam pojechał po zakupy. Gdy po skończonym badaniu wyszłam przed przychodnię, zaczęłam dzwonić po Kamila, aby po mnie przyjechał. Niestety, ale ci wszyscy fotoreporterzy byli szybsi. Zobaczyli mnie w całej okazałości.... Niestety. Chodź się schowałam, to i tak zrobili mi  kilka zdjęć.... Już się bałam, że zaraz znajdą się one w Internecie... Wiedziałam, że nie można tego tak długo ukrywać, ale cóż.... Stało się.
Po chwili przyjechał Kamil i wsiadłam do samochodu.... Odjechaliśmy do mojego mieszkania...
- Widzieli mnie ci wszyscy fotoreporterzy... Już nie długo znajdą się w Internecie te wszystkie artykuły.... Naprawdę.... A byłam tak blisko.... Jeszcze tylko 9 tygodni do rozwiązania ciąży i miałabym spokój.
- Nie przejmuj się... Popiszą sobie przez chwilę i będziesz miała spokój....
- Ale ty nie będziesz miał... Już za pół miesiąca inauguracja Pucharu Świata w Wiśle... Zobaczysz, na pewno zadadzą ci pytanie o mnie.
- No i ? Nie przejmuj się Kasia, teraz są ważniejsze sprawy...
- Jakie?
- Moi rodzice chcą, abyśmy ich odwiedzili...
- Co??? - byłam wyraźnie zaskoczona - Nigdy w życiu...
- Oj tam....  Wpadniemy na kilka minut i powiemy, że się spieszymy.
- Zobaczymy.
- Powiesz, że się źle czujesz czy coś takiego... Ja również nie chcę do nich jechać.... Ale potem będzie, że mają jednego syna, który ich nie odwiedza....
- Nie mów tak. Będzie dobrze. Ważne, żeby się nie przejmować.
- Masz rację.

Postanowiłam się przebrać, przecież głupio było iść końcem października w odwiedziny w sukience w kwiaty. Dopiero by mnie obgadywała.
Założyłam coś bardziej eleganckiego.
- Wow! Jak pięknie wyglądasz!
- Dziękuję....
- Ok. Jedziemy... Im szybciej wrócimy tym dla nas lepiej.


Wsiedliśmy w samochodu i pojechaliśmy do Zębu. Bardzo się stresowałam, chodź w moim stanie było to zabronione.... Gdy zobaczyłam ten góralski, piękny dom, to wiedziałam, że będę od samych drzwi nie miło przyjęta, przecież gdyby oni zobaczyli mój rodzinny dom, to na pewno kazaliby mi się odczepić od ich syna. Jednak musiałam tam wejść z wielkim bólem...
Pani Krystyna nie była jakoś mile do mnie przywiązana. Chyba też nie mogła znieść od samego początku mojej obecności w tym domu, lecz widać, że chciała przy mężu zachowywać się normalnie. Zrobiła nam herbaty, upiekła ulubione ciasto Kamila, lecz widziałam, że Kamil nie był bardzo zadowolony sytuacją. Chyba też chciał jak najszybciej stamtąd wyjść. Nie tylko on....

Tata Kamila to bardzo miły człowiek. Pytał się jak się czuję, czy niczego mi nie potrzeba i powiedział, że zawsze mogę na niego liczyć. Chodź on jedyny był bardzo rozsądny. Opowiadał o tym, jak był przy porodzie Kamila i do tej pory nie zapomni tego momentu. Bał się gorzej niż Krystyna.
- Pamiętaj synu, najgorzej jest przy porodzie, nie chciałbym być w twojej skórze, jakbyś miała odbierać poród....
- A czemu?
- Niby kobieta ma odczuwać wielkie bóle, ale i tak ty byś pierwszy zemdlał...
- Nie przejmuję się...
- A na kiedy macie termin?
- Koniec grudnia, początek stycznia - powiedziałam - Lekarze ostrzegli nas, że nie zawsze urodzę w wyznaczonym przez nich terminie.
- Tak samo było z Kamilem. Urodził się w 38 tygodniu. Miał być trochę przed połową czerwca.
- Ale wam zrobiłem niespodziankę - uśmiechnął się Kamil.
- A tak w ogóle jak się poznaliście? - zapytał Bronisław...
- Wypadek samochodowy.... na skrzyżowaniu  - zaczęłam...
- Wjechała mi wprost pod maskę.... - zaczął śmiać się Kamil
- Pamiętam jak na mnie nakrzyczałeś..... A potem się uśmiechnąłeś.... Jakoś  dziwnie się zachowywałeś...
- A potem tego samego dnia na kolacji u Stefana i Marceliny Huli.
- Jak tam się znalazłaś?  - zapytał mnie Bronisław.
- Marcelina jest moją kuzynką i tak jakoś wyszło... - uśmiechnęłam się.

Krystyna patrzyła na mnie złowrogo kątem oka, a ja chciałam już stamtąd wyjść.... Jednak... Miło się rozmawiało z panem Bronisławem.
- Zapraszam kiedyś państwa do mnie do mieszkania... Mieszkam niedaleko Kamila.
- Jak będę w Zakopanem, to na pewno wpadnę - powiedział Bronisław.
- Gorąco zapraszam.
Poczułam ból.... Bardzo zabolał mnie brzuch... Mały zaczął w dodatku kopać... Bardzo agresywnie kopać..
- Kamil coś się dzieje.... Mój brzuch...
- Co się dzieje??
- Boli brzuch... Mały strasznie kopie...
- Chodź..... Pojedziemy do szpitala....
- Poczekaj chwile... Może zaraz przejdzie...
- To nie ma na co czekać.... Może być jeszcze gorzej....
- Nie martw się... Wszystko będzie dobrze.
Widać było, że Kamil zaczął bardzo panikować przy bólu brzucha... Dobrze, że jeszcze nic nie mówi o tym, że chce być przy porodzie... Dopiero by wtedy było...

Pojechaliśmy do szpitala w Zakopanem. Od razu wzięto mnie na oddział, jednak to nie  był koniec... Obok mojej sali leżała jakaś biegaczka, która miała operację i kilkoro fotoreporterów czekało, oby zrobić materiał do mediów na jej temat i stanu jej zdrowia.
Pech chciał, że zauważyli mnie pełną w bólach wiozącą na oddział i nagrali nawet jak Kamil powiedział donośnym głosem do lekarzy
"Ratujcie ich! Ratujcie moje dziecko!"
Ja zwijałam się z bólu na szpitalnym łóżku. Nie mogłam się w ogóle ruszyć. Z tego wszystkiego zaczęłam płakać....
Bałam się o mój mały skarb, który noszę pod sercem.... Zrobiono mi kilka badań i pozwolono, aby Kamil wszedł do mnie.
- Jak się czujesz? - zapytał
- Źle.... Boli mnie..
- Co powiedział lekarz?
- Na razie zrobili mi jakieś badania, czekam na wyniki.
- Wszystko będzie dobrze.
- Jakby co.... To ratujcie dziecko, a nie mnie....
- Nie mów tak...
- Musisz wiedzieć..... Wszystko się może zdarzyć.
- Nie mów tak... Proszę...
- Kamil..... Źle się czuję....
- Co ci jest?!?!
-  Boli brzuch....
- Ja pójdę po lekarza.
Kamil wybiegł z sali i pobiegł po  lekarza... Niestety nie pamiętam nic, bo straciłam przytomność....
Obudziłam się dopiero wieczorem.
Obok mojego łóżka siedział , a dokładnie spał na krześle...  Spojrzałam na zegarek na jego ręce... Była 20:15.... Nagle przyszedł lekarz.
- Dobry wieczór pani Kasiu...
- Dobry wieczór panie doktorze... Co z moim dzieckiem?
- Wszystko dobrze, lecz zostanie pani na kilka dni na obserwacji w szpitalu.
- Dobrze, ale..... Kamil... On tutaj był przez cały czas?
- Tak.. Nie opuszcza pani na krok. Taki mąż to skarb.
- Wiem...
- Lepiej go nie budźmy.... Potrzebuje snu... Fotoreporterzy również nie dawali mu życia...
- Aż tak?
- On jednak twardy mężczyzna - nie dał się złamać... Nie odpowiedział na żadne pytanie...
- Muszę mu podziękować....
- Warto dziękować.... Na pewno się pani kiedyś odwdzięczy....
Uśmiechnęłam się.
- Mam pytanie, czy ja mogę wrócić normalnie na studia?
- A co pani studiuję?
- Pedagogikę. Zaczynam 2 rok.
- Jeśli czuje się pani na siłach, to proszę bardzo... Ale proszę się oszczędzać.... Nie może pani w takim stanie gdzieś często  się wybierać.....
- Dobrze doktorze....


Lekarz wyszedł, a ja patrzyłam się na Kamila.... Słodko wyglądał. Nagle się obudził.
- Dziękuję. - powiedziałam.
- Za co?
- Za wszystko.



------------------------------------------------------------
    Trzymajmy kciuki za Kamila w kolejnym konkursie Turnieju Czterech Skoczni, który już jutro o 14:00! Kwalifikacje również były udane dla naszych skoczków! Drugie miejsce Kamila Stocha! Czwarty Dawid Kubacki! Trzymajmy kciuki za wszystkich Polaków w jutrzejszym konkursie w Innsbrucku!

                                             kiki2000

Komentarze