Już 27 grudnia zaczęłam pakować swoje rzeczy... Czekałam wraz z małym Piotrusiem na wypis i...... Kamila.
O godzinie 10:00 do mojej sali wszedł Kamil... Przywitaliśmy się gorącym uściskiem...
- Tata do mnie pisał... Zaprosiłam go do ciebie....
- Jak to do mnie? Czy..... ty.... się do mnie... przeprowadzasz? - zapytał drżącym głosem...
- Jeśli propozycja jest nadal aktualna.... - powiedziałam.
- Tak... - aż skakał z radości. - Tak... Nadal aktualna... Zawsze była, jest i będzie ..... O Boże Kasiu... Naprawdę.. Nawet nie wiesz, jak ja się cieszę....
Z tej wszech ogromnej radości Kamil przytulił mnie... Nagle oderwał się ode mnie.... Popatrzył na mnie i mnie pocałował! Nie opierałam się.... A co jeśli ta chwila była ostatnia... Odwzajemniałam jego pocałunki... Ale z drugiej strony nie chciałam robić mu żadnej nadziei.... Nie byłam gotowa na związek z nim...
- Kamil.... Ja nie jestem gotowa na związek.. Nie teraz....
- Kasiu... Ja poczekam.... Chodź bym czekał rok... dwa... a nawet trzy... Ważne będzie, że ty będziesz obok mnie... Że nie będę wracał po konkursach do pustego mieszkania.... Że będę wracał do ciebie i Piotrusia......
W tym momencie do moje sali weszła pielęgniarka...
- Chciałam tylko panią poinformować, że już za niecałe 2 godziny wypis będzie do odebrania w rejestracji.
- Dobrze, dziękuję....
Siedziałam jeszcze z Kamilem w sali, a po 2 godzinach pielęgniarka przyszła do mnie i dała mi wyniki badań maluszka oraz jego książeczkę zdrowia.
Wyszliśmy z sali i udaliśmy się do rejestracji po wypis. Ucieszyłam się, bo nareszcie wracam do domu... Wychodzę z tego przeklętego mieszkania...
Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do mieszkania Kamila...
- Tylko... Ja nie mam żadnych rzeczy... - powiedziałam...
- Jest przed południem.... Później pojedziemy do twojego mieszkania i zabierzemy wszystko.
- Ok...
Wysiedliśmy pod blokiem... Nie powiem... Dziwnie się czułam na myśl, że to od dzisiaj mój dom... Moje własne 4 ściany.. No może nie własne, ale... Kamil zapisał już dziecko w urzędach i ma meldunek taki jak Kamil....
Gdy weszłam do mieszkania z malutkim Piotrusiem w nosidełku... Usłyszałam jakieś dziwne dźwięku. Okazało się, że w salonie były jakieś osoby. Wszyscy krzyknęli głośne "Niespodzianka". Ucieszyłam się bardzo. Byli to: Maciej i Agnieszka, Piotrek, Justyna, Karolinka i Kubuś, Marcelina, Stefan i Mila, tata Kamila, siostra Kamila - Natalia i jeszcze Dawid i Marta... Marta miała już też duży ciążowy brzuszek... Ponieważ w lutym już miała rodzić.
- O Boże.. Kochani... Dziękuję za przybycie.... Nie trzeba było..
- Trzeba było... Jeszcze zamieszkasz u Kamila... Oj.. Jakie to romantyczne - westchnęła Agnieszka
- I to bardzo... - powiedziałam lekko sarkastycznie.
Każdy chciał zobaczyć małego Piotrusia... Natalia - siostra Kamila zrobiła sobie nawet zdjęcie z bratankiem na rękach...
- Jaki śliczny, chyba po mamie - powiedziała Natalia..
- A może po tacie. - zaśmiałam się.
Wszyscy bawili się świetnie... Niestety... Ja i Kubuś siedzieliśmy przy szampanie truskawkowym Piccolo.
Oczywiście cały czas patrzyłam się na śpiącego Piotrusia.... Jednak gdy sobie przypomnę, jak doszło do tego doszło... Ta Planica... Że wyzywano mnie od puszczalskich i chciałam ukrywać ciążę... Ale teraz patrzę na śpiącego synka i sobie myślę, że mam przed sobą wielki skarb... Największy ze wszystkich...
Po około 2 godzinach kilkoro z gości porozchodziło się do domów.... Przecież następnego dnia skoczkowie jadą na Turniej Czterech Skoczni.
W mieszkaniu zostali tylko tata i siostra Kamila.
Mężczyźni siedzieli w jednym rogu pokoju, a my kobiety w drugim.
- Wiesz, że twój brat dodał mnie do znajomych na Facebook'u i zaczął mnie obserwować na Instagramie... - powiedziała Natalia.
- Od kiedy mój brat ma Instagrama? - zdziwiłam się...
- Nie wiem...Ma tam jedynie to zdjęcie co na Fb, co mi pokazywałaś... Mam do was pytanie.. A dokładnie do ciebie... Przecież media wiedzą o ciąży? Tak?
- Tak. Wiedzą...
- Na pewno fani się niecierpliwią.... Może trzeba w końcu uciszyć plotki, że już dawno urodziłaś.... Nie chcielibyście? Zrobilibyście fanom prezent....
- Nie wiem... To przecież nasza wspólna decyzja.
- Wiem.... Ale gdybym powiedziała do Kamilowi, to by się wściekł.... A tak to... Może ty mu coś powiesz?
- Myślisz, że mnie posłucha?
- Przecież jesteś matką jego dziecka... On cię kocha... Posłucha cię...
- Nie wiem... Spróbuję...
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć... W drzwiach stała cała moja rodzina.... Zaprosiłam ich do środka.
- Proszę wejdźcie...
Jednak gdy zobaczyli tatę Kamila.. Mojemu ojcu zbledła mina
- Wejdźcie - powtórzyłam jeszcze raz.
- Gdzie masz tego małego Piotrusia...? - zapytała Kornelia
- Tutaj...
Pokazałam na łóżeczko obok kanapy, na której siedział Kamil z Bronisławem...
Moja mama wręczyła mi prezent
- Ale nie trzeba było.
Otworzyłam prezent.
Był tam prezent dla Piotrusia, ale też i dla mnie.
Piotruś dostał od dziadków taki prezent, a ja dostałam złote kolczyki
- Dziękuję wam bardzo - powiedziałam... - Nie trzeba było...
- Oj kochanie.... Trzeba było.... Trzeba...
Michał bardzo dziwnie się zachowywał patrząc na Natalię... Może się zakochał... Ale ma on podobno dziewczynę... A kto go tam wie...
Około 17:00 moja rodzina pojechała już do domu. Po chwili Natalia również pojechała....
Zostaliśmy we czwórkę wraz z Bronisławem...
- Tato... - zaczął Kamil... - Musimy pojechać do Kasi mieszkania po jej rzeczy... Zostałbyś na pół godziny z Piotrusiem... My zaraz wrócimy... Ja mam swoje 3 walizki.. Kasia ma w mieszkaniu też 2 swoje... Szybko nam zejdzie... Weźniemy tylko te najpotrzebniejsze rzeczy.
- Ok... Ale czyżby 5 walizek było najpotrzebniejszych rzeczy? - lekko się uśmiechnął.
- Oj tato..
- Dobra.. Ja nic nie mówię...
Pojechaliśmy do mojego mieszkania... Spojrzałam na choinkę... Na to zdjęcie, które leżało na podłodze, a obok potłuczona ramka....
Zaczęłam zbierać szkło, a zdjęcie schowałam w kieszeń....
Kamil popatrzył na mnie i powiedział...
- Jakby co, to mogę kupić ci ramkę na to zdjęcie..
- Nie, nie trzeba... Bierzmy się za to pakowanie....
- Przecież nam się nie śpieszy... Tata został z małym..
- Powiem ci tylko, że mały ma dopiero 2 dni... A ty też ci dopiero 2 dni temu urodziłaś, a już chodzisz, latasz, biegasz... Przecież kobiety po porodzie, to nie mogą się z łóżka ruszyć..
- Nie przesadzaj już... Ok? Teraz muszę zajmować się dzieckiem, a nie leżeć w łóżku....
Spakowaliśmy te 5 pełnych walizek, ale przyznam się, że niestety... Trzeba podjechać do mojego mieszkania jeszcze raz... Na razie zabrałam wszystkie ciuchy, kosmetyki i część biżuterii... Niestety.. Nie wszystko.
Wróciliśmy do mieszkania.... Położyliśmy walizki w salonie, lecz nagle Kamil powiedział do ojca.
- Wiesz co tato?... Mamy zdjęcia samego Piotrusia, jak ja go trzymam na rękach... Jak Kasia go trzyma, ale nie mamy zdjęcia, jak oboje jesteśmy na zdjęciu.. - nagle podał telefon w jego stronę... - Zrobisz nam takie zdjęcie?
- Z miłą chęcią.
- Tylko trzeba jakoś ładnie zapozować - powiedziałam...
Poszliśmy więc do sypialni... Ja usiadłam z małym Piotrusiem na brzegu, a Kamil zaraz za mną, po czym objął mnie swym ramieniem.
Bronisław zrobił nam zdjęcie... A ja położyłam Piotrusia spać... Nie płacze jakoś jak inne dzieci... On jest raczej typem śpiocha.
Około 19:00 Bronisław pojechał do domu, a my zostaliśmy sami.... Ja szukałam w 5 walizkach piżamy..
- Dzisiaj się jeszcze tak pomęczę... Już jutro to wszystko sobie powyjmuje i powkładam do szafek...
- Ok... Tylko czy ci się wszystko pomieści w szafie...
- Wiem, że 4 walizki to same ciuchy, ale co ja poradzę... Przecież i tak będzie tego mniej... Część ciuchów ciążowych trzeba wyrzucić...
- Może ci się przydadzą...
Popatrzyłam na niego... Jakby coś sugerował...
Wzięłam piżamę i poszłam wziąć prysznic... W tym momencie Kamil znalazł w moich walizkach albumy.. Jeden z nich - ostatni.. Już oglądał, ale zostały mu jeszcze 2.
Gdy wyszłam z łazienki i udałam się do sypialni zobaczyłam, że Kamil leży na łóżku i dopiero zaczyna oglądać jeden z albumów..
- Co robisz? - zapytałam.
- Oglądam twoje albumy... Chodź...
Położyłam się obok niego na łóżku...
Przeglądaliśmy zdjęcia, a Kamil pytał się mnie, gdzie to jest, albo co to jest, a i jeszcze jedno... To naprawdę ty?
- To jest jak urodziła się Kornelia i przyjechali z nią do szpitala.... A to ja z babcią Marią na moich trzecich urodzinach.
- Babcia Maria... Jeszcze żyje?
- Tak... Babcia Maria to mama mojej mamy... Ma na nazwisko Ujejska... Mieszka w województwie świętokrzyskim... Niedaleko Kielc.... Nie pamiętam... Ale bardzo blisko... Dokładnie 10 -15 minut do Kielc...
- Ile babcia ma lat?
- 69, tyle co babcia Stasia, która zmarła w tym roku...
Przeglądaliśmy dalej zdjęcia.
- A tu ja z 2 letnim Michałem jak zbieraliśmy ziemniaki na polu... Miałam wtedy 7 lat... A na tym zdjęciu, jak kończyłam 6 klasę i miałam wtedy średnią 5,91... Nie miałam oceny celującej z przyrody... Ale powiem ci, że zdobyłam wtedy tyle nagród... Nigdy tyle nie dostałam...
- A tutaj? Tu już chyba inna szkoła...
- Tak... Tutaj byłam w urzędzie miasta Krakowa.... Wygrałam wtedy Wojewódzką Olimpiadę Historyczną i zostałam zaproszona przez prezydenta miasta na odebranie nagród... Byłam wtedy w klasie maturalnej.. Miałam 19 lat i przez to zostałam nagrodzona pięknym pucharem, stypendium i tym, że mogę nie pisać matury z historii, bo byłam w klasie humanistycznej, lecz nie przyjęłam tego ostatniego..
- Dlaczego?
- Bo chciałam pisać tą maturę z historii. I słusznie, bo napisałam ją na 99%
- Czyli coś ci nie poszło...
- Tak... Zawaliłam pytanie o historii Wielkiej Brytanii...
- Aż takie są pytania? Myślałem, że tylko historia Polski..
- Nie.. Było pytanie o historię Stanów Zjednoczonych, Włoch, Niemiec, Francji no i Wielkiej Brytanii, a potem historia Polski...
- A tutaj co za zdjęcie?
- A tu jak byłam u babci Marii i poszłam z psem na spacer... Michał robił zdjęcia..
- Jak prawdziwa modelka... Jakie ciało, jakie nogi.
- Ej, nie przesadzaj... Powiedziałam....
- A tutaj? Co to za chłopak?
- To Adrian. Nie poznajesz?
- Nie... On był taki inny..
- Co? Przystojniejszy?
- No może trochę...
- A teraz jest łysy... I ma syna. Adama... Partnerkę Annę... I każdy z nas poszedł w inną stronę..
Kamil odłożył albumy i poszedł wziąć prysznic... Ja poszłam do pokoju Piotrusia i przyglądałam się jak śpi... Po jakiś 20 minutach poczułam ręce na moich biodrach... Był to Kamil...
- Mam dla ciebie prezent..
- Jaki? - zapytałam.
- Chodź...
Poszłam z nim do sypialni, a ten z szufladki z szafeczki nocnej wyjął granatowe pudełko...
- To prezent świąteczny... Dla ciebie...
- A co to?
- Otwórz.
Otworzyłam pudełko, a w nim było...
Przepiękny naszyjnik
- Jest przepiękny... Ale ja nie mam nic dla ciebie...
- Ty jesteś prezentem.. Prezentem jest to, że przeprowadziłaś się do mnie... To jest największy prezent...
Kamil wyjął telefon...
- Myślałem, aby poinformować fanów, że zostaliśmy rodzicami.. Przecież nie można trzymać ich w niepewności..
- Właśnie miałam ci to powiedzieć dzisiaj...
Kamil wszedł na instagrama i wstawił zdjęcie, które zrobił nam Bronisław.. Zrobił filtr czarno-biały i dopisek
"Dziś, 27 grudnia mija 2 dni, od kiedy staliśmy się rodzicami prześlicznego chłopczyka... Chciałbym podziękować wszystkim za ciepłe i miłe słowa, jak podnosiliście mnie na duchu, że będę świetnym ojcem... Dziękuję wszystkim i do zobaczenia na 2 konkursie Turnieju Czterech Skoczni , który już 1 stycznia
Wasz Kamil"
To samo zdjęcie z tym samym dopiskiem wstawił na swoje konto na facebooku.
Ja również wzięłam telefon i również wstawiłam takie samo zdjęcie na Facebooka i Instagrama, lecz z innym dopiskiem
"Już od dwóch dni noszę na rękach nasz mały skarb... Naszego małego Piotrusia... Mojego przesłodkiego synka... Nie mogłam sobie wymarzyć najlepszego prezentu na święta... Nasz syn, to najlepszy prezent dla mnie i dla Kamila na święta, jaki mógł nam się wydarzyć...
Pierwszy raz odczułam, jakie to piękne uczucie - bycie mamą... Dopiero od 2 dni odkrywam uroki macierzyństwa, ale to chyba coś najpiękniejszego, co mogło mi się przytrafić w życiu..
Chciałabym podziękować Wam wszystkim za ciepłe słowa, które od was otrzymałam...
Dziękuję jeszcze raz, Kasia Witkowska"
Położyłam się spać obok Kamila.
----------------------------------------------------------------------------
kiki2000
O godzinie 10:00 do mojej sali wszedł Kamil... Przywitaliśmy się gorącym uściskiem...
- Tata do mnie pisał... Zaprosiłam go do ciebie....
- Jak to do mnie? Czy..... ty.... się do mnie... przeprowadzasz? - zapytał drżącym głosem...
- Jeśli propozycja jest nadal aktualna.... - powiedziałam.
- Tak... - aż skakał z radości. - Tak... Nadal aktualna... Zawsze była, jest i będzie ..... O Boże Kasiu... Naprawdę.. Nawet nie wiesz, jak ja się cieszę....
Z tej wszech ogromnej radości Kamil przytulił mnie... Nagle oderwał się ode mnie.... Popatrzył na mnie i mnie pocałował! Nie opierałam się.... A co jeśli ta chwila była ostatnia... Odwzajemniałam jego pocałunki... Ale z drugiej strony nie chciałam robić mu żadnej nadziei.... Nie byłam gotowa na związek z nim...
- Kamil.... Ja nie jestem gotowa na związek.. Nie teraz....
- Kasiu... Ja poczekam.... Chodź bym czekał rok... dwa... a nawet trzy... Ważne będzie, że ty będziesz obok mnie... Że nie będę wracał po konkursach do pustego mieszkania.... Że będę wracał do ciebie i Piotrusia......
W tym momencie do moje sali weszła pielęgniarka...
- Chciałam tylko panią poinformować, że już za niecałe 2 godziny wypis będzie do odebrania w rejestracji.
- Dobrze, dziękuję....
Siedziałam jeszcze z Kamilem w sali, a po 2 godzinach pielęgniarka przyszła do mnie i dała mi wyniki badań maluszka oraz jego książeczkę zdrowia.
Wyszliśmy z sali i udaliśmy się do rejestracji po wypis. Ucieszyłam się, bo nareszcie wracam do domu... Wychodzę z tego przeklętego mieszkania...
Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do mieszkania Kamila...
- Tylko... Ja nie mam żadnych rzeczy... - powiedziałam...
- Jest przed południem.... Później pojedziemy do twojego mieszkania i zabierzemy wszystko.
- Ok...
Wysiedliśmy pod blokiem... Nie powiem... Dziwnie się czułam na myśl, że to od dzisiaj mój dom... Moje własne 4 ściany.. No może nie własne, ale... Kamil zapisał już dziecko w urzędach i ma meldunek taki jak Kamil....
Gdy weszłam do mieszkania z malutkim Piotrusiem w nosidełku... Usłyszałam jakieś dziwne dźwięku. Okazało się, że w salonie były jakieś osoby. Wszyscy krzyknęli głośne "Niespodzianka". Ucieszyłam się bardzo. Byli to: Maciej i Agnieszka, Piotrek, Justyna, Karolinka i Kubuś, Marcelina, Stefan i Mila, tata Kamila, siostra Kamila - Natalia i jeszcze Dawid i Marta... Marta miała już też duży ciążowy brzuszek... Ponieważ w lutym już miała rodzić.
- O Boże.. Kochani... Dziękuję za przybycie.... Nie trzeba było..
- Trzeba było... Jeszcze zamieszkasz u Kamila... Oj.. Jakie to romantyczne - westchnęła Agnieszka
- I to bardzo... - powiedziałam lekko sarkastycznie.
Każdy chciał zobaczyć małego Piotrusia... Natalia - siostra Kamila zrobiła sobie nawet zdjęcie z bratankiem na rękach...
- Jaki śliczny, chyba po mamie - powiedziała Natalia..
- A może po tacie. - zaśmiałam się.
Wszyscy bawili się świetnie... Niestety... Ja i Kubuś siedzieliśmy przy szampanie truskawkowym Piccolo.
Oczywiście cały czas patrzyłam się na śpiącego Piotrusia.... Jednak gdy sobie przypomnę, jak doszło do tego doszło... Ta Planica... Że wyzywano mnie od puszczalskich i chciałam ukrywać ciążę... Ale teraz patrzę na śpiącego synka i sobie myślę, że mam przed sobą wielki skarb... Największy ze wszystkich...
Po około 2 godzinach kilkoro z gości porozchodziło się do domów.... Przecież następnego dnia skoczkowie jadą na Turniej Czterech Skoczni.
W mieszkaniu zostali tylko tata i siostra Kamila.
Mężczyźni siedzieli w jednym rogu pokoju, a my kobiety w drugim.
- Wiesz, że twój brat dodał mnie do znajomych na Facebook'u i zaczął mnie obserwować na Instagramie... - powiedziała Natalia.
- Od kiedy mój brat ma Instagrama? - zdziwiłam się...
- Nie wiem...Ma tam jedynie to zdjęcie co na Fb, co mi pokazywałaś... Mam do was pytanie.. A dokładnie do ciebie... Przecież media wiedzą o ciąży? Tak?
- Tak. Wiedzą...
- Na pewno fani się niecierpliwią.... Może trzeba w końcu uciszyć plotki, że już dawno urodziłaś.... Nie chcielibyście? Zrobilibyście fanom prezent....
- Nie wiem... To przecież nasza wspólna decyzja.
- Wiem.... Ale gdybym powiedziała do Kamilowi, to by się wściekł.... A tak to... Może ty mu coś powiesz?
- Myślisz, że mnie posłucha?
- Przecież jesteś matką jego dziecka... On cię kocha... Posłucha cię...
- Nie wiem... Spróbuję...
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć... W drzwiach stała cała moja rodzina.... Zaprosiłam ich do środka.
- Proszę wejdźcie...
Jednak gdy zobaczyli tatę Kamila.. Mojemu ojcu zbledła mina
- Wejdźcie - powtórzyłam jeszcze raz.
- Gdzie masz tego małego Piotrusia...? - zapytała Kornelia
- Tutaj...
Pokazałam na łóżeczko obok kanapy, na której siedział Kamil z Bronisławem...
Moja mama wręczyła mi prezent
- Ale nie trzeba było.
Otworzyłam prezent.
Był tam prezent dla Piotrusia, ale też i dla mnie.
Piotruś dostał od dziadków taki prezent, a ja dostałam złote kolczyki
- Dziękuję wam bardzo - powiedziałam... - Nie trzeba było...
- Oj kochanie.... Trzeba było.... Trzeba...
Michał bardzo dziwnie się zachowywał patrząc na Natalię... Może się zakochał... Ale ma on podobno dziewczynę... A kto go tam wie...
Około 17:00 moja rodzina pojechała już do domu. Po chwili Natalia również pojechała....
Zostaliśmy we czwórkę wraz z Bronisławem...
- Tato... - zaczął Kamil... - Musimy pojechać do Kasi mieszkania po jej rzeczy... Zostałbyś na pół godziny z Piotrusiem... My zaraz wrócimy... Ja mam swoje 3 walizki.. Kasia ma w mieszkaniu też 2 swoje... Szybko nam zejdzie... Weźniemy tylko te najpotrzebniejsze rzeczy.
- Ok... Ale czyżby 5 walizek było najpotrzebniejszych rzeczy? - lekko się uśmiechnął.
- Oj tato..
- Dobra.. Ja nic nie mówię...
Pojechaliśmy do mojego mieszkania... Spojrzałam na choinkę... Na to zdjęcie, które leżało na podłodze, a obok potłuczona ramka....
Zaczęłam zbierać szkło, a zdjęcie schowałam w kieszeń....
Kamil popatrzył na mnie i powiedział...
- Jakby co, to mogę kupić ci ramkę na to zdjęcie..
- Nie, nie trzeba... Bierzmy się za to pakowanie....
- Przecież nam się nie śpieszy... Tata został z małym..
- Powiem ci tylko, że mały ma dopiero 2 dni... A ty też ci dopiero 2 dni temu urodziłaś, a już chodzisz, latasz, biegasz... Przecież kobiety po porodzie, to nie mogą się z łóżka ruszyć..
- Nie przesadzaj już... Ok? Teraz muszę zajmować się dzieckiem, a nie leżeć w łóżku....
Spakowaliśmy te 5 pełnych walizek, ale przyznam się, że niestety... Trzeba podjechać do mojego mieszkania jeszcze raz... Na razie zabrałam wszystkie ciuchy, kosmetyki i część biżuterii... Niestety.. Nie wszystko.
Wróciliśmy do mieszkania.... Położyliśmy walizki w salonie, lecz nagle Kamil powiedział do ojca.
- Wiesz co tato?... Mamy zdjęcia samego Piotrusia, jak ja go trzymam na rękach... Jak Kasia go trzyma, ale nie mamy zdjęcia, jak oboje jesteśmy na zdjęciu.. - nagle podał telefon w jego stronę... - Zrobisz nam takie zdjęcie?
- Z miłą chęcią.
- Tylko trzeba jakoś ładnie zapozować - powiedziałam...
Poszliśmy więc do sypialni... Ja usiadłam z małym Piotrusiem na brzegu, a Kamil zaraz za mną, po czym objął mnie swym ramieniem.
Bronisław zrobił nam zdjęcie... A ja położyłam Piotrusia spać... Nie płacze jakoś jak inne dzieci... On jest raczej typem śpiocha.
Około 19:00 Bronisław pojechał do domu, a my zostaliśmy sami.... Ja szukałam w 5 walizkach piżamy..
- Dzisiaj się jeszcze tak pomęczę... Już jutro to wszystko sobie powyjmuje i powkładam do szafek...
- Ok... Tylko czy ci się wszystko pomieści w szafie...
- Wiem, że 4 walizki to same ciuchy, ale co ja poradzę... Przecież i tak będzie tego mniej... Część ciuchów ciążowych trzeba wyrzucić...
- Może ci się przydadzą...
Popatrzyłam na niego... Jakby coś sugerował...
Wzięłam piżamę i poszłam wziąć prysznic... W tym momencie Kamil znalazł w moich walizkach albumy.. Jeden z nich - ostatni.. Już oglądał, ale zostały mu jeszcze 2.
Gdy wyszłam z łazienki i udałam się do sypialni zobaczyłam, że Kamil leży na łóżku i dopiero zaczyna oglądać jeden z albumów..
- Co robisz? - zapytałam.
- Oglądam twoje albumy... Chodź...
Położyłam się obok niego na łóżku...
Przeglądaliśmy zdjęcia, a Kamil pytał się mnie, gdzie to jest, albo co to jest, a i jeszcze jedno... To naprawdę ty?
- To jest jak urodziła się Kornelia i przyjechali z nią do szpitala.... A to ja z babcią Marią na moich trzecich urodzinach.
- Babcia Maria... Jeszcze żyje?
- Tak... Babcia Maria to mama mojej mamy... Ma na nazwisko Ujejska... Mieszka w województwie świętokrzyskim... Niedaleko Kielc.... Nie pamiętam... Ale bardzo blisko... Dokładnie 10 -15 minut do Kielc...
- Ile babcia ma lat?
- 69, tyle co babcia Stasia, która zmarła w tym roku...
Przeglądaliśmy dalej zdjęcia.
- A tu ja z 2 letnim Michałem jak zbieraliśmy ziemniaki na polu... Miałam wtedy 7 lat... A na tym zdjęciu, jak kończyłam 6 klasę i miałam wtedy średnią 5,91... Nie miałam oceny celującej z przyrody... Ale powiem ci, że zdobyłam wtedy tyle nagród... Nigdy tyle nie dostałam...
- A tutaj? Tu już chyba inna szkoła...
- Tak... Tutaj byłam w urzędzie miasta Krakowa.... Wygrałam wtedy Wojewódzką Olimpiadę Historyczną i zostałam zaproszona przez prezydenta miasta na odebranie nagród... Byłam wtedy w klasie maturalnej.. Miałam 19 lat i przez to zostałam nagrodzona pięknym pucharem, stypendium i tym, że mogę nie pisać matury z historii, bo byłam w klasie humanistycznej, lecz nie przyjęłam tego ostatniego..
- Dlaczego?
- Bo chciałam pisać tą maturę z historii. I słusznie, bo napisałam ją na 99%
- Czyli coś ci nie poszło...
- Tak... Zawaliłam pytanie o historii Wielkiej Brytanii...
- Aż takie są pytania? Myślałem, że tylko historia Polski..
- Nie.. Było pytanie o historię Stanów Zjednoczonych, Włoch, Niemiec, Francji no i Wielkiej Brytanii, a potem historia Polski...
- A tutaj co za zdjęcie?
- A tu jak byłam u babci Marii i poszłam z psem na spacer... Michał robił zdjęcia..
- Jak prawdziwa modelka... Jakie ciało, jakie nogi.
- Ej, nie przesadzaj... Powiedziałam....
- A tutaj? Co to za chłopak?
- To Adrian. Nie poznajesz?
- Nie... On był taki inny..
- Co? Przystojniejszy?
- No może trochę...
- A teraz jest łysy... I ma syna. Adama... Partnerkę Annę... I każdy z nas poszedł w inną stronę..
Kamil odłożył albumy i poszedł wziąć prysznic... Ja poszłam do pokoju Piotrusia i przyglądałam się jak śpi... Po jakiś 20 minutach poczułam ręce na moich biodrach... Był to Kamil...
- Mam dla ciebie prezent..
- Jaki? - zapytałam.
- Chodź...
Poszłam z nim do sypialni, a ten z szufladki z szafeczki nocnej wyjął granatowe pudełko...
- To prezent świąteczny... Dla ciebie...
- A co to?
- Otwórz.
Otworzyłam pudełko, a w nim było...
Przepiękny naszyjnik
- Jest przepiękny... Ale ja nie mam nic dla ciebie...
- Ty jesteś prezentem.. Prezentem jest to, że przeprowadziłaś się do mnie... To jest największy prezent...
Kamil wyjął telefon...
- Myślałem, aby poinformować fanów, że zostaliśmy rodzicami.. Przecież nie można trzymać ich w niepewności..
- Właśnie miałam ci to powiedzieć dzisiaj...
Kamil wszedł na instagrama i wstawił zdjęcie, które zrobił nam Bronisław.. Zrobił filtr czarno-biały i dopisek
"Dziś, 27 grudnia mija 2 dni, od kiedy staliśmy się rodzicami prześlicznego chłopczyka... Chciałbym podziękować wszystkim za ciepłe i miłe słowa, jak podnosiliście mnie na duchu, że będę świetnym ojcem... Dziękuję wszystkim i do zobaczenia na 2 konkursie Turnieju Czterech Skoczni , który już 1 stycznia
Wasz Kamil"
To samo zdjęcie z tym samym dopiskiem wstawił na swoje konto na facebooku.
Ja również wzięłam telefon i również wstawiłam takie samo zdjęcie na Facebooka i Instagrama, lecz z innym dopiskiem
"Już od dwóch dni noszę na rękach nasz mały skarb... Naszego małego Piotrusia... Mojego przesłodkiego synka... Nie mogłam sobie wymarzyć najlepszego prezentu na święta... Nasz syn, to najlepszy prezent dla mnie i dla Kamila na święta, jaki mógł nam się wydarzyć...
Pierwszy raz odczułam, jakie to piękne uczucie - bycie mamą... Dopiero od 2 dni odkrywam uroki macierzyństwa, ale to chyba coś najpiękniejszego, co mogło mi się przytrafić w życiu..
Chciałabym podziękować Wam wszystkim za ciepłe słowa, które od was otrzymałam...
Dziękuję jeszcze raz, Kasia Witkowska"
Położyłam się spać obok Kamila.
----------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz