Numer 25 - Nagrywamy live'a . Konkursy w Kussamo

W poniedziałek wieczorem zadzwoniła do mnie mama z informacją, że widziała moje zdjęcia, bo pokazała jej Kornelia.
Nie zdziwiło mnie to, przecież każdy może normalnie wejść i zobaczyć czyjeś zdjęcia, jednak moja mama chyba nie pojmowała tej nowoczesności.


We wtorek rano wstałam z bólem głowy... Miałam strasznie opuchnięte stopy... Ledwo co chodziłam, lecz zadzwonił dzwonek do drzwi i z bólem musiałam wstać, aby je otworzyć.
W drzwiach stał Kamil, nawet bardzo uśmiechnięty.
- I co? Wstawiłaś informacje o naszym live?
- Nie.... Nie miałam głowy... Aż tak ci  na tym zależy?
- Bardzo...
- Ok.... Zrobię to teraz, żebyś nie miał jakiś pretensji. Nawet na twoich oczach.
- Ok....

Usiadł sobie na kanapie, a ja obok niego z telefonem... Wstawiłam swoje zdjęcie podczas konkursu w Planicy z dopiskiem.
"Zapraszam wszystkich jutro (22 listopada 2017 roku) na profil Kamila Stocha o godzinie 18:00, ponieważ będzie tam nagrywamy live z moim udziałem. Odpowiemy wam na wszystkie wasze pytania. Możecie pytać o co chcecie! Będzie nam miło, jeśli zechcecie obejrzeć naszą transmisję na żywo. Zapraszamy! Jutro  o 18:00! Kasia Witkowska i Kamil Stoch"

- I co? Takie trudne to było?
- Bardzo... Popatrz jak mi spuchły stopy.
- To normalne w ciąży?
- Tak, ale nie mogę chodzić...
- Daj to ci wymasuję....
- To nic nie da...


Nagle poczułam jak maluszek kopie...
- Kamil... Dotknij... Nasz mały skarb zaczyna bardzo mocno kopać...
- A może skakać?
- Pójdzie w ślady taty? Zobaczymy.


Kamil siedział u mnie jeszcze 2 godziny, ale przed 11:00 musiał niestety już iść, bo o 11:30 miał trening . Pożegnałam się z nim i zamknęłam drzwi... Postanowiłam włączyć telewizor, lecz nie było nic ciekawego.... Jednak po chwili ktoś do mnie zadzwonił... Spojrzałam na telefon. Była to Justyna.
- Hej kochana. Jak się czujesz?
- Wszystko dobrze, tylko bardzo spuchły mi stopy... Nie mogę chodzić...
- To normalne też tak miałam z pierwszym dzieckiem... Z Karolinką było już lżej.... Nie przechodziłam tego tak tragicznie jak z Kubą.... Nawet drugi poród był łagodniejszy..
- Właśnie tego porodu się boję.... Na pewno będzie bolało....
- Ale będziesz rodzić w szpitalu, więc wiesz... A właśnie na kiedy masz termin?
- 26 lub 27 grudnia mam się zgłosić do szpitala... Najprawdopodobniej Sylwester albo Nowy Rok.
- Czyli tak na pograniczu... Ale został ci jeszcze miesiąc... Przeżyjesz... Jak przemęczyłaś się osiem miesięcy, to jednego nie przeżyjesz?
- Muszę być silna dla synka....
- Właśnie... W końcu to zrozumiałaś.
- Przyszła na to pora i czas...



Po południem postanowiłam wybrać się na zakupy, aby kupić już coś dla maluszka...
M.in.


Gdy wychodziłam ze sklepu zauważyłam Kamila... Gdy mnie zobaczył, to od razu podbiegł do mnie.
- Właśnie... Zajmujemy się sobą, a nie naszym dzieckiem... Nie mamy ani łóżeczka ani nic...
- Ja mam kilka ubranek... Dzisiaj dokupiłam część..
- Musimy kupić farbę i umalować pokoik na niebiesko..
- Jaki pokoik?
- Ten wolny w moim mieszkaniu.... Przecież na razie zamieszkacie u mnie... Dom się buduje od lutego.... Ale końca nie widać.... Dopiero biorą się za wykończenie go w środku
- Może porozmawiamy o tym kiedy indziej... Chodź teraz na te zakupy... Może coś dzisiaj obejrzymy..
- Ok...


Poszliśmy do sklepu i kupiliśmy już kilka rzeczy.. komodę, łóżeczko... farby do ścian...

- Obiecuję, że jak wrócę z Kussamo, to sam umaluję pokój synowi.
- Trzymam cię za słowo.

Wróciliśmy do jego mieszkania... Wyjęliśmy wszystkie zakupione rzeczy z bagażnika...

Około 22:00 Kamil odwiózł mnie do mieszkania...


Wstałam dopiero o 10:00. Zjadłam śniadanie i zaczęłam sprzątać w mieszkaniu...
Dopiero o 18:00 mieliśmy nagrywać live'a , więc miałam trochę czasu.

Około 13:00 zaczęłam robić obiad... Zaprosiłam na niego Kamila... Rozmawialiśmy o tym, jak ma wyglądać nasza przyszłość i dziecka..
- Wolałbym, abyś zamieszkała z dzieckiem u mnie...
- Nie wiem czy to takie proste...
- Proszę... Zgódź się...
- Ale pod warunkiem, że zamieszkam, jak wyjdę już po porodzie ze szpitala. Ok?
- Ok..

O 17:00 postanowiłam wybrać się do Kamila... Za godzinę mieliśmy nagrywać transmisję na żywo... Jednak przyznam się, że ten pomysł mi się nie podobał, ale cóż...

Zapukałam do drzwi..
- Wejdź proszę... Jesteś gotowa??
- Nie podoba mi się to... Jakbyś chciał zrobić z mojej ciąży jakieś widowisko dla mediów....
- Jeśli ci się nie podoba, to odwołajmy ten pomysł...
- Nie.... Już nagrajmy to, ale pamiętaj... Pierwszy i ostatni raz..
- Ok... Obiecuję..
- Trzymam cię za słowo.


O 18:00 Kamil włączył Instagrama i wybrał transmisję na żywo...
- Gorszy stres niż przed maturą  - powiedziałam do Kamila.


Oglądający zaczęli zadawać pytania dotyczące sezonu Pucharu Świata, więc wszystkie pytania były kierowane do Kamila. Ja stałam sobie z boku i przypatrywałam się jak to wszystko wygląda... Nagle gdy ktoś zadał pytanie: "Czy jest z tobą Kasia Witkowska?" Kamil odpowiedział twierdząco i powiedział.
- Przywitaj się Kasia - po czym przechylił telefon w moją stronę, aby widzowie mnie zauważyli..
- Witajcie kochani - pomachałam w stronę kamerki
Gdy tylko zobaczyli mnie na ekranach swoich komórek, to od razu zaczęli wypytywać.
- Czy mieszkacie razem?
- Nie - odpowiadał Kamil.
- Kiedy poród?
- Koniec grudnia, początek stycznia.
- Chłopiec czy dziewczynka?
- Chłopczyk.
- Jak będzie miał na imię?
Wtedy ja stanęłam za Kamilem, położyłam ręce na jego barkach i zaczęłam mówić...
- Ja chcę aby był Karolek, a Kamil, aby był Piotruś... Jeszcze nie uzgodniliśmy.. - odpowiedziałam.
- A czy wy jesteście parą?
Kamil spojrzał się na mnie, nie wiedząc co odpowiedzieć...
- Nie, nie jesteśmy parą.  - odpowiedziałam.
Pytali się jeszcze o wiele innych rzeczy, na przykład "Jak Kamil jest przygotowany na ten sezon?" i wiele innych...
Gdy nagle ktoś zadał pytanie.
"Co pani studiuję?"
- Pedagogikę na drugim roku.
- Jak poznała pani Kamila?
- Spowodowałam wypadek samochodowy... Wjechałam mu pod koła, więc nasze pierwsze spotkanie do przyjemnych nie należało...
Kamil się uśmiechnął.
- Co się śmiejesz? - zapytałam..
- Nic... Pamiętam jaka byłaś wystraszona.
- Przypomniało mi się jak Adrian krzyczy na kobiety, które spowodowały wypadek...
 - Ale nie było aż tak źle...
- Nie...
Nagle ktoś zapytał ponownie.
- Czyli nie jesteście parą?
- Nie, jesteśmy przyjaciółmi... Przyjaźnimy się..
- Ślicznie razem wyglądacie.
- Dziękujemy - odpowiedzieliśmy razem.
- Wasze dziecko będzie śliczne.
- Przystojne po tacie - powiedziałam.
- Myślicie, że syn będzie chciał pójść w ślady ojca?
- Jeśli chce zostać skoczkiem proszę bardzo. Ja nie bronię. Może być strażakiem, policjantem, lekarzem, albo artystą.. - powiedziałam.

Nasza transmisja zakończyła się o 21:00.
Postanowiłam wrócić do swojego mieszkania...
Następnego dnia rano dostawałam dużo wiadomości na temat.
- Świetnie wypadłaś.
- Pasujecie do siebie.
- Świetny live

Kamil o 6:00 miał wylot z lotniska z Krakowa do Kussamo. Lot miał trwać 6 godzin, jak nie więcej, dlatego wylot był tak wcześnie.. Oczywiście pytał mnie jak się czuję, czy mi czegoś nie brakuje itp.
Czułam się dobrze, niczego mi nie brakowało... W spokoju oglądałam sobie telewizor, lecz nagle zadzwoniła do mnie Justyna, że Karolinka jest chora i niestety nie przyjadą do mnie na weekend. Trochę mnie to zasmuciło, ale zdrowie dziecka jest przecież najważniejsze...

W sobotę o godzinie 16:00 miał rozpocząć się konkurs drużynowy... Lecz gdy tylko zobaczyłam napis, że Piotr Żyła został zdyskwalifikowany za kombinezon, zrobiło mi się smutno, ponieważ wiedziałam, że chłopaki będą źli, bo teraz we trzech będą musieli się starać, aby przejść do drugiej serii...
Przeszliśmy do drugiej serii, lecz po chwili zadzwonił do mnie Kamil...
- Widziałaś.... Dasz wiarę, że w drugiej serii Piotrek wystąpi, chodź ma ten sam kombinezon? To jakaś paranoja.
- Oj... Kamil... Nie przejmuj się... Wszystko się jakoś ułoży... Teraz musicie zrobić wszystko , aby nie zająć ósmego miejsca... Walczcie za Puchar Narodów... Nie możesz się załamywać w takim momencie... Wierzę w ciebie.. Wszystko będzie dobrze... Nie przejmuj się..
- Ok....

Ostatecznie skończyliśmy konkurs na szóstym miejscu.
Następnego dnia o godzinie 15:00 miał odbyć się konkurs indywidualny...
Bardzo się martwiłam, ponieważ o 12:00 zadzwonił do mnie Kamil z informacją, że bardzo boli go głowa... Strasznie się bałam.... Powiedziałam mu, aby się położył i odpoczął przez chwilę...


Następnie czekałam cały czas pod telefonem... Myślałam, że zadzwoni, lecz niestety.... Dopiero zobaczyłam go w telewizji podczas konkursu w Kussamo....
Bardzo się bałam o niego, ponieważ nie zadzwonił do mnie z informacją jak się czuje, lecz chyba dobrze, bo było 3 po pierwszej serii.
W przerwach pomiędzy seriami łaskawie zadzwonił do mnie.
- Co ty dopiero teraz dzwonisz? Wiesz jak ja się martwiłam...
- Wiem... Ale chłopakami obudzili mnie dopiero o 13:50. Szybko  wstałem i musiałem biec na serię próbną...
- Ok... Bo się martwiłam...
- Nie przejmuj się. Wszystko jest dobrze. Już mnie nie boli.
- To dobre i tyle


Czekałam na drugą serię... Wystąpiły bardzo złe warunki i 5 na 20 skoczków drugiej serii przewróciło się w locie...
Jeszcze bardziej zaczęłam się bać, co odczuwał synek... Zaczął kopać, ale chyba po dobry wynik Kamilowi, bo ostatecznie znów był drugi.
Wieczorem zadzwoniłam do niego, aby mu pogratulować. Powiedział mi, że o 5:00 ma samolot, więc koło 11:00 będzie w Polsce, więc po 14:00 będzie w Zakopanem.
Postanowiłam zrobić mu niespodziankę.. Kiedyś zostawił mi klucze do swojego mieszkania... Rankiem. Około 8:00 postanowiłam się wybrać do mieszkania Kamila. Chciałam zrobić mu jakiś obiad za to jego podium. Już o 15:00 nakryłam do stołu i czekałam na jego przyjazd... Jednak nie odbierał ode mnie telefonów... Postanowiłam położyć się na kanapie... Wzięłam pierwszą lepszą książkę... Biografia Thomasa Morgensterna. Chodź książka była gruba, to przeczytałam ją w 4 godziny... Spojrzałam na zegarek.... Była już 20:00. Postanowiłam znów zadzwonić do Kamila, lecz znów nie odbierał... Jedyna nadzieja była w innych skoczkach... Niestety nikt nie odbierał... Ani Maciej Kot, ani Piotrek Żyła, ani Stefan Hula... Nawet trener nie odebrał... Wzięłam więc sobie koc i położyłam się na kanapie przed telewizorem...
Patrzyłam co chwilę na zegarek.... Zegar tykał....

Przełączałam kanały... Nic ciekawego w telewizji nie było... w końcu włączyłam sobie the Voice of Poland....
Skończyło się przed godziną 23:00...
A ja dalej czekałam...

W końcu zamknęłam się od środka i położyłam się spać na kanapie przykryta kocem.


*Kamil*
Lot został strasznie opóźniony. Dopiero o 18"00 był wylot... O 0:00 wylądowaliśmy w Krakowie i o 3:00 byliśmy w Zakopanem..
Zobaczyłem przed blokiem, że mam nieodebrane połączenia od Kasi... Miałem wyłączony telefon. Postanowiłem, że zadzwonię rano.... Włożyłem klucz w drzwi, lecz nie chciał się otworzyć. Spróbowałem więc na dolny zamek. Otworzyły się bez problemu.. Myślałem, że zamknąłem je na górny, ale cóż..
Wszedłem do przedpokoju... Zdjąłem buty, kurtkę.... Walizki zostawiłem w salonie, nawet nie świecąc światła... Nie byłem jakoś śpiący.. Chciałem usiąść sobie na kanapie i pooglądać telewizor... Jednak czułem, że ktoś jest w pokoju... Zapaliłem światło, a tam Kasia spała na kanapie przykryta kocem... Zgasiłem światło, nie chciałem jej budzić.. Wszedłem do kuchni, a tam była syto nastawiony obiad... Widać, że się postarała, a ja jej nie poinformowałem.. Byłem zły na siebie. Poszedł wziąć prysznic i położyłem się spać...

-------------------------------------------------------------------
                                               kiki2000

Komentarze